czwartek, 29 grudnia 2011

Co zrobić "żeby mógł zobaczyć, że ukochaną osobę ma bliżej niż myśli"?

Hm, gdybym miała chociaż odrobinkę talentu do fotografii, chętnie wzięłabym udział w konkursie. Ale mam mały problem i prosiłabym o szybką radę. W szerokiej liście było pełno problemów tego typu, jednak ja nadal nie znalazłam odpowiedzi. Otóż podoba mi się pewien chłopak, nazwijmy go X, mieszka ledwie 8km ode mnie, co mnie bardzo cieszy, jednak nie w tym rzecz. Pytałam go, czy ma jakieś rady dla mnie, odnośnie pana X. (nie wie, że o niego chodzi). Poznałam go na mini siatkówce, uroczy, z ciekawą osobowością, mówiłam, że poznałam tego X. na siatkówce, a on wyjawił mi, że jemu również podoba się ktoś z siatkówki, podobno znam tę osobę. Myślę, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ z pewnością nie ma na myśli mnie. Staram się go pocieszać, kiedy ma zły humor- udaje się. Staram się doradzać, pomagać, ale on nie chce mówić o swoich problemach. Nie chcę nic na siłę, a chcę być z nim, bardzoo. Co mogę zrobić, żeby chociaż trochę się do niego zbliżyć? Żeby mógł zobaczyć, że ukochaną osobę ma bliżej niż myśli?

kklings 


 
[c] candyrush

Droga kklings!

Zachowuj się dalej tak jak teraz.. pomagaj mu kiedy coś będzie szło nie po jego myśli, pocieszaj, kiedy będzie smutny. Niech widzi, że się starasz, że zależy Ci na tym aby był szczęśliwy. W końcu zauważy, że jesteś przy nim w najtrudniejszych momentach jego życia i być może Cię doceni. Jeśli przez dłuższy czas nie będzie odzewu wyznaj mu uczucie [ryzykujesz w tedy jednak waszą znajomość], bądź zajdź go podstępem. Zacznij się ubierać trochę inaczej niż zazwyczaj. Bardziej dziewczęco. Niech zobaczy w Tobie prawdziwą dziewczynę.
Możesz mu też zaproponować jakieś spotkanie. Nie musi to być jakaś typowa randka. Po prostu.. wypad we dwoje. Proponuję park rozrywki, kino.. coś co nie opiera się na samej rozmowie, ale także na dobrej zabawie. Gdy raz mu się spodoba, kolejne wspólne wyjścia nie będą już problemem. Staraj się, ale nie pokazuj, że bezgranicznie Ci na nim zależy. Kiedy zobaczy, że zrobisz dla niego wszystko może zacząć Cię wykorzystywać do własnych celów i okłamywać. Nie wiem jaki on jest. Ale z pewnością, trochę ostrożności nie zaszkodzi.
Powodzenia ;)  
Frysbie_

środa, 28 grudnia 2011

Czarna marynarka

Cześć do czego można nosić czarną marynarkę?
PS : Jestem niewysoka to tak do porady ;)

~Lolu
Droga Ramonesko może powiesz mi co ubrać do czarnej marynarki, ale jestem niska, więc nie wiem czy wszystko by pasowało do mojego wzrostu ;) .
Z góry dziękuję ;* .

~BlackJacket

  

