środa, 9 listopada 2011

Posunął się za daleko.

Drogie Dziewczyny!
Ostatnio zaprosiłam do domu swojego chłopaka z którym jestem już 8 miesięcy. On ma 16 lat a ja 15. Bardzo się kochamy!
Na początku razem z nami było moje rodzeństwo. Jednak poszli zaraz.Zostaliśmy sami, w domu! Rozmawialiśmy, oglądaliśmy tv, przytulaliśmy sie.
I nagle zaczęliśmy się całować, ale tak inaczej niż zwykle.Bardziej namiętnie, zachłanniej! Położył mnie na łóżku. przyznam szczerze że było to bardzo podniecające. Dalej się całowaliśmy i nagle zaczął mnie obmacywać. tzn dotykał moich intymnych miejsc, zaczął ściągać ze mnie bluzę. Przestraszyłam się. chciałam przestać, ale on był silniejszy. długo jeszcze mi tak robił. Ale odchyliłam głowę i powiedziałam, że nie chcę. Zaczął mnie przepraszać, że nie wie w co w niego wstąpiło. że nie chciał tak. że mnie bardzo kocha. a ja nie wiedziałam co o tym myśleć. powiedziałam, że nic się nie stało i chyba źle zrobiłam. on chce teraz znów się spotkać. pisze że bardzo mu się podobało jak szybko oddychałam gdy byłam podniecona. nie wiem co o tym myśleć. czy to może oznaczać, że on chce zacząć ze mną współżyć?
wiem tylko, że ja tego nie chcę. przecież jestem za młoda na takie rzeczy!

~malutkaa

 
Droga malutkaa! ;)
Być może w stanie podniecenia chłopak zapomniał o tym, że ty możesz mieć inne zdanie na ten temat. Poddał się magii chwili i to go zgubiło. Nie usprawiedliwia to jednak jego czynów. Stanowcza odmowa powinna go zreflektować i sprawić by zmienił swoje postępowanie. Jeżeli był to pierwszy raz uważam, że można chłopakowi wybaczyć. Prawda.. posunął się za daleko, ale w konsekwencji przeprosił i powiedział że Cię kocha. Radzę jednak postawić na ostrożność, bo gdy przesadził raz, może spróbować i drugi.
Jeśli jednak coś takiego działo się już wcześniej - stanowczo powiedz chłopakowi co o tym sądzisz, a gdyby to nie pomogło zagroź że z nim zerwiesz. W związku powinno się o liczyć  nie tylko jego zdanie, ale i Twoje. Ty mówisz - Nie! - on powinien uszanować Twoją decyzję.
Porozmawiaj z nim, powiedz, że coś takiego Ci się nie podoba.  Wyraź swoją opinię. Uważasz, że jesteś na to za młoda? - wytłumacz mu to. Chłopacy częściej dążą do 'zbliżenia' niż dziewczyny. Nie znaczy to jednak, że jeżeli chłopak Cię pragnie - nie masz prawa mu odmówić. Jeżeli nie zgodzi się z Twoją decyzją i mimo wszystko będzie zbyt nachalny - odpuść go sobie. Chciałabyś być z kimś, kto nie liczy się z Twoim zdaniem? Nie rób nic wbrew sobie! 
Frysbie_

wtorek, 8 listopada 2011

On nie daje mi spokoju.

I jeszcze problem mojej koleżanki. Piszę do was,bo kompletnie nie wiem jak jej pomóc :( Jest taki chłopak... Była z nim na początku pierwszej klasy gimnazjum. Teraz chodzimy do drugiej. Była z nim przez 8 miesięcy, potem zerwali, przez wakacje nie byli razem,mimo to pisali ze sobą, ale jej nie podobało się to, że on odwala różne akcje... I, że pije, pali... Po wakacjach znowu byli razem już... Potem znowu nie i znowu tak... I to takie pokręcone. Teraz chce skończyć z nim raz na zawsze, bo ma nowego chłopaka, ale on nie może tego zrozumieć, to jego zakochanie przerodziło się w OBSESJĘ! Ciągle pisze do niej, że ją kocha, żeby mu wybaczyła... To ona pisze, że mu wybacza,że mogą się przyjaźnić, ale on tego nie rozumie... Bo on ją kocha... To już naprawdę coś strasznego, jeśli on dowie się o jej nowym chłopaku tonie wiem co sobie zrobi... A ona nie chce być ciągle na uwięzi. Na początku nie był taki, teraz nie wiem co mu się stało:( Nie może zrozumieć, że to już ostateczny koniec... Nie wiemy co robić :(pomóżcie, proszę...

