poniedziałek, 25 lutego 2013

Dlaczego każdego chłopaka traktuję jak kandydata na partnera?

hm, chyba wszystko jest jasne, ale nadal chciałabym się dowiedzieć, dlaczego traktuję każdego chłopaka jak kandydata na partnera? owszem, chciałabym zaznać miłości i nieraz wspominam, że super byłoby się mieć do kogo przytulić, pogadać etc., ale nie jest to tak, jak np. z fizjologicznymi potrzebami (głupi przykład :P), ŻE JUŻ TERAZ MUSZĘ I BARDZO CHCĘ.. czasami, kiedy kogoś poznam to pomyślę sobie: "hm, a może to przeznaczenie? blablabla" i zaczyna mnie to denerwować, a kiedy staram się nie myśleć tak intensywnie, to wychodzi wszystko ze skutkiem odwrotnym.. ;/
~swaggerjam


Droga swaggerjam!
Zacznijmy od tego, że to bardzo typowe zachowanie, dlatego też nie musisz popadać w jakieś skrajne dołki psychiczne, tylko się z tym pogodzić. Jesteś człowiekiem emocjonalnym, tak jak większość nastolatek, więc nie przejmuj się tym. Z tego się wyrasta ;)

Szkoda tylko, że podałaś tak mało informacji, ale jakoś sobie poradzimy.

Skąd to się bierze? Niektórzy mówią, że z niskiej samooceny, a jeszcze inni, że ze ZBYT WYSOKIEJ samooceny. Prawda jest taka, że czujesz się samotna. Chciałabyś być dla kogoś kimś ważnym, kimś, kto będzie wypełniał czyjeś myśli. Może jesteś niedowartościowana? Zastanów się nad tym, bo jeśli znajdziesz przyczynę swojego zwyczaju, dopiero będziesz mogła się zmienić.

Może przez "dużą" większość życia obeszłaś się bez chłopaków? Może nigdy się nimi nie interesowałaś, nie miałaś do nich śmiałości? Możliwe, że przez taki brak rozwoju akcji nagle poczułaś potrzebę obcowania z płcią przeciwną. Jest Ci to nieznane, a Ci się podoba, więc wykorzystujesz każdą okazję, by czuć się tak, jak czujesz. W końcu ta ukryta sympatia do mężczyzn wypłynęła i dała się we znaki.

Może też być tak, że w przeszłości nie miałaś dobrego kontaktu z ojcem lub nie miałaś go wcale. Osoby spokrewnione z takim opisem sytuacji nie dążą do kontaktu z mężczyznami albo wręcz desperacko ich do nich ciągnie, chcą ich mieć, stąd też nadzieje przy każdym kontakcie z nimi.

Musisz spróbować się zdystansować, zrelaksować, przystopować. Zacznij myśleć nad sensem rozwijania znajomości z "kolega-koleżanka" na "partnerzy". Nie każda robiona sobie nadzieja jest sensowna, czasami tylko desperacka. Myśl racjonalnie, bez emocjonalności. Próbuj nawiązywać kontakty czysto przyjacielskie, nie głęboko uczuciowe. Oczywiście, że jest to trudne, nikt nie mówił, że będzie łatwo! Powinnaś przemyśleć to najdokładniej jak tylko potrafisz, znaleźć powód, spojrzeć realistycznie. Obserwuj otoczenie. Zauważ kumpla i kumpelę, idących razem po drugiej stronie ulicy. Czy wyczuwasz od nich chemię? Nie? No właśnie! Prawdziwe uczucie idzie zauważyć z kilometra, więc wczuj się w to, co widzisz wokół, bo więzi czysto koleżeńskie między dwoma płciami naprawdę istnieją.

Jeśli zauważysz, że nie potrafisz oduczyć się robienia sobie nadziei.. bądź cierpliwa. Całe życie nie będziesz przecież myślała o nowo poznanych chłopakach. To się zmieni, gdy, być może, stanie się coś relewantnego.. ;)
Pozdrawiam,
Tincia

sobota, 23 lutego 2013

Wymarzona ściana


Witajcie :) Szukam sposobu na pustą ścianę. Nad łóżkiem mam sporo przestrzeni. Wiszą tam tylko 2 obrazki. Macie jakiś pomysł, co mogłabym tam umieścić? Pokój mam niebieski, ozdoby raczej takie subtelne preferuję. Z góry dzięki za odpowiedź :)
~GoldenLeaf
  
Kochana GoldenLeaf!
Wolna przestrzeń i to jeszcze tak duża, jest wręcz rajem dla naszej kreatywności. Stwarza nieopisane możliwości, które mogą stworzyć dowolną atmosferę własnych czterech kątów. Zależnie od upodobań, pójdź na minimalizm, zaszalej lub stwórz spokojny zakątek. Ważne, abyś włączyła twórcze myślenie, a ja podam parę patentów.

1. Przemyśl

Powtarzam to praktycznie przy każdej notce i pewnie będę ten zabieg kontynuowała do końca swoich dni. Uważam, że na tym opiera się cała praca twórcza, a dodatkowo każdy przy odrobinie chęci może stworzyć coś fajnego. Tylko najpierw musi mieć mój ukochany plan. Robienie czegoś pochopnie zazwyczaj kończy się źle lub gorzej. Dlatego od razu odkładamy nawet taką myśl, ponieważ ona zdecydowanie będzie próbować ściągnąć nas na złą drogę. Usiądź przed swoją ścianą i popatrz na nią. Myśl, co chciałabyś na niej zobaczyć, wizualizuj wszystko w głowie. Daj sobie czas, bez pośpiechu. Powtórz taką czynność kilka razy o ile tego potrzebujesz. Wyraź ścianą swoja osobowość, chociaż może brzmi to fatalnie. Kiedy się skupisz oraz nie założysz na wstępie, że nie wyjdzie, na pewno wymyślisz coś genialnego. Nastaw się optymistycznie i skieruj cały umysł na powodzenie. Szukaj inspiracji w każdym miejscu, najprościej w sklepie meblowym lub na zdjęciach z Internetu. Łącz elementy, a potem przelej wszystko na papier. Nie pędź od razu z realizacją, jeszcze raz się zastanów i popraw niedociągnięcia. Sądzę, że rodzice nie będą zbyt zadowoleni, jeśli co tydzień zmienisz wystrój, więc lepiej raz, a dobrze.

2. Chlapanie farbą

Kocham ten sposób, jest w sumie dość oklepany, ale jak dla mnie wciąż cudowny i zachwycający. Do tego, co bardzo ważne, swoją prostotą wygrywa na całej linii. Wystarczy kupić parę kolorów farb lub nawet jedną. Niestety przy pierwszej opcji wyjdzie to trochę drożej, jednak pamiętaj, aby postarać się o jak najmniejsze opakowania, ponieważ dużo Ty tego nie zużyjesz. Potem wystarczy już jedynie pędzel i jakaś folia rozłożona na podłoże i meblach. Ich raczej nie chcemy modyfikować i to jeszcze w taki sposób. Kolejne czynności są proste. Wystarczy chlapać farbą jak popadnie, tylko tak, żeby nie zabrudzić całego pokoju. Do zabawy możesz zaprosić koleżanki, tym bardziej będzie dużo śmiechu i piękny efekt. Również ciekawie wyglądają dziwne rysunki i esy floresy. Farba daje duże pole do popisu po prostu. Na koniec zostaw taką jak jest, albo dodaj coś z moich dalszych pomysłów.

3. Dla miłośników zieleni

Z racji mojej miłości do roślin(och tak, dużo mam tych swoich miłości) bardzo lubię ten pomysł i wzięłam go ze swoich własnych planów. Oczywiście nie jest to opcja zrobić, a potem zapominamy o wszystkim. O naszą piękną ścianę trzeba będzie dbać regularnie. Całość polega na tym, że przymocowujesz do ściany kwietniki. Poproś kogoś o pomoc w tej czynności, ponieważ w razie niepowodzenia dość pracochłonne jest naprawianie zniszczeń. Lepiej, aby doświadczona osoba zamontowała podstawy. Jednak nim to zrobi rozplanuj dokładnie ułożenie i odległości. Weź pod uwagę rozwój danej rośliny oraz jej maksymalną wielkość. Możesz zapełnić całą przestrzeń, ale przygotuj się, że najpierw musisz pozostawić trochę wolnej przestrzeni, aby Twoi mali podopieczni dobrze się rozwijali. Później będziesz musiała regularnie je podlewać, nawozić, czasami zraszać, zależnie od gatunku. A wybór jest ogromny. Najpierw dowiedz się, jakie wymagania ma dana odmiana, a dopiero potem ją kup. Zaoszczędzi Ci to wydawania pieniędzy na darmo, bo niektóre rośliny chociaż są piękne, nie zniosą warunków, które jesteś im w stanie zapewnić. Na ścianie najlepiej zaprezentują się paprocie i ogólnie wszelakie zwisające różności. Jeśli możesz postawić doniczkę na podłodze(jednak po tym, że napisałaś o ścianie nad łóżkiem wnoszę, że nie) pnącza również zdadzą egzamin. Tutaj masz jedną stronę, z której możesz korzystać: http://ogrodnik-amator.pl/ Znajdziesz tam mini katalog roślin pokojowych. Poszukaj również innych witryn, których jest naprawdę dużo. Pomogą Ci one w pielęgnacji Twoich nowych przyjaciół. I pamiętaj, rośliny lubią gdy się do nich mówi, chociaż niektórzy się z tego śmieją.

