środa, 22 lutego 2012

Odmówiłam pocałunku i straciłam z nim kontakt.

Witam :) Pytanie do kategorii "Chłopcy".

Tak więc-wczoraj na sylwestrze pod chmurką tańczyłyśmy z koleżankami & innymi obecnymi na imprezie. Bawiłam się świetnie (bez alkoholu-oczywiście!). W pewnym momencie, ni z stąd, ni zowąd podszedł do mnie jakiś chłopak i poprosił do tańca. Strasznie się zdziwiłam! Ale pomyślałam "a co mi tam" i zaczęliśmy tańczyć ;) Wszystko byłoby ok,gdyby nie fakt,że koleś był pijany... Mimo to zachowywał się całkiem trzeźwo. Tańczyliśmy raz we woje,raz z resztą naszej ekipy. Podczas tańca grupowego chciał mnie...pocałować! Nigdy jeszcze z nikim się nie całowałam,więc odmówiłam. Bawiliśmy się dalej. W końcu przyszedł koniec zabawy :( Chłopak nie poprosił o nr tel.,a ja jestem tak nieśmiała,że też tego nie zrobiłam. Na koniec podał mi rękę i zaczął zbliżać głowę do mojej. Dziwne dla mnie jest całowanie się po niespełna godzinie znajomości,jeszcze z kimś,kto prawdopodobnie nie będzie jutro nic pamiętał,więc powiedziałam,że nie. Zapytał dlaczego? Ja nie wiedziałam co powiedzieć. Zapytał,czy mam chłopaka? Nie mam. Znów: to dlaczego nie chcę? Powiedziałam "bo nie". Odszedł. Niezadowolony.
Spodobał mi się nawet ... Tylko szkoda,że szalał z tym alko ;| Pewnie już mnie nie pamięta...Koleżanka- boyowy expres spiknęła się z jednym z jego kolegów. Bez problemu może załatwić mi numer do wczorajszego partnera,ale to nie w moim stylu. Myślałam nad tym,aby może poprosiła swojego,aby coś przekazała temu "mojemu" , ale nie wiem... Teraz cały czas myślę o kolesiu... W sumie to jakoś nie mam szczęścia do tych poznanych na baletach... Ale może można spróbować jeszcze raz? Co zrobić? Poradźcie coś-proszę.
Buniaczekk 17


Moja kochana!
Cudowna spontaniczna przygoda;) Ale niestety wszystko już się skończyło. Masz rację, chłopak był bardzo szybki, skoro po tak krótkim czasie znajomości chciał Cię pocałować. Nie wiemy, jakie mógł mieć wobec Ciebie zamiary, wnioskuję po jego zachowaniu, że chyba jednak nie były one
krystalicznie dobre.
Zachował się tak, jakby Twoje pozwolenie na pocałowanie Cię otworzyło Ci do niego drogę, a nikt nie powinien stawiać takich warunków. Co by się stało, jakbyś się zgodziła? Nie wiem, pewnie byłby milszy. Ale czy Ty czułabyś się dobrze robiąc coś wbrew sobie? Raczej nie, prawda? Chcę Ci przez to wszystko powiedzieć, że moim zdaniem dobrze postąpiłaś i nie masz potrzeby, aby się obwiniać.
Gdyby temu chłopakowi nadal na Tobie zależało, to nawet jeśli nie zdobył Twojego numeru wtedy, to postarałby się o niego teraz. I być może tak jest, tego nie da się wykluczyć.
A co zrobić?
Jeśli Ci na nim naprawdę zależy, to postaraj się jakoś zdobyć jego numer i przypomnij się któregoś wieczora smsem, że bardzo miło wspominasz Sylwestra i jesteś ciekawa, co słychać u niego. Gorzej tylko będzie, jeśli nie będzie Cię pamiętał, bo piszesz, że dużo wtedy pił. Nieciekawa sytuacja, przyznaj sama… Możesz jeszcze poprosić koleżankę, żeby zorganizowała jakieś spotkanie, Wy obie i ci chłopcy, wtedy będzie na pewno o wiele bezpieczniej, bo jest większa szansa, że Cię sobie przypomni, jeśli miałby z tym problemy, poza tym możesz zacząć od początku;)
Ja jednak, na Twoim miejscu chyba bym zrezygnowała z tej znajomości, jeśli on się nie odezwie, nie będzie zabiegał o jakiś kontakt, po prostu swoim zachowaniem w Sylwestra by mnie do siebie zraził. Ale to moja subiektywna ocena i moje zdanie, a Ty wybierz rozwiązanie, które będzie Tobie, a nie komuś innemu pasowało:)

W każdym razie życzę Ci powodzenia :)
Charlotte.

wtorek, 21 lutego 2012

Drażnią mnie ludzie z mojego otoczenia.


Witam! Mam dość dziwaczny problem... mianowicie coraz częściej zaczynają mnie irytować ludzie z klasy. (chodze do gimnazjum) Na samym poczatku wszytsko było ok, były wspólne fane tematy, śmiechy itd. Odkąd jedna dziewczyna przyniosła manie na zachwycanie się Polskimi gwiazdkami. Codziennie mam ochote wystrzelać wszystkie dziewczyny, które o mało co się nie posikają słyszać ksywke jakiejś gwiazdeczki. Wszystkie moje koleżanki odsunęły się odemnie, ponieważ twierdzą, że nie ma o czym ze mną gadać. Bo przecież ja nie słucham kogoś tam, tylko głupi Rock. Do tego zagraniczny! (One mają BARDZO słabe oceny, z j. obcych. Pewnie dlatego wolą Polskie piosenki, bo w zagranicznych nie rozumieją o czym śpiewają.) Nienawidze mojej przyjaciółki, za to że zostawiła mnie, bo nie daje jej odpisywać zadań domowych. Zaprzyjaźniła się z dziewczyną, która odrabia za nią zadania. Bardzo mnie to boli. Ale nie chce jej przyjaźni spowrotem, jedyne co chce to to, aby nie denerwować się na innych jak setny raz gadają o tej samej gwiazdeczce. Mam również problem z tym, że jak widze dziewczyne wymalowaną, ubraną w trampki i spodnie to mnie szlag trafia. Nienawidze takich osób, zazwyczaj są one tępe i jedyne co im wychodzi to palenie i picie. Wiem, że to dla niektórych dziwne ale dla mnie dziewczyna ma być dziewczyną. Ubierać eleganckie sukienki, do tego białe rajstopy i buty na niziutkim obcasie. Włosy w jednym kolorze, ładnie uczesane i delikatny makijaż. A jak widze takie wymalowane pindzie na ulicach, to nie raz mam ochote wziąść i je wystrzelać. To samo tyczy się chłopców, puszczona głośno muzyka, trampy, za duże spodnie, bluzy i już chce takiego pozbawić życia. Moim zdaniem powinien nosić czarne spodnie, białą koszulke, czarne eleganckie buty i być schludnie uczesany. Co mam zrobić?! Chyba oszaleje, jak dalej będę się tak irytować przez takie osoby.
~Tosterrrek


