sobota, 11 czerwca 2011

Była narzeczona, ciąża i brak happy endu.

Drogie dziewczyny.  
Mam na imię Magda, mam 16 lat i ogromny problem, przez który nie mogę się na niczym skupić.
Mam starszego o 7 lat brata Bartka, który wyjechał z mojej rodzinnej wsi do liceum, a obecnie studiuje w dużym mieście. Pół roku temu przyjechał do domu na wakacje razem ze swoją dziewczyną Dominiką i przyjacielem Marcinem. Z Dominiką już się kiedyś widziałam, ale Marcina znałam jedynie z opowieści Bartka. Poznali się w liceum, a potem mimo, że Bartek poszedł na studia, a Marcin wyjechał do Anglii przyjaźń przetrwała. I kiedy go zobaczyłam... zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Bartek nieco zaniedbywał Marcina, więc żeby się nie nudził pokazywałam mu okolicę, a jemu bardzo się to podobało. Po kilku wypadach sam proponował mi wspólne spacery. Szybko znaleźliśmy wspólny język, choć dzieliła nas taka różnica wieku. Myślałam, że z jego strony to jest tylko koleżeństwo, ale okazał się, że i ja mu się podobam. Tydzień przed jego wyjazdem pocałowaliśmy się po raz pierwszy. To było jak grom z nieba. To były najlepsze dni w moim życiu. Gdy Marcin wyjeżdżał myślałam że zwariuję. Tęskniłam za nim strasznie. Bardzo często pisaliśmy do siebie maile i Marcin postanowił, że wróci z Anglii i zamieszka w Polsce. Gdy przyjechał od razu się spotkaliśmy i wiedziałam, że musimy być razem. I byliśmy przez miesiąc. A potem zadzwoniła z Anglii była dziewczyna Marcina i powiedziała mu, że jest z nim w ciąży. On jej nie uwierzył, ale posłała mu zdjęcia swojego zaokrąglonego brzucha. Marcin się załamał. Postanowił wrócić do swojej byłej. Od tygodnia już go nie ma, a mi wydaje się że oszaleję. Wyję w poduszkę i chcę umrzeć. Marcin nic do mnie nie pisze - powiedział, że musimy zerwać ze sobą wszelki kontakt, dla naszego dobra, żebyśmy nie cierpieli jeszcze bardziej.  
Wczoraj do domu przyjechał Bartek z Dominiką - podzielili się ze mną radosną nowiną - Marcin wrócił do swojej byłej i planują ślub. Chcę umrzeć, tylko nie wiem jak to zrobić...
~Magda

 
Kochana Madziu!
Ta sytuacja jest niezwykle trudna, ale musisz postarać się zrozumieć Marcina.
Mimo wszystko zachował się bardzo odpowiedzialnie i dojrzale wracając do swojej byłej partnerki.
Nie odsunął się od Niej.
Zdecydował się, że razem będą wychowywać swoje dziecko.
Pomyśl właśnie o dziecku.
Czemu ten maluszek ma wychowywać się bez obojga rodziców?
Jesteś młoda- masz dopiero 16 lat.
Miłość przychodzi i odchodzi.
Dziś wydaje Ci się, że bez Marcina nie przeżyjesz ani jednego dnia dłużej, a za kilka miesięcy możesz spotkać na swojej drodze kogoś wyjątkowego.
Madziu, musisz zrozumieć, że i Marcinowi jest w tej sytuacji ciężko.
To dobrze, że nie zachował się jak ostatni palant i nie zostawił swojej byłej dziewczyny w trudnej sytuacji.
Jedyne co mogę Ci jeszcze poradzić to ewentualne czekanie.
Moja koleżanka miała identyczną sytuację jak Ty.
Po kilku latach spotkała tego chłopaka z Jego córką na spacerze.
Wtedy wiedziała, że dobrze postąpiła zostawiając Go „ w spokoju”.
Zaczęli się spotykać, bo związek tego chłopaka i Jego żony nie był nigdy udany- związali się jedynie z powodu dziecka.
Chłopak widuje się ze swoją córką, wspólnie wychodzą z małą na spacery.
Z żoną rozwiódł się, ale cały czas ją wspiera.

Życzę Ci żeby wszystko potoczyło się w dobrym kierunku.
Mam nadzieję,że postąpisz słusznie.
Jeśli miałabyś ochotę o coś jeszcze zapytać- pisz śmiało na mój numer gg.

