sobota, 27 sierpnia 2011

Obgadałam je, a teraz nie wiem co zrobić..


Drogie NBS! Mam poważny kłopot, a nie wiem do jakiego działu go dać. Opiszę go najpierw. Zaczęło się od tego iż jednemu chłopakowi (X) w jednej sprawie skłamałam no i on jak się wkurzył to wszystkie moje wiadomości z nim wysłał mojej koleżance z klasy. Pisząc z nim pisałam o niej co mi ślina na język naniesie tak samo o jej przyjaciółce. Wszystko wyszło tak, że pisząc z drugim chłopakiem (Y) to ten pierwszy włamał się na archiwum tego Y i wszystkie rozmowy moje z nim wysłał znów tej koleżance. Ja znów pisałam nawet jeszcze gorzej o niej. I mój problem polega na tym że ta koleżanka mi żyć teraz nie daje i ciągle tyra, nawet jak ją przeprosiłam za to co pisałam o niej. A ja mam już dość tej sytuacji, bo nie wiem co robić. Mam 16 lat. Proszę pomóżcie. 

~Załamana psychicznie


  

Kochana!
 Znasz takie powiedzenie: "kto piwa nawarzył, ten sam musi je wypić"? Dobrze wiesz, że źle zrobiłaś, obgadując swoje koleżanki. Mają prawo być złe.. Musisz je przeprosić, choć to może być trudne. Pamiętaj, aby zrobić to szczerze. Powiedz, że chciałaś się popisać przed tym chłopcem, jednak wcale nie uważasz, aby to, co mu napisałaś było prawdą. Poproś koleżanki o jeszcze jedną szansę i obiecaj, że już nigdy nie zrobisz czegoś podobnego. Jeśli dziewczyny Ci nie wybaczą, daj im trochę czasu. Postaw siebie na ich miejscu, też byłabyś zła.
 Zerwij kontakty z X. Na pewno nie jest wart zaufania, skoro pod wpływem emocji, wysłał całą Waszą korespondencję do Twoich koleżanek.
 Pamiętaj, abyś więcej nie popełniła takiego błędu! Lepiej jest przyznać się do najgorszej prawdy, niż kłamać. Musisz pamiętać, że ponosisz konsekwencje za swoje czyny. Bądź lojalna wobec swoich znajomych, bo nikomu nie jest łatwo, gdy zostanie sam.;)
 Pozdrawiam!
Margaret

piątek, 26 sierpnia 2011

Jak odnowić kontakt?

Cześć dziewczyny ;) Wiem, że podobnych problemów mogło pojawić się już trochę, ale bardzo zależy mi, żebyście odpowiedziały. Chodzi o chłopaka.
Rok temu, w 1 gim., zakochało się we mnie i mojej koleżance 2 rok młodszych chłopaków. X w koleżance, Y we mnie. Właściwie to nie było zakochanie, tylko zauroczenie, po tygodniu im przeszło. O chłopaku Y zapomnijmy, cały problem jest z X. Po jakichś 2 tygodniach zaczęliśmy ze sobą pisać; było fajnie potem dowiedziałam się, że zakochał się we mnie. Wtedy nic więcej oprócz przyjaźni mnie z nim nie łączyło, dlatego go zbywałam, kazałam mu się odwalić. No i wedle życzenia - przez wakacje kontakt nam się urwał. Dopiero teraz, kiedy on przyszedł do gim., poczułam do niego coś więcej. Coś, co nie dawało mi spokoju. Widzę, że on mnie obserwuje w szkole, ale unika mojego wzroku - kiedy ja popatrzę na niego, udaje, że jestem mu obojętna. I właśnie coraz bardziej w to wierzę... Próbowałam odnowić znajomość, chcę, żeby było tak jak dawniej. Odpisywał mi i na tym się kończyło. Oboje jesteśmy nieśmiali i nie wiem, czy uda mi się zrobić pierwszy krok. Kiedyś był z kumplami koło mojego domu - powiedzieliśmy sobie cześć i tyle. Próbuję złapać go samego, ale on wszędzie chodzi z kolegami - oni są jeszcze chyba dziecinni i podnieca ich fakt, że kumpel mógłby chodzić ze starszą dziewczyną. Cały czas o nim myślę - szukam go w szkole na każdej przerwie, żeby tylko go zobaczyć, przejść koło niego. Pewnie mi doradzicie, żebym mu wszystko szczerze napisała - ale boję się, że mnie wyśmieje, albo kumplom wygada - u nas w szkole wszyscy wszystko wiedzą, kto z kim, gdzie i jak, w zaskakującym tempie. Panuje takie przekonanie, że wstyd chodzić z młodszym chłopakiem. Nie chcę, żeby się na mnie dziwnie patrzyli, obgadywali, chcę po prostu z nim być... Poradźcie, co mam robić.