Kochana!
 Na samym początku muszę Ci uświadomić, że każdy ma swój styl i niesłusznie oskarżasz innych na podstawie ich wyglądu. Może Ty masz właśnie takie wyobrażenie dziewczyny i chłopaka, jednak nie oznacza to, że każdy będzie tak myślał. Jak wiesz ludzie mają swoje style, lubią różne rzeczy i ubierają się według własnego gusta. Nic na to nie poradzisz, a już na pewno tego nie zmienisz. Moim zdaniem nie powinnaś tak się denerwować, bo na pewno bardzo Ci to szkodzi, a jest to sprawa, na którąnie masz wpływu. Co mogę Ci na to poradzić? Przestań oceniać ludzi po ich wyglądzie. Co z tego, że jakaś dziewczyna ma trampki i jest za mocno wymalowana? Nie wiesz jaka jest, nie możesz od razu nazwać jej "pustakiem". Jest takie przysłowie "nie oceniaj książki po okładce". Dokładnie to chciałabym Ci poradzić. Jeśli idąc ulicą nie potrafisz nie krytykować ubioru innych, po prostu staraj się na nich nie patrzeć. Myśl sobie o czymś przyjemnym, słuchaj muzyki, skup się na swoim wyglądzie.:)
 Mówisz, że nie masz z kim pogadać w klasie. Może czas przekonać sięwłaśnie do takich irytujących Cię ludzi, których tak naprawdę nie znasz? Co z tego, że wygląda jak wygląda, w gruncie rzeczy to może być naprawdę fajna osoba! Zacznij dostrzegać ludzi w Twojej klasie, podejdź do kogoś i normalnie porozmawiaj. Może jest ktoś, kto cały czas stoi na uboczu, bądź również denerwuje go ciągłe gadanie o polskiej muzyce i gwiazdach. Nie wierzę, że wszyscy mówią tylko o jednym! Na pewno część klasy zachowuje się inaczej. Może właśnie z nimi powinnaś porozmawiać?
 Rozumiem, że denerwuje Cię temat gwiazd, jednak może czasem warto wspomnieć coś o nich? Pomów z koleżankami o nowościach muzycznych, delikatnie wspomnij im o Twojej muzyce. Może akurat znajdziecie wspólny język. Dobrze jest poruszyć tematy, których nie lubimy - poszerzamy swoje horyzonty.
 Myślę, że niedługo ten zachwyt przejdzie. Nie można przecież wiecznie roztrząsać tego samego tematu. Cierpliwości.;)
 W każdej szkole są różne środowiska. Może akurat znajdziesz grupę, która tak samo jak Ty interesuje się rockiem? Warto poszukać!
 Kto powiedział, że musisz zadawać się tylko z ludźmi z klasy? Bądź otwarta i zawieraj nowe znajomości!
 Jeśli chcesz odzyskać przyjaciółkę, myślę, że powinnaś szczerze z nią porozmawiać. Powiedz jak się czujesz i wspomnij, że nie spodziewałaś się czegoś takiego po niej. Jeżeli odnowicie kontakty, dawne wspomnienia wrócą i wszystko się ułoży.:)
 Myślę, że jesteś trochę przewrażliwiona. Nie powinien Cię denerwować sam widok człowieka ubranego nie po Twojej myśli. Uważam, że powinnaś wybrać się do psychologa. Nie twierdzę, że masz problemy, jednak czasem taka osoba pomaga się wyciszyć i rozwiązuje nasze rozterki. Jeśli nie chcesz chodzić cały dzień nabuzowana, warto udać się do lekarza.:)
 Przeczytaj notki:
 W 1. znajdziesz sposoby na wyciszenie się i zaakceptowanie ludzi z klasy, natomiast w 2. przeczytasz o zachowaniu, które denerwuje, jednak sztuką jest pozostanie sobą.:)
 Mam nadzieję, że przydadzą Ci się moje rady. Trzymam za Ciebie kciuki!:)
 Margaret

Chcę zacząć działać, ale się boję.

Hej. Już od początku roku zaczął mi się podobać chłopak [jest w moim wieku].Tańczymy razem poloneza.Gdy na próbach trzymamy się za ręce,lub jesteśmy blisko siebie czuje się taka szczęśliwa. Gdy na jakieś próbie pani powiedziała,że ja nie myślę. To ten chłopak powiedział,że to przeze mnie[przez tego chłopaka]nie myślę.Ja nie zaprzeczyłam. Po kilku dniach koleżanka z jego klasy podeszła do mnie i zapytała się mnie:Czy to prawda,że podoba Ci się [tu podała imię i nazwisko kolegi tego].Ja powiedziałam,że tak to prawda. A ona:Mi się wydaje,że Ty też nie jesteś jemu nie obojętna. I spytała się jeśli chciałabyś to mogłabym się wypytać jego. Od razu się zgodziłam. Na którejś przerwie złapała mnie i powiedziała,że rozmawiała z nim.I on rzekł:że ona mi się podoba[czyli ja]i szkoda,że mi wcześniej nie powiedziałaś[do tej koleżanki] to bym inaczej zareagował.Teraz się boje rozczarowania bo kończymy gimnazjum i każdy z nas pójdzie do innego miasta.'Ale on powiedział że podobam mu się od 2 klasy gimnazjum'A jesteśmy teraz w 3.
Po tym wszystkim coraz bardziej o nim myślę. Nie mogę wyobrazić sobie,że go już nie zobaczę. itp Chciałabym coś zacząć działać,ale boje się nawet napisać na gg:< Już nie wspomnę o rozmowie w szkole:< Zależy mi na nim.Co mogę zrobić?

~Panna ZIelona <3


 
Panno ZIelona!

Wiem, że nie jestem tu od krytykowania, ale NIGDY nie powinno się zdawać na drugie osoby w takich sprawach. To może doprowadzić do wielu nieporozumień, niedomówień i zwykle nie robi to dobrego wrażenia na tych, na których nam zależy. No bo zastanów się jak byś zareagowała gdyby podszedł do Ciebie chłopak, który powiedziałby coś typu "mój kolega chce z tobą chodzić"... nie byłby to wymarzony sposób, prawda? :) Ale w każdym razie skoro ten chłopak nie powiedział nic złego, to nic się nie stało, ale piszę ku przestrodze Tobie i innym czytelniczkom: swoje sprawy załatwiajcie same, żadnych pośredników.

Dobrze, więc wiesz, że mu się podobasz, on podoba się Tobie, czas zacząć działać. Piszesz, że jesteś nieśmiała, ale chyba każdy powie Ci, że jeśli chcesz nieśmiałość pokonać, musisz z nią walczyć. Tutaj masz wspaniałą motywację: jeśli uda Ci się zagadać, może nawet zyskasz chłopaka, możliwe też, że następnym razem nie będziesz się już tak bać, co zaowocuje nowymi znajomościami. Więc po prostu musisz się przełamać i spróbuj napisać do niego na GG, na początku na takie niezobowiązujące tematy jak szkoła czy zainteresowania. Poznajcie się lepiej, zaprzyjaźnijcie się. Kiedy wyczujesz, że coś iskrzy, delikatnie powiedz mu, że Ci się podoba. Ale uwaga, takie ważne sprawy załatwiaj tylko osobiście, w cztery oczy!

Skoro boisz się, że już go nie zobaczysz, tym bardziej spróbuj! Pomyśl sobie, że nie masz nic do stracenia, w tej sytuacji możesz jedynie coś zyskać. Masz jeszcze trochę czasu do zakończenia szkoły i wykorzystaj go na maksa, drugiej szansy nie dostaniesz. Myślę, że warto zaryzykować i spróbować sprawić, by ten rok był tym najlepszym. A jeśli dojdzie do Waszego wyjazdu z miasta... myślę, że razem zadecydujecie czy chcecie ten związek i przyjaźń utrzymywać.

Do odważnych świat należy!
Trzymam kciuki,
kasiajonas.

Miłość a choroba

Droga Siedmiokropko, dwa lata temu poznałam chłopaka, pisaliśmy ze sobą na gadu, często też przez smsy, lub dzwoniliśmy do siebie, jednak nigdy się nie spotkaliśmy. Mimo tego zakochaliśmy się w sobie, wiem, to może wydawać się głupie, ale cóż, serce nie sługa. Było wspaniale, mimo braku bliskości byłam z nim szczęśliwa. Rok temu wszystko się zaczęło komplikować. Dokładnie w grudniu zdiagnozowano u niego białaczkę. Z początku nie mogłam przyjąć do siebie tej wiadomości, uważałam, że to niemożliwe, z czasem jednak udało mi się przyswoić tą myśl. W lutym trafił do szpitala, miał przeprowadzane różne badania, później chemię, na końcu przeszczep. Zupełnie sobie z tym nie radziłam. Mam dopiero 16 lat, a już poznałam uczucie strachu o życie ukochanej osoby. Codziennie bałam się, że mogę już więcej nie usłyszeć jego głosu, że to wszystko może się nagle skończyć. Mimo wielkiej ilości bólu i strachu, przetrwaliśmy to. Lekarze powiedzieli, że jest zdrowy. Znów żyliśmy w świecie niczym nie zmąconego szczęścia. Jednak w listopadzie znów zakiełkował strach. "Przykro mi, przeszczep mógł wywołać pewne powikłania". Dokładnie to usłyszeliśmy. Teraz znów jest w szpitalu, czeka go kolejna seria badań, czuję że nie dam rady jeszcze raz przez to wszystko przejść. Nie wiem co robić. Najbardziej jednak boli mnie, że nie mogę być przy nim, bo mieszka prawie 150km ode mnie. Wszyscy sądzą, że powinniśmy to skończyć, ale jak mam go zostawić, zwłaszcza teraz?

~ Jenny


Kochana Jenny!

Twoja sytuacja jest trudna, nie ukrywajmy. Szczerze mówiąc ja nie potrafię wierzyć w miłość osób, które widzą się codziennie, a co dopiero jedynie piszą przez Internet, dlatego to co napisałaś wydało mi się takie irracjonalne i magiczne - pokochać kogoś nie przebywając wspólnych chwil. Nie mniej cieszę się, że połączyło Was coś takiego, chociaż bez problemów obyć się nie mogło.