4. Przyjacielski zakątek

Każdy chce mieć swoich przyjaciół koło siebie. Kojarzą nam się oni z dobrą zabawą, miłymi chwilami i myśleniem jedynie o przyjemnościach. Bez nich nasze życie stałoby się nudne i monotonne, wprowadzają wiele szaleństwa. Dlatego im więcej o nich pamiętamy, tym lepiej dla naszej psychiki oraz samopoczucia. Stąd moja kolejna propozycja, a mianowicie mały kącik dla znajomych. Koncepcja jest bardzo prosta. Niech zdjęcia pojawią się wszędzie. A rozplanować je możesz w różnoraki sposób. Weź jak najwięcej fotografii i wyklej nimi całą ścianę, albo jako tapetę, czyli jedno koło drugiego, albo w nieokreślony sposób i układ, taki artystyczny nieład. Fajnie to wyjdzie w połączeniu z rozchlapaną farbą, o której mówiłam. Jeśli jednak wolisz coś bardziej poukładanego proponuję antyramy i kolorowe, zwykłe ramki. W niektórych sklepach są dostępne na kilka zdjęć, poszukaj. Jeśli wolałabyś ją zrobić samodzielnie odsyłam do notki na temat prezentu na walentynki dla chłopaka. Jeśli masz jakieś Wasze rysunki(moja przyjaciółka narysowała naszą paczkę jako obraz ksywek, a jakoś tak dziwnie wyszło, że wszystkie mówimy do siebie po nazwach jedzenie) powieś je również. Możesz dołożyć półeczkę na pamiątki z tematem związane.

5. Moje pasje

Każdy ma jakieś swoje prywatne pasje. Możemy lubić rzeczy najróżniejsze, często pojmowane przez ogól za dziwaczne. Ale właśnie w tym zamyka się nasza tożsamość. Bez swoich zainteresowań nie mamy nic. Kończąc te prawie filozoficzne rozważania, przejdę do projektu głównego. Chodzi o to, abyś zastanowiła się, co najbardziej lubisz i bez czego nie wyobrażasz sobie życia. Potem wystarczy przelać to na ścianę i być szczęśliwą z efektu. Nie wiem, na co padnie Twój wybór, dlatego trudno mi pisać dokładnie co powinnaś zrobić. Podam tylko przykłady. Chociażby jeśli interesujesz się jakimś konkretnym krajem wywieś sobie jego flagę, czy zdjęcia i plakaty. Jeśli kochasz serial, wywieś fotosy i cytaty. Otwiera się przed Tobą szereg możliwości. Przyklejaj to, co kojarzy Ci się dobrze. Możesz dodać też swoje rysunki, czy teksty piosenek. Wszystko zależy od Twoich pasji więc pomyśl i twórz! 

6. Naukowo

Nie wiem na ile będzie Cię to wprowadzać w dobry, a na ile w zły nastrój. Każdy patrzy na szkołę w inny sposób. Niektórzy omijają szerokim łukiem wszystko co im ją przypomina, więc jeśli do takich ludzi należysz, przejdź od razu do kolejnego punktu. Jeżeli jednak nie, to czytaj dalej. Każdy ma jakiś przedmiot, który lubi bardziej od reszty i w którym ogólnie czuje się dobrze. Czasami jest ich kilka i wówczas lepiej można rozwinąć ten sposób. Opiera się on głównie na różnych tablicach i tym podobnym. Układ okresowy, mapa świata, ważne bitwy, plan komórki. Dużo takich rzeczy można znaleźć w księgarniach naukowych. Jednak jeśli nie odnajdziesz swojego ideału, stwórz go samodzielnie. Wystarczy napisać coś na ścianie. Postaraj się to zrobić ładnie i jak najbardziej estetycznie. Gdybyś bała się, że coś może nie wyjść, przygotuj sobie wcześniej szablon, od którego odrysujesz dany kształt. To daje możliwość porażki. Wyrysowanie wzorów matematycznych w nie poukładany sposób, trudnych nazw czy całej definicji. Ładny i oryginalny wystrój, a do tego szybko wejdzie Ci do głowy. Dwa sukcesy za jednym zamachem.

7. Literacko

Teraz coś dla fanów literatury, ale nie tylko. Stwórz swoją ścianę jak z książki. Sposobów jest wiele. Jeśli posiadasz stare publikacje, możesz powyrywać z nich kartki i zrobić tapetę. Nie koniecznie zakrywaj całą ścianę. Zrób jakiś ładny podkład(na przykład rozchlapaną farbę w jednym kolorze) i dodaj tylko parę stron. Innym wyjściem, o ile potrafisz ładnie pisać, jest skopiowanie ulubionych cytatów. Oczywiście muszą być w pięknej i w ozdobnej czcionce. Jeśli nie jesteś w stanie wymyślić jej samodzielnie, znajdź wzór w Internecie. Jest on ich pełny. Potem tylko poświęć parę godzin na przepisywaniu. Gdy poczujesz, że masz dość, nie rób na siłę, bo wówczas wyjdzie nie ładnie. Daj sobie czas i miej chęci, inaczej nie warto. Kolejna koncepcja to zrobienie pieczątek, chociażby z ziemniaka. Potem pokrywasz go farbą i po prostu odbijasz literki. Fajny dodatek, bo może nie cała ściana. Mam jeszcze jeden pomysł, chociaż nie wiem czy się komukolwiek spodoba. Jeśli lubisz pisać i tworzyć, wykorzystaj ścianę jako zeszyt. Po prosty pisz od góry do dołu małymi literkami i tak powoli zapełniaj przestrzeń własną historią. Ciekawe chociaż nie koniecznie bardzo stylowe.  

8. Muzycznie

Jeśli jest na tym świecie jakiś człowiek, który muzyki nie słucha to stwierdzę, że apokalipsa się zaczęła. Tak bez żartów, to każdy ma jakieś lubiane zespoły. Dlatego można to wyrazić na ścianie. Wystarczą plakaty, zdjęcia, naszywki, flagi. Oj dużo opcji dają nam sprzedawcy. Wybierz swojego ulubionego wykonawcę lub kilku, wówczas dzieło będzie bardziej ogólne, a mniej czysto fanowskie. Rozplanuj wszelkie dostępne Ci przedmioty z tymi ludźmi związane. Dodaj karykatury, najlepiej swojej produkcji. Podejdź do sprawy na wesoło. Kolejny raz powiem, zaproś do zabawy przyjaciół, na pewno z chęcią Ci pomogą i wniosą coś od siebie, przez co ściana będzie jeszcze milsza. Aby nie było zbyt nudno, dołącz przepisane lub na kartkach teksty ulubionych piosenek. W tym wypadku równie świetnie zaprezentują się cytaty z wywiadów. Większość artystów powiedziało kiedyś coś, co nas śmieszy lub skłania do refleksji. Wybierze te, które najbardziej do Ciebie przemawiają. Jeśli uda Ci się znaleźć gdzieś stare płyty gramofonowe, dodadzą klimatu całej koncepcji. Szukaj, a masz szansę znaleźć. 

9. Językowo

Języki stały się bardzo ważne w dzisiejszym świecie. Umożliwiają nam wszechstronną komunikację, zdobycie pracy. W skrócie są niezbędne, ponieważ w końcu granice mojego świata są granicami mojego języka. Dlatego warto wprowadzić ten nierozerwalny element na swoją ścianę. A w jaki sposób? Będzie się to opierać głównie na pisaniu słówek lub zwrotów. Możesz je umieścić w nieokreślonej kolejności i układzie. Wybierz te, które najbardziej Ci się podobają z jednego lub kilku języków. Druga opcja to wybranie jakiegoś zdania i przetłumaczenie go na wszelkie dostępne Ci języki. Google zawsze pomocne. Inaczej zrób tabelkę. Na górze języki, z boku słowa. I tak wybierz kilkanaście lub kilkadziesiąt i przetłumacz. Dzięki temu na przykład poznasz parę zwrotów po chińsku chociażby. Możesz dołączać tłumaczenia, albo nie. Wolny wybór. Jednak myślę, że z nimi masz szansę się czegoś przy okazji nauczyć.

10. Klasyki
Nie musisz robić szalonych i niekonwencjonalnych przeróbek jeśli nie lubisz. Wystarczy pójść do sklepu z akcesoriami domowymi i kupić parę przedmiotów. Chociażby duży zegar, który potem przyczepisz na jednym kawałku tapety. Ładne, proste i takie spokojne. Jednak niektórych bardzo denerwuje dźwięk wskazówek. Możesz też umieścić półeczki w różnych kolorach lub jednym i na nich poukładać swoje drobiazgi. Jeden plakat w antyramie, kilka obrazów. Wszystko bardzo proste, a jednak zachwyca. Lustro prawie na całą ścianę również jest bardzo mile widziane. Przejdź się na spacer po sklepowych alejkach i wybierz coś satysfakcjonującego.


Podałam kilka przykładów, które przyszły mi do głowy. Jednak nie jest to nawet mały ułamek możliwości, dlatego pomyśl, a na pewno coś znajdziesz. Mam nadzieję, że natchnę Cię tą notką i znajdziesz swój idealny pomysł.

Pięknej ściany!
Loremi

piątek, 22 lutego 2013

Nigdy nie płaczę - czy coś ze mną nie tak?

Mam taki może trochę nietypowy problem. Ostatnio zauważyłam, że prawie wcale nie płaczę. Kiedyś dużo płakałam, po każdej kłótni z rodzicami na przykład. Jednak im starsza się robiłam, tym mniej płakałam, a teraz od wieku lat mniej więcej 11 nie płaczę wcale. Czuję się z tym źle. Jak umarła moja babcia, nie potrafiłam wypuścić z siebie ani jednej łzy, a przecież było mi przykro, bo bardzo ją kochałam. Jak rozstał się ze mną chłopak było tak samo, też nie płakałam, a przecież odczuwałam wielki smutek. Ten były chłopak, w ogóle powiedział mi wtedy, że jestem nieczuła, oziębła i wyrachowana. Od tego czasu zaczęłam uważać, że może coś w tym jest. Doszło nawet do tego, że chciałam się nauczyć płakać na zawołanie, żeby ludzie nie myśleli, że jestem taka nieczuła i oziębła. Co z tym zrobić? Czy to naprawdę źle, że nie płaczę?

~ Misia

Witaj Misiu!

Nie jedna osoba mogłaby oddać Ci trochę łez, które ma w nadmiarze. Myślę jednak, że Twoje niepłakanie ma naprawdę wiele zalet i wiele osób mogłoby Ci tego pozazdrościć, a nie mówić, że jesteś nieczuła, czy coś takiego. Dorosłaś i Twoja psychika wykształciła swój sposób radzenia sobie ze stresem, czy przykrością, nie wyrażasz po prostu emocji poprzez łzy i to wcale nie jest złe. 