~Psychodela

 
Droga Psychodela!
Po pierwsze nie rozumiem dlaczego skoro Twoja przyjaciółka już wcześniej chciała z nim skończyć co chwilę do siebie wracali? To on zrywał? Czy ciągle ona? Ale w takim razie po co ponownie się zgadzała na chodzenie z nim? No, ale dobra.. na zapobiegnięcie temu wszystkiemu jest już za późno. Dalej.. Twoja przyjaciółka na pewno nie powinna poddawać się szantażowi. Jeżeli go nie kocha i uważa że na 100% do niego nie wróci powinna zachować taką postawę i obstawać przy swoim. Jeśli chłopak zauważy, że dziewczyna przylatuje na jego każde skinienie zacznie to wykorzystywać i dopiero w tedy zacznie być może używać szantażu, bo będzie wiedział, że one coś zdziałają.
Na początku radziłabym jej ograniczyć kontakty z tym chłopakiem. Jeżeli będą spędzać zbyt długo czasu chłopak może żyć złudzeniami i robić sobie złudną nadzieje, a w tedy, gdyby się dowiedział o nowym związku swojej eks mógłby być dopiero załamany. Dobrym rozwiązaniem może by było powolne oddalanie się od niego. Niech sam zauważy, że to wszystko nie ma sensu. Plusem byłaby też szczera rozmowa.. może niech dziewczyna mu powie, że niestety nic już do niego nie czuje i niech nie robi sobie nadziei. Jeżeli takowa jednak już się odbyła być może dobrze by również było, żeby on się dowiedział o Twym nowym związku od Twojej przyjaciółki, a nie od osób pośrednich. To i tak nie zmieni jego nastawienia do całej tej sprawy, a być może trochę zapunktuje. Gdyby się o tym dowiedział np. od waszych znajomych przecież i tak byłoby mu żal. Więc na jedno wyjdzie.
Obserwujcie jego zachowanie.. jeśli zobaczycie, że zaczyna się z nim dziać coś złego, bądź zacznie być zbyt natarczywy w stosunku do Twojej przyjaciółki lub jej chłopaka [a może być i tak] - poinformujcie kogoś dorosłego. W żadnym wypadku jednak niech nie poddaje się jego szantażom, bo, jeżeli chłopak jest rzeczywiście obsesyjnie zakochany może się od niego w najbliższym czasie nie uwolnić.
Frysbie_

poniedziałek, 7 listopada 2011

Podejrzane zachowanie ojczyma


Mam 14 lat i bardzo delikatny temat do rozwiązania, ale tylko was mogę zapytać się co mam z tym zrobić. A mianowicie: CHYBA mam ojczyma p e d o f i l a. Poznałam go gdy miałam 9 lub 10 lat. Cieszyłam się, że mama znalazła sobie nowego faceta, bo mój tata odszedł od nas gdy miałam 3/4 latka i przez ten cały czas wychowywała mnie sama. Był dziwny, w ogóle mnie unikał i był bardzo małomówny, a ja chciałam go poznać. Nie minęło pół roku i mama oznajmiła mi, że chce się z nim pobrać, wiedziałam, że znali się wcześniej (pracują w jednym miejscu) ale dla mnie to było za szybko. No i po 2 miesiącach był ślub. On nie okazywał mi większego zainteresowania, jedynie w zimne zawoził autem do szkoły i robił obiady. Nic po za tym. Ja również obchodziłam się z nim chłodno, bo te całe dobre stosunki były dla mojej mamy. I doszliśmy do teraz. Jakieś 3 miesiące temu kąpałam się pod prysznicem, a on wszedł do łazienki. Nie był pijany, kiedy zapytałam się go czemu to zrobić powiedział, że nie słyszał wody, co było nie możliwe, bo jak ktoś jest pod prysznicem to nawet ja piętro wyżej słyszę wodę. Po tygodniu czy 2 sytuacja powtórzyła się, ale był kompletnie pijany, więc już się go nie pytałam, sam mnie przeprosił. Ale teraz kiedy idę się wykąpać widzę go za szybą od drzwi łazienki (szyba jest w górnej części drzwi i ma jakieś wzorki wiec i tak nic by nie widział, tylko rozmazaną mnie) i tu nie chodzi o to, że mi się zdaje, że on tam jest, naprawdę tam stoi. Kiedyś wyszłam, bo chciałam na prawdę sprawdzić czy mnie podgląda i walnęłam go klamką tak, że przez 2 dni chodził skulony. Po jakimś czasie znów go zobaczyłam i wyszłam z łazienki pod pretekstem pójścia do mamy z pytaniem o coś, a on szybko zaczął udawać, że szuka czegoś w kurtce. Gdzieś między tymi wydarzeniami wyprowadził się od nas, ale wrócił po 2 dniach, słyszałam kłótnię mojej mamy przez telefon z nim "ty potrafisz tylko dzi*ki oglądać w telewizorze i nic więcej" co jest faktem. Proszę was, pomóżcie mi. Powiedzcie czy on na prawdę ma takie skłonności i co mam z tym zrobić? Nie chcę, żeby moja mama znów cierpiała. 

