poniedziałek, 14 listopada 2011

Czekać, czy działać?

A ja mam pewien problem. Otóż obecnie jestem w II klasie gim. a do mojej klasy chodzi dwóch chłopaków, nazwę ich S. i I. którzy mnie ciągle wkurzają, nawet codziennie w szkole. Mnie to zbytnio nie denerwowało, ale do czasu. W październiku zakochałam się w I. i wyznałam mu to na gg. On na początku trochę się zdziwił, ale uznał to za normalkę;). Od tamtej pory czuję, że podobam się zarówno S. jak i dla I. Ostatnio w tym tygodniu w środę usiadłam z I. na biologii bo była kartkówka. A przed nami usiadł S. Po jakimś czasie on się do nas odwrócił i zapytał mnie, czy ja mam chłopaka. Odpowiedziałam, że nie, a wtedy I. wtrącił, że tak, że jego. To wtedy S. się odwrócił, a ja się zdziwiłam strasznie. A w piątek na polskim prawie ciągle wpatrywał się we mnie, a ja w niego, mimo że odwracał wzrok. Tak samo było też na muzyce, chociaż intensywniej na mnie się gapił. A S. właśnie nie. I ja czuję, że bardziej podoba mi się I. a nie S. Bo z I. już wiele razy rozmawiałam na gg i to były nawet długie, czasem szczere rozmowy.

Czy mam czekać, aż to samo przejdzie, czy raczej powinnam coś działać?
Pozdrawiam i czekam niecierpliwie na odpowiedź.
Charliize.

~Charliize
 
Droga Charlize! ;)

Ale nie wiem, na co ty chcesz czekać? Podoba Ci się, a więc pół drogi masz już za sobą. Jeżeli nie zaczniesz działać nigdy się nie dowiesz, czy mogło być z tego coś więcej. Proponuję jednak wybrać od razu jednego chłopaka i flirtować właśnie z nim, niż dawać złudną nadzieję obydwóm. Jeżeli lepiej rozmawia Ci się z I. i uważasz, że jest on według Ciebie odpowiedniejszym kandydatem na chłopaka od S. to pozostało tylko życzyć Ci powodzenia w rozwijaniu znajomości z tym pierwszym. Z resztą, jak widzę z opisanej sytuacji - jego też coś do Ciebie ciągnie, a więc sprawa ułatwiona. Powodzenia. ;)
Frysbie_

niedziela, 13 listopada 2011

Zachowują się nie fair. Co zrobić?