Pozdrawiam,
Ina.

piątek, 10 czerwca 2011

Jak się bezpiecznie opalać

A więc zaczęła się szkoła, owszem, ale chociaż pora jest już powakacyjna, wciąż można wybyć gdzieś na weekendzie i nabyć nieco opalenizny:). Ewentualnie, leżak na balkon albo do ogródka, kiedy tylko poświeci trochę więcej słonka. Bo kto powiedział, że w roku szkolnym nie można się opalać?
Oczywiście, trzeba się opalać zdrowo i bezpiecznie. Nawet jeśli Wasza skóra jest już brązowa po wakacyjnych szaleństwach, nie zapominajcie o preparatach do i po słonecznej kąpieli.

 

Oczywiście, nasz organizm w pewnym stopniu potrafi się chronić przed działaniem promieniowania słonecznego. Wiedzą o tym ci, którzy słyszeli/uczyli się o melaninie. A jednak nie możemy zdawać się tylko na nią i inne reakcje ochronne naszego ciała. Grozi to oparzeniami, zmianami skórnymi, a nawet czerniakiem - rakiem skóry.
Dlaczego Was straszę? Abyście nigdy, przenigdy nie zapominały o filtrach.

Oto wskazówki, jak się bezpiecznie opalać

PRZED:
1) Przed opalaniem smarujemy się dokładnie filtrem o faktorze odpowiednim dla naszej karnacji.
2) Jeśli nasza skóra jest blada lub wrażliwa, zaczynamy od największego, później stopniowo zmniejszamy faktor.
3) Pamiętajmy o dawkowaniu słońca. Pierwszego dnia 20 min., każdego następnego - coraz dłużej.
4) W przypadku jasnej karnacji wystarczy ok. 15 min., aby cera zaczęła się czerwienić, dlatego smarujmy się od razu po wyjściu na słońce.
5) Faktory największe zachowujemy na twarz, zwłaszcza nos.
6) Skórze ciemnej wystarczy SPF 15, może 30, jasnej odpowiednio więcej.

Stopień ochrony przez poszczególne wartości:

- SPF 2 -> 25-30 %
- SPF 4 -> 50 %
- SPF 10 -> 85 %
- SPF 15 -> 95-96 %
(w niektórych danych 93 %)
- SPF 25 -> 96 %
- SPF 30-50 -> 98 %
- SPF 60 -> 98,5 %

7) Opalamy się do godziny 11 przed południem i od godziny 14 po południu. W godzinach między 11 i 14 słońce świeci najmocniej i staje się to niebezpieczne.

W CZASIE:
1) Po każdej kąpieli kładźmy na skórę nową warstwę filtru. To co z tego, że filtr jest wodoodporny? Nie zawierzajmy temu, bo potem możemy płakać.
2) Pijmy dużo wody. W czasie spoczynku w słońcu bardzo dużo wody paruje z organizmu, trzeba więc uzupełniać jej zapasy.
3) W czasie opalania róbmy kilka przynajmniej 5-10 minutowych odpoczynków, chowając się w cieniu.
4) Pamiętajmy o nakryciu głowy. Kapelusz, czapka, chustka, cokolwiek.

PO:
Także stosujemy odpowiednie preparaty (łagodzący, utrwalający, nawilżający lub rozświetlający).
Musimy przede wszystkim dobrze nawilżyć skórę i złagodzić odpowiednio ewentualne nieprzyjemne skutki.

Przykłady kosmetyków do i po kąpieli słonecznej:

Pollena-Ewa, Eva Sun, Balsam do opalania SPF 10
Cena: ok. 9 zł
Pojemność: 100 ml


Soraya, Balsam do opalania wodoodporny SPF 45
(wysoka ochrona)
Cena: ok. 20 zł
Pojemność: 100 ml




Rossmann, Sunozon, Kinder-Sonnenspray LSF 30

Spray do opalania dla dzieci SPF 30
Dla skóry wrażliwej
Cena: ok. 15 zł
Pojemność: 250 ml

 

Kolastyna, Balsam po opalaniu S.O.S.