~Aga.

Kochana Ago,
Twoje początkowe zachowanie wobec X było niegrzeczne. Jak sama piszesz, "kazałaś mu się odwalić" za co na jego miejscu zapomniałabym o Tobie doszczętnie i poszukała kogoś innego. Chłopak widać nie potrafi zapomnieć, co świadczy o nim tyle, że z pewnością jest wrażliwy.
Piszesz, że oboje jesteście nieśmiali. Myślę, że sam fakt iż zerka na Ciebie w szkole ma już jakieś znaczenie. Problem stanowi fakt, że chłopak niemal ani na krok nie opuszcza kolegów, a także to, iż wstydzisz się chodzić z młodszym chłopakiem?
Powinnaś się zdecydować i to jest ta rzecz, którą radzę Ci jako pierwszą. Niby jesteś zdecydowana, "chcesz po prostu z nim być", a jednak masz wątpliwości. Postaw się w jego sytuacji - raz dałaś mu kosza. Jeśli teraz dasz go po raz drugi pod presją wyśmiewania się, zaprezentujesz sobą naprawdę niski poziom.
Ok, załóżmy, że jesteś pewna swego. Teraz czas odnowić kontakty i zbliżyć się do chłopaka. Jako zwolenniczka szczerych rozmów w cztery oczy proponuję podejść do niego gdy już dasz radę złapać go sam na sam, lub też przełamać strach i zagadać go w grupie. Nie musisz od razu przy kolegach padać na kolana i wyznawać miłości. Poproś go na bok i ładnie, grzecznie, bez podtekstów poproś o spotkanie tudzież rozmowę przez telefon na osobności. Jak już przyjdzie co do czego, zdobądź się na odwagę i powiedz co na sercu leży.
Sposób drugi, dla mniej odważnych. Zagadujesz na GG lub przez SMSa i delikatnie, umiejętnie wypytujesz co do Ciebie czuje.
Jeśli chodzi o Twój strach przed plotkami, tak jak pisałam czas podjąć decyzję. Nie jesteś już ośmiolatką; bierz sprawy w swoje ręce. Pamiętaj, że jeśli będziesz przez całe życie przejmowała się co też pomyślą inni, nigdy nie będziesz szczęśliwa. Ludzie zawsze znajdą pretekst do śmiechu i czepialstwa.
Pozdrawiam i trzymam kciuki,
Zośka.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Natrętna siostra


Mam problem z moją siostrą. Jest starsza, studiuje, ale mieszka z nami w domu więc ciągle się z nią spotykam. Nie miałabym nic przeciwko temu, ale jest strasznie upierdliwa - przychodzi do mojego pokoju, strasznie komentuje np. "czemu to tutaj stoi? przełóż to tu i tu" albo "ale kurz, posprzątaj tu", "czemu ciągle zamykasz drzwi?", cały czas się czepia i wydaje mi polecenia, które dotyczą moich prywatnych rzeczy i o których to ja powinnam móc decydować. Kilkakrotnie zwracałam jej uwagę, mówiłam, że ludzie są różni i że ma w końcu zaakceptować to, że nienawidzę mieć drzwi otwartych na oścież albo, że jeśli położyłam książkę na stoliku, to nie ma zmieniać swojego położenia. Nie lubię, kiedy dotyka się i przekłada moje rzeczy, a siostra jest upierdliwa, ciekawska i nie umie zrozumieć i zapamiętać tego, o czym do niej mówię. Czuję się lekceważona i mam dosyć tego ciągłego decydowania o moich rzeczach! Rozmowa nie przynosi skutku, więc... jakieś inne pomysły?
~Alicja, 15 lat
  
