wtorek, 27 września 2011

Mama zmusza mnie do korków z fizyki


Cześć dziewczyny i Załogo NBS!
Mam do Was ogromną prośbę i proszę (!!!) nie zbywajcie mnie "musisz z nia poważnie porozmawiać", bo uwierzcie, przytoczyłam już wszystkie argumenty, spokojnie i kłócąc się, a nadal do niczego nie doszłam ;((( Przejdę do problemu.
Zaczynam teraz 2 klasę liceum na profilu humanistycznym. Przedmioty ścisłe nie są moją mocną stroną i od zeszłego roku mam korki z matmy. Oke, pogodziłam się z tym i jest nawet dobrze, ale moja mama zmusiła mnie w zeszłym roku na korki z fizyki. Ja nie chcę na nie chodzić! Cały zeszły rok myślałam tylko, jak się z nich urwać, nie uważałam i siedziałam tylko z mądrym wyrazem twarzy, a myśli latały swobodnie... Głupio mi również, bo korepetycje nie są tanie, a u mnie w domu jakoś kasa się z każdego kąta nie sypie... I raptem na moje "korki" z tej nieszczęsnej fizyki szło 120 zł tygodniowo (!) W drugiej klasie jest bardzo ciężko, dużo nauki, chciałabym polepszyć oceny i skupić się na przedmiotach profilowych. Przyszłość również wiążę ze studiami humanistycznymi... Moja mama po prostu uważa, że trója z fizyki na świadectwie jest zbrodnią... Dodatkowo teraz wysuwa manipulację psychiczną typu: "Teraz ważą się losy Twojej przyszłości, ja wiecznie żyć nie będę i nie będę w stanie ci później pomóc" No i wtedy wytrąca mi wszystkie argumenty, a ja naprawdę na te korepetycje nie chce chodzić :((( Chcę też mieć trochę czasu dla siebie, bo prócz matematyki chodzę na zajęcia dodatkowe z języka angielskiego... Mama nie chce zrozumieć, że ja żyję również teraz, a nie tylko "później"... Wiem, że ona się o mnie martwi, ale ja naprawdę nie wiem już, jak jej wytłumaczyć swoje racje :((( Proszę, pomóżcie!

~Zdesperowana
 
 
Kochana Zdesperowana!
Może zacznę od tego, czego moim zdaniem nie powinnaś robić. Najgorszym rozwiązaniem byłoby zlekceważenie fizyki, choć może się nasuwać na myśl w ramach protestu, to jednak nic to nie da, raczej utwierdzi mamę w przekonaniu, że korki są potrzebne.
A teraz do rzeczy.
Z tej sytuacji widzę dwa wyjścia.
1) porozmawiać. Tak, wiem, że już to robiłaś. Nie raz, nie dwa, nie piętnaście. Mogłabyś spróbować jeszcze raz, tym razem jednak nie kłóć się z mamą, że nie chcesz korków z fizyki, ponieważ nie są ci potrzebne, nic ci nie dają. Możesz obiecać, że przyłożysz się do fizyki, ale samodzielnie, bez korepetytora. Możesz się uczyć z koleżanką, jeśli ci to pomoże. We dwie nauka jest o wiele ciekawsza, jeśli tylko potraficie się odpowiednio zmotywować i zamiast plotkować i gadać, uczyć się. Jeśli zaś mama na to się nie zgodzi, możesz poprosić ją chociażby o zmianę korepetytora. Z doświadczenia wiem, że są nauczyciele, którzy nawet najciekawszy fakt przekształcą w nudną jak coroczne oglądanie "Kevin sam w domu" lekcję. Jednak istnieją też tacy, którzy swoją charyzmą i zaangażowaniem sprawią, że nawet najnudniejsze lekcje staną się ciekawe. Myślę, że znalezienie takiego nauczyciela byłoby wielkim sukcesem, a jednocześnie najlepszym rozwiązaniem - zrozumiałabyś fizykę i po pewnym czasie korki nie byłby ci już potrzebne.
2) ta opcja z pewnością mniej ci przypadnie do gustu, ale myślę, że w niektórych przypadkach poskutkowałaby. Mówię o przyłożeniu się do nauki w 100%. Gdy pokonasz rozkojarzenie, skoncentrujesz się, zrozumiesz o wiele więcej. Praktyka czyni mistrza, im więcej będziesz ćwiczyła, z tym większą łatwością ci wszystko przyjdzie. Nie ma słowa "niemożliwe", jest tylko dobra organizacja czasu i silna wola. Jeśli przyłożysz się, będziesz ciężko pracowała, twoje oceny się poprawią. A potem pozostaje ci tylko porozmawiać z mamą. Wtedy już będziesz miała mocny argument, bo po co ci korki z przedmiotu, z którego masz 4?