Zacznijmy od analizy Twojej sytuacji. Mówisz, że przez pierwszy miesiąc byłaś szczęśliwa, chociaż nie utrzymywałaś z chłopakiem kontaktów fizycznych - moim zdaniem każdy potrzebuje bliskości i z czasem Tobie również zaczęłoby jej brakować, taka jest miłość na odległość. Prócz pożądania umysłu jest też pożądanie ciała. Może jeśli go nie potrzebujesz, nie marzysz choćby o tym by spotkać się z tym chłopakiem, dotknąć go,  nie łączy Was jednak miłość? Może współczucie, braterstwo dusz? Ale to Ty już wiesz najlepiej, ja mogę jedynie spekulować.

Z tego co zrozumiałam, w pewnym momencie zaczęłaś wątpić.Wydaje mi się, że masz już dość przechodzenia przez jego chorobę kolejny raz. Jesteś tak naprawdę bezradna wobec jego cierpienia, nie możesz mu w żadnym sensie pomóc, przytulić, gdy tego potrzebuje. Nie wiadomo ile to jeszcze będzie trwało i jak wiele cierpliwości jeszcze w Tobie jest. Wiesz, w pewnym sensie to, że do mnie napisałaś oznacza, że Twoja miłość w jakimś sensie słabnie. Ogarnęły Cię wątpliwości, czy ciągnąć to dalej, bo inni uważają, że powinnaś dać sobie z tym spokój. Gdybyś rzeczywiście mocno go kochała, olałabyś opinie innych i opiekowała się nim dalej. 

Jeśli nie jest tak, jak piszę, bo zawsze mogę się mylić, czuwaj przy nim! On teraz Ciebie bardzo potrzebuje, wsparcie bliskich mu osób pomoże mu wytrwać ten ciężki czas. Ale nie kieruj się jedynie tym aspektem - to Ty przede wszystkim musisz być szczęśliwaJeśli nie zamierzasz dzielić tego cierpienia z nim, bo zwyczajnie nie dajesz już rady - powiedz mu to delikatnie, tak by zrozumiał i aż tak go to nie dotknęło. To bardzo ciężka sprawa, nie da się tego załatwić niestety tak, aby każdy był szczęśliwy. 

Z całego serca współczuję Tobie i Twojemu ukochanemu. Pamiętaj jedynie, że rozwiązując tę sytuację musisz kierować się sercem i tym, co sama myślisz, a nie gadaniem innych ludzi.

Trzymam kciuki za Was i gorąco pozdrawiam, 
Siedmiokropka

poniedziałek, 20 lutego 2012

Jak zadbać o mamę?


Witajcie.
Mój problem dotyczy mojej Mamy. Bardzo się o nią martwię. Kiedyś (już dość dawno) miała podejrzenie, że może mieć raka piersi,ale na szczęście guzek okazał się niezłośliwy i w zasadzie chyba wszystko jest z tym dobrze. Jednak kilka tygodni temu rano obudziłam się i słyszałam 'o boże, o jezu' przyszłam do kuchni, a moja mama leżała na podłodze. No i wtedy wiadomo zawołałam tate, zadzwoniliśmy na pogotowie i w zasadzie wyszło, ze prawdopodobnie stres i przemęczenie to spowodowały. Jednak mojej mamie lekarz już dawno temu, kiedy się badała, zakazał się denerwować. Jednak moja mama pracowała jako nauczycielka jednak tylko na zastępstwo i teraz już nie pracuje w tej szkole. Pracuje jednak jako dyrektor w szkole dla dorosłych jednak tam od września i okazało się, że dali moją mamę do tego miasta bo tu był ,że tak powiem 'burdel'. Po prostu nikt nic nie robił, nie było żadnych ważnych dokumentów jednak szkoła działała. No i moja mama wzięła to na siebie. Cały wolny czas pracuje, układa , robi , a przy tym bardzo , wręcz ogromnie stresuje. Sama mówi, że ta szkoła ją wykańcza psychicznie. W ostatnią niedzielę w kościele mojej mamie też było słabo i była taka blada. Potem już na szczęście wszystko dobrze. Jednak kilka dni temu zauważyłam w mamy szafie lek na depresję. Boję się, że mamie coś moze być. Tym bardziej, że ja i mój brat (ja 14, on 15lat) no moze nie jesteśmy jacyś zdemoralizowani czy coś, ale no..czasem pyskujemy. On uczy się średnio, ja w miarę dobrze, jednak mama chce zebyśmy się uczyli bardzo dobrze przez co czasem mój brat nie panuje i po prostu odpyskowuje, ze nie musi sie tego uczyć czy coś. Tyle, że gdy mama się źle czuła to tata mówił nam, że nigdy nic nie wiadomo i gadał o jakichś oszczędnościach na naszą przyszłość i , że on nie jest z tych co się użalają i , że on się co raz gorzej czuje. Od kilku dni śnią mi się koszmary o śmierci któregoś z rodzica przez co potem chodzę zdołowana. Wczoraj jak mama się spytała o co chodzi to się popłakałam i jej o tym powiedziała, przytuliła mnie i powiedziała, ze zrobi wszystko zeby jak najdłużej żyć. Ja się o tatę nie boję, co moze wydawać się dziwne, jednak najbardziej na świecie kocham mamę. Kiedy byłam mała to mówiłam, że jak jej się coś stanie to ja popełnie samobójstwo jednak mój brat to usłyszał i powiedział rodzicom, gadaliśmy o tym i spoko. Jednak kocham mamę nad życie i na prawdę nie wytrzymałabym gdyby jej się coś stało. Ona wszystkim się martwi, przejmuje... Poradźcie mi czy mogę jakoś mamie pomóc, ewentualnie jak być 'lepszą córką'... 

~Ula
 

Kochana Ulu!
Naprawdę wspaniałe jest to, jak dbasz o mamę. Z Twojej wypowiedzi bije niesamowita dojrzałość, naprawdę poruszyłaś mnie swoją wiadomością.
Zacznijmy od tego, że Twoja mama z pewnością zdaje sobie sprawę, jak bardzo jesteś dla niej ważna. Bo Ty dla niej tak samo :) 
Nie wiem, jak się mają Twoje relacje z mamą, chyba całkiem nieźle, jak wywnioskowałam z Twojej wypowiedzi, ale zapamiętaj, że w przypadku relacji rodzic-dziecko okazywanie uczuć jest najlepszym, co możesz zrobić. Choć niektórzy nie mają wylewności we krwi, jednak nie czuj oporów przed "Kocham cię" na pożegnanie czy innej formy okazania uczuć. Dwa proste słowa, a uwierz, dadzą mamie dużo pozytywnej energii :)
Jak odciążyć mamę?
Fizycznie to raczej niemożliwe. Jedyne, w czym Ty i Twój brat możecie pomóc, to prace domowe, takie jak sprzątanie, pranie, zmywanie. Umówcie się co do tego, kto, kiedy i w czym pomaga, mama napewno poczuje się lepiej, mając świadomość, że ma w Was pomocników.
Psychicznie odciążyć mamę możesz na wiele sposobów. Ja proponuję ci małe gesty, które jednak znaczą bardzo wiele :) Gdy zrobisz jej herbatę, gdy zimą wróci zmarznięta do domu po ciężkim dniu. Gdy kupując sobie czekoladę, poczęstujesz ją, mając świadomość, że to jej ulubiona. Gdy w jakiś długi, leniwy poranek zaskoczysz ją śniadaniem do łózka. Nawet gdy skomplementujesz jej wygląd. Za każdym razem wywołasz uśmiech na mamy twarzy, a humor poprawi się nie tylko jej, ale i tobie.
Pomysłów jest nieskończenie wiele, zdaję się więc na Twoją kreatywność. 
Zobaczysz też, że sprawianie przyjemności jest zaraźliwe. Niedługo sprawianie radości wejdzie Ci w krew na tyle, że nie tylko mama stanie się obiektem Twoich działań. Ludzie lubią się odwdzięczać. I zobaczysz, będzie coraz bardziej różowo :)

Życzę ci powodzenia!
Uściski
Kwaskowa :)

Przeszkadzają mi jego wady.

Droga załogo NBS, mój problem tyczy się oczywiście chłopaka. Otóż jestem z nim w klasie od I gim., teraz jestem w II gim. Od początku mi się trochę podobał, trochę nie. Jednak od dłuższego czasu zaczynam czuć coś więcej, to takie niesamowicie mocne zauroczenie, bo trwa to już dość długo. Rozmawiamy, śmiejemy się razem, ogólnie gdyby nie fakt że nie spotykamy się poza szkołą to zachowujemy się jak przyjaciele. Problem jest w tym, że ze stanu zauroczenia przechodzi się w stan miłości. Mi się nie śpieszy, ale czuję że M może być dla mnie kimś więcej niż tylko kolegą. Przeszkadzają mi w tym wady. To nie mądre, ale taka jest prawda. On jest wybuchowy, potrafi być chamski, a ja biorę wszystko do siebie i jestem zarówno wybuchowa i dosyć kłótliwa jak on. Obrażamy się na siebie, przez naprawdę mało ważne błahostki. Rozmawiałam o tym z przyjaciółką i zgodziła się ze mną, w zmianie uczucia na głębsze przeszkadzają mi tylko wady. Chciałabym je zaakceptować, ale nie wiem jak.
Życzę wam aby nadchodzący rok 2011 był bardziej urozmaicony niż poprzednie lata i aby blog NBS funkcjonował i rozkwitał jak dotychczas.Pozdrawiam.

