piątek, 12 lutego 2016

"Czy to jest przyjaźń? Czy to jest... kochanie?"

Siemanko.
Ostatnio mam pewne przemyślenia... Wiecie nowa szkoła (znaczy budynek ten sam XD ) w sensie nowa klasa (Zaczęłam I zawodową) licząca wraz ze mną 10 osób z czego ja i taka Magda to jedyne dziewczyny.Wszyscy na coś chorują( w tym i ja... ale nie o tym mowa) Mi nie przeszkadza fakt,że jest więcej chłopaków w klasie.Zawsze wolałam spędzać czas z chłopakami niż dziewczynami. W sumie z większością klasy się bardzo polubiłam i oni mnie też lubią. Kilku chłopaków lubię bardziej (jako dobrych kolegów) innych mniej. Z takim Kewinem zazwyczaj siedzę razem w ławce i dobrze się dogadujemy. Czasem lubi mi zabierać zeszyty czy coś,przez co czasem muszę latać po szkole za nim. Wspólnie się wygłupiamy.Te sytuacje uznaje za koleżeństwo. Ale czasem on lubi mi dokuczać w ten sposób,że moimi włosami (noszę kucyk) się bawi w sensie rzuca mi je na twarz. Tez to uznaje za koleżeństwo,ale nie wiem czy to przypadkiem nie znaczy,że mu się spodobałam. Bardzo często się wygłupiamy,więc sama stwierdzam,że jest moim kolegą... dobrym kolegą. Po prostu cieszymy się ze swojego towarzystwa. Prawie zawsze on chce bym mu dała telefon by pograł a ja zanim mu dam to mówię "co będę miała z tego?" Przyjaciele/koledzy dla żartu sb tak mówią,ale czy ja go przypadkiem tym zdaniem podrywam? On po prostu na te słowa się uśmiecha i myśli a zaraz proponuje mi,że kupi mi np paluszki. Wygłupiamy się jeszcze tak,że na przerwach a raczej czasem na praktykach próbujemy sb nawzajem nadepnąc na buty. Ja to odbieram jako wygłupy koleżeńskie on chyba też.


Jeszcze jest taki Kamil. Tez go lubię jako kolegę (dobrego). Zawsze jak chce mi coś powiedzieć czy coś w tym stylu to mi kładzie rękę na ramieniu/poklepie
Nawet w ten sposób mnie w czymś wspiera.Jak ktoś tak robi to pojawia się mi uśmiech na twarzy. Czasem mu zabieram klucze,które ma na smyczy w kieszeni od spodni,a smycz zwisa. Z nim także sporo rozmawiam,wygłupiam się, pomagamy sobie nawzajem i ufamy.Raz mnie obiął tak,że rękę miał na moich plecach a dłoń na moim ramieniu. Prawie jakby mnie przytulał jedną ręką( bo drugą mi pokazywał kogoś mówiąc co ta osoba śmiesznego właśnie robi bym zobaczyła

Więc odnośnie Kamila to my się dobrze kolegujemy,a bynajmniej tak mi się wydaję.
Ale pytanie jest takie: Jak odróżnić przyjacielskie/koleżeńskie wygłupy,droczenie się od tych wygłupów droczeń,które robiły by osoby zauroczone w kimś/ zakochane? Bardzo mnie interesuje to,bo raczej te historie co powiedziałam to były po koleżeńsku,a bynajmniej tak mi się zdaję,bo raczej nie widziałam od ich strony jakiś podejrzanych zachowań, bo chyba by byli spięci gdyby byli we mnie zauroczeni/zakochani,ale mogę się mylić.

Najlepiej by było by na to pytanie odpowiedziała i dziewczyna i chłopak :)
więc czekam na odpowiedzi
~ Kotteczka







Granica pomiędzy koleżeństwem, a przyjaźnią czy pomiędzy przyjaźnią, a miłością jest bardzo cienka i do tego niesamowicie elastyczna. Adam Mickiewicz ciekawie to opisuje w wierszu "Niepewność" gdzie zadaje sobie pytanie: "Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?".

