poniedziałek, 7 listopada 2011

Nadal go kocham.

Wybaczcie dziewczyny, być może taki problem był już poruszany, ja nic nie znalazłam na ten temat. Tak, pytanie będzie z serii "jak zwrócić na siebie uwagę chłopaka", jednak troszeczkę inne niż zwykle.
Nazywam się J., chodzę do 1 gimnazjum (mimo wszystko wydaje mi się, że jestem dość dojrzała jak na swój wiek. Zatem proszę, nie traktujcie mnie jak dziecko).
W wakacje zostałam przyłączona do pewnej paczki przez moją przyjaciółką. Większość osób z tej paczki mieszka na moim osiedlu, chodzą jednak do 2 i do 3 klasy w innym gimnazjum. W wakacje spotykaliśmy się codziennie. Paulina, Marcin, Sandra, Klaudia, Marta, ŁUKASZ i parę innych osób. Łukasza polubiłam właściwie od razu. Często gadaliśmy, mamy takie same zainteresowania. Polubiłam go. W tym czasie byłam z innym chłopakiem, zerwałam z nim jednak. Pod koniec sierpnia, czyli już miesiąc po rozstaniu, zrozumiałam, że Łukasz strasznie mi się podoba. Pocieszał mnie kiedy byłam smutna, oboje się lubiliśmy. Jak każdy miał swoje humorki, jednak czułam, że mogę na nim polegać. Nie powiedziałam mu o tym. On często gadał tak dla "jaj" (chociaż nie jestem pewna czy dla jaj), że jeśli go kocham, mam mu to powiedzieć. Śmiałam się, ale w duchu czułam co innego. Rozmawialiśmy coraz częściej, chodziliśmy wszędzie, odprowadzał mnie do domu. I tak do października, kiedy jeszcze cała nasza ekipa spotykała się, bo było ciepło. Pod koniec października powiedziałam mu, że zakochałam się w nim. Chyba nie był zaskoczony, powiedział, że mnie lubi, ale musielibyśmy się lepiej poznać, bo za wcześnie na związek. Zgodziłam się. Potem zaczęło już być coraz zimniej. Rzadko wychodziłam na dwór, jednak kontakt nadal utrzymywaliśmy. Listopad - OK. Potem grudzień, styczeń. I kontakt się urwał. W szkole nie mamy możliwości się zobaczyć, gdyż chodzimy do innych. Pisałam do niego esemesy, czasem odpowiadał, czasem nie. W końcu zrezygnowałam. Obiecał mi raz, że się ze mną spotka. Nie przyszedł, zadzwonił w ostatniej chwili że nie może. Często widzę się z jego kumplem ale przeważnie nie gadamy o Łukaszu.
Nie wiem co mam zrobić, żeby z nim chociaż pogadać. Być może urwanie naszego kontaktu spowodowane jest tym, że wyznałam mu co do niego czuję? Sama nie wiem, ja sądzę, że raczej mnie lubił, skoro spotykaliśmy się i gadaliśmy tak często. Wydaje mi się, że pisanie 1000 sms dziennie jest narzucaniem się, więc tego również nie zamierzam robić. Chcę poczekać do wiosny. Być może znowu zaczniemy wszyscy spotykać się i on również do nas dołączy? Sama nie wiem. Ale wiem jedno - tęsknię cholernie i nie wiem jak mam to zmienić. Niedawno sprawdziłam jego plan i mimo, że ja miałam na 10, a on na 8, to przyszłam za dwadzieścia ósma pod mój blok (koło niego przechodzi, gdy idzie do szkoły). Raz go spotkałam. Powiedział mi "siema", przytulił mnie i poszedł sobie. Potem już dałam sobie spokój. Sama nawet nie wiem o co chodziło z tym przytulasem. Chciałabym go chociaż zobaczyć.
Pomóżcie! Nie chcę niszczyć tego, co budowałam przez całe wakacje, wrzesień i październik! Ja nadal jestem w nim zakochana...

~J.


  