Drogie dziewczęta, postanowiłam połączyć wasze pytania, gdyż opierają się na tym samym zagadnieniu. Muszę oczywiście zacząć od prostego stwierdzenia – nie ma chyba bardziej uniwersalnego ubrania, niż czarna marynarka! Jest elegancka i świetnie sprawdza się w skrajnych stylizacjach. Wystarczy odrobina pomyślunku i jednak czarna marynarka jest w stanie całkowicie odmienić starą koszulkę lub top. Poradę podzielę na dwie części: stylizacje eleganckie i bardziej codzienne, abyście miały pojęcie, jak balansować między różnymi zestawieniami.
Ponieważ obie zaznaczyłyście, że jesteście raczej niskiego wzrostu, moja porada również będzie skierowana do dziewcząt niższych. Nie zaznaczyłyście mniej więcej, jakiej jesteście postury, dlatego postanowiłam napisać o jednej istotnej rzeczy – dziewczęta niskie i drobne muszą uważać, by nie przytłoczyć siebie marynarką. Jeżeli zostanie ona zestawiona ze zbyt dużą ilością czerni, wasza figura może wyglądać bardzo masywnie i ciężko. To samo dotyczy poduszek w ramionach – jeżeli będą one zbyt duże i na dodatek niezbyt poprawnie doszyte, wasze barki poszerzą się kilkakrotnie i zostanie zaburzona symetria. Jeżeli chodzi natomiast o długość – radziłabym raczej postawić na wersję klasyczną, do biodra lub do pasa. Są amatorki marynarek do ud, jednak przy niskim wzroście marynarka zakryje niemal 3/4 waszej postury, co tylko niepotrzebnie was optycznie skróci.
Dobrym wyborem będzie również króciutka marynarka, kończąca się na wysokości żeber.
Jeżeli natomiast porady potrzebują dziewczęta nieco tęższe, powinny pamiętać o żelaznej zasadzie naciągniętych guzików – jeżeli zapięta marynarka zbyt mocno nadwyręża guziki, to nie należy ich zapinać – wygląda to bardzo nieestetycznie. Innym rozwiązaniem może być marynarka o numer większa, jednak wtedy nie ma gwarancji, że zgra się z resztą sylwetki. To samo dotyczy właścicielek dużego biustu – jeżeli marynarka zbyt mocno opina piersi, należy rozpiąć guziki. Krąży opinia, że najbardziej uniwersalne jest zapinanie marynarek na środkowy guzik/guziki, jednak moim zdaniem to kwestia indywidualna figury i kroju marynarki. Polecam metodę prób i błędów : )

a) stylizacje eleganckie
To przede wszystkim komplety, jednak wcale nie musicie ubierać się w garnitur od stóp, do głów.
Klasyczne zestawienie to marynarka+spódnica/spodnie. Jest to strój określany mianem biznesowego; sprawdza się na uroczystościach i akademiach szkolnych. Czarny kolor odpowiada za elegancję stylizacji.
  
W taki sposób może się ubrać każda dziewczyna - musi tylko pamiętać o wskazówkach z żakietem. No i oczywiście są mankamenty dotyczące nóg - należy pamiętać o odpowiedniej długości spódnicy i jej kroju, by nie podcinała nam pośladków przy siadaniu. Opięta spódnica nie sprawdza się przy masywnych udach lub łydkach. W pierwszym przypadku nieelegancko nas opina, w drugim - wyglądamy strasznie masywnie. Dobrze jest ten zestaw nosić z klasycznymi czółenkami lub butami na wysokim obcasie. Jeżeli jesteście właścicielkami długich nóg, wybierzcie baleriny.
  
Komplet może kojarzyć wam się z czymś nudnym i banalnym. Nic bardziej mylnego! Modelka na zdjęciu powyżej została ubrana w czerwoną spódnicę, to odważne zestawienie. Czarna marynarka sprawdzi się ze spódnicą beżową, białą, kremową, łososiową, miętową itp. Często komplet jest uszyty tak, by od razu widać było spójność - np. marynarka ma wywinięte mankiety pod kolor spódnicy lub spódnica ma naszyty pasek w kolorze marynarki. Wystarczy się dobrze rozejrzeć i wcale nie trzeba wyglądać "jak maturzystka" :)
Alternatywą dla spódnicy może być sukienka w jaśniejszym kolorze - np. białym lub beżowym.
  
