środa, 6 marca 2013

Inspiracja Mei Misuki z anime 'Another'


Ostrzeżenie: Jeśli nie oglądałeś anime Another i nie lubisz spojlerów, lub przeszkadza on w tym wypadku, to odradzam czytania tej notki ;)

 Witam ! 
Jestem zafascynowana mundurkami, które pojawiły się w anime Another. Wiem, że to dość komiczne ale chciałbym się upodobnić do Misaki Mei. Prosiła bym również o wskazówki dotyczące gdzie, bądź jak zrobić ubrania na wzór tych cudnych mundurków! ;>
~ Kirke

Witaj Kirke,
Troszkę zaskoczyło mnie Twoje pytanie, jednak postaram się na nie odpowiedzieć tak dobrze jak tylko potrafię.

Nie wiem czy chcesz upodobnić się do bohaterki tylko wyglądem czy też charakterem i sposobem bycia. Ja napiszę tylko o tej pierwszej części, ponieważ zapewne skoro oglądałaś to anime, to o jej psychice masz więcej informacji niż ja i sama lepiej stworzysz taki wizerunek. Jednak jeśli mogę coś doradzić to postaraj się pozostać sobą, a nie kopiować kogoś, a już na pewno nie jego charakter. Możesz zaczerpnąć ewentualnie z podejścia do życia i różnych problemów, jednak sądzę, że na tym powinnaś skończyć.

Misaki Mei to jedna z bohaterek anime Another. Dziewczyna jest chyba najbardziej enigmatyczną postacią w serialu. Nie wiemy o niej zbyt wiele, owiana jest tajemnicą, wszystko wyjaśnia się dopiero w trakcie oglądania kolejnych odcinków. Wtedy dopiero tak naprawdę poznajemy tę dziewczynę. Początkowo nie wiemy nawet czy jest ona prawdziwa, czy też należy do Świata duchów.
Jak łatwo można się domyśleć, postać Mei jest raczej ponura i mroczna. Przejawia się to również w jej wyglądzie. I choć wszyscy uczniowie w jej szkole zmuszeni są nosić takie same mundurki, to jednak dziewczyna różni się od nich i już od początku niepokoi swoim wyglądem. 
Jest raczej niska, a jej cechą rozpoznawczą są dwukolorowe oczy. Jedno z nich jest zielone, drugie natomiast czerwone. Dziewczyna w przeszłości uległa bowiem wypadkowi, na wskutek, którego musi używać sztucznego (zielonego) oka. Jego barwa została wybrana, ponieważ czerwony został uznany za zbyt nudny.

Jeśli chodzi o oczy to jedynym sposobem ingerencji jakiego możemy użyć to soczewki. Jednak na Twoim miejscu nie wybierałabym tego rozwiązania, gdyż to już będzie wyglądać naprawdę dziwnie i możesz zostać wytykana palcami. Niestety, taka już jest mentalność młodych ludzi w naszym kraju. Jednak, możesz spróbować soczewek, ale obu w kolorze zielonym. Sądzę, że takie rozwiązanie powinno pomóc, ale również nie wykraczać poza powszechnie akceptowalne normy.

Drugą charakterystyczną rzeczą w wyglądzie dziewczyny są jej włosy. Najbardziej w oczy rzuca się ich kruczoczarny kolor. Nie będę tutaj pisała jak go osiągnąć, gdyż na rynku jest mnóstwo różnego rodzaju preparatów do farbowania i tylko od Ciebie zależy, który z nich wybierzesz. Fryzura jaką nosi Mei jest dość krótka. Włosy sięgają jej do ramion i mają długą, spadającą na zielone oko grzywkę. Dodaję zdjęcia czterech różnych fryzur, jednak wszystkie z nich zawierają w sobie elementy stylu bohaterki i pasują do niego. Na dwóch przedstawiłam propozycję dla włosów długich, gdyż obcięcie na krótko to nie lada dylemat, a czasem i poświęcenie, a nie zawsze jest ono konieczne. Jeśli pod pasowała Ci, do któraś z pokazanych fryzur, możesz pójść do fryzjera i poprosić aby stworzył na Twojej głowie coś podobnego.






Teraz przejdźmy do ubrań. Jak już pisałam w gimnazjum, do której uczęszcza dziewczyna wszyscy uczniowie muszą nosić takie same mundurki. Nie różnią się one wiele od tych, jakie naprawdę ubiera do szkoły większość japońskich nastolatków. Wiem, że nam może wydawać się to dziwne, jednak u nich naprawdę wszyscy ubrani są jednakowo, i nie chodzi np. tylko o marynarkę, a o cały zestaw. Najczęściej takie szkolne uniformy składają się z koszuli, marynarki lub kamizelki, spódniczki dla dziewcząt oraz spodni dla chłopców. Dodatki zależą już od szkoły, sądzę, że w niektórych możliwa jest pewna swoboda w doborze biżuterii czy toreb, jednak patrząc na zdjęcia, które znalazłam jako materiały do tej notki, nie jestem tego w stu procentach pewna.

Uczniowie z północnego Yomi (szkoły Mei) noszą zazwyczaj właśnie typowy japoński komplet. Uczennice jednak noszą dodatkowo zawiązywaną w miejscu na krawat czerwoną wstążkę. Właśnie ten element jest chyba najbardziej charakterystycznym w całych uniformach tej szkoły. Do spódniczek dziewczęta ubierają również czarne podkolanówki, jednak to również jest praktykowane w wielu japońskich szkołach.

Nie będę raczej pisała więcej na temat tych mundurków, dodam jeszcze parę stylizacji, dostosowanych do noszenia na co dzień, a wzorowanych na stylu przedstawionym w anime. Sądzę, bowiem, że żadna z dziewcząt nie chciałaby chodzić codziennie w tym samym, ale również nie każdy czułby się dobrze przychodząc do szkoły w tym z czego składają się mundurki w tym serialu. Zestaw taki mógłby bowiem wyglądać sztywno i oficjalnie, lub też kojarzyć się ze stereotypowym ubiorem niegrzecznej uczennicy.

Tutaj mamy typową mundurkową kamizelkę oraz podkolanówki. Do tego dobrałam skórzaną spódnicę oraz czerwoną prostą bluzkę, aby uczynić zestaw mniej sztampowym i oficjalnym.

Klasyczne kolory oraz elegancja w bardziej dziewczęcym wydaniu, a to za sprawą krótszego sweterka oraz delikatnego zegarka wyglądającego jak bransoletka.

Tutaj zamiast spódniczki postawiłam na spodnie. Kolor bordowy został wybrany aby nadać trochę koloru ale też trzymać się inspiracji mundurkami. Biała koszulowa bluzka z kokardą jest jak najbardziej w stylu tego Anime. By dodać kobiecości postanowiłam posłużyć się butami na obcasie.

Mam nadzieję, że pomogłam,
Nieuchwytna

wtorek, 5 marca 2013

Jak się odkochać?

Moje Drogie!
Mam pewien problem. Boję się ponownie zakochać! Jestem raczej dziewczyną, którą się nie zauważa za często, ale mam swoje atuty. Około 3-4 lat temu zakochałam się w pewnym chłopaku z klasy. Wydawał mi się fajny, miły i wgl. Na matmie siedzieliśmy ze sobą. Było wtedy na prawdę super! Lubiłam z nim gadać, na lekcji zamiast robić zadania to ciągle gadaliśmy i śmialiśmy się, on mnie zaczepiał, często gadaliśmy również na przerwach. Po pewnym czasie zmieniło się to jednak. Bez szczegółów powiem tylko, że zranił mnie i to bardzo mocno. Problem w tym, że nie umiem się odkochać. Wspomnienia z nim na to nie pozwalają, i do tego to, ze widuję go prawie codziennie w szkole. A jak śmieje się lub spędza czas z innymi dziewczynami, to we mnie się gotuje. Wiem, że nie mam teraz już do tego prawa, bo nie jest mój. Ale zazdrość jest silniejsza. Staram się wtedy go unikać. Jak się odkochać i zapomnieć? Chciałam się zakochać ponownie, ale.. boję się, że znowu ktoś mnie zrani.

Ania,16 lat




 

Moja Droga!

Niestety nie ma jednego i określonego sposobu na odkochanie się, gdyby istniał, to mielibyśmy o połowę mniej cierpiących dziewcząt na świecie. Są jednak metody, które w wielu przypadkach pomagają, choć to zależy od człowieka i od stopnia zakochania. Spróbuję ci przybliżyć te metody, które ja znam lub które właśnie wymyślam na twoje potrzeby. Mam nadzieję, że któraś z nich ci pomoże.

 


- Moim pierwszym pomysłem jest wzięcie kartki i ołówka oraz wypisanie sobie wad ukochanego. Wiem, że zaczęcie będzie niezwykle trudne, bo w stanie zakochania nie widzimy wad drugiej osoby, ale należy się skupić i spróbować. Najprościej będzie wymyślanie z przyjaciółką, gdyż ona może dostrzegać te wady, których ty nie widzisz. Wypisać możesz wszystko, od używania wulgaryzmów, aż po zakładanie skarpet do sandałów. To ma być lista rzeczy, które cię w nim denerwują.

- Inny sposób polega na ucieczce jak najdalej od obiektu twoich uczuć. W tym celu musisz unikać wszelkich miejsc, gdzie możesz go spotkać, czyli np. szkoły, ale to tylko w wakacje (żeby nie było, że cię namawiam do wagarów czy czegoś podobnego ;)). Wbrew pozorom nawet w szkole można kogoś unikać. Postaraj się siedzieć zawsze w ławce tak, abyś nie mogła na niego patrzeć. Przerwy spędzaj również w miarę możliwości tak, aby go nie wiedzieć. Np. jak on będzie siedział pod klasą, to ty pójdź pod inną klasę. Jak to mówią "Co z oczu, to z serca", więc taka metoda może zadziałać.
 

