wtorek, 15 listopada 2011

"Całuśne spotkania".

14 lat. Ogólnie rzecz biorąc, trzymam się się z chłopakami. Mamy taką naszą grupkę (ja + 5 chłopaków). Z jednym przyjaźnię się od 7 lat, innych poznałam dopiero pół roku temu. No i z jednym zaczęłam się spotykać, i skończyło się na tym, że jesteśmy kumplami od całowania. Np. on przychodzi do mnie/ja do niego i potrafimy się przez godzinę, półtorej (nieraz nawet dwie) całować. Całujemy się na `poważnie`, że tak powiem, bo z języczkiem etc, etc. W życiu codziennym zarywamy do innych osób, kręcimy z innymi etc, więc to w nawet najmniejszy sposób nie wpływa na nasze znajomości. Tak sobie tylko myślę, że nie jest to trochę dziwne? Wiem, że podobam się jego najlepszemu przyjacielowi (który jest też moim przyjacielem) który mi to powiedział. Co do tych naszych spotkań, to wie o nich tylko mój najlepszy przyjaciel (wspomniany na początku) który chciałby nas ze sobą zeswatać. Co prawda nie chce żadnych porad, ale chciałabym znać wasze zdanie na temat tych spotkań itp, bo jeżeli to by się wydało, nie chcę, żeby ludzie z mojej klasy patrzyli się na mnie jak na puszczalska czy coś. No więc: co sądzicie o tych naszych 'całuśnych' spotkaniach?

~Emm


  

Droga Emm!
Fajnie, że masz taki dobry kontakt z chłopcami i, jak wnioskuję, tylko z nimi. Co prawda to, co teraz chcę napisać, nie jest odpowiedzią na Twój problem, ale uważam, że dobrze by było mieć też jakieś dobre koleżanki, z którymi mogłabyś pogadać na najróżniejsze tematy. Bo chłopcy to chłopcy i niestety nie na wszystkie tematy można z nimi porozmawiać, nie na wszystko znajdą mądrą i trafną odpowiedź. Po prostu uważam, że warto mieć przyjaciół obu płci, bo wtedy naprawdę może być fajnie ;) Ale to tylko i wyłącznie moje zdanie.
Przechodząc dalej, to sama napisałaś, że nie chcesz, aby wszystko się wydało, ta cała prawda o, jak to nazwałaś, Waszych „'całuśnych' spotkaniach”, bo ludzie z klasy będą się na Ciebie krzywo patrzyli. Czyli sama uważasz, że te spotkania nie są normalne. Gdyby były normalne, nie bałabyś się tego, że ktoś więcej może się o tym dowiedzieć. A tak się tego boisz. Naprawdę warto to jeszcze raz przemyśleć. Ja bym tego na Twoim miejscu nie robiła.
Poza tym ja nie umiałabym całować kogoś, kogo nie kocham. Staje się to wtedy takie mechaniczne, zero jakiś głębszych przeżyć, uczuć w porównaniu z tym, co czujesz, gdy całujesz się z ukochaną osobą. Zatracasz się w tym i z czasem całowanie jest dla Ciebie czymś zupełnie zwyczajnym, codziennym, rutynowym. Poza tym masz tylko 14 lat i całe życie przed sobą, nie warto ‘ustawiać’ sobie na sam początek takiego myślenia o całowaniu się. Bo taka piękna rzecz, jak właśnie pocałunki nie zasługują, abyś tak o tym myślała i tak to traktowała, uwierz :)
A więc podsumowując, to moim zdaniem te Wasze spotkania powinny przestać się odbywać. A powody tego podałam wyżej :)
Pozdrawiam,
Charlotte.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Jak przekonać rodziców do jazdy konnej?


