sobota, 14 stycznia 2012

Życie po gwałcie


Witaj. Mam 20 lat i nie wiem jak sobie poradzić z jednym problemem... 3 lata temu byłam molestowana przez nauczyciela z niemieckiego od korepetycji. Nie chciałam tam chodzić, ale matka za każdym razem mówiła mi, że nie po to płaci pieniądze, żebym nie zdała, że zadzwoni czy byłam... Nie obchodziło ją to, że mówiłam, że nie pójdę, że nie chcę... I za każdym razem on się na mnie kładł, dotykał, całował... Któregoś razu powiedziałam sobie, że jeśli nie zdam to trudno, ale już więcej się nie dam. Wtedy on powiedział mi: "to ma być nasza tajemnica, jeśli Ty mnie skrzywdzisz, ja Ciebie bardziej." Nie umiałam tego znieść... Zaczęłam brać garściami acodin, palić zioło, chlać litrami alkohol, żeby przestać to czuć, żeby nie czuć się szmatą, żeby nie pamiętać... Przez rok zasypiałam nad ranem, bo bałam się zasnąć. Ostatnio znów mi się śni... Matka dowiedziała się po ponad roku, kiedy byłam totalnie naćpana 40 acodinami. I nie zrobiła nic. Od tamtej pory nie zapytała się mnie o to, nigdy nie zapytała co czuję, jak się czuję... Nie zapytała dlaczego robię te wszystkie rzeczy. Chciałam jej powiedzieć dużo wcześniej... Ale za każdym razem sugerowała, że to ja chciałam tam chodzić.. Nie uwierzyła mi, stwierdziła, że zmyślam. Teraz znów nie potrafię spać w nocy... Byłam raz powiedzieć ludziom, że on jest zboczony, żeby chociaż ich uchronić przed błędem, który popełniłam. Niestety stwierdzili, że zmyślam, wyśmiali mnie! Na własne oczy widziałam jak do niego wchodzą do mieszkania... Chciałabym go jakoś ukarać. Cholernie mnie boli, że może dalej krzywdzić... I naprawdę już nie wiem co robić. Czuję się szmatą... 

~Julia



Kochana Julko!

Okropnie współczuję Ci tego, co przeżyłaś. Wyobrażam sobie, że to musiał być dla Ciebie koszmar. W końcu zmuszanie kogoś do czynności seksualnych, a nawet jakiekolwiek dotykanie w wiadomym sensie innej osoby wbrew jej woli, nie jest tylko naruszeniem czyjejś intymności, ale również podlega karze pozbawienia wolności.

Jesteś pełnoletnia, a zatem masz większe możliwości niż trzy lata temu. Możesz zgłosić to, że Twój korepetytor gwałcił Cię i groził, że jeśli komukolwiek o tym powiesz, zrobi Ci coś złego. To nie może ujść mu bezkarnie, a zwłaszcza, jeśli chcesz uchronić przed nim inne dziewczyny! Najlepiej byłoby, gdybyś miała jakiekolwiek dowody na winę tego faceta, ale sądzę, że nie nagrywałaś tych spotkań. Może mężczyzna miał na ciele jakieś znaki szczególne, które mogła widzieć jedynie osoba z nim współżyjąca? Poszukaj innych dziewczyn, które chodziły do niego na lekcje. Może okaże się, że też były tak wykorzystywane? Sądzę, że nie jesteś jego jedyną ofiarą. Niestety, zgłoszenie takiego przestępstwa wiąże się również z wieloma nieprzyjemnościami...

Decyzję o tym, że jako ofiara zgłosisz gwałt i staniesz przed sądem jako oskarżyciel, musisz podając sama. Przed całą procedurą sądową powinnaś być poinformowana o tym, jak wygląda proces. Niestety, wiąże się to z odtworzeniem gwałtu, gdyż na sali sądowej będziesz musiała zrelacjonować szczegółowo okoliczności, w których doszło do przestępstwa. Podczas składania zeznań możesz być atakowana przez adwokata sprawcy. Będzie się starał udowodnić, że sama tego chciałaś, że prowokowałaś. Niemniej jednak, proces może przyczynić się do szybszego powrotu do równowagi zdrowotnej i emocjonalnej. Jeśli będziesz otoczona osobami mądrymi, życzliwymi i wspierającymi, możesz z tego wszystkiego wyjść obronną ręką.

