wtorek, 22 listopada 2011

Jak do nich zagadać?

Wasz blog jest świetny. Wasze porady sa naprawdętrafione! Dlatego zdecydowałam się (po raz pierwszy w życiu) poprosić oradę na blogu. (Na innych nie chciałam, bo sa kiepskie) Otóż do liceumdojeżdżam pociągiem (20 km) razem z koleżanką, Darią, która mieszka wmałej wiosce pod moim miastem. W piątek wracamy takim malusimpociągiem, gdzie ejst mało miejsc, ale wystarczajaco dużo by pomieścićok 50 osób. Jeżdżą tam pewni chłopcy. Troche starsi, zaczęli studia.Chciałybyśmy do nich zagadać, ale nie wiemy jak. Możliwość "cześć,mozemy tu uśiąść?" odpada, bo mało osób jeździ tym małych pociągiem wpiątki i zawsze są wolne miejsca. Druga pzreszkoda to taka, że częstomają słuchawki na uszacvh i słuchają ogłuszającego post-hardcore. A mychcemy ich poznać :D Wiemy narazie tylko tyle, że mają na imię Maciek iOlek.

~Żanna


Droga Żanna! ;D
Najprostszym sposobem na zagadanie byłoby np. po prostu zapytać o godzinę.. Oczywiście najpierw należy się upewnić, czy w waszym otoczeniu nie ma jakiegoś zegarka, albo same nie macie wystających z kieszeni komórek, bo w tedy wypadłoby to dość głupio i sztucznie.
O ile wiem, chłopcy w miarę entuzjastycznie reagują na zaczepki w stylu: czy możesz mi powiedzieć jak to działa?, pomógłbyś mi pomóc to naprawić? itp. Radzę więc zagadnąć coś właśnie w tym kierunku. Tym bardziej, że podczas gdy oni będą w trakcie oglądania waszego sprzętu np. komórki, jest czas na rozpoczęcie jakiejś w miarę normalnej rozmowy. Dla odważnych dobrych wyjściem mogłoby być również rzucenie 'na odczepnego' jakiegoś luzackiego/flirciarskiego tekstu, ale osobiście jestem zdania, że potrafią tylko nieliczne.
I przede wszystkim, zanim do nich zagadacie wypróbujcie jeszcze jedno wyjście. Tym razem celem jest, aby to właśnie oni zagadali pierwsi. Stańcie sobie w tym pociągu w miarę blisko nich, tak żeby oni słyszeli mniej więcej o czym gadacie. Śmiejcie się, żywo gestykulujcie, uśmiechajcie do siebie i przy okazji do nich. Może w końcu sami się zainteresują. Przeszkodą w tym zadaniu są by może ich słuchawki i muza której słuchają, ale z pewnością szeroki uśmiech stopi pierwsze lody. ;)
Frysbie_

poniedziałek, 21 listopada 2011

W ciągłym konflikcie z mamą


Dziewczyny, proszę, pomóżcie mi. 
Co mam zrobić, jeśli moja mama się tak zachowuje? Ona ma 57 lat a ja 15. Strasznie chciałabym mieć młodszą mamę która byłaby taka fajna jak mamy koleżanek ale w sumie mogłaby mieć nawet 100 lat gdyby normalnie się zachowywała :( jest jak gbur. do pracy jakoś się ubierze jeansy czy coś ale tak to wiecznie chodzi w obrzydliwej koszuli nawet nie włoży spodni... czasami tez tak chodzi do sklepu. dziwnie sie czuje jak tak wygląda w domu i w dodatku wstydzę się jej i tego ze moi znajomi mogą ją zobaczyc. ona drze sie na mnie ze tak jej wygodnie. ale co jeśli ja sie za nia wstydze? nie moge zapraszać kolezanek bo jest dla nich niemila albo sie przy nich ze mną kloci, wywala mi rzeczy z szafki. wszystko jej we mnie nie pasuje :( to naprawde okropna kobieta. drze sie na mnie od rana o wszystko jakby szukała zaczepki. zawsze cedzi do mnie przez zęby i nawet nie obchodzi jej to ze sie dobrze ucze, wyroslam na ladna dziewczyne albo ze miałam 2 miejsce w zawodach tanecznych. nigdy mi niczego nie tlumaczyla a jak robilam cos zle jako dziecko to mnie tylko biła. teraz mnie nie bije bo umiem uciec, ale ciągle mowi ze mam sie pakowac i wypier... i ze skoncze 18 lat to mi wystawi manatki i bedzie miala swiety spokoj. przez nią ciagle placze.. co ja mam robic? 