 
Cześć! 
Mam pewien problem. Od wakacji jeżdżę konno, chociaż chciałam zacząć już ok. 3 lata temu. Rodzice zawsze spławiali mnie odpowiedziami typu: "jak będziesz miała porządek w pokoju to pogadamy" albo " po co, skoro za pół roku już zrezygnujesz?". Z tym porządkiem w pokoju to trochę przesadzili, bo tylko czasami mam porozwalane książki na łóżku, to wszystko. Co do tego drugiego,  to rodzice zawsze mówili mi, że wszystkiego należy w życiu spróbować. Jak widać, do tej zasady jazda konna się nie odnosi. Mogę im tłumaczyć, że konie to moja pasja, i wcale nie muszę jeździć, mogę przychodzić do stajni i opiekować się końmi, jeśli boją się, że spadnę. Niestety, nic to ich nie obchodzi. Pisałam kiedyś wypracowanie na j.polski o mojej pasji. Napisałam tam "Kocham konie tak, jak nigdy nie pokocham ludzi" lub " Żal mi ludzi, którzy nigdy nie zrozumieją, jaki spokój przynosi przebywanie wśród koni, którzy nigdy nie zaznają tej wolności." Stwierdzili, że jestem poprostu smieszna, i powinnam zająć się grą na gitarze. Nie nawidzę tego! Ćwiczę i ćwiczę, a i tak mi nic nie wychodzi. Mam nieodparte wrażenie, ze rodzice nie chcą mi pomagać w rozwijaniu pasji. Mam dobre oceny, chociaż moja klasa jest najlepszą w szkole. Chciałabym, aby rodzice zrozumieli, że konie kocham ponad wszystko. 
Jedenastolatka.
~Avada



Kochana Avado!
Pasja to jeden z najważniejszych elementów naszego życia i dobrze, że znalazłaś swoją. Niewątpliwie powinnaś ją rozwijać, nie poddawać się w walce o nią.
Powody takiego zachowania twoich rodziców mogą być różne. Może kiedyś już podjęłaś jakieś zajęcie, które szybko porzuciłaś? Może uważają konie za zbyt niebezpieczną pasję? Może za zbyt kosztowną?

Nie dziw się, że nie popierają Twojego pomysłu, że będziesz opiekowała się końmi i pomagała w stajni. Dobrze wiedzą, że prędzej czy później przebywanie przy koniach poskutkuje tym, że zaczniesz jeździć. Bo spójrzmy prawdzie w oczy, tak by było.
A co sądzą o jeździe konnej inni członkowie Twojej rodziny? Może porozmawiaj z kimś zaufanym, kto ma duży wpływ na decyzje Twoich rodziców. Może podsuń komuś pomysł, aby na urodziny zafundował ci parę lekcji próbnych jazdy konnej, jest szansa, że rodzice ci pozwolą. W końcu prezentów się nie zwraca ;)
Poszukaj też wakacyjnych obozów, których motywem przewodnim są konie. Jeszcze lepiej by było moim zdaniem, gdyby obóz byłby np. taneczno - konny. (tak, takie istnieją ;)). Może rodzice się zgodzą, a w przypadku obozu o pomieszanej tematyce będą wiedzieli, że nie spędzisz w stadninie całego dnia, a jednak będziesz miała kontakt z koniami i jazdą. Może to być dobrym argumentem, gdy będziesz ich przekonywała do tego obozu.
A najważniejsze jest, abyś się nie poddawała. ZAWSZE jest jakiś sposób, jakaś ugoda, na którą obie strony są gotowe pójść. Pasja jest pasją i nie może się zmarnować. Nie trać nadziei, głowa do góry i szukaj nowych rozwiązań! :)
Uściski, 
Kwaskowa 

Czekać, czy działać?