Dlatego proponuję Ci przed zgłoszeniem tego incydentuskontaktować się z psychologiem. Jest to osoba, która na pewno Cię wysłucha, pomoże i doradzi. Przygotuje Cię do przykrych procedur i ponownego spotkania z gwałcicielem. Na pewno na miejscu zapewni Ci lepsze wsparcie, no i nie uzna tak jak Twoja matka, że zmyślasz.

Trzeba sobie uświadomić, że nie jesteś w żaden sposób odpowiedzialna za gwałt. Nawet gdybyś szła wydekoltowana i w kusej spódnicy. Ponadto, nie czerpiesz z tego korzyści oraz nie dałaś przyzwolenia na odbycie stosunku z nauczycielem. Należy też sobie uzmysłowić, że tego typu sytuacjom nie da się zapobiec. Gwałty zdarzają się o każdej godzinie dnia i nocy, a nie jest Twoją winą to, że trafiłaś akurat na tego faceta. Dlatego nie czuj się odpowiedzialna, za coś na co nie miałaś wpływu. To nie Ty powinnaś się wstydzić, ale Twój nauczyciel! Dlatego nie ma sensu pić i palić, ani brać acodin! To nie sprawi, że zapomnisz, a jak już, to na krótko. Nie wiadomo, czy to kiedyś wymaże się z Twojej pamięci, ale jak już, to nie w ten sposób!

Co do Twojej mamy... To przykre, kiedy jedna z najbliższych Ci osób nie wierzy w tak ważnej sprawie. Z jedynej strony, może ona nie zdawać sobie z tego sprawy, ludzie naoglądają się teraz programów w telewizji, gdzie głupie dziewuchy wszystko wymyślają. Ona powinna Ci ufać. Może w głębi duszy Ci wierzy, ale z drugiej strony mogłaby czuć się winna tego, co zrobiła. Dlatego też mówi, że chciałaś tam chodzić, chociaż sama Cię przymuszała. Porozmawiaj może z nią o tym wszystkim jeszcze raz, opowiedz jej ze szczegółami. W końcu po co miałabyś ją oszukiwać?

Zawsze możesz również zadzwonić pod bezpłatny telefon zaufania, jednak jest on dla osób do 18 lat: 116111. Dla Ciebie będzie odpowiedniejszy 116123 - poradnia dla dorosłych. Do nich też możesz zwrócić się w problemem, każdego dnia dyżuruje ktoś inny - jednego prawnik, drugiego psycholog, jeszcze innego seksuolog. Tam też możesz poszukać pomocy.

Pamiętaj, nie jesteś szmatą! Nie powinnaś tak myśleć o sobie i obwiniać siebie o to zajście. Dąż do wyznaczonego sobie celu - nie pozwól by ten facet zrobił krzywdę innym dziewczynom! Mam nadzieję, że sobie poradzisz i znajdziesz wsparcie. Jeśli będziesz chciała pogadać, zawsze możesz napisać, nawet do mnie. 

Trzymaj się, pozdrawiam! :)
Siedmiokropka

piątek, 13 stycznia 2012

Kochałam go, a on mnie rzucił!

