niedziela, 30 stycznia 2011

Co w trawie będzie piszczeć? Wiosna-lato 2011

Witam autorki NBS ;)
Mam pytanie dotyczące mody , a więc co będzie modne tego lata ? Czy to już wiadome , bo znam się na modzie, trendach itd.

I czy okulary typu Nerdy nadal będą modne ?

Jeśli nie to jakie okulary będą modne ?


~Karwolina

 
Droga Karwolino!
Skoro znasz się na modzie i trendach, to do czegóż potrzebna ci pomoc takiego biednego Stworzenia, jak Ramoneska?
No, ale w porządku – jak przystało na modowego potwora, wyruszyłam w ekscytującą i niezwykle niebezpieczną podróż po modowych wybiegach i spróbowałam wyniuchać, co w trawie będzie niebawem piszczeć. Do rzeczy, moi państwo!

Na początek pozwolę sobie zacytować trafne stwierdzenie, pod którym i ja się podpiszę:
„Jak co sezon, możemy wyróżnić kilka głównych, najbardziej widocznych trendów, które pojawiają się we wszystkich kolekcjach. Przede wszystkim w modzie wciąż panuje kobiecość. Balansuje ona pomiędzy dwiema skrajnościami - minimalizmem a przepychem. Na tej opozycji opierają się niemalże wszystkie kolekcje nadchodzącego sezonu.”

U Chanel w kolekcji wiosna-lato 2011 prezentowanej na uliczce uroczego miasta Saint Tropez powróciliśmy do klasyki. Modelki prezentowały spodnie o klasycznym kroju – zbliżonym do męskiego, jednak nie zaprasowanym na kant. Dominowały luźne żakiety, w żadnym wypadku nie przylegające do ciała. Pojawiły się krótkie sweterki z rękawem 3/4 i 4/4 z deseniem poprzecznych pasków.
Co ciekawe, zauważyłam odbicie w stronę Etno, objawiające się w deseniach i metalowych aplikacjach na paskach – jednak póki co, tylko na długich i zwiewnych sukienkach.
Wspomniałam o paskach – ważny element garderoby – cienkie i skórzane.
Jeżeli chodzi o ozdoby, to długie i duże wisiory z koralików i małych kamieni.
Modelki chodziły najczęściej boso, ale z typowo letnich butów zaobserwowałam… rzymianki!
(i całe szczęście, bo dopiero pod koniec zeszłego lata udało mi się nabyć przyzwoity model)
Mam nadzieję, że zaraz ich coś nie wyprze. Pojawiły się koronkowe hafty, w formie bardzo minimalistycznej – nadają jednak swoistego charakteru danej kreacji. Wciąż na topie delikatne, kwiatowe desenie – więc nie chowaj jeszcze łaszków z tego sezonu – mogą się przydać.
Jeżeli chodzi o kolory, to zestawienie beżu, brązu, koniaku i écru. Dobrze czuje się również nieśmiertelny duet kolorystyczny – czerń i biel. Zarówno w duecie, jak i solo.
Prócz tego, typowo letnie, intensywne kolory – pomarańczowy, niebieski itp.
  
[wspomniane już brązy, rzymianki i klasyczne cięcie]
 
[kolorowy power!]
 
[elegancko, kwiatowo i bardzo zwiewnie]
  
[sweterki, paseczki i entno. Zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu ta część pokazu]
 
[i koronka. Niestety mało widoczna...]
A skoro o niebieskim mowa – Armani wypuścił elegancką kolekcję sukienek wieczorowych pod wdzięczną nazwą  ‘La femme bleue’, czyli jak już na pewno wywnioskowałyście, moje drogie czytelniczki, w kolorach niebieskich. Od ciemnych, do bardzo jasnych. Taka mała wskazówka kolorystyczna.

 
[z kolekcji Armaniego]
Napisałam coś o kolekcji klasycznej, no to czas na całkowite przeciwieństwo, gdyż niestety (a może dla niektórych „stety”?) Diesel postanowił nadal uparcie lansować rurki i leginsy. Prócz tego, spódnice z wysokim stanem. Jakby nie patrzeć, ten włoski dom mody upodobały sobie nastolatki, więc wielkiej szkody nie ma. Prócz tego sukienki w oryginalnych fasonach i buty na niebotycznym obcasie.
 