łagodzący skutki poparzeń
Cena: ok. 13 zł
Pojemność: 200 ml




Australian Gold, Forever After

Balsam nawilżający po opalaniu
Cena: ok. 79,90 zł
Pojemność: 650 ml

 


No, sądzę, że tyle przykładów w zupełności wystarczy. Mam nadzieję, że mimo iż to wrzesień, moje rady się przydadzą. A jeśli nie - może na jakieś wyjazdy w ciepłe kraje, albo na przyszłe wakacje?
Pozdrawiam serdecznie!

Megu ;)

Woli kolegów ode mnie?

MAM PROBLEM - prosze, nie zignorujcie ;(. Co mam robić, jeśli moj chlopak woli spędzać czas ze swoimi kumplami niż ze mną? Jak jesteśmy sami to jest dojrzały, czuły, a jak jest przy kolegach jest zupełnie inny - dziecinny, nawet troche żałosny... ;/. I nie wiem co robic! Mam mu to powiedziec i wygarnąć, a moze nic nie robic i dac mu do siebie zatęsknić i czekać aż sam zacznie szukać dla mnie czasu? Czy się wtedy nie zniechęci i nie stwierdzi ze go olalam? POMOCY!
Ania93
 
 
 
Kochana Aniu,
Po Twoim podpisie stwierdzam, że masz 16 lat. Twój chłopak pewnie też coś w tych okolicach, co wynika z jego zachowania.
Pisałam o tym tysiące razy. Chłopcy w tym wieku wstydzą się okazywania swoich uczuć przed kolegami. Nie wstydzi się Ciebie, lecz tego, że z Tobą jest, że się zakochał. Wtedy zachowuje się dziecinnie, nawet czasami tak, jakby Cię w ogóle nie znał. Natomiast kiedy jest z Tobą - czuje się mężczyzną, który ma swoją kobietę. I dobrze. Myślę, że warto z nim o tym porozmawiać. Powiedz mu, że jest Ci przykro, że tak się zachowuje. Uświadom mu, że chciałabyś mieć go częściej, ale pod żadnym pozorem nie uniemożliwiaj kontaktu z kolegami. Tego by nie przeżył !
Powodzenia. 
Rebell.

czwartek, 9 czerwca 2011

Nie mogę znaleźć odpowiedniego stanika


Dziewczyny, mam problem. Otóż chciałabym zacząć wreszcie nosić staniki z usztywnianymi miseczkami. Ale nigdzie nie mogę znaleźć mojego rozmiaru . Jest może nietypowy bo 80A. Byłam z mamą w kilku sklepach z bielizną i były tam takie rozmiary, ale tylko z drogich firm, kosztowały powyżej 100 zł. Nie chciała mi takiego "drogiego" kupić. A my naprawdę mamy pieniądze! Oboje z rodziców świetnie zarabiają, są na wysokich stanowiskach. Tylko na mnie strasznie szczędzą kasy. Mama tylko chodzi po galeriach i kupuje sobie drogie ubrania (np. ostatnio kupiła płaszcz za 800zł!). Próbowałam z nią o tym rozmawiać, ale mówiła tylko, że przesadzam, że niczego mi nie brakuje, że niektóre dzieci nawet nie mają się w co ubrać. Jak zdobyć stanik i jak poradzić sobie z mamą? ~ Ciemna



Kochana Ciemna!

Cóż, muszę przyznać po trosze Twojej mamie rację. Niewiele dziewczyn stać na kupowanie płaszcza za 800 zł. Myślę, że w tym przypadku nie chodzi o to, czy Twoich rodziców stać na to czy nie, ale o to, że być może jesteś trochę za bardzo rozpieszczona. Jeszcze rośniesz, przesadą byłoby wydawać ponad 100 zł na stanik.


Myślę, że rozmiar 80A nie jest dziwny, chodząc na zakupy często takie widuję. Być może należy zmienić sklepy, do których chodzisz? Zamiast odwiedzać sławne, markowe sklepy, udaj się raz do malutkich sklepików na rogach albo nawet do supermarketu - tam można znaleźć dobre jakościowo staniki za stosunkowo niskie ceny.

Jeśli mieszkasz niedaleko Warszawy, może warto udać się na Stadion XX-lecia? Wydaje się, że ciuchy tam kupowane są gorsze... tak naprawdę nawet nie zauważyłabyś różnicy, prócz tej w cenie ^^. 
Niech czytelniczki dorzucą jakieś sklepy niedaleko swojego miejsca zamieszkania, do których warto się udać na takie zakupy:)


A sprawdzałaś wcześniej staniki 80B? Czasami wielkość miseczki jest porównywalna, więc warto byloby przyjrzeć się bliżej miseczkom trochę większym niż te, których poszukujesz.


