środa, 25 stycznia 2012

Zbytnia niedostępność w stosunku do chłopaka

Hej. Mam pewien problem i chciałabym się dowiedzieć co mógłby o tym pomyśleć chłopak. 
Tak więc podoba mi się pewien chłopak. Ma na imię Michał. Chodzimy do tej samej szkoły. Jesteśmy z tego samego rocznika. Dodatkowo chodzimy do tej samej grupy na j. angielski. 
Na początek poznała nas razem moja najlepsza przyjaciółka. Na początek było fajnie i milo. Można było normalnie porozmawiać. Ale w  końcu zrozumiałam że go po prostu kocham. I od tego czasu próbuję ukryć to zachowaniami typu "mam cię gdzieś" albo "z debilami nie gadam". No z resztą on ostatnio zaczął  robić się chamski. Ale jeszcze przed tym pewnego razu jak z Olką - moją koleżanką dzięki której go właśnie poznałam- stałyśmy na łącznku koło grzejnika. Przyszli chłopcy i z nimi i on. Najpierw gadałam z moim starym dobrym znajomym Bartkiem. Po chwili Michał się wtrącił no i potem razem z Olką zaczęłyśmy z nimi gadać o szkole. Jakąś chwilę potem przyszedł Nijaki Piotrek. Nikt go prawie nie lubi bo on jest raczej taki dosyć agresywny i po prostu bardzo ale to bardzo chamski. No i Piotrek popchnął Michała tak, że on wpadł na mnie. Ja niestety stojąc  przy ścianie nie mogłam go wyminąć i przycisnął mnie do ściany. Ja ukryłam czerwone  policzki pod maską wściekłości. Ale nie on zrobił buraka i od razu się stamtąd wyniósł.  
No z resztą on ostatnio zaczął  robić się chamski. 
Nie wiem co mogę o tym myśleć. A raczej on. 
Czy mógłbyś mi powiedzieć co on mógłby o tym pomyśleć. 
Z góry dziękuję...

~Katra

  

Droga Katro!
Po prostu muszę od tego zacząć, bo to jest tak złe podejście, że nie mogę tego ścierpieć. Nigdy, jeśli zależy Ci na chłopaku nie zachowuj się w ww. sposób ( I od tego czasu próbuję ukryć to zachowaniami typu "mam cię gdzieś" albo "z debilami nie gadam".) Nie ukrywaj uczuć. Po co? Oczywiście nie wyznawaj przy pierwszej lepszej okazji: "Jesteś dla mnie całym światem", bo wyjdziesz na idiotkę. Z pewnością jednak nie powinnaś odpychać go od siebie. Widzisz, też zaczął robić się w stosunku do Ciebie chamski. Wyobraź sobie sytuację. On mentalnie (tzn. w przenośni) chwyta Cię za rękę (podchodzi, zagaduje, rozmawia), a Ty ją wyrywasz i jeszcze dajesz mu "po ryju" (mam cię gdzieś). Absolutnie nie powinnaś tak robić.

Jeśli czujesz, że jemu zależy na Tobie, nie zgrywaj niedostępnej. W końcu jesteś nim zauroczona, a nie traktujesz jak zabawkę. Metoda na niedostępną sprawdza się, ale trzeba jej używać umiejętnie i nie zbyt długo. Na pewno nie polega ona na chamskich odzywkach. Polega bardziej na krótkotrwałym trzymaniu na dystans, co spowodować ma większe zainteresowanie chłopaka. Jednak nie działa ona na każdego (co mniej pewni siebie odpuszczą sobie) i nie wolno jej stosować za długo (bo to będzie oznaczało całkowity brak zainteresowania).

Spróbuj na początku po przyjacielsku: Rozmawiaj z nim, żartuj, ale nie odtrącaj, bo jest to najgorsze, co chłopak może poczuć.

Życzę pozdrowienia i pozdrawiam :)
Dan

Określamy swój ideał.

w mojej głowie siedzi ideał chłopaka, jednak takiego jeszcze nie spotkałam. i w tym tkwi problem. za każdym razem, kiedy widzę, że chłopak się mną interesuje, wystarczy jedno "ale", jedna rzecz, której nie ma "mój idealny chłopak" wystarcza, żebym go przekreśliła... mogłabym już być w wielu związkach, z naprawdę wspaniałymi chłopakami, ale zawsze skreślałam ich "bo jeden na niski, drugi za chudy, trzeci blondyn a nie brunet"... co mam zrobić, aby akceptować ich takimi jacy są?