Hej dziewczyny! Mam na imię Dominika i mam 16 lat. Mam taki nietypowy problem... Chodzi o to, że już od ponad 6 miesięcy jestem wolontariuszką i zajmuję się niepełnosprawnymi nastolatkami. Pół roku temu moje koleżanki dały mi adres tej organizacji, bo znały taką babkę, która się tym zajmuje, ale same przyjść nie chciały. Potem dołączyła się jedna, ale ona była tam tylko dla jednego chłopaka - kiedy ostatnio przestał przychodzić, jej też nagle się odechciało pomagać ludziom. Ale dobra, do rzeczy... 
Ostatnio u nas w szkole na WOSie powiedzieli nam, że jeśli chcemy dostać się do dobrych szkół, trzeba zostać gdzieś wolontariuszem... I nagle cztery dziewczyny pytają się mnie, czy załatwię im miejscówkę tam, gdzie ja jestem. Powiedziałam, że zobaczę, co da się zrobić i dałam im numer tej organizacji... 
Na początku myślałam, że fajnie byłoby mieć tam jakiś znajomych - im więcej ludzi pomaga, tym lepiej, Niestety, tylko jedna z nich tak naprawdę się nadaje - reszta dziewczyn jest tam tylko dla referencji i ładnego CV. Są zimne, potrafią być wredne a w szkole często wyśmiewają się z niedorozwiniętych ludzi - nie nadają się do TEJ pracy. Niestety, kiedy taką jedną Magdę postraszyłam wymiocinami (wiem, wiem, nisko upadłam, ale ona się brzydzi ludzkich wymiocin, no a w tej organizacji to czasami się zdarza), spytała się tylko, ile "musi tam wytrzymać, aby jej wpisano to do CV" O_O 
Serio, nie wiem, co robić. Dwie z tych dziewczyn dopiero przyjdą na spotkanie - te, które już chodzą, boją się trochę tych ludzi albo bawią się swoją komórkę. Smutno mi, bo ludzie, którzy uczęszczają tam i którymi się opiekuję, są bardzo dla tych dziewczyn mili i kochani, a one od czasu do czasu coś odburkną (tak to siedzą tylko w swoim towarzystwie). Co mam robić? Wątpię, żeby zmieniły swoje nastawienie... One nawet nie chcą pomagać, a jak, powiedzmy, organizowany jest jakiś wypad z osobą, która korzysta z usług organizacji i wolontariuszem, one chcą, żebym "im towarzyszyła, bo nigdy nie wiadomo, co może się stać." Boże, przecież wiedziały, na co się zapisywały! Pomagam, no ale proszę! Niektóre mają już po siedemnaście lat, mogłyby zrobić coś same! 
Nadal mam problem z tą Magdą, która się mnie spytała, ile tam trzeba pracować, aby napisali jej to w CV (jeszcze nie była w organizacji). Rozmawiam z nią tylko od czasu do czasu, bo to mojego najlepszego przyjaciela przyjaciółki siostra (no i chodzimy do tego samego liceum), ale ona jest jedną z wredniejszych osób, jakie znam. Co robić? Olać je w tej organizacji? Sama przestać chodzić? Kiedyś uwielbiałam tam chodzić, nowi ludzie, pomaganie innym, a teraz sytuacja jest tam strasznie napięta, dziewczyny ze szkoły CIĄGLE potrzebują mojej pomocy. Może przesadzam? 
Dzięki za wysłuchanie. 


~Doms

  
Kochana!
 Z tego, co napisałaś, wywnioskowałam, że masz bardzo dobre serce i lubisz pomagać ludziom. Chcesz, aby wszystkim było dobrze i każdy był dla siebie miły. Jednak w naszym świecie jest już tak, że nie zawsze można zmienić ludzi. Działania tych dziewczyn są okropne i tak samo jak Ty nie jestem ich zwolenniczką, jednak nie możesz nic zrobić. To jest ich życie. Nikt nie lubi jak ktoś mówi mu, co ma robić. I choćby nie wiem jak Ci to przeszkadzało, nie próbuj robić jakiejś wielkiej afery, stracisz tylko czas i dużo nerwów.:)
 Moja rada? Obserwuj Twoje koleżanki. Jeśli będą robiły coś nie tak, np. zamiast opiekować się ludźmi, bawiły się telefonem, czy wykazywały zbyt małe zainteresowanie, podedź i zwróć im uwagę. Powiedz, że nie są tu po to, aby się bawić. Jeśli chcą, mogą iść do domu, nikt ich tu nie trzyma. Staraj się zrobić to delikatnie, aby nie doprowadzić do niepotrzebnej kłótni. Myślę, że po jakimś czasie zacznie im być głupio.
 Jeśli poproszą Cię o pomoc, delikatnie, lecz stanowczo odmawiaj. Niech same nauczą się opieki nad innymi, prziecież po to zapisały się do organizacji.
 Zaproponuj, że dasz im parę wskazówek, dzięki którym będą mogły dogadać się z osobami niepełnosprawnymi. Może nie mogą znaleźć z nimi współnego języka i to stoi na przeszkodzie do skutecznej komunikacji.
 Powinnaś po prostu nie zwracać na to wszystko aż tak dużej uwagi. Jedni z natury są uczciwi, drudzy nie. Tak już jest i tego nie zmienisz. Nie możesz przejmować się tak wszystkim dookoła, bo sama nie będziesz czerpała radości z pomagania innym. Zajmij się swoim życiem. Próbując na siłę zmienić te dziewczyny, możesz nie tylko zepsuć sobie kontakty z nimi, ale także niepotrzebnie sie denerwować i rezygnować z tego, co naprawdę lubisz. Zachowuj się tak, jakby ich tam nie było.:)
 Spróbuj zmienić nastawienie. Może znalazły swój sposób na pomoc. Nie skreślaj wszystkich ich działań, daj im szansę.:)
 Jeżeli osobom, które z nimi pracują nie przeszkadza ich zachowanie, to dlaczego Tobie? Sama widzisz, że nie warto zawracać sobie głowy czymś niepotrzebnym. Rozumiem, że chcesz aby ci ludzie byli traktowani z należytym szacunkiem, jednak jeśli oni narzekają, Ty tym bardziej nie możesz.:)
 Podsumowując: nie przejmuj się za dużo, nie próbuj zmienić koleżanek, zajmij się swoim życiem i dobrze się baw! Nie ma czasu na nerwy.:)
 Mam nadzieję, że Ci się uda. Pozdrawiam,
 Margaret