Odpowiedź na to pytanie zależy od podejścia dwóch osób i stosunku względem siebie. Każdy z nas ma w sobie "własnoręcznie" stworzone definicje miłości i przyjaźni. Oczywiście bardzo często przechodzi się dość łatwo z poziomu przyjaźni na poziom miłości. Dla utrudnienia dodam, że w moim odczuciu nie ma miłości bez przyjaźni. Coś nas musi w drugim człowieku mocno przyciągać, żebyśmy się w nim zakochali. Naturalnie wygląd to nasza pierwsza wizytówka i dzięki niej możemy kogoś sobą zaintrygować - czyli zareklamować się. Jeśli jednak do tego nie dołączy się bliska relacja, którą ja bym nazwał przyjaźnią to nici z miłości. My faceci bardzo ostrożnie nazywamy kogoś przyjacielem. Raczej bym używał takiej nomenklatury jak dobry kumpel, kolega. I tu też granica pomiędzy kumplem, a przyjacielem jest cienka, ale raczej tę drugą formę zostawiamy na wyjątkowe sytuacje.

Kim jest przyjaciel? Hmm nie tak łatwo mi to opisać. Na pewno musi to być taka osoba, która za mną pójdzie w ogień, zawsze się za mną wstawi (czasem nawet niesłusznie), a do tego mnie opierniczy jak będzie to potrzebne. To osoba, na którą zawsze można liczyć. To osoba, która zawsze powie prawdę, nawet tę bolesną. Wydaje mi się, że przyjaciela powinno się nawet postawić ponad dziewczynę/żonę. Uważam, że żadna kobieta nie może zniszczyć przyjacielskiej relacji dwóch facetów.

Kobietą łatwiej jest nazwać kogoś przyjaciółką. Po pierwsze Wy wkładacie bardzo dużo emocji we wszystko i stąd łatwiej Wam nawiązywać takie relacje. Poza tym przyjaźń pomiędzy dwoma facetami jest społecznie nacechowana negatywnie, a pomiędzy dwoma kobietami czymś naturalnym :)
(Iluż facetów by dużo oddało za trójkąt z przyjaciółką swojej partnerki ;) )

Przyjaźń chłopaka i dziewczyny?
Czy istnieje słynna przyjaźń damsko-męska? Według mnie nie :) No dobra istnieje... jako wstęp do miłości :)
To długi temat i może warto, żebym napisał notkę gdzie moim okiem zobaczycie jak to u mnie wygląda :)
Jeśli dwie osoby znajdą wspólny język to ich relacja zaczyna się szybko rozwijać. Jest dużo tematów do rozmowy, fajnie się wspólnie spędza czas. Zdradza się swoje tajemnice, buduje intymność. Potraficie się razem cieszyć lub wspierać w trudnych chwilach. Przestajecie widzieć swoje wady. Nawet się nie obejrzycie i czujecie motylki w brzuchu. "Czy to jest przyjaźń? Czy to jest... kochanie?". Ja bym to nazwał zauroczeniem - czyli takim stanem pomiędzy przyjaźnią, a miłością. Dopiero gdy uczuciowy haj minie i dwoje ludzi nadal postanowi pozostać w swojej relacji, a nawet ją rozwijać i zaczną widzieć i akceptować swoje wady to zacząłbym mówić o miłości :) Temat bardzo obszerny i długi :)

Czy to droczenie koleżeńskie czy podryw?
Hmmm, a to nie jest to samo? Macie po 15 lat (może 16, nieistotne), chłopcy zaczynają się interesować dziewczynkami. Wciąż to dzieciuchy, ale to start w życie emocjonalne. Stąd tak zwane końskie zaloty - czyli totalnie niedojrzały podryw, które nie zawsze działa :p.
Sytuacje, które opisujesz z kolegami to po prostu flirt. W dzisiejszych czasach to zanika i przenosi się do wirtualnego świata. Like'owanie postów, zaczepki na facebooku czy w smsach to nic innego jak flirt. Niestety gubi się w tym relacja międzyludzka, znika mimika, gra ciała. Brakuje spontaniczności, bo wszystko można przemyśleć przed wysłaniem.
W moim odczuciu to się darzycie sympatią. Na pewno ze sobą flirtujecie, a to znaczy, że się sobie podobacie (niekoniecznie jedynie pod względem fizycznym). Od tego krok lub dwa do związku. Niemniej jednak nastoletnie związki są krótkotrwałe i niestety obarczone wysokim ryzykiem rozpadu. Rzadko się zdarza, że ktoś żyje ze sobą 30 lat jeśli związali się za czasów szkolnych. Dlaczego tak jest to innym razem :)