Kochana J. !
Domyślam się, jak jest Ci teraz trudno. Poznałaś wspaniałego chłopaka, bardzo się polubiliście, często gadaliście, mogłaś także wysnuć wnioski, że mu się podobasz. Ja bym takie na Twoim miejscu wysnuła. Piszesz, że mówił, „że jeśli go kochasz, masz mu to powiedzieć”. Ja bym to potraktowała poważnie, mimo że brzmiało, jak żart. Moim zdaniem chłopak chciał jakoś dać Ci do zrozumienia, że mu się podobasz, ale nie wiedział, jak, nie chciał, żebyś go wyśmiała. Nie był pewny Twojej reakcji. Kiedy się dowiedział, że jednak się w nim zakochałaś, mógł być zaskoczony. Mimo że wydawał się być inny. Mógł chcieć to ukryć. A teraz przestał się odzywać, bo nie wie, czy dalej czujesz to samo, czy może nie żartowałaś. Wychodzi z tego, że raczej jest dosyć bojaźliwy. Mogło być też tak, że faktycznie, podobałaś mu się, ale byłaś trudna do zdobycia. Kiedy potwierdziłaś, że się w nim zakochałaś, nagle przestałaś być trudną ‘zdobyczą’ i on sobie Ciebie stopniowo odpuszczał. Jest również i trzecie opcja, że Łukasz traktował Cię jak koleżankę od początku, żartował, chciał, żebyś była z nim szczera, zależało mu na Tobie, ale tylko, jak na koleżance, przyjaciółce. I musiał się wystraszyć Twojej deklaracji, dlatego zaczął Cię unikać, bo nie chce ranić, dawać nadziei. A to przytulenie wtedy potraktowałabym jako wyraz tego, że za Tobą tęskni, chce dla Ciebie jak najlepiej, ale tylko jako kolega. No i obstawiam jednak tą ostatnią opcję…
Ale wiesz, wydaje mi się, że jest Ci winny wyjaśnienia tego, co się dzieje. Nadal na Ciebie reaguje, nie udaje, że Cię nie zna. Czyli nie zapomniał. Ale się nie odzywa, nie odpowiada. Ja bym zaproponowała mu spotkanie, rozmowę. Powiedz, żeby Ci wytłumaczył, dlaczego tak się dzieje, że Ciebie to rani. Ja tu mogę wymyślać różne wytłumaczenia jego zachowania, interpretować je na 100 sposobów, ale prawdę usłyszysz od niego. A przynajmniej powinnaś. Dlatego jeszcze raz polecam rozmowę. Teraz, nie na wiosnę. Bo inaczej zwariujesz.
Trzymaj się,
Charlotte.

niedziela, 6 listopada 2011

Trudna miłość.

