piątek, 9 grudnia 2011

Czy jest sens starać się o niego?

Cześć dziewczyny. Od września 2009 roku chodzę do technikum (I klasa), a od jakichś dwóch miesięcy podoba mi się pewien chłopak. Nie jest to może żaden przystojniak, ale wyróżnia się z tłumu przez ognistorudy odcień włosów. No i tak jakoś się stało, że mi się spodobał, chociaż nigdy nie uważałam facetów o jego typie urody za przystojnych. Ten chłopak jest ode mnie 4 lata starszy, wiem że sporo imprezuje, pali papierosy.
Znalazłam jego profil na naszej-klasie, moja koleżanka z klasy go zna,ale tutaj pojawiają się wątpliwości. Z jednej strony mogłabym poprosić Anię o jego numer telefonu (nawet jeśli go nie ma, to pewnie mogłaby go załatwić), ale z drugiej... Jestem raczej niewyróżniająca się z tłumu,ten chłopak pewnie mnie nie kojarzy. (Co w sumie nie byłoby dziwne,gdyż do mojej szkoły chodzi blisko 1000 uczniów). Jest imprezowym typem człowieka, a dla mnie jedyne szaleństwo to dyskoteka raz na pół roku.Pewnie nie mielibyśmy wspólnych tematów do rozmowy. W dodatku jego wszyscy znają i nawet, gdybym mu się spodobała to pewnie wstydziłby się, że ma taką dziewczynę. Nie mam też pewności, że on już kogoś niema (profil na nk o tym nie świadczy, ale przecież nie musi dodawać sobie zdjęć z ewentualną sympatią). I moje pytanie: czy jest sens załatwić sobie jego numer i próbować go zainteresować swoją osobą? A może poczekać na kogoś, kto będzie miał sposób bycia bardziej zbliżony do mojego?

~Ela


Droga Elu.

Postaram się wyrazić w punktach 'za' i 'przeciw' chodzenia z owym chłopakiem, która ja jestem gotowa dostrzec we fragmencie Twojego opisu. Oczywiście to wszystko to tylko moje skromne zdanie. Ostateczną decyzję i tak podejmiesz sama. Tak więc zaczynam i od razu na wstępie życzę, wybrania tej słusznej opcji.
Pozytywy:
1. Skąd możesz wiedzieć że brakowało by wam tematów do rozmów, skoro nawet tego gościa nie znasz..? Być może właśnie różnice między Wami stały by się, rzeczą która was połączy. Zastanów się - interesujecie się czymś innym, chłopak może pokazywać i opowiadać Ci o swoim postrzeganiu świata i zainteresowaniach, a ty jemu o swoich. W ten sposób nigdy się sobą nie znudzicie. ;)
2. To nic, że do tej pory tacy kolesie Ci się nie podobali. W miłości przecież nie zawsze ważny jest jedynie wygląd. Często jest tak, że dany chłopak ma w sobie po prostu to coś, coś co Cię do niego przyciąga.. i może warto o to walczyć?
3. Jeżeli różnica wieku i jego nałogi Ci nie przeszkadzają, możesz spokojnie zaryzykować. A nuż się uda!
4. Jeżeli chłopak by się w tobie tak naprawdę zakochał możesz mieć pewność, że pokocha Cię taką jaką jesteś. W tedy kumple mu nie straszni. Będzie starał się stać po Twojej stronie.
Negatywy:
1. Jego tryb życia nie koniecznie dowodzi temu, że jest to chłopak odpowiedni. Na początku możesz podołać jego zapędom, ale w późniejszym czasie może się to stać powodem poważnych kłótni.
2. Tak samo jeśli chodzi o wiek. 4 lata mimo wszystko czasem może się okazać barierą nie do przezwyciężania.
3. Wasze różne charaktery mimo wszystko na dłuższą metę mogą stać się uciążliwe. Np. chłopak będzie co chwilę chodził na imprezy [kto wie, co na nich robił ;p], a ty siedzisz sama w domu.  Nie wróży to szczęśliwie związkowi.
4. Nie zmieniaj się dla niego. Chłopak ma Cię pokochać taką jaką jesteś, a nie taką jaką mogłabyś być.
Osobiście mimo wszystko uważam, że lepiej by Ci się żyło z chłopakiem o podobnym do twojego charakterze, ale może mimo wszystko warto zaryzykować? Ostateczny wybór pozostawiam Tobie. Powodzenia. :)
Frysbie_