~wadliwa 


Droga wadliwa!

Od zauroczenia do miłości jeszcze długa droga, bo takowe może trwać nawet kilka lat, a do miłości trzeba dojrzeć, więc dobrze, że nie chcesz się spieszyć.

Twoje zachowanie wcale nie jest, jak to ujęłaś, niemądre. Myślę, że nie ma osoby, która byłaby dla nas idealna i pozbawiona w naszych oczach wad. No, może w "początkowej fazie" zauroczenia, kiedy to dostrzegamy w drugiej osobie same zalety. Później zauważamy, że są też takie rzeczy, które nam przeszkadzają i to właśnie w tym momencie takie zauroczenie najczęściej się kończy - nie potrafimy zaakceptować złych cech drugiej strony i po prostu dajemy sobie z tym spokój.

Pomimo tego ja wcale nie uważam, że musisz za wszelką cenę akceptować wady M. Piszesz, że bywa chamski, a chyba żadna z nas nie chciałaby się z takim facetem spotykać. Myślę, że powinnaś mu spokojnie wytłumaczyć jakie zachowania z jego strony Ci się nie podobają. Nawet jeśli on się zdenerwuje, nie daj się wyprowadzić z równowagi i dalej mów opanowanym tonem, to da mu do myślenia, nawet jeśli nie przy Tobie, to później, kiedy siądzie sam w domu, na pewno sobie to przemyśli.

Jeśli chodzi o Wasze kłótnie, postaraj się jednak nie brać do siebie wszystkiego, co on powie w gniewie. Czasami tak jest, że mówimy to, czego potem żałujemy, ale nie umiemy się do tego przyznać, dlatego też spróbuj go zrozumieć. Jednak nie pozwól mu wejść sobie na głowę i nie dopuść, by stracił do Ciebie szacunek - warto czekać na przeprosiny, ale wiedzieć też kiedy sama masz przeprosić. Kiedy czujesz, że sprzeczka jest blisko, pamiętaj o niezawodnej metodzie, którą chyba każdy zna - policz do dziesięciu i nie daj mu się sprowokować.

Jeśli przetrwacie i uda Wam się tę przyjaźń przenieść na kolejny etap... cóż, chyba sama wiesz, że może nie być łatwo, skoro oboje macie wybuchowe charaktery i lubicie dominować. Wiem jednak, że jeśli jemu zależy na tym tak jak Tobie, na pewno przez to przebrniecie :)

Życzę Ci powodzenia, które Ci się teraz przyda i w imieniu całej załogi NBS dziękuję za życzenia od Ciebie,
kasiajonas.

niedziela, 19 lutego 2012

Zbyt mocno go onieśmielam.

Cześć, znalazłam przypadkiem Waszą stronę na googlach. Naprawdę, jestem zachwycona Waszego bloga. Piszę do Charlotte, uważam że jesteś lepsza i potrafisz zrozumieć. Nie wiem, czy ten problem jest możliwy w kategorii. Może jest podobny temat. Ok przejdę do następnego tematu. Więc tu piszę o sprawie chłopaka (chłopcy) z mojej szkoły jest o rok starszy ode mnie. Ja z nim chodzimy do tej samej szkoły LO. Mieszka 5,6 km od mojego miasta i ma na imię Marcin jest sympatyczny, miły jak zawsze przy dziewczynach, grzeczny itd. Niedawno zakochałam się w nim, nie wiem czy on też. Bo 20 grudnia 2010, jak skończyłam lekcję i poszłam do szatni szkolnej. A on zauważył że ja tam stoję i przyszedł koło mnie stanął i patrzył na mnie jakby około 5-10 sekund, a ja zaczęłam uśmiechać i mówił do mnie „Cześć”, ale przecież wcześniej nigdy nie rozmawialiśmy tylko widzenia. Potem 22 grudnia 2010 był apel świąteczny w szkole trwał 2 godziny. Ja usiadłam na krześle bo były wolne i byłam sama oprócz koleżanek, bo miałam sukienkę i nie chciałam brudzić na podłoże. A Marcin przyszedł i zobaczył mnie, usiadł blisko około 50 metry i zaczął podrywać. Ale mu nie udało, bo ja nie lubię podrywu przy wszystkich tzn. wszyscy uczniowie i nauczyciele zobaczą i pomyślą coś złego. Znalazłam jego numeru telefonu w facebooku i 26 grudnia 2010 zaczęłam z nim rozmawiać. On ładnie prosił kim z nim gadam. Więc mu powiedziałam i już wie. Napisałam do niego „Kolego! Ze szkoły się znamy a raczej to ja Ciebie znam. Nie wkurzaj się, że szukałam tematu do rozmowy. Ale pewnie się odezwiesz. Ale spoko nie będę miała Ci tego dać złe.” A on odpowiedział, że „Nie wkurzam. Bardzo chętnie popisze. Tylko chciałbym wiedzieć z kim.” . Następnie sama byłam zdziwiona, że jest małomówny. I napisał mi, że jest tylko nieśmiały i krępuje przy mnie. Tzn. że podoba mi się? Ja z nim byliśmy szczerzy, że np. w szkole jak do niego zagadam, a on napisał mi, że „Na żywo jakbyś zagadała to by mnie zatkało i bym się nie odezwał.” Tzn. że jest wstydliwy i nieśmiały. No też mam taką charakterystykę co on. Nie wiem, co dalej napiszę. Jeżeli on jest zainteresowany mną, to mam dalej z nim rozmawiać? Jak skończy ferie świąteczną, w końcu szkoła. To jak mam do niego przywitać? Np. „Cześć, co tam? Dobrze się bawiłeś na sylwestrach?” No trochę dziwnie, nie umiem rozmawiać. Wiem, że dużo opisałam. Mam nadzieję, że mi pomożesz. Serdecznie pozdrawiam!
PS.
Życzę Wam udanego sylwestra! :)

~Juliet


Droga Juliet.
Moim zdaniem jak najbardziej ten chłopak jest Tobą zainteresowany. Podszedł, przywitał się, nie rozumiem tylko, jak mógł Cię podrywać z odległości 50 metrów, po prostu nie umiem sobie tego wyobrazić, ale wierzę Ci na słowo;)
Widać, że jest nieśmiały, nie musiał tego mówić, przyznawać się do tego.
Dobrze, że do niego napisałaś, trochę się wyjaśniło, między innymi to, o czym pisałam wyżej, że jest nieśmiały. Ode mnie by dostał wielki plus za to, że się przyznał. Jednak przy okazji złożył wszystko na Ciebie. Bo teraz dużo zależy od Ciebie. O tyle dobrze, że to on zaczął pierwszy, że się wtedy przywitał i wiesz mniej więcej, na czym stoisz.
Więc co zrobić?
Jeśli Ci na nim naprawdę zależy, to musisz uzbroić się w cierpliwość. I dobry masz pomysł, jak go zobaczysz w szkole, to powiedz mu ‘cześć’ i zapytaj, jak tam po świętach, sylwestrze. Tylko nie przedłużaj tego zbytnio i w żadnym wypadku nie podchodź z koleżankami, on też, byłoby najlepiej, jakby był sam. Postaraj się go tak złapać. Skoro tak bardzo go krępujesz, to musisz go ze sobą oswoić, pokazać, że jesteś normalną dziewczyną, że można z Tobą miło porozmawiać. Zawsze się z nim witaj, może w końcu on zacznie pierwszy to mówić, chyba że akurat z tym nie ma problemu. I podejdź do niego kilka razy, nawet na bardzo krótko, przykładem może być pytanie, czy widział jakąś osobę i rzucone przypadkiem, że ładną ma dziś koszulę. Ale też musisz znać umiar, nie rób tego codziennie, daj się jemu też wykazać. Mam nadzieję, że za niedługi czas przestanie się tak wstydzić zrobić coś pierwszy. Jeśli jednak nie, to ja bym się zastanawiała nad tą znajomością. A co do sms-ów, to nie pozwól, żeby zastąpiły Wam one normalny kontakt i z czasem żeby nie było trudno się Wam przywitać na korytarzu.
Jest jeszcze druga możliwość, kiedy podejdziesz do niego raz, a potem będziesz się tylko witała i czekała, aż on coś zrobi. Jednak to może być ryzykowne, bo może być aż tak onieśmielony, że nie da rady nic zrobić.
Ja bym wybrała rozwiązanie pierwsze, a gdy ono nie będzie skutkować, co sama wyczujesz, gwarantuję, to przestałabym działać. Jeśli ten chłopak zacząłby się starać, to okej, jeśli nie, to to była słuszna decyzja;)
Pozdrawiam,
Charlotte.