Mój dawny przyjaciel mnie unika.

W dzieciństwie zakochałam się w pewnym chłopaku. Mieliśmy po siedem-osiem lat. Spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę. Przyjaźniliśmy się bardzo długo. Pewnego dnia postanowiłam wyznać mu miłość. Jednak ubiegł mnie mój wróg numer jeden - moja starsza siostra. Niczego nie świadoma dostałam esemesa z pytaniem czy to prawda, że go kocham. Postanowiłam wykorzystać sytuację i powiedzieć prawdę. Wtedy on napisał "Nie pisz do mnie więcej". Mój świat legł w gruzach. On przestał się do mnie odzywać. Gdy mówiłam mu cześć - nie odpowiadał. Cisza między nami trwała dwa lata. Wreszcie mój kochany starszy brat i moja przyjaciółka postanowili nas pogodzić. On zaproponował mi przyjaźń, jednak nadal się do mnie nie odzywa. Gdy powiem mu cześć to nie odpowiada. Gdy próbuję z nim pogadać - zbywa mnie. Dlaczego tak sie zachowuję skoro mieliśmy zostać przyjaciółmi?

~Ala

  

Kochana Alu!
Nie wiem, ile macie lat- Ty i ten chłopak, a mogłoby to być ważne. Ale pomimo wszystko zachowuje się on bardzo niedojrzale i dziwnie.
Kiedyś zakochałaś się w chłopaku. Jak piszesz, mieliście po siedem- osiem lat, więc ta miłość naprawdę miała bardzo nikłe szanse na przetrwanie. Zwłaszcza chłopcy myślą całkiem innymi kategoriami, pomijają tu miłość. I jak sama zauważyłaś, chłopak z bardzo dobrego kolegi, wręcz przyjaciela, po tej deklaracji zmienił się nie do poznania. Przestał się do Ciebie odzywać, zerwał kontakt. Twoja siostra nie musiała mieć złych zamiarów, intencji, mówiąc mu o tym, że darzysz go silniejszym uczuciem, niż przyjaźń. Mogła widzieć, że się męczysz w tym układzie i postanowiła powiedzieć mu prawdę, nie będąc jednak świadomą, że Ty chcesz to także zrobić. On po tym wyznaniu mógł czuć się dziwnie, mógł potrzebować czasu, żeby ochłonąć. Młodzi chłopcy w tym wieku nie rozumieją dziewczyn, mógł to też jakoś przekręcić.
No ale tego, co ten chłopak robi teraz, to już kompletnie nie rozumiem. Jest już starszy i nie wiem, czemu dalej zachowuje się tak, jak wtedy, kiedy był bardzo młody. Gdyby było tak, że nie mielibyście okazji się do siebie odezwać, mieszkalibyście daleko od siebie, to wtedy jest to zrozumiałe, że nie utrzymujecie ze sobą takiego kontaktu. Ale skoro Ty mówisz mu ‘cześć’, a on nie odpowiada, to wnioskuję, że masz okazję widywać go dosyć często. Chłopaków jest niekiedy bardzo trudno zrozumieć. Może on dalej myśli, że się w nim kochasz i w taki (przedziwny!) sposób daje Ci do zrozumienia, że nic z tego? A może ktoś mu coś o Tobie powiedział, już nawet niekoniecznie coś, co by było związane z tamtą sprawą? Ale to nie tłumaczy tego, że nie odpowiada na Twoje ‘cześć’, ani tego, że Cię zbywa, kiedy chcesz z nim porozmawiać. Ja bym poszła do niego jeszcze raz i nie dała się zbyć, zaczęła od razu mówić, z czym przyszłaś. Dlaczego Cię unika, nie odpowiada, zbywa, skoro zaproponował przyjaźń? Przecież mógł od razu wtedy powiedzieć, że chce zakończyć tą znajomość. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i pójdzie po Twojej myśli :)
Powodzenia,
Charlotte.

