czwartek, 15 grudnia 2011

Kryształowa kula trendów - jesień-zima 2011/12

 
Lato trwa i usilnie broni się przed jesienią. Mimo że trzyma się delikatnymi rączkami czego popadnie, mam wrażenie, że zbyt często chwyta się babiego lata, które z miejsca pęka, gdyż pora rozkładu zbliża się nieuchronnie. Będzie to bardzo nieprofesjonalne z mojej strony, ale cieszę się z tego powodu. Ze względu na panujące nastroje, goniące terminy i odpowiedni okres, znów wyruszyłam w podróż do Modowej Otchłani, stoczyłam bój ze Smokiem Pogłosek i niosę prawdziwy Róg Obfitości Informacji dotyczących obowiązujących trendów w czasie miesięcy jesiennych i zimowych 2011/12

  
[Kolekcja Chanel]

Na początek bardzo ogólnikowo; można powiedzieć, że wytworzyły się dwa obozy lansujące zupełnie przeciwne gamy kolorystyczne, ale całkiem zgrabnie zgadzające się w doborze materiału. Będzie królował aksamit, dzianina, wełna, skóra i… szyfon. Bardzo modne stało się łączenie materiałów, pozornie zupełnie do siebie nie pasujących. I teraz coś o tych nieszczęsnych kolorach; intensywne, żywe barwy, chętnie noszone w okresie letnim, uparcie trzymają się piedestału. Wychodzą naprzeciw klasyce, kolorom brązu, koniaku, beżu, karmelu i nieśmiertelnej klasyce gatunku w postaci bieli, czerni i szarości. Na szczęście na scenę wkroczyli mediatorzy i wylansowali kombinację fifty-fifty, połączenie czerni z mocnym, soczystym kolorem; efekty tego połączenia zaprezentuję poniżej. W krojach istna wariacja i znów dwa obozy, jedna strona dyktuje sukienki, dopasowane spódnice z pasującymi do nich garsonkami, sweterki i całą resztę kwintesencji kobiecości, natomiast strona druga dąży do zabawy płcią, zacierając różnice między modą damską i męską (osobiście przyznam, że wyszły naprawdę niesamowite rzeczy, co również zaprezentuję poniżej) Jeżeli chodzi o konkrety styl, pozwolę sobie zacytować:

  
[Kolekcja Armaniego]

„Wiodące trendy sezonu jesień-zima 2011/12 to: minimalizm, zabawa płcią (przenikanie się stylu męskiego z damskim), epoka wiktoriańska (stójki, żaboty, gorsety), styl muszkieterów, gotyk (czerń, skóry, koronki, motyw czaszki), styl glamour (futra, długość maksi a'la lata 70.), grochy, kwiatki. Hitem jest połysk – srebrny lub złoty, często zestawiony ze wzorem gwiazd. Wracamy również do klasyki lat 40. Obowiązkowym dodatkiem są długie rękawiczki, torebka „do ręki” i futrzana etola. Talię podkreśla baskinka. Inspiracją niech będą tu ikony kina – Grace Kelly czy Rita Hayworth. Dla wielbicielek stylu lat 60. dobra wiadomość – wracają pudełkowe kurtki, płaszcze o ogromnych guzikach i sukienki o linii A.”
Wizaz.pl

  
[Kolekcja Prady]

Ubrania powinny podkreślać kobiece kształty, szczególnie talię, warto kupić taki płaszczyk lub ewentualnie postawić na futrzaną kamizelkę albo pelerynkę z „misiem”. Bardzo modne będą kozaki, przez kilka ostatnich lat zepchnięte w cień przez botki, wysokie pod kolano i najlepiej skórzane (lub z materiału imitującego skórę)

 

A teraz krótka lista niektórych gigantów mody i miejsce, jakie zajmują w bitwie o wylansowanie trendu:
1. Dom Mody Chanel – klasyka gatunku; czerń, biel, szarości.
2. Armani – bardzo, bardzo klasycznie.
3. Prada – klasyka odcieni brązów z delikatnym odbiciem w stronę łączenia barw.
4. Gucci – dzielna próba łączenia klasyki z innowacją kolorystyczną. 
5. Dior – odrobina połączeń i całkiem odważne odbicie w stronę soczystych kolorów.

