niedziela, 29 stycznia 2012

Filcowe broszki


jeśli możecie napiszcie o technice wykonywania broszek z filcu takich jak tu: http://mamamarcela.blogspot.com/search/label/broszka  dzięki!!


~filcowa


   


Droga filcowa!


Sama uwielbiam filcowe robótki za ich oryginalność i funkcjonalność. Są śliczne, łatwe do samodzielnego zrobienia i z nimi nigdy nie zgubisz się w tłumie. Poza tym z tego materiału można zrobić praktycznie wszystko. Dlatego teraz powiem o tym parę słów.


Zacząć trzeba oczywiście od zaopatrzenia się w filc. W sumie znajdziesz go w każdej pasmanterii, jednak ja osobiście polecam Empik. Jest tam większy wybór i co najważniejsze dwukrotnie niższe ceny jak już się przekonałam. Ostatecznie istnieją również specjalne sklepy artystyczne, ale w nich nie mam doświadczenia i z tego co wiem, pojedynczych sztuk kupować się w nich nie opłaca. Dodatkowo potrzebujesz grubszych nici lub po prostu muliny(tylko wówczas musiałabyś rozdzielać ją na dwie części). Do końcowego ozdobienia działa przydadzą się również najróżniejsze koraliki, diamenciki, guziki, kolorowe żyłki, wszystko zależy oczywiście od projektu. Te artykuły znajdziesz w tych samych miejscach co filc. Najdłużej będziesz pewnie poszukiwać zapinki do broszki. Chyba najłatwiej zapytać o nią w pasmanterii. Tam są takie rzeczy.


Teraz czas na konkretne techniki. Najpierw wspomnę, że możesz stworzyć broszkę w dowolnym kształcie. Wystarczy narysować na papierze projekt, odrysować na filc i zszyć.


   

1. Jest to jeden z prostszych wzorów. Polega na wycięciu z filcupodłużnych, długich pasków, a potem na zwijaniu ich w mniejsze lub większe koła. Możesz je złożyć w dowolny sposób. Na zdjęciu widać kwiatek. Całość wystarczy okrążyć kilkoma warstwami filcowych paseczków. Ważne, aby użyć różnych kolorów. Na koniec wycinamy z filcu kółko, mniejsze niż cała broszka. Doklejamy do niegoprzypinkę, najlepiej kropelką. Trzeba poczekać aby klej dobrze wysechł. Dopiero wtedy doklejamy to do całości również kropelką.

   

2. Również prosta technika. Wycinamy filcowe kółeczka, coraz mniejsze, w dowolnej ilości. Potem naklejamy na siebie. Można na wierzch dodać koralik. Osobiście radzę aby największe kółko zostawić na sam koniec. Najpierw dokleić do niego przypinkę, a dopiero później połączyć z całością. To duże ułatwienie. Oczywiście, jak poprzednio, naszych przyjacielem jest kropelka.

   

3. Tutaj zaczynają się schody, ale bez nerwów, niewielkie. Najpierw wyrysuj na kartce każdy element kota osobno. Uwaga!Tułów i głowę podwójnie! Potem bierzemy dwie głowy i zszywamy ściegiem dzierganym właściwym równoległym do połowy.

   

Potem wpychamy do środka watę. W tym wypadku za dużo się nie zmieści. Z tułowiem postępujemy podobnie. Każdy element zszywamy tym samym ściegiem. Nos, oczy i wąsy(które są zrobione z kawałków grubej linki) przyklejamy. Głowę do tułowia według uznania, można przyszyć albo przykleić. Na koniec, z tyłu doklejamyprzypinkę. Kolejny raz polecam najpierw dokleić ją do jakiegoś kawałka filcu. No i to wszystko.

   

4. Tutaj idzie analogicznie do poprzedniego. Ten sam ścieg i sposób. Tylko komplikacje są z uchem. Wycinamy z filcu kawałek w kształcie połówki plasterka cytryny, czy jak kto woli, półksiężyca. Przyszywamy do niego cekiny. Żeby zasłonić dziurkę w każdym z nich, na górze umieszczamy koraliczek. Po prostu przy przyszywaniu zaczepiamy go na nitce i już. Doklejamy ucho do już wypchanej i zszytej postaci słonia. Za ogon służy linka z koralikiem przyszyta z tyłu. Co do przypinki postępujemy tak jak poprzednio. 