~lizzie 


Kochana Lizzie!

Każda z nas jest na swój sposób wyjątkowa, każda z nas inaczej myśli i każda z nas inaczej postrzega 'tego jedynego'. Moje koleżanki mdleją na widok szczupłego bruneta, a ja dałabym pokroić się za ciemnego blondyna z długimi włosami. Bywa jednak, że zbyt idealizujemy w myślach swojego wymarzonego chłopca zapominając, że w rzeczywistości każdy z nas ma wady. Trzeba Wam wiedzieć, że nie sztuką bagatelizować ich posiadaczy, bo to droga donikąd. Sztuką jest ich akceptować razem z całym bagażem niedoskonałości. Jak to zrobić?

TAK JEST -  Mimo, że to faceci są wzrokowcami, to jednak my też zanim poznamy człowieka bliżej, patrzymy na to ja wygląda z zewnątrz. Zachowaniem całkiem normalnym jest, że prędzej podejdziemy do zadbanego chłopaka z, dajmy na to, niebieskimi oczami, niż do zaniedbanego chłopca, który jest bardzo zamknięty w sobie. Może nawet nie chcemy, by był sam, ale podświadomie boimy się odtrącenia, plotek na nasz temat, czy śmiechów szkolnych 'inteligentów'.

TAK MOŻE BYĆ - Powiedzmy sobie w duchu, że my jako osoba możemy być różnie postrzegani przez otoczenie. Nikt nie jest idealny i fakt, że najprzystojniejszy facet w szkole nie jest brunetem, tylko blondynem NIE MOŻE go u nas skreślać. W określaniu swojego ideału wyobrażenia na temat wyglądu ograniczmy do minimum:
- wolę starszego lub młodszego
- lepiej by był wyższy/niższy
- jak ma niebieskie oczy to super
- ale jak ma brązowe to TEŻ SUPER ; )

Wartością człowieka nie jest to co widzimy, bo to co widzimy przemija bezpowrotnie. Teraz widzisz swój ideał, który w większości odpowiada Twoim 'wymaganiom', a za rok, za dwa, może popaść w nałóg, którego nie cierpisz, może zachorować na trądzik, którego też pewne osoby nie tolerują... Tylko dlaczego nie tolerują? Przecież z nałogu, z pomocą innych, MOŻNA wyjść, trądzik i inne choroby skóry MOŻNA wyleczyć, krzywe zęby DA SIĘ wyprostować, pogłębiającą się wadę wzroku MOŻNA zatrzymać i wierz mi, że wszystko się da, gdy ma się dla kogo. Wartością człowieka bowiem jest to, czego nie widzą wszyscy, ale tylko ci, którzy są naprawdę blisko. Tylko im dane odczuwać tę wartość, która nigdy nie przemija.
Nie przemija charakter, usposobienie, temperament i wszystko inne, co zyskujemy przy bliższym poznaniu. Chłopcy, którzy na pierwszy rzut oka nie są przystojni, mogą okazać się wspaniałymi ludźmi. Wady można zamienić w zalety i uwierzcie dziewczyny, że WY możecie się do tego przyczynić. Więc jeszcze raz, jaki to jest ten mój ideał?
- Starszy? Nie, w zasadzie może być też młodszy;
- Wyższy? Ale równy też wchodzi o grę;
- Z długimi włosami? Może być z każdymi, bo włosy można ściąć, zapuścić, a wnętrze się przecież nie ścina i nie zapuszcza.
- Musi dobrze się uczyć? Jeśli uczy się gorzej, to będziemy uczyć się razem! A właśnie, może pomoże mi z chemii?
- Bez nałogów? jeśli będzie chciał z tego wyjść, to we mnie znajdzie pomoc!
- Wysportowany? Nie? Idziemy pobiegać! W końcu ja też mam te parę kilo za dużo ;)

Dobrym sposobem jest też wymazanie ideału z naszych myśli i szukanie kogoś odpowiedniego bez wcześniejszego wzorca. Potwierdzam skuteczność z własnego doświadczenia - nigdy nie patrzyłam na nikogo poza umuzykalnionym blondynem, który świetnie tańczy, świetnie się uczy i parę jeszcze innych cech, za które tylko Nobla mu w zasadzie dać, bo TAKI JEST WSPANIAŁY. Efektem jest tylko to, że nikogo takiego nie było, nie ma i nie będzie. Efektem zaś tego, co dziś napisałam moje drogie jest to, że spojrzycie na chłopców nie takim surowym okiem jak kiedyś.