  
[Kolekcja Diora]

Powyżej znajdują się linki (w nazwach lub w imieniu projektanta) do sporej ilości zdjęć z pokazów. Uważam, że większość jest bardzo dobra, dlatego gorąco zachęcam do zapoznania się z całością! To by było wszystko z mojej strony, życzę powodzenia w kompletowaniu garderoby!

Pozdrawiam,

środa, 14 grudnia 2011

Jego rodzice zabraniają się nam spotykać.

Droga Załogo NBS!
Doskonale wiem, że nie powinnam była tu tego pisać. Jestem zobowiązana obietnicą. Ale już nie wytrzymuję. Nie mogę, umrę jak się komuś nie wygadam... a skoro nie mogę mówić, to chociaż napiszę... Nie wiem, czy był tu kiedyś taki przypadek i szczerze wątpię, żeby był, a nawet jeśli to nie tak skomplikowany.
Zacznijmy od początku.
Od jakiegoś czasu, mniej więcej od marca zerwałam z moimi, jak to określili 'starymi' przyjaciółmi. Nie zrobiłam tego celowo. Jedną osobą z tych moich przyjaciół była moja najlepsza przyjaciółka, Angelika, a drugą chłopak, który był we mnie zakochany, Marek. Zaczęłam przebywać z Bartkiem. W sumie, w jego towarzystwie czułam się wspaniale, ale oczywiście tęskniłam za Angelą i Markiem. Niestety, kiedy do nich podchodziłam, chłopak patrzył na mnie z taką wzgardą, że spuszczałam wzrok i odchodziłam. Szłam do Bartka. A on poprawiał mi humor.
Jeden dzień po moich urodzinach, 20 kwietnia, skończyliśmy wcześniej lekcje. Obiecał, że coś mi powie. Wykorzystaliśmy tą godzinę na spacerowaniu. Opowiedział mi, że w październiku doszedł do wniosku, iż jest zakochany, beznadziejnie zakochany, że pomogli mu ludzie, u których pomocy by się nie spodziewał, że razem z nimi robił rzeczy, jakich robić nie powinien, że chce z nimi skończyć, ale musi rozwiązać problem... Problemem był on i ja. Chodziło o to, że zakochany był we mnie. Zauroczona w nim byłam od jakiegoś stycznia, ale kiedy mi to powiedział, poczułam, że coś się zmieniło, że czuję coś znacznie silniejszego. Nic mu nie powiedziałam, acz swoim zachowaniem zasugerowałam, że to akceptuje i wcale mi to nie przeszkadza. Od tego czasu Bartek nie opuszczał mnie na krok.
23 kwietnia wybuchło piekło. Angelika się na mnie obraziła i wykrzyknęła słowa, które do teraz brzmią mi w uszach - ale ja już nie mam przyjaciółki. Poryczałyśmy się obie, a Bartek oświadczył, że w takiej sytuacji wraca do NICH, a ze mną zrywa wszelki kontakt. Nie wiem co było dla mnie gorsze, utrata Bartka czy Angeliki... Później na szczęście pogodziłam się z Angeliką, a Bartek postanowił nadal się ze mną zadawać.
W niedzielę, 25, poszliśmy do hipermarketu, żeby uczcić moje trzynaste urodziny. Była Angelika, Bartek, Marek, drugi Bartek i Andrzej. Najpierw było fajnie, potem się popsuło. Zostałam z samym Bartkiem i Markiem... Marek zażądał opowiedzenia mu historii Bartka... no i ten mu opowiedział. Marek stwierdził, że jesteśmy nienormalni i powiedział, że już się do nas nie odezwie. Do domu wróciłam w towarzystwie Bartka, który na koniec mnie przytulił.