Każdy smuci się inaczej i ma do tego pełne prawo - jedni właśnie płaczą, inni mają bóle psychosomatyczne, jeszcze inni krzyczą i wyją. Wprawdzie płacz jest utożsamiany z reakcją na smutek, ale ten Twój były to musi być głupkiem by mówić Ci, że skoro nie uroniłaś ani łzy, to jesteś nieczuła i wyrachowana! Ktoś Ci w ogóle każe płakać po tym związku, tym chłopaku? Nie, możesz reagować jak zechcesz.

Moim zdaniem nie ma nic złego w tym, że nie płaczesz. Zasadniczym jednak pytaniem jest, czy odreagowujesz wewnętrzne emocje w inny sposób? Ponieważ najgorszym co może być w takich sytuacjach jest trzymanie bólu w sobie - później z nadmiarem problemów i emocji zaczyna on narastać, a to prowadzi często do depresji. Jeśli bardzo zależy Ci na uzewnętrznianiu bólu, rób to w inny sposób, ale nie zmuszaj się do tego - to, jak przeżywasz smutek jest Twoją indywidualną sprawą. Nie musisz więc płakać na zawołanie, ani nic z tych rzeczy. W końcu komu jest potrzebne widzenie Ciebie smutnej? To problem ludzi, jeśli sądzą, że jesteś oziębła, możesz im jedynie powiedzieć: "słuchajcie, naprawdę mocno w środku przeżywam to, co się stało, ale nie potrafię z tego powodu płakać" albo "nie warto się załamywać i smucić, bo życie toczy się dalej". Nie wyprowadzaj ludzi z błędu na siłę nieszczerymi łzami, bo wtedy mogą Cię posądzić o hipokryzję - wiesz, zazwyczaj nikomu się nigdy nie dogodzi. ;)

Co powinnaś zrobić w tej sytuacji? Przede wszystkim olać ludzi, którzy mówią, że jesteś nieczuła, bo nie płaczesz. Widocznie nie znają Ci na tyle dobrze, by wiedzieć, że przeżywasz to wszystko wewnątrz. A na co nam opinia ludzi, którzy nie mogą nic konkretnego i prawdziwego o nas powiedzieć? Do kosza! ;) Spróbuj odnaleźć zalety tej sytuacji:
  • w sytuacjach podwyższonego ryzyka, kiedy reszta wrażliwych osób już dawno uroniła łzy, Ty nadal zachowujesz głowę na karku,
  • nikt nie powie Ci, że jesteś beksą, czy łatwo się rozklejasz, nie trzeba doprowadzać Cię do porządku, gdy się rozpłaczesz,
  • unikasz publicznego upokorzenia - znam wiele ludzi, którzy nie wytrzymują emocji i potrafią rozpłakać się na egzaminie, wśród większej grupy ludzi, chociaż wcale nie chcą - pomyśl, że Ty unikniesz gadania ludzi, co znowu się stało.

Wykorzystuj swoją zaletę i spróbuj wspierać osoby, którym łez nie brakuje. One wtedy bardzo potrzebują wsparcia. :)

Pozdrawiam cieplutko,
Siedmiokropka

czwartek, 21 lutego 2013

Życie w rodzinie nie jest takie proste

Hej :)
Tak na wstępie - świetny blog :)

Mam problem. Chodzi o to, że nie potrafię dogadać się z rodziną. Nie potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać. Oni są cały czas przeciwko mnie. Komentują moje zachowanie, styl ubierania, przyjaciół. To staje się nie do wytrzymania. W dodatku starszy brat jest faworyzowany przez mamę i cały czas mnie wyzywa, a także nie potrafi przejść obok mnie, nie uderzając mnie. Rodzice, a szczególnie mama jest zawsze po jego stronie i uważa, że przesadzam. W domu prawie w nikim nie mam oparcia. Czasem tata lub drugi z braci staje po mojej stronie, ale dość często są przeciwko mnie. Nie wiem, co z tym zrobić. Nie chcę stracić z nimi kontaktu, ale przez ich zachowanie czuję, że oddalamy się od siebie.


Liczę na waszą pomoc.
Smutna


Droga Smutna!
Cóż, rodziny sobie nie wybieramy. Ale nie martw się, jeszcze nie wszystko stracone. :)

Najlepiej by było, gdybyś najpierw zacieśniła więzi z jednym członkiem rodziny. Może to być tata, a może brat, który czasem opowiada się po Twojej stronie? 
W tym pierwszym przypadku możesz mu np. zrobić herbatę, gdy wróci z pracy, pojechać z nim po zakupy lub pomóc w odśnieżaniu. To takie luźne propozycje, w gruncie rzeczy jest ich mnóstwo. Jeśli wolisz zakolegować się z bratem, może zaproponuj mu wspólne wyjście do kina albo poproś go o pomoc w jakiejś dziedzinie, w której jest dobry. Generalnie wszystko polega na tym, by być miłym i nie robić nic "na siłę". Osoba, z którą postanowisz zacieśnić więzy może na początku podchodzić do tego sceptycznie i niezbyt chętnie. Ale po pewnym czasie przyzwyczaicie się do swojej obecności i polubicie bardziej, zobaczysz, że po pewnym czasie ta osoba zacznie się za Tobą częściej wstawiać przy rodzinie. 
Tak więc masz już jednego sojusznika, zobaczysz, będzie Ci o wiele lżej. :)

Jeśli chodzi o nieustającą krytykę... Na to niestety nie mogę za wiele poradzić, w dużym stopniu zależy to od nastawienia Twoich rodziców. Gdybym była tobą, zastanowiłabym się nad tym, co krytykują i postanowiłabym ustosować się po części do ich oczekiwań. Nie chodzi mi o to, byś zamiast być sobą, starała się stać córką idealną. To raczej kwestia kompromisów. Na przykład jeśli rodzice się czepiają, że ubierasz się w ciemnych kolorach, a ty bardzo je lubisz, to spróbuj od czasu do czasu wkomponować w swój strój jaśniejszy ciuch lub ubrać się tak, jak rodzice lubią, gdy spędzasz dany dzień w domu. Jeśli w takiej lub innej sytuacji wystarczająco byś pokombinowała, rodzice czepiali by się mniej.



Pozostaje kwestia niemiłego brata... Ludzi nie da się zmienić. Sądzę, że najlepszym zachowaniem byłoby go omijać. Gdy zaś wyzywa Cię, nie bój się mu odwdzięczyć tym samym, pamiętaj jednak, żeby zachować w tym granice. Jeśli przesadzisz, jedynie dasz rodzicom powód do awantury. Jeśli próbuje Cię potrącić, odsuń się w porę. W tej relacji bądź doroślejsza.

Jedyne, co Ci jeszcze mogę doradzić, to to, abyś nie traciła nadziei i nie poddawała się. Zaś jeśli nadal będziesz miała kłopoty, pisz, pomyślimy nad innym rozwiązaniem. :)


Trzymam kciuki,

Kwaskowa

Mój chłopak mieszka daleko, a chcę się z nim spotkać. Jak poprosić mamę?


Witam.
Odkryłam tego bloga kilka dni temu. Ja też mam problem, nie wiem jak go rozwiązać, więc postanowiłam napisać. Mam nadzieję, że postaracie się mi pomóc...
Mam na imię Karolina, lat 15. Nigdy nie miałam chłopaka. Uwielbiam za to zawierać zagraniczne znajomości. Interesuję się Rosją, tam też mam wielu "ziomków". Jeden z nich, Valentin, który jest niecałe 2 lata starszy, nie interesował mnie jakoś szczególnie. Poznałam go 2 lata temu, co jakiś czas rozmawialiśmy przez telefon. Wszystko uległo zmianie parę miesięcy temu. Sama nie wiem kiedy i jak, ale znalazłam w nim powiernika, nie obawiałam się opowiadać mu o moich problemach, choć do takich znajomości z internetu trzymam się na dystans i to naprawdę mocno. Po jakimś czasie pierwszy raz zobaczyłam go na Skype. Rozmawialiśmy jednego dnia 7 godzin, drugiego - 4. Wtedy wyznał niespodziewanie mi miłość, a świadkiem tego była jego siostra, która tylko te słowa potwierdziła...
Było mi z tym ciężko. Długo się zastanawiałam, czy taki związek na ogromną odległość (1600 km) ma sens, ale doszłam do wniosku, że chcę żeby był dla mnie kimś więcej niż przyjacielem. Po długich przemyśleniach zgodziłam się... I jestem szczęśliwa, mimo tej odległości, choć momentami mam "doła" i mi go brakuje, ale on poświęca mi każdą wolną chwilę, codziennie dzwoni, pyta się czy wszystko w porządku, jak tam moja mama czy brat...
Ostatnimi czasy Valentin powiedział o mnie swoim rodzicom. Wiadomość przyjęli ciepło. Chłopak ostatnio zaczął pracować, nie miałam pojęcia po co. Nie chciał powiedzieć, ale w końcu zaproponował mi, że przyśle zarobione pieniądze, żebym pojechała do niego, bo bardzo chce mnie zobaczyć, a ja zawsze marzyłam o podróży do Rosji... Niestety nie wiem jak powiedzieć o tym mojej mamie (z tatą nie mieszkam). Uważałam to za żart, ale on codziennie pyta się mnie, czy byłaby taka możliwość...
Mam świadomość tego, że moja mama bardzo się martwi i na pewno nie puści "swojej ukochanej córeczki na obcą ziemię". Ja też bardzo, ale to bardzo ją kocham i rozumiem jej troskę. Jednak z drugiej strony, wręcz pragnę tego wyjazdu i nie mogę przestać o tym myśleć, mimo, że w 90 procentach jest to niemożliwe do wykonania... Ale może jednak da się przekonać mamę, żeby się zgodziła? Co jej powiedzieć? Jakimi argumentami "poruszę" jej serce? Dodam, że ona wie o moim chłopaku...
Z góry dziękuję za jakąkolwiek odpowiedź i ciepło, serdecznie pozdrawiam.


