poniedziałek, 20 grudnia 2010

Ograniczają mi lekcje jeździectwa


Hej, na początku chciałam powiedzieć, że macie świetnego bloga! Nieraz mi pomogłyście. :) Chciałam poprosić was o radę. Otóż moją pasją odkąd pamiętam było jeździectwo, kilka lat temu zaczęłam jeździć i wiem, że nigdy z tego nie zrezygnuję, i nie wyobrażam sobie mojego życia bez jeździectwa. Jeżdżę tylko raz w tygodniu nad czym bardzo ubolewam, bo przez cały tydzień chodzę i myślę tylko o koniach. A mój problem polega na tym, że kiedy moi rodzice karzą mi coś zrobić a ja o tym najzwyczajniej zapomnę, bo muszę się uczyć na test tata od razu mówi 'za to nie idziesz na następną jazdę' jest to dla mnie strasznie trudne, bo tak naprawdę tylko dzięki jeździectwie daję sobie z tym wszystkim radę (moje życie naprawdę nie jest łatwe i chyba nikt nie przeszedł tyle co ja, ale to już inna historia) a oni mi to jeszcze odbierają! Odbierają mi jedne z nielicznych szczęśliwych chwil w moim życiu. Ostatnio wyżaliłam się mojej mamie, że tak rzadko chodzę jeździć a bez tego czuję się jak bez cząstki siebie, bo nie mam nic poza tym. Ona trochę wymiękła i pozwoliła mi na to żebym chodziła na jazdy dwa razy w tygodniu, ale wiem, że wystarczy tylko, że nie zrobię najmniejszej głupiej rzeczy a już tata mi zabroni iść jeździć. Wydaje mi się, że on nie robi tego dlatego, że jest 'surowym ojcem' tylko po prostu zabraniając mi iść pojeździć nie musi za to płacić, czyli ma 30złotych więcej... proszę pomóżcie mi, co mam z tym zrobić? Z moim tatą nie da się o tym porozmawiać, bo on od razu mówi 'trzeba było się słuchać' itp. 

~Niewiadoma


 

Kochana!

Jeśli jeździectwo jest czymś, co kochasz, nie pozwól sobie tego odebrać. Walcz o swoją pasję, udowodnij rodzicom, że bez niej nie możesz żyć. Oczywiście, zacznij od spokojnej rozmowy, najlepiej z mamą. Skoro zaczyna cię rozumieć, wyjaśnij jej wszystko dokładnie. Powiedz, że gdybyś przestała chodzić na jazdy, nie byłabyś sobą. Pokaż jej, jakie to ma dla Ciebie znaczenie. Jeśli masz odwagę, przedstaw swoje argumenty tacie. Ewentualnie poproś mamę, która jako Twoja rodzicielka na pewno z czasem w pełni zrozumie, jak ważne jest dla jej córki jeździectwo.

Piszesz, że Twój tata nie ma większych zastrzeżeń co do Twojej pasji, a jedyną przeszkodą jest cena. W tym wypadku możesz wybrać kilka opcji:
1)  Zaproponuj pomoc domową w wolnym czasie. Nie czekaj, aż rodzice Cię o to poproszą. Możesz się z nim umówić, że codziennie zrobisz coś, czym zwykle zajmuje się Twoja mama lub tata, np. odkurzysz, zmyjesz naczynia itd. Dobrym rozwiązaniem jest też podział zadań. Jeśli przypadnie Ci sprzątanie, to zapisuj sobie na karteczkach samoprzylepnych swoje zadania i przyklejaj je w widocznym miejscu, np. na lodówce bądź tablicy korkowej, jeśli takową posiadasz. To na pewno ułatwi Ci rozplanowanie czasu, gdyż nie będziesz zapominać o swoich zadaniach. Zawrzyj też z rodzicami układ, że jeśli sumiennie będziesz wykonywać swoje obowiązki, to pozwolą Ci chodzić na jazdy np. dwa razy w tygodniu. Myślę, że to rozwiązanie jest dobre, gdyż oprócz pomocy, jaką uzyskają Twoi rodzice, zdobędą też świadomość, że ich córka jest odpowiedzialna i jeśli czegoś pragnie, to potrafi sobie na to zapracować.
2)  Jeśli pierwsze wyjście nie wypali, postaraj się sama zdobywać pieniądze na jazdy. Poproś rodziców, aby płacili np. za jedną tygodniowo, a Ty sama, jeżeli uzbierasz, zapłacisz za drugą. Nie wiem, ile masz lat, ale na pewno znajdziesz jakąś ofertę. Przed nami ferie zimowe – wspaniała okazja do zarobienia. Możesz roznosić ulotki, pilnować dziecka znajomych lub – jeżeli masz zdolności manualne – wykonywać ozdoby/biżuterię/coś innego i sprzedawać. Sposobów na zdobycie pieniędzy jest naprawdę mnóstwo, wystarczy, że dobrze się zastanowisz, w jakiej pracy będziesz czuła się najlepiej.
3)  Możesz też spróbować oszczędzać. Być może jakaś daleka babcia przyśle Ci pieniądze na święta albo imieniny, urodziny itd. Jeżeli naprawdę kochasz jeździectwo, powinnaś spróbować ograniczyć swoje małe przyjemności, aby stać Cię było na tę jedną, największą. Z pewnością lepiej chodzić częściej na jazdy niż kupować sobie kolejne filmy na DVD, które można obejrzeć w Internecie lub poczekać, aż pojawią się w telewizji. Nie jest to łatwe, ale dzięki pewnym wyrzeczeniom później będziesz mogła cieszyć się jeździectwem :)