"Miej serce i patrzaj w serce!"
                                                   A. Mickiewicz

Mill

wtorek, 24 stycznia 2012

Poradnik: Jak zrozumieć rodzica cz.2


 Znów chodzisz ze słuchawkami w uszach!


Zapewne większość z nas spotkała się z takim wyrzutem ze strony rodziców. A przynajmniej ta część, która odkryła dobrodziejstwa słuchawek. Rzadko którzy rodzice popierają zwyczaj słuchania muzyki przez słuchawki, ale czy da się im dogodzić w tej kwestii? Przecież gdy słuchawki nie były jeszcze tak rozpowszechnione, narzekali, że za głośno odtwarzamy muzykę.

Argument jest zawsze jeden i ten sam: "Zepsujesz sobie słuch!". Jest on przejawem troski, choć uzasadnionej, to odrobinę irytującej. Och, i agrument rodziców nr 2: "Nie słyszysz, co do ciebie mówię!" - ten akurat bardziej uzasadniony.

Co zrobić?
Przede wszystkim znajdź umiar. Muzyka jest cudowna, ma niesamowitą zdolność do uprzyjemniania nam każdej chwili, nawet poniedziałkowego poranka. Jednak pozbądź się przekoania "Im głośniej, tym fajniej." - tu nie chodzi o efekt, jakbyś był na koncercie, tylko o uczynienie muzyki elementem danej chwili. Znajdź taką głośność, która ci odpowiada i jednocześnie nie stwarza problemów w komunikacji z otoczeniem. Z pomocą przyjdzie ci też limit głośności, który możesz ustawić w większości telefonów i odtwarzaczy. W ten sposób będziesz słyszał i muzykę i rodziców. Argument rodziców nr 2 właśnie się przeterminował.
Jeśli chodzi o psucie słuchu, myślę, że jeśli nie będziesz przesadzał z głośnością i ilością czasu spędzanego ze słuchawkami w uszach, a będziesz ich szczególnie unikał w towarzystwie rodziców, myślę, że problem powinien się rozwiązać. ;)

Ile można siedzieć przed komputerem?


Kolejny temat, w którym nie możemy dojść do porozumienia z rodzicami. Połowa naszego życia towarzyskiego rozgrywa się przez Internet, a przynajmniej jakaś spora jego część. Ja osobiście także tego nie popieram - możesz się z kimś spotkać, ale wolisz z nim czatować - w ten spobó powstają pseudoznajomości. O wiele lepiej nawiązywać kontakty i zacieśniać więzi na żywo.
Aczkolwiek są przecież też sytuacje, gdy osoba, z którą piszesz mieszka setki kilometrów od ciebie, zaś czat to jedyna możliwość, jaką macie. Wtedy powyższa zasada ("Nie czatuj, spotkaj się") traci znaczenie. W takiej sytuacji popieram czatowanie i rozmowy przez Skype - przecież szkoda zmarnować znajomość, w końcu do czegoś są te wszystkie komunikatory.
Internet oferuje nam też wiele innych kuszących możliwości. I jak tu się mu oprzeć?

Co zrobić?
Znaleźć umiar. Częściej się spotykać niż czatować ze znajomymi. A tym, z którymi nie możliwe jest spotkanie, pozwolić trochę potęsknić.
Powiedz sobie, że nie spędzisz na komputerze więcej niż 3 godziny dziennie - stanowczo. Postaraj się utrzymać postanowienie. W końcu poza komputerem jest tyle rzeczy do zrobienia! No dobra, nie brzmię zbyt wiarygodnie. Ale i tak postaraj się znaleźć ciekawe czynności nie wymagające komputera. Wyjdzie ci to na dobre! :)

Pozdrowienia od Kwaskowej! :)

Nie mogę o nim zapomnieć, bo mimo wszystko go kocham.