Wczoraj odezwał się M. Pisałam z nim. Napisał mi łącznie 124 sms. Opowiem teraz całą historię i prosze o obiektywną ocenę tej sytuacji. Bo nie wiem, czy rację mam ja.
Więc tak...Jestem z M. parą. Jest nam super, zajebiście. Pierwszy raz czuję takie uczucie do chłopaka, on umie o mnie zadbać, poczuć, że jestem potrzebna. Jest kolorowo przez pierwsze 4 miesiące. Potem zaczyna się psuć. Początek grudnia, pamiętam to. Umawiam się na spotkanie w piątek z M. w ostatniej chwili dostaję sms, że nie przyjdzie. Wkurzona byłam. Pojechałam sama do centrum handlowego [bo miałam z nim jechać.] Wracam do domu, patrze w komórkę i nie dowierzam. Pisze, że nie chce mnie ranic, że jest wspaniała, piękna, ale musimy zakończyć związek. Zaczynam płakać, ryczeć jak bóbr. Pytam się, dlaczego. On mówi, że miłość się wypaliła. Jest mi strasznie ciężko, rycze całe dnie, nie śpie po nocach, nawet wypad na zakupy nic nie pomógł. Płakałam nawet w sklepie, na przystanku, autobusie. W pewnej chwili stracić wszystko?? Po kilku dniach M. prosi i spotkanie. Dobra. Spotykam się z nim. Na początek mówi słowo ,,Przepraszam.'' I wyjaśnia mi, że zrobił to dla mojego dobra. Tzn, że szedł ulicą i zaczepił go jakiś koleś, zaczęli się bić i M. zbił mu okulary. Na następny dzień po szkole M. zgarniają jakieś podejrzane typy do samochodu. Mówią, że ma oddać kasę, bo zrobią cos złego jemu rodzinie i bliskim. M. pomyślał o mnie, nie chciał, żeby mi się coś stało i zerwał. I jak załatwił tą sprawę, czyl oddał kasę, chciał, żebym do niego wróciła. No i wróciłam. Było dobrze. Ale znowu zaczęło się psuć, bo okazało się, że jakaś dziewczyna się do niego przyczepiła, zakochała się w nim, pisali ze sobą. Byłam zła nie ukrywałam tego. W drodze na spotkanie z M. dostałam sms od mojej koleżanki, która chodzi do tej samej szkoły co M, że on trzyma się za rękę z tą dziewczyną co do niego piszę! Wściekłam się, byłam zła, smutna. I ide na spotkanie, on czeka. Na początek mówię ,,Dobrze się bawiłeś?''a on skrzywił minę ,,o co chodzi?''. Siadamy na ławce. Smutno jest. On też nie jest wesoły. ,,Może chcesz mi się do czegoś przyznać?!''-pytam oburzona.
,,No do tego że jakaś dziewczyna mnie złapała za rękę dzisiaj?''-powiedział. Tłumaczył to tak, że był rozkojarzony, smutny, że między nami coś jest źle i że jakoś nie powstrzymał jej ręki. No, kurde, co to ma być? Chodząc ze mną pozwolił żeby jakaś lafirynda go złapała za rękę? Płakałam. On miał świeczki w oczach. Rozmawialiśmy o tym wszystkim, pytał mi się czy mu wybaczę. Wybaczyłam. Miłość. Miłość to się nazywa. Wstał, przytulił mnie, pocałował. Czułam się szczęśliwa. I mówił, że będzie dobrze, że się bedzie starał itp. Potem ta dziewczyna znowu do niego pisała, wkurzałam sie, napisałam do niej, żeby sie odczepiła, a ona, że nie odpuści. W końcu M. spotkał sie z nią, powiedział, że kocha tylko mnie, ona płakała, powiedział, żeby sobie nadzieii nie robiła, bo on nie chce z nią być. No i dobrze strasznie cieszyłam się, że wreszcie tak się stało.
Spotykaliśmy się, było dobrze no i znowu coś zaczęło być nie tak. Zaczął mnie olewac, dziwnie ze mną rozmawiał, mówił, że nie zasługuje na mnie. Po tygodniu takiego czegoś spotkaliśmy się, rozmawialiśmy. Wkurzyłam się i powiedział ,,dobra ja idę, nie bede cie wiecej zanudzac.'' I poszłam. On poszedł. Napisał, że go nie zrozumiałam, bo miał trudne dni, problemy. Napisałam ,,czekaj'' i pobiegłam za nim. Głupia, głupia zakochana!! Pobiegłam. Gdy już dobiegłam, przytuliłam się, powiedziałam, że go kocham, on też to powiedział. Płakał! To było takie niesamowite. Powiedział, że jestem kradziejką. Kradziejką serca. A ja powiedziałam, że jest złodziejem mojego serca. I było git. Szczesliwa byłam, bo byłam z nim. Było wspaniale. Spotykaliśmy się. Pamiętam jak się spotkaliśmy na WOSP. Szedł pieszo, bo nie miał kasy na bilet. Ale szedł mimo mrozu. Mówił takie piekne słowa.. Że tylko ja, że kocha mnie jak nikogo innego, że liczy się dla niego moje szczescia.
No i 15 stycznia (feralny, okropny piątek.) spotkaliśmy się, bo zaczął znowu coś odwalać, pisać, że nie zasługuje i w ogóle. Płakałam. Mówił, że chce mojego szczęścia, że chce mi wiele dać, a nie może. Ja mowilam, że ja chce tylko miłości, nie chce prezentow, pieniądze nie są najważniejsze. Długo rozmawialiśmy. Pytałam się go wiele razy ,,Proste pytanie, krótka piłka. Chcesz być ze mną czy nie?'' a on odpowiadał, że to nie jest proste, że chce, ale nie chce żebym była nieszczęśliwa. No, kurcze, mowilam tyle razy, że miłości chce, niczego więcej.
Powiedział, że życie to zabawa. Spytałam się go, co się dla niego liczy? Ty-powiedział. Powiedziałam, żeby zastanowił się nad swoim życiem i dostał liścia. Obróciłam się. Odeszłam. Napisał sms, że ja nie rozumiem, że on ma problemy, że martwi się o zdrowie babci, o to, żeby tacie nie zabrakło na chleb. Dobra, dobra, te preteksty mnie wkurzały jeszcze bardziej.
Cierpiałam. I nadal cierpię. Bo kocham go, on nauczył mnie szczerze kochać, kochać do bólu.
Nigdy nie było mi tak dobrze z chłopakiem.
No i odzywał się, mówił, że przeprasza, że żałuje, że był głupi. Ale nie chce przeprosin przez sms. To żałosne.Ile można znosić, wybaczać?
I pisałam z nim wczoraj. Przytoczę kilka jego sms:
,,Nie żałuje tego, że namieszałaś w moim życiu ty byłaś najpiekniejszym darem.''
( Bo napisałam, że tak mam, że mieszam w życiu.)
,,Dobra byłem głupi rozumiem i nie musisz mi tego przypominać przykro mi że miałaś takiego chłopaka''
,,Wiem ale ja wspolczuje tobie i jestem zly na siebie za to co zrobiłem tobie.''
,,Nie zapomne bo nie chce zapomniec.'' (na sms, że o ważnych osobach sie nie zapomina)
,,Mam takie marzenie żeby jeszcze kiedyś się nasze drogi zeszły.''
,,ja chce szczescia i zdrowia dla ciebie i mojej rodziny.''
Napisałm, czy mysli, że dobrze zrobiłam odchodząc a on na to:,,Myślę, że źle zrobiłaś sama mówiłaś że miłość przetrwa wszystko''. ,,Pamietasz co ci mowilem, ze mam trudne dni to trzeba przeczekac i bedzie dobrze'' ,,No to czemu w piątek nie poczułem twojej bliskosci czemu mnie nie przytuliłaś czemu? dobra nie powiedziałem, ze chce byc z toba ale nie powiedzialem ze nie chce byc s toba no nie? żałuje tych słów co powiedziałem że chce bawić się życiem bo piekne życie było tylko z tobą wiesz najgorsze było dla mnie to że dostałem w twarz gorsze było to dlaczego dostałem dobra chce dla ciebie jak najlepiej to nie moja wina, że taki jestem.''
,,Trzeba było zrobić tak-dac mi w twarz, przytulil i powiedziec razem wszystko przetrwamy''
,,Nie twoja wina od początku moja wina jest.''