Nic innego nie przychodzi mi do głowy, jednak myślę, że któraś z tych opcji powinna wypalić ; ) Mam nadzieję, że tak się stanie, a Ty wkrótce znowu będziesz w swoim żywiole. Tego Ci życzę!


A tak na marginesie – już w piątek Wigilia, dlatego życzę wszystkim zdrowych i wesołych świąt w gronie rodzinnym oraz bogatego gwiazdora. Niech te święta będą dla Was niezapomniane ;)


niedziela, 19 grudnia 2010

Jak dbać o siebie zimą?

''hej, może napiszecie notkę jakby "o zimie i jesieni"
xd wiecie, jak pielęgnować wtedy włosy, skórę, paznokcie..?

 

Droga Nastolatko!

W końcu jakieś ciekawe pytanie, wiec odpowiadam ;)

WŁOSY:

1. Używaj odżywek.
2. Rób maseczki np. z nafty lub kupne z drogerii.
3. Jak najmiej susz/ prostuj włosy.
4. Korzystaj z drewnianej szczotki. Włosy się mniej elektryzują.

PAZNOKCIE:

Proste.

1. Kremuj dłonie.
2. Korzystaj z bezbarwnej odżywki wzmacniającej płytkę paznokcia.

SKÓRA:

1. Przede wszystkim smaruj twarz kremem. Może być zwykły Nivea lub Bambino.
2. Jeżeli chodzi o dłonie to również kremuj, aby nie były wysuszone i szorskie.
3. Reszte ciała? W sumie nie bardzo wiem o co chodzi.


A jeżeli chodzi o całokształt to jedz dużo owoców i warzyw.
Jeżeli chcesz możesz zażywać witaminy z apteki.


~~ Mam dość mało wolnego czasu więc zrozumcie, że notki pojawiają się rzadko~~

Tiny

sobota, 18 grudnia 2010

Ściąganie szwów.

Dziewczyny mam ogromny problem. Za jakieś dwatygodnie będę miała usuwanego torbiela w oklicach łuku brwiowego. Niedość, ze bardzo boje się samego zabiegu to w dodatku: zgolą mi brew .. Bojęsię, że brew nie odrośnie mi taka sama itd ;). Ale oprócz tego mampytanko.  Czy ściąganie szwów boli ? ~Zmartwiona

 

Droga Zmartwiona!

Ściąganie szwów nie boli, jest to natomiast "dyskomfortowe" uczucie.
Wygląda to tak jak się nazywa - lekarz szwy rozcina, łapie je pęsetą i wyciąga.
Jedynie polewanie środkiem antyseptycznym trochę piecze.
Da się przeżyć :)

Co do odrastania włosków:
Nie bój się, że brew nie odrośnie taka sama. Przecież włoski będą tylko zgolone (tak jak przy goleniu nóg). Po jakimś czasie odrosną. Początkowo nie będą ładnie ułożone, każdy w swoją stronę ;] Będą jednak grubsze (mocniejsze) niż wcześniej.