Podałam kilka pomysłów, które mi spodobały się najbardziej. Mam nadzieję, że teraz wiesz już jak robić broszki. Jak już wcześniej pisałam możesz stworzyć to co tylko chcesz! Strona, którą podałaś za pomoc do pytania, sama w sobie jest skarbnicą pomysłów. W ostateczności mamy jeszcze kochanego wujka Google. Dlatego twórz, wymyślaj, trzymam za Ciebie kciuki!


Pięknych, kolorowych broszek!


Loremi

Jak go rozszyfrować?

proszę ... pomóżcie mi . ; / strasznie spodobał mi się chłopak - Hubert . znamy się dopiero 2 miesiące . chodzimy ze sobą do klasy - I gim . dla mnie jest po prostu boski , ale inne dziewczyny widzą w nim tylko to , że nie jest jakimś pięknym chłopakiem , że się nie uczy zbyt dobrze i to , że ma jakiś "głupi" charakter . a ja go widzę w innym świetle , bo nie zależy mi na wyglądzie . lubię go za to , że da się z nim fajnie pogadać ... ale on mnie próbuje wykorzystać . mówi , że mnie lubi , ale stwierdził , ze i tak nie będzie ze mną chodził ... no i ok . jak próbuje się na nim zemścić to nagle znowu przyjaciel ... rozejmu szuka . tylko ze mną pisze cały czas ... mam go dość . nie wiem co mu powiedzieć żeby się zdecydował : albo ze mną był , albo w końcu się odczepił . :( pomóżcie .

~rori .


Droga rori.
Masz rację, ten chłopak Cię wykorzystuje, ale może to też robić nieświadomie. Hubert ma dopiero 12/13 lat i jest jeszcze bardziej dzieckiem, niż dorosłym. Chłopcy dojrzewają pod każdym względem około 2 lat później od nas, tak więc to dużo mówi. Wydaje mi się, że mu się podobasz, ale on może sobie jeszcze nie zdawać z tego sprawy. I z jednej strony sam Ci mówi, że nie będzie z Tobą chodził, jednak pragnie utrzymywać z Tobą kontakt, pisze do Ciebie i chce, żeby miedzy Wami panowała zgoda.
Jest jeszcze inna możliwość, a mianowicie to, że on Cię po prostu lubi i chce być tylko Twoim kolegą, poza tym dał Ci wyraźnie do zrozumienia, że nie chce, byś była jego dziewczyną.
Może także nie być gotowym do bycia w związku albo zwyczajnie na razie tego nie chcieć. Z najróżniejszych powodów, które zna tylko on. Albo nie zna ich nikt.

Jest również jeszcze jedna możliwość, która przyszła mi do głowy, że jest już dojrzały, jak najbardziej, bo nie twierdzę, że wszyscy 12/13-letni chłopcy to dzieci, i świadomie Cię wykorzystuje i rani. Stwierdził, że nie chce z Tobą być, ale daje Ci nadzieję mając przy tym jednostronne zyski w postaci podniesienia poczucia własnej wartości i dopieszczenia własnego ego. Niestety, ale zdarzają się tacy ludzie, nie jest to powszechne tylko wśród chłopców. Przykra sytuacja, z której należy jak najszybciej się wyplątać, bo to toksyczny i destrukcyjny układ.

A co zrobić? Musisz poprzez obserwację zdecydować, który z podanych przeze mnie powodów jest tym właściwym i w zależności od tego zacząć działać. Mogłam oczywiście pominąć jakiś, tak więc Twoje wnioski nie muszą się zgadzać z tym, co napisałam wyżej. Jednak moim zdaniem w tym przypadku, w tej sytuacji najlepsza jest rozmowa. Poproś go, żeby Ci wyraźnie wytłumaczył, o co mu chodzi i jakie ma wobec Ciebie zamiary. Czy chce, żebyś była dla niego tylko koleżanką i nikim więcej, czy może ma na myśli coś jeszcze innego. Jeśliby okazał się jeszcze niedojrzały, jak pisałam na początku i nie rozumiał, co do niego mówisz, to poczekaj, aż dorośnie, bo teraz naprawdę nie ma sensu się męczyć. Utrzymuj z nim ten kontakt, jeśli dasz radę, ale nie rób sobie nadziei na nic więcej, bo on do czegoś więcej dopiero musi dorosnąć :)

Pozdrawiam cieplutko,
Charlotte.

sobota, 28 stycznia 2012

Jak odczytać jego zamiary?