- Możesz również spróbować znaleźć sobie jakieś zajęcie dodatkowe, pasję, która zajmie ci tyle czasu, że nie będziesz go mogła poświęcić na rozmyślanie o swoim obiekcie uczuć. Byle byś nie zapisała się na zajęcia chociażby z szydełkowania, bo wtedy niestety czasu na rozmyślanie będziesz mieć do woli. To ma być jakieś takie zajęcie, które zajmie twoje myśli. Może nauka jakiegoś języka?

- Jest też inna metoda, która polega po prostu na zakochaniu się w kimś innym. Jak powiadają "Klin klinem", więc może w twoim wypadku należy się zwyczajnie spróbować zakochać w kimś innym. Wiem, że pisałaś, że boisz się ponownego zranienia, ale z tym też trzeba sobie poradzić. Na temat takiej obawy już kiedyś pisałyśmy i możesz znaleźć tą odpowiedź tutaj: http://nasze-babskie-sprawy.blogspot.com/2012/03/przez-byego-chopaka-boje-sie-ze-inny.html

- Masz jakieś pamiątki/przedmioty związane z tamtym chłopakiem? Podejrzewam, że masz chociażby jego zdjęcie. Nie wyrzucaj tego, kiedyś jeszcze będziesz patrzeć na to wszystko z sentymentem, ale teraz zapakuj do pudła i schowaj głęboko w szafie. Przez najbliższy czas lepiej, żebyś tych rzeczy nie oglądała.
 

- Może jest coś, co chciałabyś temu chłopakowi powiedzieć np. jak bardzo cię zranił. W żadnym wypadku nie zachęcam cię do rozmowy z nim, bo to akurat w tej sytuacji nie jest najlepszym pomysłem. Ale zachęcam do napisania listu, w którym to wszystko opiszesz. Nie po to, aby mu ten list wysłać, on się o tym w ogóle nigdy nie dowie. Chodzi o to, że często takie dokładne opisanie wszystkiego, co masz mu do zarzucenia, pomaga. To taka metoda, żeby ruszyć dalej.

- Jeszcze inną metodę odkochania się opisuje pewien internauta na tej stronie:
http://www.jak-sie-odkochac.pl/swietlisty-strumien-wolnosci-metoda-zeby-sie-odkochac/#more-42
Kto wie, może to właśnie taki sposób poskutkuje u ciebie...? Mi się ta metoda wydaje interesująca i może warto ją wypróbować. ;)

- Na tej samej stronie można również znaleźć inne metody odkochiwania się, których jeszcze chyba nie podałam, więc polecam. Specjalnie nie opisywałam tutaj żadnego z podanych tam sposobów, bo nie chcę się powtarzać z autorem/autorką tamtej strony.
 

Podsumowując, twój problem jest dość popularny i niestety męczy wiele dziewczyn. Proponuję ci więc poszukać trochę w internecie lub w swoim środowisku kogoś z podobnym problemem, będziecie się mogły wspierać nawzajem. Rozmowy i opowiadanie jak się czujesz pomagają. Pomaga też świadomość, że jest ktoś, kto ma taki sam problem i kto też wymaga teraz wsparcia. Taka świadomość sprawia, że nawet jeśli nie czujesz się jeszcze silna, to starasz się, bo wiesz, że musisz być też dla kogoś wsparciem.
 

Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie, :)
 Cocalotte.

poniedziałek, 4 marca 2013

Dlaczego on się tak zachowuje i czy zamienić przyjaźń na miłość?

Witaj, na wstępie chciałam powiedzieć, że piszę do nbs pierwszy raz, choć śledzę bloga odkąd miałam 12-13 lat. Pomimo, że mam już 17, ten blog wydał mi się najlepszym miejscem (i chyba jedynym) żeby się poradzić. Desperacko potrzebuję kogoś bezstronnego, kto mógłby mi pomóc, bardzo na Ciebie liczę. Mój problem dotyczy chłopaka, lecz nie bez przyczyny umieściłam go w dziale przyjaciele. Ehhh może przejdę do rzeczy.

Poznaliśmy się 2 lata temu, od tamtej pory spotykaliśmy się codziennie po kilka godzin, chodziliśmy razem na imprezy gdzie zazwyczaj kończyło się to spaniem razem, czasem w objęciach. Mamy mnóstwo wspólnych tematów, zainteresowań, tajemnic, nawet zwyczajów. Dogadujemy się bardzo dobrze, najlepiej wychodzi nam siedzenie w 2 i zwyczajne spędzanie razem czasu, nigdy się ze sobą nie nudzimy. Możemy razem oglądać głupie filmy, iść na piwo w gorący dzień, robić bałagan, palić, kłócić się, żartować, a w deszczowe popołudnie iść razem spać. Kiedy go widzę, jestem szczęśliwa. Kiedy mnie przytula, czuję się jego. Najchętniej chciałabym, żeby nigdy mnie nie wypuszczał. On czasem snuje wizje o wspólnej przyszłości, czasem wtulam się w jego ramię oglądając film, czasem powie do mnie "kochanie", czasem nasze usta znajdą się na kilka sekund niebezpiecznie blisko siebie. Jednak przez 3/4 czasu zachowujemy się jak zwyczajni przyjaciele. Właśnie, gdyby reszta z nich dowiedziała się o tym, jak to czasem między nami bywa, pewnie nie byliby super szczęśliwi. Bardziej zszokowani i może nawet trochę zażenowani? Ale w ostateczności pewnie by to przyjęli i mogłoby być "jawnie" i ok. Jednak kiedyś czysto hipotetycznie rozmawiałam ze swoją najlepszą przyjaciółką (która poznała mnie z nim) jak to by było gdyby. Stwierdziła, że "nie wyobraża sobie takiej farsy, jesteś dla niego za dobra, nie pasujecie do siebie". Na każdą moją delikatną sugestię na to co robiliśmy, kiedy byliśmy w 2, że czasem jest za blisko, żeby było 'przyjacielsko' całkowicie się wyłącza i nie przyjmuje nic takiego do wiadomości, urywając temat nie komentuje w żaden sposób. Poza tym ufam jej 100%, nie ma tematu, na który nie możemy rozmawiać. Jest tylko TO, co jest pomiędzy mną, a nim, czego wszyscy, łącznie z nami nie przyjmują jawnie do wiadomości. Nie wiem co on myśli w głębi, nie raz niby żartem któreś zaczynało temat i było tylko "Ty mi się niby podobasz? FUUUUJ, w życiu! yyyyy!". Jednak naprawdę to nic nie zmienia, dalej o nim myślę bez przerwy i to nie myślą maniakalnie zauroczonej 13-latki, tylko myślą niemal dorosłej kobiety. Kobiety, która martwi się jego problemami chyba trochę bardziej niż on sam, zważywszy na to, że jest raczej lekkoduchem. ;). Jego mama nie lubi mnie, bo jestem miła i z dobrego domu. Uwielbia mnie, bo nie boję się zakląć na niego kiedy zawala szkołę, kiedy jest w delegacji wpadnę wyprasować mu koszulę, zrobić gorącą herbatę kiedy jest chory i mam cierpliwość do jego młodszego rodzeństwa, kiedy on wyrzuca je z pokoju gdy jesteśmy razem. On też w stosunku do mnie zachowuje się podobnie. Czytasz to i pewnie widzisz przykład niedoszłego szczęśliwego związku 2 nastolatków. Tylko dlaczego, skoro robimy to wszystko, kiedy pocałowałam go w policzek zareagował wręcz alergicznie? Kiedy wykażę odrobinę dodatkowego zainteresowania ponad to 'przyjacielskie', które jest takie jak właśnie opisałam, czyli bardziej wskazujące, że coś jest na rzeczy. Nie rozumiem tego wszystkiego, mam mętlik w głowie. Myślę, że warto byłoby spróbować być razem. Jesteśmy fantastycznymi przyjaciółmi, sporo znajomych widzi nas jak parę, zawsze wszędzie chodzimy razem, lgniemy do siebie fizycznie. Ale nic z tym nie robimy. Tak jak opisałam. Nic się nie dzieje, a jednocześnie dzieje się wszystko. Nie wiem co mam myśleć o jego zachowaniu, możesz zapytać jakiś znajomych chłopaków, o co w tym chodzi? Ja już nic nie wiem. Chyba go kocham, ale sama przed sobą nie chcę się do tego przyznać. Wspominałam mu, że nie uznaję związków w naszym wieku, ale z nami jest inaczej... a może nie jest? Myślę, że on czuje podobnie ale z jakiegoś powodu też z tym nic nie robi. Pomocy.

-Ada



Kochana Ado!
 

Zebranie wszystkich opinii zajęło mi chwilę czasu, ale z dumą prezentuję ci różne wypowiedzi, które mogą ci pomóc. ;)
Zacznę od tego, że masz wielkie szczęście posiadania tak bliskiej ci osoby. Ja też uważam, że jesteście na najlepszej drodze, żeby być bardzo zgraną i dobraną parą, ale prosiłaś niekoniecznie o moją opinię. Popytałam kilku moich znajomych, co sądzą o takiej sytuacji i najpierw przedstawię ci ich wypowiedzi, a później je skomentuję.

"Takie pytanie, które nasuwa mi się już na wstępie: Czy on wie, o jej uczuciach? Bo przyjaźniąc się, on może sobie całkowicie nie zdawać sprawy z tego, co ona czuje. A jeśli się przyjaźnią już dość długo, to gdyby chłopak coś do niej czuł, to raczej zrobiłby coś, żeby byli razem. Jeśli nie robi, to może zwyczajnie nic nie czuje. My nie myślimy tak, jak wy, że przyjaźń może się łatwo przerodzić w miłość. My traktujemy to tak, że jest albo przyjaźń, albo miłość. Kończę stwierdzeniem, że jeśli chciałby jakoś zamienić tą znajomość w związek, to by robił coś w tym kierunku. Takie jest moje zdanie."