Mam nadzieję, że pomogłam.
Uściski,
Kwaskowa

Tak bardzo chciałabym kogoś mieć..

Droga załogo!
Mam 13 lat. Wiadomo w takim wieku wszyscy "chodzą ze sobą", dziewczyny bez przerwy się zakochują itp. I oczywiście ze mną nie jest inaczej. Za wyjątkiem pierwszego punktu. Chłopaka nigdy nie miałam. I oczywiście nie dlatego, że nie chciałam, po prostu jestem brzydka. Nie jestem nie wiadomo jaka gruba, nadwagę mam, ale nie chodzę z boczkami wszędzie gdzie się da i nie ubieram się jakoś brzydko. Może chodzi o mój wzrost... 1,74... Problemy z trądzikiem mam, ale to jak większość nastolatków. Po prostu nie mam figury takiej jaka powinna być, nie mam takiej urody... Generalnie chodzi o to, że czuje się strasznie samotna bez kogoś do kogo mogłabym się przytulić... Teraz poszłam do gimnazjum,wszyscy zaczynają się w sobie zakochiwać, podrywanie... A ja nic, ja jestem tylko koleżanką... Mam swój określony typ, nie są to muskularni fani solarium, tylko normalni, oryginalni. Na szczęście nie zakochuję się od pierwszego spojrzenia, nie mam z tym problemu, ale po prostu czasami czuję jakbym miała do końca życia pozostać samotna z powodu moich braków. To boli kiedy patrzę na moje koleżanki, którym podoba się chłopak i bezproblemowo wychodzi im to bycie ze sobą... Jakby na wylot wiedziały, który będzie ją chciał. Pozdrawiam. :)

~Samotna
 
13 lat. Jak ja w tym wieku chciałam mieć chłopaka.. chłopaka, o którym mogłam i mogę sobie tylko pomarzyć chociaż mam już 15 lat. Też bym chciała mieć z kim spędzać czas, mieć się do kogo przytulić. Ludzie chcieliby wielu rzeczy, ale nie wszystko da się załatwić od tak. Miałam raz chłopaka, który strasznie mnie zranił.. było to dosyć nie dawno. I od tego czasu jestem zdania, że lepiej nie mieć chłopaka niż mieć go tylko po to, żeby 'był'. Według mnie 13 lat to nie jest jeszcze wiek na dojrzałe związki chociaż oczywiście są wyjątki. 'Samotna' nie masz się z pewnością czym martwić. To, że na horyzoncie nie pojawił się jeszcze odpowiedni kandydat nie oznacza, że już zawsze tak będzie. Jedni spotykają swoją drugą połowę na całe życie już w pierwszej klasie szkoły podstawowej, inni w gimnazjum, a są też tacy, którzy spotykają ją w wieku 40 lat i też okazuje się, że są szczęśliwi. Mówisz, że jesteś brzydka. Nie wiem czy Cię zaskoczę, ale ja myślę o sobie tak samo: brzydka, nijaka, nie interesująca.. A jednak był ktoś kto się mną zainteresował. Mimo iż nasze drogi szybko się rozeszły mam teraz poczucie, że dla kogoś mogę być ładna i trochę się przestałam tym wszystkim przejmować. Z tobą też tak kiedyś będzie. Mam jednak nadzieję, że zakończenie Twojej historii będzie szczęśliwsze. 1,74 wzrostu - w tej chwili może być dla Ciebie problemem, ale kiedyś będziesz się cieszyć, że natura obdarzyła Cię tak imponującym wzrostem. Z resztą martwić się możesz zacząć w tedy kiedy będziesz miała 50 lat, a kandydata na męża żadnego. Na razie jednak całe życie przed Tobą i jeszcze nie raz Twoje życiowe wybory się zmienią. Po co Ci chłopak? I bez niego możesz być szczęśliwa. Szansa na przetrwanie związku w tym wieku jest naprawdę znikoma. Jeszcze 100 razy zmienisz zdanie co do swoich wyborów i zaręczam, że jeszcze kiedyś będziesz szczęśliwa, z tym 'kimś' dla Ciebie najważniejszym. Cierpliwości. ;)
Frysbie_