Przejrzałam wszystkie notki odnośnie porad o chłopakach, ale w żadnej nie znalazłam odpowiedzi na sytuację, z którą mogłabym się utożsamić, a jest to sprawa nie dająca mi spokoju. Więc od początku: Poszłam do nowej szkoły, gdzie spotkałam wielu nowych ludzi. I był on. Pojawił się tak z nienacka..Zaczęło się podczas kampanii wyborczej w naszej szkole - było głośno w każdej części korytarza. Po prostu jeden wielki misz masz. On zaprosił mnie do tańca. Wahałam się długo, ale poszłam pociągając za sobą koleżankę. Potańczyłam nie całą sekundę, a potem zwiałam. On wydawał się mną zainteresowany, bo kilka dni później zaczął mi mówić "cześć" w szkole, szczerzył się od ucha do ucha.. No i.. spodobał mi się. Zaczęliśmy się bardziej poznawać. Jednak za każdym razem kiedy było już tak cudownie, wspaniale i.. (nie wiem jakich jeszcze użyć epitetów) wystąpiły niewielkie intrygi, które powodowały, że byłam na niego zła. Jak wiadomo, po jakimś czasie mijały mi humorki i znów byłam gotowa "rzucić mu się w ramiona". W końcu któregoś razu powiedziałam mu co czuję. On nic nie rzekł, trzymając mnie w niepewności przez długi czas (mam na myśli kilka tygodni..). W końcu stwierdziłam, że wolę znać najokrutniejszą prawdę. No i wydało się. Dzień przed walentynkami, powiedział, że dziewczyna w której był zakochany dała mu kosza, i że nie miałby nic przeciwko tworzeniu związku ze mną, jednak w chwili obecnej nie miał ochoty na tworzenie niczego innego. Miałam doła. Cholernego doła, który minął dopiero po 3 dniach. Okeyyy, odpuść sobie. -pomyślałam. Miłość do niego jeszcze bardziej wzrastała, a ja zarazem pragnęłam coś sprawdzić.. Zaczęłam udawać, że go ingnoruję. Poskutkowało. Po pewnym czasie, zaczął się znów interesować, zaczepiając, spoglądając, uśmiechając się, zagadując.. I znów było jak dawniej. Przed końcem roku szkolnego naprawdę świetnie się dogadywaliśmy, choć czasem bywało, że nie miał czasu.. tydzień przed końcem roku musiał wyjechać już na wakacje za granicę. Obiecał, że przed wyjazdem znajdzie czas i, że się spotka.. tylko ze mną.. że na spokojnie pogadamy. Jak normalni przyjaciele. Obiecał, ale słowa nie dotrzymał. I znów odbywam błędnę koło. Niby to zakończyłam wysyłajac mu maila, w którym wygarnęłam mu wszystko. Dosłownie wszystko, kończąc cytatem mówiącym o tym, że jeżeli człowiekowi zależy na drugim człowieku, to zrobi wszystko by się z tą osobą spotkać. Choćby tylko na chwilę. Nie mając ani jednej chwili, czas zawsze można odnaleźć.. Od tamtej pory cisza.. Po wakacjach, w szkole był zupełnie inny. Najpierw jakby mnie unikał. Potem znów normalnie mówił "cześć", patrząc wzrokiem wyrażającym różne uczucia. Mam wrażenie, że tęsknotę.. I nie wiem co zrobić. Czy mam tą sprawę zostawić, skoro dalej go kocham? Co może kryć się w jego męskiej duszy? Może mam go olać? Ta sprawa jest strasznie męcząca, zarówno dla mnie jak i dla moich przyjaciół, którzy wspierają mnie w każej chwili. Kiedy pragnę o nim zapomnieć, to mi się to nie udaje. Byłam z pewnym chłopakiem w wakacje tylko miesiąc, a potem zerwaliśmy, bo głównym powodem był On. Może i zwiariowałam, ale nic nie poradzę. Wszystko zaczęło się rok temu i nadal to we mnie siedzi.. Błagam, pomóżcie! P. 17 lat.

~P.