[osobiście jestem zdania, że to
naprawdę nic specjalnego...]
Skoro już o młodzieżowej „modzie”, skoczmy do propozycji sezonowej Zary.
Tutaj również wracają spódnice z wysokim stanem inspirowane latami 50’ i 70’. (może w końcu spodni się doczekam?) Często pojawiającym się deseniem w kolekcji będą lamparcie cętki, które znajdziemy na spodniach, bluzkach, czy sukienkach.
 
[skóra, ciemne rurki i cętki, czyli
przedsmak tego, co wam przekażę...]
 
[przyznam, że nie ubrałabym takich spodni...]

Chciałam podrzucić również propozycje od Karla Lagerfelda, jednak ten uparcie nic pokazać nie chce. Jedynie dosyć okrojona w zdjęcia kolekcja dla domu mody Chanel (ciekawie będą pewnie wyglądały metki) Znany projektant zadrwił sobie z klimatów typowo letnich i w jego projektach dominują barwy zimne, ciemne i ciężkie materiały oraz akcenty typowe dla kolekcji jesień-zima. Kolekcja określona została mianem „mroźnej wiosny”.


Podsumowując nieco mój wywód, parę konkretnych wskazówek:
a) żegnamy szarości, na salony wkracza kolor. I to nie byle jaki! Jak najbardziej intensywny! Czerwień, błękit, zieleń, róż, kanarkowa żółć i pomarańcz o intensywnych odcieniach – to najmodniejsze kolory na lato. Występują razem, w nietypowych duetach i jako same dodatki.
b) nadal tryumfuje beż i wszystkie jego odcienie, wpada nawet do brązu.
c) powodzeniem nadal cieszy się czerń i biel – modne są razem i osobno.
d) należy się zainteresować szydełkowymi haftami, co widzimy między innymi w kolekcji Chanel. Bardzo modny i stylowy akcent.
e) będzie szaleństwo geometryczne – kwadraty, poziome, grube pasy.
f) ubrania dostaną pazura i zostaną zdominowane przez zwierzęce desenie (co wspomniałam już przy kolekcji Zary), mianowicie: cętki, żyrafie łaty, pasy tygrysa i zebry. Występują w odcieniach naturalnych albo w zupełnie "odjazdowych" (króluje blady pomarańcz, róż, turkus i fiolet).
g) znów pozwolę sobie zapożyczyć cytat, gdyż sama bym tego lepiej nie ujęła! „Louis Vuitton i John Galliano zabierają nas w przeszłość, do epoki burleski, kabaretu i charlestona. Inspirują ich dawne fascynacje Dalekim Wschodem i sposoby, w jaki kobiety w Europie adaptowały tę modę na swój użytek.”
h) kwiatowe motywy w połączeniu z bielą i pastelami – bardzo kobiecy, letni look. Akurat na lato.

No, i coś, co trzymałam na modowy koniec:
Modne będzie połączenie stylizacji klasycznych, dziewczęcych z rockiem.
Czyli skórzane kurtki, szorty i wszystko co ciężkie!
(przedsmak u Zary)


W porządku, na sam koniec: okulary.
Przyznam szczerze, że niewiele się mówi na ten temat.
Nerdy chyba nadal się trzymają i nikogo nie krzywdzą.
Znalazłam tylko taką (przyzwoitą) wzmiankę na ten temat:
"Lata pięćdziesiąte raz na zawsze wydłużyły okularów, nadający im kształt kociego oka. Ogromne okulary typu muchy w sezonie 2011 zastąpią okulary retro – też duże, ale teraz modnie wydłużone, często z białymi oprawkami."CO z tym będzie dalej, trzeba jeszcze poczekać
Dla dociekliwych, link, gdyż przyzwoitość zakazuje mi rozciągać bloga.
Zdjęcia są koszmarnie małe. By lepiej móc cię przyjrzeć:
Chanel <- klik.

Mam nadzieję, że zaspokoiłam Twoją ciekawość i jednocześnie pomogłam!
Pozdrawiam:

piątek, 28 stycznia 2011

Jak wyrzuty sumienia wpływają na nasze życie?