Mikołaj, 16 lat

"Wiesz co, myślę że(w odniesieniu do reakcji otoczenia) nawet jeżeli ufasz swojej przyjaciółce to pamiętaj, że to Ty wiesz najlepiej w tym temacie i nie powinnaś się resztą przejmować. A sama relacja... nie ma możliwości żeby on sam o tym nie myślał. Nawet nie chodzi o kontekst, tylko o samą możliwość czy świadomość sytuacji, chociaż wydaje mi się że jeśli przez te 2 lata nie związał się z żadną inną dziewczyną to może właśnie jesteś powodem. Myślę że po 2 latach zostaje już tylko szczera rozmowa. Nie powinnaś się tego bać ani jego reakcji, bo na pewno zna temat i ma wyrobione zdanie na niego. To właściwie jest kluczowe i chyba jest jedynym możliwym krokiem do przodu. Myślę że trochę odwagi i szczerości rozwiąże tą sytuację."

Dawid, 17 lat

"Albo ona mu się nie podoba, ale wcale nie chcę być dla niej nie miły, bo jest super z charakteru... Myślę, że może po prostu albo przez doświadczenie bycia w związku jakimś, albo po prostu przez to, że chcę mieć przyjaciela, nie chcę żeby z tej relacji wyszedł związek, bo boi się że coś może siłę nie udać, że coś może wszystko posypać i straci wartościową dla siebie osobę, straci ją np. przez to że ich relacja będzie płytsza lub się rozejdą najzwyczajniej w świecie, ewentualnie mimo jej "znaków" nie jest pewny czy ona będzie chciała z nim być."

Grześ, 19 lat

"Pierwsze co mi przyszło na myśl to, że koleś boi się wziąć za nią odpowiedzialność. Z tego co wyczytuje to koleś obawia się tych zbliżeń, bo nie chce zepsuć tej relacji. Postępuje trochę nieodpowiedzialnie, bo robi jej ciągłe wzmianki o wspólnej przyszłości, a on zwyczajnie nie jest na nią gotowy. Wygląda na to, że jemu dobrze w takiej relacji, kiedy mogą się zwyczajnie przyjaźnić, pić, jarać bez zobowiązań. Być może warto poczekać na kolesia, aż zda sobie sprawę z tego, że on ją też kocha. A myślę, że zda sobie z tego sprawę."

Bartek, 18 lat

Pytałam specjalnie osoby w wieku zbliżonym do twojego. Tak patrzę na te odpowiedzi i teraz niespecjalnie mam co dodawać. Ogólnie chcę ci poradzić, żebyś z nim porozmawiała. To też radzą ci pytani przeze mnie chłopcy. Tutaj po prostu to będzie najlepsze rozwiązanie. Mam nadzieję, że przytoczone wypowiedzi ci się przydadzą i trochę rozjaśnią ci tą sytuację. Choć jak widzisz nie ma jednego sposobu "tak właśnie chłopcy myślą". Nie znam twojego przyjaciela i nie powiem ci, który z moich znajomych jest do niego najbardziej podobny.

Poruszę też trochę ten temat, który się pojawił już w pierwszej wypowiedzi, czyli czy chłopcy wierzą, że przyjaźń może się przerodzić w miłość. Tam w pierwszej wypowiedzi kolega powiedział, że zazwyczaj chłopcy nie zamieniają przyjaźni w miłość, wiec postanowiłam zapytać też kogoś innego. Oto odpowiedzi, jakie uzyskałam.

"To zależy. Znaczy, są przypadki które pozostaną przyjacielskie, a są takie, które mogą zmienić się w związek. Często facet może przyjaźnić się z kobietą, a gdzieś w tle może być jakaś uśpiona albo niewielka namiętność, która mogłaby rozbudzić obydwu i przerobić na parę. A są też relację, które tego nie mają i są po prostu przyjaciółmi."

Dawid

"Nie wiem, ale ja myślę, że właśnie z przyjaźni się rodzi miłość."

Grześ

"Jak najbardziej uważam, że przyjaźń może się przerodzić w miłość. Z moja obecną dziewczyną przyjaźniłem się przed związkiem ze 2 lata."

Bartek

Tak więc tutaj, jak widać, to też zależy od chłopaka, ale większość raczej uważa, że to jest możliwe, a niektórzy nawet mogą ci podać własny przykład. Dlatego myślę, że twój przyjaciel może mieć podobne zdanie i naprawdę w przyszłości możecie być parą.

Pozdrawiam,
Cocalotte.

Czy warto próbować?


Hej dziewczyny! Mam 16 lat, jestem w pierwszej klasie liceum i mam pewien problem dotyczący chłopaka. Znamy się jeszcze z gimnazjum, jednak nasza znajomość opierała się na mówieniu sobie "cześć" na szkolnym korytarzu. Mniej więcej pół roku temu napisał do mnie na fb, na początku to były zwykłe luźne rozmowy. Później zaczął dawać mi coraz wyraźniej znać, że mu się podobam, aż w końcu napisał mi to wprost. Wiem, że dla wielu dziewczyn takie wyznania przez różne komunikatory jest nie do końca ok, dla mnie też, ale on nie mieszka w tej samej miejscowości, po gimnazjum poszedł do szkoły w innym mieście więc nie pozostało nic innego jak sms-y czy fb. Wracając do tematu, odpowiedziałam, że nie chcę mu nic obiecywać i na razie traktuję go jak kolegę. Przyjął to dosyć dobrze pisaliśmy jak koleżanka z kolegą. Coraz lepiej się poznawaliśmy i coraz bardziej zaczynałam go lubić. Wiedziałam, że mogę z nim porozmawiać o wszystkim i zaczęłam mu w pełni ufać, jednak nie dopuszczałam do siebie myśli, że moglibyśmy być razem. On co jakiś wplatał w rozmowę coś typu "jesteś wyjątkowa" czy "znalazłem ideał dziewczyny", ale najczęściej obracaliśmy to w żart. Kiedy się dowiedział, że ktoś inny mi się podoba namawiał mnie, żebym spróbowała, a kiedy nie wyszło pocieszał (w sumie tylko on się tym przejął). Jakiś tydzień temu znowu wyszedł temat "podobasz mi się" tym razem na poważnie. On twierdzi, że samym pisaniem robię mu nadzieję i jeśli wiem, że nic z tego nie będzie to lepiej, żebyśmy przestali rozmawiać. Trochę się wtedy posprzeczaliśmy i od tamtego czasu się nie odzywamy. Nie ukrywam, że brakuje mi tych rozmów. Od jakiegoś czasu łapię się na wyobrażaniu sobie, jakby było gdybyśmy byli razem. On jest dla mnie naprawdę bardzo ważny i chyba stał się kimś więcej niż kolegą. Z jednej strony chciałabym spróbować, a z drugiej boję się, że nie będziemy się widywać. Nie wiem, czy warto się w to angażować. Potrzebuję rady kogoś obiektywnego, dlatego proszę o pomoc.

P.S dowiedziałam się przez przypadek, że w tygodniu "mieszka" w tej samej miejscowości co ja. To chyba jakiś plus. ;)

~Prim

Droga Prim!

Szkoda, że nie wyjaśniłaś kwestii widywania się, bo nie napisałaś, jak daleko od Ciebie mieszka i jakie macie możliwości co do spotykania się. Ale obstawmy, że po prostu nie mieszkacie zbyt blisko siebie, plus w tygodniu jest szansa na jakiś meeting.

Szczerze? Nie widzę kompletnie żadnych przeszkód w byciu razem. Z tego co napisałaś wynika, że bardzo mu na Tobie zależy i w sumie Tobie na nim też.

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że miłość przetrwa wszystko. Najprawdziwsza prawda! Jeśli uczucie między Wami jest 
naprawdę mocne i nie wisi na niteczce, są duże szanse na szczęście w związku. Raczej nie inaczej :).

Czy warto się angażować? Na to pytanie odpowiedz sobie sama. Przemyśl, jak dużo znaczy dla Ciebie ten chłopak, jak dużo Was łączy i czy sobie ufacie. Bo oczywiście, że warto próbować różnych rzeczy, bo nuż wyjdzie z tego coś naprawdę wartościowego?

Poza tym pomyśl też o innych drogach komunikacji. Może dzwonienie, skype. albo normalne spotkanie? Pisanie to nie wszystko, pamiętaj. To, co przekazujemy na komunikatorach w małej części przekłada się na realne życie. Kontakt fizyczny jest równie ważny.

Lepiej jest kochać i stracić osobę kochaną niż nie kochać w ogóle.