Moja droga!
Gdy tylko przeczytałam Twoją wiadomość, było dla mnie oczywiste, że rozmowa z mamą to jedyne rozwiązanie. Dobrą wieścią jest to, że wie o Twoim chłopaku, to sporo ułatwia. Pomyśl, co przyszło jej do głowy, gdy po tym jak jej powiedziałaś o Valentinie, znalazła chwilę, by spokojnie porozmyślać. Sądzę, że zauważyła, że nie traktujesz tej znajomości pobłażliwie. A co z tego wynika: dopuściła do głowy myśl, że prędzej czy później zechcecie się spotkać i to zrobicie. Wierz mi, gdyby to doszło to skutku, Twoja mama pomimo troski o Ciebie, też byłaby szczęśliwa - bo Ty byś była. :) 
Dlatego porozmawiaj z nią szczerze. Znajdź odpowiednią chwilę i zagadaj delikatnie. Przypomnij jej o swoim chłopaku, poinformuj, że znalazł pracę, że Cię zaprasza do siebie, że nawet zaoferował się opłacić Ci podróż... Podsumowując, powiedz mamie to, co napisałaś mi. Jeśli uświadomisz ją, jak bardzo by Cię to uszczęśliwiło i poprosisz o pomoc w tej sytuacji, myślę, że wszystko powinno pójść dobrze. 
Nie gwarantuję Ci, że za miesiąc będziesz już w pociągu. Może to pierwsza, lecz nie ostatnia z Twoich próśb o pozwolenie mamy. Ale myślę, że masz powody, by być dobrej myśli.

Na koniec chciałabym życzyć Ci i Valentinowi, by między Wami zawsze wszystko układało się jak najlepiej, a Tobie powodzenia w rozmowie z mamą! :)

Kwaskowa

Nie potrafię zaufać ludziom

Witam :) Fajnie, że wróciłyście. Mam pewien dziwny problem. Otóż nie potrafię rozmawiać z ludźmi. Nie wiem, czy to co powiem jest na miejscu, czy nie. Zaczęłam nową szkołę we wrześniu i od tamtej pory nawet nie rozmawiałam z ludźmi z klasy. Nie wiem, czy np. powiedzenie komuś, że mam kota jest poprawne, czy też nie. W szkole jestem całkiem inna niż w domu. W domu jestem szczęśliwą osobą, która zawsze ma coś do powiedzenia. Lubię zwracać uwagę na drobnostki i się z nich cieszyć, rozprawiać na najróżniejsze dziwne tematy, bo wszystko mnie ciekawi. W szkole nawet nie jestem swoim cieniem. Mam wyuczone zachowanie i nawet nie mam własnego zdania. Znaczy mam, ale go nie mówię, bo nie wiem czy to poprawnie. Nie potrafię również zrozumieć osób z klasy, wydają mi się dziwni. Mama powiedziała mi kiedyś abym dała się poznać, bo inaczej dużo stracą. Nie potrafię być sobą, nie potrafię mówić przy nich. Jedna dziewczyna się do mnie przykleiła i nawet nie potrafię jej przerwać kiedy setny raz słyszę tą samą historię. Denerwuje mnie a ja nie potrafię nic zrobić. Czuję się strasznie bezsilna, nienawidzę chodzić do szkoły, nie mam przyjaciół (poza jedną przyjaciółką za starej szkoły). Dodatkowo mam wadę wymowy. Nie lubię siedzieć praktycznie sama, ale nie wiem jak rozmawiać. Wmawiam sobie, że nikogo nie lubię i że lepiej być samą, ale jest całkiem odwrotnie. Idąc do szkoły często myślę, że byłoby lepiej wejść pod samochód niż do szkoły. Och, nienawidzę swojego życia, Siedmiokropko, pomóż...

Przepraszam, że tak później, ale chciałabym coś dodać. Nie wiem czy to ważne, ale zauważyłam też, że nie potrafię patrzeć ludziom w oczy. Zazwyczaj mam wzrok opuszczony. Nienawidzę jak ktoś na mnie patrzy, denerwuję się nawet jak ktoś mnie dotknie.

~ Laurel


Droga Laurel! 
Na wstępie - miło, że cieszysz się z naszego powrotu! :) Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać, ale najpierw wyjechałam na ferie, a potem dorwało mnie jakieś zapalenie płuc i ledwo ruszałam się z łóżka. Zaczęłam się zgłębiać w Twój problem, szukać notek o braku zaufania do ludzi w dziale "przyjaźń", a tu nic nie ma! Normalnie wierzyć mi się nie chce, że o tym jeszcze nie napisałyśmy. W takim razie nie tracę dłużej czasu i zabieram się za notkę! :)

Szkoda, że nie wiem, ile masz lat lub w jakiej szkole/klasie jesteś. To by mi pomogło ocenić stopień dojrzałości osób, z którymi jest Ci teraz dane się uczyć. Sądzę, że przyczyną Twojego problemu jest brak zaufania w stosunku do nowych ludzi. Prawdopodobnie wywarli oni na Tobie na wstępie negatywne wrażenie i teraz ciężko jest przełamać Ci barierę nawiązania kontaktu.
Mówisz, że w domu jesteś zupełnie inna niż w szkole, co jest całkowicie naturalne - swoich domowników znasz od podszewki, wiesz co Ci przy nich wypada, jak zareagują na Twoje słowa w jakiejś sytuacji, czy możesz się przy nich wygłupiać, itd. Najwyraźniej osiem miesięcy to dla Ciebie za mało, aby przy kimś poczuć się swobodnie. Zwłaszcza, że (wnioskując z tego, co napisałaś) nie miałaś jeszcze okazji dogłębniej poznać swoich nowych klasowych znajomych. Nie jesteś przy nich sobą, masz wyuczone zachowanie - to nie dobrze. Ludzie zazwyczaj potrafią to poznać, kiedy ktoś nie jest swobodny i nie ukazuje swojego prawdziwego oblicza. To niestety nie pomaga Twoim nowym kolegom poznanie i zaakceptowanie Ciebie takiej, jaka naprawdę jesteś. Chciałabyś poznać bliżej człowieka, który prezentuje sztuczny, wyuczony charakter? Nie sądzę... 

Twoja mama ma w pełni rację, ponieważ Twoje negatywne nastawienie to druga przyczyna Twojego zmartwienia. Żyjesz w fałszu z samą sobą, wmawiając sobie, że nie potrzebujesz przyjaciół, a to nie o to chodzi - w końcu uwierzysz w to, co sobie wpajasz, a w głębi duszy będzie Ci bardzo kogoś brakowało. Samotność i brak przyjaciół nie doprowadzi do tego, że unikniemy rozczarowań i zawodów ze strony ludzi. Jedni potrafią zaufać od razu, a drudzy dopiero po bardzo długim czasie. Zastanawiam się tylko, czy może ludzie Cię kiedyś w przeszłości nie skrzywdzili lub zdradzili, że tak się zawiodłaś? Bo ograniczone zaufanie się od tak nie bierze. Jeśli chodzi o lęk przed dotykiem i opuszczanie wzroku - robisz tym samym mur wokół siebie, nie chcesz by ktoś przekroczył Twoją osobistą barierę, zwłaszcza, że jeśli chodzi o ciało to to jest po prostu nasza "strefa intymna", do której dopuszczamy jedynie bliskich przyjaciół i rodzinę. 

Napisałaś, że ludzie wydają Ci się dziwni. Nie oceniłaś ich może zbyt pochopnie? Czy w ogóle udało Ci się ich dobrze poznać, by tak pomyśleć? Powinniśmy oceniać ludzi tylko wtedy, gdy ich naprawdę dobrze sami poznamy. To właśnie powinnaś zrobić w tej sytuacji, otworzyć się na ludzi. Osobiście, nie wierzę w to, że oni wszyscy są dziwni. Zaczynaj ich poznawać metodą małych kroczków, od jakiegoś tam spisania pracy domowej, po rozmowę o serialu, który oglądasz, albo o nauczycielce, która przyszła w ohydnym czerwonym kombinezonie. Pokaż im, że jesteś warta poznania, bo jak na razie moją być dziwni w stosunku do Ciebie, bo sama zachowujesz się sztucznie i się izolujesz. Nawet jak trafiła się jakaś jedna dziewczyna, która odważyła się Tobie zwierzyć, to od razu mówisz, że się przylepiła - może ją w jakimś sensie zainteresowałaś? A jeśli ona rzeczywiście nadto Cię absorbuje i denerwuje, warto powiedzieć prosto z mostu, by skończyła gadać o jednym i "zmieniła płytę"? Może wtedy poznasz ją od innej strony? Zrób analizę wszystkich osób ze szkoły jakie znasz - wypisz pierwsze wrażenie na ich temat i zdecyduj się, kogo warto poznać bliżej. Jesteś panią tej sytuacji, Ty rozdajesz karty - decydujesz kogo poznać, jak się wobec ludzi zachowywać, z kim się przyjaźnić - wcale nie jesteś bezsilna! 

Warto być sobą, ponieważ to jest test dla ludzi - kto wytrzyma z "prawdziwymi nami" tyle czasu, by nas zaakceptować i zostać naszymi przyjaciółmi. Na obecnym etapie polecam pielęgnowanie przyjaźni z dziewczyną ze starej szkoły, w końcu na razie jest ona tą jedyną - doceń to! :) Spróbuj też spojrzeć na sytuację odwrotnie: co być pomyślała, jakby ktoś Ci powiedział "mam kota"? Całkowicie normalne wyrażenie, ludzie tego aż tak nie analizują. Tak samo wad wymowy, mogą się pośmiać sporadycznie ewentualnie, ale nic więcej. Nikt nie będzie tego aż tak bardzo analizował, Ty pewnie też tego nie robisz, tacy jesteśmy i tyle - spróbuj o tym tak pomyśleć.