Mój obiekt westchnień jest dość trudny. Wie, że mi się podoba, ponieważ został (za moją zgodą) poinformowany przez naszą wspólną znajomą (wtedy jeszcze z tym chłopakiem w ogóle nie gadałam, nie znaliśmy się). Było to przed wakacjami tego roku. Teraz (bo chodzimy do jednej szkoły) zaczęłam trochę przebywać z nim i jego znajomymi (bardziej koleguję się z jego znajomymi, nasz kontakt ogranicza się do tego, że przebywamy na przerwach w jednej grupce albo czasem coś powiemy/spytamy siebie, ale częściej i tak słowa idą do całej grupy). Problem tkwi w tym, że nie wiem, czy on nadal wie/pojmuje/domyśla się, że mi się podoba oraz w tym, że jeśli tak... to nie wiem "co on na to". Strasznie trudno odczytać jego mowę ciała, ponieważ jest on bardzo towarzyski, i większość jego znajomych stanowią dziewczyny. Ma 3 przyjaciółki, które zna bardzo długo i wiele innych "znajomych-dziewczyn", przez co wszystko mi się jakby miesza... Bo jeśli mnie obejmuje, to nie wiem, czy dlatego, że tak samo zrobiłby innym kumpelom i nie ma to większej wagi, czy dlatego, że zaczynam mu się podobać. Albo takie niepotrzebne gesty np. kiedy idę trochę dalej ZA nim a on mimo wszystko odsuwa się i przepuszcza mnie w drzwiach. Kiedy będę wiedzieć, że nie traktuje mnie jak znajomą, a to, co robi to ukryte "znaki"?

~*Patrycja


Kochana Patrycjo!
Masz rację, faktycznie trudno jest odczytać zamiary tego chłopaka. Znałam takiego, który był bardzo towarzyski, znał zdecydowaną większość szkoły i miał mnóstwo znajomych i przyjaciół wśród dziewczyn. I muszę Ci powiedzieć, że on był tak bardzo przez te dziewczyny rozchwytywany, że praktycznie nic sobie nie robił z tego, że komuś się podoba czy też ktoś się w nim zakochał, bo to była tylko… Następna dziewczyna do kolekcji. Traktował dziewczyny bardzo przedmiotowo, bo jak któraś jednak dawała sobie spokój, to przecież czekało jeszcze te 5 z maślanymi oczami wpatrzonymi w niego, a kto nie powiedział, że jutro ktoś mu znów nie wyzna miłości? Ten chłopak nie musi oczywiście taki być, jednak ja bym Ci radziła na niego uważać, traktować z pewnym dystansem, jeśli jeszcze tak potrafisz. Może się mylę, ale ja mam złe doświadczenia ze zbyt pewnymi siebie chłopakami, bo on na takiego mi niestety wygląda. Nie napisałaś, że jakoś zareagował na wiadomość o tym, że Ci się podoba. A mógł chociaż z Tobą porozmawiać, czy jest sens, żebyś robiła sobie nadzieję.

Jak rozpoznać, czy jest inny, niż może się wydawać, że mu na Tobie zależy?
Zacznij uważniej obserwować jego zachowanie wobec jego znajomych, przyjaciółek i wszystkich innych dziewczyn. A następnie porównaj to do siebie. Wiem, że może to być trudne i zapewne tak jest, skoro jeszcze dotąd nie wiesz, jak są jego zamiary wobec Ciebie, ale musisz zacząć wyłapywać te drobne różnice w jego zachowaniu, np. Ciebie może przepuszczać w przejściu z rozanieloną miną, anielskim uśmiechem i maślanymi oczami oraz z ogromną przyjemnością, a resztę tylko z czystej sympatii i szacunku. Naprawdę ciężko jest wyłapać te różnice i często trzeba robić to intuicyjnie, ale myślę, że jednak warto to wiedzieć.