Pozdrawiam,
Tincia

niedziela, 3 marca 2013

Nieznośne rumieńce

Strasznie się czerwienię. Wiem, że była tu już notka na ten temat, ale wciąż nie dowiedziałam się niczego praktycznego. Oprócz zaakceptowania tego okropnego zjawiska. Czerwienię się i od temperatury (zarówno mrozy jak i upały) oraz od "interakcji społecznych" (to naprawdę ciężkie - starasz się być pewną siebie, a tu ktoś powie ci, że jesteś czerwona jak burak i gorąco bucha z twojej twarzy na metr... Dzieje się to też, gdy wszyscy się na mnie patrzą. Nie boję się publicznych wystąpień, przynajmniej tak mi się wydaje, ale moje ciało chyba uważa coś innego...). W każdym razie chciałabym się dowiedzieć, czy istnieją jakieś kosmetyczne, praktyczne sposoby na ukrycie tych rumieńców. Chciałabym dodać, że mam 17 lat i maluję się, ale wolałabym nie chodzić z grubą tapetą na twarzy. Sam puder niestety nie rozwiązuje sprawy.
Z góry dziękuję za odpowiedź <3


Moja droga!
Gdy tylko przeczytałam twój komentarz, na myśl nasunęło mi się, że twój problem ma podłoże psychologiczne. Chodzi mi o rumieńce pojawiające się podczas tych "interakcji społecznych". Być może dopadła Cię tzw. erytrofobia, czyli chorobliwy lęk przed zaczerwienieniem się. W tym wypadku pojawia się błędne koło : boisz się, że się zarumienisz, więc rumienisz się. Wstydzisz się tego, więc rumienisz się jeszcze bardziej i tak w kółko. Jest to jeden z objawów fobii społecznej. Na to mogę Ci tylko poradzić 100 mg pewności siebie i 125 mg akceptacji. To naprawdę nie jest nic strasznego, tak po prostu reaguje organizm. Jedni się rumienią, innym trzęsą się ręce, a niektórym plącze się język. Nie zwracaj uwagi na czerwienienie się, patrz ludziom w oczy jakby Cię to nie obchodziło. Wiele osób właśnie w ten sposób pozbyło się tego problemu. Przed stresującymi sytuacjami (kiedy np. musisz wystąpić dla większej grupy osób) weź kilka głębokich wdechów i postaraj się jak najbardziej uspokoić nerwy. Nie przejmuj się, że popełnisz jakąś gafę, w końcu jesteśmy tylko ludźmi i tak to już bywa :)
Zdarza się również, że burak na twarzy pojawia się tylko w okresie dojrzewania. Zapytaj mamę i babcię czy też tak miały. Często jest to uwarunkowane genetycznie, a jak wiadomo - na geny nie ma mocnych. Tak samo jak na temperaturę, ale czerwienienie twarzy na mrozie lub pod wpływem ciepła to rzecz normalna, pamiętaj tylko, żeby jej zbytnio nie narażać. Jeśli problem jest bardzo uporczywy, wybierz się do lekarza, najlepiej do dobrego dermatologa, może on poradzi ci coś skutecznego. Może się okazać, że rumieńce są oznaką choroby, np. nadciśnienia lub trądziku różowatego.

Kosmetyki
Czasami w nabyciu pewności siebie musimy się czymś wspomóc. Poszperałam trochę i znalazłam kilka kosmetyków, które pomogą zamaskować, a nie dadzą efektu maski.

Baza powinna być zielona, najlepiej niweluje czerwony kolor.

Bourjois, Lovely Base
Ma bardzo dobrą opinię. Ma delikatny zielony kolor, który niweluje niedoskonałości i zaczerwienienia. Dodatkowo pigment zapobiega świeceniu cery. Cena : 36zł / 20ml.




Kryolan, Ultra Make - up Base
Występuje w różnych kolorach. Są o niej mieszane opinie, bo przy zbyt dużej warstwie powstaje efekt Shreka ;) Cena: 39zł / 30ml

Podkład powinien być dobrany do typu cery. Niestety nie znalazłam specjalnych fluidów dla czerwieniącej się twarzy, ale z tego co czytałam to dobrze się sprawdzają podkłady mineralne. Na ich temat możesz poczytać w notce o KOSMETYKACH MINERALNYCH. Oczywiście nie musisz stosować tych preparatów codziennie, a jedynie na specjalne okazje, bo nie ma takiej potrzeby. 
Podobno krem kasztanowy również może wspomagać.



Bielenda, Kasztan, Krem dzień/noc
Jest przeznaczony dla cery ze skłonnościami do pękających naczynek, jak również pomaga przy czerwieniu się twarzy. Cena: 17zł / 50ml
Pamiętaj : głowa do góry i nie przejmuj się, bo to normalne, że czasami się zarumienisz. Wiele osób uważa, że to wygląda uroczo. Pozdrawiam, Pysia :)

Deformacje klatki piersiowej.



Hej:)



Mój problem jest następujący: mam strasznie wystające żebra.. wygląda jakbym miała duży brzuch! Co z tym zrobić? Macie na to jakieś ćwiczenia? Albo jakie ubrania nosić aby to zamaskowac?

Bardzo zależy mi na odpowiedzi!

~Natalka






Droga Natalko.

 Jeżeli twoje bardzo wystają, może to być skutek deformacji klatki piersiowej. Dwa najczęściej spotykane typy deformacji to klatka piersiowa kurza i klatka piersiowa lejkowata. Tą drugą jednak odrzucamy, ponieważ polega to na zapadnięciu się mostka i spłyceniu żeber. Spójrzmy na pierwszy przypadek: klatka piersiowa kurza. Tutaj również jest to deformacja mająca swoje podłoże w mostku, gdyż jest on za bardzo wysunięty ku przodowi, tworząc wraz z żebrami coś na kształt dzioba łodzi. Przypomina to klatkę piersiową ptaków, stąd nazwa. Żebra tracą swoją naturalną krzywiznę uwypuklając się po bokach i tworząc wyraźną wklęsłość poniżej sutków. Całkowity przekrój klatki jest zwiększony.

Najczęstszą przyczyną powstawania deformacji jest przebyta krzywizna. 

Defekt wpływa na:

*osłabienie mięśni oddechowych i co za tym idzie - zaburzenia oddychania,
*zmniejszenie pojemności życiowej płuc – powoduje zmniejszenie tolerancji wysiłku, łatwe męczenie się, duszność,
*ograniczenie ruchomości klatki piersiowej – pogłębia już istniejące zaburzenia wentylacji.


Powinnaś udać się do lekarza ortopedy, który stwierdzi, czy zaszła wada w budowie klatki piersiowej. Jeżeli taka istnieje, powinna być leczona jak najwcześniej ze względu na lepszą plastyczność. Podczas leczenia nie wskazany jest wysiłek fizyczny, wiąże się to ze wzbogacenie diety o witaminę D oraz unikanie infekcji dróg oddechowych. Wykonuje się również ćwiczenia korekcyjne.


Ćwiczenia te dzieli się na kilka grup:


1. Ogólnorozwojowe, mające na celu poprawienie ruchomości w stawach, pozbycie się przykurczów i wzmocnienie mięśni.
2. Oddechowe, które uczą odpowiedniego oddychania, zwiększenie pojemności życiowej płuc, wzmocnienie mięśni oddechowym.  Zapobiegają również zaburzeniom oddechowym wynikającym z deformacji klatki piersiowej.
3. Specjalne, zależne od przypadku. Tutaj mogą się znajdować ćwiczenia wzmacniające mięśnie kręgosłupa, zwiększenie ruchomości barków i kręgosłupa oraz rozciągające boki klatki piersiowej
4. Ćwiczenia wytrzymałościowe wpływające na stan narządów wewnętrznych. Może to być bieganie, jazda na rowerze, podskoki, rzuty. Ćwiczenia te mają wpływ na metabolizm, układ oddechowy i krążenia, są również ważniejsze od ćwiczeń wpływających na mięśnie.
5. Pływanie. Zaleca się pływanie kraulem i/lub motylkiem. Zwiększają wydolność organizmu co jest ważne dla osób z wadami postawy. Nie zaleca się nurkowania, ze względu na przytrzymywanie powietrza.




To, co teraz możesz zrobić sama to na pewno ostatni podpunkt, czyli pływanie i masowanie klatki. Domyślam się, że wyjście w stroju kąpielowym może być dla ciebie trochę krępujące, ale przecież jak to kiedyś słyszałam w reklamie: to nie wstyd, że chcesz się wyleczyć! Wiele ludzi ma podobny problem i właśnie poprzez odwiedzanie basenu stara sobie z nim poradzić. Nie jesteś z nim sama. Jeżeli jesteś bardzo szczupła, przytyj trochę, zakryje to nieco wystające kości. 


Wracając do lekarza, może być konieczna operacja. W przypadku klatki piersiowej kurzej optymalny wiek to 13-16 lat, a lejkowatej 10-14. Operacja jest w pełni refundowana przez NFZ.

Klatka piersiowa lejkowata jest spowodowane zapadnięciem się mostka. Koniecznka jest wówczas operacja, podczas której wprowadza się płytkę, która wypycha mostek, do jego właściewj pozycji. Po określonym czasie jest usuwana.


Jednak w tym przypadku odradzam ci robienie wszystkiego samej. Poszukaj w swojej okolicy dobrego ortopedy, lub zgłoś się do swojego lekarza rodzinnego. 





Życzę powrotu do zdrowia.


Lullaby

sobota, 2 marca 2013

Rajski ogród


Rośliny są piękne i przy okazji stosunkowo łatwe w uprawie. Nie musisz wkładać w ich hodowle aż tak dużo czasu oraz energii, jak to jest potrzebne w przypadku zwierząt. A satysfakcja z udanego wzrostu okazuje się równie wspaniała. Dlatego jeśli rodzice nie pozwalają na psa czy kota, albo po prostu lubisz rośliny, warto pomyśleć o stworzeniu swojego własnego ogrodu we wnętrzu pokoju.