sobota, 18 lutego 2012

Nie potrafi okazywać ewentualnych uczuć

Cześć! Poznałam niecały miesiąc temu chłopaka. Bardzo mi się spodobał, zauroczyłam się w nim. Jest ode mnie o 6 lat starszy, ja mam 19. Spotkaliśmy się kilka razy, w zasadzie 4. Po pierwszym spotkaniu napisał mi, że bardzo spodobałam się. W zasadzie po każdym spotkaniu piszę do mnie coś miłego w stylu: "ślicznie wyglądałaś, troszkę mnie to onieśmielało" itp. Na ostatnim spotkaniu dał mi buziaka w policzek. Problem w tym, że on naprawdę mało piszę do mnie, niby codziennie, ale bardzo długo odpisuje i według mnie rzadko się widujemy. Ja wiem, że on jest zajęty, studia, praca i zainteresowania, no ale myślę, że gdyby mu zależało, to by częściej odpisywał choćby... Podobno długo nie miał dziewczyny i jest nieśmiały... Nie wiem, co mam myśleć o jego zachowaniu. Niby na spotkaniach jest troskliwy, opiekuńczy, zajmuję się mną, a tak to na smsy nie odpisuje bardzo długo... Tylko na jednym spotkaniu byliśmy sami, a na łyżwy czy dyskotekę zabierała swoich znajomych... Nie rozumiem go, nie wiem, co myśleć-czy mu zależy, ale nie umie zbytnio tego okazać, bo jest nieśmiały?

~Skołowana

  

Droga Skołowana!
Po pierwsze musisz zrozumieć i wyobrazić sobie jak pogodzenie studiów z pracą musi być trudne. Jeśli to studia zaoczne, to chłopak nie ma praktycznie czasu wolnego. Jeśli dzienne, nie mam pojęcia jak daje radę.

Czasami trudno jest domyślić się, czy chłopakowi chodzi o przyjaźń, czy o tworzenie pary. Nie ma pewnego sposobu, żeby się tego dowiedzieć. To się zwykle po prostu czuje. Może chłopak nie szuka dziewczyny, tylko po prostu przyjaciółki. W takim wypadku nie jesteście dla siebie całym światem (chociaż jesteście dla siebie bardzo ważni).

Chłopak faktycznie jest nieśmiały, bo na spotkaniach zasłania się znajomymi. Wiesz, w Waszym wieku wymagana jest pewna dorosłość, bo w wieku dwudziestu paru lat myśli się już o poważniejszych związkach. Jesteś młodsza o 6 lat i chcesz być z kimś, kto jest bardziej dziecinny niż ty? Dorosłość to nie czas na końskie zaloty. Pomyśl, że jeśli ma on kłopoty w kontaktach towarzyskich, będzie miał też kłopoty z wieloma innymi rzeczami.

Rzadko się spotykacie, to jet słaby fundament związku. Chłopak musi mieć dla Ciebie czas, bez tego związek się momentalnie rozleci. Nie warto jest angażować się w coś takiego, bo będziesz strasznie rozczarowana.

Podsumowując:
Za: - stara się
Przeciwko: - pomimo 24 lat nie umie zachowywać się jak dorosły
- rzadko się widujecie
- nie ma dla ciebie czasu

Jak dla mnie, długiego związku z tego nie będzie, ale ja nie znam całej sytuacji. Miłość (ta prawdziwa) jest najsilniejszą rzeczą na świecie, niewiele jest rzeczy, które mogą zniszczyć. Jesteście na pierwszym etapie znajomości, nie śpiesz się.

Pozdrawiam, Dan

Przerabianie koszulek


Witam. Jestem fanką rocka, metalu itp. gatunków jak również dużych t-shirtów z ulubionymi zespołami. Niestety przeważnie takie koszulki można dostać tylko w jednym nieciekawym kroju. Czy mogłabyś pokazać jak fajnie je przerobić? Jak zrobić taki dekolt, żeby odkrywał ramiona, albo pokazać jak wykonać inne wycięcia, kiedyś widziałam jak ktoś zrobił z takiej koszulki obcisłą sukienkę. Może dałoby się ciekawie wszyć jakieś suwaki, ćwieki, łańcuszki? Pozdrawiam

~LittleMadKiller
   
Droga LittleMadKiller!

Ach, te duże koszulki. Sama je uwielbiam. Faktycznie są tylko w jednym kroju, jednak myślę, że to dlatego, iż właśnie tego oczekuje większość konsumentów. I jak zwykle mniejszość ma nieciekawie. No, ale w końcu po co jesteśmy kreatywne? Wystarczy dobry pomysł i ze zwykłego t-shirtu powstaje najlepszy ciuch na świecie. Nie ma co czekać, tylko do roboty!

1. Szerokość
Czasami zdarza się tak, że poszukiwana przez Ciebie koszulka odnajduje się wreszcie po długich staraniach, jednak jest mały problem, a mianowicie rozmiar. Niektórzy nie mają z tym problemu, w hip-hopie jest to na przykład bardzo pożądane. Jeśli Tobie akurat to przeszkadza to trzeba coś zrobić. Recepta jest prosta. Łapiesz za nożyczki i przecinasz ciuch na plecach, na całej długości(wszystko oczywiście zależy od inwencji, równie dobrze będzie wyglądało cięcie z przodu lub na skos). Ucinasz zbędny kawałek, a potem zszywasz dowolnym ściegiem, najlepiej jakimś niebanalnym wymyślonym przez Ciebie osobiście. Tylko przemyśl to wcześniej abyś później nie żałowała. Ostatecznie możesz doszyć cały kawałek materiału(niekoniecznie w tym samym kolorze), w sytuacji gdy kupisz za małą koszulkę lub za dużo jej usuniesz. Jeśli nie odpowiada Ci klasyczne szycie, wystarczy wszyć zamek w dowolnym kolorze, guziki, zatrzaski lub inne ciekawe rozwiązanie, ale o łączeniu w następnym punkcie.

2. Łączenie
O cięciach jeszcze wspomnę, ale teraz jak obiecałam o łączeniu. Chyba nie muszę tłumaczyć zamków, zatrzasków i guzików? Dodam do tego, że możesz na przykład wszyć suwak do połowy, a potem dopełnić czymś innym. Albo, w wersji bardziej szalonej, na górze i na dole dać po jednym guziku/zatrzasku i resztę zostawić. Jest to opcja dla odważnych lub po prostu do jakiegoś topu. Teraz kolejne łączenia. Dobrze prezentują się supły, tak samo jak poprzednio na górze i na dole. Jeżeli przetniesz koszulkę na plecach i boki potniesz na paski, zwiąż ze sobą po dwa paski i wyjdzie Ci bardzo kreatywny tył. Kolejna możliwością z serii dla odważnych jest wycięcie tylniego fragmentu koszulki i zastąpienia go łańcuszkami. Mogą być małe lub duże(do kupienia w sklepach z artykułami budowlanymi typu Praktiker). Jeżeli lubisz bandany to następny pomysł powinien Ci się spodobać. Potrzebujesz je dwie w dowolnych kolorach i wzorach. Rozcinasz koszulkę na plecach, ucinasz kawałek, w górnych rogach robisz małe dziurki na których zawiązujesz końce chustek na skos. Powstaje w ten sposób krzyżyk, który zakrywa większość pleców.

3. Dekolt
Możesz zrobić taki na jaki masz ochotę, najwyżej ubierzesz pod spód zwykły top. Kształt zależy tylko i wyłącznie od Twojej fantazji. Trójkąt, fala, spadający z ramienia. Przed ucięciem musisz kredą narysować linię po której poprowadzisz nożyczki. Jeżeli posiadasz inną koszulkę, której dekolt chcesz zdublować, po prostu odrysuj go. Jeśli nie, ubierz ciuch i rysuj na sobie lub poproś kogoś żeby to zrobił. Potem masz kilka opcji. Zostawiając ucięty brzeg, licz się z tym, że będzie się pruł. Aby temu zapobiec obszyj go mocnym ściegiem. Możesz to zrobić również ćwiekami, wstążkami, połową zamka błyskawicznego. Jeżeli chcesz, aby koszulka odkrywała oba ramiona , nic prostszego. Obcinasz ją tak, aby wyglądała tak jak Ci się podoba. W takiej wersji od razu Ci spadnie, ale możemy coś z tym zrobić. Zaopatrz się w top-bokserkę i utnij tak mniej więcej nad biustem. Potem po prostu przyszyj ją do przerabianej koszulki i już!