czwartek, 8 grudnia 2011

"'nienawidzę' go, a jednak coś tam jest.."

witam ;))
moim problemem jest - a jakże - chłopak. byłam z nim. zerwałam, bo już mnie wkurzał. robił sobie ze mnie jaja. wkurzyłam się, nagadałam mu co o nim myślę. prawie trzy miesiące później, czyli mniej więcej dwa tygodnie temu, on znowu zaczął mnie przepraszać i mówić jaki on to był głupi. ALE . coś się zepsuło. teraz on straaaasznie mnie wku.wia i nie umiem wytrzymać jego obecności. jednak kiedy on gada, że idzie sobie zapalić - denerwuję się. jak mówi coś o jakiejś innej dziewczynie - czuję ukłucie zazdrości ... nie wiem co o tym myśleć, 'nienawidzę' go, a jednak coś tam jest ...

co Wy o tym myślicie?

pozdrawiam ;))

~jajko.

 
Droga ~jajko.!
Osobiście jestem zdania, że zawsze do osoby, z którą wcześniej łączyło nas coś więcej pozostaje tzw. sentyment. Myślę, że tak jest właśnie w Twoim przypadku. Nie mylmy go jednak z uczuciem. To, że kiedyś coś do niego czułaś nie oznacza, że tak jest i teraz. Wydaje mi się, że jeżeli, jak sama piszesz, chłopak Cię denerwuje itp. etap życia w którym był dla Ciebie kimś ważnym jest zakończony. A że czasem pojawia się maleńkie ukłucie zazdrości?! Cóż.. tak to czasem bywa. ;) Nie zgadzaj się więc pod wpływem tych chwil 'nawrócenia' na chodzenie z nim, skoro tego nie chcesz. 
Frysbie_

środa, 7 grudnia 2011

Kocham go od dłuższego czasu.

Drogie dziewczyny! Bardzo lubię Waszego bloga, odwiedzam go kilka razy dziennie. Jeszcze nigdy nie napisałam do Was mojego problemu, więc przyszedł czas, abym w końcu to zrobila. Zacznę od początku.
Jest chłopak, ma na imię Marek. Kocham się w nim od niepamiętnych czasów. Jego tato zna się z moim od piaskownicy, więc my też. W przedszkolu, całą podstawówkę i teraz - w gimnazjum - go kochałam. Nie potrafię się z tego wyleczyć. Chodziłam już z wieloma chłopakami myśląc, że mi przejdzie, ale nie przeszło. A trudno chodzić z jednym, a kochać innego. Marek nie widzi mnie jako dziewczyny - nawet nie przyjaciółki. Najtrafniejsze określenie to dobra koleżanka. Jeździmy razem na wakacje, ferie, narty etc., więc musimy mieć jako tako dobre kontakty. Chodzę z nim do klasy, widuję codziennie. Uśmiecha się, rozmawia. Nie ignoruje mnie.
Rok temu kochał się w mojej najlepszej przyjaciółce, która wyjechała do Krakowa. Nie mam pojęcia jak jest teraz. Czy dalej ją kocha, czy może przerzucił się na kogoś innego. Koleżanki z klasy twierdzą, że kocha niejaką Raquel z Portugali (był tam na wymianie uczniowskiej). Nie wiem jak mam się w tej sytuacji zachować. Napewno nie wyznam mu tego co czuję, bo obraca się w "szkolnej elicie" i napewno mieliby ze mnie niezłą polewkę. Jednak ciężko mi odprawiać tylu fajnych chłopaków z kwitkiem.
Proszę dziewczyny, pomóżcie! Jedyna moja nadzieja w Was!