Jednak, gdy widzisz, że traktuje Cię jak zwykłą koleżankę, to przez taki częsty kontakt z nim możesz spróbować pogłębić Waszą znajomość, żeby nie była samą znajomością;) Jak? To także jest trudne, bo jemu może się wydawać, że podrywa go każda dziewczyna, żadna niczym się nie wyróżnia, więc on nie zwraca na nie takiej uwagi. No to Ty musisz się wyróżnić. Jeśli wszystkie te dziewczyny lubią ubierać się w róże i błękity, Ty zacznij ubierać się inaczej, też dziewczęco, ale nie tak słodko. Jeśli one rozmawiają tylko na temat mody i plotkują, to Ty zacznij z nim, z nimi rozmawiać na wyższym poziomie. I przede wszystkim nie dawaj mu odczuć, jak bardzo Ci się podoba, traktuj go jak normalnie. I myślę, że to powinno pomóc;)

I jeszcze coś. To, że ja mam taki pogląd na ten typ chłopaków nie znaczy, że każdy taki jest, jednak kierując się własnym doświadczeniem i znajomością z kilkoma takimi właśnie chłopakami napisałam, żebyś uważała. Ale nie musisz sugerować się tym, co powiedziałam, wybór należy do Ciebie:)

Powodzenia,
Charlotte.

piątek, 27 stycznia 2012

Czyje szczęście wybrać?

Moje Kochane! Na wstępie chciałam bardzo, bardzo i z całego serca podziękować Wam za wszystkie ciepłe słowa, które kierujecie w moją stronę. To, co mogę przeczytać pod moimi postami jest szalenie budujące i wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Tym bardziej więc będę starać się, by Was nie zawieść! Dziękuję! :)

Hmm... Od razu przejdę do meritum. Jestem z chłopakiem dwa miesiące... Właściwie to zaczęliśmy chodzić ze sobą po tygodniu znajomości... Problem w tym, że ja go nie kocham, a on twierdzi że mnie kocha... Jest naprawdę bardzo fajny, z wyglądu może nie mój ideał, ale ogólnie looz, lubię z nim być, spotykać się ale nie kocham go. Powiedziałam mu o tym, a on stwierdził ze poczeka na mnie. I nie wiem co zrobić. Czy tkwić dalej w tym związku, czy lepiej od razu to skończyć? On jest bardzo wrażliwy, i już kiedyś był bardzo zraniony i podobno dopiero dzięki mnie zaczął na nowo wierzyć w miłość itd. Wiem, że nie jestem do końca fair wobec niego, ale cały czas mam nadzieję, że go pokocham... Ja mam 17 lat, on 21... Nie wiem co zrobić, wiem, że jak go teraz zostawię to się załamie i będzie bardzo cierpiał... ale może kiedyś się w nim zakocham... I nie chce później żałować swojej decyzji...

~Mania

 

Kochana Maniu!

Zapewne nie raz myślałaś o zaistniałej sytuacji, być może uważasz, że jest w tym część Twojej winy - związałaś się z kimś, do kogo nic nie czujesz. Zważając na bardzo krótki okres Waszej znajomości można stwierdzić, że decyzja o związku była podjęta zbyt pochopnie lub niewłaściwie określiłaś sobie to, co łączy Cię z tym chłopcem. W Twoim przypadku mamy do czynienia z konfliktem racji równorzędnych, którego właściwie nie da się rozwiązać bez żadnych szkód, czy nieprzyjemności. Na czym polega więc ten konflikt?

Pierwsza strona konfliktu: Pierwszą stroną jesteś Ty, Twoja potrzeba szczęścia i życia w zgodzie z własnym sumieniem. Jak każdy z nas dążysz w życiu do tego, by być szczęśliwym ze swojego dotychczasowego postępowania, by mieć z kim dzielić się tą radością i aby ona nigdy się nie kończyła.