~pewna dziewczyna


 
Kochana!
Wybacz, ale będzie bez owijania w bawełnę.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego jeszcze nie powiedziałaś o tym mamie?
No dobra, może i rozumiem, nie chciałaś jej robić przykrości, tak?
A teraz zobacz jak to brzmi.
"Nie powiedziałam mamie, że jej mąż podgląda mnie podczas kąpieli, bo nie chciałam jej robić przykrości." No właśnie.
Rozwiązanie tej sytuacji jest jedno: powiedzieć rodzicielce o tym wszystkim, o czym napisałaś w tym liście. Podzielić się z nią obawami, podejrzeniami.
Skoro doszło między nimi do kłótni o takiej treści, to sądzę, że Twoja mama zdaje sobie sprawę, że jej mąż nie jest wcale aniołkiem. Może już nie raz go przyłapała na "pilnowaniu drzwi do łazienki" i też ma swoje przypuszczenia.
A we dwie możecie zdziałać o wiele więcej!
Tak więc teraz leć do mamy i powiedz jej wszystko. Na osobności, rzecz jasna.
Mam nadzieję, że udało mi się rozjaśnić ci sytuację.
Uściski,
Kwaskowa

Nadal go kocham.

Wybaczcie dziewczyny, być może taki problem był już poruszany, ja nic nie znalazłam na ten temat. Tak, pytanie będzie z serii "jak zwrócić na siebie uwagę chłopaka", jednak troszeczkę inne niż zwykle.
Nazywam się J., chodzę do 1 gimnazjum (mimo wszystko wydaje mi się, że jestem dość dojrzała jak na swój wiek. Zatem proszę, nie traktujcie mnie jak dziecko).
W wakacje zostałam przyłączona do pewnej paczki przez moją przyjaciółką. Większość osób z tej paczki mieszka na moim osiedlu, chodzą jednak do 2 i do 3 klasy w innym gimnazjum. W wakacje spotykaliśmy się codziennie. Paulina, Marcin, Sandra, Klaudia, Marta, ŁUKASZ i parę innych osób. Łukasza polubiłam właściwie od razu. Często gadaliśmy, mamy takie same zainteresowania. Polubiłam go. W tym czasie byłam z innym chłopakiem, zerwałam z nim jednak. Pod koniec sierpnia, czyli już miesiąc po rozstaniu, zrozumiałam, że Łukasz strasznie mi się podoba. Pocieszał mnie kiedy byłam smutna, oboje się lubiliśmy. Jak każdy miał swoje humorki, jednak czułam, że mogę na nim polegać. Nie powiedziałam mu o tym. On często gadał tak dla "jaj" (chociaż nie jestem pewna czy dla jaj), że jeśli go kocham, mam mu to powiedzieć. Śmiałam się, ale w duchu czułam co innego. Rozmawialiśmy coraz częściej, chodziliśmy wszędzie, odprowadzał mnie do domu. I tak do października, kiedy jeszcze cała nasza ekipa spotykała się, bo było ciepło. Pod koniec października powiedziałam mu, że zakochałam się w nim. Chyba nie był zaskoczony, powiedział, że mnie lubi, ale musielibyśmy się lepiej poznać, bo za wcześnie na związek. Zgodziłam się. Potem zaczęło już być coraz zimniej. Rzadko wychodziłam na dwór, jednak kontakt nadal utrzymywaliśmy. Listopad - OK. Potem grudzień, styczeń. I kontakt się urwał. W szkole nie mamy możliwości się zobaczyć, gdyż chodzimy do innych. Pisałam do niego esemesy, czasem odpowiadał, czasem nie. W końcu zrezygnowałam. Obiecał mi raz, że się ze mną spotka. Nie przyszedł, zadzwonił w ostatniej chwili że nie może. Często widzę się z jego kumplem ale przeważnie nie gadamy o Łukaszu.
Nie wiem co mam zrobić, żeby z nim chociaż pogadać. Być może urwanie naszego kontaktu spowodowane jest tym, że wyznałam mu co do niego czuję? Sama nie wiem, ja sądzę, że raczej mnie lubił, skoro spotykaliśmy się i gadaliśmy tak często. Wydaje mi się, że pisanie 1000 sms dziennie jest narzucaniem się, więc tego również nie zamierzam robić. Chcę poczekać do wiosny. Być może znowu zaczniemy wszyscy spotykać się i on również do nas dołączy? Sama nie wiem. Ale wiem jedno - tęsknię cholernie i nie wiem jak mam to zmienić. Niedawno sprawdziłam jego plan i mimo, że ja miałam na 10, a on na 8, to przyszłam za dwadzieścia ósma pod mój blok (koło niego przechodzi, gdy idzie do szkoły). Raz go spotkałam. Powiedział mi "siema", przytulił mnie i poszedł sobie. Potem już dałam sobie spokój. Sama nawet nie wiem o co chodziło z tym przytulasem. Chciałabym go chociaż zobaczyć.
Pomóżcie! Nie chcę niszczyć tego, co budowałam przez całe wakacje, wrzesień i październik! Ja nadal jestem w nim zakochana...

