sobota, 28 stycznia 2012

Jak odczytać jego zamiary?

Mój obiekt westchnień jest dość trudny. Wie, że mi się podoba, ponieważ został (za moją zgodą) poinformowany przez naszą wspólną znajomą (wtedy jeszcze z tym chłopakiem w ogóle nie gadałam, nie znaliśmy się). Było to przed wakacjami tego roku. Teraz (bo chodzimy do jednej szkoły) zaczęłam trochę przebywać z nim i jego znajomymi (bardziej koleguję się z jego znajomymi, nasz kontakt ogranicza się do tego, że przebywamy na przerwach w jednej grupce albo czasem coś powiemy/spytamy siebie, ale częściej i tak słowa idą do całej grupy). Problem tkwi w tym, że nie wiem, czy on nadal wie/pojmuje/domyśla się, że mi się podoba oraz w tym, że jeśli tak... to nie wiem "co on na to". Strasznie trudno odczytać jego mowę ciała, ponieważ jest on bardzo towarzyski, i większość jego znajomych stanowią dziewczyny. Ma 3 przyjaciółki, które zna bardzo długo i wiele innych "znajomych-dziewczyn", przez co wszystko mi się jakby miesza... Bo jeśli mnie obejmuje, to nie wiem, czy dlatego, że tak samo zrobiłby innym kumpelom i nie ma to większej wagi, czy dlatego, że zaczynam mu się podobać. Albo takie niepotrzebne gesty np. kiedy idę trochę dalej ZA nim a on mimo wszystko odsuwa się i przepuszcza mnie w drzwiach. Kiedy będę wiedzieć, że nie traktuje mnie jak znajomą, a to, co robi to ukryte "znaki"?

~*Patrycja


Kochana Patrycjo!
Masz rację, faktycznie trudno jest odczytać zamiary tego chłopaka. Znałam takiego, który był bardzo towarzyski, znał zdecydowaną większość szkoły i miał mnóstwo znajomych i przyjaciół wśród dziewczyn. I muszę Ci powiedzieć, że on był tak bardzo przez te dziewczyny rozchwytywany, że praktycznie nic sobie nie robił z tego, że komuś się podoba czy też ktoś się w nim zakochał, bo to była tylko… Następna dziewczyna do kolekcji. Traktował dziewczyny bardzo przedmiotowo, bo jak któraś jednak dawała sobie spokój, to przecież czekało jeszcze te 5 z maślanymi oczami wpatrzonymi w niego, a kto nie powiedział, że jutro ktoś mu znów nie wyzna miłości? Ten chłopak nie musi oczywiście taki być, jednak ja bym Ci radziła na niego uważać, traktować z pewnym dystansem, jeśli jeszcze tak potrafisz. Może się mylę, ale ja mam złe doświadczenia ze zbyt pewnymi siebie chłopakami, bo on na takiego mi niestety wygląda. Nie napisałaś, że jakoś zareagował na wiadomość o tym, że Ci się podoba. A mógł chociaż z Tobą porozmawiać, czy jest sens, żebyś robiła sobie nadzieję.

Jak rozpoznać, czy jest inny, niż może się wydawać, że mu na Tobie zależy?
Zacznij uważniej obserwować jego zachowanie wobec jego znajomych, przyjaciółek i wszystkich innych dziewczyn. A następnie porównaj to do siebie. Wiem, że może to być trudne i zapewne tak jest, skoro jeszcze dotąd nie wiesz, jak są jego zamiary wobec Ciebie, ale musisz zacząć wyłapywać te drobne różnice w jego zachowaniu, np. Ciebie może przepuszczać w przejściu z rozanieloną miną, anielskim uśmiechem i maślanymi oczami oraz z ogromną przyjemnością, a resztę tylko z czystej sympatii i szacunku. Naprawdę ciężko jest wyłapać te różnice i często trzeba robić to intuicyjnie, ale myślę, że jednak warto to wiedzieć.

Jednak, gdy widzisz, że traktuje Cię jak zwykłą koleżankę, to przez taki częsty kontakt z nim możesz spróbować pogłębić Waszą znajomość, żeby nie była samą znajomością;) Jak? To także jest trudne, bo jemu może się wydawać, że podrywa go każda dziewczyna, żadna niczym się nie wyróżnia, więc on nie zwraca na nie takiej uwagi. No to Ty musisz się wyróżnić. Jeśli wszystkie te dziewczyny lubią ubierać się w róże i błękity, Ty zacznij ubierać się inaczej, też dziewczęco, ale nie tak słodko. Jeśli one rozmawiają tylko na temat mody i plotkują, to Ty zacznij z nim, z nimi rozmawiać na wyższym poziomie. I przede wszystkim nie dawaj mu odczuć, jak bardzo Ci się podoba, traktuj go jak normalnie. I myślę, że to powinno pomóc;)

I jeszcze coś. To, że ja mam taki pogląd na ten typ chłopaków nie znaczy, że każdy taki jest, jednak kierując się własnym doświadczeniem i znajomością z kilkoma takimi właśnie chłopakami napisałam, żebyś uważała. Ale nie musisz sugerować się tym, co powiedziałam, wybór należy do Ciebie:)

Powodzenia,
Charlotte.

piątek, 27 stycznia 2012

Czyje szczęście wybrać?

Moje Kochane! Na wstępie chciałam bardzo, bardzo i z całego serca podziękować Wam za wszystkie ciepłe słowa, które kierujecie w moją stronę. To, co mogę przeczytać pod moimi postami jest szalenie budujące i wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Tym bardziej więc będę starać się, by Was nie zawieść! Dziękuję! :)

Hmm... Od razu przejdę do meritum. Jestem z chłopakiem dwa miesiące... Właściwie to zaczęliśmy chodzić ze sobą po tygodniu znajomości... Problem w tym, że ja go nie kocham, a on twierdzi że mnie kocha... Jest naprawdę bardzo fajny, z wyglądu może nie mój ideał, ale ogólnie looz, lubię z nim być, spotykać się ale nie kocham go. Powiedziałam mu o tym, a on stwierdził ze poczeka na mnie. I nie wiem co zrobić. Czy tkwić dalej w tym związku, czy lepiej od razu to skończyć? On jest bardzo wrażliwy, i już kiedyś był bardzo zraniony i podobno dopiero dzięki mnie zaczął na nowo wierzyć w miłość itd. Wiem, że nie jestem do końca fair wobec niego, ale cały czas mam nadzieję, że go pokocham... Ja mam 17 lat, on 21... Nie wiem co zrobić, wiem, że jak go teraz zostawię to się załamie i będzie bardzo cierpiał... ale może kiedyś się w nim zakocham... I nie chce później żałować swojej decyzji...

~Mania

 

Kochana Maniu!

Zapewne nie raz myślałaś o zaistniałej sytuacji, być może uważasz, że jest w tym część Twojej winy - związałaś się z kimś, do kogo nic nie czujesz. Zważając na bardzo krótki okres Waszej znajomości można stwierdzić, że decyzja o związku była podjęta zbyt pochopnie lub niewłaściwie określiłaś sobie to, co łączy Cię z tym chłopcem. W Twoim przypadku mamy do czynienia z konfliktem racji równorzędnych, którego właściwie nie da się rozwiązać bez żadnych szkód, czy nieprzyjemności. Na czym polega więc ten konflikt?

Pierwsza strona konfliktu: Pierwszą stroną jesteś Ty, Twoja potrzeba szczęścia i życia w zgodzie z własnym sumieniem. Jak każdy z nas dążysz w życiu do tego, by być szczęśliwym ze swojego dotychczasowego postępowania, by mieć z kim dzielić się tą radością i aby ona nigdy się nie kończyła.