Witam kochane! Śledzę Wasz blog od dłuższego czasu i uważam, że jest godny podziwu. 
Myślę, że porady odnośnie mojego kłopotu mogła by mi udzielić Siedmiokropka. Otóż dręczą mnie wyrzuty sumienia. Nie było by w tym nic kłopotliwego (w końcu wyrzuty sumienia, są czasem potrzebne). Niestety u mnie są szczególnie silne i często, moim zdaniem nie potrzebne. By było łatwiej zobrazować problem przytoczę przykład. 
Niedawno miałam spotkać się z moim chłopakiem. Zadzwonił do mnie z pytaniem czy może być dany dzień ja powiedziałam, że niestety nie. Miałam jechać z kuzynką na małe zakupy do innego miasta. Zawiedziona rozłączyłam się. Chwile później mama pyta się czy się umówiłam. Ja naświetlam sprawę z wyjazdem i tak dalej. Nagle mama mówi, że dlaczego się nie umówiłam, przecież nie jedziesz w ten dzień tylko następny. Ja zdziwiona bo byłam święcie przekonana o tym, że wyjazd jest akurat w ten dzień w którym mój chłopak chciał się spotkać, napisałam sms-a iż jednak ten dzień mi odpowiada. Wszystko powinno być w porządku, ale nie jest. Mnie od tej sytuacji dręczą wyzuty sumienia. Nie mogę przestać myśleć o tym jaka jestem głupia, jak mogłam się pomylić. 
To jedna z sytuacji, często gdy się pomylę, popełnię błąd czy to w życiu czy w szkole mam podobną sytuację. 
Raz zapomniałam zadania domowego, to był mój pierwszy raz, na mojej lubionej lekcji. Nie mogłam sobie tego wybaczyć. Starałam się to naprawić intensywnym zgłaszaniem się i tak dalej. 
Mój problem to chyba chęć bycia najlepszym, nie wiem jednak jak z tym sobie poradzić by mnie to nie zadręczało. 

~ Holy




Droga Holy!

Nadmierne wyrzuty sumienia mogą być bardzo uciążliwe i niepotrzebnie frapujące. Są problemem, jednak myślę, że łatwiejszym do zwalczenia, niż brak poczucia winy. To, że je masz świadczy o Twojej wrażliwości i dyscyplinie, tym, że masz w życiu własne zasadny, których nie chcesz łamać, a za chociażby przypadkową chwilę zapomnienia surowo się karzesz. Tak więc porozmawiajmy sobie trochę o wyrzutach sumienia.

"Zrobiłam coś złego, wyrządziłam komuś krzywdę... Wiem, że nie powinnam tak zrobić, jednak popełniłam to umyślnie, czego teraz żałuję" - tak powie osoba, która jest obarczona najbardziej powszechnym rodzajem poczucia winy. Wynika ono z umyślnego dokonania czegoś złego, złamania powszechnej zasady. W tym przypadku (zaznaczam, jeśli skrzywdziliśmy kogoś umyślnie) żal i smutek są całkowicie na miejscu, świadczą one o naszej wrażliwości oraz o tym, że odczuwamy skruchę. To wyrzuty sumienia pokazują nam, w jaki sposób dążyć do bycia dobrym. Jeśli było to ciężkie przewinienie, poczucie winy przestanie nas dręczyć dopóki nie naprawimy szkody, nie przyznamy się do błędu i nie przeprosimy. Za każdą umyślną krzywdę człowiek powinien przeprosić, nie zapominajmy o tym!

Możemy również odczuwać wyrzuty sumienia poprzez złamanie własnych zasadCzęsto jednak są one niepraktyczne, wyprowadzone przez nadmierne ograniczenia, zbyt dużą pokorę lub zwykłe przyzwyczajenie (kiedyś ktoś nam czegoś zabraniał, a z czasem zaczęliśmy się z tym zgadzać, mimo, że kiedyś mieliśmy na ten temat odmienne zdanie). W przypadku złamania tych zasad zaczynamy odczuwać dyskomfort, nasza wyobraźnia została pobudzona do działania. Zaczynamy oceniać to, co zrobiliśmy bardzo krytycznie, przesadzamy z osądem naszego czynu - chociaż sami nie mielibyśmy nic przeciwko temu, co zrobiliśmy, uważamy, że inna osoba może mieć nam to za złe i obarczamy winą samych siebie. Myślę, że w tym tkwi Twój problem Holy.