Muszę przyznać, że zaciekawiła mnie ta kategoria i to bardzo. Cieszę się, że takie nowości tutaj się pojawiły. :) 
Zacznę od swojego problemu. Jakieś trzy tygodnie temu zerwał ze mną chłopak. Byliśmy ze sobą jakieś dwa miesiące, a kleiliśmy się do siebie jakieś pół roku wcześniej. Chodzimy do jednej klasy i wiadomość naszych rówieśników, że jesteśmy razem ich bardzo pozytywnie zaskoczyła, nie wspomniając o naszym rozstaniu. Powodem naszego rozstania? Przestał mnie kochać? Znudziłam się mu. Napisał mi oczywiście na gadu-gadu, że zależy mu tylko i wyłącznie na mnie, jak na przyjaciółce, jak to było wcześniej. Nie mogłam tego znieść, a co dopiero się z tym pogodzić. Czułam się, jakby ktoś zatrzymał czas. Przez pierwszy tydzień, dokładnie przed świętami chodziłam struta, każdy mi się pytał, co mi dolega, itp. Nie mówiłam nic, on też nie. Nie rozmawialiśmy ze sobą wcale. Nie mogłam znaleźć sobie nigdzie miejsca. W klasie probówali mnie w jakiś sposób ogarnąć. Udało im się może raz? Mniejsza. Nadeszły święta, których tak nie chciałam, ale pomogły, bardzo. Nawet zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, tak jak kiedyś. Pierwszy zagadał z taką drobnostką, że się rozgadaliśmy 2h. Nadszedł Sylwester. Okazało się, że spędzimy go razem. Oczywiście nie obeszło się bez libacji alkoholowych. Mam słabą głowę, więc szybko mi odwala. Miałam nadzieję, że po tej imprezie zejdziemy się, niestety było na odwrót. W ten dzień powiedział mi wprost, że mnie nie kocha, że muszę sobie bez niego poradzić. Przecież jest tylu innych chłopaków. A ja? Cała zaryczana krzyknęłam mu prosto w twarz, że nie chcę innego i że tylko go kocham. Ogarniały mnie cztery osoby. Stwierdziłam, że muszę się świetnie bawić i tak też było. Z kolegą spędziłam ten wieczór, on również,ale z moimi przyjaciółkami, z którymi całował się i Bóg jeszcze wie, co tam robił. Jednak, gdy zaczęłam trzeźwieć czułam się okropnie i miałam ochotę wyjść. Do głowy przychodziło mi określenie siebie jako "panna lekkich obyczajów". W poniedziałek wróciliśmy wszyscy do szkoły. Zaczęły się wielkie opowieści po Sylwestrze i gdy była mowa o mnie i o tym kumplu, on ani razu się nie zaśmiał. Nie patrzył w ogóle na mnie, nie wspomnę o odzywaniu się. Usunął mój nr gadu nawet. Zaś w czwartek nie byłam w szkole, ponieważ byłam w szpitalu. Napisał do mnie wieczorem, że mnie przeprasza, co po chwili dodał "żartowałem, nara". 
Moje pytanie brzmi, O CO MU DO CHOLERY CHODZI?! Ja nie mam pojęcia.. 
Z góry dziękuję za odpowiedź.
~Polly
  

Droga Polly!


No cóż. Umysły niektórych facetów nie są tak proste jak się dziewczynom wydaje, prawda? 

Posłuchaj: Trafiłaś na faceta, który się Tobą po prostu zabawił.Napisałaś, że przestał Cię kochać. Musisz wiedzieć, że on tak po prostu nigdy Cię nie kochał. Był po prostu w jakiś sposób Tobą zafascynowany. Po etapie chodzenia chciał wrócić do przyjaźni.Wstępowanie z etapu przyjaźni w etap chodzenia jest jak palenie mostu za sobą. NIGDY nie ma powrotu. Po zerwaniu już nigdy nie będzie to samo. Nawet jeśli ktoś sobie wmawia, że przecież się z kimś "przyjaźni". Musisz wiedzieć, że to już nie byłaby przyjaźń, tylko jakaś dziwna relacja polegająca na wymianie "cześć" i zastanawianiu się, co jeszcze wypada, a czego już nie.

Ten facet był zwykłą szmatą. Okręcił Cię sobie wokół palca, by potem rzucić Cię jak śmiecia. To, co Was łączyło było co najwyżej jednostronną miłością. Ty także musisz zastanowić się, czy naprawdę go kochałaś.
Co on teraz robi? Nabija się z Ciebie. Rajcuje go, że Tobie cały czas zależy, a on ma to gdzieś. Musisz wiedzieć, że z chłopakiem, który widząc łzy przechodzi obojętnie nie warto nawet się kolegować. Taki typ jest niewrażliwy na Twoje cierpienie. Nie zależy mu na Tobie. To przykre, że Ty tak się w to wciągnęłaś, a on Cię rzucił. Nie powinnaś WCALE się przejmować, z pewnością nie jesteś "panną lekkich obyczajów" ;) Jesteś normalną dziewczyną, która jak każdy ma prawo do miłości i zasługuje na nią. Twój były okazał się być zwykłym frajerem, nigdy Cię nie kochał, po prostu fajnie mu było z Tobą być.