Druga strona konfliktu: Drugą stroną jest Twój chłopak, który podobnie jak Ty i każda z nas, chce być szczęśliwie zakochany, chce mieć udane życie i perspektywy na przyszłość.

Powiedzmy sobie szczerze, że związek z tym chłopcem jest przyczyną Twoich rozterek i ogólnie pojętego nieszczęścia. Abyś była szczęśliwa, musiałabyś zakończyć obecny związek. Szczęściem Twojego chłopaka zaś jesteś Ty i związek z Tobą, którego koniec byłby dla niego tragedią.

Co zatem zrobić?
Fundamentem każdego związku między dwojgiem ludzi musi być miłość, która uskrzydla i obdarowuje obie osoby w tym samym stopniu. Maniu, odpowiedz sobie sama, czy w Twoim przypadku tak właśnie jest? Wmawianie sobie, że być może uda Ci się w nim zakochać jest niewłaściwe - tam gdzie pojawia się przymus z czyjejkolwiek strony, tam kończy się wszystko, co dobre. Trzeba Wam wiedzieć moje kochane, że z pustego nawet Salomon, król sprawiedliwy i prawy, nie naleje. W mojej skromnej ocenie powinnaś przeprosić tego chłopaka za to, że podarowałaś mu nadzieję i pozbawić go złudzeń na Waszą wspólną przyszłość. Nie mówię tego jako feministka, która najchętniej nadziałaby ród męski na drewniany kij i wystrzeliła w kosmos; mówię to jako zwykła nastolatka, która obiektywnie patrzy na zaistniałą sytuację i szuka najlepszego rozwiązania.

Nie chodzi o to, byś Ty, jako dziewczyna, wyszła z tego bez szwanku, a chłopak przypłacił to załamaniem i rozgoryczeniem. Podstawowym kryterium jakim się kieruję jest definicja miłości, której choć nie ma, to każdy ją zna. Miłości nie da się opisać słowami, które są nam znane, trzeba po prostu kochać, gdy się da i pozwolić odejść, kiedy kochać się nie da. Jeśli kiedyś coś do niego poczujesz, on zdecyduje czy dać Ci szansę. Na dzień dzisiejszy nie kończ samej znajomości, uświadom tylko temu chłopcu, że owszem, może na Ciebie czekać, ale nie jesteś w stanie nic od siebie obiecać. Z mojej strony życzę przyszłości rysowanej w jasnych barwach, a najlepiej oczywiście w Twoich ulubionych. Jeśli zdecydujesz się postąpić tak, jak skromnie podpowiadam, przekaż temu chłopcu, że
"Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem."
                                                         Vincent van Gogh

Mill

czwartek, 26 stycznia 2012

Głośna klasa.


Cześć. Mam pewien problem. W czwartej klasie szkoły podstawowej z powodu dużej liczebności mojej klasy zostaliśmy podzieleni na klasę "a" i "b". Ja jestem w "b". Nic się nie zmieniło i jesteśmy w tym samym składzie (teraz jesteśmy w klasie 6) W tym problem że moja klasa bez przerwy hałasuje na lekcji! Żaden nauczyciel nie potrafi nad tym zapanować, nawet nasza wychowawczyni. Nie mogę się przepisać do klasy "a" bo tam jest jeszcze gorzej. Wszyscy się nie lubią i sobie dokuczają. Ja już nie mogę wytrzymać z tą klasą! Na lekcji bez przerwy ktoś przeszkadza, w dodatku nie ma u nas żadnych ambitnych osób. Nie potrafię się skupić na lekcji, bo bez przerwy ktoś gada albo popisuje się przed wszystkimi. Błagam pomóżcie!
~Znerwicowana


Kochana!
 Bardzo ciężko jest zmienić nawyki ludzi. Jeśli nauczyciel - dorosła i wykształcona osoba - nie może sobie poradzić z Twoją klasą, to Tobie będzie bardzo trudno zmienić cokolwiek. Może zacznijmy od rozwiązań, które dotyczą bezpośrednio Ciebie:
 1. Nie wiem, czy inne osoby z Twojej klasy również narzekają na sytuację podczas lekcji, jednak myślę, że Twój problem wynika ze stresu i rozdrażnienia. Spróbuj się zrelaksować. Po powrocie ze szkoły, połóż się i staraj się nie myśleć o niczym. Pośpij sobie, posłuchaj jakiejś spokojnej muzyki. Możesz też iść pobiegać, wybrać się na basen - zależy co kto woli i jak się kto odstresowuje.
 2. Przed snem wykonaj ćwiczenia relaksacyjne, które możesz znaleźć w internecie, bądź w sklepach w postaci książek, nagrań, ulotek.
 3. Zorganizuj swoją pracę. Nie zostawiaj lekcji na wieczór. Zrób je wcześniej, a resztę czasu poświęć na odpoczynek.
 4. Potrenuj skupianie się. Zastosuj ćwiczenia, dzięki którym będziesz umiała pracować nawet w hałasie, a otaczający Cię świat "będzie znikał" podczas wykonywania jakiejś czynności. Może na początku nie będzie to łatwe, jednak z czasem będzie szło Ci coraz lepiej. Takim ćwiczeniem może być np. myślenie o jednej rzeczy przez jakiś czas. Najpierw może być to minuta. Stopniowo zwiększaj czas (do 2, 3 minut), aż do momentu, gdy będziesz umiała skoncentrować się na wybranym obiekcie w 100%.
 5. Jeżeli nadal będziesz się zadręczać, może warto iść do psychologa? Pomoże Ci on się wyciszyć. Unikniesz dzięki temu konfliktów z ludźmi z Twojej klasy,a hałas przestanie Ci przeszkadzać.
 Ogólnie chodzi tutaj o to, abyś sprawdziła, czy Twój problem leży rzeczywiście w zachowaniu Twojej klasy, czy może po prostu jest wynikiem stresu i nerwów. Niepotrzenie rozpoczynać wojny, jeśli sama możesz sobie pomóc. :)
 Jeśli po jakimś czasie nadal nic się nie zmieni, zacznij zabierać ze sobą na lekcję słuchawki. Wiem, że w niektórych szkołach jest to niedozwolone, jendak mam nadzieję, że słuchanie muzyki pomoże Ci skupić się na zadaniach, a nie na głośnym otoczeniu. Jeśli boisz się, że zostaniesz przyłapana, możesz uzgodnić z nauczycielem wcześniej, że masz problemy z koncentracją poprzez hałaśliwych kolegów i prosisz, aby zezwolił na cichutkie słuchanie muzyki. Warto spróbować, bo na pewno Ci to nie zaszkodzi, może jedynie pomóc.:)
 Podczas jakiegoś incydentu zabierz głos. Spróbuj uciszyć kolegów, jednak zrób to taktownie i nie w taki nachalny sposób. Możesz powiedzieć, że masz już dosyć przechwałek i prosisz, aby ludzie dali pracować. Myślę, że z czasem więcej osób zacznie się buntować, bo pewnie nie jesteś jedyną, której głośne zachowanie kolegów przeszkadza w pracy. Ważne jednak, abyś nie uciszała klasy przez cały czas i nie wyszła na marudę, bo na pewno nie poprawi to Twoich kontaktów z klasą.
 Spróbuj przymknąć na to oko. Każdy lubi czasem poszaleć. Wiem, że są jakieś granice, jendak nie odpowiadasz zachowanie innych ludzi. Nic się nie stanie, jeśli czasem nie skończycie tematu, może dzięki temu nauczyciel przełoży kartkówkę, ominie Was sprawdzian.;) Znajdź też te dobre strony.
 W ostateczności powiadom wychowawcę. Sądzę jednak, że nie jest to dobre rozwiązanie, bo nikt nie lubi "kapusiów". Pogorszysz tylko sytuację w klasie. Pisałaś, że wychowawca wie o sprawie. Jeśli nic nie robi, aby było lepiej, możesz iść do niego i poprosić, aby zainteresował się sytuacją, jednak chcesz pozostać anonimowa.
  Myślę, że napisałam Ci wszystkie moje pomysły. Jeśli czytelniczki będą miały jeszcze jakieś rozwiązanie tej sytuacji, miło by było, gdyby się z nami podzieliły.^^
 Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzisz. Pozdrawiam,
 Margaret

Przez niego nie mogę normalnie funkcjonować.