Pozdrawiam, 
Anitt.
Anitt (07:07)

piątek, 17 grudnia 2010

Nie potrafię zaakceptować chorego brata


Witajcie. 
Nie wiem czy cokolwiek możecie mi poradzić w tej sprawię jednak nie wiem jak sobie z tym radzić. Mam opóźnionego w rozwoju brata. I nie żartuję, ani nie piszę tego złośliwie. On naprawdę jest opóźniony. Ma dwanaście lat i umysł paroletniego dziecka. Może nie powinnam żywić do niego takich uczuć, powinnam go kochać bo jest mim bratem ale ja po prostu go nienawidzę. Mam mu za złe, że jest jaki jest, że nie jest normalny, że nie mogę się z nim dogadać. 
Chciałbym mieć normalnego brata. Takiego z którym da się pogadać chociaż o pogodzie, bo z nim jest to niemożliwe. Ma własny świat, nie potrafi wykonać samodzielnie najprostszego zadania matematycznego ani napisać dłuższej wypowiedzi pisemnej. Czasem naprawdę trudno powiedzieć coś tak by zrozumiał to od a do z. Wiem, że nie powinnam winić go za to jaki jest, ale nie potrafię. 
Ostatnio zauważyłam, że częściej rozmawiam z kolegą którego znam od dwóch lat niż z moim bratem. Nasze rozmowy na przełomie dwunastu lat naszego wspólnego życia można by zapisać w zeszycie szesnastko kartkowym a i tak nie zapełniłyby całego miejsca w nim. 
Moje przyjaciółki opowiadają różne historie ze swoim rodzeństwem - śmieszne i dziwne. Nie zawsze wyrażają o swoich braciach same pochlebne rzeczy. Jednak gdy ja powiem, że mają dobrze bo przynajmniej maja normalnych braci od razu rzucają argumentem, żebym taka nie była bo to nie wina mojego brata że jest jaki jest. Wiem o tym, jednak nie potrafię zmienić toru swojego myślenia i uważam to za jawną niesprawiedliwość, że tylko ja mam tego typu problem. 
Czuje się jak jedynaczka, gdyby nie to, że mam namacalny dowód że On siedzi w pokoju obok przedstawiałabym się właśnie jako jedyne dziecko moich rodziców... 

~Niepewna


  

Niepewna nastolatko!

W życiu tak już bywa, że nie każdy rodzi się w pełni sprawny i zdrowy. Musimy po prostu się z tym pogodzić. Wcale nie jesteś w łatwej sytuacji, ale pamiętaj – w żadnym stopniu nie ponosisz winy za stan Twojego brata. Myślę, że wiele osób na Twoim miejscu czułoby się podobnie. Jednak weź pod uwagę fakt, że Twój brat też jest człowiekiem (który nie ma wpływu na swój stan) i mimo swojej choroby, ma uczucia. Na pewno jesteś bliską mu osobą, siostrą. Może okazuje swoją miłość do Ciebie w dość nietypowy sposób, ale to nie oznacza, że jest bezbarwną istotą, która nie może kochać. Rozumiem, że jest Ci trudno w tej sytuacji, ale spróbuj zaakceptować swojego brata. Może być Ci ciężko, ale nie musisz przechodzić przez to sama. Jeśli jesteś w dobrych stosunkach z rodzicami, porozmawiaj z nimi. Opowiedz szczerze o swoich uczuciach, o Twoim nastawieniu. Oni na pewno Cię zrozumieją. Możesz udać się też do szkolnego pedagoga lub jeśli wolisz, do bliskiej Ci osoby – przyjaciółki, kuzynki itd. Zacznij rozmawiać z zaufanymi osobami, zwierz im się. Wówczas na pewno poczujesz się lepiej i będziesz wiedziała, że nie jesteś sama.

Pamiętaj, że uważanie tej sytuacji za niesprawiedliwość niczego nie zmieni. Poza tym, nie jesteś jedyną osobą na świecie posiadającą taki problem. Nie powinnaś zazdrościć swoim koleżankom. To, że nigdy nie spędzałaś ciekawie czasu z bratem nie oznacza, że nie możesz być szczęśliwa ;)

Nie mogę Ci nic kazać, bo żadnymi słowami nie zmienię Twoich uczuć do brata. Jaka będziesz w stosunku do niego, zależy tylko od Ciebie. To normalne, że Twoje koleżanki w taki, a nie inny sposób reagują na Twoje zachowanie. One mają zdrowe rodzeństwo, dlatego nie potrafią wczuć się w Twoją sytuację. Ty za to możesz pójść dwiema drogami: albo nie będziesz próbowała nic zrobić ze swoim nastawieniem do brata, albo spróbujesz go zaakceptować takim, jaki jest i nawiązać z nim kontakt. Jeśli wybierzesz drugą opcję, na pewno nic nie stracisz. Co najwyżej zyskasz ;)