~J.


  

Kochana J. !
Domyślam się, jak jest Ci teraz trudno. Poznałaś wspaniałego chłopaka, bardzo się polubiliście, często gadaliście, mogłaś także wysnuć wnioski, że mu się podobasz. Ja bym takie na Twoim miejscu wysnuła. Piszesz, że mówił, „że jeśli go kochasz, masz mu to powiedzieć”. Ja bym to potraktowała poważnie, mimo że brzmiało, jak żart. Moim zdaniem chłopak chciał jakoś dać Ci do zrozumienia, że mu się podobasz, ale nie wiedział, jak, nie chciał, żebyś go wyśmiała. Nie był pewny Twojej reakcji. Kiedy się dowiedział, że jednak się w nim zakochałaś, mógł być zaskoczony. Mimo że wydawał się być inny. Mógł chcieć to ukryć. A teraz przestał się odzywać, bo nie wie, czy dalej czujesz to samo, czy może nie żartowałaś. Wychodzi z tego, że raczej jest dosyć bojaźliwy. Mogło być też tak, że faktycznie, podobałaś mu się, ale byłaś trudna do zdobycia. Kiedy potwierdziłaś, że się w nim zakochałaś, nagle przestałaś być trudną ‘zdobyczą’ i on sobie Ciebie stopniowo odpuszczał. Jest również i trzecie opcja, że Łukasz traktował Cię jak koleżankę od początku, żartował, chciał, żebyś była z nim szczera, zależało mu na Tobie, ale tylko, jak na koleżance, przyjaciółce. I musiał się wystraszyć Twojej deklaracji, dlatego zaczął Cię unikać, bo nie chce ranić, dawać nadziei. A to przytulenie wtedy potraktowałabym jako wyraz tego, że za Tobą tęskni, chce dla Ciebie jak najlepiej, ale tylko jako kolega. No i obstawiam jednak tą ostatnią opcję…
Ale wiesz, wydaje mi się, że jest Ci winny wyjaśnienia tego, co się dzieje. Nadal na Ciebie reaguje, nie udaje, że Cię nie zna. Czyli nie zapomniał. Ale się nie odzywa, nie odpowiada. Ja bym zaproponowała mu spotkanie, rozmowę. Powiedz, żeby Ci wytłumaczył, dlaczego tak się dzieje, że Ciebie to rani. Ja tu mogę wymyślać różne wytłumaczenia jego zachowania, interpretować je na 100 sposobów, ale prawdę usłyszysz od niego. A przynajmniej powinnaś. Dlatego jeszcze raz polecam rozmowę. Teraz, nie na wiosnę. Bo inaczej zwariujesz.
Trzymaj się,
Charlotte.

niedziela, 6 listopada 2011

Trudna miłość.