Napiszę również o innym rodzaju wyrzutów sumienia, aby wyczerpać temat. Bardzo często dzieje się również tak, że uczestniczymy w jakimś wydarzeniu, czy kłótni, w której winę ponosi inna osobę. Jednak ta, aby sobie ulżyć, próbuje zrzucić odpowiedzialność i poczucie winy na inną, niewinną osobę, aby samemu poczuć się lepiej. Wtedy obarczony wyrzutami sumienia człowiek zaczyna zastanawiać się nad swoją winą, tym co zrobił źle. Ostatecznie udaje mu się wymyślić swoją motywację do złego czynu oraz jak to zrobił. Niestety, z tym rodzajem poczucia winy najtrudniej sobie poradzić, wmówione wyrzuty sumienia wychodzą z głowy najciężej i w tym wypadku winna osoba musi przyznać się do błędu, a dzieje się tak coraz rzadziej. Jednak nie będę się bardziej nad tym rozpisywać, zastanówmy się nad problemem Holy.

Przede wszystkim, uświadom sobie, że stawiasz sobie za wysoką poprzeczkęNie ma ludzi idealnych, którzy niczego nie zapominają, nie popełniają żadnych błędów, czy wpadek. Wyznaczyłaś sobie zasady, którym nikt nie może sprostać. Kiedy zaczną dręczyć Cię wyrzuty sumienia, postaw się w sytuacji osoby, której "wyrządziłaś krzywdę". Na przykład, to, że w końcu zdecydowałaś się spotkać ze swoim chłopakiem pewnie bardzo go ucieszyło, sam pewnie też się kiedyś pomylił podobnie wobec kogoś, więc rozumie, że to był przypadek. A Twoja nauczycielka? To był pierwszy raz, wie, że jesteś wzorową uczennicą, starałaś się poprawić i doceni to. Oczywiście, dyscyplina jest ważna i pomaga nam być dobrym człowiekiem, jednak  pamiętaj, nikt nie jest w stanie nie popełniać pomyłek i nie zapominać o niczym. Dlatego musisz starać się mniej przejmować tym co zrobiłaś, ponieważ inni dopuszczają się gorszych zbrodni, których nie żałują.

Mam nadzieję, że dasz sobie radę i pokonasz swoje zbytnie wyrzuty sumienia, pozdrawiam! :)

Siedmiokropka


Domowe sposoby na zgagę.


Najpierw chciałam się przywitać ze wszystkimi czytelniczkami NBS. Przepraszam za moją długą nieobecność i zaległości w odpowiedziach, ale miałam problemy zdrowotne i nie mogłam pisać na NBS :)

Ostatnio często męczy mnie zgaga. Co może ją powodować? Czego powinnam unikać, żeby jej nie powodować? Jak mogę ją zwalczyć? (nie chodzi mi o leki, tylko bardziej naturalne sposoby)
~Asia

Droga Asiu!

Picie mleka, jedzenie mięty pod różnymi postaciami, aby złagodzić zgagę może dać chwilową ulgę, ale w dalszej perspektywie niesie ryzyko nasilenia objawów. 

Niektórzy chorzy popełniają błąd myśląc, że pewne pokarmy są naturalnymi lekarstwami na zgagę, dlatego, że po ich spożyciu na krótko odczuwają ulgę w dolegliwościach. 

Mleko, na przykład, zmywa kwas z przełyku z powrotem do żołądka i chwilowo łagodzi i neutralizuje jego działanie, ale samo w sobie stymuluje żołądek do zwiększenia produkcji kwasu. Godzinę po tym jak pacjent wypił mleko, aby ulżyć dolegliwościom, ból może powrócić. 

Mięta neutralizuje kwaśne środowisko w przełyku, ale także zwiększa wydzielanie śliny, która pomaga spłukać kwasy na powrót do żołądka, ale przede wszystkim mięta osłabia zwieracz przełyku, mięsień, który chroni przełyk przed cofaniem się treści żołądkowej. 

I kółko się zamyka. 

Zgaga ma miejsce, kiedy kwaśna treść pokarmowa z żołądka cofa się do przełyku. Objawami są: palący ból za mostkiem bez związku z wykonywanym wysiłkiem, gorzkie uczucie w ustach. 

Postępowanie zwykle obejmuje zmianę przyzwyczajeń żywieniowych i przyjmowanie leków obniżających kwaśność treści żołądkowej. Leczenie chirurgiczne bywa konieczne tylko w najpoważniejszych przypadkach. 