Na początek, jak już wyżej wspomniałam, proponuję przeprowadzić rozmowę z osobą starszą, bardziej doświadczoną w sprawach życiowych. Ona także nie zdziała cudów i nie zmieni Twoich uczuć, ale może posłuży Ci jakąś mądrą radą. Potem postaraj się stworzyć więź ze swoim bratem, która stopniowo będzie się zacieśniać. To zadanie może być bardzo trudne, ale chcieć znaczy móc. Jeśli przekonasz się do brata, wczujesz w jego sytuację i zaakceptujesz go, przestanie być Ci obojętny. Skoro Wasze wspólne przeżycia zapełniłyby jedynie kilka kartek zeszytu, to znaczy, że tak naprawdę nie znasz brata. Zacznij go poznawać, dogadywać się z nim. Jeśli nie będzie Ci się udawało, to trudno. Nie zaszkodzi spróbować. A nuż znajdziesz z nim wspólny język i mimo wszelkich utrudnień, będziesz potrafiła się z nim dogadać. Wtedy on zacznie stawać się dla Ciebie kimś ważnym i z czasem przestaniesz się czuć jak jedynaczka. Musisz po prostu dostrzec, że posiadasz brata, który na pewno ma wady i zalety, jak każdy człowiek. Może nie będziesz spędzać z nim czasu tak, jak Twoje koleżanki ze swoim rodzeństwem, ale na pewno znajdą się zajęcia, które sprawią przyjemność Wam obojgu. Nawet się nie obejrzysz, a staniecie się najlepszymi przyjaciółmi. Wystarczy chcieć : )

Nie potrafię bezpośrednio Ci pomóc. Przedstawiłam swoją propozycję, która wydaje mi się być odpowiednia. Nie musisz z niej korzystać, możesz zostawić wszystko tak, jak jest. Jednak pamiętaj, że Twój brat może okazać się wspaniałym kompanem i nigdy nie będziesz chciała go zastąpić. Ale żeby się tego dowiedzieć, musisz spróbować go poznać. Wybór należy do Ciebie. Obojętnie które wyjście wybierzesz, będę trzymać za Ciebie kciuki : )

Deline

czwartek, 16 grudnia 2010

Mama nie wierzy w przyjaźń damsko-męską


Kochane Dziewczyny! Uwielbiam Waszego bloga, bardzo poważnie i profesjonalnie podchodzicie do problemów innych. Wiem, że macie pewnie mnóstwo pytań, na które musicie odpowiedzieć, jednak postanowiłam do Was napisać. Mam pewien problem, który nie daje mi spokoju. 
Chodzę do drugiej klasy gimnazjum i mam wspaniałego najlepszego przyjaciela. Tak, jest nim chłopak. Spędzam z nim praktycznie każdą wolną chwilę, zapraszam go do domu. Bardzo dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, rozmawiamy ze sobą o swoich problemach. Dzielimy ze sobą te lepsze i gorsze chwile. Był niedawno taki okres, w którym bardzo się kłóciliśmy ze sobą. O mały włos, a nasza przyjaźń rozpadłaby się. Płakałam z tego powodu, wygadałam się mojej mamie. Potem pogodziłam się z moim przyjacielem, wszystko wróciło do normy. Jednak w szkole wiele osób ma nas za parę, mimo, że tak nie jest. Nic nie czuję do mojego przyjaciela, może kiedyś tak, ale nie zamierzam psuć naszej przyjaźni. On również nic do mnie nie czuje, rozmawialiśmy o tym. Często nasi nauczyciele dogryzają nam z tego powodu (myśląc, że chodzimy ze sobą). Powiedziałam o tym mamie, by po prostu pośmiać się z tego nauczyciela, który pewnego dnia dogryzł mi z tego powodu. Ona jednak powiedziała mi, żebym przestała udawać to, że mnie i mojego przyjaciela łączy tylko przyjaźń. Mówiła, że wszystko wie, słyszy nasze rozmowy na Skype i nie rozmawiamy ze sobą tylko jak para przyjaciół. Mimo moich tłumaczeń, że nic nas nie łączy, ona skończyła temat, mówiąc, że może warto to przejrzeć na oczy. Nie mogę zrozumieć dlaczego moja mama tak myśli. Gdyby mnie i jego coś łączyło, na pewno bym jej o tym powiedziała. Nigdy jeszcze nie chodziłam z żadnym chłopakiem, z tym przyjaźnię się już drugi rok. Owszem, przytulamy się, rozmawiamy, on mnie odwozi do domu i robimy różne inne rzeczy, ale tylko po koleżeńsku. Nie wiem jak przekonać mamę, że mnie i mojego przyjaciela nic nie łączy, ponieważ głupio mi trochę nadal rozmawiać z nim głośno, wiedząc co mama o tym myśli. To naprawdę porządny chłopak, nie pije, nie pali, nie bierze narkotyków, ani nie robi żadnych świństw. Dodam, że ona go nie zna (zna jego mamę), tylko z tego co mówię i jest sama. Chodzę z tym chłopcem do jednej klasy. Do tej pory miałam przyjaciółki, ale po prostu ja i on bardzo dobrze się rozumiemy i nie zamierzam rezygnować z niego, bo jest facetem. Przyjaźń z osobami płci przeciwnej jest przecież możliwa. :) 
Mam nadzieję, że spróbujecie mi pomóc, bo naprawdę nie wiem co z tym zrobić. 
Pozdrawiam, Magda (Pudełko Zapałek) 