I ogólnie napisałam, że jeżeli ktoś nie walczy o miłość, to znaczy, że nie zależy mu. Wedlug mnie to szczera prawda.

no i koniec moich wyżaleń.
Oceńcie proszę, kto tu jest winny, co powinnam zrobić? Pomóżcie mi, bo się pogubiłam w tym.


Blacky__


  
Droga Blacky__ !
Nie zazdroszczę Ci takiego położenia. Cały czas doświadczasz bólu, jesteś raniona, świadomie, czy też nie, przez osobę, którą kochasz. Znajdujesz się na takiej huśtawce, którą kierują głównie odczucia i nastroje Twojego chłopaka. Było Wam cudownie na początku. Czy zdarzyło się wtedy coś, co mogłoby popsuć tą relację? Czy przyczyną tamtego spięcia było tylko to, że on bał się o swoją rodzinę i bliskich? Mi, tak mimo to wszystko, sytuacja z tym pobiciem i późniejszym wciągnięciem do samochodu wydaje się mało realna. Nie mówię, że on kłamał, ale radzę się nad tym zastanowić. Myślę, że postąpiłaś dobrze, wybaczając mu to, bo był to jednorazowy, że tak powiem, ‘wyskok’. Ale co dzieje się później- okazuje się, że jakaś dziewczyna zaczyna o niego zabiegać. W dodatku, jeśli wierzyć Twojej koleżance, on trzymał ją za rękę. Twój chłopak od razu wie, z czego się tłumaczyć. Czy to nie dziwne..? Mówił, że to jej wina, że to ona złapała go za rękę, bo on był zły, rozkojarzony myśląc o Was, o tym, że źle się dzieje między Wami. Uważam, że trochę tu podkoloryzował cokolwiek, ale to tylko moje zdanie. Już tutaj poważnie bym się nad tym zastanowiła, dała Wam czas na ułożenie sobie tego wszystkiego w głowie. Ale Ty mu od razu wybaczyłaś, po rozmowie. Późniejsze sytuacje zwaliły mnie z nóg. Mówił, że na Ciebie nie zasługuje, mimo że Ty nie dałaś mu tego odczuć, wciąż go kochałaś, wracałaś do niego, wybaczałaś mu. Moim zdaniem mogą być przyczyną tego dwie rzeczy- albo chłopak jest bardzo niepewny siebie, bardzo się boi, że nie podoła Twoim wymaganiom, że nie jest Ciebie warty, aż w końcu Ty go wyśmiejesz, a to, co robi, jest jakby zabezpieczeniem przed tym wszystkim. Drugim wyjściem jest to, że zwyczajnie się Tobą bawi. Biorąc pod uwagę Twój opis obstawiam, że to jednak ta pierwsza, opisana przeze mnie opcja, jest przyczyną konfliktów. I, odpowiadając na Twoje pytanie, kto jest winny, to obstawiam, że to raczej on… Bo nie czytasz mu w myślach, nie wiesz, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej, nie wiesz, czy powinnaś go przytulić, czy może lepiej zostawić w spokoju. Tak więc może daj mu jeszcze jedną szansę na twardych warunkach- nie będzie Cię nagle olewał, nie odzywał się bez podania ważnego powodu, będzie mówił, co się dzieje, że jest smutny, nie będzie tego ukrywał. Przestanie powtarzać, że nie jest Ciebie warty i że Cię nudzi, bo w końcu w to uwierzysz... Będziecie się wzajemnie wspierali. Umów się z nim gdzieś i to przegadajcie. Ale zaznacz, że to ostatnia szansa, żeby się w końcu opamiętał, bo naprawdę Cię straci i nie będzie powrotu. I pamiętaj, że nie będzie mogło go być, bo będzie się on wiązał z cierpieniem, aż w końcu zatoczeniem koła.
Pozdrawiam,
Charlotte.

sobota, 5 listopada 2011

Czy tak szybko zapomniał o tym, że mnie kocha?