Wczoraj odezwał się M. Pisałam z nim. Napisał mi łącznie 124 sms. Opowiem teraz całą historię i prosze o obiektywną ocenę tej sytuacji. Bo nie wiem, czy rację mam ja.
Więc tak...Jestem z M. parą. Jest nam super, zajebiście. Pierwszy raz czuję takie uczucie do chłopaka, on umie o mnie zadbać, poczuć, że jestem potrzebna. Jest kolorowo przez pierwsze 4 miesiące. Potem zaczyna się psuć. Początek grudnia, pamiętam to. Umawiam się na spotkanie w piątek z M. w ostatniej chwili dostaję sms, że nie przyjdzie. Wkurzona byłam. Pojechałam sama do centrum handlowego [bo miałam z nim jechać.] Wracam do domu, patrze w komórkę i nie dowierzam. Pisze, że nie chce mnie ranic, że jest wspaniała, piękna, ale musimy zakończyć związek. Zaczynam płakać, ryczeć jak bóbr. Pytam się, dlaczego. On mówi, że miłość się wypaliła. Jest mi strasznie ciężko, rycze całe dnie, nie śpie po nocach, nawet wypad na zakupy nic nie pomógł. Płakałam nawet w sklepie, na przystanku, autobusie. W pewnej chwili stracić wszystko?? Po kilku dniach M. prosi i spotkanie. Dobra. Spotykam się z nim. Na początek mówi słowo ,,Przepraszam.'' I wyjaśnia mi, że zrobił to dla mojego dobra. Tzn, że szedł ulicą i zaczepił go jakiś koleś, zaczęli się bić i M. zbił mu okulary. Na następny dzień po szkole M. zgarniają jakieś podejrzane typy do samochodu. Mówią, że ma oddać kasę, bo zrobią cos złego jemu rodzinie i bliskim. M. pomyślał o mnie, nie chciał, żeby mi się coś stało i zerwał. I jak załatwił tą sprawę, czyl oddał kasę, chciał, żebym do niego wróciła. No i wróciłam. Było dobrze. Ale znowu zaczęło się psuć, bo okazało się, że jakaś dziewczyna się do niego przyczepiła, zakochała się w nim, pisali ze sobą. Byłam zła nie ukrywałam tego. W drodze na spotkanie z M. dostałam sms od mojej koleżanki, która chodzi do tej samej szkoły co M, że on trzyma się za rękę z tą dziewczyną co do niego piszę! Wściekłam się, byłam zła, smutna. I ide na spotkanie, on czeka. Na początek mówię ,,Dobrze się bawiłeś?''a on skrzywił minę ,,o co chodzi?''. Siadamy na ławce. Smutno jest. On też nie jest wesoły. ,,Może chcesz mi się do czegoś przyznać?!''-pytam oburzona.
,,No do tego że jakaś dziewczyna mnie złapała za rękę dzisiaj?''-powiedział. Tłumaczył to tak, że był rozkojarzony, smutny, że między nami coś jest źle i że jakoś nie powstrzymał jej ręki. No, kurde, co to ma być? Chodząc ze mną pozwolił żeby jakaś lafirynda go złapała za rękę? Płakałam. On miał świeczki w oczach. Rozmawialiśmy o tym wszystkim, pytał mi się czy mu wybaczę. Wybaczyłam. Miłość. Miłość to się nazywa. Wstał, przytulił mnie, pocałował. Czułam się szczęśliwa. I mówił, że będzie dobrze, że się bedzie starał itp. Potem ta dziewczyna znowu do niego pisała, wkurzałam sie, napisałam do niej, żeby sie odczepiła, a ona, że nie odpuści. W końcu M. spotkał sie z nią, powiedział, że kocha tylko mnie, ona płakała, powiedział, żeby sobie nadzieii nie robiła, bo on nie chce z nią być. No i dobrze strasznie cieszyłam się, że wreszcie tak się stało.