Jedzenie które może pogorszyć objawy: 

Czekolada – rozluźnia dolny zwieracz przełyku na granicy z żołądkiem. 
Kawa i alkohol – zwiększają wydzielanie kwasu. 
Cebula – rozluźnia zwieracz przełyku. 
Tłuste jedzenie – zwiększa wydzielanie kwasu. 
Napoje gazowane – bąbelki i zawarty w nich gaz dodatkowo rozdymają żołądek. 
Soki cytrusowe i pomidorowy – są kwaśne i zwiększają kwaśność treści żołądkowej. 

Jeśli nie potrafisz zrezygnować całkowicie z tych pokarmów, przynajmniej ogranicz ich ilość. 

Możesz też przyjmować leki neutralizujące kwasy ( Maalox ; Alugastrin ) i obniżające produkcję kwasu w żołądku z grupy H2 blokerów, które w małych dawkach dostępne są w aptekach. Leki z najsilniejszej grupy ( inhibitory pompy protonowej ) dostępne są tylko na receptę. 

Gdy zgaga nie mija powinno się skontaktować z lekarzem. Może się okazać, że konieczne jest badanie endoskopowe w poszukiwaniu zmian w śluzówce przełyku. Warto pamiętać, że nie leczony refluks objawiający się zgagą może doprowadzić do powstania zmian nowotworowych. 

Przed wizytą u lekarza warto przypomnieć sobie od jak dawna, jak często i po jakich posiłkach cierpisz na zgagę.

Pozdrawiam, Anitt.
Anitt (13:24)

Włoski na ramionach

Cześć. :) Zacznę może od tego, że macie wspaniałego bloga. ;) I co prawda piszę do was pierwszy raz, ale ile razy mi już pomogłyście .. ;D
A więc. Mój problem polega na tym, że mam długie i ciemne włosy na rękach! Ładnie wyglądają na głowie, bo są grube, ale na rękach - fuuu. Wiele razy widziałam ludzi, albo nawet moje koleżanki, jak miały gładkie ręce, mimo, że miały włoski. Ale one były jasne i cienkie!
Ja raz uzywałam kremu depilacyjnego. Na początku świetnie, ale to głupio wygląda mieć takie swiecące pustką ręce! ;/ A jeszcze gorzej, jak zaczynaly odrastać! Wyglądałam jak jeż, włoski byly sterczące i ostre!.
Jak uzyskać efekt gładkich, cienkich i jasnych włosków na rękach? Są może jakieś sposoby? Możecie o nich napisać? ;)Proszę pomóżcie mi .. Z góry dziękuje! :* :D

~ jeż xD



Kochana!

Wszystko zależy właśnie od barwy i grubości naszych włosów. Blondynki to mają dobrze, prawda? Co nie znaczy, że brunetki mają źle. Po prostu trzeba wiedzieć, co z tym fantem zrobić.
Moim zdaniem depilacja nie jest dobrym pomysłem. Kiedy włoski zaczną odrastać, jak słusznie zauważyłaś, będą one sterczeć i być dosyć sztywne. Poza tym, takie "puste" ręce mogą przyciągać uwagę i informować o tym, że je goliłaś:). Ale to tylko Twój wybór.
Dobrą metodą będzie wybielenie. Możesz spróbować robić to wodą utlenioną. To dobry rozjaśniacz. Niektóre osoby farbują je, ale jak dla mnie jest to raczej kiepski pomysł.
Polecam produkty rozjaśniające włoski na ramionach.


Sally Hansen, Creme Hair Bleach
Wybielacz do włosów na ramionach, nogach i twarzy)
Cena: 34 zł



"Rozjaśnia ciemne, niepożądane włosy, dopasowując je do koloru Twojej skóry. Działa łagodnie dzięki zawartości aloesu."

Pozdrawiam!
Megu;)

W towarzystwie mnie obraża.