1. Otoczenie

Ten punkt jest skierowany do tych, którym w niedalekiej przyszłości zapowiada się gruntowny remont, lub tworzą swoje cztery kąty od podstaw. Chodzi o to, aby pokój w pełni stał się rajską krainą. W tym celu warto postarać się o zielone ściany. I tak później zapełnimy je roślinami, więc celem jest tylko zamaskowanie ewentualnych prześwitów pustki. Sufit ciekawie będzie wyglądać w niebieskim kolorze. Uzyskasz efekt nieba(kłębiaste chmury z białej farby, niepowtarzalny efekt). To jeszcze lepiej dopełni całą kompozycję. Meble najlepiej zachować w kolorystyce jasnego drewna, a jeżeli posiadają jakieś akcenty kolorystyczne(chociażby na drzwiczkach), powinna to być zieleń. Możliwe są najróżniejsze odcienie. Dodatkowo w sklepach dostępne są ciekawe naklejki z motywami roślinnymi lub abstrakcyjnymi. Warto to wykorzystać. Jeśli chcesz, również istnieje szansa zrobienia aplikacji ręcznie. Wystarczy parę kartek papieru samoprzylepnego, nożyczki i pomysł. Najlepiej skomponuj coś samodzielnie, jednak gdy żaden pomysł nie przychodzi do głowy, wystarczy zaopatrzyć się w magazyn pokroju „Małego Artysty”. Wtedy uzyskujesz gotowy model, jedynie do odrysowania. Dywan również powinien odpowiadać kolorom natury. Najlepiej będzie się prezentował i wpasowywał jednokolorowy, ostatecznie cieniowany. Dostępne są takie udające trawę. Przy nieodpowiedniej pielęgnacji szybko się spłaszczają, ale jeśli się postarasz, unikniesz tego. Naprawdę świetny efekt.

2. Przybornik ogrodnika

Niestety, zabierając się za poważną uprawę roślin nie można nawet myśleć, że trochę wody wystarczy i nie trzeba zatroszczyć się o nic więcej. Przy takim myśleniu, potencjalnego ogrodnika czego bolesne zderzenie z rzeczywistością. Oczywiście od razu należy zaznaczyć, że różne rośliny potrzebują czasami diametralnie różnych sposobów pielęgnacji. Dlatego nim kupisz jakąkolwiek roślinę, najpierw poznaj jej wymagania.
-Doniczka z podstawką- Wiadomo, przy czym ta druga będzie chronić przed naszymi niekoniecznie umiejętnymi rękami wlewającymi nadmiar wody. Jednak nie myśl sobie, że daje Ci to przyzwolenie na przelewanie roślin.
-Konewka- Czytając informacje o roślinach, na pewno znajdziesz tam wskazówki co do podlewania. Najczęściej przyjmuje się podlewanie raz w tygodniu, chociaż są też bardziej wymagające osobniki, jak na przykład papirus, który musi stać w wodzie.
-Zraszacz- Nie jest konieczny dla wszystkich gatunków, ale warto mieć go w zanadrzu. Chociażby dla fikusów jest konieczny. Dokładnie przeczytaj, czy dana roślina potrzebuje zraszania oraz jak często. Poza tym dodam, że woda do tego celu używana, powinna być możliwie jak najbardziej miękka. Kamień pozostawia osad na liściach, a fotosynteza przez nie się w końcu odbywa. Dlatego stosuj filtry do wody lub przegotowuj ją(ostudź!) przed zraszaniem.
-Nawóz- Warto go stosować raz na parę tygodni. I tutaj rośliny mają przeważnie jakieś swoje własne wymagania, które również zależą od pór roku. Osobiście używam go przeważnie raz na trzy tygodnie. Oczywiście można nabyć specjalistyczne nawozy dla danych gatunków. Wybór jest ogromny, sztuczne, organiczne. Jednak najłatwiej na początek kupić ogólny do roślin zielonych, chyba, że roślina ma swoje konkretne preferencje.
-Ziemia- Niby oczywista sprawa, ale czy każdy wie, że nie wszystko można wpakować do jednej ziemi? Chociażby sukulenty rozwijają się najlepiej na specjalnie dla nich przygotowanej mieszance. Zainteresuj się tym.
-Paliki, drabinki- To rzeczy niezbędne przy roślinach pnących. Czasami sam palik nie wystarczy i należy zastosować taki pokryty mchem.
-Nożyk- Musi być ostry, ponieważ służy do przycinania zeschniętych lub zwiędłych liści oraz gałązek.
I to tyle z takich podstawowych podstaw. Jednak z czasem, gdy nabierzesz doświadczenia i zaczniesz uprawiać bardziej wymagające rośliny, sprzęt też ulegnie zmianie, albo bardziej powiększeniu. Jeśli chciałabyś rozpocząć rozmnażanie, również potrzeba innych rzeczy. Na samym początku wystarczy Ci to, o czym powiedziałam.

3. Przesadzanie

Nigdy nie przesadzaj z przesadzaniem. Niektórzy mają dziwną skłonność do przesadzania roślin rok rocznie. Jednak nie jest to konieczne. Wszystko zależy od szybkości wzrostu. Poza tym ogólnie należy przesadzać wiosną. Czasami jest to też lato czy jesień. Dokładnych informacji szukaj w opisach danego gatunku. Jedną ważną sprawą, jest przesadzenie rośliny po kupieniu. W sklepach mają zazwyczaj za małe doniczki i przerastają im korzenie. Później trudno je z tego rozplątać, niszczy się system korzeniowy i koniec. Na szczęście najczęściej kupuje się je z plastikowymi, lekkimi osłonkami, które za pomocą nożyczek łatwo rozciąć. Jednak uwaga na korzenie! Nie poucinaj ich. Potem już tylko do świeżej ziemi. Aby zmusić roślinkę do sięgnięcia korzeniami w głąb, wodę podawaj w podstawce, a nie od góry.

4. Konkretne pomysły

Teraz przyszedł czas, aby dokładnie zastanowić się gdzie poukładać rośliny. Oczywiście kolejny już raz powiem, że wybór zależy od preferencji danego gatunku(potrzebna ilość światła, temperatura, przeciągi). Najpierw przeczytaj coś o swoim wybrańcu, a dopiero potem zagospodaruj mu przestrzeń.
-Pierwszą i najpopularniejszą opcją jest parapet. Dużo słońca, ale i narażenie na duże skoki temperatury w ciągu roku. Pod spodem zazwyczaj znajduje się kaloryfer, okno też często jest otwarte, nawet zimą. Dlatego dobrze dopieraj mieszkańców swojego parapetu. Jednak ogólnie można stwierdzić, że gatunki preferujące mocne oświetlenie, będą się na nim dobrze czuły.
-Podłoga to też idealny pomysł. Wyselekcjonuj takie miejsca, w których potencjalni lokatorzy nie będą przeszkadzać i wpadać pod nogi. Dodatkowo uważaj na przeciągi, które szybko zniweczą Twe plany ogrodniczej kariery. Tez pamiętaj, aby nie ustawiać doniczek zbyt ciasno, gdyż tym samym będą sobie zasłaniać światło. Sama zdążyłam się również przekonać, że niektóre rośliny są wyjątkowo wybredne i nie lubią towarzystwa. Ogłaszają protest i zrzucają liście aby wyrazić swe niezadowolenie z obecności sąsiada. Na szczęście tego wszystkiego łatwo się można dowiedzieć o konkretnych przykładach, aby informacje nie zaskoczyły Cię po kupnie.
-Szafa to raj dla roślin pnących. Rozważnie układając rośliny, możesz uzyskać wyjątkowo zachwycający efekt. Najlepszym miejscem są boczne ścianki, które i tak do niczego się nie przydają, chyba, że do obklejania własną radosną twórczością. Po prostu ustaw doniczki po bokach, skierowane w przeciwne strony. Dopóki roślina jest niewielka, postawienie jej na środku niczemu nie przeszkadza. Jednak gdy się rozrośnie(zazwyczaj trwa to trochę, nic nie ma na już) zaczyna zasłaniać zawartość szafy i utrudnia z niej korzystanie.
-Sufit, jako rajskie sklepienie. Również możesz je stworzyć z roślin, ale jest to wręcz szalenie trudne i wymaga wielu przeróbek. Im wyższy masz pokój, tym więcej możliwości. Jednak nawet przy niskim, wystarczy znaleźć taką roślinę, która będzie pięknie wyglądać od dołu(podwieszasz pod sufitem doniczkę na specjalnym „wieszaku”) , a przy okazji nie urośnie aż do podłogi. Chyba, że powiesisz ją w takim miejscu, że ściana liści od góry do dołu nie będzie nikomu przeszkadzała. Podwieszanie pnączy na specjalnych drutach również jest do wykonania, ale raczej nie porywaj się na to od razu czy po paru ogrodniczych sukcesach. Trudne w organizacji, pielęgnacji i po prostu bardzo problematyczne.
-Ściana. Czyli klasyk. Wystarczy wkręcić parę kwietników i postawić na nie doniczki. Koniec, jesteśmy szczęśliwi. I w sumie tak to mniej więcej wygląda. Jednak i tutaj trzeba pamiętać o paru szczegółach. Głównie chodzi o ułożenie. Dopóki decydujesz się na jedną roślinkę, nie ma problemu. A zresztą trochę rozwinęłam ten temat w jednym z punktów w notce o przerabianiu ściany. Poszukaj, pojawiła się dość niedawno.

Przyznam, że cały poradnik kręci się wokół pełnego oddania tylko roślinnemu otoczeniu. Jednak jak to zazwyczaj bywa, Ty możesz wybrać sobie jedynie pojedyncze elementy i właśnie je umieścić u siebie. Wybierz to, co odpowiada i połącz z czymś innym, stwórz własną kompozycję. Jest to taki drobny wstęp do przygody z ogrodnictwem. Podaję również stronę, na której znajdziesz katalog roślin i wiele ciekawych rad. Warto zajrzeć, osobiście często z niej korzystam. http://www.swiatkwiatow.pl 

Cudownych "ogrodów"!
Loremi 

piątek, 1 marca 2013

O funduszach z rodziną.