Spotykaliśmy się, było dobrze no i znowu coś zaczęło być nie tak. Zaczął mnie olewac, dziwnie ze mną rozmawiał, mówił, że nie zasługuje na mnie. Po tygodniu takiego czegoś spotkaliśmy się, rozmawialiśmy. Wkurzyłam się i powiedział ,,dobra ja idę, nie bede cie wiecej zanudzac.'' I poszłam. On poszedł. Napisał, że go nie zrozumiałam, bo miał trudne dni, problemy. Napisałam ,,czekaj'' i pobiegłam za nim. Głupia, głupia zakochana!! Pobiegłam. Gdy już dobiegłam, przytuliłam się, powiedziałam, że go kocham, on też to powiedział. Płakał! To było takie niesamowite. Powiedział, że jestem kradziejką. Kradziejką serca. A ja powiedziałam, że jest złodziejem mojego serca. I było git. Szczesliwa byłam, bo byłam z nim. Było wspaniale. Spotykaliśmy się. Pamiętam jak się spotkaliśmy na WOSP. Szedł pieszo, bo nie miał kasy na bilet. Ale szedł mimo mrozu. Mówił takie piekne słowa.. Że tylko ja, że kocha mnie jak nikogo innego, że liczy się dla niego moje szczescia.
No i 15 stycznia (feralny, okropny piątek.) spotkaliśmy się, bo zaczął znowu coś odwalać, pisać, że nie zasługuje i w ogóle. Płakałam. Mówił, że chce mojego szczęścia, że chce mi wiele dać, a nie może. Ja mowilam, że ja chce tylko miłości, nie chce prezentow, pieniądze nie są najważniejsze. Długo rozmawialiśmy. Pytałam się go wiele razy ,,Proste pytanie, krótka piłka. Chcesz być ze mną czy nie?'' a on odpowiadał, że to nie jest proste, że chce, ale nie chce żebym była nieszczęśliwa. No, kurcze, mowilam tyle razy, że miłości chce, niczego więcej.
Powiedział, że życie to zabawa. Spytałam się go, co się dla niego liczy? Ty-powiedział. Powiedziałam, żeby zastanowił się nad swoim życiem i dostał liścia. Obróciłam się. Odeszłam. Napisał sms, że ja nie rozumiem, że on ma problemy, że martwi się o zdrowie babci, o to, żeby tacie nie zabrakło na chleb. Dobra, dobra, te preteksty mnie wkurzały jeszcze bardziej.
Cierpiałam. I nadal cierpię. Bo kocham go, on nauczył mnie szczerze kochać, kochać do bólu.
Nigdy nie było mi tak dobrze z chłopakiem.
No i odzywał się, mówił, że przeprasza, że żałuje, że był głupi. Ale nie chce przeprosin przez sms. To żałosne.Ile można znosić, wybaczać?
I pisałam z nim wczoraj. Przytoczę kilka jego sms:
,,Nie żałuje tego, że namieszałaś w moim życiu ty byłaś najpiekniejszym darem.''
( Bo napisałam, że tak mam, że mieszam w życiu.)
,,Dobra byłem głupi rozumiem i nie musisz mi tego przypominać przykro mi że miałaś takiego chłopaka''
,,Wiem ale ja wspolczuje tobie i jestem zly na siebie za to co zrobiłem tobie.''
,,Nie zapomne bo nie chce zapomniec.'' (na sms, że o ważnych osobach sie nie zapomina)
,,Mam takie marzenie żeby jeszcze kiedyś się nasze drogi zeszły.''
,,ja chce szczescia i zdrowia dla ciebie i mojej rodziny.''
Napisałm, czy mysli, że dobrze zrobiłam odchodząc a on na to:,,Myślę, że źle zrobiłaś sama mówiłaś że miłość przetrwa wszystko''. ,,Pamietasz co ci mowilem, ze mam trudne dni to trzeba przeczekac i bedzie dobrze'' ,,No to czemu w piątek nie poczułem twojej bliskosci czemu mnie nie przytuliłaś czemu? dobra nie powiedziałem, ze chce byc z toba ale nie powiedzialem ze nie chce byc s toba no nie? żałuje tych słów co powiedziałem że chce bawić się życiem bo piekne życie było tylko z tobą wiesz najgorsze było dla mnie to że dostałem w twarz gorsze było to dlaczego dostałem dobra chce dla ciebie jak najlepiej to nie moja wina, że taki jestem.''
,,Trzeba było zrobić tak-dac mi w twarz, przytulil i powiedziec razem wszystko przetrwamy''
,,Nie twoja wina od początku moja wina jest.''