~Maja, 15 lat

 
Droga Maju! ;)
Niestety.. musisz się pogodzić z myślą, że jak widać nie jest on dla Ciebie. Wiem, że będzie to trudne, ale cóż innego możesz zrobić? Chyba nie chcesz wyjść na kompletnie walniętą desperatkę, a tak niestety możesz zostać odebrana, jeżeli będziesz zbyt nachalnie zabiegać o jego względy. Jeżeli natomiast w ogóle nie okazujesz tego, że mu się podobasz, jak chłopak ma Cię w ogóle zauważyć w tłumie innych fajnych 'lasek'? Masz dwa wyjścia: okazywać mu co do niego czujesz, bądź się odkochać.. Inaczej tego nie rozwiążesz.. A może Twoje uczucie nie jest w cale miłością, ale poniekąd przyzwyczajeniem. Myślisz sobie: tak było, jest i będzie..
Popatrz ilu jest w okół Ciebie fajnych chłopaków i ulokuj uczucia w jakimś innym obiekcie. Nie twierdzę, że będzie łatwo, ale robiąc to co teraz [czyli za przeproszeniem wielkie G xD], nie osiągniesz zupełnie nic. Nie chcę Cię tu broń Boże obrażać. Ale spójrz na swój problem obiektywnie. Z tego co piszesz wynika że nie robisz nic, żeby zmienić swoją sytuację. A niestety innych wyjść nie ma. I dokonaj wyboru w tej chwili.. Co wolisz:
- wiekową platoniczną miłość, która na dłuższy okres czasu sensu nie ma.
- czy zawziąć się, spróbować odkochać w 100% i być może osiągnąć cel.
Mam nadzieję, że wybrałaś to drugie.
Ogranicz może trochę kontakty z ów chłopakiem, bo patrząc mu w twarz, rozmawiając co dziennie myślisz tylko o tym jaki to on jest idealny.. A przecież wad też ma tysiące. I teraz te wysuń na pierwszy plan. Pomyśl sobie co Cię w nim denerwuje, czego w nim nie lubisz, a może właśnie dzięki temu twoja sympatia do niego w końcu przeminie. ;) powodzenia.
Frysbie_

wtorek, 6 grudnia 2011

Dałam mu kosza i czuję się z tym okropnie.

Witam was dziewczyny i proszę o radę. Zakochał się we mnie dużo starszy chłopak. Poznaliśmy się w klubie hobbystycznym, zaprzyjaźniliśmy się ze sobą, bardzo go polubiłam, ale nigdy nie myślałam o nim w taki sposób. A tymczasem kilka dni temu wyznał mi, że mnie kocha... że dopadło go to nagle i zanim się zorientował nie było odwrotu... Mam 15 lat, on ma 28. Od razu gdy się o tym dowiedziałam, wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Nie tylko ze względu na wiek, tylko po prostu kocham kogoś innego (notabene naszego wspólnego przyjaciela, on ma 16 lat). Nie wiem co teraz zrobić. Dałam mu po prostu grzecznego kosza i wytłumaczyłam, dlaczego nie mogę z nim być. Zrozumiał. Zdawał sobie z tego sprawę, że go nie zechcę. Chciał być szczery... i go zraniłam, wiem to! Jest mi teraz okropnie źle, gryzą mnie wyrzuty sumienia, nie wiem co mam zrobić! Wiem, że zawsze, kiedy będę się z nim widywać (co tydzień, na spotkaniach klubu) będę widziała smutek w jego oczach, to jego spojrzenie będzie inne... A ja w tym czasie będę spoglądała z miłością na Przyjaciela (nie ujawniam imienia) Okropnie się z tym czuję. Zwykle nie zwracam się o pomoc na tego typu portalach, ale to wyjątek. Proszę o pomoc!