 
Rozwiązaniem tradycyjnym jest marynarka zestawiona ze spodniami garniturowymi - zaprasowanymi na kant. Jeżeli chcecie optycznie wydłużyć sylwetkę, należy nosić buty na wysokim obcasie i spodnie sięgające do przynajmniej połowy szpilki. Jeżeli postawi się na luźny krój spodni z rozszerzanymi nogawkami, ukryje się niedoskonałości nóg. Jest to również dobre rozwiązanie dla dziewcząt, które nie czują się najlepiej w sukienkach i spódniczkach.
  

b) stylizacje codzienne
Marynarka może być niebanalnym dodatkiem naszego codziennego ubioru. Świetnie wygląda do jeansów i rurek. W zeszłym sezonie narodził się niecodzienny trend połączenia marynarek i koronkowych szortów. Wszystko zależy od waszej fantazji i możliwości!
Bardzo modnym zestawieniem są czerwone rurki, biała koszulka i czarna marynarka - połączenie trzech barw, bez zbędnych dodatków, okazało się strzałem w dziesiątkę, pasującym każdej dziewczynie i kobiecie.
  
Dobrym patentem jest zestawienie marynarki z t-shirtem o niebanalnym nadruku. Popularne jest również noszenie dłuższych koszulek i legginsów. Tutaj jednak należy ocenić, czy nasze nogi pozwolą nam na założenie dopasowanych getrów.
  
Dziewczyna, która posłużyła mi za modelkę, ma na sobie T-shirt z Marilyn Monroe. To pomysł godny naśladowania - bluzki z podobiznami ikon i sławnych ludzi, zawsze były mile widziane. Jeżeli lubicie ostrzejsze połączenia - zawsze może się tam pojawić koszulka z nadrukiem waszego ulubionego zespołu rockowego.
  
Bardzo modne jest również noszenie marynarki (uznawanej za coś eleganckiego) z kolorowymi trampkami (będącymi niemal wyznacznikiem całkowitego luzu). Jest to bardzo wygodna opcja i na pewno ciekawa - cały strój zostaje ożywiony przez soczysty kolor butów.

Polecam również zapoznać się ze starszym postem dotyczącym marynarek boyfriendów. Może się okazać inspirujący :) Życzę powodzenia w tworzeniu stylizacji i mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko, a moje porady okażą się przydatne. 



Pozdrawiam,

 

W towarzystwie chłopaków 'palę cegłę'.

Cześć, dziewczyny. Szukałam podobnego problemu, którego ja mam, ale nic nie znalazłam.

Mam piętnaście lat, chodzę do drugiej gimnazjum. Z natury jestem dość nieśmiałą osobą.
Chodzi o chłopaków. Jesteśmy na przykład w jakiejś małej grupce dziewczyn i razem z nimi śmieje się, rozmawiam, wygłupiam się. Ale jeśli przyłącza się tam jakikolwiek chłopak to momentalnie się zamykam, nie wiem co powiedzieć, wstydzę się...
Tak samo jest, jak któryś chłopak chcę mnie o coś zapytać lub powiedzieć. Czuję się sztywna. Czasem gdy już tego nie wytrzymuję, to po prostu staję się złośliwa. Nienawidzę tego w sobie. Chcę to zmienić, ale jak?

~zaniepokojona. 

 [c] candyrush
Droga zaniepokojona.! ;)