Apel do wszystkich dziewczyn!
Musicie nauczyć się rozpoznawać, czy chłopakowi faktycznie na Was zależy, czy po prostu jesteście kolejną "do zaliczenia". Nie wdawajcie się w związki z takimi, którzy chodzili z dziewczynami najwyżej miesiąc, bo z Wami także najprawdopodobniej nie będzie inaczej. Jeśli nie macie pewności do uczuć chłopaka, nigdy nie dajcie się wciągnąć miłości na maxa.
Od czasu do czasu warto jest zrobić także testy miłości. Przykładowa sytuacja: Jutro ma się odbyć super impreza, na którą wszyscy czekali od tygodni. Niestety Ty się rozchorowałaś. Poinformuj o tym chłopaka i dowiedz się, czy pójdzie tam sam, czy zostanie z Tobą. Niby nic, a faktycznie takie sytuacje są testem miłości i łatwo można określić, czy faktycznie wybranek zasługuje na miano "chłopaka".
Naprawdę przykro mi jest, jak widzę dziewczynę zakochaną po uszy i chłopaka dającego jej pozory. To jest jeszcze gorsze niż odrzucenie na samym początku
Polly, zostaw tego szmaciarza i nie przejmuj się nim - nie zasługuje na to. Rozejrzyj się, dookoła jest tyle lepszych facetów, którym naprawdę zależy.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w doborze chłopaków ;)
Dan

Nie mogę przestać o nim myśleć.

Proszę o pomoc. Może być tylko w komentarzu, bardzo mi na tym zależy. Jestem teraz w gimnazjum (pierwszoroczniak). Siedziałam z koleżankami na korytarzu, kiedy przyszło dwóch chłopaków i zaczęło nas "oglądać", natarczywie się przyglądać. Jedna koleżanka mi powiedziała, że to jej rodzina. Jak mieliśmy wspólną świetlicę to też się na mnie patrzył w ten sposób (siedział kawałek za mną, jak się odwróciłam to patrzył mi prosto w oczy. Oczy ma charakterystyczne, bo strasznie przenikliwe) i kiwnął głową z uśmiechem. Odwróciłam wzrok. Jak znów się spojrzałam to też się patrzył i znów tak kiwnął głową i powiedział `cześć`, to mu odpowiedziałam. Dzisiaj na takim małym apelu siedział w rzędzie za mną. Jak się odwróciłam, to patrzył mi w oczy. I cały czas jak się odwracałam to tak samo było. Później przesiadł się o jeden rząd dalej (w sumie to lepiej, bo była lepsza widoczność), położył ręce na krześle przed nim i głowę na tych rękach i patrzył mi w oczy jak się odwracałam. I się uśmiechał. Potem przesiadł się rząd przede mną, ale był ciągle odwrócony w moją stronę (bo w tym samym rzędzie siedział jego kolega i z nim gadał). I cały czas zerkał i mi się patrzył w oczy. Tylko, że tym razem to on odwracał wzrok z uśmiechem, jakby się wstydził, bo zerkał w górę, albo za okno. Potem jak poszedł bliżej i wstał, żeby lepiej widzieć występy, to też się odwracał i patrzył prosto w oczy i czasem uśmiechał. A jak przesiadł się na chwilę za mnie, to gadał z kolegą, że mam super fantastyczne długie włosy (sami do siebie, nie do mnie). Co to może oznaczać? Jak mam zagadać? Nie mogę przestać o nim myśleć. To pierwszy raz, kiedy mogę komuś patrzyć prosto w oczy i nie odwracać pierwsza wzroku. Co robić?

~Lilly


Droga Lilly!
Ewidentnie podobasz się temu chłopakowi. Podrywa Cię w bardzo jawny sposób, ciężko to przeoczyć. Ciągle patrzy Ci w oczy, uśmiecha się do Ciebie, stara się być gdzieś blisko. Nie będę dalej wymieniała, dla mnie to po prostu jasne.
Jedna rzecz, która mnie niepokoi, to właśnie fakt, że on robi to w tak śmiały sposób, jakby nie bał się odrzucenia. Są dwa tego powody – albo dałaś mu wcześniej jakąś nadzieję, ale taką naprawdę z mocnymi podstawami i przez to jest taki pewny siebie, albo ogólnie jest bardzo pewny siebie. Przestrzegam, bo co prawda, nie każdy taki jest, ale chłopak zbyt pewny siebie na ogół mniej przejmuje się dziewczyną. Na ogół - nie twierdzę, że tu też tak jest, jednak lepiej, żebyś o tym wiedziała. Niektórzy są naprawdę wspaniali. Wiem to wszystko z doświadczenia.
Trochę nieprzyjemne, przynajmniej dla mnie takie by było, jak rozmawiali w Twojej obecności o Twoich włosach i zapewne nie dość, że wiedzieli, że ich słyszysz, to jeszcze tego chcieli.
Co robić? Moim zdaniem czekać. Sytuacja wygląda na rozwojową, myślę, że na tym nie stanie, że coś będzie się działo dalej. Warto byłoby poczekać i nie wychylać się za bardzo, żeby zobaczyć, na czym stoisz, czego chłopak może od Ciebie oczekiwać, spodziewać. Jednak, jeśli bardzo chcesz, to możesz przecież do niego zagadać. Jak? A chociażby zwykłym „Cześć. Jak leci?”. Myślę, że ten chłopak sam się trochę rozgada;)