4. Plecy
Jak zawsze wszystkie cięcia dozwolone. Wytnij jakiś śmiesznyobrazek, nawet napis. Możesz potem połączyć dwa brzegiłańcuszkami, nitkami, czym chcesz. Kolejną opcją są paski. Dzielisz tył koszulki na poziome części, dość cienkie. Wycinasz co drugie, a pozostałe ozdabiasz w dowolny sposób. Możesz przeciąć je w połowie i związać, dodać koraliki, ćwieki, obszyć jakimś kolorowym płótnem. Gdy znajdziesz ciekawy i krótki cytat, z piosenki chociażby, wytnij literki z materiału(musi być cieńszy niż ten z którego zrobiona jest koszulka, albo użyj po prostu filcu) i przyszyj w niebanalnym schemacie.

5. Brzegi
Klasyczne zakończenia są takie… klasyczne. Dlatego trzeba coś z tym zrobić. Potnij dół na cienkie paski i zostaw tak lub wpleć koraliki, a koniec zawiń w supełek. Możesz też obciąć go w dowolny kształt, a później obszyć o czym już wcześniej wspominałam. Trójkąt z oby stron, od dołu prawie do ramienia, będzie prezentować się oryginalnie i świetnie. Stosuj to i na części głównej, i na rękawach. Ja osobiście lubię jeszcze węzły. Dlatego też kolejny sposób. Tniesz bok koszulki pionowo, ale nie za wysoko. Potem związujesz dwa końce ze sobą, najlepiej podwójnie. Tak samo postąp przy rękach.

6. Dodatki
  
W sumie możesz użyć wszystkiego co znajdziesz w domu. No dobra, trochę przegięłam. W Twoim wypadku sądzę, że najlepiej sprawdzą się ćwieki. Przypnij je w dowolnej ilości, w dowolnych miejscach koszulki. Używając bandany również uzyskach pozytywny efekt. Zegnij ją w trójkąt i przyszyj w okolicach dekoltu. Do dyspozycji są również łańcuszki. Radzę abyś przyszyła je w całości, a nie tylko z dwóch stron. Oszczędzisz sobie zbędnego naprawiania. Takie rzeczy uwielbiają się zahaczać. Możesz je umieścić tak jak zwykłe naszyjniki, czyli typowo przy szyi lub ułożyć w ciekawe wzory, napisy. Osobiście podobają mi się również agrafki. Jeżeli chcesz możesz pochlapać koszulkę farbą lub spryskać sprayem. Idealny efekt gwarantowany. Oczywiście są jeszcze najróżniejsze pinsy, ale myslę, że nie ma potrzeby abym o nich pisała.

7. Dziury
Tak wiem, dość dziwnie to brzmi, ale co poradzę? Świetnie wyglądają bluzki zamierzenie poprute(stare też mogą być pod warunkiem, że doprowadzisz je do stanu używalności). Wystarczy zrobić podłużne cięcia(brzegi zawinąć w rolon na zewnątrz i przygnieść czymś lub przejechać żelazkiem) lub okrągłe, lekko postrzępione. Jeżeli nie zamierzasz nosić pod spodem topu przydałoby się przykryć artystyczne zniszczenia. Wystarczy od dołu podszyć je materiałem, najlepiej w innym kolorze, może nawet z jakimś nadrukiem. Dodatkowo zepnij je dużymi agrafkamiwymoczonymi w farbie.

Podałam tylko kilka pomysłów, które mi wydają się ciekawe. Porusz swą kreatywność i wymyśl coś całkiem nowego i oryginalnego! Możesz również „odgapić” co nieco z Internetu, nawet sieciówki proponują coraz prostsze we własnoręcznym wykonaniu ubrania. Skorzystaj z tego. Mam wielką nadzieję, że to co napisałam pomoże Ci odnaleźć własną, wymarzoną koszulkę.

Szalonych przeróbek!
Loremi

Jak poinformować rodzinę o odmiennej orientacji?

Cześć. He he, trochę głupio się czuję, pisząc o poradę, ale doprawdy sama już nie wiem, co mam zrobić. Męczy mnie to do tego stopnia, że chciałabym ową sprawę rozwiązać szybko i w miarę możliwości "bezboleśnie". O co chodzi? Zacznijmy od tego, że jestem biseksualna i jestem tego faktu zupełnie pewna :3 Jestem z tym pogodzona, akceptuję siebie właśnie taką. Ale to, że nie mam problemów w tym temacie ze sobą, nie znaczy, że nie mam ich w ogóle. Jak na razie o tym fakcie wiedzą moje najbliższe koleżanki i mogę liczyć z ich strony na tolerancję i akceptację :) Bardzo się z tego cieszę, choć kiedy czasem widzę ich miny, kiedy mówię, że owszem - chłopak, który przechodził obok i na którego zwróciły uwagę jest niezły, ale jego towarzyszka bardziej mi się podoba, mam ochotę wybuchnąć śmiechem. Mniejsza o to. Przejdźmy do "rodziny". Chciałabym powiedzieć o tym rodzicom. Zasługują, żeby wiedzieć, szczególnie, że ciągle nagabują, kiedy sprowadzę do domu jakiegoś chłopaka, bo w końcu tylu się za mną ogląda. Snują wizję mojej przyszłości i swoich wnuków (odległej przeszłości, he he, bo nie jestem jeszcze pełnoletnia). Jednak nie mam pojęcia jak im powiedzieć o mojej orientacji oraz o tym, iż może się zdarzyć, że zdecyduję się przeżyć moje życie z kobietą u boku. To trudne, bo trochę boję się ich reakcji. Wiem, że mama jakoś by to przełknęła. Ale tata? Dajcie spokój! Tata otwarcie mówi, że wszyscy homoseksualiści to ludzie chorzy o zwyrodniałych umysłach. Jedna z babć, typ moher, pewnie zeszłaby na zawał (to starsza osoba, bardzo religijna), druga przyjęłaby to spokojnie. Dziadek pewnie przestałby się do mnie odzywać. Z resztą rodziny się nie liczę, ponieważ spotykają się ze mną sporadycznie.  

I co mam zrobić? Jak to powiedzieć? Może jeszcze poczekać z tym, aż będę pełnoletnia albo aż poczuję się pewniej? Z drugiej strony, po co odwlekać? Kiedyś czy później dojdzie do tej rozmowy...

~L.S.


Droga L.S.!
Sądzę, że kwestia "czy mówić rodzinie" zależy w pewnym sensie od Twojego wieku. Jeśli masz jakieś 15, 16 lat, decyzja należy do ciebie: czy chcesz, aby rodzice wiedzieli, czy wolisz, aby spędzili jeszcze trochę czasu w nieświadomości. Jeśli jesteś już starsza, myślę, że powinnaś powiedzieć rodzinie, aczkolwiek to nie jest obowiązek. Wszystko zależy od tego, jak ty sądzisz.
Jak to zrobić?
Na Twoim miejscu najpierw powiedziałabym mamie, skoro uważasz, że ona by to najlepiej przyjęła. Gdy choć jedna osoba będzie o tym wiedziała, będziesz czuła się raźniej ze świadomością, że ona jest gotowa Cię obronić przed reakcją innych członków rodziny. Mam nadzieję, że uświadomienie mamy nie sprawi Ci dużego problemu. Wybierz odpowiedni moment, a potem po prostu jej to powiedz. Bez zbędnego owijania w bawełnę, ale też tak, aby jej nie zaszokować ;) Gdy już oswoi się z tą myślą, razem zadecydujcie, co dalej - czy powiedzieć, a jeśli tak, to komu?
Myślę, że razem przejdziecie przez to i nie bój się reakcji rodziny. Będą Cię kochali niezależnie od Twojej orientaji. Choć niektórym na początku nie przyjdzie to łatwo, ale nie martw się, po pewnym czasie wszystko się unormuje. 
Uściski,

Kwaskowa :)

Nie rozmawiamy już tak często, ale ciągle mi zależy.