Sama borykam się z podobnym problemem. W towarzystwie chłopaków jestem nieśmiała. Przykłady które podałaś są właśnie objawami nieśmiałości w stosunku do płci przeciwnej. Dobra.. wiesz już co Ci dolega, ale jak temu podołać.
Zwalczenie nieśmiałości jest trudne ale możliwe. Po pierwsze uwierz w siebie, doceń swoje zasługi, a przede wszystkim pokochaj i zaakceptuj siebie taką jaką jesteś. Codziennie wstając z łóżka lub gdy widzisz na horyzoncie chłopaka z którym bądź co bądź będziesz musiała pogadać, powtarzaj sobie w myślach - jestem piękna, wszyscy mnie lubą, jestem mistrzynią flirtu. Dziwne, głupie? Myśl co chcesz.. najważniejsze, że działa. Nie załamuj się niepowodzeniami.
Kiedy chłopak do Ciebie zagada a ty zamruczysz coś pod nosem nie wiedząc co odpowiedzieć - nie załamuj się. Zmobilizuj siebie żeby na następne pytanie już coś odpowiedzieć. Bo jeśli po pierwszej nie udanej próbie pomyślisz - to nie ma sensu - tak będzie, a ty nigdy  nie wybrniesz z dręczącego Cię problemu.
W domu, w wolnej chwili, bądź przed snem, kiedy będziesz leżeć już w swoim wygodnym łóżku, wyobrażaj sobie siebie w podbramkowych sytuacjach, z których na żywo nie umiesz wybrnąć. Układaj sobie w głowie scenariusze i sceny. Co odpowiesz na pytanie Mirka, a co zrobisz gdy zakochany w Tobie chłopak nagle mocno Cię przytuli. Nie ważne czy ktoś taki istnieje naprawdę. Ważne jest to, że im więcej sobie wyobrazisz tym lepiej będziesz umiała wcielić swoje pragnienia nacodzień. Uwierz.. słuchasz osoby świeżo po takiej terapii. I zaufaj, że to co powiedziałam przyniesie Ci upragniony efekt. Mi przyniosło..
Powodzenia. ;)
Frysbie_

wtorek, 27 grudnia 2011

Zatrzymać zapach świąt - pierniczki

Ostatnie dni były pewnie spędzone w rodzinnej atmosferze z dużą ilością jedzenia. Bardzo dużą :) W lodówce pewnie zostały jeszcze resztki z wigilijnego stołu, coś jest pomrożone tu i tam.
A gdyby tak choć na chwilę powrócić do tych zapachów jeszcze sprzed kilku godzin?
Gdyby jeszcze przedłużyć te chwile...
Drogie Panie czas zrobić pierniczki!

 


Na 25sztuk potrzebne Ci będzie:
- 7,5dag masła
- 1małe jajko
- 27,5dag pszennej mąki
- 5dag sztucznego miodu
- 1płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 10dag brązowego cukru
- 1 łyżeczka cynamonu

Przybory potrzebne do przyrządzenia tych smakołyków to:
- miska
- drewniana łyżka
- wałek
- miarka
- sitko
- foremki
- blaszka
- nóż
- szeroki nóż
- widelec

1. Nagrzej piekarnik do 170°C.
2. Przesiej mąkę z proszkiem do pieczenia i cynamonem do miseczki.
3. Dodaj cukier i wymieszaj.
4. Dodaj masło i posiekaj z mąką, potem palcami rozcierają mąkę z masłem, aż powstaną jakby okruchy chleba.
5. Do oddzielnego naczynia wbij jajko i ubij widelcem. Dodaj miód i dokładnie wymieszaj te dwa składniki.
6. Zrób zagłębienie w mące i wlej ubite jajko.
7. Mieszaj starannie aż uzyskasz dużą kulę jednolitego ciasta.
8. Włóż ciasto do plastikowej torebki i schowaj do lodówki na 30minut (schłodzone ciasto będzie Ci łatwiej wałkować)
9. Posyp stół/stolnicę i wałek mąką.
10. Wyjmij ciasto z lodówki i starannie je rozwałkuj do grubości ok. 0,5cm.
11. Kiedy już ciasto jest rozwałkowane możesz użyć foremek o różnych kształtach (teraz praktycznie w każdym supermarkecie znajdziesz takie foremki, które kształtami kojarzą się ze świętami) – wciśnij foremkę w ciasto delikatnie podnieś.
12. Podważaj nożem pierniczki i przenieś na blaszkę, jeśli się nie mieszczą będziesz musiała je upiec w dwóch partiach.
13. Można również je udekorować lub polukrować.
Punkt ten zależy od tego co wolisz zrobić:
a) udekorować je możesz rodzynkami, wyłuskanymi migdałami, ziarnami sezamowymi, orzechami włoskimi, ziarnem sezamowym… Twoje pierniczki będą wyglądały o wiele ciekawiej gdy te dekoracje będą nawiązywały do wyciętych foremek np. jeśli masz choinkę to ziaren sezamowych możesz wysypać na niej łańcuch, a z rodzynek stworzyć bombki.
Wstaw blaszkę do piekarnika trochę wyżej. Piecz przez 15-20minut aż pierniczki będą złotobrązowe.