Od pewnego czasu moje relacje z panem X się polepszały. Muszę dodać, że jestem w nim niestety zakochana. Pytał o mnie, chodził ze mną do różnych miejsc i czasem mówił czułe słówka. W jeden dzień to wszystko prysło jak bańka mydlana.
Pisaliśmy smsy. No i on mi napisał, że ja mam piersii, a koleżanka z klasy [nazwijmy ją Y. ona go przytula itd] ich nie ma. ok.
następnego dnia ćwiczyłam z nią piosenkę w toalecie bo tylko tam mamy prywatność. puszczałam muzykę z komórki. w końcu zachciało mi się do ubikacji i dałam jej komórkę do potrzymania. jak wyszłam z ubikacji okazało się że Y weszła na nasze smsy, na tą rozmowę moją i X i dowiedziała się o tych pieersiach. bardzo się wkurzyła. błagałam ją, żeby X nic o tym nie mówiła.
potem na boisku ona mu się wygadała że wie o czym rozmawialiśmy.
on mnie za to znienawidził. myśli, że to ja jej o tym powiedziałam. cytuję go "powiedziałaś o wszystkim Y. teraz nic już ci nie powiem a najlepiej to w ogóle nie będę się na ciebie patrzył. pasuje?" to było jak wywiercenie w brzuchu ogromnej dziury. czułam się okropnie. nie mogę przez to jeść, spać, po prostu normalnie nie funkcjonuję. chyba najgorsze jest to jedzenie. nie mam apetytu, schudłam dwa kilo. chodzę cały czas smutna i przygnębiona. on się do mnie nie odzywa.
Y powiedziała mu, żeby się na mnie nie wkurzał bo to ona weszła na smsy. on chyba jednak nadal nie wierzy. niby udaje że mnie nie widzi, ale przyłapałam go jak kilka razy na lekcji na mnie zerkał.
on teraz ciągle umawia się z Y na nocne pisanie smsów. może chce żebym była zazdrosna? w każdym bądź razie ja tak długo nie wytrzymam. koleżanki widzą mój stan i coraz bardziej się o mnie martwią, tak samo jak rodzina. to okropne.
myślałam nad tym żeby do niego napisać ale nie mogę się odważyć. po prostu nie mogę. boję się podejść bo czuję że mnie wyśmieje.
co zrobić? błagam was o pomoc. moje życie wali się przez jednego chłopaka. nie mogę o nim zapomnieć bo to niewykonalne. mamy małą szkołę i tylko on jeden jest w miarę ładny i fajny. proszę, pomóżcie...

~zakochana


Moja droga.
Czegoś tu nie rozumiem. Na początku piszesz, że się w nim zakochałaś, że nie możesz przez tą sytuację normalnie funkcjonować, a na końcu dodajesz, że macie małą szkołę i że on jeden jest warty uwagi. No to chwila, Ty się nim interesujesz, bo jest takim oryginałem w Waszej szkole, czy naprawdę coś do niego czujesz? Zastanów się nad tym poważnie, bo nie warto walczyć do upadłego, a potem wiązać się z kimś tylko dlatego, że jest „…w miarę ładny i fajny.” Uwierz mi. Żeby z kimś być, trzeba tą osobę naprawdę bardzo kochać, nie wolno w tej materii robić niczego na siłę.
Tak więc jeśli jednak po moim wstępie stwierdziłaś, że jest o co i po co walczyć, to spróbuj z nim porozmawiać. Wyjaśnij mu, co zaszło, że to nie Twoja wina. On nadal się Tobą interesuje, tylko próbuje to ukryć. Twoja koleżanka, tak nawiasem, nie powinna czytać Twojej prywatnej korespondencji, a przede wszystkim nie musiała od razu iść z tym do niego. Powinna Cię za to przeprosić i starać się jak najbardziej załagodzić sytuację, jak najlepiej Ci teraz pomóc. Więc to 'nocne pisanie' odpada.
Co do tego chłopaka, to wydaje mi się, że jest on bardzo niedojrzały, taki typowy dzieciak w piaskownicy, któremu jak się coś nie podoba, jak ktoś mu coś zabiera, to on się obraża i nie przyjmuje przeprosin i wyjaśnień. W dodatku w taki, przepraszam, ale  g ł u p i  sposób pragnie wzbudzić Twoją zazdrość…
Jeśli teraz Cię wyśmieje, to daj sobie z nim spokój, bo naprawdę nie warto. Na świecie jest całe mnóstwo poważnych chłopaków;)
Charlotte.

środa, 25 stycznia 2012

Zbytnia niedostępność w stosunku do chłopaka

Hej. Mam pewien problem i chciałabym się dowiedzieć co mógłby o tym pomyśleć chłopak. 
Tak więc podoba mi się pewien chłopak. Ma na imię Michał. Chodzimy do tej samej szkoły. Jesteśmy z tego samego rocznika. Dodatkowo chodzimy do tej samej grupy na j. angielski. 
Na początek poznała nas razem moja najlepsza przyjaciółka. Na początek było fajnie i milo. Można było normalnie porozmawiać. Ale w  końcu zrozumiałam że go po prostu kocham. I od tego czasu próbuję ukryć to zachowaniami typu "mam cię gdzieś" albo "z debilami nie gadam". No z resztą on ostatnio zaczął  robić się chamski. Ale jeszcze przed tym pewnego razu jak z Olką - moją koleżanką dzięki której go właśnie poznałam- stałyśmy na łącznku koło grzejnika. Przyszli chłopcy i z nimi i on. Najpierw gadałam z moim starym dobrym znajomym Bartkiem. Po chwili Michał się wtrącił no i potem razem z Olką zaczęłyśmy z nimi gadać o szkole. Jakąś chwilę potem przyszedł Nijaki Piotrek. Nikt go prawie nie lubi bo on jest raczej taki dosyć agresywny i po prostu bardzo ale to bardzo chamski. No i Piotrek popchnął Michała tak, że on wpadł na mnie. Ja niestety stojąc  przy ścianie nie mogłam go wyminąć i przycisnął mnie do ściany. Ja ukryłam czerwone  policzki pod maską wściekłości. Ale nie on zrobił buraka i od razu się stamtąd wyniósł.  
No z resztą on ostatnio zaczął  robić się chamski. 
Nie wiem co mogę o tym myśleć. A raczej on. 
Czy mógłbyś mi powiedzieć co on mógłby o tym pomyśleć. 
Z góry dziękuję...

~Katra

  

Droga Katro!
Po prostu muszę od tego zacząć, bo to jest tak złe podejście, że nie mogę tego ścierpieć. Nigdy, jeśli zależy Ci na chłopaku nie zachowuj się w ww. sposób ( I od tego czasu próbuję ukryć to zachowaniami typu "mam cię gdzieś" albo "z debilami nie gadam".) Nie ukrywaj uczuć. Po co? Oczywiście nie wyznawaj przy pierwszej lepszej okazji: "Jesteś dla mnie całym światem", bo wyjdziesz na idiotkę. Z pewnością jednak nie powinnaś odpychać go od siebie. Widzisz, też zaczął robić się w stosunku do Ciebie chamski. Wyobraź sobie sytuację. On mentalnie (tzn. w przenośni) chwyta Cię za rękę (podchodzi, zagaduje, rozmawia), a Ty ją wyrywasz i jeszcze dajesz mu "po ryju" (mam cię gdzieś). Absolutnie nie powinnaś tak robić.