Świetnie prowadzicie bloga!
Mam problem z działu "chłopcy". Od prawie roku kocham się w pewnym chłopaku. W sumie zakochałam się "od pierwszego wejrzenia". Nasza znajomość bardzo szybko się rozwijała - nawet nie wiem jak to się stało że z niczego nagle zaczęło nas tyle łączyć (ja mam 14 lat - on ma 16). głównie wokół sql, ale... do rzeczy:
- dawał mi sporo sygnałów że też jest mną zainteresowany - zagadywał, namawiał żebym poszła do tej szkoły co on itp.
- ale dawał też dużo negatywnych znaków - przycinał, czasem zachowywał się jakbym była jego wrogiem
- ja nie byłam wcale lepsza, czasem śmiałam się do niego i rozmawiałam - innym razem ucinałam go w połowie zdania, albo udawałam że go nie widzę, ale i tak się dziwnie zachowywałam a do tego tyle razy wyszłam na idiotkę, mógł sobie pomyśleć że albo się w nim zakochałam, albo go nienawidzę , albo jestem jakimś świrem<lol
- czasem jak na mnie popatrzył to miałam wrażenie że mimo wszystko on coś do mnie czuje - i myślałam w tamtej chwili że jestem jedyną dziewczyną, to spojrzenie takie zdziwione rozmarzone poważne i szczęśliwe xD
- z drugiej strony wiem, że on ma dużo "wielbicielek", a dziewczyny nie kochały by się w nim bez powodu - i mimo że wiem, że na pewno mnie szanuje - i możliwe że go zaintrygowałam (albo pomyślał że sfiksowałam) - to boję się, że padłam ofiarą jakiegoś jego "połowu".
Wiem że to głupio zabrzmi, ale myślałam że on nie traktuje mnie tak jak wszystkie inne - bo mnie nigdy nikt tak nie traktuje - ja budzę jakiś taki dystans i wgl... i teraz nie wiem czy on mnie na serio czy może jestem mu obojętna i już zapomniał, bo takich było wiele
I ci jego kumple - a raczej jeden - zawsze był gdzieś na horyzoncie, miałam wrażenie, że wie wszystko - wszystkie te sytuacje kiedy się ośmieszyłam, a jak widziałam jego kumpli to.. albo się jakoś głupio śmiali, albo... no nie wiem
Na portalu społecznościowym dodaje zdjęcia z wakacji z różnymi dziewczynami...
A i dopowiem jeszcze, że mimo wszystko to on zawsze zaczynał ze mną rozmowę, podchodził i ...starał się
Ja za to często pozorowałam okoliczności <lol
A i teraz nie mam z nim już takich kontaktów bo zmienił szkołę, z jego znajomymi też :(

~zakochana? 


Droga Zakochana!

Z tego co piszesz trudno jest mi wywnioskować, czy chłopakowi zależy na przyjaźni czy raczej na czymś więcej. Z Twoich obserwacji wynikałoby, że chodzi o zauroczenie, ale często zdarza się, że to co widzimy odbiega od rzeczywistości. Warto więc byłoby się tego dowiedzieć, po prostu poprzez delikatną rozmowę z nim. Żeby za bardzo go nie wystraszyć, możesz np. spróbować podpytać go jak układa mu się z dziewczynami, czy ma kogoś na oku.

Co do tych sprzecznych sygnałów... hm, skoro sama takowe wysyłasz, nie dziw się, że chłopak "odwdzięcza się" tym samym. Faceci nie rozumieją takich dziwnych znaków, oni lubią jasne sytuacje, dlatego tylko takie staraj się stwarzać. Jeśli coś Ci się nie podoba - mów o tym, jeśli coś Ci odpowiada - mów o tym. Myślę, że on wtedy to zapamięta i będzie starał się unikać tego, czego nie lubisz. A Ty musisz jak najszybciej skończyć z tymi swoimi zachowaniami. Uwierz mi, on też będzie miał wtedy do Ciebie inne podejście.

Mówisz, że jest przez dziewczyny rozchwytywany i myślisz, że to on daje im do tego jakieś powody - możliwe, ale niekoniecznie tak jest. Może po prostu jest dla dziewczyn miły, jest gentlemanem... sama na pewno uwielbiasz takich chłopaków, a zauroczenie zwykle nie ma jakiś wielkich podstaw - po prostu jest :) Co do dodawanych przez niego zdjęć... nie widzę w tym nic złego, może są na nich uwiecznione wspomnienia, których on nigdy nie chce zapomnieć, może te dziewczyny to tylko jego przyjaciółki.

Skoro zależy Ci na tym chłopaku, to na pewno dasz radę odnowić ten kontakt. Napisz do niego sms-a, zadzwoń, może zaproponuj spotkanie? Moja rada może zabrzmieć banalnie, ale myślę, że to najlepsze wyjście z Twojej sytuacji: dużo rozmawiajcie, spędzajcie ze sobą jak najwięcej czasu (ale uwaga: nie przesadzaj, pozwól mu też czasem wyjść z inicjatywą, tym bardziej, że nie chcesz być ofiarą "połowu"!) i obserwuj jego zachowania, przy czym postaraj się zachować do tej sprawy dystans. Zaprzyjaźnij się z nim, a z upływem czasu może coś z tego wyjdzie.

Pozdrawiam,
kasiajonas.

piątek, 17 lutego 2012

Za szybko wybaczam - co zrobić?


Kochana Siedmiokropko! Mam pewien problem dotyczący wybaczania. Otóż, gdy ktoś mnie zrani, strasznie szybko mu wybaczam. Jest to minusem, gdyż wtedy ludzie myślą, że jak znów mnie zranią lub mnie zdenerwują, myślą, że mogą sobie na więcej pozwolić i zostanie im to wybaczone... Niestety mają rację! Przykład? Mam chłopaka, do którego jestem bardzo mocno przywiązana. Zdradził mnie z DWOMA NA RAZ, a ja mu to tak po prostu wybaczyłam. Błagam - doradź mi, co mam robić? Jak się zawziąć i nie wybaczać tak łatwo? :( 

~ Wybaczająca



Kochana Wybaczająca!

Na wstępie odpowiedzi do Ciebie pozwolę sobie przytoczyć pewien cytat:

Życie jest krótkie, więc łam zasady: wybaczaj szybko, całuj powoli, kochaj szczerze, śmiej się bez opamiętania i nigdy nie żałuj niczego, co wywołało uśmiech na twojej twarzy

W kontekście Twojego problemu nie do końca mogę się z tym zgodzić. Oczywiście, jest w tym ziarno prawdy, ale jedynie w kontekście tego, że nie warto obrażać się w nieskończoność - życie ma się jedno i powinniśmy się nim cieszyć oraz wybaczać - nie kumulować w sobie złych emocji. Ale czy z wybaczaniem powinnyśmy się tak spieszyć?

Zacznijmy od analizy sytuacji w jakiej się znalazłaś. Chłopak Cię zdradził. A żeby chociaż z jedną... on spotykał się z dwoma na raz! Na pewno nie może się tłumaczyć, że "tak wyszło", bo z tyloma osobami nie robi się tego nieświadomie. Zdrada z premedytacją - nie odezwałabym się do frajera już nigdy w życiu, a Ty mu jeszcze wybaczyłaś. Zaślepiona miłością, tym, że możesz go stracić - tak sądzę. Ile wart jest niewierny mężczyzna? Nic! Nawet jeśli jakaś kobieta byłaby tak wielkoduszna i wybaczyła to nie powinna tego robić tak szybko! Niech go poruszy to, co zrobił, niech się zastanowi, a tak: nie wyciągnie z tego żadnej lekcji, pomyśli, że nic sobie z tego nie zrobiłaś i nie zdąży się w nim obudzić poczucie winy. Nie przejmie się tym, uzna, że nie wyrządził Ci żadnej krzywdy i bardzo duże prawdopodobieństwo, że zrani Cię znów, bo i tak mu wybaczysz. Jaki jest sens takiego związku, chcesz żyć w czymś takim? Myślę, że nie.

Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z problemu i jego konsekwencji. Ale co teraz robić w takiej sytuacji? Przede wszystkim trzeba pamiętać o konsekwencjach szybkiego wybaczania. W błahych sprawach można sobie na to pozwolić, jednak przy poważnych, ukażemy swoją prawdziwą twarz, którą można wykorzystywać. Zanim wybaczysz, przeanalizuj sprawę dogłębnie, najlepiej z kimś obiektywnym, czy w tym akurat wypadku wybaczanie ma sens, a jeśli tak, to po jakim czasie? Nasza przykrość jest karą, a jej trwanie czasem na przemyślenie sprawy. Wiadomo, nikt nie lubi się z nikim kłócić, obrażać się - wolimy wybaczać, jednak jeśli będziemy to robili szybko, nie będzie z konfliktu morału, a ostatecznie można stać się popychadłem.