poniedziałek, 26 września 2011

Czy on coś do mnie czuje?

Heej. Mam problem z pewnym chłopakiem.Zaznaczam, że nie jestem dziewczyną, której codziennie podoba się ktoś inny. W życiu podobał mi się tylko jeden. Ten, z którym mam teraz problem.;/
Zacznę może od początku. Poznaliśmy się ok. miesiąc temu, przy rozdaniu nagród. On sam zaczął do mnie gadać. Przyznam, że wszesniej nawet nie wiedziałam, że taki ktoś istnieje. Może wyda się wam to śmieszne, ale on spodobał mi się już na samym początku. Hah.
Od tamtego czasu zaczął się na przerwach na mnie patrzeć. Nie tylko ja to widzę, inni też. Mam na tyle dużo szczęścia, że przyjaźnię się z jego koleżankami z klasy. Zaczęłam wiec do nich chodzić na przerwach, żeby go móc poznać. No i udało się. Zawsze mówi mi "cześć",czasem nawet parę razy na dzień. Parę razy odwracał się, kiedy ja szłam za nim. Woła mnie na korytarzu. Jest bardzo miły. Kiedyś tylko powiedział, że "wszystkie **** (moje imię) są głupie". Ale dziś na ggsię go o to zapytałam. Czy rzeczywiście uważa, że jestem głupia. A onna to, że nie i , że nie wszystkie **** są głupie. W sensie, że ja nie jestem. Ostatnio np. szłam sobie prawie pustym korytarzem, w pewnym momencie patrzę, a on też idzie. I zamiast przejść drugą stroną tego korytarza, albo coś, on przeszedł tak blisko mnie, że dotknęliśmy się rękami. Kiedyś pytałam się jego koleżanki, kto z ich klasy leci na szkolną wycieczkę do Paryża. Ona mówi, że nie wie. Ja na to, że chciałabym, ale nie mam z nim. Wtem słyszę od niego (nawet nie widziałam, że on tam stoi) "wiesz, ja mógłbym polecieć z tobą do Paryża". Tylko się uśmiechnęłam, bo mnie zatkało. Kiedyś szedł korytarzem, powiedział mi "cześć" i wyciągną rękę, żeby dotknąć mnie za głowę. Nie wiem, co to miało być. Ale było miłe. Ostatnio też dwa razy popchnął na mnie swojego kolegę, też nie wiem, czemu. Mnie też parę razy popchnął, tak mocno, że ledwo się nie wywaliłam. Innym razem złapał mnie za nadgarstek. No ale zdarza się też, że mojej najlepszej przyjaciółce mówi "smacznego", podczas kiedy ja też jem i on o tym wiem. Innym razem pyta się jej, czy przepisze się do ich klasy... Nie wiem, może to ona mu się podoba. Dlatego poprosiłam mojego przyjaciela,z którym chodzę do klasy, żeby się go zapytał, czy moja przyjaciółka mi się podoba (oni się znają). Na to on, że ona jest spoko, ale nie. A mój kolega zapytał się go jeszcze, czy może ktoś z naszej klasy mu się podoba. On na to, że ja jestem bardzo fajna, ale trochę...dziwna. Bo się dziwnie śmieję. Znowu kiedyś, tydzień temu, przed wuefem, bo mamy w tym samym czasie, on stanął sobie prz drzwiach szatni chłopaków, a ja byłam już na sali gimnastycznej. Też przy drwiach, tzn. bardzi blisko.I te moje i jego drzwi było na przeciwko siebie. No i nie mogłam wytrzymać, więc popatrzałam sie w tamtą stronę, niby od niechcenia. A on mówi "Olaaaa" (imię zmieniła, żeby nie było xd) i wykonał takie gest... Nie wiem, jak to nazwać. Po prostu pokazał swoimi dwoma palc amina swoje oczy, a potem pokazał nimi w moją stronę. No i się uśmiechną.A dzisiaj szłam sobie korytarzem, widziałam z daleka, że on idzie w moją stronę, ale nie wiedziałam, co zrobić, bo zawsze jak go widzei akurat z nim nie gadam, to probuję patrzeć w podłegę, żeby nie podejrzewał nic. A dziś coś mnie podkusiło, spojrzałam się na niego, a on na mnie. W tym samym momencie. On się uśmiechną i ja też... To było cudowne. A też dziś, ale na GG powiedziałam mu, że miał wczoraj fajną koszulkę. No co? Podobała mi się xD A on mówi "ty teżż". Potem byłam u koleżanki. Do jaj wymyśliłyśmy, że ustawię sobie opis "k.c.". On w tym czasie też był na GG. I dosłownie chwilę po tym, on ustawił sobie opis... taki, dziwny. Nie zacytuję go, bo to jest zbty zabawne. Powiem tylko, że mógłby być odpowiedzią na mój opis... Taki cytat z piosenki.Hahha. Jakieś dwa tygodnie temu jedna z moich przyjaciółek, która chodzi z nim do klasy powiedziała mi, że on pytał się jej o moje GG.Dodam jeszcze, że jesteśmy w tym samym wieku, no i on nigdy nie miał dziewczyny.
Proszę pomóżcie mi... Powiedźcie, co o tym myślicie, o tym co robi. Doradźcie, jak mam się zachowywać, żeby niewerbalnie powiedzieć mu, że bardzo mi się podoba. Bardzo podoba. Powiedźcie, co on może omnie myśleć... Jakoś nie wiem, czy opini moich koleżanek mogę ufać.Boję się, że ich opinia jest stronnicza, w sensie, że nie chcą mi powiedzieć prawdy. Bo ja najprawdę czasem nie wiem, czy on mnie lubi,czy nie. Raz wydaje mi się, że mu się podobam, a raz, że traktuje mnie jak każdą inną. Sama nie wiem. Może ja po prostu nie chce zauważyć,tego co on chce mi przekazać swoim zachowaniem?
Jak macie jakiś pytania, co do mojego opisu wydarzeń, piszcie.Odpowiem na wszystko, tylko proszę, doradźcie mi jakoś obiektywnie. Zgóry dziękuję :*