Jeśli naprawdę nie będziesz mieć możliwości kupienia odpowiedniego dla siebie stanika, to sprawdzi się pomysł jednej z czytelniczek, mianowicie przedłużacz obwodu biustonosza. Można takie kupić w dobrych sklepach bieliźniarskich albo w internecie, na Allegro.

I to tyle z moich pomysłów.

Ważne jest to, byś wiedziała, ile wart jest dany towar i jaką maksymalną cenę jesteś w stanie za niego wydać. Mam nadzieję, że się tego nauczysz ^^


Pchełka
Załoga NBS (16:00)

Zakochałam się w cwaniaku i co dalej?

heej :* mam pewien problem.. Więc w naszej szkole [gim] jest pewien chłopak który już od dawna mi się podoba. Jest starszy o 2 lata. Próbowałam z nim pogadać itp. ale jestem troche niesmiała i jedyne na co było mnie stać to krótkie rozmowy na gg. Jednak żadko mi odpisuje. On podobno ma dziewczyne, chociaz kiedys pytalam sie nie w moim imieniu i powiedział że nie. Słyszałam od koleżanek że on najpierw chodzi z dziewczyną a póżniej wyzywa ją od szmat itp. Ale ja naprawdę się w nim zakochałam ! Nie wiem co mam robić. Wstydzę się do niego podejść, a on zawsze jest w owarzystwie kolegów. Na dyskotece szkolnej tanczy tylko z ''Vip'ami '' Więc praktycznie w ogóle nie mam możliwości z nim porozmawiać. Zależy mi na nim i nie wiem co mam robić. Błagam, pomóżcie ! W dodatku moja koleżanka jak usłyszała że mi się podoba to sie z nim ''zakolegowala'' i teraz specjalnie '' popisuje '' sie ze np. z nim gadala albo ze mają sie spotkac w miescie. Zawsze myslalam ze jest moja przyjaciolka ! Jeszcze powiedziała dziewczyną z klasy że on mi się podoba i teraz mnie wyśmiewają. Proszę Was pomóżcie. Jak mam do niego zagadać ? A jeśli on nie będzie miał ochoty ze mną gadać ? CO mam robić !?
azazza
 
 
 
Droga Azazza :d 
Uważam, że ten chłopak nie ma poszanowania wobec dziewczyn. Jeśli najpierw jest z nimi w jakimś tam związku, a później odnosi się o nich w ten sposób, to naprawdę nie jest ciekawym obiektem zainteresowania. Myślę, że powinnaś go sobie odpuścić. Wiem, że to nie jest łatwe. Ale powiedz - co Ci po nim ? Zdobędziesz go, a potem Cię rzuci, bo nie ma pojęcia o godnym postępowaniu z dziewczynami ! Ech... Tacy są najgorsi. I nie rozumiem podziału dzisiejszej młodzieży na VIP'y i nie VIP'y. Albo wszyscy nimi są, albo nikt. Równość panuje w naszym kraju. Nie ma lepszych i gorszych ludzi, przynajmniej nie w szkole. Nie wolno się tak dzielić ! Jesteś zapewne cudowną, wyjątkową dziewczyną. Nie myśl o sobie w ten sposób. I poszukaj jakiegoś bardziej wartego uwagi chłopaka. A co do tej Twojej pseudo przyjaciółki... Niech sobie go weźmie i niech się z nim męczy ;) ale o żaleniu się Tobie na jego temat niech zapomni. 
Powodzenia. ;*
Rebell.

Przywłaszczyła sobie mój podręcznik!


  Cześć dziewczyny! 