Angelika, ja i Bartek znielubiliśmy Marka, a Angela polubiła Bartka i od tego czasu zamiast Marka, łaził z nami Bartek.
Później była nieprzyjemna akcja, kiedy Bartek wywnioskował, że jeśli jego uczucie jest bez wzajemności to musi wrócić do NICH. Choć starałam się na początku się powstrzymać, w końcu powiedziałam mu, że go kocham. Co najważniejsze naprawdę to czułam. Wynikiem było to, że jeszcze długo wątpił, ale uwierzył w moje słowa. Uwierzył, bo jak stwierdził, gdybym nic do niego nie czuła, nie pozwalałabym, aby mnie obejmował, przytulał, całował we włosy itd.
Wczoraj zapytał czy chce z nim być. Po raz pierwszy bez wahania, z czystym sumieniem powiedziałam 'tak'.
No i dotarliśmy do dnia dzisiejszego. Zaczął się beznadziejnie, ponieważ uświadomiłam sobie, że Bartek wraz z harcerzami prowadzą dziś nabór i cały dzień go nie będzie. Nudziło mi się koszmarnie. Na szczęście udało się zrobić tak, że poszedł ze mną i mieliśmy chwilę. Jak zwykle, pod jego bramą stanęliśmy i się żegnaliśmy. Patrząc mi w oczy Bartek powiedział, że chce mnie pocałować. Jednak kiedy próbował odwracałam się. Pytał dlaczego, a ja tylko patrzyłam na niego pełna pretensji. Nie chodziło o to, że nie chciałam go pocałować, ale o to, że byłam na niego zła za dzisiejszy dzień. Ku mojemu zaskoczeniu, szybko zorientował się w czym rzecz. Przysunął mnie bliżej do siebie, ale ja nie dawałam za wygraną.
Teraz w sumie żałuję.
Można rzec, że zaliczyliśmy wpadkę. Gdybym go pocałowała, może byśmy się wcześniej rozeszli? Ale cóż, nie warto gdybać, bo to nic nie da. Gdy tak staliśmy przytuleni nadeszła jego mama. Bartek odskoczył i powiedział, że wyjaśniał mi coś z angielskiego, ale jego mama, niestety, się nie nabrała... Rodzice kategorycznie zabronili mu kontaktu ze mną.
Znając moje życie wszystko się ułoży tak jak będę chciała, ale ja już po prostu nie mam siły... ile razy można walczyć o jedno i to samo?
Wątpię, żeby był miłością mojego życia, bo miłość w wieku trzynastu lat, raczej się nie zdarza, ale czuję do niego coś, czego nie czułam jeszcze nigdy. Bardzo mi na nim zależy i boję się, że tym razem karta się nie odwróci na tą dobrą stronę. Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Pewnie przeżyję, acz wolałabym jednak nie kończyć w ten sposób tego, co czuję. Czy można zrobić coś, żeby umożliwić nam ten kontakt??? Nie wiem właściwie, jakie zadać pytanie, ale moim problemem jest to, że bardzo chcę nadal się z z nim spotykać, ale nie chce narażać go na problemy w domu. Co mam zrobić? Proszę o w miarę szybką odpowiedź. Pozdrawiam!