Jeśli czujesz, że jemu zależy na Tobie, nie zgrywaj niedostępnej. W końcu jesteś nim zauroczona, a nie traktujesz jak zabawkę. Metoda na niedostępną sprawdza się, ale trzeba jej używać umiejętnie i nie zbyt długo. Na pewno nie polega ona na chamskich odzywkach. Polega bardziej na krótkotrwałym trzymaniu na dystans, co spowodować ma większe zainteresowanie chłopaka. Jednak nie działa ona na każdego (co mniej pewni siebie odpuszczą sobie) i nie wolno jej stosować za długo (bo to będzie oznaczało całkowity brak zainteresowania).

Spróbuj na początku po przyjacielsku: Rozmawiaj z nim, żartuj, ale nie odtrącaj, bo jest to najgorsze, co chłopak może poczuć.

Życzę pozdrowienia i pozdrawiam :)
Dan

Określamy swój ideał.

w mojej głowie siedzi ideał chłopaka, jednak takiego jeszcze nie spotkałam. i w tym tkwi problem. za każdym razem, kiedy widzę, że chłopak się mną interesuje, wystarczy jedno "ale", jedna rzecz, której nie ma "mój idealny chłopak" wystarcza, żebym go przekreśliła... mogłabym już być w wielu związkach, z naprawdę wspaniałymi chłopakami, ale zawsze skreślałam ich "bo jeden na niski, drugi za chudy, trzeci blondyn a nie brunet"... co mam zrobić, aby akceptować ich takimi jacy są?

~lizzie 


Kochana Lizzie!

Każda z nas jest na swój sposób wyjątkowa, każda z nas inaczej myśli i każda z nas inaczej postrzega 'tego jedynego'. Moje koleżanki mdleją na widok szczupłego bruneta, a ja dałabym pokroić się za ciemnego blondyna z długimi włosami. Bywa jednak, że zbyt idealizujemy w myślach swojego wymarzonego chłopca zapominając, że w rzeczywistości każdy z nas ma wady. Trzeba Wam wiedzieć, że nie sztuką bagatelizować ich posiadaczy, bo to droga donikąd. Sztuką jest ich akceptować razem z całym bagażem niedoskonałości. Jak to zrobić?

TAK JEST -  Mimo, że to faceci są wzrokowcami, to jednak my też zanim poznamy człowieka bliżej, patrzymy na to ja wygląda z zewnątrz. Zachowaniem całkiem normalnym jest, że prędzej podejdziemy do zadbanego chłopaka z, dajmy na to, niebieskimi oczami, niż do zaniedbanego chłopca, który jest bardzo zamknięty w sobie. Może nawet nie chcemy, by był sam, ale podświadomie boimy się odtrącenia, plotek na nasz temat, czy śmiechów szkolnych 'inteligentów'.

TAK MOŻE BYĆ - Powiedzmy sobie w duchu, że my jako osoba możemy być różnie postrzegani przez otoczenie. Nikt nie jest idealny i fakt, że najprzystojniejszy facet w szkole nie jest brunetem, tylko blondynem NIE MOŻE go u nas skreślać. W określaniu swojego ideału wyobrażenia na temat wyglądu ograniczmy do minimum:
- wolę starszego lub młodszego
- lepiej by był wyższy/niższy
- jak ma niebieskie oczy to super
- ale jak ma brązowe to TEŻ SUPER ; )

Wartością człowieka nie jest to co widzimy, bo to co widzimy przemija bezpowrotnie. Teraz widzisz swój ideał, który w większości odpowiada Twoim 'wymaganiom', a za rok, za dwa, może popaść w nałóg, którego nie cierpisz, może zachorować na trądzik, którego też pewne osoby nie tolerują... Tylko dlaczego nie tolerują? Przecież z nałogu, z pomocą innych, MOŻNA wyjść, trądzik i inne choroby skóry MOŻNA wyleczyć, krzywe zęby DA SIĘ wyprostować, pogłębiającą się wadę wzroku MOŻNA zatrzymać i wierz mi, że wszystko się da, gdy ma się dla kogo. Wartością człowieka bowiem jest to, czego nie widzą wszyscy, ale tylko ci, którzy są naprawdę blisko. Tylko im dane odczuwać tę wartość, która nigdy nie przemija.
Nie przemija charakter, usposobienie, temperament i wszystko inne, co zyskujemy przy bliższym poznaniu. Chłopcy, którzy na pierwszy rzut oka nie są przystojni, mogą okazać się wspaniałymi ludźmi. Wady można zamienić w zalety i uwierzcie dziewczyny, że WY możecie się do tego przyczynić. Więc jeszcze raz, jaki to jest ten mój ideał?
- Starszy? Nie, w zasadzie może być też młodszy;
- Wyższy? Ale równy też wchodzi o grę;
- Z długimi włosami? Może być z każdymi, bo włosy można ściąć, zapuścić, a wnętrze się przecież nie ścina i nie zapuszcza.
- Musi dobrze się uczyć? Jeśli uczy się gorzej, to będziemy uczyć się razem! A właśnie, może pomoże mi z chemii?
- Bez nałogów? jeśli będzie chciał z tego wyjść, to we mnie znajdzie pomoc!
- Wysportowany? Nie? Idziemy pobiegać! W końcu ja też mam te parę kilo za dużo ;)

Dobrym sposobem jest też wymazanie ideału z naszych myśli i szukanie kogoś odpowiedniego bez wcześniejszego wzorca. Potwierdzam skuteczność z własnego doświadczenia - nigdy nie patrzyłam na nikogo poza umuzykalnionym blondynem, który świetnie tańczy, świetnie się uczy i parę jeszcze innych cech, za które tylko Nobla mu w zasadzie dać, bo TAKI JEST WSPANIAŁY. Efektem jest tylko to, że nikogo takiego nie było, nie ma i nie będzie. Efektem zaś tego, co dziś napisałam moje drogie jest to, że spojrzycie na chłopców nie takim surowym okiem jak kiedyś.

"Miej serce i patrzaj w serce!"
                                                   A. Mickiewicz

Mill

wtorek, 24 stycznia 2012

Poradnik: Jak zrozumieć rodzica cz.2


 Znów chodzisz ze słuchawkami w uszach!


Zapewne większość z nas spotkała się z takim wyrzutem ze strony rodziców. A przynajmniej ta część, która odkryła dobrodziejstwa słuchawek. Rzadko którzy rodzice popierają zwyczaj słuchania muzyki przez słuchawki, ale czy da się im dogodzić w tej kwestii? Przecież gdy słuchawki nie były jeszcze tak rozpowszechnione, narzekali, że za głośno odtwarzamy muzykę.

Argument jest zawsze jeden i ten sam: "Zepsujesz sobie słuch!". Jest on przejawem troski, choć uzasadnionej, to odrobinę irytującej. Och, i agrument rodziców nr 2: "Nie słyszysz, co do ciebie mówię!" - ten akurat bardziej uzasadniony.