Patrząc na powyższe to pamiętaj, że okres nastoletni to czas poznawania swoich emocji i innych ludzi , a także tworzenie bliższych relacji międzyludzkich. Każdy przez to przechodzi. Ma to swoje uroki i z czasem z uśmiechem i sentymentem wrócisz do tego okresu we wspomnieniach. Flirtuj zatem, zakochuj się i zrywaj. To właśnie teraz nauczysz się tego co będzie koniecznie w przyszłym życiu.

Pozdrawiam
Autor

środa, 10 lutego 2016

Modeliniaki- Pikachu

Hej! Dzisiaj w instrukcji z serii Modeliniaków na warsztat weźmiemy pokemony, a konkretniej Pikachu. Mam nadzieję, że mi jednak ostatecznie wyszedł, bo mój chłopak ciągle powtarza, że stworzyłam pierwszego pokemona z wodogłowiem... :D
Jest to kolejna instrukcja z serii Modeliniaki, dlatego standardowo po podstawowe informacje dla zaczynających swoją przygodę z lepieniem, najpierw odsyłam do instrukcji minionka- klik. Tam opisałam jakiej modeliny używam, jak utwardzać przedmioty, czego używać do tworzenia figurek i wiele innych przydatnych kwestii. Kolejne instrukcje są już tylko instrukcjami, dlatego nie powtarzam wszystkich zawartych tam informacji, o ile nie są akurat potrzebne do aktualnego modeliniaka.
Pikachu, wybieram Cię do ulepienia! ;)

Do zrobienia Pikachu będziemy potrzebować nie tylko modeliny, ale również trochę czarnej i brązowej farby albo czegoś, czym możemy trwale pomalować utwardzoną modelinę. Ja użyłam lakierów do paznokci. Ale to na końcu, najpierw modelina, której będziemy potrzebować dużo w kolorze żółtym i odrobiny w czarnym, czerwonym i białym.

Zacznę od tego, że jak wiadomo człowiek uczy się na błędach, dlatego już na wstępie przyznaję się do mojego błędu. Czasami zdarza się, że jakiś modeliniak nie wyjdzie mi za pierwszym razem i muszę w nim coś poprawić. Gdy robię zdjęcia z każdego etapu, żeby wstawić Wam instrukcję, ciężko mi nagle pod koniec zmienić coś, co zrobiłam na początku i zrobić nowe zdjęcia, bo musiałabym właściwie zrobić całą figurkę od nowa. Przy Pikachu trochę źle dobrałam proporcje głowy do reszty ciała i pod koniec postanowiłam to zmienić. Odcięłam całą głowę i zrobiłam resztę ciała od nowa. Ponieważ zrobiłam to pod koniec pracy, to zdjęcia z poszczególnych etapów instrukcji będą się różnić od ostatecznego wyglądu mojego modeliniaka. Uprzedzam o tym na samym początku, żebyście mogły uniknąć mojego błędu. Żeby Pikachu wyszedł proporcjonalny należy albo od początku robić mu większą głowę i analogicznie również uszy, albo mniejszy tułów i analogicznie też wszystkie cztery łapki. Za zamieszanie bardzo przepraszam i postaram się w kolejnych instrukcjach już lepiej dobierać proporcje, żeby później nie było problemów.

To zacznijmy od tułowia. Weź odpowiedniej wielkości kulkę żółtej modeliny i uformuj ją najpierw na kształt łezki, a następnie lekko spłaszcz. Za pomocą wykałaczki zrób wgłębienie w szerszej części spłaszczonej łezki tak, jak jest to pokazane na zdjęciu poniżej. Ja nie używam wykałaczki, tylko metalowego narzędzia, ale wykałaczką wyjdzie taki sam efekt.