b) wolisz je jednak polukrować?
By to zrobić potrzebujesz:
10 dag cukru pudru
1 łyżkę stołową gorącej wody

1. Przesiej cukier puder do miseczki; stopniowo dodawaj wodę do cukru i starannie mieszaj, aż uzyskasz jednolitą masę.
2. Nałóż troszkę lukru na każdy pierniczek i rozsmaruj równo mokrym nożem – nic się nie stanie jak troszkę lukru ścieknie z ciasta.

Możesz dodatkowo dodać jaką posypkę czekoladową, posypkę kolorową lub pastylki kolorowe.

Zanim lukier stężeje udekoruj pierniczki. Wstaw blaszkę do piekarnika trochę wyżej. Piecz przez 15-20minut aż pierniczki będą złotobrązowe.

14. Po upieczeniu wyjmij pierniczki z piekarnika i przełóż je na kartkę. Stwardnieją po wystygnięciu!

Smacznego!
Callamelli

Okłamałam go, aby zwrócił na mnie uwagę.

Pytanie prosiłabym skierować do Charlotte, już wiele razy mi pomogła :)
Mój problem dotyczy oczywiście chłopców, a ściślej mówiąc jednego. Już kiedyś doradzałaś pewnej dziewczynie na ten temat, jednak ja siedzę w tym dłużej i na prawdę nie wyobrażam sobie wyjścia z tej sytuacji spotkaniem. Co ja będę ględzić- spodobał mi się chłopak i w celu poznania jego charakteru po ponad dwuletnich próbach zwrócenia na siebie Jego uwagi napisałam do Niego pod innym imieniem. Dziś za ten czyn dałabym siebie potasakować i szczerze mówiąc rozważałam już takie wyjście, jednak uznałam że jest ono równie głupie, jak pomysł z podszywaniem...
Wracając do chłopaka- o wyglądzie mnie numer 2 nie wie prawie nic, jednak dzięki tym wielogodzinnym rozmowom o wszystkim i o niczym doskonale zna mój własny charakter, moje własne upodobania i pasje. Traktuje mnie chyba jak przyjaciółkę, jednak często flirtuje. Wie także, że istnieję ja numer 1, ale cały czas nie wykazuje żadnego zainteresowania. Często widzę go na osiedlu, jak jeździ na deskorolce, kiedy i on mnie widzi, mówi mnie numer 2 wieczorem, że mnie numer 1 widział (wiem, pogmatwane), ale nic więcej nie mówi.
Ja jako ja jestem bardzo samotnym i nieśmiałym człowiekiem. Kogo nie poznam, po jakimś czasie zaczyna mnie wkurzać i świadomie lub nieświadomie, odtrącam go. W chwili obecnej (naprawdę) nie mam nikogo bliższego niż On, mimo tego że jestem rozszczepiona na dwie osoby. Zdaję sobie sprawę, jak wielkie świństwo mu zrobiłam i nigdy więcej bym się do czegoś takiego nie posunęła. Jednak po takim czasie po prostu wyznanie mu prawdy mnie przerasta. Nie wiem, co mam robić. Zniknąć? To przecież takie tchórzowskie. Charlotte, liczę na Ciebie, poczekam na odpowiedź ile będzie trzeba, ale proszę, pomóż mi. Nawet w komentarzu, zważywszy na to, że pozornie podobny problem był.