Czytam Waszego bloga od dłuższego czasu i w końcu zebrałam się na odwagę i postanowiłam napisać. Nie radzę sobie z tym, bardzo mi smutno więc proszę o odpowiedź ; ** Mam 15 lat na początku gim. zaczęłam się bardziej kumplować z pewnym chłopakiem,nazwijmy go X. Nie było to nic poważnego, nie myślałam o nim ani nic.Po prostu nie był dla mnie ważny, jednak w kolejnym roku szkolnym to się zmieniło. X zaczął się do mnie ciągle uśmiechać, puszczać w drzwiach, dawać mi swoją bluzę jak było mi zimno, coraz częściej się do mnie odzywał. Raz gdy szliśmy korytarzem zapytał się czy idę na dodatkowe zajęcia i powiedział że będzie mu smutno jak nie pójdę. Potem siedział ze mną i mnie odprowadził. I tak mnie odprowadzał codziennie.Później gadaliśmy cały czas na skype, ciągle do mnie dzwonił, pisał smsy. Byliśmy nierozłączni i zachowywaliśmy się bardziej jak para kumpli. Aż do czasu. Musiał nadejść ten dzień w którym wyznał mi miłość. I wtedy się wszystko popsuło bo on nie chciał ze mną chodzić bo uznał że nie nadaje się na chłopaka i nie jest gotowy JESZCZE. Płakałam a on tego nie chciał i był zdolny do rożnych głupstw. Kilka dni później przestał mnie odprowadzać, dzwonić na skype, pisać esy, pisać na gg.Byłam i jestem załamana. Zakochałam się w nim! Teraz to czuje mocno i wyraźnie ale on się ogranicza tylko do kilku słów dziennie, jak coś powie to będzie dobrze. W drzwiach mnie tylko puszcza i zaprosił na na lodowisko, ale z kolegami ja byłam z koleżanką. Prawie ze sobą nie rozmawialiśmy. Dziewczyny nie wiem co robić... Najpierw narobił mi nadziei, spędzał ze mną czas, komplementował a potem ot tak to prysło?On nic do mnie już nie czuje? Nie wierze ze tak szybko zdołał mnie mieć gdzieś jak wcześniej dnia beze mnie wytrzymać nie mógł . A jeśli to dlaczego on umie o mnie szybko zapomnieć a ja o nim nie? Czekam do walentynek i postanawiam się wziąć w garść. Dobry pomysł?

~Agnieszka

 
Droga Agnieszko!
Od Twojego komentarza minęło już sporo czasu, więc mam nadzieję, że coś nie coś zdążyło się już w Twoim życiu poukładać. W razie czego jednak, z pewnością nie zaszkodzi dać Ci kilku rad. Po pierwsze jeżeli się nawzajem kochacie, masz prawo wiedzieć na czym wasz związek  stoi. W Twoim przypadku zapytać się o bycie razem. Jeżeli chłopak Cię naprawdę kocha, dziwię się, że nie zdecydował się na chodzenie. Jest wielu chłopaków którzy unikają zobowiązań. Jeżeli nawet myślisz, że X do nich nie należy, być może jesteś w błędzie.. polega to na tym, że niby jest z jedną dziewczyną [oczywiście bez wcześniejszego potwierdzenia, że z nią chodzi], później zakochuje się w innej i w razie czego może powiedzieć - 'przecież ze sobą nie chodziliśmy' i odejść. Być może w przypadku Twojego faceta jest inaczej, ale to też musisz wziąć pod uwagę. Druga sprawa.. czy on wie, że ty go kochasz? Napisałaś, że wyznał Ci miłość.. czy odwdzięczyłaś mu się tym samym? Być może on nie wie, jaki jest dla Ciebie ważny.. powiedz mu to. Jeżeli nie umiesz zdobyć się na te odważne wyznanie - po prostu zapytaj - w szkole, na skypie, GG, co się zmieniło i dlaczego? Dlaczego tak się zmienił, dlaczego tak dziwnie się zachowuje, aż w końcu przecież powiedział, że Cię kocha.. dlaczego to powiedział, skoro jego teraźniejsze postępowanie świadczy całkiem co innego? Zadanie trudne. Ale myślę, że jeżeli naprawdę kochasz, to podołasz. Jeżeli jednak powie, że już nic do Ciebie nie czuje - nie załamuj się. To nie ty jesteś tu winna a on. Może spodobała mu się inna i próbuje jakoś zerwać z Tobą poważniejszy kontakt.. nie wiem. Ale uwierz istnieją i tacy chłopacy, którzy jednego dnia mówią/piszą - kocham, a drugiego rzucają, mówiąc, że nic do Ciebie nie czują. Ja jestem tego dowodem. I jeżeli ten chłopak również tak postąpi - uwierz.. nie warto rozpaczać. Jak ktoś mądry kiedyś powiedział - "Tego kwiatu jest pół światu". xD
Mimo wszystko mam nadzieję, że Twoja historia zakończy się prawdziwym HAPPY ENDEM! ;D
Frysbie_

piątek, 4 listopada 2011

Zależy mi na nim.

