niedziela, 28 sierpnia 2011

Jestem zazdrosna.

Witam całą załogę NBS :) Mój problem jest pewnie mało oryginalny, ponieważ dotyczy faceta ;P Ale mam nadzieję, że pomożecie:) Niestety nie znalazłam odpowiedzi we wcześniejszych postach (może źle szukam ;))
Oto mój problem: 5 miesięcy temu poznałam chłopaka, na początku mi się nie podobał i uważałam, że jest jakiś dziwny, z czasem jednak diametralnie się to zmieniło. Nie wiem, co do niego czuję, ale ciągle o nim myślę i jestem cholernie o niego zazdrosna. Przez dłuższy czas wydawało mi się, że ja też mu wpadłam w oko, ponieważ zagaduje do mnie, wygłupiamy się, zawsze uśmiecha się na mój widok i po prostu widzę, że szuka ze mną kontaktu, a wiem, że do koleżanki z którą pracuję odnosi się całkiem inaczej. Ale to akurat nie jest mój problem. Problem zaczął się wczoraj. Moja najlepsza przyjaciółka wie, że on mi się podoba, ale wie też, że próbowałam się z niego "wyleczyć" (z marnym skutkiem). Zawsze uważała go za brzydala i mówiła, że nie rozumie jak on mi się może podobać, ale wczoraj zrozumiała.. Niestetyy.. Mianowicie, miała okazję z nim porozmawiać sam na sam, przez dosłownie kilka minut, ale wiem, że zrobił na niej duże wrażenie. Nie muszę o to pytać, ponieważ znam jej reakcje i widziałam, że ją zafascynował. Najgorsze jest to, że odniosłam wrażenie, że on też coś do niej ma. Ale potem znowu zerkał na mnie i zaczepiał pod najgłupszymi pretekstami. _._'''
Po za tym jestem o niego strasznie zazdrosna, co odkryłam wczoraj. Byłam zła na przyjaciółkę przez cały, dzisiejszy ranek. Oczywiście wiem, że ona nie jest temu winna.
Bardzo kocham moją przyjaciółkę i nie chcę, żeby coś się między nami popsuło przez faceta >.< Ale wiem też, że jeżeli ona "wejdzie mi w paradę" to nie będę umiała tego znieść. Nie umiem nawet o tym myśleć.
Jest jedna wyłączność, która umożliwiłaby mi znieść ich "razem". Jeżeli byłabym pewna, że podoba mu się moja przyjaciółka, a ja jestem mu obojętna, dałabym sobie spokój i po pewnym czasie może bym to przełknęła. Nie umiałabym z nią wtedy rywalizować. Z resztą teraz też nie chcę tego robić :(. Ale nie mam tej pewności i nie wiem jak się zachować.
Nie mam na tyle odwagi, żeby zapytać go wprost czy coś do mnie czuje. ;/ A może on się tak tylko ze mną bawi.. Nie wiem.
Czy jest jakiś sposób na tą sytuację? Proszę o pomoc, laski :)

~trucizna 


Trucizno,
Trudno mi stwierdzić cokolwiek po lekturze Twojego problemu, ponieważ uśmiechy i żarty nie muszą jeszcze znaczyć o zakochaniu. Niemniej jednak, istnieje spora możliwość, że chłopak faktycznie jest Tobą zauroczony.
Zachowujesz się bardzo lojalnie wobec przyjaciółki mówiąc, że jeśli oni oboje mają się ku sobie to Ty nie będziesz im przeszkadzała. To coś, na co niewiele dziewczyn potrafi się zdobyć. Tak czy inaczej, powinnaś walczyć o swoje jeśli nie masz pewności - głupio byłoby zmarnować szansę.
Fakt iż czujesz się zazdrosna jest całkiem normalny; to znak, że chłopak nie jest Ci obojętny. Przechodząc do konkretów. Przypuszczam, że nie zdobędziesz się na odwagę by powiedzieć mu wprost o swoich uczuciach, toteż proponuję szczerą rozmowę z przyjaciółką. Spytaj, jakie ma ona wobec niego zamiary? Poproś o szczere odpowiedzi. Powiedz, że podoba Ci się on od jakiegoś czasu. Jeśli przyjaciółka "zauroczyła" się dopiero wczoraj, to byłoby z jej strony złośliwym utrudniać Ci jakieś kontakty z chłopakiem, tym bardziej jeśli wytłumaczysz, że masz go na oku już jakiś czas. Załóżmy jednak, że kumpela rzeczywiście jest w nim zakochana, ale nie wie czy on odwzajemnia te uczucie. W takim wypadku pozostaje Ci dowiedzieć się dyskretnie jakie plany wobec niej ma chłopak, lub cierpliwie czekać. Ta druga opcja, choć pozornie łatwiejsza, może przynieść sporo cierpień.
Istnieje również możliwość, że facetowi podobacie się obie. Co wtedy? No cóż, decyzja należy do Ciebie. Walczysz albo poddajesz się, nie chcąc być wredna dla kumpeli. Podejrzewam jednak, że przyjaciółka może nie być tak samo lojalna wobec Ciebie. W takim wypadku radzę walczyć. Nie mówię o wchodzeniu z nią w otwarte konflikty - raczej o lekko skrytą, ale stanowczą walkę o swoje. Spotykaj się z chłopakiem, dużo z nim rozmawiaj, uśmiechaj i pokazuj z jak najlepszej strony. Czasem go dotknij, lekko i bez przesadyzmów, choćby w ramię czy rękę. Dasz mu tym delikatnie do zrozumienia, że jesteś zainteresowana. Wtedy to on wybierze Ciebie lub przyjaciółkę i jeśli poniesiesz porażkę, nie powinnaś się załamywać. Pamiętaj, że jeżeli nie on, to z pewnością na swojego księcia z bajki musisz jeszcze troszkę poczekać.
Pozdrawiam,
Zośka.