Cześć Wam, dzięki, że jesteście ;) Moim problemem są relacje z rodzicami, jeżeli chodzi o pieniądze. Tata pracuje za granicą, mama niedawno zmieniła pracę i jest okej. Ja zmieniam styl z trochę męskiego na bardziej kobiecy i nie ukrywam, ze potrzebuję wkładu pieniężnego Od kiedy pamiętam zawsze mama z tatą mówili o nas jak o biedakach(między sobą), jakbyśmy naprawdę byli ubogą rodziną, a jesteśmy przeciętną, starcza nam na wszystko. Chcę dokonać małych zmian w wyglądzie i ubiorze, ale przez to, że nie dostaję kieszonkowych nie mam szans. Jeżeli potrzebuję pieniędzy idę do babci. Ona dostaje ledwo 600 zł emerytury, dziadek pracuje, ale kokosów też nie ma. Kolejny raz musiałam wziąć od niej pieniądze, wiem, że ona zawsze mi da, ale już głupio mi o nie prosić, bo sama martwi się, że np. potrzebuję na narkotyki lub jeśli wysyłam sms-a "pilna sprawa" lub coś podobnego, to mówi, że bała się, że coś się stało. Tata prosił mamę, żeby co tydzień dawała nam chociaż 20 zł, żebyśmy miały, lub chociaż 10 zł. Do tego czasu nie dostaliśmy żadnych. Ja wiem, że nasza sytuacja pewna nie jest, ale też nie tak "uboga", jak u innych. Zbieram teraz na bilet do taty, żeby spędzić tam wakacje, ale nie mam z czego oszczędzać, bo nic nie dostaję. Mam to swoje 100 zł, które dostałam swojego czasu, ale to wszystko. Na bilet uzbieram, jestem pewna, nawet jeśli przyjadą goście i coś dorzucą, ale styl? Chciałabym go zmienić...bilet nie kosztuje dużo, rzeczy też. Staram się wyszukać to co mnie interesuje po NAJNIŻSZEJ MOŻLIWEJ CENIE, zapisuję, pokazuję mamie i nic, nie da mi. A potem denerwuje się, że nie może sobie nic kupić, bo nam kupuje(+ siostra), a taka prawda że wyżywić nas jest jej obowiązkiem, bo chcąc nie chcąc, chciała dzieci ;) Mogę sama na to zarobić, ale mieszkam w małym mieście i nie ma dla mnie zbytnio pracy, w dodatku 16 lat kończę pod koniec wakacji, a nie jestem pewna co do wieku przyjmowania, no i mój styl troszkę kosztuje, a do wakacji/po wakacjach czekać nie chcę...Jednym słowem denerwuje mnie to, że mam 2-3 pary spodni i nie mogę "zaszaleć", bo mój styl nie będzie wyzywający w żadnym wypadku, a w dodatku chcę w przyszłości zostać stylistką, więc inne rzeczy mnie interesują. Tata już kolejny raz namawia mamę, żeby dawała nam kieszonkowe, ale stoimy w miejscu...Co robić?

POZDRAWIAM, MARY :)


Droga Mary,

Jesteś w takim wieku, że kształtuje ci się charakter, odkrywasz swoje pasje i zmieniasz styl. Oczywiście na wszystko potrzebne są fundusze. Cieszę się, że zaznaczyłaś w liście, na co konkretnie idą pieniądze i, że dokładnie wiesz jak je chcesz wydać, bo w pewnym sensie to ułatwia rozwiązanie problemu. Aby było łatwiej, napiszę wszystko w punkach, bo mam kilka spraw, które chcę omówić.
1.Kieszonkowe
Jeden z najłatwiejszych sposobów nastolatków na ich comiesięczny/cotygodniowy "przypływ" pieniędzy. Coraz więcej rodziców decyduje się dawać swoim pociechom kieszonkowe, aby mogły kupować to co im potrzebne oraz zawsze miały przy sobie jakieś drobne. U ciebie sprawa nie jest taka prosta. Mimo przekonywania przez tatę, mama nie chce dawać wam kieszonkowego. Dosyć długo myślałam, nad powodem jej zachowania. Możliwe, że aktualnie twoja rodzicielka, mimo tego, że znalazła nową pracę i ma stały dochód to może zmagać się z wysokimi rachunkami bądź spłatami jakichś rat. Jeżeli jednak to wypada z gry, ty i siostra musicie przejąć inicjatywę. Tata się starał, ale nie wyszło, wasza kolej. W końcu to jest wasz interes, aby załatwić sobie kieszonkowe, czyż nie?
2.Rozmowa
Przed "pogadanką" z mamą, porozmawiajcie z siostrą i zróbcie listę rzeczy na które zbieracie. Ustalcie również, ile tak naprawdę potrzebujecie miesięcznie/tygodniowo pieniędzy. Jestem przekonana, że na mamie zrobicie większe wrażenie, kiedy do rozmowy podejdziecie przygotowane oraz pewne swoich racji. Pamiętajcie jedynie o tym, aby nie używać tekstów typu: "inni dostają a my nie", "to niesprawiedliwe"- z doświadczenia wiem, że nigdy to nie wróży nic dobrego. Rozmawiajcie jak "dorośli". Przecież chcecie być traktowane poważnie, prawda?
3.Praca
W Polsce legalnie można zatrudniać do pracy od 16 roku życia. Mimo, że jeszcze nie miałaś urodzin, może warto się za czymś rozejrzeć? Pisałaś, że nie chcesz czekać do wakacji, ani po.  Dlaczego? Przyjmijmy, że zaczniesz pracę od września, to przecież co miesiąc będziesz miała własne, zarobione pieniądze i już od początku nowej klasy będziesz mogła sobie pozwolić na nowy styl. Tymczasem możesz się zająć zbieraniem na wymarzony wyjazd do taty. Powracając do tematu, możliwości jest wiele. Mimo tego, że miasto jest małe, jestem przekonana, że jest kilka ogłoszeń w cukierniach, bądź małych sklepikach o pomoc. Wystarczy się jedynie rozejrzeć, a nie tylko gdybać i narzekać! Czas działać!

Mam nadzieję, że pomogłam i w odpowiedzi uwzględniłam wszystko o czym chciałaś wiedzieć. Przyznam, że porada była cięzka do napisania, ale myślę, że napisałam wszystko o czym myślałam.
Życzę ci owocnej rozmowy z mamą!
Pozdrawiam,
Cherry Coke

Nieznośne docinki koleżanek - jak to przerwać?


Droga załogo NBS mój problem polega na tym że moje koleżanki mówią że jakaś rzecz np. bluzka jest fajna a kiedy ja ją kupie to już im się nie podoba ta bluzka i patrzą na mnie głupim wzrokiem. Tak jest ze wszystkim. Gdy podoba im się fajny chłopak i ja zacznę z nim gadać albo nawet chodzić to one potem robią wszystko żeby on ze mną zerwał. A gdy już ze mną zerwie to podrywają go na moich oczach. I się głupio śmieją. Strasznie mnie to wkurza bo co bym nie zrobiła żeby się z nimi pogodzić one mnie olewają. Pomóżcie mi jak najszybciej... Co mam zrobić żeby mnie tak nie traktowały??

~ cukierkowa

Droga Cukierkowa!
Ponieważ jestem osobą bezpośrednią i w bawełnę nie owijam, powiem Ci, że Twoje koleżanki są okropnie dziecinne i głupie. Swoim zachowaniem prezentują bardzo niski poziom. Rozumiem, że taka sytuacja jest dla Ciebie trudna, bo jak zauważyłam, przejmujesz się tym, co robią i ich postępowanie nie ułatwia Ci życia. Na przekór niesprawiedliwemu światu, spróbujemy coś na to zaradzić. :)

Warto na początku zastanowić się, dlaczego one tak zachowują się wobec Ciebie? Miałaś okazję nadepnąć im kiedyś na odcisk? Czy Wasze stosunki są takie od początku znajomości, czy od jakiegoś czasu? Bo wiesz, może być tak, że te dziewczyny mogą mieć o coś do Ciebie żal i w ten oto głupi sposób, mszczą się na Tobie. Ja dostrzegam w ich zachowaniu nutkę zazdrości, pomyśl, czy rzeczywiście jest o co. Zauważ, potrafisz osiągać upatrzony sobie cel - upolowałaś bluzkę, którą one uważały za fajną - prawdopodobnie same chciały taką mieć i pozazdrościły Ci zdobyczy, dlatego teraz mogą próbować odebrać Ci tę radość i satysfakcję, mówiąc, że takowa już im się nie podoba. Czy takim hipokrytkom warto wierzyć? Według mnie nie, najważniejsze jest to, czy bluzka podoba się Tobie, a nie, co myślą o niej takie niedojrzałe i głupiutkie istotki! ;) 

Jeśli chodzi o absurdalny incydent z chłopakiem - nie pozwalaj sobie nigdy zabierać przyjaciół, czy sympatii - trzeba walczyć! Zwłaszcza z takimi "koleżankami" - nasza babska solidarność i przyzwoitość nie powinna pozwalać nam odbijać cudzych facetów, w moim środowisku (przynajmniej wśród większości dziewczyn jakie znam) jest to taka niepisana zasada. One najwidoczniej nie życzą Ci dobrze, skoro posuwają się do takich chamskich działań. Te dziewuchy najzwyczajniej robią Ci na złość, chcą wzbudzić w Tobie zazdrość i smutek. To jest dobra szkoła życia, gdyż z takimi osobami będziesz miała do czynienia nie raz i trzeba się nauczyć z nimi żyć i umiejętnie je traktować.

Podstawowa rzecz, na którą zwróciłam uwagę - bardzo przejmujesz się ich zdaniem na różne tematy. Kupiłaś sobie tamtą bluzkę, ponieważ podobała się Tobie, czy im? Podrywałaś tamtego chłopaka, bo był fajny według Ciebie, czy według koleżanek? To jest istotna kwestia, którą warto poruszyć. Zwracając uwagę na rzeczy, które się im podobają, dajesz im satysfakcję z tego, że mają na Ciebie wpływ. Ważna jest Twoja indywidualność i samodzielność - to Ty kreujesz to, co chcesz i co Ci się podoba. Nie warto słuchać takich osób, zwłaszcza, że po tym co później pokazały, nie chcą by ktoś im wchodził w paradę przy bluzce, czy chłopaku. Odnoszę wrażenie, że bardzo chcesz się im przypodobać, a nawet godzić się z nimi. U mnie takie osoby już dawno byłby skreślone. Zastanów się, czy względy u takich ludzi Ci się w ogóle opłacają. W końcu więcej sprawiły Ci przykrości, niż jakiejkolwiek korzyści. Olewają Cię, bo najwyraźniej im na Tobie nie zależy - robienie Ci na złość świetnie im idzie i najwyraźniej o to im chodzi. 