Druga strona konfliktu: Drugą stroną jest Twój chłopak, który podobnie jak Ty i każda z nas, chce być szczęśliwie zakochany, chce mieć udane życie i perspektywy na przyszłość.

Powiedzmy sobie szczerze, że związek z tym chłopcem jest przyczyną Twoich rozterek i ogólnie pojętego nieszczęścia. Abyś była szczęśliwa, musiałabyś zakończyć obecny związek. Szczęściem Twojego chłopaka zaś jesteś Ty i związek z Tobą, którego koniec byłby dla niego tragedią.

Co zatem zrobić?
Fundamentem każdego związku między dwojgiem ludzi musi być miłość, która uskrzydla i obdarowuje obie osoby w tym samym stopniu. Maniu, odpowiedz sobie sama, czy w Twoim przypadku tak właśnie jest? Wmawianie sobie, że być może uda Ci się w nim zakochać jest niewłaściwe - tam gdzie pojawia się przymus z czyjejkolwiek strony, tam kończy się wszystko, co dobre. Trzeba Wam wiedzieć moje kochane, że z pustego nawet Salomon, król sprawiedliwy i prawy, nie naleje. W mojej skromnej ocenie powinnaś przeprosić tego chłopaka za to, że podarowałaś mu nadzieję i pozbawić go złudzeń na Waszą wspólną przyszłość. Nie mówię tego jako feministka, która najchętniej nadziałaby ród męski na drewniany kij i wystrzeliła w kosmos; mówię to jako zwykła nastolatka, która obiektywnie patrzy na zaistniałą sytuację i szuka najlepszego rozwiązania.

Nie chodzi o to, byś Ty, jako dziewczyna, wyszła z tego bez szwanku, a chłopak przypłacił to załamaniem i rozgoryczeniem. Podstawowym kryterium jakim się kieruję jest definicja miłości, której choć nie ma, to każdy ją zna. Miłości nie da się opisać słowami, które są nam znane, trzeba po prostu kochać, gdy się da i pozwolić odejść, kiedy kochać się nie da. Jeśli kiedyś coś do niego poczujesz, on zdecyduje czy dać Ci szansę. Na dzień dzisiejszy nie kończ samej znajomości, uświadom tylko temu chłopcu, że owszem, może na Ciebie czekać, ale nie jesteś w stanie nic od siebie obiecać. Z mojej strony życzę przyszłości rysowanej w jasnych barwach, a najlepiej oczywiście w Twoich ulubionych. Jeśli zdecydujesz się postąpić tak, jak skromnie podpowiadam, przekaż temu chłopcu, że
"Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem."
                                                         Vincent van Gogh

Mill

czwartek, 26 stycznia 2012

Głośna klasa.


Cześć. Mam pewien problem. W czwartej klasie szkoły podstawowej z powodu dużej liczebności mojej klasy zostaliśmy podzieleni na klasę "a" i "b". Ja jestem w "b". Nic się nie zmieniło i jesteśmy w tym samym składzie (teraz jesteśmy w klasie 6) W tym problem że moja klasa bez przerwy hałasuje na lekcji! Żaden nauczyciel nie potrafi nad tym zapanować, nawet nasza wychowawczyni. Nie mogę się przepisać do klasy "a" bo tam jest jeszcze gorzej. Wszyscy się nie lubią i sobie dokuczają. Ja już nie mogę wytrzymać z tą klasą! Na lekcji bez przerwy ktoś przeszkadza, w dodatku nie ma u nas żadnych ambitnych osób. Nie potrafię się skupić na lekcji, bo bez przerwy ktoś gada albo popisuje się przed wszystkimi. Błagam pomóżcie!
~Znerwicowana