Chociaż wiesz o czym pomyślałam z drugiej strony? Czy aby na pewno przejęłaś się tym, że Twój chłopak Cię zdradził? Wydaje mi się, że gdyby tak było, trudniej byłoby Ci mu przebaczyć. Więc może nie zależy Ci na nim tak bardzo, jak Ci się wydaje? Ale nad tym sama powinnaś się zastanowić. Moja własna sugestia - daj sobie z idiotą spokój! ;)

Wybaczanie jest jednak sprawą indywidualną, dlatego uniwersalnej recepty jak szybko przebaczać, po prostu nie ma. Mam jednak nadzieję, że w jakiś sposób pomogłam. :)

Pozdrawiam cieplutko,
Siedmiokropka

Chcę być atrakcyjna dla chłopaków.

dziewczyny pomóżcie.
nie wiem co robić. moja przyjaciółka( jeszcze gimnazjum- jestem w 1liceum) zawszze jest lepsza. Ma rewelacyjną figurę, jest b. ładna, śliczne, oryginalne rude loczki. Do tego z wszystkimi świetnie się dogaduje, ma opanowaną sztuke flirtowania do perfekcji i chyba nie muszę dodawać o co chodzi. czuje sie cały czas gorsza...co najdziwniejsze przy nikim tak nie mam a własnie przy niej. przy najlepszej przyjaciółce!częstwo gdy mierze jakoś rzecz w sklepie zastanwiam się czy ona by to kupiła, gdy rozmawiam z kimś to zastanawiam się co ona by teraz zrobiła itd. czuje ze trace siebie. nie wiem co robic. czesto ludzie mowia mi ze jestem ładna i czuje sie łądna, dopoki nie bede stała przy niej. naprawde to dziwne i dzikie; < nie wiem co mm robic, bo znowu innym razem nie wyobrazam sobie zycia bez przyjaciolki, ktora mnie rozumie i zawsze pomoze. tyle tylko ze czasem tak mi sie miesza w głowie, ze gadam z jakimis chlopakami i telepie mi sie po głowie juz, ze na Nia dawno by juz polecieli, ze tylko ja jestem taka bezndziejna ze nie umiem "oczarowac" zadnego chłopaka. mysle o zmianie szkoły...w sumie b. zaluje tego co zrobiłam...ze przepisałam sie do jej szkoły, mimo ze dostałam sie do lepszej( na poczatku wakacji).

~blanca


Droga Blanco!
Po pierwsze, to musisz uwierzyć w siebie! Na pewno jesteś piękną i wartościową dziewczyną, tylko musisz to w sobie dostrzec. Uważasz swoją przyjaciółkę za kogoś wyjątkowego, a spójrz, przyjaźni się ona z Tobą. Pomaga Ci i Cię wspiera. Myślę, że macie na tyle dobry kontakt, że możesz jej powiedzieć o swoich obawach, o tym, że czujesz się przy niej gorsza. Poproś ją o to, by powiedziała Ci, co w Tobie ceni, za co Cię lubi, co jej się w Tobie podoba i czego za żadne skarby by nie zmieniła.
Poza tym zacznij żyć swoim życiem, niech przyjaciółka nie sprawia, że nie ruszysz się z miejsca tylko dlatego, żeby się od niej zbyt mocno nie oddalić. Myślę, że gdy powie Ci, za co Cię ceni, jak sugerowałam wyżej, to podniesie to Twoją samoocenę, która teraz jest zbyt niska, a nie powinno tak być.
Myślę też, że Twoje myślenie, że to ona jest od Ciebie lepsza sprawia, że… Tak się dzieje. Bo ludzie myślą o nas to, co sami o sobie sądzimy. Jeśli czujesz się gorsza, to jakaś część Waszych znajomych również będzie tak sądziła.
Powinnaś odkryć swoje dobre strony, zobaczyć może, w czym jesteś lepsza od przyjaciółki, ale pamiętaj, by z nią nie rywalizować.
No i traktuj serio słowa innych, gdy Ci prawią komplementy, niech doda Ci to wiary w siebie.
A co do chłopaków, to po prostu są dziewczyny, które oczarują każdego i które czasem, uwierz, mają tego serdecznie dość, oraz są takie, które podobają się wybrańcom. Tak już jest ten świat skonstruowany. Możesz oczywiście próbować być inna, na siłę przypodobywać się chłopakom, ale po pierwsze, to oni zwęszą podstęp, a po drugie, zatracisz siebie dla czegoś, co naprawdę nie jest tego warte. Bądź sobą, a znajdziesz swoją wymarzoną miłość. Jeśli chłopcy z Twojego otoczenia nie dostrzegli jeszcze, jak wspaniałą osobą jesteś, to je zmień. Nie mówię od razu o zmianie szkoły, chociaż jeśli chcesz, to ją zmień, ale z innych powodów, o których piszesz na końcu swojej wiadomości. Zapisz się na jakieś zajęcia, chodź na różne spotkania, poproś przyjaciółkę, by Cię z kimś zapoznała, ale nie od razu po to, byś zobaczyła, czy ktoś pasuje Ci jako Twój chłopak, ale jako zwykły kolega.
Podsumowując, to Ty stworzyłaś taką barierę i tylko Ty twierdzisz, że jesteś gorsza od swojej przyjaciółki. Poproś ją o wymienienie Twoich cech, które ona uważa za zalety, możesz być zdziwiona, ile ich będzie. Znajdź też jakąś pasję, hobby, w którym będziesz mogła się sprawdzić, ale niekoniecznie od razu rywalizować z przyjaciółką, tego nie mam na myśli.

Powodzenia życzę :)
Charlotte.

czwartek, 16 lutego 2012

On boi się zaangażować.

Poznałam chłopaka, świetnie się dogadywaliśmy,zaprosił mnie na swój mecz, spotykaliśmy się codziennie.. Dawał mi nadzieję, zachowywał się jakby chciał żeby coś z tego było..Ale w pewnym momencie zauważyłam, że coś jest nie tak.. Zapytałam go o to,powiedział, ze nie chce się angażować, że nie powiedział mi tego na początku, bo mnie polubił, a ja byłam dla niego zbyt miła... Teraz codziennie ze sobą piszemy, jak przyjaciele... Nie rozumiem jego zachowania, bo teraz zaproponował wspólnego Sylwestra, jak jakiś koncert będzie to wypad na koncert...Mimo iż ustaliliśmy, że będziemy się przyjaźnić, gdy wspomnę o jakimś chłopaku, od razu traci humor. I jak rozmawiał z moim dobrym znajomym to powiedział, że musimy dać sobie jeszcze trochę czasu i lepiej się poznać...Ciągle tez powtarza, ze nie nadaje się do związku, bo wszystko psuje..

~Patrycja16
 


Kochana Patrycjo!

Myślę, że oczywistym jest, że chłopak ten (nazwijmy go Janek) chce, żeby Wasza znajomość opierała się na czymś więcej niż tylko na przyjaźni. Dlatego też zaprasza Cię w różne miejsca, chce z Tobą spędzać jak najwięcej czasu, ale jednak się boi. Pierwsze, co musisz zrobić, to przemyśleć dokładnie czy chcesz, aby ta przyjaźń przerodziła się w 'kochanie' :) Poniżej przedstawiam Ci co możesz zrobić.

Jeśli Twoja odpowiedź brzmi 'TAK':
Dużo z nim rozmawiaj. Domyślam się, że Janek albo był kiedyś porzucony i uparł się w przekonaniu, że to jego wina, albo rzeczywiście zrobił coś, co doprowadziło do rozstania w jego poprzednim związku. W każdym razie musisz się tego dowiedzieć, właśnie od niego, nie od żadnych znajomych, bo to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Kiedy dowiesz się już o co chodzi, zapewnij Janka, że pomimo wszystkiego, Ty chcesz spróbować. Musisz jednak być przygotowana na to, że on nie zaangażuje się w związek tak jak Ty i o tym też mu powiedz. Pociesz go, że to, że raz coś zepsuł, czy to, że raz ktoś go porzucił nie znaczy, że tak stanie się też w Waszym przypadku, a jeśli już - to nie koniec świata i będą inne dziewczyny, a Wy zawsze możecie dalej się przyjaźnić.

Jeśli Twoja odpowiedź brzmi 'NIE':
Cóż, zachowuj się tak jak do tej pory - rozmawiaj, spędzaj z nim czas, ale nie zaniedbuj też innych znajomych. Uważam, że dobrze byłoby poważnie z nim porozmawiać i delikatnie poinformować go, że przyjaźń to wszystko, co możesz mu zaoferować.

Jeśli się wahasz...
cóż, powinnaś się zdecydować. Jeśli tego nie zrobisz, chłopak będzie miał mętlik w głowie, a przez Twoje niezdecydowanie on dalej będzie się starał, co może doprowadzić do kolejnego rozczarowania w jego życiu, a tego chyba nie chcesz? Może zapytasz jak podjąć taką decyzję, ale tutaj Ci już nie pomogę. Sama musisz dojść do tego co czujesz. Czasem jednak miłość rozwija się dopiero kiedy dasz jej szansę... nie zawsze iskrzy już od początku.

Pamiętaj jednak, żeby w tym przypadku być naprawdę delikatną.

Życzę Ci powodzenia,
kasiajonas.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x