Co zrobić?
Przede wszystkim znajdź umiar. Muzyka jest cudowna, ma niesamowitą zdolność do uprzyjemniania nam każdej chwili, nawet poniedziałkowego poranka. Jednak pozbądź się przekoania "Im głośniej, tym fajniej." - tu nie chodzi o efekt, jakbyś był na koncercie, tylko o uczynienie muzyki elementem danej chwili. Znajdź taką głośność, która ci odpowiada i jednocześnie nie stwarza problemów w komunikacji z otoczeniem. Z pomocą przyjdzie ci też limit głośności, który możesz ustawić w większości telefonów i odtwarzaczy. W ten sposób będziesz słyszał i muzykę i rodziców. Argument rodziców nr 2 właśnie się przeterminował.
Jeśli chodzi o psucie słuchu, myślę, że jeśli nie będziesz przesadzał z głośnością i ilością czasu spędzanego ze słuchawkami w uszach, a będziesz ich szczególnie unikał w towarzystwie rodziców, myślę, że problem powinien się rozwiązać. ;)

Ile można siedzieć przed komputerem?


Kolejny temat, w którym nie możemy dojść do porozumienia z rodzicami. Połowa naszego życia towarzyskiego rozgrywa się przez Internet, a przynajmniej jakaś spora jego część. Ja osobiście także tego nie popieram - możesz się z kimś spotkać, ale wolisz z nim czatować - w ten spobó powstają pseudoznajomości. O wiele lepiej nawiązywać kontakty i zacieśniać więzi na żywo.
Aczkolwiek są przecież też sytuacje, gdy osoba, z którą piszesz mieszka setki kilometrów od ciebie, zaś czat to jedyna możliwość, jaką macie. Wtedy powyższa zasada ("Nie czatuj, spotkaj się") traci znaczenie. W takiej sytuacji popieram czatowanie i rozmowy przez Skype - przecież szkoda zmarnować znajomość, w końcu do czegoś są te wszystkie komunikatory.
Internet oferuje nam też wiele innych kuszących możliwości. I jak tu się mu oprzeć?

Co zrobić?
Znaleźć umiar. Częściej się spotykać niż czatować ze znajomymi. A tym, z którymi nie możliwe jest spotkanie, pozwolić trochę potęsknić.
Powiedz sobie, że nie spędzisz na komputerze więcej niż 3 godziny dziennie - stanowczo. Postaraj się utrzymać postanowienie. W końcu poza komputerem jest tyle rzeczy do zrobienia! No dobra, nie brzmię zbyt wiarygodnie. Ale i tak postaraj się znaleźć ciekawe czynności nie wymagające komputera. Wyjdzie ci to na dobre! :)

Pozdrowienia od Kwaskowej! :)

Nie mogę o nim zapomnieć, bo mimo wszystko go kocham.

Przejrzałam wszystkie notki odnośnie porad o chłopakach, ale w żadnej nie znalazłam odpowiedzi na sytuację, z którą mogłabym się utożsamić, a jest to sprawa nie dająca mi spokoju. Więc od początku: Poszłam do nowej szkoły, gdzie spotkałam wielu nowych ludzi. I był on. Pojawił się tak z nienacka..Zaczęło się podczas kampanii wyborczej w naszej szkole - było głośno w każdej części korytarza. Po prostu jeden wielki misz masz. On zaprosił mnie do tańca. Wahałam się długo, ale poszłam pociągając za sobą koleżankę. Potańczyłam nie całą sekundę, a potem zwiałam. On wydawał się mną zainteresowany, bo kilka dni później zaczął mi mówić "cześć" w szkole, szczerzył się od ucha do ucha.. No i.. spodobał mi się. Zaczęliśmy się bardziej poznawać. Jednak za każdym razem kiedy było już tak cudownie, wspaniale i.. (nie wiem jakich jeszcze użyć epitetów) wystąpiły niewielkie intrygi, które powodowały, że byłam na niego zła. Jak wiadomo, po jakimś czasie mijały mi humorki i znów byłam gotowa "rzucić mu się w ramiona". W końcu któregoś razu powiedziałam mu co czuję. On nic nie rzekł, trzymając mnie w niepewności przez długi czas (mam na myśli kilka tygodni..). W końcu stwierdziłam, że wolę znać najokrutniejszą prawdę. No i wydało się. Dzień przed walentynkami, powiedział, że dziewczyna w której był zakochany dała mu kosza, i że nie miałby nic przeciwko tworzeniu związku ze mną, jednak w chwili obecnej nie miał ochoty na tworzenie niczego innego. Miałam doła. Cholernego doła, który minął dopiero po 3 dniach. Okeyyy, odpuść sobie. -pomyślałam. Miłość do niego jeszcze bardziej wzrastała, a ja zarazem pragnęłam coś sprawdzić.. Zaczęłam udawać, że go ingnoruję. Poskutkowało. Po pewnym czasie, zaczął się znów interesować, zaczepiając, spoglądając, uśmiechając się, zagadując.. I znów było jak dawniej. Przed końcem roku szkolnego naprawdę świetnie się dogadywaliśmy, choć czasem bywało, że nie miał czasu.. tydzień przed końcem roku musiał wyjechać już na wakacje za granicę. Obiecał, że przed wyjazdem znajdzie czas i, że się spotka.. tylko ze mną.. że na spokojnie pogadamy. Jak normalni przyjaciele. Obiecał, ale słowa nie dotrzymał. I znów odbywam błędnę koło. Niby to zakończyłam wysyłajac mu maila, w którym wygarnęłam mu wszystko. Dosłownie wszystko, kończąc cytatem mówiącym o tym, że jeżeli człowiekowi zależy na drugim człowieku, to zrobi wszystko by się z tą osobą spotkać. Choćby tylko na chwilę. Nie mając ani jednej chwili, czas zawsze można odnaleźć.. Od tamtej pory cisza.. Po wakacjach, w szkole był zupełnie inny. Najpierw jakby mnie unikał. Potem znów normalnie mówił "cześć", patrząc wzrokiem wyrażającym różne uczucia. Mam wrażenie, że tęsknotę.. I nie wiem co zrobić. Czy mam tą sprawę zostawić, skoro dalej go kocham? Co może kryć się w jego męskiej duszy? Może mam go olać? Ta sprawa jest strasznie męcząca, zarówno dla mnie jak i dla moich przyjaciół, którzy wspierają mnie w każej chwili. Kiedy pragnę o nim zapomnieć, to mi się to nie udaje. Byłam z pewnym chłopakiem w wakacje tylko miesiąc, a potem zerwaliśmy, bo głównym powodem był On. Może i zwiariowałam, ale nic nie poradzę. Wszystko zaczęło się rok temu i nadal to we mnie siedzi.. Błagam, pomóżcie! P. 17 lat.

~P.