Charlotte.

czwartek, 12 stycznia 2012

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?


może Ty mi to wytłumaczysz. przyjaźnimy się od 7 lat, w wakacje doszło między nami.. szkoda gadać, byliśmy zdecydowanie za blisko, i zrobiliśmy coś, czego zdecydowanie nie robią przyjaciele. wyszło to z mojej inicjatywy,ale to on pierwszy zaczął dawać aluzje.. potem pogadaliśmy, i przez pół roku znowu było jak dawniej. spędziliśmy parę dni w okolicach sylwestra. tym razem to on wyszedł z inicjatywą i powtórzyliśmy to, co stało się w wakacje.. dwa razy pod rząd. trzeciego dnia mój przyjaciel oznajmił mi, że już dosyć. mimo to wieczorem gdy szłam do pokoju, złapał mnie od tyłu z tym swoim zawadiackim 'ty cholero jedna' i... no właśnie, znowu. 
po czym następnego dnia dowiedziałam się, że już dosyć. co więcej, stał się strasznie oziębły. 
dodam, że przed tymi kilkoma dniami, traktował mnie jak najbliższą osobą, mówił mi o każdym problemie.. łącznie z tym, że od 1,5 roku kocha się w pewnej dziewczynie. 
o co tu chodzi? czy możliwe, że jemu zaliczy tylko na fizycznej bliskości?
ja, lat 18. on, lat 19.
~gośka
  
Droga Gosiu!
Przyjaźń damsko-męska jest jak bujanie się nad przepaścią. Nigdy nie wiadomo, czy nagle jedna strona nie poczuje czegoś do drugiej. Szczególnie po siedmiu latach.
Gdyby przypływ namiętności zdarzył się raz, a potem do końca wszystko toczyłoby się po staremu, można by to uznać za chwilę słabości. Jednak to, że incydent zdarzył się ponownie (wnioskuję, że twój przyjaciel nie był pijany), oznacza, że on także pożąda Twojego ciała. Nie zrozum mnie źle - fakt, że możecie ze sobą o wszystkim pogadać świadczy, że także pożąda Twojego umysłu. Niemożliwe wiec jest, żeby on chciał tylko Cię wykorzystać.
Teraz kwestia, której nie do końca rozumiem. A mianowicie to, dlaczego on nagle stał się w stosunku do Ciebie tak oziębły. Najprawdopodobniej wstydzi się tego, co zaszło między Wami. Nie chce, żeby przez głupią chwilę namiętności rozpadła się Wasza przyjaźń. Widocznie Twoja cielesność jest dla niego jak narkotyk. Wie on, że to, co robi, jest złe, ale jednocześnie nie może się oprzeć.
Co możesz zrobić?
Jeśli chcesz być przyjaciółką - stawiać opór. Gdy następnym razem coś takiego się zdarzy, odmów i powiedz mu, że jeśli on ma potem być dla Ciebie oschły, to ty wolisz nie podejmować ryzyka.
Jednak, w sumie, to skoro jesteście najlepszymi przyjaciółmi i czujecie do siebie fizyczny pociąg, to dlaczego by nie być parą? Byłoby to dla Was najlepsze. Oszczędziłoby Wam nieprzyjemności związanych z tym, że przecież "przyjaciele tak nie robią". Wasz związek miałby solidne, siedmioletnie fundamenty i moglibyście stać się parą idealną, której wszyscy zazdrościliby dopasowania.
Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie :)
Dan

Wypukły pępek

Cześć! Mogłabyś napisać czy mogę zrobić coś z wadą kosmetyczną jaką jest wypukły pępek, co nie łączy się z operacją? Niespecjalnie podoba mi się mój wygląd chociażby w stroju kąpielowym właśnie przez to... 