sobota, 12 listopada 2011

On woli z tym poczekać.

A ja mam odwrotny problem do malutkiej. Mam 17 lat. On 22. To jest mężczyzna z którym chcę spędzić resztę życia. To wspaniały facet.. Jestem z nim dwa lata i jestem baardzo szczęśliwa :)))
Jestem gotowa do współżycia z Markiem. Biorę tabletki antykoncepcyjne, wiem jakie są konsekwencje tego wszystkiego i jestem ogólnie rzecz biorąc gotowa. Dlaczego to chcę zrobić? Nie dlatego, że on mnie zmusza. Po prostu codziennie zmagam się z pragnieniem..jak na niego patrzę to chcę czegoś więcej. Tak. Ja tego chcę. Jego.. od roku. Z kolei on.. nie chce. Uważa, że mi szaleją hormony i nie jestem gotowa, że mnie kocha.. woli poczekać. Jednak wczoraj pewna sytuacja dużo dała mi do myślenia, iż on zaprzecza sam sobie! No bo.. przyszedł do mnie do domu i czekając na jedzenie poprzytulaliśmy się i w pewnej chwili.. położył się na mnie i zaczął mi całować szyję.( Podobało mi się a z kolei wkurzyłam na niego, że tak mnie prowokuje.. ) wsunął dłonie pod koszulkę i zaczął głaskać moje plecy i kark.. i nagle poczułam jak jego męskość zaczyna sztywnieć.. Jego ręka już się zbliżała no wiecie gdzie... i... on natychmiast przerwał i poszedł do toalety. A potem poszedł do domu. Po paru minutach dostałam sms od niego. Przepraszał mnie za całe zajście i obiecywał, że to się nie powtórzy! SKORO TAK SIĘ ZACHOWAŁ TO DLACZEGO NIE CHCE? przecież ja jestem gotowa.
Błagam o odpowiedź.. nie wiem co robić?! ;(