Teraz weź odpowiedniej wielkości kulkę żółtej modeliny, która będzie głową. Pamiętaj o tym, co pisałam na początku o proporcjach. Kulkę na głowę spłaszcz i dociśnij do reszty ciała Pikachu.

Czas na uszy. Przygotuj dwie niewielkie kulki żółtej modeliny i uformuj je na kształt wrzeciona, po czym spłaszcz. Pamiętaj, żeby uszy były szpiczasto zakończone. Gdy będą gotowe, dołącz je do głowy pod odpowiednim kątem (Pikachu ma jedno ucho prawie pionowo ustawione, a drugie niemalże poziomo), dołącz poprzez przyłożenie i lekkie dociśnięcie.

Następnym etapem będą łapki, zarówno przednie, jak i tylne. Przednie łapki są trudniejsze i od nich zaczniemy. Najpierw weź dwie małe kuleczki żółtej modeliny, lekko je rozwałkuj i spłaszcz. Po jednej stronie spłaszcz bardziej niż po drugiej i zrób tą stronę odrobinę bardziej szpiczastą. Po stronie mniej spłaszczonej będą pazurki. Pazurki zrobimy lekko nacinając końcówkę łapki za pomocą nożyka. Można to zrobić na tym etapie lub po przyłożeniu gotowej łapki do ciała i dociśnięciu jej.

Tylne łapki to po prostu małe kuleczki żółtej modeliny. Ja zrobiłam takiej wielkości, ale przy poprawie całego tułowia znacznie je zmniejszyłam, bo mój chłopak (fan pokemonów) powiedział, że mój Pikachu wygląda jak w butach. ;)

Teraz najtrudniejsza część, czyli ogon. Będziemy potrzebować nożyka i większej części żółtej modeliny. Modelinę uformuj w łezkę i spłaszcz. Całość ma być takiej wielkości, żeby cały ogon się na niej zmieścił.

Z uformowanej spłaszczonej łezki za pomocą nożyka wytnij kształt ogona. Najłatwiej zrobić to wycinając po dwa trójkąty z każdej strony. Po każdym odciętym fragmencie odsuń zbędną część modeliny, nie zostawiaj tego na koniec. Systematyczne usuwanie pozwoli Ci lepiej sobie poradzić ze stworzeniem całego kształtu. Krawędzie ogona lekko wygładź palcami. Gotowy ogon przyłączymy w ten sposób, że całe ciało położymy na końcówce ogona i dociśniemy, żeby dać poczucie, że ogon jest z tyłu Pikachu.

Ostatnie elementy to twarz. Zacznij od policzków. Weź dwie malutkie kulki czerwonej modeliny, spłaszcz je, umieść tam, gdzie chcesz, żeby się znajdowały i dociśnij. Oczy zrób tą samą metodą, tylko z malutkich kuleczek czarnej modeliny. Na czarne oczy za pomocą wykałaczki nanieś odrobinę białej modeliny. Żeby zrobić nosek weź odrobinę czarnej modeliny i za pomocą wykałaczki nanieś ją na twarz Pikachu, po czym lekko rozciągnij, żeby nadać jej kształt trójkącika (tak jak mają koty). Na koniec zrób uśmiech. Odrobinę czarnej modeliny rozwałkuj na bardzo cienki wałeczek i nadaj mu kształt jaki mają mieć usta. Teraz za pomocą wykałaczki nanieść wałeczek na twarz, dopóki nie dociśniesz, możesz poprawić jego ułożenie. Gdy będziesz zadowolona z wyrazu twarzy Pikachu, dociśnij lekko palcem uśmiech. Ta część gotowa.