majek, 13 lat.

 
Droga majek.
Twój problem jest straaasznie rozwlekły. Odpowiem jednak na Twoje pytanie z miłą chęcią. Według mnie podobasz się temu chłopakowi. Widać to jednoznacznie z Twojej wypowiedzi. Może i robi czasem jakieś uniki ale może być to spowodowane tym, że boi się otwarcie, przy wszystkich pokazywać, że jesteś dla niego ważna. Jeżeli powiedział Twojemu koledze, że podobasz mu się ty, to nie widzę powodu, dla którego miałabyś mu nie wierzyć. Mówi, że czasem jesteś dziwna. Po Twoim opisie mogę wywnioskować, że ma trochę racji. Czasami patrzysz na niego, uśmiechasz się, a czasem udajesz, że go nie widzisz. Chłopak mógł się już pogubić w Twoim zachowaniu.
Na drugi raz:
Jeżeli on się na Ciebie patrzy, odwzajemnij spojrzenie i uśmiechnij się.. Chwilę patrzcie na siebie, a potem spuść oczy jakby nigdy nic i rób to co wykonywałaś do tej pory. Powtórz kilka razy. Na pozór wydaje się to trochę głupie.. ale podziała, jeżeli będziesz umiała temu podołać. Gdyby się okazało, że on jednak nic do Ciebie nie czuje, to nic nie zmieni. Bo patrzyć się przecież możesz. Jeżeli jednak on coś do Ciebie czuje, jest to sygnał dla niego, że może działać, że nie jest Ci obojętny. Myślę, że to, że ów chłopak nie miał jeszcze dziewczyny - nie ma większego znaczenia. A jeśli chodzi o Ciebie to nawet jeśli zakochiwałabyś się codziennie w innym, to też warto o taką miłość walczyć, bo któraś na pewno okaże się tą na całe życie.
Myślę więc, że po pierwsze powinnaś zrobić wszystko, żeby się przekonać jakim uczuciem darzy Cię ten chłopak. Gadacie na GG. Rozmowy przez internet/na odległość są łatwiejsze. Spróbuj w jego wypowiedziach itp. znaleźć coś co być może nie jest jednoznaczne.
Piszesz, że trąca Cię niby przez przypadek. To znak, ze chce przy Tobie być..
Nie umiem udzielić rady, po której miałabyś 100% pewności, że wszystko co napisałam jest słuszne. Ja też się mylę. Wydaje mi się jednak, że nie masz się o co martwić. Wszystko jest na dobrej drodze. Daj temu chłopakowi jednak czasem coś od siebie. Bo nikt tu nie jest jasnowidzem. 
Frysbie_