~Nadia


  
Droga Nadio!
Naprawdę Ci się poszczęściło, że znalazłaś kogoś takiego, jak Marek:) Bardzo kochasz swojego chłopaka i pragnienie, jakie odczuwasz, jest jak najbardziej normalne. I Ty o tym wiesz.
Marek jest bardzo, bardzo odpowiedzialnym facetem. Prawdą jest to, że nastolatkom w tym wieku szaleją hormony. Po Twoim opisie wnioskuję, że Marek również Cię pragnie, pociągasz go i mimo nadarzających się okazji potrafi się powstrzymać i nie doprowadzić do pełnego zbliżenia. Kochana, to świadczy o nim tylko i wyłącznie dobrze! Jesteś młoda, mogłabyś w przyszłości żałować, że stało się tak, a nie inaczej, że pierwszeństwo miały prawdopodobnie hormony. I on bierze to pod uwagę, chce dla Ciebie jak najlepiej. Oczywiście nie mówię, że będziesz tego żałowała na pewno:)  
Naprawdę w tej chwili bardzo trudno jest znaleźć chłopaka, który będąc w tym wieku i mając dziewczynę, nie namawiałby jej do współżycia, a tym bardziej jeszcze by jej odmawiał. Marek się o Ciebie troszczy i naprawdę ogromnie Cię kocha.
A to, że wtedy było tak ‘gorąco’ świadczy o tym, że go pociągasz, że również Cię pragnie, o czym już wspominałam. I jestem pewna, że trudno było mu się powstrzymać, zwłaszcza już w takim momencie. Ale to zrobił. Zrobił to dla Ciebie, bo chce, żeby Twoja decyzja o współżyciu była przemyślana i podjęta świadomie.
Co robić? Tylko kochać.
I tak już na koniec- doceń to, co robi dla Ciebie Marek, doceń to, że jesteś z kimś tak niesamowitym, dojrzałym i odpowiedzialnym:)
Pozdrawiam,
Charlotte.

piątek, 11 listopada 2011

Twierdzi, że kocha nas obie.

Hej! Mam pewien problem. Kolejny z serii "czy mu się podobam" jednak nieco inny. Proszę, odpowiedzcie, bo ja już chyba zwariuję. Jesteście moją ostatnią deską ratunku. A więc:
Jest pewien chłopak, który mi się podoba [nazwijmy go X]. Chodzimy razem do klasy, lubimy się... Często gadamy. Podczas rozmowy on uśmiecha się nawet z byle powodu. To miłe. Na lekcjach obraca się w moją stronę i posyła mi uśmiech. Często tak robi. Gdy gdzieś razem wychodzimy [ostatnio były to sanki] to on już nie jest tak towarzyski.Chciałam z nim zjechać, to on nie chciał. Chciałam z nim zatańczyć na dyskotece, to on siedział z kolegami.
I żeby tego było mało, mam na swojej drodze do jego serca pewną przeszkodę, a mianowicie jest nią moja przyjaciółka :( Jest naprawdę urocza, ma piękne oczy, jest po prostu bóstwem... Ja też nie jestem brzydka, ale ona to po prostu przechodzi samą siebie [a wiem, że nie używa makijażu]. Ona mieszka obok pana X. Wszędzie razem chodzą i wykręcają się, że to dlatego, że mieszkają obok siebie. I jeszcze siedzą razem w ławce! No i kolejna przeszkoda:
Mój dziwny wielbiciel [nazwijmy go P]. Kolega z klasy, brzydki[wiem, że nie ocenia się po wyglądzie, ale jak myślę o np całusie, to mnie przechodzą ciarki obrzydzenia. Ja po prostu jestem wzrokowcem] on ciągle pisze mi na gg [pan X nie posiada gg]. W szkole jest dla mnie jak powietrze, bo wcale nie rozmawiamy. Tylko on ciągle się do mnie przyczepia na gg! Nawet na dostępnym nie mogę być. Jak była dyskoteka,to się przyznał, że chciał zrobić dedykację dla mnie i jego.
I kolejny chłopak, który wymyśla bzdury:
Nazwijmy go Z. Musiałam mu kupić cole, żeby wyśpiewał co X o mnie myśli. No i powiedział. Z poważnym wyrazem twarzy, że X mnie kocha i szanuje. Że mu niby tak powiedział tydzień temu. Jak mu nie dowierzałam, to on przysięgał, że to prawda. Chciał się nawet założyć.Potem jak miał odejść, to z głupim uśmiechem powiedział "Masz konkurencję. Twoją przyjaciółeczkę też kocha". Ja już nie wiem co mam o tym myśleć. A, no i pan P potem powiedział, że to wszystko co mi pisał na gg, te romantyzmy itp to mu X kazał. Ta cała sprawa jest dziwna.
Naprawdę lubię moją przyjaciółkę. Jesteśmy jak siostry ale ona jest tak blisko z moim obiektem westchnień, jak ja blisko być nie mogę!To strasznie denerwujące. Próbuję to ukryć, ale ja tak dłużej nie mogę.Mam na drodze do serca pana X przeszkody - przyjaciółkę, niby wielbiciela i tego zapewne kłamce.
Wiem, że to dziwny przypadek i pewnie nie dostanę odpowiedzi, ale BŁAGAM. Ja nie wiem jak mam z tym żyć. Jest mi ciężko :( No i X wcześniej był bardziej sympatyczny, zachowywał się jakbyśmy byli przyjaciółmi a teraz jakoś tak między nami jest chłodniej. Co mam zrobić? Czy to przez moją przyjaciółkę? Proszę pomóżcie.!