Po utwardzeniu, o którym pisałam dużo tutaj, weź farbę lub lakier do paznokci (jak w moim przypadku). Pomalować farbą lub lakierem polecam przed ewentualnym natłuszczeniem modeliniaka, bo później farba lub lakier może się nie trzymać. Czarnym lakierem pomaluj końcówki uszu Pikachu, a brązowym końcówkę (albo może początek) jego ogona. Uważaj, żeby nie zahaczyć o inne części modeliniaka. Przy ogonie jest to szczególnie trudne, dlatego nic się nie stanie, jeśli nie pomalujesz części niewidocznych na pierwszy rzut oka np. tej między ciałem a ogonem, gdzie jest szpara mniej niż milimetrowa. Po pomalowaniu możesz Pikachu jeszcze natłuścić, żeby miał pełniejsze barwy. Kolejny modeliniak do kolekcji gotowy! :)

niedziela, 7 lutego 2016

Assassin’s Creed - wywiad ze znawcą tematu

Hej!
Assassin’s Creed to seria znanych gier. Możemy się nimi cieszyć zarówno przy użyciu konsoli, jak i komputera. W tej notce możecie przeczytać wywiad z osobą zaznajomioną z popularną serią. Zapraszam!



czwartek, 4 lutego 2016

Modeliniaki- Olaf z Krainy Lodu

Hej! Dziś kolejna instrukcja z serii Modeliniaków. Ktoś rozpoznaje tego małego przyjaciela? Tak wiem, tytuł zdradza, że jest to Olaf z Krainy Lodu. ;)
Jest to kolejna instrukcja z serii Modeliniaki, dlatego standardowo po podstawowe informacje dla zaczynających swoją przygodę z lepieniem, najpierw odsyłam do instrukcji minionka- klik. Tam opisałam jakiej modeliny używam, jak utwardzać przedmioty, czego używać do tworzenia figurek i wiele innych przydatnych kwestii. Kolejne instrukcje są już tylko instrukcjami, dlatego nie powtarzam wszystkich zawartych tam informacji, o ile nie są akurat potrzebne do aktualnego modeliniaka.
Olaf z Krainy Lodu czeka na zrobienie go!

środa, 3 lutego 2016

Nauka Rysowania - Smerf

Witam, tym razem to ja pojawiam się z postem. Pytaliśmy Was w ankiecie, co takiego chciałybyście się nauczyć rysować. Miedzy innymi pisałyście, że postacie z bajek lub malowanki dla dzieci. Ktoś wspomniał o mandze, a jeszcze inny o ludziach. Znalazła się też prośba o zwierzęta, a raczej o wilki. Lubię rysować, ale nie wszystko potrafię. Nie jest to też dla mnie moja największa pasja, której poświęcałabym mój cały wolny czas, czy dużą większość. Zastanawiałam się, co ja mogę dać Wam od siebie do tych feriowych postów i rysowanie przyszło mi jako pierwsze. Wypunktuję Wasze pomysły i powiem, czemu podołam.

Malowanki lub postacie z bajek

Tak, myślę, że nie będzie to dla mnie większy problem. Obecnie specjalizuję się w rysowaniu smerfów :D. Także, jak widzicie po tytule, szykuję go dla Was.


Manga

 Będąc na wakacjach u siostrzenicy rok temu, korzystałam z jej książeczki o mandze. Nie wiem jednak, czy uda mi się coś takiego narysować, aby Wam się spodobało i przydało. Rysunek po lewej stronie jest mój i już raz znalazł się w wykorzystaniu na tym blogu. Nie uważam, aby mi to jakoś dobrze wychodziło, także muszę to przemyśleć. Trudno mi uczyć kogoś, jak sama ledwo co umiem.




Ludzie

Przyznaję, że to moja najgorsza zmora :D. Nie umiem jeszcze opanować nauki rysowania ludzi. Na razie podejmuje się rysowania poszczególnych części ciała, szczególnie twarzy i szkieletów ciała, takiej postury. Mam również narysowaną twarz, ale leży już sobie rok, bo boję się, że zwalę ten rysunek. Rok temu kolega dał mi filmiki do rysowania ludzi, jednak są po angielsku i to trochę skutecznie mnie odstrasza od ich oglądania. Nie muszę go słuchać, aby rysować, ale czasem by wypadało, a mnie szlag trafia, jak go słucham. Czasem mam tyle cierpliwości, aby przy okazji uczyć się angielskiego, oglądając te filmiki. Także kto chciał, niech się wypowie, czy poszczególne części ciała też by interesowały.