niedziela, 25 września 2011

Czy on jest o mnie zazdrosny?

Heyy ; D
Czytam ,,was,, od ... nie pamiętam x DD
Raz już do was pisałam, teraz chcę podzielić się moim drugim problemem.
Kilka dni temu poznałam chłopaka. Nazwę go Henryk. Zaczeliśmy pisać i wgl. Spotkaliśmy się i jakoś tam to szło. W pewnym momencie skomentował mi zdjecie na naszej klasie. Dodał tam słowo ,,skarbie i misiu ,, Gdy przeczytałam było mi bardzo miło. Chwile później zadzwonił mi telefon.To był mój kolega z klasy którego nazwę Maniek. Miał do mnie wyżuty z kim ja się zadaje. Wiec mu wytlumaczylam ze to tylko zarty. On powiedzial zebym dala mu jego numer i on sie dowie czy to nie jest tylko na mile słówka. Co myślicie o takiej sytuacji i zachowaniu Mańka? Czyzby byl zazdrosny? Chce dodac ze ja i Maniek kiedys ze sobą chodziliśmy i nadal jestesmy przyjaciółmi.



Twoja sytuacja jest nieco dziwna. To, że chłopak skomentował Ci zdjęcie na nk, właśnie tymi słowami w sumie o niczym nie świadczy. Bowiem np. moi koledzy z klasy komentują zdjęcia jednej z dziewczyn: ślicznie wyszłaś, pięknie, cudownie skarbie. Jest to dla nich normalna sprawa. Zwłaszcza że żaden z nich z tą dziewczyną nie chodzi. Chociaż oczywiście są też tacy dla których owe słowa świadczą bardzo wiele. Nie wiem, którym z typów jest Twój kolega. Nie znam go na tyle aby móc go oceniać. Dziwi mnie jednak zachowanie Twojego kolegi. Może i jest zazdrosny ale to go nie usprawiedliwia. Nie ma prawa decydować za Ciebie w sprawach Twoich sympatii. Jest jednak wyjście, przy którym można by było mu to darować. Może Maniek wie o Henryku coś ważnego, czego ty nie wiesz. Może Henryk lata za wszystkimi dziewczynami. Może podrywa kilka na raz.. może źle się zachowuje, pali, pije.. wyjść jest dużo. Znając go, Maniek mógł po prostu dojść do wniosku, że to chłopak nie dla Ciebie. Powinien jednak wszystko Ci wytłumaczyć, dlatego polecam, rozmowę skoro chciałabyś to wszystko jak najszybciej dokładnie wyjaśnić. Innego sposobu bowiem nie ma. Przynajmniej według mnie.
Fajnie, że jesteście z Mańkiem przyjaciółmi więc sytuacja według mnie jest dość prosta. Prawdziwa przyjaźń przecież do czegoś zobowiązuje. Czy jest zazdrosny, tego nie wiem. Możesz to jednak poznać po jego znakach. Jeżeli jest miły, stara się często być przy Tobie, pomaga Ci w trudnych chwilach, troszczy się o Ciebie, martwi. To może świadczyć o tym, że nie jesteś mu obojętna. Jeżeli ty też nadal coś do niego czujesz, możesz wykorzystać ową sytuację. Jednak radziłabym dopiero w tedy kiedy wszystko 100 procentowo się wyjaśnić.
Pozdrawiam i życzę dobrego [dla Ciebie przede wszystkim] rozwoju wydarzeń. ;)
Frysbie_