Hej dziewczyny! Świetny blog. Mam pewien problem dotyczący mojej przyjaciołki. A więc tak.. Przyjaźnimy się juz jakis czas. Ale ostatnio strasznie się od siebie oddalamy. Chodzi o to ze czasami spędza przerwy z innymi kolezankami (ktorych nie lubie, ale nie z tego powodu) i ja poprostu jestem na przerwach sama. Zauważyłam że kiedy jesteśmy same wszystko obraca się o 180 stopni. Normalnie rozmawiamyci w ogóle jest jakos milej. Teraz druga sytuacja. Kiedy jestesmy w szkole i czasem dosiądziemy się do innych kolezanek i zartujemy z nimi ona poprostu zaczyna sie popisywać. Kiedy jeszcze przed chwilą wszystko było normalnie ona zaczyna mnie obrażać, wtedy jest mi przykro..A dziwi się potem ze siedze zdenerwowana.. Czasami mam ochotę zakończyć tę przyjaźń, ale wszystko wraca do normy.. Rozmawialam z nią o tym co mysle o jej zachowaniu.. Ale widocznie na marne.. Kiedys mi nerwy puszczą, będę miala wszystkiego i dość wygarne jej to wszystko w twarz. Ona nie wie jaka jest. Już nie wiem co mam robić. Opadają mi ręce. 

~Miss nothing


     

Moja droga!
Jeszcze raz poważnie porozmawiaj ze swoją przyjaciółką. Powiedz jak się czujesz i przedstaw sytuację ze swojego punktu widzenia. Zapytaj, czy przyjaciółka jest na Ciebie zła, czy coś jej w Tobie nie pasuje, że właśnie tak się zachowuje w towarzystwie. Możliwe tylko, że chce pokazać kto tu rządzi. Dlatego nie daj się i wyjaśnij z nią wszystko. Poproś, aby się tak więcej nie zachowywała. Zapytaj, czy jest zazdrosna. Jeśli tak, dowiedz się o co i spróbuj wyeliminować powody, zapewnij, że nie ma o co być zazdrosna. Oczywiście nie narzucaj się i nie próbuj jej udowodnić tego na siłę, bo możecie się niepotrzebnie pokłócić.
 Jeżeli rozmowa nie zadziała musisz jej pokazać jak się zachowuje. I przedstawię Ci trzy opcje, które mogą coś tutaj zdziałać.
 1. Gdy tylko koleżanka Cię obrazi, zwróć jej na to uwagę. Powiedz, że to nie było miłe i nie życzysz sobie więcej takich numerów. Przyznaj, że to Cię uraziło. Tylko nie rób z tego afery, bo może uznać, że przesadzasz. Powiedz to spokojnie i z opanowaniem.
 2. Obraź się. Wspomnij, że to Cię uraziło i nie masz ochoty wysłuchiwać dalej jak Twoja przyjaciółka Cię obraża. Pamiętaj, że musisz powiedzieć to tylko jej, nie przy wszystkich, bo może sobie pomyśleć, że zachowujesz się tak na pokaz. Może zastanowi się i następnym razem ugryzie się w język.
3. Graj tak jak ona i też ją obraź. Gdy usłyszysz coś nieprzyjemnego na swój temat, odpowiedz podobnie. Ta opcja jest ryzykowana, bo może zaostrzyć między Wami konflikt. 

Jeżeli nic nie zda egzaminu, powiedz jej, że masz dosyć wiecznego obrażania i chcesz, aby dziewczyna wreszcie zaczęła traktować Cię jak przyjaciółkę. Skoro tego nie robi, odsuń się od niej. Może to da jej do myślenia. 

Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Pamiętaj, nie przejmuj się za bardzo uwagami przyjaciółki i porozmawiaj z nią o tym. Pozdrawiam, 
Margaret

czwartek, 27 stycznia 2011

Nie może zaakceptować moich zmian.