Kochana!
 Bardzo ciężko jest zmienić nawyki ludzi. Jeśli nauczyciel - dorosła i wykształcona osoba - nie może sobie poradzić z Twoją klasą, to Tobie będzie bardzo trudno zmienić cokolwiek. Może zacznijmy od rozwiązań, które dotyczą bezpośrednio Ciebie:
 1. Nie wiem, czy inne osoby z Twojej klasy również narzekają na sytuację podczas lekcji, jednak myślę, że Twój problem wynika ze stresu i rozdrażnienia. Spróbuj się zrelaksować. Po powrocie ze szkoły, połóż się i staraj się nie myśleć o niczym. Pośpij sobie, posłuchaj jakiejś spokojnej muzyki. Możesz też iść pobiegać, wybrać się na basen - zależy co kto woli i jak się kto odstresowuje.
 2. Przed snem wykonaj ćwiczenia relaksacyjne, które możesz znaleźć w internecie, bądź w sklepach w postaci książek, nagrań, ulotek.
 3. Zorganizuj swoją pracę. Nie zostawiaj lekcji na wieczór. Zrób je wcześniej, a resztę czasu poświęć na odpoczynek.
 4. Potrenuj skupianie się. Zastosuj ćwiczenia, dzięki którym będziesz umiała pracować nawet w hałasie, a otaczający Cię świat "będzie znikał" podczas wykonywania jakiejś czynności. Może na początku nie będzie to łatwe, jednak z czasem będzie szło Ci coraz lepiej. Takim ćwiczeniem może być np. myślenie o jednej rzeczy przez jakiś czas. Najpierw może być to minuta. Stopniowo zwiększaj czas (do 2, 3 minut), aż do momentu, gdy będziesz umiała skoncentrować się na wybranym obiekcie w 100%.
 5. Jeżeli nadal będziesz się zadręczać, może warto iść do psychologa? Pomoże Ci on się wyciszyć. Unikniesz dzięki temu konfliktów z ludźmi z Twojej klasy,a hałas przestanie Ci przeszkadzać.
 Ogólnie chodzi tutaj o to, abyś sprawdziła, czy Twój problem leży rzeczywiście w zachowaniu Twojej klasy, czy może po prostu jest wynikiem stresu i nerwów. Niepotrzenie rozpoczynać wojny, jeśli sama możesz sobie pomóc. :)
 Jeśli po jakimś czasie nadal nic się nie zmieni, zacznij zabierać ze sobą na lekcję słuchawki. Wiem, że w niektórych szkołach jest to niedozwolone, jendak mam nadzieję, że słuchanie muzyki pomoże Ci skupić się na zadaniach, a nie na głośnym otoczeniu. Jeśli boisz się, że zostaniesz przyłapana, możesz uzgodnić z nauczycielem wcześniej, że masz problemy z koncentracją poprzez hałaśliwych kolegów i prosisz, aby zezwolił na cichutkie słuchanie muzyki. Warto spróbować, bo na pewno Ci to nie zaszkodzi, może jedynie pomóc.:)
 Podczas jakiegoś incydentu zabierz głos. Spróbuj uciszyć kolegów, jednak zrób to taktownie i nie w taki nachalny sposób. Możesz powiedzieć, że masz już dosyć przechwałek i prosisz, aby ludzie dali pracować. Myślę, że z czasem więcej osób zacznie się buntować, bo pewnie nie jesteś jedyną, której głośne zachowanie kolegów przeszkadza w pracy. Ważne jednak, abyś nie uciszała klasy przez cały czas i nie wyszła na marudę, bo na pewno nie poprawi to Twoich kontaktów z klasą.
 Spróbuj przymknąć na to oko. Każdy lubi czasem poszaleć. Wiem, że są jakieś granice, jendak nie odpowiadasz zachowanie innych ludzi. Nic się nie stanie, jeśli czasem nie skończycie tematu, może dzięki temu nauczyciel przełoży kartkówkę, ominie Was sprawdzian.;) Znajdź też te dobre strony.
 W ostateczności powiadom wychowawcę. Sądzę jednak, że nie jest to dobre rozwiązanie, bo nikt nie lubi "kapusiów". Pogorszysz tylko sytuację w klasie. Pisałaś, że wychowawca wie o sprawie. Jeśli nic nie robi, aby było lepiej, możesz iść do niego i poprosić, aby zainteresował się sytuacją, jednak chcesz pozostać anonimowa.
  Myślę, że napisałam Ci wszystkie moje pomysły. Jeśli czytelniczki będą miały jeszcze jakieś rozwiązanie tej sytuacji, miło by było, gdyby się z nami podzieliły.^^
 Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzisz. Pozdrawiam,
 Margaret

Przez niego nie mogę normalnie funkcjonować.