Kochana!
Ten chłopak zupełnie nie był wobec Ciebie w porządku, kiedy zaczął dawać Ci nadzieję i prawdopodobnie widząc, że oczekujesz od niego czegoś więcej, niż przyjaźń, gdy był zakochany w innej dziewczynie. Być może nie był pewny uczuć tej dziewczyny i zaczął się interesować Tobą, gdy stracił co do niej nadzieję, a potem ona znów wróciła, ale nie był w stanie zrezygnować już z Ciebie. Moim zdaniem naprawdę mu się podobałaś. I prawdopodobnie nadal tak jest. Co dzieje się dalej- wyznajesz mu swoje uczucie, a on nie wie, co ma zrobić, dlatego milczy. Poczekał do Walentynek i gdy tamta dziewczyna go odrzuciła, to dopiero wtedy powiedział Ci, o co mu tak naprawdę chodzi. Rozumiem, to musiało Cię bardzo zaboleć, bo byłaś jakby tą trzecią, zapasową. Miałaś prawo się tak czuć, miałaś prawo mocno to przeżyć. W tej całej nieprzyjemnej sytuacji zauważyłam taki jeden plus, plus co do niego. Powiedział, że chętnie by się z Tobą związał, ale nie teraz. Musiał tamto odrzucenie silnie przeżyć i wolał dojść do siebie sam, niż z Twoją pomocą, co wiązałoby się z wykorzystaniem Ciebie. Chyba nie chciałabyś być jego lekarstwem na złamane serce, które po wstępnym zaleczeniu się już by Cię nie chciało… Myślę, że tu potraktował Cię poważnie. Chociaż mógł chcieć Cię też spławić, ale jednak obstawiam tą pierwszą wersję. Następnie się z Tobą nie spotyka w wakacje, mimo że to obiecał. Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Może nie wziął sobie tego do serca i powiedział ot tak sobie? Nie wiem, nie chcę go bronić. W każdym razie to nie było ok. W szkole Cię unikał, bo było mu raczej głupio, popełnił błąd, zranił Cię i to normalna reakcja. Nie twierdzę, że właściwa. Gdy stracił panowanie nad sytuacją, czyli zaczęłaś udawać, że go nie zauważasz, to znów ruszył do boju, znów zaczął się odzywać.
Moim zdaniem on tak naprawdę nadal coś do Ciebie czuje, skoro się tak zachowuje. Zranił Cię i boi się coś zrobić, żeby nie pogłębić, pogorszyć sytuacji, więc nic się nie dzieje.
Ja bym spróbowała dać mu jeszcze jedną, jedyną szansę. Porozmawiaj z nim, powiedz wszystko, jak się czułaś we wszystkich tych sytuacjach, nie owijaj w bawełnę, nie koloryzuj. Tylko i wyłącznie prawda. I od tego, co on Ci powie uzależnij swoją decyzję. Jeśli nadal każe Ci czekać, to ja bym sobie dała spokój. Jeśli jednak dalej tak mu się podobasz i nie jesteś mu obojętna, to daj mu szansę:)

Pozdrawiam,
Charlotte.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Scrapbooking


Mogłybyście napisać coś o scrapowaniu

~Donia

  

Kochana Doniu!

Mówisz i masz! Czas na notkę o scrapbookingu. Mówiąc szczerze, wcześniej mało wiedziałam na ten temat. Dlatego podszkoliłam się troszkę w tej kwestii.

Scrapbooking polega na ręcznym tworzeniu i ozdabianiualbumów, np. za zdjęciami. Swoje początki ma w Stanach Zjednoczonych, z których w późniejszym czasie przeniósł się i opanował praktycznie większą część świata. Sprzedającym materiały używane przy tej technice musi się świetnie powodzić. Dodać trzeba, że jak w każdą dziedzinę naszego życia, nawet tutaj wkradł się komputer ze swymi nieskończonymi możliwościami. Funkcjonuje również scrapbooking elektroniczny w którym tworzysz siedząc przed ekranem, a potem drukujesz całość.
  
Teraz coś o przyborach. W sumie używa się tutaj wszystkiego co da się połączyć z papierem lub zastosować do jego obróbki w bardzo szerokim rozumieniu. Kolorowy oraz ozdobny papier, farby, pieczątki, nici, ćwieki, brokat, naklejki i każda inna rzecz, jaką tylko sobie wymarzysz. Na pewno przydadzą się punchery czyli dziurkacze tnące odpowiednie wzory. Zamiast męczyć się z nożyczkami przy małych elementach, po prostu odciskamy. Twoim sprzymierzeńcem staną się również nożyczki z ostrzami o najróżniejszych kształtach.

To wszystko można znaleźć w sklepach internetowych, ale i specjalnych artystycznych. Koszt całego „zestawu” nie jest mały, ale jeśli spodoba Ci się, to czemu nie? Ostatecznie można zaopatrywać się również w Empiku. Jak zwykle najbardziej opłacalną formą kupowania jest Internet. Ceny są zdecydowanie mniejsze, a poza tym dostajesz akcesoria od razu do domu. Jest to wersja dla leniwych. Jednak jeśli trochę pogłówkujesz, możesz ulżyć swojemu portfelowi. Prawda jest taka, że gdy rozejrzysz się po swoim domu od razu znajdziesz coś co mogłabyś użyć. Po co kupować kartkę z literami skoro można ją wyrwać z książki, która i tak była przeznaczona na makulaturę? A pudełka po herbacie? Potrzebujesz owoców, no i masz! W końcu trzeba być ekologicznym, tak słyszałam. Dopuszczalne są również puzzle, wstążki, agrafki. Słowem, wszystko.

Czas na próbę sił w scrapbookingu. Przekonasz się wówczas jakie to ciekawe i przyjemne. Może wciągniesz się bez reszty? Zobaczymy.

Najlepiej najpierw zacząć od czegoś prostego. Dlatego zamiast od razu porywać się na album, możesz wcześniej poćwiczyć. Dobrym pomysłem na to będzie plakat lub kartka. Przygotuj papier A4 w dowolnym kolorze, stanie się naszą podstawą, na której cała kompozycja będzie się utrzymywać. Potem zdjęcia, czyli główny punkt programu. Mogą to być Twoje fotki, siostry, psa, albo po prostu ulubionej gwiazdy czy zespołu. Masz pełną dowolność. Ważne aby Tobie się podobało. Wcześniej znalezioną kartkę teraz ozdób. Zacznij od ramki. Możesz wyciąć ją specjalnymi nożyczkami, o których już pisałam, albo po prostu czymś obkleić. Później należy zająć się tłem, do czego ja proponuję rozpryśnięta farbę. Łapiesz za pędzel i zaczynasz machać. Z plam zawsze wychodzi coś oryginalnego, a co najważniejsze jest przy tym dużo zabawy. Wycinamy jakieś ciekawe kształty z pasiastego papieru(oczywiście możesz go zastąpić czym tylko chcesz, ja podaje swój własny pomysł), naklejamy na nie zdjęcia również w niebanalny sposób, a całość dołączamy do bazy. Potem idziemy na całego i dodajemyguziki, zasuszone kwiatki, cokolwiek. Końcowym etapem jest dodanie tekstu, krótkiego cytatu, nawet jednego słowa zapisanegopiękną czcionką i otoczenie tego wstążką. No i Voilà! Mamy piękny obrazek.

To chyba wszystko co mogę powiedzieć na temat scrapbookingu. Jeśli zainteresowało Cię to co napisałam, zajrzyj na stronę:  http://www.scrapbooking.pl/. Może właśnie tak rozpocznie się Twoja przygoda z ozdabianiem albumów? Tego Ci szczerzę życzę!

Pięknych albumów z niezapomnianymi zdjęciami!
Loremi

Myślę, że jestem inna niż ludzie z mojej klasy.


Cześć, chodzę do 6kl, mam prawie 13 lat i jeden problem... Chłopaki (i niektóre dziewczyny) z klasy za mną nie przepadają, bo... mam dobre oceny. Zawsze jestem wzorowa, od 1 klasy. Jak tylko ktoś zapomni zadania to leci do mnie. Ale nie pomagam tym co zawsze zapominają, tylko tym co zdarzy się to naprawdę rzadko. Z resztą najczęściej są to koleżanki, dla których nie jestem tylko do spisywania. Niektórzy nazywają mnie kujonem, a to mnie bardzo boli. Wiem, że nim nie jestem, bo nie siedzę całymi dniami z nosem w książkach, ale to bolesne, kiedy ktoś tak o mnie mówi. Na dodatek jestem też trochę nieśmiała i cicha... Nie podlizuję się nauczycielom, nie skarżę... Naprawdę, nie wiem czemu mnie nie lubią. Z wf nie jestem dobra, ale nie jest tragicznie. Jedyne co mnie pociesza, to to, że w gimnazjum do którego idę klasy są dzielone ocenami, wynikami ze świadectwa i testu klas szóstych, więc nikt prawdopodobnie z mojej klasy nie będzie ze mną w 1 klasie gimnazjum.
Odstaję od nich też nie tylko pod względem ocen, ale zachowania. Wydaje mi się, że to dzieci. Jednocześnie chcą udawać dorosłych, bo oni... niektórzy... ym, chodzą palić. Z kolei inne dziewczyny mają co rusz nowego chłopaka. Mnie nie kręci chwalenie się ilością pocałunków, chłopaków czy wypalonych papierosów... Przykro mi że tak od nich odstaję. Nie chcę się zmieniać i być taka jak oni, z kolei nie chcę być "tą inną"...
~Ona