Na dzisiaj tyle, mam nadzieję, że dasz sobie radę! :)

Pozdrawiam,
Siedmiokropka

wtorek, 19 lutego 2013

Prozaicy

Zgodnie z poleceniem szefowej pojawiam się, by poinformować Was, drogie czytelniczki, o konkursie literackim, który organizuje blog Prozaicy. Przewidywane są nagrody książkowe oraz niezwykle tajemnicza forma wyróżnienia, którą podobnież będzie można się pochwalić. Jest o co walczyć! 
 
Wszystkie informacje znajdują się na stronie Organizatora (wystarczy kliknąć banner reklamowy)  - życzę szczęścia i pozostaje mi zachęcić do wzięcia udziału w konkursie. 

Pozdrawiam serdecznie. 


Ciągle odwołuje spotkania


Drogie NBS,
bardzo cieszę się, że wróciłyście. Od pewnego czasu borykam się z pewnym problemem. Ale zacznę od początku. Mam 16 lat i uczęszczam do 1 klasy LO. Od 2 klasy podstawówki przyjaźnie się z A. W 4 klasie przeprowadziła się, początkowo na wieś niedaleko mojego miasta, a następnie na drugi koniec kraju. W tym czasie utrzymywałyśmy kontakty, a raz w roku się spotykałyśmy. Teraz ona wróciła do mojego miasta, lecz nasze stosunki uległy pogorszeniu. Odwołuje umówione spotkania lub bardzo je przeciąga. Wymigała się nawet z moich urodzin. Mimo to twierdzi, że jestem jej najlepszą przyjaciółką. Czasem ma jakieś konkretne powody, ale zwykle mówi "że obiecała innej dziewczynie się z nią spotkać" mimo tego, że nasze spotkania ustalamy ze sporym wyprzedzeniem. Bardzo ją lubię, ale mam powoli dosyć, co mam zrobić?
~Opuszczona

Droga Opuszczona!
Wiem, jak ciężko Ci akceptować takie zachowania koleżanki, sama byłam w podobnej sytuacji. Skoro ona nadal uważa, że jesteście ‘najlepszymi przyjaciółkami’ może nie wszystko stracone?
Co możesz zrobić? Te kilka długich lat przyjaźni nie powinno być przekreślane. Znacie się na tyle długo, że powinniście umieć bez przeszkód rozmawiać o wszystkim, również o tym, co Wam się nie podoba w zachowaniu drugiej. Umówcie się gdzieś, na kawę, na spacer. Poinformuj, że to ważne. Pozwól jej wybrać datę i godzinę – może w tym tkwi problem? Wiadomo, każdemu może coś wypaść, lecz notoryczne odwoływanie spotkań jest bardzo denerwujące. Ważne, by takiej rozmowy nie przeprowadzać przez telefon czy komunikator, gdyż są one źródłem większości nieporozumień czy niedomówień. Kiedy już się spotkacie, postaraj się, by Twój ton nie brzmiał oskarżycielsko. W końcu nie chodzi Ci o pogorszenie, lecz poprawienie relacji. Uważam, że jak 'zbliżycie się' do siebie na nowo, problem odwoływania spotkań zniknie. Oczywiście, jeśli nie jest to coś powazniejszego...
Jak odnowić przyjaźń, zbliżyć się do siebie?
Jeden ze sposobów był opisywany w innej notce przez Margaret: „Chcesz, żeby było tak jak dawniej? Wyciągnij stare filmy, fotografie, zorganizujcie jakiś wieczorek, powspominajcie. Zacznijcie robić więcej rzeczy, które robiłyście kiedyś, może wspólna jazda na rowerze, czy jakiś wypad do parku? Przypomnij i jej, i sobie jak było kiedyś!”. Wiem, że jeżeli przyjaciółka odwołuje spotkania może być trudniej, jednak taki bodziec, wspominanie i powrót ‘do starych czasów’ może bardzo zbliżyć.
Ostatnim sposobem, jaki wpadł mi do głowy jest pokazanie, że Ci na niej zależy, że jest dla Ciebie ważna. Udowodnij jej, że nic się nie zmieniło. Zwierzaj się jej i interesuj się tym, co się dzieje wokół niej. To też powinno pomóc Wam zbliżyć się i odnowić przyjaźń. Może jej tego brakuje?
Ale przede wszystkim: rozmowa. Kiedy sobie wszystko wyjaśnicie, powinnaś zrozumieć, co nią kieruje.
Trzymam kciuki, życzę powodzenia!

poniedziałek, 18 lutego 2013

Zbliżenie - jak się przełamać? + Biedna dzielnica - zaprosić chłopaka?

Hej. Na początku zaznaczam, że obojętne mi jest, która z Was mi odpowie. Myślę, że obie świetnie byście mi doradziły, dlatego proszę, niech któraś z Was mi odpowie, będę wdzięczna ;).
Mam 17 lat.
Lubię facetów, nawet bardzo. Czasami jest tak, że przebywa mi się w ich towarzystwie bardzo przyjemnie, a czasami czuję się niekomfortowo. Rzecz w tym, że za każdym razem, kiedy jakiś chłopak staje się mną zainteresowany (na imprezie, w szkole) ja go od siebie odtrącam. Najczęściej dzieje się tak na imprezach: chłopak siada koło mnie, kładzie rękę na oparciu kanapy, pochyla się nade mną i takie tam. A co ja robię? Szukam wymówek, byle być jak najdalej od niego, mimo że całkiem niezłe z niego ciacho! A potem do końca imprezy mu się nie pokazuję. Po prostu boję się bliższych relacji z chłopakami. Całowałam się zaledwie dwa razy. Lubię przytulać chłopaków na powitanie i pożegnanie, lubię kiedy dotkną mnie w plecy czy coś w tym rodzaju, jednak blokuję się, kiedy któryś próbuje się do mnie bardziej zbliżyć. Cała sztywnieję, nie umiem nic powiedzieć, oblewam się rumieńcem... to takie żenujące... a zależy mi, żeby w końcu poznać tego jedynego! Co robić, żeby pozwolić im przebić się przez ten mur, żebym umiała normalnie w takich bliskich sytuacjach rozmawiać i się zachowywać, a nie siedzieć sparaliżowana?
Ach, i jest jeszcze jeden problem... ;d
Mieszkam na dosyć nieładnej dzielnicy, która ma złą opinię. Moja kamienica wygląda naprawdę nieciekawie. Mam jednak normalną, porządną, kochającą się rodzinę, mieszkanie też mam w porządku (nie jest może jakieś full luksusowe, ale też nie jest najgorsze). No i... kiedy już poznam lepiej jakiegoś chłopaka, a są to najczęściej tacy "przy kasie", z gigantycznym domem, z bogatej dzielnicy... i chciałabym np. przyprowadzić ich do siebie, powiedzieć gdzie mieszkam, ale wstydzę się. Bo może stwierdzą, że jestem jakaś biedna itd. Co w takiej sytuacji robić? Przyznawać się otwarcie, gdzie mieszkam? Zawsze miałam z tym problem. Raczej nie zapraszam do siebie znajomych, jedynie przyjaciółkę, bo boję się ich reakcji. Mam nadzieję, że mi pomożecie xx ;*

~Lola



Droga Lolu!

Myślę, że moje rady Ci pomogą, tym bardziej, że podzieliłam notkę na dwie części - każda z nich dotyczy innego problemu.

Mieszkam na biednej dzielnicy, czy powinnam zaprosić do siebie chłopaka?
Może to zabrzmi zbyt typowo, ale prawda jest taka, że w prawdziwej miłości nie ma miejsca na przejmowanie się takimi pierdołami. Jeśli chłopak zraziłby się do dziewczyny, porównując jej majątek do swojego, nie byłby to chłopak godny jej osoby. Dla takiego typa liczyłby się tylko wizerunek zewnętrzny, a nie uczucie. To przykre, ale istnieją tacy mężczyźni.. tak samo jak kobiety. Co poradzę? Bądź szczera. Nie okazuj swojego zakłopotania tym, że czujesz się gorsza, próbuj to ignorować. Przed zaproszeniem sympatii do domu uprzedź ją, gdzie i w jakich warunkach mieszkasz. Jej reakcja zastąpi Ci odpowiedź na pytanie "czy to ma sens?".


Co zrobić, gdy boję się zbliżenia?
Na początek zadaj sobie pytanie: czego się boisz? Odpowiedzi na nie jest cała masa. Może obawiasz się upokorzenia? Nie powinnaś. Jesteś tylko człowiekiem, na dodatek młodą dziewczyną, która ma jeszcze wiele przed sobą. Skoro całowałaś się dwa razy, to znaczy, że masz to za sobą. Wiesz, jak powinnaś to robić, dlatego teraz możesz to tylko praktykować i ulepszać swoje umiejętności. Wpadka zdarza się każdemu, ale w tym temacie raczej rzadko, bo decydującym punktem jest wyczucie, namiętność czy bliskość.

Może przeżyłaś jakąś traumę? Jeśli tak, trudno będzie Ci się przełamać. Najtrudniejsze są początki, dlatego podchodź do tego stopniowo. Staraj się też ignorować negatywne myśli, gdy już dochodzi do jakiegoś zbliżenia. Sama poczujesz, kiedy będziesz gotowa na pierwszy pocałunek z chłopakiem - czy na pierwszej, czy na dziesiątej randce. Nie rób czegoś wbrew sobie, ale też nie wyrzucaj sobie, że czegoś nie zrobiłaś. Co ma być, to będzie.

Lęk przed zbliżeniem jest też objawem nerwicy (zaburzeń nerwicowych), czyli zaburzeń psychicznych, definiowanych jako zaburzenia emocjonalne, zakłócenia procesów psychicznych i lęki. Nerwica nieleczona o słabym nasileniu może minąć sama, lub też rozwinąć się w trudniejszą do wyleczenia formę choroby. Jeśli chciałabyś skorzystać z pomocy lekarskiej, zgłoś się do psychologa lub psychiatry (brzmi niefajnie, ale to właśnie psychiatra potrafi stwierdzić chorobę lub zaburzenia o podłożu psychicznym). Zostaniesz poinformowana o psychoterapii, która jest decydującą kwestią w leczeniu.