sobota, 24 września 2011

Niejednoznaczna sytuacja.

hej. w sumie przeglądnęłam wszytskie Wasze notki i nie znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie. Rzecz jasna chodzi o chłopaka, tylko zastanawiam się co on MOŻE do mnie czuć. Jestem przygotowana na to, że nic, ale i mam nadzieję, że jednak coś do mnie czuje. Więc jesteśmy w jednej klasie. Siedzimy razem na matmie i geografii i w sumie na każym przedmiocie w poniedziałek. Wszytsko- ostatnie ławki. On nie ma dziewczyny, ale wiem, że spotykał się z koleżanką, ale od środy uśmiecha się do mnie, patrzy na mnie, stara się cały czas zagdać i zbliżyć,albo ja tylko to tak odczytuję. I dzisiaj przesiadł się do pierwszej ławki pytając się, czy też się przesiądę. W sumie ja nie mam nic przeciwko temu, ale koleżanka się do mnie nie odzywa, bo to ON z NIĄ się spotkał. Ma jej numer, a mnie nie poprosi ani o numer, ani o spotkanie. Raptem po szkole będziemy się widzieć raz na tydzień, bo razem chodzimy na kółko i jak wracaliśmy to zapytał w którą stronę idę. Pstatnio sprzeczaliśmy się i mówi mi gdzie chciałby mieszkać. Tak jakby plany na przyszłość. Nie piszcie, że powinnam do niego zagdać, bo nie zrobię tego. Nie mam tylko odwagi. Może się boję wyśmiania i cały czas mi sie wydaje, że klasa za bardzo to widzi co się dzieje. Nie wiem, czy on tylko się mną "bawi", czy chce coś więcej. Jak pisałam jestem przygotowana na rozczarowanie i to, że on woli koleżankę.

~Rouzi
 
Kochana Rouzi!
Sytuacja z chłopcem nie jest jednoznaczna. Może on okazywać, że mu się podobasz, a może być po prostu przyjaźnie nastawiony.
Szkoda, że nie chcesz zagadać, bo to by dużo dało. Może jednak się przełamiesz? Jak nie spróbujesz, możesz żałować. Przecież nie trzeba od razu wyznań, że Ci się podoba. Można delikatnie nawiązać do lekcji, lub zagadać w błahej sprawie. Uśmiechaj się, gdy napotkasz jego wzrok. Małymi kroczkami do celu ;).
Piszesz, że czujesz, że on stara się zbliżyć. Może nie zamykaj się przed nim? Bądź dobrą kumpelą, rozmawiaj z nim jak najwięcej, gdy on zagaduje ;).
To, że spotyka się z koleżanką wcale nie znaczy, że są parą, są zakochani w sobie. Może są tylko znajomymi?
Trudno mi określić intencje chłopca, jego uczucia. Jak pisałam wcześniej, sytuacja jest niejednoznaczna. Nie chcę wprowadzać Cię w błąd. Wybacz mi więc taką odpowiedź, nic więcej jednak nie mogę napisać o zaistniałej sytuacji.
Pozdrawiam Cię, życzę powodzenia.
Małpa.

piątek, 23 września 2011

Przyjaciółka podrywa chłopaka, na którym mi zależy.