sobota, 27 sierpnia 2011

Nie zauważają mnie.

cześć! mam taki problemik: w mojej klasie dziewczyny utworzyły sobie grupki "społeczno-kolerzeńskie" ;)) ja należe do tej lepszej i wszystko jest oki tylko, ze jak przychodzą do nas chłopcy z mojej klasy to ja w tej grupce wogole nie istnieje robi mi sie wtedy smutno i ide do mojej sasiadki<rownież z mojej klasy> poradzcie jak mam stać się bardziej śmielsza aby być taka jak moje kumpele? ona sa prawie jak krolowe mojej klasy tez taka chcę być *|* co mm robić?

~marlenQa14
Kochana Marlenko,
Pierwsze co nasuwa mi się na myśl po lekturze Twojego problemu, to czy naprawdę warto dążyć do zostania "klasową królową"? Miłą i sympatyczną dziewczyną wcale nie musi być księżniczka.
Chłopcy mając 13-15 lat są jeszcze głupiutcy i ich pole manewru nie sięga dalej, niż wyżej wspomniane królewny. Jeśli chcesz poznać wartościowego chłopaka, który patrzy na coś więcej niż tylko wygląd, odpuść sobie walkę o miano królowej klasy. Na przekór temu, co sądzi wiele dziewczyn, inteligentni chłopcy UCIEKAJĄ od księżniczek - boją się ich. Większą furorę zrobi ta, która będzie z natury wrażliwa i delikatna, niż wypucowana na błysk księżniczka.
Przeczekaj do końca gimnazjum (wnioskuję, że masz około czternastu lat), a gdy trafisz do liceum, nie będzie już czasu na królewny. Wtedy z pewnością zaczniesz zostawać zauważana przez chłopaków, jako mądra i nietuzinkowa dziewczyna :)
Pozdrawiam,
Zośka.

Obgadałam je, a teraz nie wiem co zrobić..


Drogie NBS! Mam poważny kłopot, a nie wiem do jakiego działu go dać. Opiszę go najpierw. Zaczęło się od tego iż jednemu chłopakowi (X) w jednej sprawie skłamałam no i on jak się wkurzył to wszystkie moje wiadomości z nim wysłał mojej koleżance z klasy. Pisząc z nim pisałam o niej co mi ślina na język naniesie tak samo o jej przyjaciółce. Wszystko wyszło tak, że pisząc z drugim chłopakiem (Y) to ten pierwszy włamał się na archiwum tego Y i wszystkie rozmowy moje z nim wysłał znów tej koleżance. Ja znów pisałam nawet jeszcze gorzej o niej. I mój problem polega na tym że ta koleżanka mi żyć teraz nie daje i ciągle tyra, nawet jak ją przeprosiłam za to co pisałam o niej. A ja mam już dość tej sytuacji, bo nie wiem co robić. Mam 16 lat. Proszę pomóżcie. 

~Załamana psychicznie


  

Kochana!
 Znasz takie powiedzenie: "kto piwa nawarzył, ten sam musi je wypić"? Dobrze wiesz, że źle zrobiłaś, obgadując swoje koleżanki. Mają prawo być złe.. Musisz je przeprosić, choć to może być trudne. Pamiętaj, aby zrobić to szczerze. Powiedz, że chciałaś się popisać przed tym chłopcem, jednak wcale nie uważasz, aby to, co mu napisałaś było prawdą. Poproś koleżanki o jeszcze jedną szansę i obiecaj, że już nigdy nie zrobisz czegoś podobnego. Jeśli dziewczyny Ci nie wybaczą, daj im trochę czasu. Postaw siebie na ich miejscu, też byłabyś zła.
 Zerwij kontakty z X. Na pewno nie jest wart zaufania, skoro pod wpływem emocji, wysłał całą Waszą korespondencję do Twoich koleżanek.
 Pamiętaj, abyś więcej nie popełniła takiego błędu! Lepiej jest przyznać się do najgorszej prawdy, niż kłamać. Musisz pamiętać, że ponosisz konsekwencje za swoje czyny. Bądź lojalna wobec swoich znajomych, bo nikomu nie jest łatwo, gdy zostanie sam.;)
 Pozdrawiam!
Margaret

piątek, 26 sierpnia 2011

Jak odnowić kontakt?