~Sandra002
 


Kochana Sandro!
Po pierwsze muszę ci powiedzieć, że moją mamę i mnie także dzieli spora różnica wieku. Mogłoby się wydawać, że ma to kolosalne znaczenie. Otóż nie, relacje mama-córka są jedynie zależne od chęci obu stron, od gotowości do ustępstw. Choć przyznaję, im mniejsza różnica wiekowa, tym łatwiej o kompromisy.
Zacznijmy od tego, co najłatwiejsze: ubiór.
Na Twoim miejscu delikatnie zasugerowałabym mamie, aby zmieniła swój strój, na przykład "Fajnie by to wyglądało, gdybyś do tej koszuli włożyła tamte szare spodnie dresowe". Czy coś w tym stylu. Chodzi o to, by nie urazić jej uczuć, a jednocześnie dać taką przyjacielską radę. Albo, gdy pewnego dnia koszula będzie w praniu i Twoja mama będzie zmuszona założyć co innego, pochwalić jej wygląd. Parę razy to powtórzysz, oczywiście z wyczuciem, a Twoja mama powinna zacząć powoli zmieniać swoje nawyki odzieżowe. 
Nie spodziewaj się jednak, że całkowicie zmieni swój styl. Jest jaka jest, choć możesz jej zasugerować małe zmiany, na tym musi się skończyć. Warunek pierwszy udanych relacji mama-córka to AKCEPTACJA.
Jeśli zaś chodzi o jej czepianie, to na początku zacznijmy od twojej postawy. Wiem, że to będzie trudne, ale musisz postarać się urosnąć w oczach mamy. Mam na myśli to, że Twoja postawa nie może jej dawać jakiejkowiek okazji do zaczepki. Może to się wydawać niewykonalne, owszem, ale podejdź do tego spokojnie. Zastanów, o co mama ma najczęściej do Ciebie prestensje, nastepnie staraj się stopniowo eliminować te podowy. To wymaga poświęcenia i czasu, ale myślę, że w imię lepszych relacji z mamą warto się poświęcić.
Wspomniałaś też, że nie potrafi się zachować przy Twoich koleżankach. Rozwiązanie? Jedyne, dzięki któremu unikniesz kłopotliwych sytuacji od razu, to nie zapraszać koleżanek do domu. Jest tyle możliwości, tyle rzeczy można robić poza domem... Póki relacje Twoje i mamy nie będą dobre, radziłabym nie zapraszać ich zbyt często. Mogą z tego wyniknąć nieprzyjemne plotki, a w im mniejszej miejscowości mieszkasz, tym większe szkody mogą wyrządzić.
Moja ostatnia rada: postaraj się włączyć do swojego życia. Prawdopodobnie właśnie się skrzywiłaś, no tak. Ale mimo to, pokonaj wewnętrzne opory i opowiedz jej czasem: a to o nowej koleżance, a to o konkursie, a to o jakiejś innej swojej przygodzie. Nie muszą to być istotne elementy Twojego życia, chodzi o to, by mama poczuła, że jej potrzebujesz i liczysz na jej opinię w danej kwestii.
Mam nadzieję, że wszystko będzie szło w jak najlepszym kierunku.
Uściski,
Kwaskowa

On myśli, że mi się podoba, a to nieprawda.

cześć :). Mój problem polega na tym, że jest chłopak, którego nazwę Z. Powiedziałam koleżance B, że Z mi się podoba. Ona chyba powiedziała to naszej wspólnej koleżance A, mimo że prosiłam ją żeby nikomu nie mówiła. No i A powiedziała temu Z że coś do niego czuję. I on teraz dziwnie się zachowuje. Nie mam pewności, że mu powiedziała, ale naprawdę jest dziwny. Kiedyś próbował coś zagadać, a ja że mi się podobał to nigdy nie wiedziałam co powiedzieć. Teraz odezwie się jedynie jak coś chce. Nie chce żeby tak było, bo praktycznie nie czuję już do niego wiele. Chciałabym po prostu żeby był moim kolegą, nic więcej. Jest jakiś sposób żeby przestał myśleć że mi się podoba?