Hej. ;) Zacznę może od tego, że od czasu do czasu przeglądam Wasze porady dotyczące zagadnień, które mnie interesują. Przyznam, że już kilka razy mi one pomogły. Tak więc dziękuję.. Teraz ja sama zwracam się do Was z moim, jakby nie było, problemem.
Chodzi mi o intencje pewnego chłopaka. Nie wiem, że on traktuje mnie jak koleżankę, przyjaciółkę, czy może chciałby czegoś więcej.. Wiecie pewnie, o co mi chodzi.. Opiszę może sytuację dokładniej.
Znamy się, w sensie że ja i on już prawie 4 miesiące. Do grudnia rozmawialiśmy czasem w szkole, na gadu.. Mówił mi za każdym razem 'cześć', uśmiechał się, koleżanki twierdziły, że patrzył na mnie, kiedy ja nie widziałam.. Po świętach Bożego Narodzenia cała sytuacja nieco się zmieniła. :) Poprosił mnie o mój numer. xD On już na drugi dzień napisał.. Od tamtego czasu do teraz pisze do mnie codziennie.. Po kilkanaście, a czasem więcej razy na dzień.. Pyta o.. wszystko. Co robię, co u mnie słychać, na którą mam lekcje, kiedy kończę lekcje, o której zamierzam się położyć spać, o której zamierzam wstać, na którą idę do kościoła, jak widzicie pyta o największe pierdoły.. Czasem jak piszemy wieczorem on wysyła mi teksty typu: "Dobranoc, kolorowych snów", itp. Haha, dziś pytał nawet jak mi się spało, co mi się śniło.. Jeej, dużo tego. Oczywiście nasze rozmowy nie opierają się tylko na pytaniach i odpowiedziach, rozmawiamy też na inne tematy.. Do tego uśmiecha się do mnie w szkole, tak szczerze i.. ciepło.. xD Nawet częściej rozmawiamy w szkole.. Fajnie mi się z nim gada. ^^
Nie wiem, czy on jeszcze do kogoś tak wypisuje, niemal przez 1/3 dnia.. Ale wątpię, bo pytałam się o to chociażby kilku moich dobrych koleżanek, ale z jego klasy..
Aha, zapomniałam dodać, że on mi się podoba, w sumie od kiedy się tylko poznaliśmy..
Chciałabym wiedzieć, czy zależy mu na mnie, czy traktuje mnie jak przyjaciółkę.. Proszę, oceńcie sytuację. No i doradźcie, co powinnam robić lub zrobić, żeby nasza znajomość nie skończyła się na "wiecznym koleżeństwie". Jakie kroki powinnam podjąć, o czym mogę z nim rozmawiać, żeby było ciekawiej..
Kurde, rozpisałam się... Przepraszam, ale bardzo mi na nim zależy, a trochę nie za bardzo wiem, co mam robić.. Z góry dziękuję Wam za odpowiedź.
-rogal, 14 lat.

~rogal..

  