Zwierzęta

Wilków nigdy nie rysowałam, także nie mam pojęcia o ich rysowaniu, ale jeżeli natrafiłabym na jakąś instrukcję albo dobrze by mi wyszedł ze zdjęcia, to mogę coś nad tym pomyśleć.

SMERF
OK, wstępne informacje zakończone, mogę przejść do dzisiejszego tematu. Przyznaję się, że jak robię sobie przerwę w rysowaniu, to potem trochę ciężej idzie mi rysowanie czegoś, co wydawało mi się, że w miarę potrafię. Dlatego przepraszam za opóźnienie, bo post miał pojawić się trzydziestego stycznia. W dodatku post będzie trochę ubogi w zdjęcia, ponieważ mój telefon nie robi ich za najlepszych, więc musiałam skorzystać z siostry. Jednak nie mogłam na bieżąco rysować, kiedy była. Chcieliście malowanki na dla dzieci, także nie będę cieniować mojego smerfa ani go kolorować.


Patrząc na naszego smerfa, możemy zauważyć, że jest on małym stworzonkiem, bo ma tylko trzy centymetry. Jednak bez problemu stworzymy go większego i będzie równie taki sam. Musimy pamiętać o proporcjach. Smerf nie ma postury człowieka. Długość jego rąk i nóg jest zdecydowanie mniejsza od ludzkich. Ponadto nasz smerf ma cztery palce u ręki i ogon, który nie zawsze widać.

Zacznijmy od początku. Nasz smerf nie ma okrągłej głowy. Jest ona bardziej szeroka niż wąska. Przynajmniej na moje oko. Także nie rysujemy jej jako koło, a staramy się zrobić coś takiego, jak na rysunku poniżej. Można porównać to do modeliny, w którą ktoś uderzył, więc jest lekko spłaszczona. Zmieniła swój kształt.


Możemy naszą głowę podzielić dwoma kreskami, czyli będziemy mieli trzy równe części. Na pierwszej od góry powinny znaleźć się oczy. Tutaj nasz smerf ma je zamknięte, ale normalnie ma duże i nie są dość trudne do narysowania. W drugiej części, dotykając pierwszej linii, powinien znaleźć się nos. Musimy pamiętać, aby nie był zbyt długi ani też spiczasty. Natomiast pod drugą linią, powinny kończyć się nasze usta. Usta powinny mieć szerokość linii oczu. Ucho rysujemy trochę niżej od nosa. Kształt przypomina trochę naszą spłaszczoną głowę. Rysujemy linię od lewej do prawej, jednak nie łącząc jej z końcem ucha. Pod spodem rysujemy spłaszczoną kulkę, która dotyka naszej linii. To taki standardowy model twarzy. Na końcu została nam jeszcze czapka. Zaczynamy od ucha i mniej więcej przy początku brwi schylamy naszą linię w dół, tworząc rozwarty kąt. Potem tylko małe zapętlenie i kończymy naszą czapkę.

Jeżeli chodzi o ręce, to musimy pamiętać, że nie są jak u człowieka. One muszą być krótsze. Ręka smerfa musi mieć taki wymiar "łapy". Smerfy również nie mają za bardzo szyi, więc nie rysujemy jej właściwie. W tym rysunku zakrył ją szalik. 

Pozycja smerfa jest dynamiczna. Pochyla się, sunąć po lodzie na łyżwach. Musimy więc narysować go ugiętego. W tym celu rysujemy uginające się kolano. Łyżwa z lewej strony jest narysowana, jakby sunął nią w przód. Pamiętajmy więc o tym, że początek musi być większe od końca i ostrze narysowane pod lekkim kątem.