I ogólnie napisałam, że jeżeli ktoś nie walczy o miłość, to znaczy, że nie zależy mu. Wedlug mnie to szczera prawda.

no i koniec moich wyżaleń.
Oceńcie proszę, kto tu jest winny, co powinnam zrobić? Pomóżcie mi, bo się pogubiłam w tym.


Blacky__


  
Droga Blacky__ !
Nie zazdroszczę Ci takiego położenia. Cały czas doświadczasz bólu, jesteś raniona, świadomie, czy też nie, przez osobę, którą kochasz. Znajdujesz się na takiej huśtawce, którą kierują głównie odczucia i nastroje Twojego chłopaka. Było Wam cudownie na początku. Czy zdarzyło się wtedy coś, co mogłoby popsuć tą relację? Czy przyczyną tamtego spięcia było tylko to, że on bał się o swoją rodzinę i bliskich? Mi, tak mimo to wszystko, sytuacja z tym pobiciem i późniejszym wciągnięciem do samochodu wydaje się mało realna. Nie mówię, że on kłamał, ale radzę się nad tym zastanowić. Myślę, że postąpiłaś dobrze, wybaczając mu to, bo był to jednorazowy, że tak powiem, ‘wyskok’. Ale co dzieje się później- okazuje się, że jakaś dziewczyna zaczyna o niego zabiegać. W dodatku, jeśli wierzyć Twojej koleżance, on trzymał ją za rękę. Twój chłopak od razu wie, z czego się tłumaczyć. Czy to nie dziwne..? Mówił, że to jej wina, że to ona złapała go za rękę, bo on był zły, rozkojarzony myśląc o Was, o tym, że źle się dzieje między Wami. Uważam, że trochę tu podkoloryzował cokolwiek, ale to tylko moje zdanie. Już tutaj poważnie bym się nad tym zastanowiła, dała Wam czas na ułożenie sobie tego wszystkiego w głowie. Ale Ty mu od razu wybaczyłaś, po rozmowie. Późniejsze sytuacje zwaliły mnie z nóg. Mówił, że na Ciebie nie zasługuje, mimo że Ty nie dałaś mu tego odczuć, wciąż go kochałaś, wracałaś do niego, wybaczałaś mu. Moim zdaniem mogą być przyczyną tego dwie rzeczy- albo chłopak jest bardzo niepewny siebie, bardzo się boi, że nie podoła Twoim wymaganiom, że nie jest Ciebie warty, aż w końcu Ty go wyśmiejesz, a to, co robi, jest jakby zabezpieczeniem przed tym wszystkim. Drugim wyjściem jest to, że zwyczajnie się Tobą bawi. Biorąc pod uwagę Twój opis obstawiam, że to jednak ta pierwsza, opisana przeze mnie opcja, jest przyczyną konfliktów. I, odpowiadając na Twoje pytanie, kto jest winny, to obstawiam, że to raczej on… Bo nie czytasz mu w myślach, nie wiesz, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej, nie wiesz, czy powinnaś go przytulić, czy może lepiej zostawić w spokoju. Tak więc może daj mu jeszcze jedną szansę na twardych warunkach- nie będzie Cię nagle olewał, nie odzywał się bez podania ważnego powodu, będzie mówił, co się dzieje, że jest smutny, nie będzie tego ukrywał. Przestanie powtarzać, że nie jest Ciebie warty i że Cię nudzi, bo w końcu w to uwierzysz... Będziecie się wzajemnie wspierali. Umów się z nim gdzieś i to przegadajcie. Ale zaznacz, że to ostatnia szansa, żeby się w końcu opamiętał, bo naprawdę Cię straci i nie będzie powrotu. I pamiętaj, że nie będzie mogło go być, bo będzie się on wiązał z cierpieniem, aż w końcu zatoczeniem koła.
Pozdrawiam,
Charlotte.

sobota, 5 listopada 2011

Czy tak szybko zapomniał o tym, że mnie kocha?