Kochana!
Proszę bardzo, od tego jesteśmy :)
A teraz przechodzę do Twojego problemu. Od razu powiem, że szczęściara z Ciebie:) Moim zdaniem wszystkie ‘objawy’ wskazują na to, że mu się podobasz. Wasza znajomość cały czas się rozwija. Jego zainteresowanie jest naprawdę bardzo duże, cały czas stara się utrzymać z Tobą jakikolwiek kontakt. Jeśli nie w szkole, to przez sms-y, wcześniej gg. Ważne jest też to, że macie o czym rozmawiać, nie nudzicie się sobą, miło Wam w swoim towarzystwie. A pytania o te właśnie „największe pierdoły”, jak to określiłaś, są chyba najsłodsze, bo jest Tobą zainteresowany także podczas wykonywania tak prozaicznych czynności, jak położenie się spać, wstanie, itd. Z Twojego opisu trudno jest wyciągnąć inny wniosek:)
Co zrobić, żeby Wasza znajomość nie skończyła się na wiecznym koleżeństwie..? Staraj się jak najczęściej bywać z nim sam na sam, wychodzić na spacery. Zaproś go do kina, ale bez jakichś sztywnych przemówień. Powiedz po prostu, że grają jakiś fajny film, a Ty nie masz z kim iść. Propozycji do spędzania razem czasu poza szkołą jest mnóstwo, myślę, że sama na coś wpadniesz. Moim zdaniem wtedy najlepiej będziecie mogli się jeszcze bliżej poznać. W szkole utrzymuj w nim kontakt wzrokowy, ale nie pożeraj go, tylko spójrz, za chwilę spuść wzrok, jakbyś się zawstydziła, i następnie powtórz to samo. Możesz także zastosować taki trik- kiedy on coś mówi, patrz mu w oczy albo na usta. A kiedy już skończy nawijać i pewnie będzie oczekiwał odzewu z Twojej strony, to Ty spraw wrażenie, jakbyś się tak zasłuchała w jego monolog, że zupełnie straciłaś kontakt z rzeczywistością, odpowiedz dopiero po kilku sekundach. Nie stosuj tego przy każdej rozmowie, ale zawsze możesz mu patrzeć głęboko w oczy. A nawet powinnaś;) Ważny jest też dotyk. Mimo, że chłopcy słabiej, niż my, go odczuwają, to jednak on wyczuje to podświadomie. Więc niby przypadkiem podczas spaceru muśnij jego rękę, poklep go po ramieniu, kiedy powie coś śmiesznego, popraw mu kołnierz. Możesz od czasu do czasu ‘poczęstować’ go miłym komplementem, przykładem tu może być stwierdzenie, że ma ładną koszulę, fajną fryzurę, czy modne buty. Działa też powiedzenie mu, że ma niezwykły uśmiech;) Warto również wspomnieć, że dobrze Ci się z nim gada, fajnie spędza czas i jest bardzo miły. Ot, takie zwykłe stwierdzenia:) Polecam powierzenie mu jakiegoś Twojego sekretu, np. że nie umiesz tańczyć, czy nie lubisz swojej matematyczki. To wytworzy między Wami jeszcze większą więź, on będzie wiedział coś, czego nie będą wiedzieli inni i dowie się, że masz do niego zaufanie. Możesz poprosić go o pomoc z jakiegoś przedmiotu. A rozmawiać możecie o wszystkim. O szkole, o muzyce, filmach, zainteresowaniach, imprezach w mieście. Co tylko Wam przyjdzie do głowy:)
Trzymam kciuki!:)
Charlotte.

czwartek, 3 listopada 2011

Wolę starszych mężczyzn.

Pociągają mnie starsi mężczyźni, nie mówię tu o 50-latkach, bez przesady. Jestem w związku z 27-latkiem, Pawłem.. Jest naprawdę cudownie, świetnie się dogadujemy, nocuję u niego. Rodzicom mówię, że wyjeżdam na wycieczki albo nocuję u kumpeli. Nie wykorzystuje mnie seksualnie, tylko pocałunki i pieszczoty.. Jemu naprawdę na mnie zależy, ale i też boi reakcji moich rodziców.
Dlaczego nie umiem być szczęśliwa z moim rówieśnikiem albo z kimś zbliżonym do mojego wieku? Naprawdę próbowałam. Oczywiście nic z tego nie wychodziło, widziałam mężczyznę tylko w Pawle.

~16nastka

    

Droga 16nastko!
Gratuluję Ci tak wspaniałego chłopaka. Mimo tego, że jest o wiele starszy, dba o Ciebie, nie wykorzystuje, dobrze się z nim dogadujesz. Naprawdę masz szczęście:)
Dlaczego nie umiesz być szczęśliwa z kimś w Twoim wieku lub do Twojego wieku zbliżonym?
Mężczyźni w wieku Twojego chłopaka są o wiele dojrzalsi, inaczej myślą, mają całkiem inne priorytety. Są najczęściej niezależni, też finansowo. Mają większe doświadczenie,  możliwości, są bardziej świadomi swoich zalet, wyrozumiali, bardziej odpowiedzialni, poważniej myślą o życiu, bardziej panują nad swoimi instynktami. Potrafią zapewnić poczucie bezpieczeństwa, wsparcie psychiczne, zadbać o dziewczynę. Są także w pełni rozwinięci fizycznie. Myślę, że Twoi rówieśnicy są po prostu zbyt dziecinni, myślą inaczej od Ciebie, a Tobie to zwyczajnie nie odpowiada, jesteś od nich dojrzalsza. Wolisz tych starszych, bo są do Ciebie podobni. Nie ma sensu zmuszać się do bycia z kimś, kto do nas nie pasuje, z kim czujemy się źle. Twoje zachowanie jest jak najbardziej normalne.
Może podpowiem też, jak można powiedzieć o tym rodzicom.
Radziłabym najpierw porozmawiać z mamą. Powiedzieć jej, że jest Wam wspaniale razem, że on Cię nie wykorzystuje, dobrze się dogadujecie, jemu na Tobie wyraźnie zależy. Można wspomnieć, że on także chciałby, aby Twoi rodzice wiedzieli o Was. Myślę, że to duży plus. Mama zapewne nie będzie zadowolona, będzie się bała o Twoje bezpieczeństwo, o Ciebie. Postaraj się jednak jej wytłumaczyć, że jesteś z nim szczęśliwa i nic Ci nie grozi. Później razem z mamą porozmawiajcie z tatą. Mama oczywiście nie musi jeszcze akceptować Waszego związku, ale myślę, że dobrze będzie, jak będzie z Wami. Następnie zaproś go do domu na obiad. Daj poznać swojego cudownego chłopaka rodzicom. Niech uwierzą, że naprawdę się kochacie.
I tu jeszcze taka mała uwaga- będziesz musiała przyznać się rodzicom do tego, że kłamałaś mówiąc, że idziesz nocować u koleżanki lub jedziesz na wycieczkę. I przekonać, że miałaś zamiar im o tym powiedzieć, ale po ujawnieniu Waszego związku.
Wiem, że to nie będzie łatwe. Samo przeprowadzenie rozmowy wymaga dużego wysiłku, ale moim zdaniem warto. Przede wszystkim nie musielibyście się ukrywać. Zrobisz jednak, jak będziesz uważała.
Pozdrawiam,
Charlotte.