Pozwólcie mi opisać mój problem od początku (nie ukrywam, że może być to dosyć długa opowieść). 
Pewnego dnia jedna z dziewczyn w mojej klasie chciała pożyczyć ode mnie książkę z matematyki. Zdziwiłam się, ponieważ ona nigdy się nie uczy, jest zagrożona ze wszystkich szkolnych przedmiotów i ma masę uwag. No, ale niech jej będzie, pożyczyłam jej tę książkę, bo myślałam, że chciałaby się poduczyć z czegoś z matematyki i po kilku dniach mi ją odda. Mijały dni, tygodnie. Gdy upominałam się o podręcznik, ta cały czas odpowiadała "Zapomniałam, oddam ci jutro". Ale na następny dzień słyszałam taką samą wypowiedź. Minął pierwszy miesiąc, drugi, a książki nie było. Matematyka to jeden z przedmiotów, którego w II klasie gimnazjum nie rozumiem i bez pomocy podręcznika nie zdołam zmierzyć się z wymaganiami naszej nauczycielki. Do tego co każdy brak podręcznika dostawałam minusy, a u nas co trzeci minus to jedynka, natomiast co piąty plus to piątka. Ów przedmiot mam cztery razy w tygodniu, tak więc niewątpliwie łatwo obliczyć jak posypywały mi się jedynki co tydzień. Ale nie odbiegając od tematu. Pod koniec marca, bodajże, poszłam do naszej wychowawczyni poinformować ją o zaistniałej sytuacji. Ta znów poszła do tej dziewczyny powiedzieć jej, że musi mi książkę oddać. Dzień później, na ostatniej wtorkowej lekcji - technice, gdy siedziałam sama w ostatniej ławce, a ta dziewczyna z dwoma koleżankami ławkę przede mną, zaczęła mnie wyzywać. Nie oszczędzała słów, wyklinała na mnie, groziła mi, że naśle na mnie swoich kolegów za to, że będzie miała przeze mnie kłopoty, bo poinformowałam nauczycielkę o tym. Sytuacja się uspokoiła, czekałam wciąż na podręcznik. Od lutego do maja minęło cztery miesiące. Kilka dni temu moja mama przyszła do wychowawczyni prywatnie, bo nie mogła iść na wywiadówkę. Tam powiadomiła ją o tym, że tyle miesięcy minęło, Natalia dalej mi nie oddała książki, a ja jestem w bardzo ciężkiej sytuacji z matematyki (jestem zagrożona) i od razu powiedziała, że mi groziła. Wychowawczyni zadzwoniła do matki tej dziewczyny. Na następną lekcję miała mi książkę przynieść, ale w ten sam dzień, kilka lekcji później pytała się mnie dlaczego znowu powiedziałam o tym wychowawczyni. Mówiła także, że jeśli trafi przeze mnie do ośrodka wychowawczego, to mam "przeje****" i jej koledzy i tak mnie znajdą i zrobią ze mną porządek. Więc napisałam SMS do mamy, który miał przede wszystkim mówić, żeby moja mama przyszła pod szkołę kiedy skończę lekcje i z nią porozmawiała. Nie ukrywam, że był wielki szum wczoraj i ponad pół szkoły widziało, jak mama prawie "szarpie" się z Natalią, bo chciała pojechać z nią do jej domu, by odzyskać mój podręcznik. Nie chciała jechać, więc powiedziałam mamie, że jutro ma mi przynieść podręcznik. Dzisiaj źle się czułam z samego rana, dlatego nie poszłam do szkoły. Poszłam za to pod szkołę po skończonych lekcjach naszej klasy i czekałam na tą dziewczynę po to, żeby oddała mi moją własność. I kiedy zobaczyłam moją książkę i to co powiedziała, to prawie szlak mnie trafił! Powiedziała, że gdzieś zgubiła moją książkę i oddała mi swoją (ta, ciekawe po co pożyczała ode mnie podręcznik, skoro miała swój) i od razu powiedziała mi, że wkrótce jej ciotka przyjdzie pod szkołę, żeby sobie ze mną porozmawiać (a przepraszam, to ja pożyczyłam od niej książkę i jej zniszczyłam, że jej ciotka pewnie chce się na mnie rzucać?). Podręcznik jest w opłakanym stanie, na okładkach jest popisany, w środku zresztą też, a w antykwariacie dadzą mi zapewne za niego grosze, gdzie ten kosztował ponad 30 zł. U mnie w rodzinie z pieniędzmi jest krucho. Za czynsz płacimy wiele, jest nas dużo (6 osób + pies) i ledwie starcza rodzicom na wyżywienie każdego (matka zarabia troszeczkę ponad tysiąc, ojciec jest na rencie i dostaje również marne grosze), więc wiadomo, że liczy się każdy pieniądz. I moje pytanie jest takie, co byście zrobiły na moim miejscu z tym podręcznikiem. Przepraszam, ale chcę odzyskać moją własność, która przed pożyczeniem była w prawie nienaruszonym stanie! Myślałam, żeby pójść do wychowawczyni, pokazać jej podręcznik i powiedzieć, że mój nie był popisany i wyglądał prawie jak nowy, a ten wygląda jakby ktoś go sprzed roku ze śmietnika wyciągnął. W sumie, to mi się płakać chce, ponieważ moja mama robi wszystko, by zapewnić mi dogodne warunki na naukę, zaopatrzenie w książki, pomimo bardzo wysokich kosztów za przybory szkolne i po zakupie podręczników zostaje jej pusty portfel, a ktoś kto ode mnie coś pożyczył tego nie szanuje. Tak więc bardzo was proszę o odpowiedź, co wy byście zrobiły w mojej sytuacji. 