Pamiętaj - wiele dziewczyn miewa problemy ze zbliżeniem. Są one połączeniem niskiej samooceny, obawy przed kompromitacją i brakiem zaufania. Po pierwsze - doceń, jeśli się komuś spodobasz. Nie odgrywaj zimnej i nie udawaj, że Ci na kimś nie zależy. Kontakt fizyczny jest równie ważny, co samo zrozumienie. Przecież to za sprawą gestów i mimiki uświadamiamy sobie, jakie podejście mają do nas ludzie. Wiadomą rzeczą jest, że jako szanująca się dziewczyna nie dasz się obmacywać nowo poznanemu chłopakowi, ale też nie powinnaś myśleć wyłącznie o tym, jak wyrwać się ze szponów otwartego i miłego kolesia. Skupiaj się na poznawaniu ludzi i na tym, jakie informacje Ci przekazują. Każdy ma swoje tempo i w tej sprawie powinniśmy być tolerancyjni, szczególnie chłopcy - to oni częściej miewają zapędy do kontaktu fizycznego. Masz kompleksy? Jak każdy! Przypomnij sobie chłopaka, który naprawdę Ci się podobał. Wiesz, że on, tak jak reszta ludzi wcale nie czuje się idealnie? Nie ma takich ludzi, jak też takich, którzy są obiektem westchnień każdej osoby. To widać, kiedy się komuś podobasz. Uszanuj jego gust i nie wmawiaj sobie historyjek typu "pewnie robi sobie jaja, co się będę angażować". Im dalej się posuniesz, tym łatwiej będzie Ci to przychodzić. Don't be scary and take things easy :P

Serdeczne pozdrowienia,
Tincia

niedziela, 17 lutego 2013

Ćwiczenia na tłuszcz wokół i nad kolanami.




heej. mam prośbę. mogłabyś napisać notkę z ćwiczeniami na tłuszczyk nad i wokół kolan?
luccy


Droga luccy.
Dodatkowe pokłady tłuszczu nie tylko źle wpływają na stan organizmu, co również na nasze samopoczucie. Zamiast w lecie ubierać sukienki, chowamy się w spodniach. Ale do lata jeszcze trochę, więc jest czas by coś z tym zrobić!
Aby pozbyć się tłuszczu wokół i nad kolanami trzeba skupić się głównie na nogach. Pomogą przy tym serie przysiadów i tzw. krzesełek. Jeżeli lubisz ruch na świeżym powietrzu, zapraszam na rower czy rolki. Możesz doczepić dodatkowe obciążenia, aby trening był jeszcze bardziej skuteczny. Podczas jazdy na rowerze i rolkach pracują wszystkie mięśnie nóg, przez co nie tylko zgubisz tłuszczyk z kolan, ale również wyrzeźbisz uda i łydki. Jeśli jednak wolisz poćwiczyć w domu, zakup, lub jeżeli masz to wyciągnij, skakankę! Zabawka z dzieciństwa pomoże ci pozbyć się tłuszczu.

Ćwiczenia do wykonywania na skakance:
Skoki przez skakance powinny być niskie, na palcach, na wysokość ok.3 cm. Postawa wyprostowana, brzuch wciągnięty, cofnięte barki, łokcie jak najbliżej ciała, ale dłonie lekko odsunięte od tułowia. Do wprawiania skakanki w ruch używaj tylko dłoni (nie barków).

Na początku nie musisz robić wszystkich przedstawionych ćwiczeń. Trening ze skakanką to intensywny trening i obciąża stawy, dlatego niezbędny jest okres przystosowania organizmu do tej aktywności ruchowej. Nie zapomnij o solidnej rozgrzewce wszystkich części ciała, to zapobiegnie kontuzjom i sprawi, że trening będzie efektywniejszy i przyjemny.

Ćwiczenie 1
Ćwiczenie podstawowe
Stań w małym rozkroku, ujmij w dłonie rączki skakanki, łokci trzymaj przy tułowiu i unosząc nisko stopy, niewysoko skacz. Przy jednym skoku zrób tylko jeden obrót linką. Wykonaj 3 serie po 40 skoków, z 30 sekundową przerwą pomiędzy seriami.

Ćwiczenie 2
Skoki rozstawne
Pozycja wyjściowa jak w ćwiczeniu 1, ale lądujesz z nogami rozstawionymi na szerokości barków. Podskocz raz w takiej pozycji (szeroko rozstawione nogi) i wyląduj ze złączonymi nogami (stopy razem). Ponownie podskocz i wyląduj na szeroko rozstawionych nogach. Wykonuj przemiennie skoki z rozstawionymi i zestawionymi stopami. Ćwicz w seriach po 40 powtórzeń z 30 sekundową przerwą pomiędzy seriami.

Ćwiczenie 3
Przysiady
Złóż skakankę dwukrotnie na pół, uchwyć dwa końce tak złożonej skakanki w dłonie i wyciągnij ręce przed siebie na wysokości barków. Stań prosto ze stopami na szerokości barków i palcami stóp skierowanymi do przodu. Ugnij kolana tak jakbyś chciała usiąść na krześle, nie pochylaj się przodu i nie wysuwaj kolan poza linię pionową wyprowadzą od palców stóp. Podnieś się do pozycji wyjściowej. Powtórz 8-12 razy w 3-4 seriach.

Ćwiczenie 4
Sprint
Zacznij od ćwiczenia 1 (5-6 skoków), potem wykonaj 10 skoków szybkich a następnie 10 skoków wolnych. Ćwicz w 6 seriach po 20 skoków z 30 sekundowymi przerwami pomiędzy seriami.

Ćwiczenie 5
Nożyce
Wykonaj kilka skoków podstawowych (ćwiczenie 1), podczas ostatniego skoku wysuń jedną stopę, a druga cofnij w momencie, kiedy linka przechodzi ponad podłogą. Stopy powinny być rozstawiony tylko kilka centymetrów. Gdy linka skakanki będzie znów na dole, zmień pozycję stóp. Wykonaj 3 serie po 40 powtórzeń z 30 sekundowymi przerwami pomiędzy seriami.

Ćwiczenie 6
Skoki na jednej nodze
Zacznij od skoków podstawowych, następnie ugnij jedną nogę w kolanie i wykonaj skok na jednej nodze. Zmieniaj nogi przy każdym obrocie linki. Wykonaj 3 serie po 40 powtórzeń z 30 sekundowymi przerwami pomiędzy seriami.

Ćwiczenie 7
Skoki bokserskie
Zacznij od skoków podstawowych. Stopy rozstawione o kilka cm od siebie, ustaw skakankę z tyłu za piętami. Zakręć linką a kiedy znajdzie się tuz przed palcami stopy nieznacznie przenieś ciężar ciała na prawą stopę i skocz, trzymając nisko stopy. Wykonaj 3 serie po 40 powtórzeń z 30 sekundowymi odstępami między seriami.

Ćwiczenie 8
Krzyżak
Tak jak w ćwiczeniu 1, tylko co drugi obrót linką krzyżuj ręce przed sobą i wykonaj skok, następny skok podstawowy, po nim znów ze skrzyżowanymi rękami przed sobą. Wykonaj 3 serie po 40 powtórzeń z 30 sekundowymi odstępami między seriami.

Ćwiczenie 9
Na talię
Stań prosto, nogi rozstawione na szerokości ramion, złóż skakankę na 4 części, złap za końce tak złożonej linki, i podnieś ręce do góry. Wykonuj przechyły tułowia raz w lewo, raz w prawo. Linka w rękach musi być cały czas naprężona, a tułów nie może odchylać się do przodu, tylko na boki. Zrób po 8 przechyleń na każdą stronę w 3-4 seriach.

Ćwiczenie 10
Brzuch
Połóż się na macie, plecy całe przylegają płasko do podłogi. Ugnij nogi w kolanach, w niewielkim rozkroku, stopy całe na ziemi. Weź w ręce skakankę złożoną jak w ćwiczeniu 9 i przełóż je za głowię, linka musi być naprężona. Unieś górną część tułowia i ręce do góry, robiąc wdech. Ręce powinny przylegać do głowy na wysokości ucha i bęc proste w łokciach. Zrób 12 powtórzeń w 4 seriach, z krótkimi przerwami. W tym ćwiczeniu tułów, głowa i ręce powinny być w jednej linii, aby nie obciążać karku.
                                                     

Dodatkowo wybieraj się często na spacery, unikaj siedzenia w domu i piękne nogi murowane!

Ćwiczenia pochodzą ze strony: kfd.pl

sobota, 16 lutego 2013

Zostać projektantką mody


Każda dziewczyna lubi pięknie i oryginalnie się ubierać. Wręcz rytualne wypady na zakupy z przyjaciółkami są chlebem powszednim, chociaż nie zawsze w pełni zadowalają. Znasz to uczucie gdy masz w głowie pewną określoną wizję stroju, ale w sklepach nie potrafisz znaleźć odpowiedniego, pomimo szczerych chęci i poświęcenia dużej ilości czasu? Na pewno masz już nie jedną taką sytuację za sobą. Dość irytujące. Dodatkowo, nawet kiedy odnajdziesz swój ideał, może się zdarzyć, a przy naszych drogich sieciówkach jest to wielce prawdopodobne, że spotkasz drugiego posiadacza danej rzeczy. Dopóki jest to ktoś obcy, da się przeżyć, ale gdy w szkole spotkasz taką osobistość trudno się nie zdenerwować. Fundusze również nie przepadają za zakupami i są argumentem przeciw. Gdy czasami widzę ceny na metkach dostaję zawrotów głowy ze względu na kiepską jakość, za którą liczą sobie więcej niż za coś naprawdę porządnego. Jednak my jesteśmy przecież dziewczętami kreatywnymi, a na wszystko jest jakaś rada. Chociaż w tym wypadku już na wstępie uprzedzam, że łatwo nie będzie. Czas zostać prawdziwą projektantką mody!