~Tini


Droga Tini!
Pierwsza sprawa, która mnie zaciekawiła, to fakt, w jaki sposób próbowałaś zwrócić jego uwagę. Czy to były tylko niewinne i przelotne spojrzenia, wtedy, gdy nie patrzył, czy może coś więcej? Bo jeśli tylko to, to były małe szanse na pokazanie mu, że jesteś.
Najlepszym trikiem, takim na początek, jest patrzenie chłopakowi w oczy, ale tylko na chwilę i spuszczenie wzroku z delikatnie zawstydzonym wyrazem twarzy. I tak po kilka razy. Uśmiechanie się przy tym. Chłopak, w końcu, zaciekawiony, będzie chociaż zwracał uwagę, a może i podejść, żeby dowiedzieć się czegoś o tajemniczej dziewczynie. To naprawdę pomaga, mimo że nie wymaga niesamowitego wysiłku.
To taka chwilowa odskocznia, może się przydać Tobie (o czym piszę dalej) i innym dziewczynom. Teraz wracamy do Twojego problemu.
Przyszły mi do głowy takie rozwiązania.
Po pierwsze-rozmowa i wyjaśnienie wszystkiego. Umówienie się jako nr 2 w jakimś miejscu, następnie wyjaśnienie wszystkiego i być może udowodnienie  (może nie uwierzyć…), że nr 1 i nr 2 to ta sama osoba. Jednak to wiąże się ze sporym ryzykiem, bo nie jesteście, Ty jako nr 1, nawet zaprzyjaźnieni. Możesz przekreślić swoje szanse na chociażby zwykłą znajomość, a wiadomo, że chciałabyś czegoś więcej. Jednak mimo wszystko to rozwiązanie przyszło mi jako pierwsze do głowy, jako to najwłaściwsze. Ale, jak sama napisałaś, nie wyobrażasz sobie spotkania, rozmowy z nim o tym wszystkim. I ja Cię rozumiem, bo wytłumaczenie czegoś takiego ‘nieznajomej’ osobie byłoby naprawdę trudne, poza tym samo to, że przyszłaś Ty, jako nr 1, a nie nr 2, byłoby dziwne i nastawiałoby go raczej źle w stosunku do Ciebie już na samym początku.
Drugie rozwiązanie, to takie, żeby nr 2 zniknął. Zniknął całkowicie, rozpłynął się w powietrzu, nic nie mówił, nie powiadamiał, że ma taki zamiar. I żeby w tym czasie nr 1 wziął się ostro do roboty. Tak naprawdę dobrze, no, w miarę dobrze, go znasz i wiesz mniej więcej, co mogłoby na niego podziałać, jak zwrócić na siebie uwagę, może co powiedzieć. Możesz spróbować tego, o czym pisałam na początku. I wiesz, wydaje mi się, że on już zwrócił na Ciebie, jako na nr 1 , uwagę, bo sam pisze, że Cię widział. Teraz trzeba tylko jeszcze mocniej przykuć jego uwagę, zaciekawić sobą, sprowokować tak, żeby do Ciebie podszedł. Nie będę się rozpisywała, co dokładnie mogłabyś zrobić, można tego poszukać w naszych Kategoriach, Internecie lub samemu wymyślić. Ty już dużo o nim wiesz, więc możesz sama przygotować sobie plan działania. Tak, a co później? No więc gdy już będziesz się z nim dobrze znała, jako nr 1, możesz mu delikatnie wytłumaczyć, kim był ten nr 2. Zaznaczyć przy tym koniecznie, że to wszystko dlatego, że nie wiedziałaś, jak go poznać, jak zwrócić na siebie jego uwagę, że zanim się zorientowałaś, było już za późno, żeby wszystko odkręcić, itd. Powiedziałabyś całą prawdę, po prostu. Ale to też wiąże się ze sporym ryzykiem. Nr 2 musiałby wtedy zniknąć, żeby ‘nie przeszkadzać’, myślę, że gdyby nr 2 istniał w czasie, gdy nr 1 działał, to temu chłopakowi o wiele trudniej byłoby Ci wybaczyć. I właśnie tu istnieje to ryzyko. Bo jeśli nr 2 zniknie, a nr 1 nie uda się lub będzie się bał, to ciężko by mogło być, straciłabyś wtedy z nim kontakt. Zawsze mogłabyś powrócić, jako ten nr 2, ale nie wiem, czy to by było to samo. Wydaje mi się, że w przypadku tego rozwiązania łatwiej będzie mu to wszystko zrozumieć. A, i zachowuj się, rzecz jasna, tak, jak prawdziwa Ty, nikogo nie udawaj, przecież polubił Cię taką, jaka naprawdę jesteś :)
Można też tak, czego jednak nie polecam, żeby nr 2 zniknął, nr 1 zaprzyjaźnił się (co najmniej:) z tym chłopakiem i nic nie mówił o nr 2. Ale to wydaje mi się nieuczciwe, poza tym, gdyby wszystko poszło dobrze, to kiedyś by to wyszło, że był ten nr 2. Podaję to jednak, bo to Ty masz wybrać, co zrobić, a ja tylko mogę doradzić:)