  

Kochana!
 Na samym początku chciałabym Ci uświadomić, że przezywanie kogoś "kujonem" nie oznacza, że tego kogoś się nie lubi. Zazwyczaj ludzie po prostu zazdroszczą (w tym przypadku) dobrych ocen, a przezwiska to najłatwiejsze wyjście. Tak naprawdę Twoi koledzy z klasy nie znają Cię, nie wiedzą jaka jesteś poza murami szkoły. Może czas, żeby im to pokazać? Jedyne, co przychodzi mi na myśl to jakieś ognisko po szkole, czy zwykłe spotkanie. Nie musisz zapraszać całej klasy. Umów się z ludźmi, z którymi chciałabyś nawiązać jakieś kontakty, a są w gronie osób, które Cię przezywają. Nie udawaj nikogo innego, po prostu bądź sobą. Niech wiedzą, jaka jesteś naprawdę!:)
 Według mnie nie powinnaś przejmować się opinią innych ludzi. Każdy z nas ma coś za uszami, nie powinniśmy wytykać błędów innych. Oceny w szkole to sprawa osobista, która nie powinna nikomu przeszkadzać. Jeśli jeszcze kiedyś usłyszysz niemiłe słowa, zaadresowane do Ciebie, po prostuodpowiedz, że nie zgadzasz się z nimi. Im mniej będziesz zainteresowana całą sprawą, tym będziesz coraz rzadziej słyszała przezwiska. Na ludzi najlepiej działa ignorancja, dlatego pokaż wszystkim, że jesteś już znudzona i wcale nie obchodzi Cię, co mówią na Twój temat.
 Myślę, że powinnaś zapoznać się również z tą notką: http://nasze-babskie-sprawy.blog.onet.pl/2,ID416046464,index.html . Temat jest bardzo podobny, dlatego mam nadzieję, że wiele dzięki temu się wyjaśni.
 Teraz co do drugiej części Twojego problemu. To normalne, że każdy ma inne priorytety w życiu. Dla jednych ważne są oceny, dla innych papierosy. To, że nie kręcą Cię chłopcy nie jest dziwną sprawą, na wszystko przyjdzie czas.:) Takie palenie w podstawówce to gówniarstwo, po prostu niektórzy chcą się popisać, zaimponować innym i według nich właśnie to zda egzamin. Moim zdaniem nie powinnaś się zmieniać, bo wymaga tego od Ciebie otoczenie. Bądź sobą, oryginalną osobą, która ma swoje zdanie i nie podąża za tłumem. Trzymaj się swoich przyjaciół, ale bądź też otwarta na nowe znajomości. Jeśli pokażesz znajomym, że potrafisz żyć bez papierosów i jesteś przy tym bardzo ciekawą i miłą osobą, nie będziesz potrzebowała żadnego sposobu na zaimponowanie im. Jak to zrobić?Znajdź sobie jakąś rzecz, w której jesteś dobra. Może na przykład moda? Ubieraj się oryginalnie, wyrób sobie swój własny styl. Zwrócisz tym uwagę innych. Lubisz robić zdjęcia? Organizuj sesje zdjęciowe, na które będziesz zapraszała znajomych z klasy. Zasłyniesz jako wybitny fotograf. Oczywiście to tylko przykłady.
 Nie wmawiaj sobie, że jesteś inna. Właśnie przez to popadasz w kompleksy. Niepotrzebnie! Wypisz swoje dobre cechy i zapamiętaj je. W chwilach słabości przypominaj sobie o nich. Bądź pewna siebie i nie przejmuj się tym, co robią inni. Ważne jaka Ty jesteś.:) Poza tym pisałaś, że tylko niektórzy z Twojej klasy dziwnie się zachowują. To dowód na to, że jesteś normalną, przeciętną nastolatką. Nie przejmuj się za dużo, bo nie warto.:)
 Pamietaj, złoty środek to pewność siebie optymizm.
 Trzymam za Ciebie kciuki!
 Margaret

Wyznałam miłość młodszemu koledze.

Cześć. Widzę, że dziewczyny mają problemy podobne do mojego, ale jednak ja swój trochę inny mam. Chodzi o to, że jest pewien chłopak Marcin. Rok młodszy, znam go baaardzo długo - ta sama szkoła itp. (mieszkam na wsi). Kiedyś za nim nie przepadałam, ale kiedyś dołączyłyśmy do ekipy w której on jest.. tak się zaczęło - siedziałyśmy z przyjaciółką na przystanku i on i kolega przyjechali, nie zrobił wtedy na mnie dobrego wrażenia. Ale jednak po kilku dniach już był inny, miły, fajny gadał zemną, wygłupialiśmy się, chciał mój numer to mu dałam, i pisaliśmy. Piszemy z reszta do tej pory. Zakochałam się w nim. Chciałam mu to powiedzieć w piątek na zabawie na stadionie jak? no bo trzymałam jego rękę i nie chciałam puścić a on powiedział "kochasz to trzymaj" trzymałam ale on to na żarty wziął... jak już byłam w domu to pisaliśmy no i jakoś miałam doła itp. byłam dziwna na stadionie i pytał co mi jest, nie chciałam mu powiedzieć, próbowałam się wykręcić, ale on mi nie dawał spokoju. Ciągle pisał "no powiedz... no powiedz' i napisałam mu o tej ręce na boisku a on znowu "no powiedz"a ja mu "nie wyciągnąłeś nic z poprzedniego sms?" on odpisał"tak, ale powiedz" a ja "po co" no on " a co, tak ci trudno jest to napisać" i napisałam mu "ZAKOCHAŁAM SIĘ W TOBIE"potem pisaliśmy o tym, od kiedy, czemu mu wcześniej nie powiedziałam itp.Myślałam, że on mnie chociaż trochę lubi, tak jak ja jego... no wiecie. I wczoraj się z nim widziałam i już nie jest tak jak było wcześniej, ale z wczorajszych wieczornych smsów wynika, że nic się między nami nie popsuło, imam się nie martwić. Nie miałam nadziei, że jak mu powiem, to żuci mi się ramiona ale że chociaż mi napisze, że mnie lubi albo coś. Jak się mam przy nim zachowywać, walczyć o niego?

Fragolencja


Droga Fragolencjo!
Zacznę od tego, że po raz kolejny ciężko mi zrozumieć wyznawanie miłości bez kontaktu fizycznego. Nie potępiam takiego zachowania, ale sama przyznaj, że po tym jednym stresującym momencie, każdy następny jest o wiele śmielszy. Teraz jesteś w takiej sytuacji, że chłopak wie o Twoim uczuciu, ale wyznałaś to przez telefon/Internet – stąd jego zmieszanie przy kolejnym spotkaniu, które jak podejrzewam było obustronne. Pierwsza wątpliwość rozwiązana – lekka zmiana w jego zachowaniu nie oznacza, że coś między Wami się popsuło.
Drugą sprawą jest jego reakcja na Twoje wyznanie. W Twojej ocenie powinien napisać, że Cię lubi i jeśli rzeczywiście tak jest – ujawnić swoje uczucia. Myślę jednak, że chłopak odrobinę się speszył, czego przyczyn może być wiele:
  • Wiek nie jest przeszkodą w związku, ale jako że jesteście w wieku nastoletnim, mógł przerosnąć go fakt, że jesteś starsza;
  • W związku z powyższym, może boi się reakcji otoczenia, kolegów?
  • Prawdopodobne też, że zaskoczyłaś go tą wiadomością i ogólnie samym zejściem rozmowy na takie tory; musi najpierw wszystko sobie poukładać;
  • Może także obawiać się że nie sprosta Twoim oczekiwaniom – być może chłopak jest nieśmiały lub bardzo poważnie podchodzi do tej sprawy i każdy krok chciałby przemyśleć
  • Znam też chłopców, którzy po prostu nie chcą się wiązać. Nie wynika to z 'braku kandydatek', tylko z własnego wyboru.