~Weronika


  

Weroniko!
Cóż, plotki mają to do siebie, że rozchodzą się bardzo szybko. Myślę, że najprawdopodobniej mu powiedziała. I teraz już wiesz, że nie powinnaś byle komu mówić czegoś, czego nie chcesz, żeby wyszło na światło dzienne.
Ale przejdźmy do istoty problemu:) Z. wyraźnie się wystraszył tego, co usłyszał. Nie wiem, czy Ty również mu się podobałaś przed tym, jak najprawdopodobniej dowiedział się, że Ci się podoba, czy też byłaś mu obojętna Jednak, moim zdaniem, nie wpłynęło to znacząco na jego późniejszą reakcję.
A co zrobić, aby przestał myśleć, że nadal coś do niego czujesz? Udaj, że nie widzisz tego, że coś się w jego zachowaniu zmieniło. I poproś o radę w sprawie jakiegoś chłopaka. Zapytaj go o to, jak kogoś zaufanego. Tylko uważaj na to, aby on nie pomyślał, że chcesz wzbudzić w nim zazdrość. Możesz podejść do niego zrezygnowana i powiedzieć, że chłopak, który Ci się podoba znów spóźnił się 10 minut na spotkanie/nie odbiera telefonu od 2 dni/naciska na wspólny wyjazd na wakacje. I zapytać, co powinnaś zrobić. Przykładów może być naprawdę wiele, już od Ciebie zależy, co wybierzesz:) Warto byłoby też się z kimś pokazać, z jakimś chłopakiem, ale to nic na siłę :) Jeśli masz jakiegoś dobrego kolegę, to rozmawiaj z nim częściej, niż dotychczas:)
I myślę, że to podziała :)
Charlotte.

niedziela, 20 listopada 2011

Jak odróżnić miłość od zauroczenia?

Witam Autorki NBS :). Mam pewien problem... ze sobą. Otóż jestem bardzo "kochliwą" dziewczyną. Taka po prostu jestem, że kiedy ktoś mi się spodoba robię wszystko żeby on też zwrócił na mnie uwagę. I do tej pory zawsze mi się to udawało. Kiedy już zaczynam być z tym kimś na poważnie i obydwoje zaangażujemy się w owy związek... to czar pryska. Coś się we mnie psuje, moje zauroczenie tą osobą słabnie i dociera do mnie że nie mogę już z nią być. Najgorsze jest to, że ja po prostu ranię tych kolesi !!! Ale nic nie mogę na to poradzić... Za każdym razem wydaje mi się, że to prawdziwe uczucie, że tym razem będzie inaczej... Już mam tego dość... Czy tak będzie zawsze? Skąd mam wiedzieć, czy to miłość, czy tylko krótkie zauroczenie? :((

~Bunny


  

Kochana Bunny!
Nie, tak zawsze nie będzie, zapewniam:) Jesteś w takim wieku (zakładam, że w nastoletnim^^), że takie rzeczy są normalne. No, ale mimo wszystko, nie zawsze są przyjemne i trzeba jakoś im zaradzić.
Tracisz zainteresowanie chłopakiem, kiedy już go zdobędziesz, bo nie jest już dla Ciebie wyzwaniem, właśnie przestał nim być. Zwyczajnie na nich polujesz, a kiedy złowisz, idziesz 'łowić' następnego. Oczywiście, że to ich rani, ale Ty możesz coś na to poradzić:)
Moim zdaniem, kiedy już ktoś Cię zainteresuje, ale tak naprawdę, to powinnaś poznać jego wnętrze najbardziej, jak tylko się da. Przebywać z nim bardzo często. Wtedy dowiesz się, czy to tylko zauroczenie, czy już miłość. Zauroczenie różni się tym od miłości, że jesteś zachwycona ciałem, powierzchownością wybranka. A miłość zaczyna się wtedy, kiedy znasz i akceptujesz wady swojego chłopaka, nie wyobrażasz sobie życia bez niego, bez jego wsparcia, rozmowy z nim,  ufasz mu pod każdym względem i kiedy nie musicie spędzać czasu tylko i wyłącznie ze sobą. Gdy już potraficie zażegnywać konflikty spokojną rozmową, a nie krzykiem. To właśnie jest miłość.
Radziłabym Ci także nie mówić od razu o sobie i chłopaku, że ‘jesteście razem’, że ‘jesteście parą’. To dodaje niepotrzebnego ciśnienia, parcia, bo skoro już ‘jesteście razem’, to ‘musicie’ robić to i tamto, czyli to, co robią pary, a wy akurat nie macie na takie rzeczy ochoty, jest to dla Was za szybko. A skoro nie macie ochoty, to ‘na pewno’ nie jest to miłość. To błąd. Na początku warto się dobrze poznać, o czym pisałam wcześniej. Dodam jeszcze, żebyś skupiła się na jednym chłopaku, jeśli teraz tak nie jest. Takie poznawanie 10 na raz mało da, ale tak do 3 to już coś :) Bo z drugiej strony nie można też przegapić szansy na prawdziwą miłość ‘badając’ kogoś innego:)
Tak więc powodzenia ;)
Charlotte.

sobota, 19 listopada 2011

Popełniłam błąd, teraz chciałabym go naprawić.