Witajcie dziewczyny ;) Sprawa z którą się do was zwracam ... 
Witajcie dziewczyny ;) Sprawa z którą się do was zwracam myślę, że podchodzi pod kategorię 'przyjaźń' więc o pomoc proszę Margaret. 
W gimnazjum zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną ( umownie X) , bardzo szybko zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami, dobrze czułyśmy się w swoim towarzystwie, śmieszyły nas te same sytuacje itp. Jednak ja zawsze czułam się przy niej jakoś bardziej nijako, przechodziłam wtedy okres dojrzewania więc moja twarz wyglądała dosłownie strasznie, a co chyba jest tutaj najistotniejsze byłam naprawdę gruba (167 / 78kg),a X była osobą bardzo drobnej budowy, to taka słodka blondyneczka, którą lubi się po prostu od pierwszej chwili. Do tego ja ubierałam się nie najlepiej ( bo wiadomo ciężko znaleźć było na mnie jakieś modne ciuchy) Dlatego też ona miała o wiele więcej przyjaciół ode mnie, gdy się pokłóciłyśmy klasa i znajomi zawsze brali jej stronę, a mnie odsuwali na boczny tor do czasu, aż się pogodziłyśmy. Ech, myślę, że to był ten okres gdy ona wszędzie ze mną chodziłam, żeby jak najlepiej wyglądać na moim tle. Co prawda nigdy mi tego w twarz nie powiedziała, ale ja to tak odczuwałam. 
Potem poszłyśmy razem do tego samego liceum, ale trafiłyśmy do dwóch różnych klas.I właśnie tu tkwi sedno problemu. W pierwszej klasie na przełomie roku powzięłam postanowienie, że wezmę się za siebie: schudnę, zadbam o siebie maksymalnie. I cóż, zaczęłam realizować swój plan. Na początku X mnie chwaliła, że mam siłę tak chodzić na basen, wyszukiwać ciuchy, wydawać by się mogło, że bardzo mnie wspierała. A ja odkrywałam wtedy siebie - wraz ze straconymi kilogramami przybywało mi pewności siebie, uporu, wiary we własne możliwości i to, że może faktycznie jednak jestem ładna. pierwszy raz dostrzegłam tak naprawdę, że nie jestem wcale od X brzydsza kiedy stanęłyśmy razem przed wielkim lustrem. Co prawda X nadal była budzącą sympatię drobną blondyneczką, ale ja urosłam ( 173) , i ukazało się coś co kiedyś uważałam za moje największe przekleństwo: nogi! Pamiętam, że w tamtym momencie nie mogłam uwierzyć, że udało mi się tego dokonać. I nie ja jedna. X też miała problemy z akceptacją tego jak teraz wyglądam, tego jak się ubieram i jakie wywieram na ludziach wrażenie. 
Kiedyś zawsze chodziłyśmy wszędzie na imprezy razem i to ja siedziałam przy barze, a X świetnie bawiła się na parkiecie, a faceci jedyne co rzucali w moim kierunku to " hej, czy mogłabyś przedstawić mnie swojej koleżance?". Ale wtedy , ech, to ze mną flirtowali, to ja byłam proszona na parkiet - a X siedziała i na to patrzyła. Gdy chciałam wciągnąć ją na parkiet wściekła się i obraziła. I od tej pory coś zaczęło się psuć. 
W szkole zaczęto mnie traktować inaczej niż 'wielkiego paszteta, tej krowy' itp. To tak jakby ludzie odkryli, że istnieje, interesowali się mną, chcieli się ze mną przyjaźnić. X także nadal była w kręgu 'popularnych', nadal piękna itp. I ja też się w nim znalazłam. Ale co mi po tym! X nie chce się od tej sceny w klubie nigdzie ze mną pokazywać, nasza wyprawa do sklepu by upolować ciuchy okazała się totalną porażką , ponieważ gdy wybrałyśmy parę ciuchów i poszłyśmy przymierzyć i miałyśmy ocenić się jak wyglądamy, w czym nam dobre itp ( co wielokrotnie robiłyśmy przed moją zmianą) X spojrzała na mnie wściekła i bez słowa wyszła z galerii handlowej. Mnie zatkała, bo nie wiedziałam co jej się stało. oczywiście pisałam do niej, pytałam, co jest nie w porządku, próbuję z nią rozmawiać, ale ona mnie całkowicie unika. Nie chce ze mną wychodzić na imprezy, nie chce pokazywać się ze mną na przerwach w szkole. 
A ja boję się, że to przez mój wygląd! Na dzień dzisiejszy jesteśmy w trzeciej klasie liceum, i od prawie roku ciągle jest tak samo. Rozmawiamy jak zwykłe koleżanki od święta, a przecież kiedyś rozumiałyśmy się bez słów! Myślę czasami, że ona jest na mnie wściekła za tą zmianę, wściekła, że mi się udało! Ale ja przecież nie będę jej przepraszać za to, że w końcu się dobrze ze sobą czuję, bo to było by naprawdę niedojrzałe... 
Zastanawiam się czy warto walczyć dalej o tę przyjaźń , bo bardzo mi zależy na X i na tej wyjątkowej więzi , która nas łączyła, bo wiem, że taka nie zdarza się często. I ciągle też próbuję pojąc o co X właściwie jest tak wściekła? Przecież nic jej nie zrobiłam, nigdy nie okłamałam, nie wygadałam sekretu itp... Pomóżcie mi to pojąc, i doradźcie co robić z tym dalej, proszę was bardzo. 