Kochana!
Ten chłopak zupełnie nie był wobec Ciebie w porządku, kiedy zaczął dawać Ci nadzieję i prawdopodobnie widząc, że oczekujesz od niego czegoś więcej, niż przyjaźń, gdy był zakochany w innej dziewczynie. Być może nie był pewny uczuć tej dziewczyny i zaczął się interesować Tobą, gdy stracił co do niej nadzieję, a potem ona znów wróciła, ale nie był w stanie zrezygnować już z Ciebie. Moim zdaniem naprawdę mu się podobałaś. I prawdopodobnie nadal tak jest. Co dzieje się dalej- wyznajesz mu swoje uczucie, a on nie wie, co ma zrobić, dlatego milczy. Poczekał do Walentynek i gdy tamta dziewczyna go odrzuciła, to dopiero wtedy powiedział Ci, o co mu tak naprawdę chodzi. Rozumiem, to musiało Cię bardzo zaboleć, bo byłaś jakby tą trzecią, zapasową. Miałaś prawo się tak czuć, miałaś prawo mocno to przeżyć. W tej całej nieprzyjemnej sytuacji zauważyłam taki jeden plus, plus co do niego. Powiedział, że chętnie by się z Tobą związał, ale nie teraz. Musiał tamto odrzucenie silnie przeżyć i wolał dojść do siebie sam, niż z Twoją pomocą, co wiązałoby się z wykorzystaniem Ciebie. Chyba nie chciałabyś być jego lekarstwem na złamane serce, które po wstępnym zaleczeniu się już by Cię nie chciało… Myślę, że tu potraktował Cię poważnie. Chociaż mógł chcieć Cię też spławić, ale jednak obstawiam tą pierwszą wersję. Następnie się z Tobą nie spotyka w wakacje, mimo że to obiecał. Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Może nie wziął sobie tego do serca i powiedział ot tak sobie? Nie wiem, nie chcę go bronić. W każdym razie to nie było ok. W szkole Cię unikał, bo było mu raczej głupio, popełnił błąd, zranił Cię i to normalna reakcja. Nie twierdzę, że właściwa. Gdy stracił panowanie nad sytuacją, czyli zaczęłaś udawać, że go nie zauważasz, to znów ruszył do boju, znów zaczął się odzywać.
Moim zdaniem on tak naprawdę nadal coś do Ciebie czuje, skoro się tak zachowuje. Zranił Cię i boi się coś zrobić, żeby nie pogłębić, pogorszyć sytuacji, więc nic się nie dzieje.
Ja bym spróbowała dać mu jeszcze jedną, jedyną szansę. Porozmawiaj z nim, powiedz wszystko, jak się czułaś we wszystkich tych sytuacjach, nie owijaj w bawełnę, nie koloryzuj. Tylko i wyłącznie prawda. I od tego, co on Ci powie uzależnij swoją decyzję. Jeśli nadal każe Ci czekać, to ja bym sobie dała spokój. Jeśli jednak dalej tak mu się podobasz i nie jesteś mu obojętna, to daj mu szansę:)

Pozdrawiam,
Charlotte.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Scrapbooking


Mogłybyście napisać coś o scrapowaniu

~Donia

  

Kochana Doniu!

Mówisz i masz! Czas na notkę o scrapbookingu. Mówiąc szczerze, wcześniej mało wiedziałam na ten temat. Dlatego podszkoliłam się troszkę w tej kwestii.

Scrapbooking polega na ręcznym tworzeniu i ozdabianiualbumów, np. za zdjęciami. Swoje początki ma w Stanach Zjednoczonych, z których w późniejszym czasie przeniósł się i opanował praktycznie większą część świata. Sprzedającym materiały używane przy tej technice musi się świetnie powodzić. Dodać trzeba, że jak w każdą dziedzinę naszego życia, nawet tutaj wkradł się komputer ze swymi nieskończonymi możliwościami. Funkcjonuje również scrapbooking elektroniczny w którym tworzysz siedząc przed ekranem, a potem drukujesz całość.
  
Teraz coś o przyborach. W sumie używa się tutaj wszystkiego co da się połączyć z papierem lub zastosować do jego obróbki w bardzo szerokim rozumieniu. Kolorowy oraz ozdobny papier, farby, pieczątki, nici, ćwieki, brokat, naklejki i każda inna rzecz, jaką tylko sobie wymarzysz. Na pewno przydadzą się punchery czyli dziurkacze tnące odpowiednie wzory. Zamiast męczyć się z nożyczkami przy małych elementach, po prostu odciskamy. Twoim sprzymierzeńcem staną się również nożyczki z ostrzami o najróżniejszych kształtach.