 Droga Alicjo!
Mam siostręniewiele starszą od twojej i też czasami znajduję się w swojej sytuacji.
Myślę, że to po prostu taki wiek. Każdy student ma dużo swobody, wkracza w dorosłość, corazbardziej oddala się od dzieciństwa. To całkowicie zmienia jego punkt widzenia.Czytając Twoją wiadomość odniosłam wrażenie, że twoja siostra usiłuje przejąćrolę Twoich rodziców, bo przecież to do nich należy ocenianie właściwościtwojego zachowania i wychowywanie cię. Mimo wszystko on także ma prawo ciępoprawiać i ci zwracać uwagę, może warto to zaakceptować. Nie nakłaniam cię doprzemiany w potulnego króliczka. Lecz jeśli siostra prosi, abyś odłożyłaksiążkę na miejsce, a ty nie masz zamiaru jej czytać w najbliższym czasie, poprostu ją odłóż. Co ci szkodzi? Zaś Twoja siostra poczuje się dowartościowana. Jeśli nie, powiedz po prostu „Zaraz” i tyle. Czasami trzeba po prostu umiećwpuścić jej słowa jednym uchem, a wypuścić drugim. Jeśli zaś wciąż będzie cisię naprzykrzała, powiedz rodzicom i niech ją upomną. Myślę, że to powinno wystarczyć, bo moim zdaniem ten okres trzeba po prostu przeczekać.
Jeśli to nie zadziała, napisz ponownie, a zastanowimy się co z tym zrobić.
Uściski,
Kwaskowa

Trzecia baza...

Fajna rada :)
Ej, dziewczyny... W filmach o dziewczynach często jest mowa o "bazachzwiązku", tzn, np.: "dotarłam do 3 bazy". Wiecie może, na czym polegakażda faza? ;>

~Xx



Droga Xx,
O tego typu bazach mówi się nie tylko w filmach ale i w wielu książkach, szczególnie amerykańskich. To tam właśnie znane jest takie przedmiotowe traktowanie dziewczyn - dzięki Bogu u nas nie jest to tak bardzo rozpowszechnione.
Przechodząc do konkretów, te bazy to po prostu okrężny sposób mówienia o tym, jak daleko "zaszliśmy z dziewczyną". Jak pisałam, jest on zdecydowanie popularniejszy u chłopaków; rzadko spotyka się dziewczynę mówiącą takim "językiem".
Skąd wziął się pomysł na "bazy"? Zapewne ze sportu. Amerykańscy chłopcy rozmawiają o dziewczynach choć brzmią, jakby komentowali ostatni mecz baseballu. Sprytne? Raczej żałosne.
Pierwsza faza oznacza całowanie się, druga - dotykanie, a trzecia - seks.
Mam nadzieję, że pomogłam zaspokoić ciekawość :)
Pozdrawiam,
Zośka.

środa, 24 sierpnia 2011

Czy jest w tym sens?

PrzepatrzyŁam wszystko co związane z chłopakami na waszym blogu,ale jakoś nie znalazłam niC co by byŁo odpowiedzią na moje pytanie,więc mam nadzieje że mi jej udzieliCie,choćby w komentarzu , bo naprawde bardzo doceniam waszego bloga,wchodze regularnie od roku , nie jeden mÓj list opublikowałyście za co wam naprawde dziękuję , ale koniec już z tym wstepem , mam sprawe ...
Otóż od września chodzą do nowej szkoŁy,klasy,do technikum . SpodobaŁ mi się pewien chłopak z klasy , wczoraj z nim pisałam o uwodzeniu , co by było gdym go uwiodła , a on powiedział `` żee bym go pewnie uwiodła,ale potem złamała serce `` nie bede pisac dokładnie co jeszcze było w tej rozmowie,ale chodzi o to że on już miał kiedyś dziewczynę z klasy i wie jak to sie skończyło,powiedział że jak skończymy to nie będzie miał nic przeciwko ... jak myślicie , czy warto próbowaĆ klasowego związku ? Tzn. ja go do niczego nie zmuszę , i czekaĆ też nie będę bo bez przesady ... ale moja psiapsiÓła twierdzi że sie zejdziemy ... nO ale czy jest w tym sens ?

~Kinga ;)
 
Droga Kingo!
On Ci daje lekko do zrozumienia, że nie chce być z Tobą. Powodów może być mnóstwo. Może rzeczywiście boi się, że postąpisz, jak jego była, albo po prostu nie czuje nic do Ciebie.
Daj mu się lepiej poznać. Rozmawiaj z nim, traktuj go jak dobrego kumpla. Może kiedyś zmieni zdanie?
Ty zrobiłaś pierwszy krok, teraz jego kolej. Wszystko zależy od niego.
Sens związku jest, ale jeśli nie jest nic na siłę, jeśli obie strony czują coś do siebie. Klasowy związek? Będziecie mieli siebie prawie cały czas, ale poza tym, to jaka różnica? Jeśli chodzi o klasę, jako społeczność, to niech mówią co chcą. Nie zawsze należy brać to do siebie.
Życzę powodzenia.
Pozdrawiam, 
Małpa

wtorek, 23 sierpnia 2011

Zapomnieć, udawać czy porozmawiać?