~Value 



Dopisek: 


PS Dopisując, wtedy w klubie miałam już 55 kg około ( i na tej wadze stanęło już od ponad roku). Musiałam uzupełnić, żebyście miały pełen obraz tej kilogramowej utraty. 

~Value
 
  
 
Kochana!
 Na początku chcę Ci pogratulować tak wielkiej wytrwałości i determinacji. Niewiele osób potrafi tak się zmotywować, uważam, że odniosłaś ogromny sukces.:)
 Twoja przyjaciółka zachowuje się bardzo niedojrzale. Nie może zaakcpetować tego, że się zmieniłaś, prawdopodobnie również zazdrości, że osiągnęłaś tak wiele i udało Ci się schudnąć. Możliwe, że nie może się pogodzić z tym, że jej dawna koleżanka, ta gruba (oczywiście nie chcę Cię obrazić, ani nic z tych rzeczy:)), bez pewności siebie i samozadowolenia zniknęła. Widzi teraz nową, odmienioną dziewczynę, która jest całkiem inna niż ta stara.
 Z tego powodu musisz jej koniecznie wytłumaczyć, że zmienił się jedynie Twój wygląd, a Twoja osobowość pozostała. Zapewnij, że zawsze masz dla niej miejsce w swoim życiu, i że ją lubisz, dlatego próbujesz o nią walczyć. Powiedz, że jako przyjaciółka powinna się cieszyć, że jesteś szczęśliwa i wreszcie uzyskałaś efekt, na który czekałaś od lat. Jeżeli tego nie rozumie, znaczy, że jest zazdrosna. Tutaj już będzie trudnej. Musisz jej powiedzieć, że nie ma o co być zazdrosna, ona też jest przecież ładna i zgrabna, każdy jest inny. Powinna zacząć przejmować się swoim wyglądem, a jej zazdrość Cię rani i nie chcesz, aby to zniszczyło Waszą przyjaźń. Powiedz, że jeśli chce, podpowiesz jej jak zrzucić zbędne kilogramy. Może zabierz ją na zakupy i pomóż wybrać coś ładnego? Na pewno jej to zaimponuje, możliwe, że poczuje się bardziej dowartościowana i przestanie się dąsać. Polecam Ci również notkę: http://nasze-babskie-sprawy.blog.onet.pl/2,ID418916349,index.html . Myślę, że znajdziesz tu coś dla siebie.:)
 Jeżeli rozmowa nie podziała, próbuj ją jakoś do siebie zachęcić. Praw komplementy, na przykład mów, że ma ładną bluzkę i podkreśla jej oczy. Zacznie sądzić, że podoba Ci się jej styl, czy uroda i może przestanie tak bardzo zwracać uwagę na Twój wygląd. Również pokazuj, że nic się nie zmieniłaś, róbcie te rzeczy, co zawsze, mam na myśli, Wasze ulubione zajęcia, czy zainteresowania. Jeżeli sytuacja z klubu się powtórzy, staraj się wyciągać koleżaknę na parkiet, żeby nie czuła się samotna.:)
 Jeśli nic z tego nie spełni zadania, poczekaj, aż dojrzeje. Może po prostu potrzebuje czasu na przemyślenie wszystkiego i zaakceptowanie tego. Nie naciskaj na nią, bo przecież nie może robić nic na siłę. To ona zawsze była tą "lepszą", przynajmniej tak się czuła, teraz to się zmieniło, więc nie dziwię się, że jej trudno.
 Może być tak, że nic nie da się z tym zrobić, po prostu ta dziewczyna jest zbyt pusta, żeby dojrzeć prawdziwą przyjaźń, dla niej główną rolę gra wygląd. To oznacza, że przyjaźniła się z Tobą tylko dlatego, żeby (jak sama powiedziałaś) lepiej wypadać, na pewno nie chodziło jej o Ciebie. Dlatego jak najszybciej zerwij ten kontakt. Wcale nie musisz jej o tym mówić, po prostu nie męcz się dłużej. Co to za przyjaciółka, która chce tylko własnego dobra?
 Życzę Ci powodzenia i mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Bądź dzielna! Pozdrawiam,
Margaret
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x