~Brenda


Droga Brendo! ;)

Sytuacja pogmatwana, ale postaram się pomóc. No, więc tak.. Po pierwsze i najważniejsze. Czy Twoja przyjaciółka wie, że X Ci się podoba? Jeżeli wie i mimo wszystko do niego zarywa to chyba ktoś tu jest nie fer.. a jeżeli nie wie to może wypadałoby jej powiedzieć? Być może nie zależy jej na X tak jak Tobie i byłaby gotowa odpuścić. Osobiście jestem zdania, że nie należy marnować przyjaźni dla chłopaka.. Przyjaźń - jeśli prawdziwa, może trwać wiecznie.. A miłość? Doprawdy, z chłopakami jest różnie. Raz kocha, raz nie kocha. Tym bardziej, jeżeli Pan X jest aż tak nie zdecydowany. Niby flirtuje z Tobą, zarywając do tamtej, kocha was obie.. co to ma być? Uwierz mi.. miłość dzielona na dwoje to żadna miłość. Taka nie istnieje.. Złudzenie, stan zakochania, marna iluzja miłości.. może i.. ale żadna prawdziwa miłość. Kochasz go.. Ale może lepiej pogodzić się z tym wszystkim teraz niż w tedy gdy z tej sytuacji wyjścia już nie będzie. Porozmawiaj z przyjaciółką, powiedz jej, co czujesz i jak Ci z tym ciężko, poproś o radę. Jeśli naprawdę Wam na sobie zależy spróbuje Ci pomóc.
Myślę, że z tej sytuacji dobrego wyjścia nie ma. Jeżeli zapragniesz mieć chłopaka, a Twoja przyjaciółka go kocha, być może go dostaniesz, ale z przyjaźni nici. Jeżeli natomiast wybierzecie obie z przyjaciółką siebie - być może chłopak będzie zawiedziony.. ale to już jego sprawa. Nie potrzebnie dawał nadzieję wam obu. Jeśli wybrałby od początku Ciebie, nie miałybyście o co się z przyjaciółką kłócić.. Byłby to jego wybór. Ale jeżeli pragnie mieć was obie - lepszego wyjścia nie ma, jak tylko odpuścić. Trudne? A;e wykonalne. Co do tego, kto co kazał, kto jest tu kłamcą.. według mnie nie warto brać tych poszlak pod uwagę. Równie dobrze wszystkie mogą być nieprawdziwe, albo wręcz odwrotnie. Nigdy nie dojdziesz w 100%. Radziłabym Ci go sobie darować, bo jeżeli teraz jest pewny, że kocha was obie, to sorry, ale jak na mój gust coś tu nie gra. W związku 3 osoby to już tłok. Kiedy jego pierwsze zauroczenie w was minie, na pewno wybierze jedną z Was.. Druga bowiem po jakimś okresie czasu po prostu okaże się mu tą niewłaściwą. Ale po co czekać do tej chwili? W tedy może być już za późno.. a po pięknej niegdyś przyjaźni może nie być śladu.
Powodzenia ;)
Frysbie_

czwartek, 10 listopada 2011

Czy on jest ze mną szczery?