Co bym zrobiła na Twoim miejscu? Jak najszybciej te dziewczyny olała i przestała się przejmować ich opinią. Ignorowanie ich sprawi, że po jakimś czasie odczepią się od Ciebie. Nie możesz zapominać, że jesteś więcej warta, niż one. Jeśli bardzo leży Ci na sercu to, co Ci zrobiły, możesz im to wypomnieć. Wykrzycz swoje pretensje i zostaw je z ich własnymi myślami, byle nie wdawać się z nimi w dyskusję. Myślę jednak, że nie jest to potrzebne, gdyż one prawdopodobnie i tak niczego nie zrozumieją, szkoda troszkę Twoich nerwów, jednak jeśli uznasz, że takie coś jest Ci potrzebne, to proszę bardzo! :) Jak już wcześniej wspomniałam, są one strasznymi hipokrytkami, więc jeśli później będą czepiać się Twoich ubrań, opinii, znajomych, chłopaków - nie przejmuj się tym, bo nie warto! Wypuść ich słowa drugim uchem, możesz ewentualnie odpowiedzieć "najważniejsze, że mnie się to podoba" - nie są warte marnowania na nie większej ilości czasu. W przyszłości nie dawaj się jednak tak podchodzić, aby mogły zabierać Ci chłopaka. W końcu coś w tym było, że wybrał Ciebie, a jeśli później dał się tak dziecinnie podejść, musiał nie być Ciebie wart. W końcu jaki chłopak po ględzeniu grupki dziewczyn zrywa z dziewczyną? Chyba tylko taki kompletnie niedojrzały...

Ponieważ jak powszechnie wiadomo - w grupie raźniej, więc znajdź sobie jakieś porządne przyjaciółki. Na te dziewczyny nie warto marnować czasu. Nie musisz im wprawdzie niczego udowadniać, jednak zasłużyłaś sobie na miłych znajomych i kochającego chłopaka. To Ty masz przewagę w tej sytuacji - jesteś obiektem zazdrości. Nie musisz tego wykorzystywać, jednak jeśli one nie będą chciały odpuścić postaw je pod ścianą - możesz udowodnić im, że są zazdrosne, a one jedynie żałośnie zaprzeczyć. Patrz na nie z politowaniem, gdy próbują Cię ośmieszyć - nie pokazuj po sobie, że Cię one cokolwiek obchodzą. Przechodź obok nich obojętnie, możesz się czasami uśmiechnąć, ale nic więcej nie warto robić. Na pewno nie wchodź z nimi w polemikę, ani nie dawaj się przez nie ponosić emocjom - pokaż, że jesteś silniejsza. Jak? Poprzez swoją indywidualność. Nie kieruj się już w swoich wyborach ich opinią i tym, co one uważają za fajne. Niezależność zwiększy ich dystans do Ciebie. Nie próbuj się przypodobać na siłę, nie warto! :)

Pozdrawiam cieplutko!
Siedmiokropka



Jak przekonać rodziców do Facebooka?

Hej!
Rodzice nie pozwalają mi założyć Facebooka!
Założenie bez ich zgody to najgorsza rzecz! Już wtedy bym wgl nie mogła używać kompa!
Jak ich przekonać?

Natusia


Droga Natusiu.

Masz rację, zakładanie konta potajemnie, bez wiedzy rodziców nie jest dobrym rozwiązaniem. Prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw, a konsekwencje mogą być duże.

Na Twoim miejscu pogadałabym z jednym z rodziców, najlepiej z tym, który da się łatwiej przekonać. Wyjaśnić mu, że to całkiem bezpieczne. Uświadomić go, że można ukryć swoje dane, a zdjęcia udostępniać tylko znajomym. Możesz też wspomnieć, że byłoby Ci o wiele łatwiej utrzymać kontakt ze znajomymi itd. Pomyśl nad tym, co mogłabyś powiedzieć, znajdź odpowiedni moment i do dzieła. :) Nie gwarantuję, że się uda, ale zawsze można spróbować, nie?

Nawet jeśli Ci się nie uda, nie martw się, zawsze możesz spróbować ponownie. Jeśli rodzice będą tak stanowczy, że nie wyrażą zgody i tak i tak, trudno się mówi.
Może jakaś koleżanka zgodziłaby się od czasu do czasu "pożyczyć" Ci swoje konto, żebyś mogła zobaczyć, co się dzieje na profilach Twoich znajomych?

Mimo że w obecnych czasach wszyscy są zakręceni na punkcie portali społecznościowych, nadal sporo osób z nich nie korzysta i z tego co wiem, wynika, że ich życie towarzyskie ani trochę na tym nie ucierpiało. Więc nie martw się. :)

Trzymam kciuki,
Kwaskowa

środa, 27 lutego 2013

Styl Erin Silver z serialu '90210'


Cześć :)
Mogłybyście napisać o stylu Erin Silver z serialu 90210 ale z sezonów 2i3?
Byłabym bardzo wdzięczna.Pozdrawiam i życzę owocnej pracy na blogu.
~megan

PS.Fajnie ze wróciłyście :D

Hej Megan,
wiem, trochę się naczekałaś i przepraszam za to. Z góry zastrzegam też, że notka ta była dla mnie bardzo trudna do napisania, gdyż nigdy nie widziała serialu, ani postaci, o której stylu opisanie mnie poprosiłaś. Znów, więc, pisząc notkę, czerpałam głównie z zamieszczonych w sieci zdjęć, które zapewne nie ukazują całego stylu Erin.

Erin Silver to jedna z postaci występujących w serialu 90210, grana jest ona przez Jessice Storup. Dziewczyna wydaje się być mocną osobowością o silnym charakterze. Możliwe, że na taką postawę wpływa jej nie za ciekawa sytuacja w domu, jest ona bowiem wychowywana jedynie przez starszą siostrę. Pozory tak twardej osoby sprawia ona również poprzez ubrania, które nosi.

Jej styl jest eleganckim i dość wyrafinowanym połączeniem rocka oraz vintage. Wskazuje na jej tajemniczość, zdecydowanie oraz raczej znikomą delikatność. Zawiera jednak elementy idealnie podkreślające kobiecość oraz zwracające uwagę niejednego przedstawiciela płci przeciwnej. Ubrania, które nosi są dość dojrzałe i eleganckie jak na osobę w jej wieku, jednak nie oznacza to, że nie wygląda w nich naprawdę dobrze, i że do niej nie pasują.

Panna Silver uwielbia odsłaniać i pokazywać swoje szczupłe nogi, dlatego też wszelkie spódniczki, sukienki oraz szorty są nieodzownym elementem jej garderoby. Dół jej garderoby często jest dosyć obcisły co podkreśla jej biodra oraz nieskazitelną sylwetkę, której nie można nic zarzucić.
Szorty pojawiają się rzadziej niż spódniczki, ale gdy dziewczyna je ubierze zazwyczaj są w odrobinę rockowym stylu, który nie ucieka od mocnych ozdób lub dość ostrych fasonów, nawet bardzo krótkich.

Jeśli ktoś ma jednak dość dużą awersję do spódniczek, a mimo to chciałby wzorować się na stylu Erin, proponuję zaopatrzyć się w kilka kombinezonów z króciutkimi nogawkami. Idealnie nadają się ona na plażę czy upalne lato w mieście. Są tak samo przewiewne i kobiece jak spódniczki, jednak wygodniejsze i mniej krępujące ruchy. Jednak by nosić takie cudeńko, naprawdę wypada mieć figurę, której nie można zarzucić zbyt wiele, a przede wszystkim trzeba być dość wysoką, gdyż taki ubiór optycznie nas skraca.

Sukienki noszone przez dziewczynę to raczej krótkie tuniki, niż sukienki w naszym rozumieniu tego słowa. Są one dosyć proste w kroju, zazwyczaj z krótkimi rękawkami. Jest to chyba jedyny typ ubrań, który aż tak nie przylega do ciała dziewczyny, a raczej luźno je opływa, nie jest to jednak reguła

Erin nosi zazwyczaj proste podkoszulki. Podkreśla je dopiero czymś narzuconym na ramiona jak kamizelka czy długa marynarka, wyglądająca jak męska. To te dodatki właśnie nadają jej bardziej rockowy, jednak zawierający elementy elegancji wygląd. Nadruki czy inne dodatki na górnych częściach ubiory są raczej naprawdę dość rzadko u niej spotykane i sądzę, że łatwiej będzie nam komponować zestawy w jej stylu jeśli z nich zrezygnujemy. Jednolite bowiem nadadzą się równie dobrze, a sprawią nam mniej problemów przy doborze reszty stylizacji.

Najczęściej wybierane przez nią barwy należą raczej do tych ciemniejszych, są to bowiem czernie, szarości, granat czy bordo. Jednak nie zawsze ogranicza się ona tylko do tych kilku kolorów. W jej garderobie znajdziemy również rzeczy w jaśniejszych jak i tych bardziej wyrazistych kolorach. Jednak i tak połączy je ona raczej z czymś ciemniejszym. Jak na styl rockowy przystało, w jej stylizacjach dostrzeżemy również cekiny czy inne świecące elementy lub materiały.