Dziękuję z góry i serdecznie pozdrawiam 

~oszukana



Droga Oszukana!
 Nie rozumiem, dlaczego tak długo zwlekałaś z odzyskaniem podręcznika i pozwoliłaś na wpisywanie kolejnych jedynek. Przecież nauczyciel to też człowiek, więc mogłaś się bronić, mówić o tej sytuacji matematyczce, która na pewno nie wpisywałaby Ci jedynek, za to, że pożyczyłaś koleżance podręcznik! Przede wszystkim idź z nią porozmawiaj i wyjaśniej skąd te jedynki, żebyś mogła spokojnie wyjść z zagrożenia! Przecież nie możesz płacić za czyny innych osób! Jeśli Twoje słowa nie pomogą, poproś mamę, aby poszła w tej sprawie do szkoły.
 Na początek poproś rodziców, aby przeszli się do domu jej rodziców i z nimi porozmawiali. Może się dogadają, a Natalia dostanie za swoje. Twój podręcznik wróci cały i zdrowy, a w najgorszym przypadku dziewczyna Ci go odkupi.
 Teraz kolejna sprawa. Uważam, że powinnaś iść do pedagoga szkolnego, jeśli sprawa z rodzicami nie wypali. Nie ma co się bać tej dziewczyny, trzeba coś z tym zrobić! Pedagog podejmie odpowiednie kroki i na pewno z nią porozmawia. Jak widzisz, wychowawca nic nie zdziałał, a to naprawdę poważna sprawa. Opowiedz o wszystkim pedagog na spokojnie. Powiedz, że się boisz i chcesz pozostać anonimowa ( w tm przypadku nie chcesz mieć kontaktu z tą dziewczyną), wspomnij, że Ci groziła i oddała podręcznik w krytycznym stanie. Chesz go odzyskać i to szybko, bo musisz poprawić oceny. Ona/on na pewno z nią pogada, postara się doprowadzić tą sprawę do normalności. Na pewno będzie to wymagało rozmowy obu storn, ale myślę, że coś da się z tym zrobić. I nie przejmuj się tą dziewczyną. ONA NIE MA PRAWA CI GROZIĆ! DBAJ O SWOJE DOBRO! Nie możesz przecież cały czas martwić się o tą książkę. Jeśli chcesz czuć się bezpiecznie, trzymaj się blisko swoich koleżanek, zawsze wracaj z kimś i nie prowokuj jej specjalnie, trzymaj się z daleka.
 Nie próbuj nawet z nią rozmawiać, bo jak widzisz, nie ma to sensu. Zostaw to dorosłym. Ty jako uczennica, zrobiłaś już wszystko, co w Twojej mocy i teraz musisz tylko czekać. To jest całkowicie jej wina, więc nie przejmuj się tym, bo się wykończysz nerwowo.:)
 Jeżeli pedagog nic nie zdziała, pozostaje tylko policja. Pamiętaj, że to jest poważna sprawa, musisz dobrze się zastanowić i przedyskutować ją z rodzicami. Uważam, że to, co zrobiła ta dziewczyna podchodzi pod kradzież i zastraszanie. Nie może tak być! Każdy ma parwo do nauki i wolności, a ona Ci je odbiera. Jak sama widzisz, nie jest to typowy, normalny dom, bo koleżanka takie zachowanie skądś musiała wynieść. Pamiętaj, ten krok to już ostateczność!
 I na przyszłość: nie pożyczaj już podręczników nienzanym typom!;)
 Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i ułoży. Bądź silna i nie bój się jej, rób to, co do Ciebie należy!:)
Margaret
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x