~Molierka

 
Droga Molierko!
Niestety.. wszystko co mogłaś już zrobiłaś. Należy pogodzić się z myślą, że już nic nie będzie tak jak dawniej. Osobiście uważam, że związek z aż tak dużą różnicą wieku między partnerami nie ma racji bytu. Prędzej czy później sami dojdą do wniosku, że to była pomyłka. Oczywiście moglibyście żyć długo i szczęśliwie w idealnym związku, ale szansa na coś takiego jest minimalna. Musisz pogodzić się z myślą, że inaczej to wszystko potoczyć się nie mogło. Odmówiłaś.. wiadomo, że teraz ów mężczyzna w Twoich oczach nie będzie już tym samym, że zmienisz do niego nastawienie. A on sam musiał brać coś takiego pod uwagę. Nie zmienisz tego. Głupio 'dać chłopakowi kosza' ale tak samo głupio chodzić z kimś tylko dlatego, że boimy się go zranić. Miliony dziewczyn staje w codziennym życiu przed takim wyborem jak ty, więc nie załamuj się.. Nie jesteś jedyna. Niestety, jestem zdania, że takich samych relacji jak niegdyś już nie odbudujecie, bo przecież i tak w głębi serca będziesz wiedziała, że on chciałby czegoś więcej. Ale mimo wszystko spróbujcie. Rozmawiaj z nim. Próbuj.. aczkolwiek nie rób pochopnych kroków, bo niektóre z nich on może odczytać nie tak jakbyś chciała i robić sobie niepotrzebnie nadzieję.. 
Frysbie_

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Jak zapomnieć o poprzednim?

Drogie autorki.Po pierwszę chcę powiedzieć , że z ciekawością zaglądam na ten blog. Wkońcu postanowiłam poprosić o radę. A więc chodzę z pewnych chłopakiem. Układa Nas się jak narazie bardzo dobrze. Zakochałam się w Nim.Czuję się przy nim szczęśliwa , jednak nie tak do końca ... Ciągle gdzieś w mojej głowie jest pewien chłopak , którego kochałam kiedyś. Nie czuję do niego już miłości , ale coś po nim pozostało. Źle się z tym czuję. Jak mogę o nim zapomnieć do końca ?

~Sindy

    

Kochana Sindy!
Cieszę się i gratuluję, że wszystko się Wam dobrze układa;)
A teraz przejdę do istoty problemu.
Wiesz, tak jest, że po tych, których kochaliśmy, do których coś czuliśmy, coś pozostaje w sercu. Są to wspomnienia. Mimo że zapewne te wspomnienia dzielą się na te dobre i te złe, to najczęściej te dobre przesłaniają złe. Mam wrażenie, że tak samo jest w Twoim przypadku. Gdy jesteśmy w szczęśliwym związku, to tamte wspomnienia powinny być traktowane tylko i wyłącznie jako wcześniej zdobyte doświadczenie. To wszystko zostaje i nie da się tego wymazać, dlatego powinno się to dobrze potraktować. ‘Przetworzyć’ na coś, co może dać owoce, powyciągać wnioski. Najczęściej dzieje się to automatycznie. Jednak na początku napisałam, że gdy jesteśmy w szczęśliwym związku. Otóż właśnie. Czyli w takim, w którym niczego nam nie brakuje, gdzie jest zapewnione poczucie bezpieczeństwa, gdzie jest zaufanie do partnera, szczęście, brak większego strachu przed tym, co przyniesie przyszłość. I właśnie wnioskuję, że fakt, że coś Ci „pozostało”, jak piszesz, po tamtym chłopaku, oznacza, że może czegoś brakować w Waszym związku. Bo Ty jakbyś szukała tego, czego brakuje u Ciebie. I jak tam to znalazłaś, to masz wrażenie, że tamto się nie skończyło. A jest Ci z tym źle, bo masz wrażenie, że nie jesteś do końca szczera z partnerem. To proste. Dlatego właśnie radzę poszukać tej rysy, która może być naprawdę bardzo delikatna, w swoim związku:)
I życzę powodzenia, żeby wszystko skończyło się dobrze:) Bo jak będzie wszystko dobrze w Waszym związku, to i szybko zapomnisz:)
Charlotte.

niedziela, 4 grudnia 2011

Kocha mnie, czy nie?