Życzę powodzenia,
Charlotte.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

On dziwnie zachowuje się przy swoich kolegach.

Droga Charlotte, strasznie lubię Waszego bloga i mam nadzieję, że poradzisz mi, ponieważ mam strasznie zagmatwany problem. Podoba mi się pewien chłopak, zwracał na mnie uwagę i w ogóle, lecz przestań, gdy jego koledzy dowiedzieli się, że mi się podoba. Zaczęli się z niego nabijać, gdyż ja też mu się podobałam. ( zdecydowanie było to widać ). Jakiś czas unikał mnie, a dziś tak jakby znów zaczął za mną chodzić, patrzeć na mnie, popisywać się, uśmiechać, mówić cześć ( nie było jego kolegów w szkole, a kiedy ich nie ma jest kompletnie inny ). Zastanawia mnie czy robić sobie nadzieję. Dodam jeszcze, że jest strasznie nieśmiały tak jak ja, więc sam nie podejdzie.
Proszę Cię doradź mi co zrobić, co myśleć i w ogóle jak sobie z tym poradzić?

~zakochana na max


Kochana!
Zachowanie tego chłopaka nie jest w porządku. Dla niego o wiele bardziej liczy się zdanie jego kolegów, niż Ty. Cóż, niestety w wieku nastoletnim takie zachowania są bardzo często spotykane, kiedy dla chłopaka ważniejsi są koledzy, niż dziewczyna. Szczególnie w sprawach podobnych do Twojej mocno to widać.  Unikał Cię, żeby oni dali mu spokój. W dniu, w którym ich nie było, było mu łatwiej coś zrobić. Oni prawdopodobnie bardzo go peszą, jemu też nie za bardzo pewnie podoba się fakt, że zwracają Twoją uwagę na niego, w dodatku niekoniecznie taką, jaką by chciał:) Ja bym radziła podejść do niego, gdziekolwiek, aby tylko nie było w pobliżu jego kolegów, i zwyczajnie porozmawiać, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego unika Cię, gdy jest z nimi, gdy oni są blisko i wszystko widzą, a kiedy ich nie ma, znów jest taki, jaki był wcześniej. Ale jeśli naprawdę nie masz odwagi porozmawiać na żywo, to może spróbuj do niego napisać z prośbą o spotkanie lub chociażby pogadać o tym przez gg. Jednak od razu mówię, że rozmowa w cztery oczy jest w tym przypadku najlepsza, bo będziesz widziała jego reakcje, jego miny i z nich samych coś wyczytywała, poza tym na pewno Ci nie ucieknie;) I właśnie dopiero po czymś takim, po wyjaśnieniu sobie wszystkiego można myśleć, co dalej, czy jest sens robić sobie nadzieję, starać się. I jeszcze jedno- przypuśćmy, że wszystko już sobie wyjaśniliście, niby jest dobrze, ale on znów bierze bardziej pod uwagę zdanie kolegów. Wtedy radziłabym wybić go sobie z głowy, bo to prawdopodobnie jeszcze dzieciak.

Charlotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x