To wszystko można znaleźć w sklepach internetowych, ale i specjalnych artystycznych. Koszt całego „zestawu” nie jest mały, ale jeśli spodoba Ci się, to czemu nie? Ostatecznie można zaopatrywać się również w Empiku. Jak zwykle najbardziej opłacalną formą kupowania jest Internet. Ceny są zdecydowanie mniejsze, a poza tym dostajesz akcesoria od razu do domu. Jest to wersja dla leniwych. Jednak jeśli trochę pogłówkujesz, możesz ulżyć swojemu portfelowi. Prawda jest taka, że gdy rozejrzysz się po swoim domu od razu znajdziesz coś co mogłabyś użyć. Po co kupować kartkę z literami skoro można ją wyrwać z książki, która i tak była przeznaczona na makulaturę? A pudełka po herbacie? Potrzebujesz owoców, no i masz! W końcu trzeba być ekologicznym, tak słyszałam. Dopuszczalne są również puzzle, wstążki, agrafki. Słowem, wszystko.

Czas na próbę sił w scrapbookingu. Przekonasz się wówczas jakie to ciekawe i przyjemne. Może wciągniesz się bez reszty? Zobaczymy.

Najlepiej najpierw zacząć od czegoś prostego. Dlatego zamiast od razu porywać się na album, możesz wcześniej poćwiczyć. Dobrym pomysłem na to będzie plakat lub kartka. Przygotuj papier A4 w dowolnym kolorze, stanie się naszą podstawą, na której cała kompozycja będzie się utrzymywać. Potem zdjęcia, czyli główny punkt programu. Mogą to być Twoje fotki, siostry, psa, albo po prostu ulubionej gwiazdy czy zespołu. Masz pełną dowolność. Ważne aby Tobie się podobało. Wcześniej znalezioną kartkę teraz ozdób. Zacznij od ramki. Możesz wyciąć ją specjalnymi nożyczkami, o których już pisałam, albo po prostu czymś obkleić. Później należy zająć się tłem, do czego ja proponuję rozpryśnięta farbę. Łapiesz za pędzel i zaczynasz machać. Z plam zawsze wychodzi coś oryginalnego, a co najważniejsze jest przy tym dużo zabawy. Wycinamy jakieś ciekawe kształty z pasiastego papieru(oczywiście możesz go zastąpić czym tylko chcesz, ja podaje swój własny pomysł), naklejamy na nie zdjęcia również w niebanalny sposób, a całość dołączamy do bazy. Potem idziemy na całego i dodajemyguziki, zasuszone kwiatki, cokolwiek. Końcowym etapem jest dodanie tekstu, krótkiego cytatu, nawet jednego słowa zapisanegopiękną czcionką i otoczenie tego wstążką. No i Voilà! Mamy piękny obrazek.

To chyba wszystko co mogę powiedzieć na temat scrapbookingu. Jeśli zainteresowało Cię to co napisałam, zajrzyj na stronę:  http://www.scrapbooking.pl/. Może właśnie tak rozpocznie się Twoja przygoda z ozdabianiem albumów? Tego Ci szczerzę życzę!

Pięknych albumów z niezapomnianymi zdjęciami!
Loremi

Myślę, że jestem inna niż ludzie z mojej klasy.


Cześć, chodzę do 6kl, mam prawie 13 lat i jeden problem... Chłopaki (i niektóre dziewczyny) z klasy za mną nie przepadają, bo... mam dobre oceny. Zawsze jestem wzorowa, od 1 klasy. Jak tylko ktoś zapomni zadania to leci do mnie. Ale nie pomagam tym co zawsze zapominają, tylko tym co zdarzy się to naprawdę rzadko. Z resztą najczęściej są to koleżanki, dla których nie jestem tylko do spisywania. Niektórzy nazywają mnie kujonem, a to mnie bardzo boli. Wiem, że nim nie jestem, bo nie siedzę całymi dniami z nosem w książkach, ale to bolesne, kiedy ktoś tak o mnie mówi. Na dodatek jestem też trochę nieśmiała i cicha... Nie podlizuję się nauczycielom, nie skarżę... Naprawdę, nie wiem czemu mnie nie lubią. Z wf nie jestem dobra, ale nie jest tragicznie. Jedyne co mnie pociesza, to to, że w gimnazjum do którego idę klasy są dzielone ocenami, wynikami ze świadectwa i testu klas szóstych, więc nikt prawdopodobnie z mojej klasy nie będzie ze mną w 1 klasie gimnazjum.
Odstaję od nich też nie tylko pod względem ocen, ale zachowania. Wydaje mi się, że to dzieci. Jednocześnie chcą udawać dorosłych, bo oni... niektórzy... ym, chodzą palić. Z kolei inne dziewczyny mają co rusz nowego chłopaka. Mnie nie kręci chwalenie się ilością pocałunków, chłopaków czy wypalonych papierosów... Przykro mi że tak od nich odstaję. Nie chcę się zmieniać i być taka jak oni, z kolei nie chcę być "tą inną"...
~Ona