Witajcie.; )
Trochę głupio mi tu pisać, ale napisze bo już z własnym życiem sobie nie radze. Ciesze się ze znalazłam ta stronę. Pisze w sprawie chłopaka...
Wiec z mojego najbliższego otoczenia już nikt nie wie jak mi pomoc. Nie dziwie się, jest to dość skomplikowany problem.
A wiec jestem w drugiej klasie gimnazjum, za niedługo koniec roku wiec w sumie druga klasę kończę. Na początku 1 klasy poznałam chłopaka, na początku mi dokuczał, nie znosiłam go. Taki kozak, co pali i tylko do wszystkich by się czepiał. Ale potem go poznałam.Zdałam sobie sprawę z tego że nie należy wierzyć w to co mówią inni. Wszyscy mnie wystrzegali , ale ja na to reagowałam. Bo dla mnie on był kimś innym niż dla reszty. pisaliśmy rozmawialiśmy przez telefon, spotykaliśmy się. W końcu zostaliśmy para. Byłam z nim z 4 miesiące i pomimo to iż uczucie wcale nie wygasło, zerwałam z nim. Przez jego byłą dziewczynę. Ale nie minęły dwa tygodnie a znów byliśmy ze sobą. Znów z 3 miesiące byliśmy ze sobą , ale potem znów zerwaliśmy. Za każdym razem jego była dziewczyna chciała się do niego wracać. Ale on nie chciał. Uczucie jakim go darzę jest niesamowite. To nie jest tak , że o spodobał mi się więc z nim będę. To jest coś. Kocham go.
Ja już mówiłam znów zerwaliśmy. Długie tygodnie nie odzywaliśmy się do siebie, co było dla nas udręką, wymienialiśmy spojrzenia na korytarzach, mijaliśmy się bez słów. Jednak on przełamał lody. Zaczął mówić "cześć" , uśmiechać się, dotykać mnie, pisaliśmy na gg, spotykaliśmy się, dzwonił, mówił do mnie pieszczotliwie, aż w końcu powiedział , że mnie kocha. Nie odpowiedziałam nic. Ale wiedziałam, że teraz będzie tak jak być powinno, będziemy razem i nic ani nikt nam nie przeszkodzi. Pewnego dnia w szkole podeszła do mnie jego była- jak sie okazało także obecna :(-dziewczyna. Pokłóciłam się z nią, a on nic nie powiedział. Nie powiedział , że znów kogoś ma. Wedy moje życie legło w gruzach. Potem jeszcze przyszedł do mnie i długo przepraszał. Ale co mi z tego? Pokłóciłam się z nim i obiecałam , że już nigdy się do niego nie odezwę. Było to ok 2 tygodnie temu. Jednak teraz on znów robi to samo, te jego spojrzenia które sprawiają mi tyle bólu. Patrzy na mnie tak jak wtedy. Wtedy kiedy mnie kochał. Teraz zaczyna dzwonić...dotykać mnie. Historia się powtarza. A to co ja do niego czuję uniemożliwia mi zapomnienie, czy spławienie go raz na zawsze. Nie wiem co robić. Kogo on kocha? Mnie czy ją? Jak sprawić żeby było tak jak dawniej? A może jak zapomnieć? O co mu w ogóle chodzi? Ja czuję , że jeszcze coś dla niego znacze...ale jak..?
Jesteście ostatnią nadzieją.
Dziękuję. :*

~ Adrianna.