~J.


  

Droga J.!

Wystający pępek może być nie tylko defektem kosmetycznym - może to być oznaka przepukliny pępkowej. Nie widziałam Twojego pępka, ale jeśli Cię to martwi, skonsultuj się z lekarzem. Niestety, gdyby okazało się, że to przepuklina,  pępek musi być zoperowany. 

Przepuklina pępkowa jest najczęściej wrodzoną przepukliną, występującą dość często u otyłych kobiet. Objawem jest powiększające uwypuklenie w samym pępku lub tuż obok niego. Zawartość przepukliny szybko zrasta się z workiem, dając przepuklinę nieodprowadzalną (czyli taką, której nie da się wyleczyć inaczej niż operacyjnie). 

Ale nie martw się - to nie musi być przepuklina. Kształt pępka zależy od tego, jak związała pępowinę położna zaraz po tym, jak się urodziłaś. Poza tym, słyszałam, że pępki mogą się jeszcze "schować" podczas dojrzewania - Twój też może się zmienić. A jeśli tak się nie stanie, to zaakceptuj swój pępek. Mam koleżankę, która urodziła się właśnie z takim wypukłym i go lubi - to wszystko kwestia kompleksów. 
Chciałabym bardziej się rozpisać , ale niestety moja wiedza na ten temat jest dość ograniczona.

Podrawiam, 
Lola

Co zrobić, by był poważniejszy?

Cześć, dziewczyny. Wiem, że pytanie daleko w tyle, ale szczerze mówiąc, bardzo liczę na odpowiedź. Z kategorii: chłopcy, choć trochę z innej beczki.
To tak: gadam sobie z chłopakiem. Miło nam się pisze: smsy, na facebooku. Całkiem go lubię i w ogóle. Jednak on bardzo daje mi do zrozumienia, że mu się podobam, pisze w taki "podrywający" sposób, wiecie, o co chodzi? Ciągle pisze, że "a jest taka ładna/zabawna/fajna Kasia" (to moje imię), czy, że "wiele nas łączy", gdy zgadzamy się w jakimś temacie. Chodzi mi o to, że na początku to było nawet miłe. Jednak teraz... strasznie mnie to męczy. Bardzo lubię tego chłopca, dobrze nam się gada. Tylko, że przez to wszystko, jakoś trochę mi się odechciewa. Nie przeszkadza mi taka rozmowa, ale jeżeli ma tylko lekkie podteksty. Lekkie. A On pisze tak non-stop i nawet nie można jakoś poważniej na jakiś temat pogadać. Moje pytanie jest takie, jak mogę mu delikatnie dać do zrozumienia, żeby przystopował? Dodam, że za kilka dni się zobaczymy, a on mieszka kawałek poza moim miastem. Pozdrawiam :)

~Kk.


Droga Kk.
Ten chłopak nadal jest na etapie podrywu. On jeszcze nie przeszedł w etap następny, czyli normalna rozmowa, która zmierza do tego, aby się lepiej poznać, polubić. Rozumiem Cię całkowicie, że to musi być męczące. Jakby ciągle się z Tobą bawił i nie traktował poważnie. To może przeszkadzać, zwłaszcza, że mimo to, Ty go lubisz.
Pierwsze, co przyszło mi do głowy: odpowiadaj mu w swoim tonie. Gdy on pisze do Ciebie tak całkiem na luzie z zapewne mnóstwem emotikonek, to Ty napisz mu odpowiedź w takim stylu, w jakim chciałabyś z nim rozmawiać. Być może on myśli, że właśnie w taki sposób, jak teraz piszecie, Ci odpowiada, bo piszesz podobnie. Zmień styl, ale powoli. Żeby nie pomyślał, że to jakaś wielka i nagła, poważna zmiana.
Możesz też nie odpisywać do momentu, aż nie stanie się poważny. Może dopytując się, co się z Tobą dzieje, pozbędzie się tego tonu.
I na koniec zostaje rozmowa, gdyby tamto nie poskutkowało albo wydałoby Ci się, że i tak nie miałoby sensu stosowanie tych rad u niego. Daj mu do zrozumienia, że Cię to drażni, jednocześnie zapewniając, że go lubisz, ale nie za fajnie pisać ciągle w tym stylu.
Powodzenia;)
Charlotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x