~Skomplikowana

  

Droga Skomplikowana.

Twój problem jest strasznie rozbudowany i skomplikowany. Albo Ty sprawiłaś, żeby się taki wydawał.
 Po pierwsze- moim zdaniem żaden chłopak Cię tak naprawdę nie kocha. To były tylko mało silne zauroczenia. W przypadku Marka- jak piszesz, kochał Cię, a później patrzył na Ciebie z pogardą? No chyba coś tu nie jest tak. Jakby kochał, to starałby się jakoś podtrzymywać ten kontakt, a nawet jakby coś mu tego broniło (co świadczy na jego niekorzyść, bo kochający chłopak nie zwracałby na to uwagi), to nie patrzyłby z pogardą, tylko ze smutkiem, żalem, stratą w oczach. To, że się na Was obraził wtedy, w supermarkecie, w sumie może wydawać się normalne, bo pewnie był zazdrosny. Jednak podsumowując- ten chłopak Cię nie kocha, nie kochał.
 Co do Bartka, to też nie jest w stosunku do Ciebie w porządku. Przykładem może być sytuacja, kiedy po kłótni Twojej z Angeliką przestał się do Ciebie odzywać. Dlaczego?? Nie rozumiem go. Mimo że wcześniej zapewniał, że kocha, to teraz wcale nie dawał Ci tego odczuć. Jego niepewność co do Twoich uczuć wynikała z tego, że mu tego nie powiedziałaś wprost. Faceci nie czytają nam w myślach, trzeba im o wszystkim mówić. Jednak sam fakt, że mu tego nie powiedziałaś może świadczyć o tym, że wcale go nie kochałaś. I że go nie kochasz. Piszesz, że nie wierzysz, że prawdziwa miłość może przydarzyć się w tak młodym wieku, ale chcesz o niego walczyć. To niestety prawda, choć oczywiście zdarzają się wyjątki. Tego się nie ‘czepiam’, bo samo przyznanie, że tak jest, może być bolesne. Myślę, że to zwyczajne zauroczenie, a nie miłość. No i jakbym mogła zapomnieć o tym, że skłamał przed matką…
 Podsumowując ich obu, to chłopcy w takim wieku są jeszcze za mało dojrzali do prawdziwej miłości. Nie mam na myśli wszystkich chłopaków, ale zdecydowaną większość, w dodatku Bartek z Markiem zdradzają ‘objawy’ takiej niedojrzałości. 
 Mimo że to nie mój dział, bo tu chodzi o przyjaźń, to myślę, że z Angeliki to żadna przyjaciółka, skoro Cię opuściła. I powinnaś przemyśleć, czy warto się z nią dalej przyjaźnić. Ale to tylko sugestia.

Do wszystkich dziewczyn!
Nie wolno kazać mężczyźnie się domyślać, jaki jest nasz nastrój i za co się na niego gniewamy! Oni nie mają takich umiejętności, nie potrafią czytać z naszych gestów i zachowań, dlaczego jesteśmy zdenerwowane i się do niego nie odzywamy. I to jest szczerza prawda, nie wymyślili tego faceci dla usprawiedliwienia swoich zachowań. Zawsze, gdy zdarzy się coś, za co jesteśmy na niego wściekłe trzeba z nim rozmawiać. I milczenie nie jest tu dobrą karą. Karę należy ‘wymierzyć’ po rozmowie i po tym, jak facet dowie się, czym zawinił.

Ty miałaś niebywałe szczęście, że się domyślił. Naprawdę… Bardzo rzadko się tak zdarza. Albo i się nie domyślił…
 Co zrobić, żeby jego rodzice się do Ciebie przekonali? Jedyna rzecz, która przychodzi mi do głowy, to to, żeby zaprosił Cię do domu i zwyczajnie poznał ze sobą. Jego rodzice mogą myśleć, że masz na niego zły wpływ, przeszkadzasz. Lub że na dziewczynę jest za wcześnie. Jeśli wywrzesz na nich dobre wrażenie, to powinna być szansa, że pozwolą się Wam ze sobą spotykać. Dlatego poproś o pomoc i organizację takiego spotkania Bartka.

Charlotte.

wtorek, 13 grudnia 2011

Fantazje o dojrzałych mężczyznach.

Bardzo pomocny blog, życzę wam powodzenia w dalszym blogowaniu ;-)
Moim problemem, z którego chciałabym wam się zwierzyć jest mój zbyt ognisty temperament. Mam jedynie 15 lat, chociaż jak mówią, jestem nad wiek rozwinięta emocjonalnie oraz fizycznie. Pociągają mnie starsi mężczyźni.. Czasami bardzo trudno jest mi przestać fantazjować o płci przeciwnej. Nie są to niewinne fantazje, mam tu na myśli pocałunki etc. .. Zazwyczaj fantazjuję o nauczycielach, biznesmenach, starszych, pewnych siebie facetach. Moje pytanie brzmi, czy to jest normalne? Jakimi sposobami mogłabym uspokoić moje myśli, fantazje?