  


Droga Adrianno!
Co racja, to racja i muszę to podkreślić- nie warto patrzeć na kogoś i go oceniać nie znając wcale, a polegając jedynie na zdaniu innych. Często takie opinie mogą być naprawdę krzywdzące i wystrzegajcie się takiego postępowania. Naprawdę warto jest poznać kogoś osobiście i dopiero później można go oceniać. To słowem wstępu, a teraz przechodzę do Ciebie;)

Tak więc ja widzę dwa wyjścia z tej sytuacji i na dwa sposoby ją zinterpretuję.
Kochasz go, jak sama mówisz. Jest to naprawdę silne i piękne uczucie, jeśli jest odwzajemnione. Tak więc to, że go kochasz biorę za pewnik. Być może jest tak, że on widząc Twoją miłość, Twoje silne uczucie i to, jak Ci na nim zależy, zaczął sobie Ciebie delikatnie olewać..? Tzn. Skoro widzi, jak bardzo Ty się starasz, to on postanawia sobie odpocząć? I tak wraca do Ciebie i znów zrywacie, a kiedy nie jesteście razem, to on zdaje sobie sprawę, że jednak mu Cię brakuje, ale czy Cię kocha? Tak powiedział, więc to świadczy, że tak, ale jego zachowanie jest dziwne. Źle, bardzo źle zrobiłaś kłócąc się z jego ‘byłą-obecną’ dziewczyną. On mógł sobie to zinterpretować wręcz jako desperację z Twojej strony. Nie powinnaś w ogóle się do niej odzywać, tylko porozmawiać z nim. Tylko i wyłącznie z nim, poprosić o wyjaśnienia, powody tego, dlaczego tak się stało. A fakt, że on się nawet nie odezwał w moich oczach by go zdyskwalifikował. Bo powinien chociaż zapobiec kłótni albo ją przerwać. Porozmawiać z Wami obiema, wyjaśnić wszystko. To było naprawdę nie w porządku z jego strony. A co dzieje się teraz..? Teraz znów za Tobą tęskni.

Drugim wyjściem może być to, że chłopak już zupełnie się w tym wszystkim zagubił. Targają nim silne emocje, być może sam nie wie, co dzieje się wokół niego i dlatego wysyła sprzeczne sygnały. W tym sensie, że raz jesteście ze sobą, a za chwilę zrywacie. Jednak możesz być pewna, że co najmniej nadal mu się podobasz, że coś do Ciebie czuje biorąc pod uwagę te tęskne spojrzenia. To, że wtedy, gdy wyznał Ci miłość, a Ty nic nie powiedziałaś, mógł uznać za negatywną odpowiedź. I wtedy znów wróciła dawna dziewczyna, która go o tej miłości zapewniła. A Wasza kłótnia mogła go zupełnie powalić na kolana, bo mógł myśleć, że nic do niego nie czujesz, a jednak się mylił. I teraz właśnie patrzy na Ciebie takim tęsknym wzrokiem.
Nie wiem, która opcja jest prawdziwa, być może żadna, być może jest jeszcze jakaś. Jednak po dłuższym zastanowieniu się wyodrębniłam te dwie właśnie. Ale skłaniam się bardziej ku tej drugiej. Tylko skłaniam, nie mam pewności, że to ta właściwa, bo nie siedzę w jego głowie.

Nie wiem, jak sprawić, żeby było jak dawniej. Nie wiem, czy tak się da. Możesz próbować zapomnieć, ja bym chyba na Twoim miejscu tak właśnie zrobiła, ale Ty go kochasz. Nie wiem, czy to takie łatwe. Radziłabym tak naprawdę na poważnie z nim porozmawiać, poprosić o wyjaśnienie wszystkiego, absolutnie wszystkiego. I dopiero później decyduj, co dalej;) Takie jest moje zdanie.

Pozdrawiam,
Charlotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x