Dodatki jakich używa dziewczyna to między innymi pasy w talii lub kapelusze. Te pierwsze używane do kombinezonów, po to by podkreślić walory. Drugie zazwyczaj są w stylu vintage, chodź w przeszłości szybciej nosiliby je panowie niż panie. Buty jakie preferuje Erin to obcasy czy koturny, które jeszcze wydłużają posiadane przez nią nogi.

Makijaż dziewczyny, wbrew temu co mogłoby się wydawać, nie jest zbyt mocny. Bazuje on na namalowanej  na powiece kresce. Usta są w neutralnym, lub jak kto woli naturalnym, kolorze. Aby podkreślić efekt uzyskany na oku za pomocą eyelinera, można również pomalować rzęsy czy w wypadku imprezy nałożyć na powiekę odrobinę cieni z brokatem.

Fryzura dziewczyny jest dość krótka, dlatego włosy zazwyczaj pozostawia w stanie surowym, czyli ie spina ich, ani nie kombinuje nic innego. Stawia na prostotę i być może pewną chłopięcość uczesania.

Mam nadzieję, że mimo moich nikłych informacji, pomogłam.
Nieuchwytna

wtorek, 26 lutego 2013

Chcę pomóc mamie...

Hej! Chciałabym prosić o pomoc w pewnej sytuacji. Mama rozwiodła się z tatą, gdy byłam mała, ale ma po nim traumatyczne wspomnienia. Nie utrzymują już ze sobą kontaktu. Mama poznała kogoś nowego potem, z kim była ponad 10 lat - zdążyłam znienawidzić tego gościa, bo skrzywdził mamę. Teraz oni już raczej nie są ze sobą, ale mama przez niego bardzo zawiodła się na ludziach, a zwłaszcza na facetach. Jak mam zmienić jej nastawienie? Co zrobić, by zdecydowała się poszukać nowej miłości? Jak przekonać ją do pójścia do psychologa (bo ma jeszcze inne problemy, które mogłaby dzięki niemu rozwiązać)? Z góry dzięki za odpowiedź i pozdrawiam! :)

~ Kocyk




 

Drogi Kocyku,

To wspaniale, ż troszczysz się o swoją mamę i chcesz dla niej jak najlepiej. Z Twojego listu wynika, że rodzicielka wiele przeszła w swoim życiu i akutalnie ma "gorszy okres". Nie ma się co dziwić, ma za sobą kilka nieudanych związków oraz "inne problemy", które zaznaczyłaś pod koniec. Długo zastanawiałam się nad odpowiedzią i mam nadzieję, że chociaż odrobinę Ci pomogę.
Myślę, że Twojej mamie pomogłaby chwila relaksu, odetchnięcia. Czy spotyka się z koleżankami, może ma dobre kontakty z ciocią czy kuzynką? Jeżeli od jakiegoś czasu unika takich spotkań, to może spróbuj ją zachęcić, "wypuścić" do ludzi? Niech spędzi jakiś wieczór u znajomych, z którymi ma dobry kontakt, bądź wyjdzie na kawę z koleżanką z pracy. Opcji jest wiele, ważne aby spędziła czas w dobrej, miłej atmosferze. Kto wie, może takie rozwiązanie pomoże jej zapomnieć o nieudanej miłości? Może twoja mama lubi jeździć do spa? Zachęć ją, aby zebrała koleżanki i niech razem zorganizują weekendowy wyjazd.  Może gdy mama odnajdzie się na nowo w towarzystwie ludzi, spotka swoją nową miłość? Wszystko jest możliwe:)
Wspomniałaś również o innych problemach z którymi zmaga się Twoja rodzicielka, ale dokładnie tego nie sprecyzowałaś, więc ciężko mi podać konkretną odpowiedź. Jeżeli po spotkaniach ze znajomymi problemy będą się utrzymywać, może dobrym pomysłem byłoby zebranie informacji na temat różnych poradni, psychologów, którzy mogliby pomóc? Zawsze możesz podpytać w rodzinie, możliwe, że ktoś kiedyś potrzebował pomocy i może dolecić ci dobrego lekarza. Jeżeli znajdziesz już odpowiednie informacje, usiądź z mamą wieczorem przy herbacie i delikatnie zacznij temat. Powiedz, że widzisz, że czasami sobie nie radzi i martwisz się o nią. Zaproponuj rozwiązanie które wcześniej przygotowałaś. Pamiętaj tylko aby uświadomić mamie, że mimo tego, że ma swoje kłopoty, jest wspaniałą opiekunką i bardzo ją kochasz. Niech wie, że ma w tobie ZAWSZE wsparcie i może na ciebie liczyć. Jestem pewna, że bardzo tego teraz potrzebuje.
Mam nadzieję, że chociaż trochę ci pomogłam odpowiadając na pytanie. Jedyne co mogę ci życzyć to powodzenia. Jeżeli podana wyżej porada nie pomoże, napisz ponownie, pomyślimy nad innym rozwiązaniem.
Całuję,
Cherry Coke

poniedziałek, 25 lutego 2013

On mi się podoba, ale jest dziecinny.

Witajcie dziewczyny!
Mam pewien miłosny problem z którym męczę się od 4 lat. Jestem zauroczona pewnym chłopakiem. Dowiedział się on o tym od swojej byłej dziewczyny. Na początku traktował to chłodno i śmiał się ze mnie ale rok później to się zmieniło. Nauczycielka usadziła nas razem na języku polskim i wtedy się zaczęło: gadaliśmy, śmialiśmy się. Potem zaczęło się również po lekcjach. Raz nawet przyjechał do mnie ze swoim kumplem i moją przyjaciółką. Tak było dwa lata.. Mieliśmy kilka zgrzytów, ale szybko się godziliśmy. Potem do naszej klasy doszła Weronika. Zaczęłam się z nią zadawać, więcej przeklinałam i stałam się agresywna. W jej towarzystwie po prostu tak było - zmieniłam się. Bo ja gdy długo z kimś przebywam po prostu biorę od niego nawyki czy słowa. Zaczęłam się bardziej kłócić z tym chłopakiem, nawet o błahostki. W końcu powiedział że jestem taka jak Weronika. On jej nie lubił. Po ostatniej kłótni nie odzywamy się do siebie. On czasem patrzy na mnie, a ja na niego. Na dodatek zawsze gdy na niego patrzę on zaczyna zaczepiać inne dziewczyny. Raz nawet skapnął się że jestem wściekła i zazdrosna przez co miał satysfakcje. Mam też wrażenie, że mnie obgaduje. Nie wiem co mam dalej robić. Zależy mi na nim, ale on jest dziecinny i rozmowa z nim nie ma sensu bo wszystko wygada chłopakom z klasy. Oboje jesteśmy w pierwszej gimnazjum, Weronika też. Może powinnam o nim zapomnieć?

Ania, 13 lat





Droga Aniu!
Zacznę od tego, że sytuacja wcale nie jest tak bardzo skomplikowana jak ci się wydaje, ale wiem, że zawsze gdy coś przeżywamy, to wydaje się to być całkowitym mętlikiem. W każdym razie widzę z twojej wypowiedzi, że ty również w pewnym stopniu podobasz się temu chłopakowi. Wnioskuję to chociażby z faktu, że stara się wzbudzić w tobie zazdrość zaczepianiem innych dziewczyn czy nawet z tego częstego patrzenia na ciebie. A jeśli tobie zależy na nim, a jemu na tobie, to w żadnym wypadku nie powinnaś starać się o nim zapomnieć. Mówisz, że nie chcesz z nim rozmawiać, bo wszystko wygada, ale myślę, że masz świadomość, że bez tej rozmowy jednak się nie obędzie. Można oczywiście przesunąć ją trochę w czasie, żeby się odbyła później, ale w końcu będziesz musiała się na nią zdecydować. Mówiłaś, że ze sobą gadaliście itd, a czy zdarzało wam się też pisać ze sobą? Co prawda jestem zwolenniczką załatwiania takich spraw w 4 oczy i na żywo, ale wcześniej można też trochę przygotować sobie grunt do takich rozmów. Nie wiem czy korzystasz z gg, czatu na fb czy jakiś innych komunikatorów, ale jeśli tak, to spróbuj do niego coś napisać. Nie pisz od razu "nie wiadomo czego". Zacznij od prostych rozmów o czymkolwiek. Po pewnym czasie myślę, że będziecie mogli zamienić te rozmowy na takie zwykłe na żywo. Tylko pamiętaj, żeby uzbroić się w cierpliwość i nie oczekiwać cudów już po tygodniu. Tak szybko to nie zadziała. Spróbuj mu też pokazać, że nie jesteś taka jak Weronika, że jesteś inna. Możesz mu wyjaśnić (tak jak mi), że po prostu gdy długo z kimś przebywasz, to przejmujesz od niego jakieś nawyki czy słowa, choć uważam, że to akurat jest dość powszechne i wiele osób tak ma.
W każdym razie jak już zaczniecie znów bardziej ze sobą rozmawiać, to możesz mu delikatnie sugerować, że nie jest ci obojętny. Ale ta kwestia to już temat, o którym pisałyśmy wielokrotnie i nie chciałabym powtarzać tego po raz kolejny. W skrócie zacznij mu jakoś pokazywać, że ci na nim zależy. Nie sądzę, żeby chłopak naprawdę wygadał wszystko swoim kolegom. Wbrew pozorom oni tak nie robią.
A i jeszcze jedna rzecz, która trochę niespecjalnie należy do mojej kategorii, dlatego tylko o niej wspomnę. Myślę, że powinnaś się poważniej zastanowić nad swoją przyjaźnią z Weroniką, bo jeśli osoby dla ciebie ważne, a nawet ty sama zauważasz, że znajomość z nią cię zmieniła i to na gorsze, to może jednak nie jest dobrym pomysłem się z nią dalej zadawać. Choć jak mówiłam, to tylko moja mała uwaga.

Buziaki,
Cocalotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x