Czytam Waszego bloga od dłuższego czasu i w końcu zebrałam się na odwagę i postanowiłam napisać. Nie radzę sobie z tym, bardzo mi smutno więc proszę o odpowiedź ; ** Mam 15 lat na początku gim. zaczęłam się bardziej kumplować z pewnym chłopakiem,nazwijmy go X. Nie było to nic poważnego, nie myślałam o nim ani nic.Po prostu nie był dla mnie ważny, jednak w kolejnym roku szkolnym to się zmieniło. X zaczął się do mnie ciągle uśmiechać, puszczać w drzwiach, dawać mi swoją bluzę jak było mi zimno, coraz częściej się do mnie odzywał. Raz gdy szliśmy korytarzem zapytał się czy idę na dodatkowe zajęcia i powiedział że będzie mu smutno jak nie pójdę. Potem siedział ze mną i mnie odprowadził. I tak mnie odprowadzał codziennie.Później gadaliśmy cały czas na skype, ciągle do mnie dzwonił, pisał smsy. Byliśmy nierozłączni i zachowywaliśmy się bardziej jak para kumpli. Aż do czasu. Musiał nadejść ten dzień w którym wyznał mi miłość. I wtedy się wszystko popsuło bo on nie chciał ze mną chodzić bo uznał że nie nadaje się na chłopaka i nie jest gotowy JESZCZE. Płakałam a on tego nie chciał i był zdolny do rożnych głupstw. Kilka dni później przestał mnie odprowadzać, dzwonić na skype, pisać esy, pisać na gg.Byłam i jestem załamana. Zakochałam się w nim! Teraz to czuje mocno i wyraźnie ale on się ogranicza tylko do kilku słów dziennie, jak coś powie to będzie dobrze. W drzwiach mnie tylko puszcza i zaprosił na na lodowisko, ale z kolegami ja byłam z koleżanką. Prawie ze sobą nie rozmawialiśmy. Dziewczyny nie wiem co robić... Najpierw narobił mi nadziei, spędzał ze mną czas, komplementował a potem ot tak to prysło?On nic do mnie już nie czuje? Nie wierze ze tak szybko zdołał mnie mieć gdzieś jak wcześniej dnia beze mnie wytrzymać nie mógł . A jeśli to dlaczego on umie o mnie szybko zapomnieć a ja o nim nie? Czekam do walentynek i postanawiam się wziąć w garść. Dobry pomysł?

~Agnieszka

 
Droga Agnieszko!
Od Twojego komentarza minęło już sporo czasu, więc mam nadzieję, że coś nie coś zdążyło się już w Twoim życiu poukładać. W razie czego jednak, z pewnością nie zaszkodzi dać Ci kilku rad. Po pierwsze jeżeli się nawzajem kochacie, masz prawo wiedzieć na czym wasz związek  stoi. W Twoim przypadku zapytać się o bycie razem. Jeżeli chłopak Cię naprawdę kocha, dziwię się, że nie zdecydował się na chodzenie. Jest wielu chłopaków którzy unikają zobowiązań. Jeżeli nawet myślisz, że X do nich nie należy, być może jesteś w błędzie.. polega to na tym, że niby jest z jedną dziewczyną [oczywiście bez wcześniejszego potwierdzenia, że z nią chodzi], później zakochuje się w innej i w razie czego może powiedzieć - 'przecież ze sobą nie chodziliśmy' i odejść. Być może w przypadku Twojego faceta jest inaczej, ale to też musisz wziąć pod uwagę. Druga sprawa.. czy on wie, że ty go kochasz? Napisałaś, że wyznał Ci miłość.. czy odwdzięczyłaś mu się tym samym? Być może on nie wie, jaki jest dla Ciebie ważny.. powiedz mu to. Jeżeli nie umiesz zdobyć się na te odważne wyznanie - po prostu zapytaj - w szkole, na skypie, GG, co się zmieniło i dlaczego? Dlaczego tak się zmienił, dlaczego tak dziwnie się zachowuje, aż w końcu przecież powiedział, że Cię kocha.. dlaczego to powiedział, skoro jego teraźniejsze postępowanie świadczy całkiem co innego? Zadanie trudne. Ale myślę, że jeżeli naprawdę kochasz, to podołasz. Jeżeli jednak powie, że już nic do Ciebie nie czuje - nie załamuj się. To nie ty jesteś tu winna a on. Może spodobała mu się inna i próbuje jakoś zerwać z Tobą poważniejszy kontakt.. nie wiem. Ale uwierz istnieją i tacy chłopacy, którzy jednego dnia mówią/piszą - kocham, a drugiego rzucają, mówiąc, że nic do Ciebie nie czują. Ja jestem tego dowodem. I jeżeli ten chłopak również tak postąpi - uwierz.. nie warto rozpaczać. Jak ktoś mądry kiedyś powiedział - "Tego kwiatu jest pół światu". xD
Mimo wszystko mam nadzieję, że Twoja historia zakończy się prawdziwym HAPPY ENDEM! ;D
Frysbie_
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x