  

Kochana!
 Na samym początku chciałabym Ci uświadomić, że przezywanie kogoś "kujonem" nie oznacza, że tego kogoś się nie lubi. Zazwyczaj ludzie po prostu zazdroszczą (w tym przypadku) dobrych ocen, a przezwiska to najłatwiejsze wyjście. Tak naprawdę Twoi koledzy z klasy nie znają Cię, nie wiedzą jaka jesteś poza murami szkoły. Może czas, żeby im to pokazać? Jedyne, co przychodzi mi na myśl to jakieś ognisko po szkole, czy zwykłe spotkanie. Nie musisz zapraszać całej klasy. Umów się z ludźmi, z którymi chciałabyś nawiązać jakieś kontakty, a są w gronie osób, które Cię przezywają. Nie udawaj nikogo innego, po prostu bądź sobą. Niech wiedzą, jaka jesteś naprawdę!:)
 Według mnie nie powinnaś przejmować się opinią innych ludzi. Każdy z nas ma coś za uszami, nie powinniśmy wytykać błędów innych. Oceny w szkole to sprawa osobista, która nie powinna nikomu przeszkadzać. Jeśli jeszcze kiedyś usłyszysz niemiłe słowa, zaadresowane do Ciebie, po prostuodpowiedz, że nie zgadzasz się z nimi. Im mniej będziesz zainteresowana całą sprawą, tym będziesz coraz rzadziej słyszała przezwiska. Na ludzi najlepiej działa ignorancja, dlatego pokaż wszystkim, że jesteś już znudzona i wcale nie obchodzi Cię, co mówią na Twój temat.
 Myślę, że powinnaś zapoznać się również z tą notką: http://nasze-babskie-sprawy.blog.onet.pl/2,ID416046464,index.html . Temat jest bardzo podobny, dlatego mam nadzieję, że wiele dzięki temu się wyjaśni.
 Teraz co do drugiej części Twojego problemu. To normalne, że każdy ma inne priorytety w życiu. Dla jednych ważne są oceny, dla innych papierosy. To, że nie kręcą Cię chłopcy nie jest dziwną sprawą, na wszystko przyjdzie czas.:) Takie palenie w podstawówce to gówniarstwo, po prostu niektórzy chcą się popisać, zaimponować innym i według nich właśnie to zda egzamin. Moim zdaniem nie powinnaś się zmieniać, bo wymaga tego od Ciebie otoczenie. Bądź sobą, oryginalną osobą, która ma swoje zdanie i nie podąża za tłumem. Trzymaj się swoich przyjaciół, ale bądź też otwarta na nowe znajomości. Jeśli pokażesz znajomym, że potrafisz żyć bez papierosów i jesteś przy tym bardzo ciekawą i miłą osobą, nie będziesz potrzebowała żadnego sposobu na zaimponowanie im. Jak to zrobić?Znajdź sobie jakąś rzecz, w której jesteś dobra. Może na przykład moda? Ubieraj się oryginalnie, wyrób sobie swój własny styl. Zwrócisz tym uwagę innych. Lubisz robić zdjęcia? Organizuj sesje zdjęciowe, na które będziesz zapraszała znajomych z klasy. Zasłyniesz jako wybitny fotograf. Oczywiście to tylko przykłady.
 Nie wmawiaj sobie, że jesteś inna. Właśnie przez to popadasz w kompleksy. Niepotrzebnie! Wypisz swoje dobre cechy i zapamiętaj je. W chwilach słabości przypominaj sobie o nich. Bądź pewna siebie i nie przejmuj się tym, co robią inni. Ważne jaka Ty jesteś.:) Poza tym pisałaś, że tylko niektórzy z Twojej klasy dziwnie się zachowują. To dowód na to, że jesteś normalną, przeciętną nastolatką. Nie przejmuj się za dużo, bo nie warto.:)
 Pamietaj, złoty środek to pewność siebie optymizm.
 Trzymam za Ciebie kciuki!
 Margaret
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x