Witam, liczę na Waszą pomoc ze strony odpowiedzi w notce :)
a więc zacznę od początku..
spodobał Mi się pewien chłopak o imieniu Mateusz.. po jakimś czasie poznaliśmy się nikomu o tym nie mówiłam.. lecz po pewnym czasie zauzwazyła to moja przyjaciółka z którą znam się juz pare dobrych lat.Pewnego razu spytała mnie czy on mi sie podoba oczywiscie powiedziałam ze nie to tylko kolega.. i tak widywaliśmy się cześto to na basenie tow szkole było fajnie :)
po jakimś czasie przyznałam się w końcu Olce, że on mi sie podoba obiecała ze nikomu nie powie i dotrzymała słowa, ale zorbiła coś innego co mnie cholernie zraniło. Z dnia na dzień czułam ze on juz mi sie niepodoba i to nie zauczorenie lecz coś wiecej po prostu zakochałam się w nim.. on nie przepadała za Olką lecz pozniej dowiedziałam sie z pogłoosek ze się w bujnął.. ale nie zaraegwoałam bo nam swietnie sie gadało.. i teraz oni coraz czesciej sie widują a Olka chyba zapomniała co jej kiedyś powiedziałam takie z ttym okropnie czuje serce to mnie boli jak nie wiem ;/ a gdy go widuje on tylko teraz po prostu gada ja kgdyby nigdy nic i juz nie jest jak kiedys :( co mam zrobic prosze o odpowiedz :)

~Agnelaa


Chciałaś odpowiedź w notce? Tak więc ją dostaniesz. ;)
Sytuacja rzeczywiście trochę pogmatwana, ale postaram się odpowiedzieć zwięźle i na temat.
Według mnie błędem było to, że gdy przyjaciółka zapytała Ci się po raz pierwszy, co czujesz do tego chłopaka, skłamałaś. Powiedziałaś, że nic. A przecież tak nie było. Być morze ona właśnie pomyślała, że skoro wasz kolega jest wolny ona spokojnie może do niego startować, a potem było już za późno. Tak jak ty zakochała się i nic na to nie poradzi. Jeżeli możesz nazywać tą dziewczynę przyjaciółką to jest to równoznaczne z tym, że możesz jej zdradzać swoje sekrety i oczekiwać od niej pomocy. Wygląda na, że zakochałaś się w tym chłopaku, ale i twoja przyjaciółka darzy go jakimś uczuciem [chyba że chce Ci go odbić, bo tak jej się podoba, ale w to wątpię gdyż wykazała już na tyle koleżeńskie zachowanie, że nie wygadała twojej tajemnicy]. W tedy kiedy ty ukrawałaś swój sekret przed Olgą, ich znajomość mogła się swobodnie rozwijać, aż w końcu i on odwzajemnił uczucie. Jednak zachowania Twojej przyjaciółki nie można usprawiedliwiać w stu procentach. Ty pierwsza się w nim zakochałaś, powiedziałaś jej o tym, więc powinna Ci ustąpić. Powinna, jednak w życiu dzieje się często zupełnie inaczej. Pogadaj z nią jeszcze raz. Powiedz jak Ci zależy na owym chłopaku i zapytaj jakie są relacje między nimi.. Bo owych plotek, czy pogłosek poważnie traktować nie polecam. Nie zawsze muszą się bowiem okazać prawdą. Jeżeli zacznie kręcić, albo powie, że oboje się kochają to radzę się zastanowić, czy to jest, rzeczywiście Twoja przyjaciółka. W tedy pozostanie Ci wybrać: przyjaźń [która według mnie sensu już raczej nie ma], czy miłość? Jeśli go kochasz, a na bliższych kontaktach z Olgą, już Ci raczej nie zależy - to walcz o niego! Musisz też wziąć pod uwagę to, że oni mogą być tylko dobrymi kumplami lub przyjaciółmi. W tedy droga wolna.. Nie wszystkie kontakty damsko-męskie pomimo wielu przesądów mogą się opierać jedynie na miłości. Moja rada: porozmawiaj z Olgą. Jeśli wasza znajomość, rzeczywiście nie jest tylko koleżeńskim układem, to zrozumie. Mam nadzieję.
Powodzenia życzę i mam nadzieję, że obie osoby okażą się wobec ciebie lojalne. ;)
Frysbie_
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x