Cześć dziewczyny ;) Wiem, że podobnych problemów mogło pojawić się już trochę, ale bardzo zależy mi, żebyście odpowiedziały. Chodzi o chłopaka.
Rok temu, w 1 gim., zakochało się we mnie i mojej koleżance 2 rok młodszych chłopaków. X w koleżance, Y we mnie. Właściwie to nie było zakochanie, tylko zauroczenie, po tygodniu im przeszło. O chłopaku Y zapomnijmy, cały problem jest z X. Po jakichś 2 tygodniach zaczęliśmy ze sobą pisać; było fajnie potem dowiedziałam się, że zakochał się we mnie. Wtedy nic więcej oprócz przyjaźni mnie z nim nie łączyło, dlatego go zbywałam, kazałam mu się odwalić. No i wedle życzenia - przez wakacje kontakt nam się urwał. Dopiero teraz, kiedy on przyszedł do gim., poczułam do niego coś więcej. Coś, co nie dawało mi spokoju. Widzę, że on mnie obserwuje w szkole, ale unika mojego wzroku - kiedy ja popatrzę na niego, udaje, że jestem mu obojętna. I właśnie coraz bardziej w to wierzę... Próbowałam odnowić znajomość, chcę, żeby było tak jak dawniej. Odpisywał mi i na tym się kończyło. Oboje jesteśmy nieśmiali i nie wiem, czy uda mi się zrobić pierwszy krok. Kiedyś był z kumplami koło mojego domu - powiedzieliśmy sobie cześć i tyle. Próbuję złapać go samego, ale on wszędzie chodzi z kolegami - oni są jeszcze chyba dziecinni i podnieca ich fakt, że kumpel mógłby chodzić ze starszą dziewczyną. Cały czas o nim myślę - szukam go w szkole na każdej przerwie, żeby tylko go zobaczyć, przejść koło niego. Pewnie mi doradzicie, żebym mu wszystko szczerze napisała - ale boję się, że mnie wyśmieje, albo kumplom wygada - u nas w szkole wszyscy wszystko wiedzą, kto z kim, gdzie i jak, w zaskakującym tempie. Panuje takie przekonanie, że wstyd chodzić z młodszym chłopakiem. Nie chcę, żeby się na mnie dziwnie patrzyli, obgadywali, chcę po prostu z nim być... Poradźcie, co mam robić.

~Aga.

Kochana Ago,
Twoje początkowe zachowanie wobec X było niegrzeczne. Jak sama piszesz, "kazałaś mu się odwalić" za co na jego miejscu zapomniałabym o Tobie doszczętnie i poszukała kogoś innego. Chłopak widać nie potrafi zapomnieć, co świadczy o nim tyle, że z pewnością jest wrażliwy.
Piszesz, że oboje jesteście nieśmiali. Myślę, że sam fakt iż zerka na Ciebie w szkole ma już jakieś znaczenie. Problem stanowi fakt, że chłopak niemal ani na krok nie opuszcza kolegów, a także to, iż wstydzisz się chodzić z młodszym chłopakiem?
Powinnaś się zdecydować i to jest ta rzecz, którą radzę Ci jako pierwszą. Niby jesteś zdecydowana, "chcesz po prostu z nim być", a jednak masz wątpliwości. Postaw się w jego sytuacji - raz dałaś mu kosza. Jeśli teraz dasz go po raz drugi pod presją wyśmiewania się, zaprezentujesz sobą naprawdę niski poziom.
Ok, załóżmy, że jesteś pewna swego. Teraz czas odnowić kontakty i zbliżyć się do chłopaka. Jako zwolenniczka szczerych rozmów w cztery oczy proponuję podejść do niego gdy już dasz radę złapać go sam na sam, lub też przełamać strach i zagadać go w grupie. Nie musisz od razu przy kolegach padać na kolana i wyznawać miłości. Poproś go na bok i ładnie, grzecznie, bez podtekstów poproś o spotkanie tudzież rozmowę przez telefon na osobności. Jak już przyjdzie co do czego, zdobądź się na odwagę i powiedz co na sercu leży.
Sposób drugi, dla mniej odważnych. Zagadujesz na GG lub przez SMSa i delikatnie, umiejętnie wypytujesz co do Ciebie czuje.
Jeśli chodzi o Twój strach przed plotkami, tak jak pisałam czas podjąć decyzję. Nie jesteś już ośmiolatką; bierz sprawy w swoje ręce. Pamiętaj, że jeśli będziesz przez całe życie przejmowała się co też pomyślą inni, nigdy nie będziesz szczęśliwa. Ludzie zawsze znajdą pretekst do śmiechu i czepialstwa.
Pozdrawiam i trzymam kciuki,
Zośka.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Natrętna siostra