środa, 2 listopada 2011

Jak pozbyć się natręta?

Mam pewien problem.Mam kolegę, któremu bardzo na mnie zależy. Pisze smsy, dzwoni po kilkanaście minut, chce odprowadzać do domu, cały czas stoi przy mnie na przerwach, ciągle chce pomagać.
Chłopak przychodzi do mnie do domu, śledzi mnie (przyznał się), opisuje mi co mam w domu, chociaż nigdy u mnie nie był nawet u mnie w pokoju.
Problem tkwi w tym, że nic do niego nie czuję. Jest świetnym kumplem, ale nic poza tym. MĘCZY MNIE.
Wiele razy mówiłam mu, że jestem zajęta, ale to nie pomaga.
Powiedzcie mi, jak delikatnie dać mu do zrozumienia, żeby mnie zostawił w spokoju? Czuję się osaczona..

~osaczona_przez_chłopaka


  

Kochana!
Twoja sytuacja jest dla mnie wręcz przerażająca. Moim zdaniem delikatne uwagi, aby dał sobie spokój chyba na nic się nie zdadzą. Ale może warto jeszcze spróbować.
Widać jest, że bardzo mu na Tobie zależy, ale to uczucie przeradza się w obsesję. Nie możesz na to pozwolić.
Ja bym na początek radziła nie zwracać na niego uwagi. Kto wie, może całkowite 'olewanie' go pomoże. Nie odpisuj na jego sms-y, nie odbieraj telefonów, nie zgadzaj się na to, żeby Cię  odprowadzał do domu, najlepiej byłoby, abyś zawsze miała z kim wracać. I nawet jakby się do Was dołączył, to nie zwracaj na niego uwagi. Na przerwach też unikaj jego towarzystwa, rozmawiaj z jakąś koleżanką, pójdź gdzieś z kimś, do kogoś. Jednak odpowiadaj na jego pytania, pozdrowienia, ale bez okazywania szczególnego entuzjazmu, traktuj go jak kogoś zupełnie Ci obojętnego, kogoś, na kogo znajomości Ci nie zależy.
Gdyby to nie podziałało, to czas wytoczyć cięższe działa. Porozmawiaj z nim gdzieś na osobności, bardzo poważnie. Powiedz, że lubisz go, ale TYLKO lubisz, jako kolegę. Jak pisałaś, mówiłaś mu, że jesteś zajęta, ale to nie pomagało. Powtórz jeszcze raz. Możesz opisać  swojego chłopaka, powiedzieć, że jest Wam cudownie ze sobą. Jemu natomiast zaproponuj przyjaźń. Bez możliwości zmiany tego stanu, bo rozbudzisz w nim nadzieję.
Jeśli podane wyżej sposoby nie dają oczekiwanego rezultatu, to niestety będziesz musiała go zranić. Pokaż się ze swoim chłopakiem. Niech Cię odprowadzi do szkoły, przyjdzie po Ciebie po zajęciach. Przytulaj się do niego, okazuj swoje uczucie. Niech Natręt to widzi, może w końcu się 'obudzi', zobaczy, że nie ma najmniejszych szans.
Jednak gdyby to także nie podziałało, to radzę Ci powiadomić rodziców, wychowawcę, a w ostateczności policję. Mnie najbardziej przeraziło to, że on Cię śledzi i zna wygląd Twojego pokoju. Więc uważam, ze ten ostatni środek nie będzie tu przesadą.
Do dziewczyn, które znajdują się w takiej samej sytuacji, a nie mają chłopaka: poproście o zagranie roli Waszego chłopaka jakiegoś znajomego, kolegę, przyjaciela, wyjaśnijcie całą sytuację, poproście o dyskrecję. I ważne jest też to, aby Natręt go nie znał i najlepiej poznać nie mógł.
Pozdrawiam,
Charlotte.

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x