Jeżeli mi się uda, spróbuję jeszcze załatwić jakieś zdjęcia. Pewnie byłoby łatwiej Wam zrozumieć. Mam jednak nadzieję, że ten post nie okażę się do końca bezwartościowy. Piszcie, jak Wam się podobało i czy dalej chcielibyście jakieś instrukcje. Jak mówiłam, nie rysuję za wiele, także na pewno niektórzy z Was rysują dużo lepiej ;).

piątek, 29 stycznia 2016

Przygody Joanny, czyli seria książek Joanny Chmielewskiej


Dziś postanowiłam przedstawić Wam swoją ulubioną autorkę książek- Joannę Chmielewską oraz jej znakomitą serię "Przygody Joanny". Joanna Chmielewska, a właściwie Irena Kuhr, była autorką powieści sensacyjnych, kryminalnych, komedii obyczajowych, a także książek dla dzieci i młodzieży. Jej najbardziej znanym dziełem jest cykl „Przygody Joanny”, który zaczyna się powieścią „Klin”. Z książek dla dzieci zaś bardzo popularna jest seria o Janeczce i Pawełku, zaczynająca się powieścią „Nawiedzony dom”. Gdy w 2013 roku Joanna Chmielewska zmarła, osobiście byłam załamana niemal tak, jak po stracie kogoś z własnej rodziny. Na szczęście pozostawiła po sobie ponad 60 świetnych książek, które można czytać bez końca.


Cykl "Przygody Joanny" zaczyna (tak jak już wspomniałam) książka "Klin". W tej pozycji dopiero poznajemy Joannę. Przygodę z nią zaczynamy w czasie, gdy siedzi w domu zakochana i czeka na telefon od swojego wybranka. Typowy motyw, można powiedzieć, że nic ciekawego i odłożyć książkę, ale nie, lepiej przeczytać dalej! Dalej bowiem okazuje się, że telefon w końcu dzwoni, jednak nie jest to ukochany, a przywódca szajki, który przypadkowo wykręcił numer Joanny. Przeciętna kobieta by się przestraszyła, poleciała na policję albo cokolwiek, ale Joanna nie jest przeciętna, a ponieważ mężczyzna poza przestępczą naturą jest też niezwykle przystojny i stosunkowo młody, to Joanna postanawia zapoznać się z daną szajką bliżej. A co dalej? To trzeba już samemu przeczytać!

Jedną z moich ulubionych książek z cyklu "Przygody Joanny" i też jedną z najpopularniejszych, jest "Romans wszechczasów". W tej powieści Joanna właśnie wróciła z wakacji w Danii (jej przygody z tamtego okresu można przeczytać w książce „Wszystko czerwone”) i przynajmniej pozornie wydaje się, że najbliższy czas spędzi na odpoczynku. Jednak takie spokojne życie, to nie u niej! Podczas zwykłego zimowego spaceru dochodzi do niezwykłego incydentu. Joanna zostaje przypadkowo pomylona z inną osobą. Gdy okazuje się, że różnic pomiędzy nią a pierwowzorem faktycznie nie ma zbyt wiele, Nasza bohaterka zostaje poproszona o czasowe udawanie całkowicie obcej jej osoby. Choć przeciętny człowiek nigdy nie zgodziłby się na taki układ, my już wiemy, że Joanna taka nie jest, ona ma tylko niewiele wątpliwości, które dodatkowo rozwiewają się już na początku i kobieta przyjmuje propozycję. Przez najbliższe 3 tygodnie zgada się wcielać w Basieńkę, która w tym czasie ma coś bardzo ważnego do załatwienia. Joanna zamieszkuje w obcym jej domu i nie spodziewa się niczego nadzwyczajnego. Rzeczywistość jednak ją i nas zaskoczy. Jak? Przeczytaj sama!

Pełna humoru, tajemniczości i niezwykle zabawnych sytuacji seria naprawdę zachęca do przeczytania. Z każdą stroną każdej powieści czytelnik wgłębia się w zawiłą detektywistyczną fabułę. Przed nami widnieje zagadka, która okazuje się trudna nawet dla najbardziej spostrzegawczych czytelników. Joanna Chmielewska umiejętnie przeprowadza nas przez kolejne aspekty zagadki tak, jak widzi ją główna bohaterka. Myślę, że jest to idealna propozycja na długie popołudnia, gdy siedząc w fotelu czekamy na nadchodzącą wiosnę. ;)
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x