~Adela


Droga Adelo! ;)
Takie fantazje są rzeczą normalną jeśli chodzi o wiek dojrzewania. Nastolatków ciekawią aspekty życia seksualnego itp. itd. a więc często wyobrażają sobie siebie w udziale w takich scenach. Nie oznacza to jednak, że w życiu codziennym chcieliby oni coś takiego przeżyć. To, że masz jak sama powiedziałaś: ognisty temperament nie ma tu nic do rzeczy. Tak już po prostu jest, że wiek -nastu lat wiąże się z różnego rodzaju fantazjami, do których nie koniecznie się dąży. One pojawiają się znikąd i znikają. Nie martw się więc bo nie ma czym. A to, że uczestniczą w nich dojrzali mężczyźni to też nic nadzwyczajnego. Być może tacy faceci Ci imponują, albo akurat w tej chwili gustujesz w 'starszych'. W każdym razie tak jak wspominałam to, że nachodzą Cię 'takie myśli' nie oznacza, że chciałabyś je wcielać w życie. Osobiście uważam, że takie fantazje w sumie nie są niczym złym. Ale jeżeli rzeczywiście fantazjujesz, jak sama twierdzisz w zbyt dużych ilościach i chcesz trochę ujarzmić swój charakterek, gdy nadejdą Cię 'takie' myśli po prostu zajmij się czymś innym. Nie koncentruj się na scenach podsuwanych przez swoją podświadomość.. a próbuj myśleć/robić całkiem co innego. Powodzenia. ;)
Frysbie_

poniedziałek, 12 grudnia 2011

On nie chce się ze mną spotkać.

Napisałam do chłopaka który mi się podoba i kiedyś się kolegowaliśmy. Pisałam z nim, poznałam go lepiej i zapytałam o spotkanie. Napisał, że nie chce, że nie interesują go młodsze dziewczyny.
Jak go przekonać do spotkania? Może zapytałam za wcześnie?

~ignorowana.,

 
Droga ignorowana!
Wydaje mi się, że jeżeli on jest do Ciebie tak negatywnie nastawiony jeżeli chodzi o spotkanie, to raczej nic z tego nie będzie. Mówiąc, że nie interesują go młodsze dziewczyny myślę, że miał na myśli konkretnie Ciebie, ale bał się tego powiedzieć wprost. Przypuszczam, że gdyby jakaś panna mu się spodobała, różnica wieku [oczywiście bez przesady] nie miałaby dla niego większego znaczenia. Możesz oczywiście spróbować coś z działać, ale szczerze powiedziawszy bez obrazy, ale w pozytywny wynik wątpię.
Odpowiedzi na Twoje pytania:
1/ Osobiście uważam, że jeżeli chłopak nie będzie chciał - wołami go nie zaciągniesz. Możesz jednak dalej pisać z nim na GG, a może on po jeszcze bliższym poznaniu w końcu się zdecyduje.
2/ To zależy ile z nim pisałaś, lub też ile się ogólnie znacie. Jeśli np. gadacie na GG od tygodnia i to nie codziennie, to nie dziw się chłopakowi, że na spotkanie z Tobą nie leci cały happy.
Mimo wszystko życzę powodzenia! ;)
Frysbie_

niedziela, 11 grudnia 2011

Chcę do niego wrócić.