Niezależnie od tego, jak sytuacja miałaby się rozwinąć, proponuję spotkanie, spacer uliczkami lub wyjście w inne spokojne miejsce. Staraj patrzeć się mu w oczy i nie bój się napotkać jego wzroku, choć wiem też z własnego doświadczenia, że wprawia to w niemałe zakłopotanie. Rozmawiaj o tym, co czujesz gdy go widzisz, o tym co czujesz gdy przechodzi obok i o tym co czujesz na samą myśl, by się spotkać. Możesz powiedzieć cicho, że zagalopowałaś się z wcześniejszą wiadomością i nie chciałaś by sprawa wyglądała tak, jak wygląda (chłopak zmienił się odrobinę w stosunku do Ciebie). Jeśli zdobędziesz się na więcej śmiałości, spytaj czy możesz liczyć na coś więcej z jego strony; jeśli nie odpowie, to nie ponawiaj pytania. Brak odpowiedzi oznacza, że w tym momencie nie jest gotowy na coś poważniejszego, ale nie traktuj tego absolutnie jako odmowy. Cisza niech będzie dla Ciebie znakiem, by lepiej go poznać, by być jego przyjaciółką na dobre i złe i zawsze być przy nim. Cały jest w tym ambaras, by dwoje chciało naraz. Nic lepiej nie powie Ci o jego chęciach, niż Twoja walka o niego. Wierzę, że uda Ci się dobrnąć do celu i pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć! ;)
Buziaki,
Mill

niedziela, 22 stycznia 2012

Jak zrobić manekina?


Hey. Moglibyście napisać jak własnoręcznie zrobić manekin? Dziękuję;)
~diy
    
Droga diy!
Bardzo ambitne zadanie muszę przyznać. Jednak przecież my się niczego nie boimy więc czemu nie? Pytanie dało mi do myślenia, poszperałam trochę w Internecie i mam pewne propozycje. No to do roboty!
1. Najpierw opiszę mój autorski pomysł.Myślę, że nie jest bardzo skomplikowany, ale na pewno pracochłonny.
Najpierw musisz skombinować styropian, dużo styropianu(zawsze możesz podkraść troszkę z jakiegoś placu budowy). Oczywiście najdogodniejszą opcją będą bloki, a nie płaskie „płyty”. Jeśli jednak ich nie zdobędziesz wystarczy mocnym klejem, chociażby Kropelką(tylko sobie palców nie sklej bo zamiast manekina będziesz miała zafundowaną wycieczkę do szpitala) skleić owe kawałki w całość. Teraz czas na kolejny krok. Tutaj potrzebna jest Twoja kreatywność, której sądzę, nie brak Ci.
Łapiemy za nóż i tniemy! W końcu trzeba styropianowi pokazać kto tu naprawdę rządzi.Znalazłam w Internecie parę wymiarów, które mogą się przydać. Rozmiar 36: biust: 87 cm, talia:66 cm, biodra: 92 cm. Rozmiar 38: biust 90cm, talia 68cm, biodra 94cm. Wysokość całego manekina to zawsze około 70cm. Teraz zabieramy się za bardzo ambitną zabawę w rzeźbiarza. Trzeba się czasem poczuć jak Michał Anioł. Lepiej poświęcić temu trochę czasu i przemyślenia, aby potem nie zaczynać od początku. Uprzedzam, że jest to praca dla ludzi cierpliwych.
Gdy już ten najtrudniejszy etap za nami, czas upiększyć naszego manekina.Tutaj masz pewną dowolność. Na pewno musisz zdobyć materiał do „odziania” korpusu. Lepiej aby był on w miarę cienki i elastyczny. Co do przymocowania go do całości, mam kilka propozycji. Możesz złapać za klej, ale wtedy nieuniknione są plamy. Kolejną opcją są szpilki. To również ma minusy. Ich główki mogą utrudnić późniejszą pracę. Dlatego najdogodniejszą wersją jest wcześniejsze zszycie materiału i nałożenie na styropian. Dół bez problemu złapiesz nitką. W tej wersji potrzebne jest naprawdę elastyczne płócienko.
Ostatni etap, nie tak prosty jakby się wydawało. Stojak. Możesz mieć problemy ze znalezieniem czegoś odpowiedniego, ale w końcu dla chcącego nic trudnego.Pierwszym moim pomysłem na rozwiązanie tej kwestii był targ staroci. Jeśli takowy organizują w Twoim mieście, wybierz się na niego. Wieszak na ubrania z babcinych czasów sprawdzi się idealnie. Ostatecznie możesz również poszukać go w zwykłym sklepie, ale cena całości podskoczy. Najtańszą opcją jest poszukanie patyka w parku. Akurat to nie jest trudnym zadaniem. Potem znów do akcji wkracza nóż i wygładzamy. Jako podstawkę użyć można styropianu. Tym razem lepsze będą dwa nie za szerokie kawałki.Najpierw wycinasz w nich dziurę na kij, a potem, po bokach dwie dodatkowe. Umieszczasz w nich kamienie, całość sklejasz mocnym klejem i wkładasz do środka manekin. I to już wszystkie czynności. Wcale nie takie trudne.
2. Teraz sposób drugi, tym razem internetowy. Do jego wykonania będziesz potrzebowała modelki ubranej we w miarę obcisłą koszulkę i bardzo dużo taśmy izolacyjnej oraz waty. No to zaczynamy.
    
Najpierw na szyję oraz odkrytą część dekoltu modelki nakładamy cienką folię. Potem w ruch idzie taśma izolacyjna.Obklejamy biedaczkę, która zgodziła się nam pomagać. Chodzi o to żeby warstwa była dość gruba i szczelna. 
    

Następnym krokiem jest przecięcie całości na plecach(po to właśnie była nam potrzebna koszulka).
  
Wtedy dziewczyna jest już wolna, a my zabieramy się do dalszej pracy. To co wcześniej przecięłaś, sklej ponownie, najlepiej od wewnętrznej i zewnętrznej strony. 
   
Potem kolej na dziury po rękach i głowie. Też zaklejamy dokładnie. 
   
Powstał taki jakby worek. Wreszcie przyszedł czas na watę. Upychamy ją do środka, na siłę,aby weszło jak najwięcej. Manekin musi być twardy. Watę można zastąpić specjalnym puchem do poduszek lub czymś podobnym. 
   
Od dołu zamykamy korpus kartonemi doklejamy go taśmą. Stojak wykonujemy tak jak już pisałam wcześniej.
   
Ta wersja ma swoje wady i zalety. Na pewno łatwiej w niej uzyskać kształt manekina niż w przypadku poprzedniej metody, jednak całość jest znacznie bardziej miękka co w przyszłości może utrudnić używanie naszego tworu. Drugi sposób jest zaczerpnięty ze strony:www.burdastyle.de. Mam nadzieję, że okaże się to przydatne.

Powodzenia w tworzeniu własnego manekina!
Trzymaj się ciepło, Loremi
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x