~ Pudełko Zapałek


 

Droga Magdo!

Masz rację, przyjaźń damsko-męska jest jak najbardziej możliwa, chociaż jak sama zauważyłaś, niektórzy po prostu jej nie uznają. Mimo to, nie rezygnuj z dalszej znajomości ze swoim przyjacielem, skoro znaleźliście wspólny język i czujesz się przy nim swobodnie.Najważniejsze to posiadać osobę bliską sercu, z którą zawsze można porozmawiać. W tym wypadku płeć nie jest ważna, liczy się przede wszystkim charakter ;)

Jak widzisz, ludzie różnie reagują, widząc dogadujących się chłopaka i dziewczynę. Tak było, jest i pewnie będzie przez długi czas. Wnioskuję, że Twoja mama należy do takich osób. Może to być spowodowane tym, że kiedyś sama chciała mieć przyjaciela, ale zawsze kończyło się na zakochaniu lub gdy już przyjaźniła się z jakimś chłopcem, ciągle jej dogryzano, a ich przyjaźń się rozpadła. Oczywiście, powody mogą być całkiem inne. Być może Twoja mama, zważając na czasy, w jakich żyjemy, nie wierzy, że taka przyjaźń może istnieć. Przecież teraz dzieci w podstawówce ze sobą chodzą (nie mówię, że to jest złe), więc na pewno to dla niej normalne, że córce w gimnazjum zaczynają podobać się chłopcy. Szczególnie, że wcześniej żadnego nie miałaś. Możliwe, że sama zaczęła twierdzić, że chodzisz z tym chłopakiem, gdyż myśli, że tłumaczenie się jej będzie dla Ciebie zbyt krępujące. Powodów naprawdę może być wiele, ale niezależnie od nich, powinnaś porozmawiać z mamą. Spróbuj na spokojnie opowiedzieć rodzicielce, kim jest dla Ciebie ten chłopak. Powiedz, że traktujesz go jedynie jako przyjaciela i nic poza tym Was nie łączy. Opowiedz jej o nim, o jego zaletach (m.in. o tym, że nie pije, nie pali itd.). Wyjaśnij, że możesz z nim swobodnie rozmawiać o swoich problemach i zawsze Ci wysłucha. Przecież prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Piszesz, że gdybyś z nim chodziła, na pewno powiadomiłabyś mamę. Wykorzystaj to jako argument podczas rozmowy. Uświadom matkę, jak wielkim darzysz ją zaufaniem i że gdyby coś między Wami było, ona dowiedziałaby się pierwsza. Myślę, że po szczerej rozmowie przestanie twierdzić, że ze sobą chodzicie. Jeśli jednak po wysłuchaniu Cię, każe Ci „przejrzeć na oczy”, nie próbuj usilnie się tłumaczyć. Wyjaśniłaś jej wszystko raz, nie musisz robić tego przy każdej okazji, ponieważ Twoja mama może wówczas pomyśleć, że ciągłym tłumaczeniem chcesz ukryć to, co naprawdę między Wami jest. Po prostu żyj dalej i nie rezygnuj ze spotkań i rozmów z przyjacielem. Nie krępuj się z nim rozmawiać. To może dać Twojej mamie powody do myślenia, że jednak chodzisz z tym chłopcem, skoro po Waszej pierwszej rozmowie na ten temat przestałaś zachowywać się w stosunku do niego tak, jak dotychczas. Wtedy nasuną jej się kolejne podejrzenia typu: „Wiedziałam, że ze sobą chodzą! Teraz chcą być  bardziej ostrożni, żebym tego nie zauważyła”.Najważniejsze, żeby Twoja mam widziała, że mimo jej oskarżeń, Ty nie zamierzasz ukrywać Waszej przyjaźni i żyć dalej, ciesząc się towarzystwem bratniej duszy ;) Jeśli po wszystkich wyjaśnieniach mama usłyszy Waszą rozmowę i zacznie Ci dogryzać, po prostu nie zwracaj na to uwagi. Jak mówiłam, przesadne tłumaczenie też nie jest dobre. Od czasu do czasu możesz przypomnieć, że się tylko przyjaźnicie. Myślę, że jeśli zastosujesz się do tych rad, Twoja mama powinna zrozumieć, że jednak nic więcej Was nie łączy. Być może będzie potrzebowała czasu, żeby to przemyśleć i dojść do słusznych wniosków, więc się nie denerwuj. Natomiast jeśli chodzi o nauczycieli, postępuj podobnie. Nie przejmuj się zbytnio ich uwagami, które być może nie zawsze są szczere. Cokolwiek by się stało i obojętnie jak zareagowałaby na to wszystko Twoja mama, pamiętaj, żeby nie ukrywać się i nie zrywać znajomości z tym chłopcem. Prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko i nie warto z niej zrezygnować z powodu głupich docinek, nawet jeśli osoba tak ważna jak matka nie potrafi tego zrozumieć.

Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i Twoja matka dopuści do siebie fakt, że jej córka może przyjaźnić się z chłopakiem. Jednakpamiętaj, że od przyjaźni  do zakochania jest niedaleko i nawet jeśli Ty nie będziesz nic czuła do tego chłopca, on z czasem może zacząć żywić do Ciebie coś więcej. W każdym razie, trzymam kciuki, żeby Wasza przyjaźń była prawdziwa i nigdy się nie skończyła ;)


środa, 15 grudnia 2010

Cytologia.


mam takie pytanie: co to właściwie jest cytologia? ciągle słyszę o tym badaniu, ale nei wiem na czym polega ~me

  


Droga Me!

Cytologa to badanie polegające na pobraniu fragmentu tkanki do badań, tzw. zrobienia wymazu z szyjki macicy. Dzięki badaniu cytologicznemu możliwe jest wczesne wykrycie komórek nowotworowych, wirusa HPV i innych chorób, więc należy je wykonywać regularnie, niezależnie od wieku.

Przed badaniem
Na parę dni przed badaniem nie należy stosować środków dopochwowych, współżyć z partnerem, używać wibratora, nie stosować środków antykoncepcyjnych.

Badanie
Podczas badania, lekarz ginekolog wprowadza do pochwy specjalny wziernik, specjalną "szczoteczką" zbiera odrobinę tkanki, którą potem przenosi na szkiełko laboratoryjne i wysyła do badania. 
By wynik badania był miarodajny, lekarz musi znać wiek pacjentki, mieć informacje o cyklu miesiączkowym, ciążach, chorobach, stosowanych środkach antykoncepcyjnych itd. Jeśli podczas robienia cytologii lekarz nie spyta o te informacje - zmień lekarza.
Wynik podaje się w 5 stopniowej skali, w której I stopień oznacza, że szyjka macicy jest całkowicie zdrowa, a V - nagromadzenie komórek nowotworowych, gdzie jedynym wyjściem jest usunięcie narządu.

  

Pierwsza cytologia
Pierwszą cytologię powinno się wykonać zazwyczaj około 25 roku życia. Wcześniej, jeżeli kobieta zaczęła życie seksualne w młodym wieku, gdy miała kilku partnerów lub jest nosicielką wirusa HIV czy HPV. Bez obaw, badanie to jest bezbolesne :)

Jak często nalezy robić badanie?
Jeśli wynik jest prawidłowy (I, II stopień), wystarczy raz na dwa-trzy lata. W innym przypadku cytologię nalezy wykonywać co rok lub częściej, stosownie do zalecenia lekarza.

Ile kosztuje?
Badanie cytologiczne jest bezpłatne, warto więc poprosić ginekologa o zrobienie cytologii (jednak sam powinien to zaproponować). Pamiętaj, że codziennie aż 5 Polek umiera z powodu raka macicy - po co bagatelizować?

Pozdrawiam!
Pchełka

Załoga NBS (21:25)
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x