Zarwał ze mną chłopak, i wszystko świadczy, że przez swoje koleżanki. Otóż są: Julia, Kamila, Ada. Kilka miesięcy temu pisał do mnie chłopak, z którym często się psotykałam (jako koledzy). I Julia zaczęła z nim chodzić, przez co pisała do mnie, że mam się od niego odpier . dolić itp. Przestałam do niego pisać, ale gdy napisał, to odpisywałam. Oni przestali ze sobą chodzić po ok. 3 tygodniach. Od 2 miesięcy byłam z Damianem. Było super. Jednak muszę zaznaczyć, że ponad rok temu on chciał już być ze mną ale ja nie. Raz powiedziałam do niego: idź do Kamili. Czemu? Całe przerwy spędza z nią i tamtymi dziewczynami. Może 3 razy na tydzień ma dla mnie czas w szkole (po lekcjach wszystko się zmienia). W niedzielę, były zawody piłkarskie, na które przyjechał, ale ani chwili nie spędził ze mną. Wiedział, że będę gdyż mieszkam kawałek od boiska. Najlepsze jest to, że gdy przyjechały te 3 dziewczyny to napisał mi: Wiesz co, z nami koniec. Nic więcej. Nie chciał ze mną rozmawiać, a gdy udało mi się go złapać na osobności to powiedział, że tu nie ma czego wyjaśniać i robił głupie miny. Wieczorem zadzwoniłam do niego po raz któyś, i powiedział mi, że postąpił tak ja kiedyś (gdy go odrzuciłam). Wiem, że to nieprawda bo by mi powiedział od razu. Jestem pewna, że to przez te dziewczyny gdyż one mnie nie lubią, a ja ich. Każdego dnia mówił mi kocham cię, dzwonił do mnie i rozmawialiśmy około godziny. Tęsknię za nim, bo się zakochałam. Nie chce go stracić na dobre. Proszę, jak mam go przekonać, żeby do mnie wrócił. Ba, jak mam go przekonać, żeby powiedział mi czemu się rozstaliśmy? Proszę o pomoc, a przy okazji pozdrawiam wszystkei autorki bloga jak i czytelniczki ): (mam 15 lat, on 16 wraz z tymi dziewczynami.)

~Smutna_

  

Droga Smutna!
Wygląda na to, że Julia była po prostu bardzo niepewna miłości swego chłopaka i bardzo zazdrosna, skoro zniżała się do takiego poziomu, jak pisanie takich wulgarnych wiadomości. To powinno dać Ci do myślenia, jak traktował Cię wtedy ten chłopak. Chyba właśnie zbyt dobrze;)
Mi wygląda na to, że zerwanie z Damianem spowodowane zostało tą trójką dziewczyn. Tylko że coś mi tu nie pasuje. Bo skoro, jak piszesz, zabiegał o Ciebie już przed rokiem i było Wam ze sobą dobrze, to nagle te dziewczyny miałyby to wszystko popsuć? Mogły powiedzieć o Tobie coś niepochlebnego Damianowi, ale czy to powód do zerwania? Właśnie wydaje mi się, że nie, zwłaszcza, że wyglądało to wszystko na poważne z jego strony. Zbyt poważne, aby takie drobiazgi zrujnowały Wasz związek. Wytłumaczył Ci się, że zerwał dlatego, żebyś poczuła się tak, jak on, kiedy Ty go odrzuciłaś. To byłoby logiczne, gdyby był zwykłym niedojrzałym dzieciakiem. Ale jednocześnie mogłabyś odczuć to w Waszym związku, a o niczym takim nie napisałaś. Jednak to od razu wykluczyłaś.
Co do tego, że chcesz, żeby o Ciebie wrócił, to myślę, że nie ma innego wyjścia, jak rozmowa. Nic innego tego nie załatwi. Po prostu musisz do niego pójść, czy się gdzieś umówić, ale na takim gruncie, żeby swobodnie, dosyć swobodnie się Wam rozmawiało. I powiedzieć mu absolutnie wszystko od samego początku. Opowiedzieć o tym chłopaku, o zachowaniu Julii, o tym, jak się czujesz, jak się wtedy poczułaś. Nie owijać w bawełnę, tylko mówić wszystko, jak leci. Bo teraz już nie ma sensu ukrywanie czegokolwiek. Myślę, że dzięki tej rozmowie dowiesz się także przyczyny Waszego rozstania. Pamiętaj: musisz być z nim szczera. I wymagać tego samego od niego.
Życzę powodzenia,
Charlotte.

sobota, 10 grudnia 2011

Czy on mnie zdradza?