A ja mam pewien problem. Otóż obecnie jestem w II klasie gim. a do mojej klasy chodzi dwóch chłopaków, nazwę ich S. i I. którzy mnie ciągle wkurzają, nawet codziennie w szkole. Mnie to zbytnio nie denerwowało, ale do czasu. W październiku zakochałam się w I. i wyznałam mu to na gg. On na początku trochę się zdziwił, ale uznał to za normalkę;). Od tamtej pory czuję, że podobam się zarówno S. jak i dla I. Ostatnio w tym tygodniu w środę usiadłam z I. na biologii bo była kartkówka. A przed nami usiadł S. Po jakimś czasie on się do nas odwrócił i zapytał mnie, czy ja mam chłopaka. Odpowiedziałam, że nie, a wtedy I. wtrącił, że tak, że jego. To wtedy S. się odwrócił, a ja się zdziwiłam strasznie. A w piątek na polskim prawie ciągle wpatrywał się we mnie, a ja w niego, mimo że odwracał wzrok. Tak samo było też na muzyce, chociaż intensywniej na mnie się gapił. A S. właśnie nie. I ja czuję, że bardziej podoba mi się I. a nie S. Bo z I. już wiele razy rozmawiałam na gg i to były nawet długie, czasem szczere rozmowy.

Czy mam czekać, aż to samo przejdzie, czy raczej powinnam coś działać?
Pozdrawiam i czekam niecierpliwie na odpowiedź.
Charliize.

~Charliize
 
Droga Charlize! ;)

Ale nie wiem, na co ty chcesz czekać? Podoba Ci się, a więc pół drogi masz już za sobą. Jeżeli nie zaczniesz działać nigdy się nie dowiesz, czy mogło być z tego coś więcej. Proponuję jednak wybrać od razu jednego chłopaka i flirtować właśnie z nim, niż dawać złudną nadzieję obydwóm. Jeżeli lepiej rozmawia Ci się z I. i uważasz, że jest on według Ciebie odpowiedniejszym kandydatem na chłopaka od S. to pozostało tylko życzyć Ci powodzenia w rozwijaniu znajomości z tym pierwszym. Z resztą, jak widzę z opisanej sytuacji - jego też coś do Ciebie ciągnie, a więc sprawa ułatwiona. Powodzenia. ;)
Frysbie_

niedziela, 13 listopada 2011

Zachowują się nie fair. Co zrobić?


Hej dziewczyny! Mam na imię Dominika i mam 16 lat. Mam taki nietypowy problem... Chodzi o to, że już od ponad 6 miesięcy jestem wolontariuszką i zajmuję się niepełnosprawnymi nastolatkami. Pół roku temu moje koleżanki dały mi adres tej organizacji, bo znały taką babkę, która się tym zajmuje, ale same przyjść nie chciały. Potem dołączyła się jedna, ale ona była tam tylko dla jednego chłopaka - kiedy ostatnio przestał przychodzić, jej też nagle się odechciało pomagać ludziom. Ale dobra, do rzeczy... 
Ostatnio u nas w szkole na WOSie powiedzieli nam, że jeśli chcemy dostać się do dobrych szkół, trzeba zostać gdzieś wolontariuszem... I nagle cztery dziewczyny pytają się mnie, czy załatwię im miejscówkę tam, gdzie ja jestem. Powiedziałam, że zobaczę, co da się zrobić i dałam im numer tej organizacji... 
Na początku myślałam, że fajnie byłoby mieć tam jakiś znajomych - im więcej ludzi pomaga, tym lepiej, Niestety, tylko jedna z nich tak naprawdę się nadaje - reszta dziewczyn jest tam tylko dla referencji i ładnego CV. Są zimne, potrafią być wredne a w szkole często wyśmiewają się z niedorozwiniętych ludzi - nie nadają się do TEJ pracy. Niestety, kiedy taką jedną Magdę postraszyłam wymiocinami (wiem, wiem, nisko upadłam, ale ona się brzydzi ludzkich wymiocin, no a w tej organizacji to czasami się zdarza), spytała się tylko, ile "musi tam wytrzymać, aby jej wpisano to do CV" O_O 
Serio, nie wiem, co robić. Dwie z tych dziewczyn dopiero przyjdą na spotkanie - te, które już chodzą, boją się trochę tych ludzi albo bawią się swoją komórkę. Smutno mi, bo ludzie, którzy uczęszczają tam i którymi się opiekuję, są bardzo dla tych dziewczyn mili i kochani, a one od czasu do czasu coś odburkną (tak to siedzą tylko w swoim towarzystwie). Co mam robić? Wątpię, żeby zmieniły swoje nastawienie... One nawet nie chcą pomagać, a jak, powiedzmy, organizowany jest jakiś wypad z osobą, która korzysta z usług organizacji i wolontariuszem, one chcą, żebym "im towarzyszyła, bo nigdy nie wiadomo, co może się stać." Boże, przecież wiedziały, na co się zapisywały! Pomagam, no ale proszę! Niektóre mają już po siedemnaście lat, mogłyby zrobić coś same! 
Nadal mam problem z tą Magdą, która się mnie spytała, ile tam trzeba pracować, aby napisali jej to w CV (jeszcze nie była w organizacji). Rozmawiam z nią tylko od czasu do czasu, bo to mojego najlepszego przyjaciela przyjaciółki siostra (no i chodzimy do tego samego liceum), ale ona jest jedną z wredniejszych osób, jakie znam. Co robić? Olać je w tej organizacji? Sama przestać chodzić? Kiedyś uwielbiałam tam chodzić, nowi ludzie, pomaganie innym, a teraz sytuacja jest tam strasznie napięta, dziewczyny ze szkoły CIĄGLE potrzebują mojej pomocy. Może przesadzam? 
Dzięki za wysłuchanie. 