Mam 16 lat i moim problemem jest chłopak. Otóż w pierwszej klasie gimnazjum (czyli 2 lata temu) zaprzyjaźniałam się z nowym kolegą z klasy. Wtedy dużo do siebie pisaliśmy i któregoś dnia powiedział mi jakie ma marzenia i wtedy wymienił dziewczynę. A następnie zapytał czy sama chciałabym takiego chłopaka jak on- zbyłam go. Powiedziałam, że go dobrze jeszcze nie poznałam, ale myślę że na pewno kiedyś będzie z kimś. Na tym ta rozmowa się skończyła. Później jeszcze do siebie pisaliśmy było ok. Ale od 2 lat nasze relacje się zmieniły- mniej rozmawiamy. W drugiej klasie na święta składałam mu życzenia i powiedziałam, że życzę mu również dziewczyny która na niego zasługuję. Dał do zrozumienia że kogoś poznał. A teraz w 3 klasie jak już go poznałam tak całkowicie widzę co straciłam. Wydaje mi się, że on może jeszcze coś do mnie czuje. Nigdy o mnie nie zapomniał, zawsze pisał mi życzenia na święta, sylwestra i wszystkie podobne święta i tak jest nadal. Jestem nieśmiała, ale chce dać mu do zrozumienia, że zrobiłam błąd i że zależy mi jeszcze. Chcę o niego powalczyć. Pomocy
~Dommi

 Droga Dommi! ;)
Powtarzałam to już wiele razy, ale powiem raz jeszcze. Uśmiechaj się do niego, pomagaj mu, gdy będzie tego potrzebował, wspieraj w trudnych chwilach, dotykaj go delikatnie niby przypadkiem, przechodząc obok - w ten sposób skojarzysz mu się z czymś miłym. Dużo z nim rozmawiaj, pisz, praw komplementy [nie takie wulgarne, ale coś np. w stylu - "ładna bluza", czy - "jakoś inaczej dzisiaj wyglądasz", a po chwili dopowiedz, "lepiej/ładniej/przystojniej", albo "mówię to oczywiście w pozytywnym znaczeniu"]. Skoro jesteś nieśmiała, będzie Ci ciężko, ale myślę, że w tej intencji warto się przemóc.. Wydaje mi się, że jeżeli chłopak wciąż coś do Ciebie czuje, takie sygnały powinny mu dać do zrozumienia, że ty też jesteś w tej kwestii na 'tak'. Gdy już mniej więcej zorientuje się o co chodzi.. być może [i oby] będzie odpowiadał na Twoje sygnały, zacznie się Tobą interesować tak jak w początkach waszej znajomości - zdobądź się na szczerą rozmowę. Powiedz, że w tedy się myliłaś, że jednak zależy Ci na nim. Jeżeli nadal jest Tobą zainteresowany z pewnością wykorzysta okazję. Może się jednak okazać, że mimo wszystko Twoja szansa została już wykorzystana. Zauroczyłaś się w nim.. jeśli on zdążył się uwolnić od uczucia, które go z Tobą łączyło to niestety gorzej. Ale jak na razie szanse są.. i to wielkie. Mam nadzieję, że okaże się [co z resztą wychodzi z opisu Twojej sytuacji], że nadal mu się podobasz. W tedy jeśli chcesz wykorzystaj moje porady i walcz o niego! Bo być może kiedyś będziesz żałować, że tego nie zrobiłaś. Powodzenia! ;)  
Frysbie_

piątek, 18 listopada 2011

Chcę pójść krok dalej.