Cześć dziewczyny! ;)
Świetny blog, kolorki, itd;D.
Otóż, mój problem dotyczy mojego chłopaka. Jesteśmy ze sobą od jakiegoś roku. Wszystko układało się idealnie. Czułam się tak wspaniale, taka zakochana. Już nikt nie uważał mnie za pesymistkę. Nigdy nie czułam się komuś tak bardzo potrzebna. Ale wszystko zaczęło się psuć.. Wszystko piękne, co szybko się kończy. Zauważyłam, że nie podobam się mojemu chłopakowi jak kiedyś, nie rozmawia ze mną tak jak kiedyś, wszystko po prostu odwróciło się do góry nogami. Wychodzi na dwór z kumplami, a kumple siedzą przed komputerem w domu. Zastanawiam się, czy on kogoś ma.. Mam wrażenie, że chce, żebyśmy zostali tylko przyjaciółmi. Zaczynam się bać. Nie chcę być kolejną zabawką, jak przed rokiem. Naprawdę.. Nie wiem co mam zrobić. Pomóżcie mi!

~Kicia

 
Droga Kiciu! ;)
Początkowo faza miłości już minęła. Zauroczenie - długie rozmowy, romantyczne chwile/uniesienia, myśl, że mogę wszystko.. Nie ma szans, żeby taka sielanka trwała wiecznie. Ale co potem? Poddać się i skapitulować, czy wspólnymi siłami przejść ze stanu zauroczenia do dojrzałej miłości? Pewnie wybierzesz to drugie. Nie dziwię Ci się. ;)
Prościej.. początkowo każdy związek jest niemal idealny. Ale przecież nie można być wiecznie szczęśliwym. Z biegiem czasu zauważamy wady drugiej osoby, zmieniamy się. Ale to, że zaczynają się problemy nie oznacza końca miłości.. Rok to długi okres czasu. Fajnie było, ale się skończyło.. trzeba wrócić do rzeczywistości i dostrzec to, że nie zawsze jest świetnie. Nie powinnaś go ograniczać jeśli chodzi o kolegów.. zakazywanie spotkań z kumplami może jedynie pogorszyć sprawę. Dopiero w tedy jeśli będziesz miała pewność, że coś jest nie tak [czyli, że nie spotyka się z kolegami, a z kimś innym] zacznij coś działać. Wcześniej nie panikuj. Jeżeli jednak już teraz zauważasz jakieś poważne zmiany w jego zachowaniu zdobądź się na szczerą rozmowę. Zapytaj co się zmieniło? Poproś go, żeby nigdy Cię nie okłamywał. Powiedz, że wolisz znać najgorszą prawdę, niż być okłamywana miesiącami. Możesz też powiedzieć wprost o co chłopaka podejrzewasz, ale w większości przypadkach skutkuje to tylko kłótnią, albo w konsekwencji i tak się niczego nie dowiadujesz, gdyż podejrzewam, że chłopak wszystkiemu zaprzeczy.
Napisałaś: "Zaczynam się bać. Nie chcę być kolejną zabawką, jak przed rokiem."
Prawdę mówiąc nie wiem o co Ci chodzi w tym stwierdzeniu..? Miałaś już chłopaka który Cię rzucił, czy były już pewne problemy z tym? Nie wiem..
W każdym razie nie panikuj bo być może Twoje podejrzenie wcale się nie sprawdzą. A jeżeli rzeczywiście okaże się, że chłopak ma inną? - nie był, jak widać Ciebie wart. Być może powiesz: Każdy tak mówi, ale to i tak boli.. - prawda. Ale przecież coś takiego to nie koniec świata. Żyje się dalej. A może tuż za rogiem, czeka miłość Twojego życia? :)
Powodzenia. ;)
Frysbie_
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x