~Doms

  
Kochana!
 Z tego, co napisałaś, wywnioskowałam, że masz bardzo dobre serce i lubisz pomagać ludziom. Chcesz, aby wszystkim było dobrze i każdy był dla siebie miły. Jednak w naszym świecie jest już tak, że nie zawsze można zmienić ludzi. Działania tych dziewczyn są okropne i tak samo jak Ty nie jestem ich zwolenniczką, jednak nie możesz nic zrobić. To jest ich życie. Nikt nie lubi jak ktoś mówi mu, co ma robić. I choćby nie wiem jak Ci to przeszkadzało, nie próbuj robić jakiejś wielkiej afery, stracisz tylko czas i dużo nerwów.:)
 Moja rada? Obserwuj Twoje koleżanki. Jeśli będą robiły coś nie tak, np. zamiast opiekować się ludźmi, bawiły się telefonem, czy wykazywały zbyt małe zainteresowanie, podedź i zwróć im uwagę. Powiedz, że nie są tu po to, aby się bawić. Jeśli chcą, mogą iść do domu, nikt ich tu nie trzyma. Staraj się zrobić to delikatnie, aby nie doprowadzić do niepotrzebnej kłótni. Myślę, że po jakimś czasie zacznie im być głupio.
 Jeśli poproszą Cię o pomoc, delikatnie, lecz stanowczo odmawiaj. Niech same nauczą się opieki nad innymi, prziecież po to zapisały się do organizacji.
 Zaproponuj, że dasz im parę wskazówek, dzięki którym będą mogły dogadać się z osobami niepełnosprawnymi. Może nie mogą znaleźć z nimi współnego języka i to stoi na przeszkodzie do skutecznej komunikacji.
 Powinnaś po prostu nie zwracać na to wszystko aż tak dużej uwagi. Jedni z natury są uczciwi, drudzy nie. Tak już jest i tego nie zmienisz. Nie możesz przejmować się tak wszystkim dookoła, bo sama nie będziesz czerpała radości z pomagania innym. Zajmij się swoim życiem. Próbując na siłę zmienić te dziewczyny, możesz nie tylko zepsuć sobie kontakty z nimi, ale także niepotrzebnie sie denerwować i rezygnować z tego, co naprawdę lubisz. Zachowuj się tak, jakby ich tam nie było.:)
 Spróbuj zmienić nastawienie. Może znalazły swój sposób na pomoc. Nie skreślaj wszystkich ich działań, daj im szansę.:)
 Jeżeli osobom, które z nimi pracują nie przeszkadza ich zachowanie, to dlaczego Tobie? Sama widzisz, że nie warto zawracać sobie głowy czymś niepotrzebnym. Rozumiem, że chcesz aby ci ludzie byli traktowani z należytym szacunkiem, jednak jeśli oni narzekają, Ty tym bardziej nie możesz.:)
 Podsumowując: nie przejmuj się za dużo, nie próbuj zmienić koleżanek, zajmij się swoim życiem i dobrze się baw! Nie ma czasu na nerwy.:)
 Mam nadzieję, że Ci się uda. Pozdrawiam,
 Margaret

Mój dawny przyjaciel mnie unika.