witam :) Na bloga zaglądam już od dłuższego czasu i naprawdę Wasze porady przydają się w życiu :) Mam powszechny wśród dziewczyn problem z chłopakiem ;) Chodzimy do tej samej szkoły, jesteśmy w tym samym wieku. Zauważyłam go już we wrześniu na szkolnej wycieczce, ale dopiero po jakiś 2 mies postanowiłam do niego napisać. I od tamtej pory piszemy ze sobą prawie codziennie. Pare razy, kiedy pisaliśmy dość późno w nocy on zakończył rozmowę tekstem "Słodkich snów ;*;*". W szkole ja patrzyłam na niego a on na mnie. Mówiliśmy sobie 'cześć' ale nie rozmawialiśmy zbyt często. Kiedys zaproponował wspólne wyjście z moją koleżanką do kina.[nie doszlo do skutku za co bardzo mnie przepraszal] Mamy mnóstwo wspólnych rzeczy, począwszy od muzyki kończąc na tym czego się boimy ;dd Ostatnio w szkole zaczął mnie zaczepiać na korytarzu, postanowiliśmy zerwać się kiedyś razem z lekcji no i wtedy gdy rozmawialiśmy a podczas rozmowy on co chwila się do mnie przysówał, to odsówał, uśmiechał się, "ocierał" o moje ramię. Wgl próbował przeróznych rzeczy aby mnie dotknąć. Przynajmniej tak mi sie wydawało ;dd Na necie przeglądał mój profil, przeglądał zdjęcia znajomych na których jestem. Kiedyś napisał mi, że bardzo mnie lubi... Co do jego zachowania, gdy jestesmy razem to inaczej zachowuje się przy znajomych a inaczej solo. Chciałabym jakoś podczas tych ferii albo po szkole gdzieś iść, tylko nie wiem czy nie będę mu się w jakis sposób narzucać i czy wgl zechce ze mną iść sam na sam.
Może wyszłoby z tego coś więcej niż tylko "wieczne koleżeństwo"? Co mogłabym zrobić, aby skierować znajomość w tym kierunku? Dodam, że kiedyś "niby w żartach" ale nie wprost, powiedziałam ze mi się podoba :P Nie wiem czy on traktuje mnie jako kumpelę, bo poprostu bardzo mnie lubi czy jak kogoś więcej.
Buziaki :*:*
-Verones [16 l.]

sigma9


  

Droga Verones!

Wygląda na to, że ten chłopak naprawdę bardzo, bardzo Cię lubi :) Moim zdaniem wysyła Ci takie sygnały, sygnały, że mu się podobasz, a teraz czeka na jakiś Twój krok. W dodatku to, że razem uciekliście, Was do siebie zbliżyło :P Rozumiem, że przy Tobie, jak jesteście sami, zachowuje się tak, jak to tutaj opisałaś. A to w takim razie jak zachowuje się przy znajomych? Czy tylko delikatniej daje Ci do zrozumienia, że Cię baardzo lubi, czy wręcz udaje, że Cię nie zna? Bo jeśli by udawał, że Cię nie zna, to byłoby to nie w porządku… I warto by się było nad tym zastanowić. No, ale to była taka mała dygresja, którą już kończę :) 
Wiesz, osobiście uważam, że jesteście na dobrej drodze do tego, aby udało Wam się coś więcej, niż to wieczne koleżeństwo. Tylko że on prawdopodobnie czeka na Twój ruch. I nie, na pewno propozycja wspólnego spędzenie czasu, sam na sam, nie będzie tu narzucaniem się. Jest to bardzo dobry pomysł:) Możesz mu powiedzieć, że nie masz z kim iść do kina, a masz ogromną ochotę na jakiś film :) Albo pomaganie sobie w lekcjach :) I wiesz… Znalazłam na naszym blogu bardzo ciekawy komentarz od chłopaka, myślę, że w jakiś sposób może Ci pomóc:)

Hej, jestem facetem, wpadłem tu przez przypadek, ale jeśli ten post jest wciąż aktualny, to mogę coś dorzucić od "tamtej strony". 
Wy dziewczyny znacie tyle niesamowitych i zaskakujących sztuczek, że aż mnie dziw bierze, że też macie z tym problemy. Myślę, że powinnaś postarać się, by on zobaczył, że np. dziś wyglądasz trochę inaczej, że dbasz o siebie itd. Żadnych sztucznych, wymuszonych gestów, czy cytatów. A ja uważam, że byłby Twój, gdybyś po miłym spacerze, czy spotkaniu, gdy będziecie sami, pchnęła (o to mi chodzi, siłą, nie wiem, ile masz lat) na ścianę, przytrzymała jego ręce i namiętnie pocałowała... krótko, później możesz nie mieć z nim kontaktu przez cały dzień, albo nawet dwa. Tak będzie się niecierpliwił, martwił i tęsknił, że zrobi dla Ciebie wszystko. Tylko ważny jest odpowiedni moment.
Dasz radę, nie martw się. Faceci to dość prymitywne stwory (nie powtarzajcie tego więcej) i łatwo ich uwieść, jeśli się chce.
Do dzieła!
~piad
(komentarz do notki- 'Chłopcy: Zależy mi na nim.')

Mi dał on dużo do myślenia. Okazuje się, że rzeczy, które wydają się być naprawdę trudne, są takie łatwe, bo, jak to określił piad „Faceci to dość prymitywne stwory (nie powtarzajcie tego więcej) i łatwo ich uwieść, jeśli się chce.”
Tak więc życzę Ci powodzenia :)
Pozdrawiam,
Charlotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x