1. Chcieć to móc.

Święta prawda, ale niektórzy w jej interpretacji omijają ciężką pracę. Nigdy nie rób tego błędu bo nic nie osiągniesz. Projektowanie ubrań to istotnie bardzo trudne zadanie, wymagające dużego nakładu pomysłów i czasu. Jednak przy tym daje ogromną przyjemność i satysfakcję. A co równie ważne masz pewność, że tylko Ty ubierasz się w dany sposób, bo w końcu indywidualne projekty są niepowtarzalne. Musisz zdać sobie sprawę, że słomiany zapał nie jest najlepszym przyjacielem w tym przedsięwzięciu. Przyznać trzeba szczerze, że we własnoręczne szycie ubrań inwestuje się pewne kwoty. Dlatego nie dobrze będzie kiedy kupisz cały asortyment i stwierdzisz, że Ci się nie chce. Wyrzucisz pieniądze w błoto, a sądzę, że i rodzice zezłoszczą się z tego powodu, albo chociaż szczerze ukażą swą irytację. Z tych względów przygodę z igłą rozpoczynamy od dokładnego i obiektywnego przemyślenia swych chęci i zapału. Znajdziesz czas, aby chociaż chwilę w każdym tygodniu poświęcić na tworzenie i nie zaniedbać tym samym innych swoich obowiązków? Czy będzie Ci to sprawiać przyjemność przez długie lata, czy jedynie najbliższy tydzień? Masz na tyle samozaparcia aby pomimo trudności i niepowodzeń nie zrezygnować? Jeżeli chociaż raz odpowiedziałaś „nie”, radzę zrezygnować. Aby ułatwić decyzję i rozpoczęcie przygody przedstawię jak odbywa się cała zabawa.

2. Nie wszystko ręką

Jeżeli zamierzasz zabrać się za szycie na poważnie, warto zainwestować te paręset złotych na maszynę. Ułatwi, przyśpieszy i umili pracę. Da Ci większe możliwości, a efekty zobaczysz na każdym kroku, nie będziesz musiała na nie czekać wiele godzin. Wybór z sklepach jest naprawdę ogromny, chociaż urządzenia mało czym się różnią. Ilością ściegów czy stopek, ale Tobie i tak wystarczą te podstawowe. Dlatego polecam nie kupować maszyn z „górnej półki” za tysiąc złotych. Szczególnie na początku jest to zwykłe marnotrawstwo. Osobiście kupiłam dla siebie jedną z tych najtańszych i jestem bardzo zadowolona, a wręcz dostrzegam elementy, których nigdy nie będzie mi dane użyć. Poczytaj w Internecie o różnych modelach, firmach. Nie kupuj nic pochopnie, rozważ parę opcji, tak dla pewności. Dobrą firmą, a w dodatku polską jest Łucznik. Solidne produkty. I to na tyle, co mogę powiedzieć Ci o maszynach. Jednak jeszcze w tym punkcie chciałabym coś zaznaczyć. Zaczynając przygodę z szyciem nie inwestuj od razu w pomoc, ale najpierw twórz ręcznie. Ja wiem, że to bardzo ciężkie i czasochłonne zadanie. Jednak najpierw zaprojektuj coś prostego, potem przejdź do trudniejszych. Jeśli po pewnym czasie męczenie się z igłą oraz nitką stwierdzisz, że dalej bawi Cię tworzenie, oczywiście kup maszynę. Może się też okazać, że to w ogóle nie dla Ciebie. Wtedy masz czyste sumienie, spróbowałaś, nie wyszło i koniec. Streścić cały wywód można krótko: przemyśl swoje poczynania.

3. Materiały

Prawdziwa podstawa Twojej twórczości. W pierwszym momencie może stanowić pewną trudność do pokonania. Niby tkaniny są dostępne przeważnie w każdej pasmanterii, ale ich ceny z zasady nie okażą się atrakcyjne. Dlatego nie kupuj w pierwszym lepszym miejscu. Warto znaleźć hurtownie materiałów w swoim mieście, albo po prostu sklep zajmujący się ich rozprowadzaniem. Poszukaj w Internecie, a na pewno znajdziesz. I tutaj wspomnę, że nie powinnaś od razu przynosić do domu kilometrów tkanin, ponieważ najnormalniej w świecie nie masz szans ich zużyć. Nim po cokolwiek pójdziesz, zaprojektuj rzecz, którą zamierzasz stworzyć. Ale o tym dokładniej będzie potem. Materiałów możesz również poszukać w sklepach on-line, chociaż nie powiedziałabym, że w tym wypadku stanęły one na wysokości zadania. Trzeba bardzo uważnie i długo szukać, aby znaleźć cokolwiek godnego uwagi. http://pasart.pl/ to strona, która oferuje dość szeroką i różnorodną gamę tkanin. Ceny również do przyjęcia. Aby nie było zbyt nudno znajdziesz tutaj również akcesoria i dodatki krawieckie, ale i rzeczy niezbędne do innych prac ręcznych. W skrócie raj dla osób kreatywnych. Jest to dodatkowo sklep gotowych produktów. Wszystkiego po trochę. Jednak warto porównywać ceny z innymi sklepami, ponieważ czasami okazują się średnio opłacalne.

4. Projekt

Zależnie od upodobań można ten punkt nazwać najłatwiejszą lub najtrudniejszą częścią pracy. Musisz wizualizować rzecz w głowie i przelać myśli na papier. Osoby bez talentów plastycznych znienawidzą to szczerze i na wieki. Jednak pocieszę, projekt do tylko podglądowy obraz i to Ty masz coś z niego wiedzieć. Osoby postronne nawet lepiej, że nic nie rozumieją. Spróbuj narysować wszystko jak najdokładniej. Każdy szczegół, zagięcie, marszczenie. Ważne, aby niczego nie pominąć, bo późniejsze poprawki mogą okazać się trudne lub czasami niemożliwe. Przemyśl funkcjonalność i inne praktyczne aspekty dzieła. Przykładowo gdy chcesz uszyć szeroką spódnicę, musisz wszyć zamek w odpowiedni sposób, aby nie spłaszczył brzydko tyłu. Rozwiązań możesz poszukiwać we własnej szafie. Gdy już to zrobisz zajmij się materiałami. Każda tkanina ma jakieś wymagania i przeznaczenie. Jedne są miękkie i elastyczne, inne twarde i trudne w obróbce. Musisz o tym wiedzieć, aby uszyć coś dobrego. Dobierz tworzywo zależnie od dzieła. Gdy zamierzasz zrobić torebkę zastanów się, jak zachowa się ona po załadowaniu rzeczami. Nie każdy materiał utrzyma swój kształt, większość nieładnie się wygnie. Najlepiej wybrać się do sklepu i obejrzeć każdy materiał uważnie oraz dokładnie. Nawet zrobienie sobie notatek pomoże. Napisz gatunek i podstawowe cechy. Będziesz wówczas wiedziała z czego projektować. To za Tobą? Teraz wykroje. Podkreślam oraz przypominam, że obowiązkowo muszą być w rzeczywistych rozmiarach. Rób je najdokładniej i nigdy nie na szybko. W innym razie coś się nie uda i materiał praktycznie do kosza. Nie warto. Zbadaj potrzebne wymiary, możesz wymierzyć podobną, już gotową rzecz. Pamiętaj aby przewidzieć przy tym szwy, ściągacze i wszystko co tam sobie wymyśliłaś. Wykroje najlepiej zrobić z szarego papieru. Po wykonaniu, prowizorycznie zrób z nich rzecz, którą chcesz uszyć spinając całość szpilkami.

5. Szycie

Największą trudnością jest tutaj odpowiednia kolejność przyszywania poszczególnych elementów. Głównie ma to znaczenie przy używaniu maszyny, ponieważ nie zawsze możesz włożyć odpowiednio materiał pod igłę, aby nie połączyć również drugiej strony. Przemyśl dokładnie co i jak, rozważ różne ściegi i sposoby zszywania. Poszukaj czegoś ciekawego i oryginalnego. Przy części głównej nie śpiesz się, bo nie warto. Zepsujesz coś niechcący, a spruwanie nitki jest niekomfortowe. Daj sobie czas, nie zaczynaj pracy dziesięć minut przed wyjściem do szkoły. Lepiej odłożyć to w czasie(byle nie za długo) niż robić po centymetrze. Aby umilić sobie proces twórczy włącz jakiś film czy serial. Oczywiście o ile nie będzie Cię rozpraszał, bo wówczas nic nie zrobisz porządnie. Skupienie i zapał to podstawa. Jeśli zamierzasz doszyć dodatkowe elementy jak aplikacje czy chociażby ćwieki, pomyśl o tym przed rozpoczęciem łączenie. Zazwyczaj aplikacje warto załatwić na samym początku, gdyż późniejsze przyszywanie jej do gotowego ubrania czy torebki może okazać się problematyczne. Jak już nie raz wspomniałam, po pierwsze przemyśl wszystko. Nie zniechęcaj się początkowymi porażkami czy niedociągnięciami. Nikt nie rodzi się mistrzem w jakiejś dziedzinie, każdej rzeczy musimy się mozolnie uczyć. Dlatego ćwicz i próbuj zawsze, gdy masz tylko okazję. Już po paru godzinach z igłą będzie Ci szło coraz lepiej. Po kilku miesięcznym stażu(oczywiście czynnym, a nie w systemie raz na rok) będziesz mogła pozwolić sobie na bardziej ambitne dzieła, pierwsze sukcesy gwarantowane. I tutaj dodam, że nie powinnaś od razu porywać się na najtrudniejsze przedsięwzięcia. Nie uszyjesz od razu sukni balowej więc lepiej nawet nie próbować. Mierz siły na zamiary. Rozpocznij chociażby z prostymi bransoletkami. Potem przejdź do coraz trudniejszych, ale wszystko powoli i z głową. Daj sobie czas na naukę, ponieważ wówczas dostrzeżesz postępy szybko i stale, a to w końcu jest najlepszym napędem do działania. Pomyśl sobie, że chociaż obecnie jest ciężko, później będziesz mogła dumnie pochwalić się znajomym swoim dziełem i zbierać pochwały.