W dzieciństwie zakochałam się w pewnym chłopaku. Mieliśmy po siedem-osiem lat. Spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę. Przyjaźniliśmy się bardzo długo. Pewnego dnia postanowiłam wyznać mu miłość. Jednak ubiegł mnie mój wróg numer jeden - moja starsza siostra. Niczego nie świadoma dostałam esemesa z pytaniem czy to prawda, że go kocham. Postanowiłam wykorzystać sytuację i powiedzieć prawdę. Wtedy on napisał "Nie pisz do mnie więcej". Mój świat legł w gruzach. On przestał się do mnie odzywać. Gdy mówiłam mu cześć - nie odpowiadał. Cisza między nami trwała dwa lata. Wreszcie mój kochany starszy brat i moja przyjaciółka postanowili nas pogodzić. On zaproponował mi przyjaźń, jednak nadal się do mnie nie odzywa. Gdy powiem mu cześć to nie odpowiada. Gdy próbuję z nim pogadać - zbywa mnie. Dlaczego tak sie zachowuję skoro mieliśmy zostać przyjaciółmi?

~Ala

  

Kochana Alu!
Nie wiem, ile macie lat- Ty i ten chłopak, a mogłoby to być ważne. Ale pomimo wszystko zachowuje się on bardzo niedojrzale i dziwnie.
Kiedyś zakochałaś się w chłopaku. Jak piszesz, mieliście po siedem- osiem lat, więc ta miłość naprawdę miała bardzo nikłe szanse na przetrwanie. Zwłaszcza chłopcy myślą całkiem innymi kategoriami, pomijają tu miłość. I jak sama zauważyłaś, chłopak z bardzo dobrego kolegi, wręcz przyjaciela, po tej deklaracji zmienił się nie do poznania. Przestał się do Ciebie odzywać, zerwał kontakt. Twoja siostra nie musiała mieć złych zamiarów, intencji, mówiąc mu o tym, że darzysz go silniejszym uczuciem, niż przyjaźń. Mogła widzieć, że się męczysz w tym układzie i postanowiła powiedzieć mu prawdę, nie będąc jednak świadomą, że Ty chcesz to także zrobić. On po tym wyznaniu mógł czuć się dziwnie, mógł potrzebować czasu, żeby ochłonąć. Młodzi chłopcy w tym wieku nie rozumieją dziewczyn, mógł to też jakoś przekręcić.
No ale tego, co ten chłopak robi teraz, to już kompletnie nie rozumiem. Jest już starszy i nie wiem, czemu dalej zachowuje się tak, jak wtedy, kiedy był bardzo młody. Gdyby było tak, że nie mielibyście okazji się do siebie odezwać, mieszkalibyście daleko od siebie, to wtedy jest to zrozumiałe, że nie utrzymujecie ze sobą takiego kontaktu. Ale skoro Ty mówisz mu ‘cześć’, a on nie odpowiada, to wnioskuję, że masz okazję widywać go dosyć często. Chłopaków jest niekiedy bardzo trudno zrozumieć. Może on dalej myśli, że się w nim kochasz i w taki (przedziwny!) sposób daje Ci do zrozumienia, że nic z tego? A może ktoś mu coś o Tobie powiedział, już nawet niekoniecznie coś, co by było związane z tamtą sprawą? Ale to nie tłumaczy tego, że nie odpowiada na Twoje ‘cześć’, ani tego, że Cię zbywa, kiedy chcesz z nim porozmawiać. Ja bym poszła do niego jeszcze raz i nie dała się zbyć, zaczęła od razu mówić, z czym przyszłaś. Dlaczego Cię unika, nie odpowiada, zbywa, skoro zaproponował przyjaźń? Przecież mógł od razu wtedy powiedzieć, że chce zakończyć tą znajomość. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i pójdzie po Twojej myśli :)
Powodzenia,
Charlotte.

sobota, 12 listopada 2011

On woli z tym poczekać.