Mam problem z moją siostrą. Jest starsza, studiuje, ale mieszka z nami w domu więc ciągle się z nią spotykam. Nie miałabym nic przeciwko temu, ale jest strasznie upierdliwa - przychodzi do mojego pokoju, strasznie komentuje np. "czemu to tutaj stoi? przełóż to tu i tu" albo "ale kurz, posprzątaj tu", "czemu ciągle zamykasz drzwi?", cały czas się czepia i wydaje mi polecenia, które dotyczą moich prywatnych rzeczy i o których to ja powinnam móc decydować. Kilkakrotnie zwracałam jej uwagę, mówiłam, że ludzie są różni i że ma w końcu zaakceptować to, że nienawidzę mieć drzwi otwartych na oścież albo, że jeśli położyłam książkę na stoliku, to nie ma zmieniać swojego położenia. Nie lubię, kiedy dotyka się i przekłada moje rzeczy, a siostra jest upierdliwa, ciekawska i nie umie zrozumieć i zapamiętać tego, o czym do niej mówię. Czuję się lekceważona i mam dosyć tego ciągłego decydowania o moich rzeczach! Rozmowa nie przynosi skutku, więc... jakieś inne pomysły?
~Alicja, 15 lat
  
 Droga Alicjo!
Mam siostręniewiele starszą od twojej i też czasami znajduję się w swojej sytuacji.
Myślę, że to po prostu taki wiek. Każdy student ma dużo swobody, wkracza w dorosłość, corazbardziej oddala się od dzieciństwa. To całkowicie zmienia jego punkt widzenia.Czytając Twoją wiadomość odniosłam wrażenie, że twoja siostra usiłuje przejąćrolę Twoich rodziców, bo przecież to do nich należy ocenianie właściwościtwojego zachowania i wychowywanie cię. Mimo wszystko on także ma prawo ciępoprawiać i ci zwracać uwagę, może warto to zaakceptować. Nie nakłaniam cię doprzemiany w potulnego króliczka. Lecz jeśli siostra prosi, abyś odłożyłaksiążkę na miejsce, a ty nie masz zamiaru jej czytać w najbliższym czasie, poprostu ją odłóż. Co ci szkodzi? Zaś Twoja siostra poczuje się dowartościowana. Jeśli nie, powiedz po prostu „Zaraz” i tyle. Czasami trzeba po prostu umiećwpuścić jej słowa jednym uchem, a wypuścić drugim. Jeśli zaś wciąż będzie cisię naprzykrzała, powiedz rodzicom i niech ją upomną. Myślę, że to powinno wystarczyć, bo moim zdaniem ten okres trzeba po prostu przeczekać.
Jeśli to nie zadziała, napisz ponownie, a zastanowimy się co z tym zrobić.
Uściski,
Kwaskowa

Trzecia baza...

Fajna rada :)
Ej, dziewczyny... W filmach o dziewczynach często jest mowa o "bazachzwiązku", tzn, np.: "dotarłam do 3 bazy". Wiecie może, na czym polegakażda faza? ;>

~Xx



Droga Xx,
O tego typu bazach mówi się nie tylko w filmach ale i w wielu książkach, szczególnie amerykańskich. To tam właśnie znane jest takie przedmiotowe traktowanie dziewczyn - dzięki Bogu u nas nie jest to tak bardzo rozpowszechnione.
Przechodząc do konkretów, te bazy to po prostu okrężny sposób mówienia o tym, jak daleko "zaszliśmy z dziewczyną". Jak pisałam, jest on zdecydowanie popularniejszy u chłopaków; rzadko spotyka się dziewczynę mówiącą takim "językiem".
Skąd wziął się pomysł na "bazy"? Zapewne ze sportu. Amerykańscy chłopcy rozmawiają o dziewczynach choć brzmią, jakby komentowali ostatni mecz baseballu. Sprytne? Raczej żałosne.
Pierwsza faza oznacza całowanie się, druga - dotykanie, a trzecia - seks.
Mam nadzieję, że pomogłam zaspokoić ciekawość :)
Pozdrawiam,
Zośka.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x