Może na wstępie nie będę pisać, iż Wasz blog jest ' słitaśny ' lub coś w tych rzeczach, tylko poprostu podziwiam Was za tą bezinteresowną pomoc. A ogólnie może dojdę już do swego problemu... A więc mam chłopaka, nazwijmy go X, no i mieszkamy od siebie ok. 5 km, lecz mimo to bardzo rzadko się spotykamy (raz na tydzień) ... Od jakiegoś czasu zauważyłam że znowu ma bardzo dobry kontakt ze swoją dziewczyną, i w dodatku jeszcze parę osób mi powiedziało że chodzi ze mną żeby o niej zapomnieć, smutno mi sie trochę zrobiło;/ tylko on wszystkiemu zaprzecza... nawet raz dostałam zdjęcie od 'anonim' na emailu... jak oni się przytulają itp., i plotki chodzą że on niby ją błaga do powrotu... Jestem załamana tą całą sprawą, już sobie z tym nie radzę :( Strasznie mi na Nim zależy,i jeśli się okaże prawdą to pomogę mu się 'cudem' w niej odkochać... może z czasem zmieni zdanie.

~Załamana ...


  

Droga Załamana!
Wierzę, że jest Ci trudno… Ale coś mi tu nie pasuje. Po pierwsze, to co takiego dzieje się między Twoim chłopakiem, a jego byłą, że uważasz, że znów mają ze sobą bardzo dobry kontakt..? Częściej ze sobą rozmawiają? Może muszą coś przygotować razem do szkoły i przypadkiem wypadło, że akurat robią to razem?:) A może ich wspólny znajomy ma kłopoty..? Naprawdę wytłumaczeń tego może być wiele. Niekoniecznie ich kontakt mógł się polepszyć. Pod drugie, to o tym, że on chodzi z Tobą, aby zapomnieć o swojej byłej, dowiedziałaś się od osób trzecich, które nie zawsze mówią prawdę na temat związku, w którym jesteśmy. Czasem próbują rozdzielić bardzo szczęśliwa parę, bo jest.. za szczęśliwa, a oni akurat mają kłopoty sercowe. To jest naprawdę nie w porządku… Poza tym on wszystkiemu zaprzecza… Czemu masz mu nie wierzyć?:) A zdjęcie, które dostałaś od tego anonima mogło być jeszcze z okresu, kiedy byli ze sobą… Ktoś chyba bardzo chce Was rozdzielić, skoro używa takich metod. I sama mówisz, że chodzą PLOTKI, że on ją namawia do powrotu. Tylko plotki.
Ja bym Ci radziła naprawdę szczerze porozmawiać o tym wszystkim ze swoim chłopakiem. O tych plotkach, o zdjęciu, o tym, co zauważyłaś. Być może on nie wie o Twoich wątpliwościach i mógłby Ci pomóc je rozwiać. Jednak pamiętaj, żeby mnie zamykać się na wyjaśnienia, pogłoski z którejś ze stron. Mi to wygląda na to, że ktoś chce Was rozdzielić, Was- szczęśliwą parę. Wnioskuję to z Twojego opisu. Ale może być tez tak, że to Twój chłopak gra na dwa fronty. Nie wiem, ale miej oczy i uszy szeroko otwarte na wszelkie informacje, a dopiero później je analizuj, najlepiej z pomocą jakiejś życzliwej osoby, np. przyjaciółki, mamy.
Przede wszystkim jednak pamiętaj, żeby wysłuchać obu stron, nie oskarżać chłopaka o coś, czego ni jesteś pewna, zwłaszcza, że on może nie wiedzieć o Twoich wątpliwościach. I proponuję częstsze spotkania lub kontakt chociażby na gg;)
Głowa do góry i powodzenia życzę :)
Charlotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x