A ja mam odwrotny problem do malutkiej. Mam 17 lat. On 22. To jest mężczyzna z którym chcę spędzić resztę życia. To wspaniały facet.. Jestem z nim dwa lata i jestem baardzo szczęśliwa :)))
Jestem gotowa do współżycia z Markiem. Biorę tabletki antykoncepcyjne, wiem jakie są konsekwencje tego wszystkiego i jestem ogólnie rzecz biorąc gotowa. Dlaczego to chcę zrobić? Nie dlatego, że on mnie zmusza. Po prostu codziennie zmagam się z pragnieniem..jak na niego patrzę to chcę czegoś więcej. Tak. Ja tego chcę. Jego.. od roku. Z kolei on.. nie chce. Uważa, że mi szaleją hormony i nie jestem gotowa, że mnie kocha.. woli poczekać. Jednak wczoraj pewna sytuacja dużo dała mi do myślenia, iż on zaprzecza sam sobie! No bo.. przyszedł do mnie do domu i czekając na jedzenie poprzytulaliśmy się i w pewnej chwili.. położył się na mnie i zaczął mi całować szyję.( Podobało mi się a z kolei wkurzyłam na niego, że tak mnie prowokuje.. ) wsunął dłonie pod koszulkę i zaczął głaskać moje plecy i kark.. i nagle poczułam jak jego męskość zaczyna sztywnieć.. Jego ręka już się zbliżała no wiecie gdzie... i... on natychmiast przerwał i poszedł do toalety. A potem poszedł do domu. Po paru minutach dostałam sms od niego. Przepraszał mnie za całe zajście i obiecywał, że to się nie powtórzy! SKORO TAK SIĘ ZACHOWAŁ TO DLACZEGO NIE CHCE? przecież ja jestem gotowa.
Błagam o odpowiedź.. nie wiem co robić?! ;(

~Nadia


  
Droga Nadio!
Naprawdę Ci się poszczęściło, że znalazłaś kogoś takiego, jak Marek:) Bardzo kochasz swojego chłopaka i pragnienie, jakie odczuwasz, jest jak najbardziej normalne. I Ty o tym wiesz.
Marek jest bardzo, bardzo odpowiedzialnym facetem. Prawdą jest to, że nastolatkom w tym wieku szaleją hormony. Po Twoim opisie wnioskuję, że Marek również Cię pragnie, pociągasz go i mimo nadarzających się okazji potrafi się powstrzymać i nie doprowadzić do pełnego zbliżenia. Kochana, to świadczy o nim tylko i wyłącznie dobrze! Jesteś młoda, mogłabyś w przyszłości żałować, że stało się tak, a nie inaczej, że pierwszeństwo miały prawdopodobnie hormony. I on bierze to pod uwagę, chce dla Ciebie jak najlepiej. Oczywiście nie mówię, że będziesz tego żałowała na pewno:)  
Naprawdę w tej chwili bardzo trudno jest znaleźć chłopaka, który będąc w tym wieku i mając dziewczynę, nie namawiałby jej do współżycia, a tym bardziej jeszcze by jej odmawiał. Marek się o Ciebie troszczy i naprawdę ogromnie Cię kocha.
A to, że wtedy było tak ‘gorąco’ świadczy o tym, że go pociągasz, że również Cię pragnie, o czym już wspominałam. I jestem pewna, że trudno było mu się powstrzymać, zwłaszcza już w takim momencie. Ale to zrobił. Zrobił to dla Ciebie, bo chce, żeby Twoja decyzja o współżyciu była przemyślana i podjęta świadomie.
Co robić? Tylko kochać.
I tak już na koniec- doceń to, co robi dla Ciebie Marek, doceń to, że jesteś z kimś tak niesamowitym, dojrzałym i odpowiedzialnym:)
Pozdrawiam,
Charlotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x