Dziewczyny błagam pomóżcie :(. Mam straszny problem. Może zacznę od samego początku, tak więc w czerwcu tego roku zaczął podobać mi się pewien chłopak z mojej szkoły. Ode mnie z klasy wiedzieli to wszyscy i to właśnie oni wywarli na mnie presje abym go poznała. Zdarzyło się tak, że poznałam go przez naszą klasę. Później nasza znajomość opierała się głównie na gg. W lipcu dowiedziałam się, że kocha się we mnie od dwóch lat. W sierpniu, po jakichś dwóch miesiącach znajomości okazało się, że okłamał mnie w dość wrażliwej dla mnie sprawie, jednak to nie jest ważne. Zrobiłam chłopakowi nadzieje i go olałam. Nie wiem po co to wszystko zaczynałam, jednak nasza znajomość trwała jeszcze do wczoraj (o ile można tak to powiedzieć). Otóż od poniedziałku uczestniczyłam w wymianie polsko - niemieckiej. Gdy był czas wolny zabieraliśmy niemców do centrów handlowych, a sami siedzieliśmy np. w McDonaldzie. Tak właśnie poznałam pana R. Otóż wiedziałam kim on jest wcześniej, bo podobał on się mojej koleżance (przez jakieś 10. minut uważałam, że może też mi się podoba, ale szybko odrzuciłam wtedy tę myśl). Przed wczoraj uświadomiłam sobie, że jednak coś do niego czuję. Byłam pełna radości i nadziei, jednak ten stan długo nie trwał. Pan R. jest bliskim kolegą tamtego pana, o którym wcześniej pisałam. Co więcej chodzą do jednej klasy. Powiedziałam wczoraj mojej koleżance, żeby uświadomiła temu wcześniejszemu panu, że to na pewno koniec (sama nie raz mu to pisałam, ale nie docierało). Ten sam domyślił się, że podoba mi się pan R, tylko, że on zauważył to jeszcze jak ja nie byłam uświadomiona. Gdy koleżanka przekazała mu, że chodzi o innego chłopaka stwierdził, że o pana R. i mu o wszystkim powiedział. Nie wiem jak teraz się zachować. Wczoraj jeszcze jak Pan R. o wszystkim nie wiedział spoglądał na mnie, a ja na niego. Później jak już wiedział, przed wyjazdem niemców, sam się wychylał żeby mnie zobaczyć i cały czas na mnie spoglądał. Dodam jeszcze, że jak siedzieliśmy w tych centrach handlowych to za każdym razem siadał na przeciwko mnie, a raz nawet obok (później usiadł obok mnie inny chłopak, ale to się nie liczy ;p). Mój nastrój wczorajszego dnia wyglądał tak: rano pełna radości i nadziei, od przedpołudnia do popołudnia, smutna, ciągle ryczałam (nawet przy koleżankach się opanować nie mogłam, co mi się nigdy nie zdarzyło), popołudniu, aż do wieczora byłam szczęśliwa, znowu nadzieja wróciła, natomiast w nocy całkowicie się załamałam, po czym uspokoiłam i poszłam spać. Uważam, że w pon. w szkole, powinnam podejść do Pana R. i z nim porozmawiać na osobności. Nie chcę od niego nic wymagać, ale jego zachowanie mnie zastanawia. Błagam pomóżcie! Co ja mam zrobić? Jak się zachowywać? Zapomnieć, udawać, że nic się nie stało, czy co? Przez cały ten cyrk nienawidzę samej siebie, swojego charakteru i wyglądu... A! No i jeszcze dodam, że to nie jest takie tam zauroczenie, tylko coś silniejszego. Sama tego nie rozumiem. Pozdrawiam, niezrozumiana.

~Niezrozumiana
 
Droga Niezrozumiana!
Powinnaś porozmawiać z Panem R., wytłumaczyć mu wszystko.
Z własnego doświadczenia wiem, że jak się udaje, że wszystko jest pod kontrolą, to wszystko się komplikuje jeszcze bardziej. W końcu ‘uśmiech nie zawsze oznacza radość, czasem ukrywa największy ból’ co sprawia, że to jest jeszcze bardziej przytłaczające. Rozmowa uspokoi Twoje sumienie ;).
Zachowaniem kolegi Pana R. nie powinnaś się przejmować. Dostał kosza i jest zazdrosny.
Gdy już sytuacja z Panem R. się wyjaśni możesz spróbować małymi kroczkami się do niego zbliżyć. Rozmawiaj z nim, traktuj go jak dobrego kumpla. Przez zaistniałą sytuację nie możesz się poddać!
Uśmiech, uszy do góry. Wszystko się ułoży.
Życzę powodzenia, Pozdrawiam :)
Małpa
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x