6. Biżuteria

To w końcu ważny element naszej garderoby. Nie zapominaj o nim. Dodatkowo jest ona dużo łatwiejsza do wykonania niż inne elementy ubioru. W prosty sposób możesz stworzyć cuda. Podstawowym budulcem jest modelina. Jeśli dobrze poszukać, nie jest taka droga, a paleta kolorów ogromna. Wiadomo, za bardziej oryginalne płacisz więcej. Chociażby można kupić masę świecącą w ciemności. Wystarczy poszukać. Dodatkowo potrzebujesz półfabrykatów. Są tanie, przynajmniej zazwyczaj. Kupując je trzymaj się z daleka od Empiku, przestrzegam! Liczą sobie za to tyle, że w porównaniu dostaje się zawrotów głowy. Prosty przykład. Bigle w Internecie kosztują od złotówki za 200 sztuk, a w Empiku nawet kilka złotych za kilkanaście sztuk. Duża różnica. Ze sklepów internetowych przeze mnie polecanych. sklepik-dla-was.home.pl modelina. costumejewellery.pl półfabrykaty. Poszukaj również innych sklepów. Porównuj ceny i pamiętaj o koszcie przesyłki. Warto zaangażować znajomych, zawsze taniej.

7. Gdzie szukać inspiracji?

Praktycznie wszędzie. Nigdy nie wiesz co natchnie Cię do wymyślenia olśniewającej kreacji. Obserwuj świat wokół siebie, rzeczy w sklepach i na pokazach mody. Łącz najróżniejsze elementy, style i stwórz coś swojego. Warto zawsze mieć przy sobie mały zeszycik, aby w razie potrzeby zanotować lub naszkicować w nim swój pomysł. Niestety najgenialniejsze idee najszybciej nam uciekają. Jak już wspomniałam światowa moda to dobra inspiracja, jednak nie można jej brać w pełni na serio. To nie ma sensu, ponieważ osobiście wyznaję zasadę, że każdy powinien i jest w stanie znaleźć swój indywidualny styl, a nie bezkrytycznie kopiować wszystko co podają mu media. Nie twórzmy klonów. Na przykład jeśli zobaczysz sukienkę, która Cię zachwyci pozmieniaj w niej niektóre elementy, spraw aby była bardziej „na co dzień”. Zmodyfikuj ją według własnego pomysłu, bardziej praktycznie i w pełni kreatywnie. Na początku może się to wydać ciężkie i wręcz nie do zrobienia, ale to tylko pozory. Mając pewne doświadczenie już zaczynasz rozumieć o co chodzi i przychodzi Ci to z łatwością. Nie zmuszaj się aby coś wymyślić. Takie dzieła na siłę mają wiele wad i nie zadowolą Cię w pełni. Daj sobie czas, a na pewno stworzysz swoją własną, niepowtarzalną kolekcję.

8. Co potem?

Gdy już całkowicie wpadniesz w szycie można pomyśleć o wyciągnięciu z tego jakichś korzyści. Taka możliwość nie nadejdzie szybko, od razu zaznaczam, daj sobie czas aby się rozwinąć, odnaleźć swój styl i dobrze nauczyć rzemiosła. Nie odbieraj projektowania ubrań z zamysłu skierowanego na korzyści finansowe, bo to najgorsze co możesz zrobić. Jednak po pewnym, długim czasie możesz o tym pomyśleć. A dzisiejszy świat daje nam wyjątkowo dużo opcji. Są strony przeznaczone dla młodych twórców, ale i nasz ulubiony facebook. Jeśli zrobisz coś ładnego, albo po prostu na topie łatwo odnajdziesz kupców. To się nazywa reakcja łańcuchowa. Rozpropaguj swoje dzieła między znajomymi, a potem naturalną koleją rzeczy przejdzie to po ich znajomych i dalej, i dalej. Łatwy sposób do promocje samej siebie, ale trzeba mieć coś ciekawego do zaoferowania lub po prostu siłę przebicia. Świat stoi przed Tobą otworem!

Podałam drobny poradnik jak rozpocząć swoją przygodę z szyciem i jak to mniej więcej wygląda. Myślę, że to jest wystarczające aby postawić pierwszy krok, a potem najlepiej próbować samemu. To, czego sama się nauczysz cieszy najmocniej, a ja jestem tu po to aby inspirować. Dlatego próbuj, nie zniechęcaj się i po prostu działaj! Przeszukując notki w spisie znajdziesz wiele wzmianek o konkretnych projektach jak szycie tiulowej spódnicy i przerabianie koszulek. Możesz zajrzeć i sobie tym trochę pomóc. Jednak tak jak już nie raz zdążyłam napisać, najważniejsze są dobre chęci i zapał. Dlatego właśnie tego Ci z całego serca życzę.

Pięknych strojów i udanej przygody z igłą!
Loremi    

środa, 13 lutego 2013

Ferie z Nieuchwytną (3)


część 3
I gdyby nie koniec to wszystko byłoby bajką
I) "Titanic"

Informacje
tytuł orginalny: Titanic
czas: 3 godz. 14 min.
reżyseria:  James Cameron
scenariusz: James Cameron
gatunek: Melodramat

Opis: Sądzę, że większość z was doskonale wie o czym jest Titanic, dlatego nie będę się zbyt rozpisywać w tym punkcie. Dla tych niepoinformowanych napiszę jednak kilka zdań odnośnie jesgo fabuły. Wszystko zaczyna się 10 kwietnia 1912 roku w porcie Southampton. Wielki statek pasażerski czeka na swój dziewiczy rejs. Na jego pokład udaje się wraz z narzeczonym oraz swoją matką Rose, śliczna młoda dziewczyna, której rodzinna fortuna przepadła, a którą kobiety zamiar mają odzyskać poprzez małżeństwo. Drugiego z głównych bohaterów historii poznajemy gdy w jednym z portowych barów oddaje się grze w pokera. Nagle na stole ląduję bardzo ciekawa rzecz- bilety na odpływającego niedługo RMS Titanica. Od tej jednej wygranej zaczyna się podróż, zarówno najlepsza jak i zapewne najgorsza w życiu młodego artysty, w jej czasie bowiem pozna on czym jest prawdziwa miłość. Jedyne co boli to to, iż wszystko i wszyscy starają się młodym odebrać tę radość.

Moim zdaniem: Jeśli brać pod uwagę Tytanica, to możemy rozróżnić ludzi na 2 grupy. Pierwszą, czyli osoby, które filmu nie oglądały, a jego tytuł kojarzy im się z owym statkiem, oraz górą lodową. Druga grupa to Ci, którzy film widzieli, a pierwszym co przychodzi na myśl po usłyszeniu słowa ‘Titanic’ to tragiczna miłość, oraz zapewne scena na dziobie statku. Ja osobiście polecam zwrócić uwagę nie tylko na uczucie jakie rozkwita między głównymi pasażerami, ale też na pozostałych pasażerów. Rejs te był dla nich spełnieniem marzeń, albo drogą do nich, do lepszego świata jakim zdawała się Ameryka. Płynęli oni do miejsca, w którym wreszcie mogliby wieść normalne życie. Mówię tu głównie o tych biedniejszych pasażerach, ściśniętych w małych kabinach, podróżujących w niezbyt dogodnych warunkach, a jednak cieszących się każdą chwilą podróży. Sam wątek miłości również jest pociągnięty i przedstawiony w niesamowity sposób, nawet przy obecnym nawale najróżniejszych filmów, „Titanic” nadal pozostaje w czołówce najbardziej romantycznych i wzruszających filmów wszechczasów. I choć cała historia może wydawać się zbyt piękna, a zarazem tragiczna by mogła być prawdziwa, to w bardzo trafiający do widza sposób ukazuje nam jak wielka była tragediac, dla osób, które na nim płynęły. Lepiej bowiem działa na nas ukazanie smutku i bólu konkretnych osób, które w jakiś sposób zdążyliśmy poznać, niż ukazania ogólnego wyglądu katastrofy, w której zginęli ludzie, będący dla nas nikim.

Moja ocena:
wzruszenie: 5/5
miłość 5/5
tajemnica 1/5
akcja 1/5
strach 0/5
uśmiech 0/5
+ 2 punkty za ilość Oscarów (11)

II) Niezbyt kolorowy manicure
  
Prosty, codzienny manicure, którego stworzenie nie wymaga zbyt dużo czasu. Nie jest on utrzymany w konkretnym stylu, jednak według mnie jest dość delikatny i raczej niezbyt nadaje się do luźniejszych, mniej prostych i eleganckich stylizacji. Podoba mi się jednak takie połączenie kolorów, a poprzez nie zastosowanie żadnych ozdobników utrzymałam jego prostotę i naturalność.
instrukcja:
1)Malujemy palec serdeczny i kciuk kolorem łososiowym.
2) Pozostałe paznokcie malujemy odcieniem brązowym (ja wzięłam dość ciemny, ale można również taki bardziej wchodzący w kawę z mlekiem)
3) Czekamy aż lakiery wyschną po czym malujemy drugą warstwę.
4) Można nałożyć utrwalający lakier nawierzchniowy.

czas: 1/3
trudność: 1/3


III) Stylizacja
Dziś stworzyłam dla was dość delikatną stylizację, dla tych z nas, które lubią podkreślać swoją dziewczęcość. Nie jest może ona jakoś szczególnie rzucająca się w oczy czy zwracająca uwagę, dlatego też dobrze będą się w niej czuły niezbyt lubiące wyróżniać się osoby, które lubią wyglądać stylowo. Dzięki wygodnym spodniom, oraz sweterkowi i dość dużej torebce, zestaw taki będzie idealny nie tylko do noszenia w domu czy pomieszczeniu, możemy w nim się wybrać również na uroczy zimowy spacer. Z doświadczenia wiem, że potrafią one być tak samo przyjemne i wesołe jak te odbywane w pozostałe pory roku.

Udanych ferii,
Nieuchwytna
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x