Od pewnego czasu moje relacje z panem X się polepszały. Muszę dodać, że jestem w nim niestety zakochana. Pytał o mnie, chodził ze mną do różnych miejsc i czasem mówił czułe słówka. W jeden dzień to wszystko prysło jak bańka mydlana.
Pisaliśmy smsy. No i on mi napisał, że ja mam piersii, a koleżanka z klasy [nazwijmy ją Y. ona go przytula itd] ich nie ma. ok.
następnego dnia ćwiczyłam z nią piosenkę w toalecie bo tylko tam mamy prywatność. puszczałam muzykę z komórki. w końcu zachciało mi się do ubikacji i dałam jej komórkę do potrzymania. jak wyszłam z ubikacji okazało się że Y weszła na nasze smsy, na tą rozmowę moją i X i dowiedziała się o tych pieersiach. bardzo się wkurzyła. błagałam ją, żeby X nic o tym nie mówiła.
potem na boisku ona mu się wygadała że wie o czym rozmawialiśmy.
on mnie za to znienawidził. myśli, że to ja jej o tym powiedziałam. cytuję go "powiedziałaś o wszystkim Y. teraz nic już ci nie powiem a najlepiej to w ogóle nie będę się na ciebie patrzył. pasuje?" to było jak wywiercenie w brzuchu ogromnej dziury. czułam się okropnie. nie mogę przez to jeść, spać, po prostu normalnie nie funkcjonuję. chyba najgorsze jest to jedzenie. nie mam apetytu, schudłam dwa kilo. chodzę cały czas smutna i przygnębiona. on się do mnie nie odzywa.
Y powiedziała mu, żeby się na mnie nie wkurzał bo to ona weszła na smsy. on chyba jednak nadal nie wierzy. niby udaje że mnie nie widzi, ale przyłapałam go jak kilka razy na lekcji na mnie zerkał.
on teraz ciągle umawia się z Y na nocne pisanie smsów. może chce żebym była zazdrosna? w każdym bądź razie ja tak długo nie wytrzymam. koleżanki widzą mój stan i coraz bardziej się o mnie martwią, tak samo jak rodzina. to okropne.
myślałam nad tym żeby do niego napisać ale nie mogę się odważyć. po prostu nie mogę. boję się podejść bo czuję że mnie wyśmieje.
co zrobić? błagam was o pomoc. moje życie wali się przez jednego chłopaka. nie mogę o nim zapomnieć bo to niewykonalne. mamy małą szkołę i tylko on jeden jest w miarę ładny i fajny. proszę, pomóżcie...

~zakochana


Moja droga.
Czegoś tu nie rozumiem. Na początku piszesz, że się w nim zakochałaś, że nie możesz przez tą sytuację normalnie funkcjonować, a na końcu dodajesz, że macie małą szkołę i że on jeden jest warty uwagi. No to chwila, Ty się nim interesujesz, bo jest takim oryginałem w Waszej szkole, czy naprawdę coś do niego czujesz? Zastanów się nad tym poważnie, bo nie warto walczyć do upadłego, a potem wiązać się z kimś tylko dlatego, że jest „…w miarę ładny i fajny.” Uwierz mi. Żeby z kimś być, trzeba tą osobę naprawdę bardzo kochać, nie wolno w tej materii robić niczego na siłę.
Tak więc jeśli jednak po moim wstępie stwierdziłaś, że jest o co i po co walczyć, to spróbuj z nim porozmawiać. Wyjaśnij mu, co zaszło, że to nie Twoja wina. On nadal się Tobą interesuje, tylko próbuje to ukryć. Twoja koleżanka, tak nawiasem, nie powinna czytać Twojej prywatnej korespondencji, a przede wszystkim nie musiała od razu iść z tym do niego. Powinna Cię za to przeprosić i starać się jak najbardziej załagodzić sytuację, jak najlepiej Ci teraz pomóc. Więc to 'nocne pisanie' odpada.
Co do tego chłopaka, to wydaje mi się, że jest on bardzo niedojrzały, taki typowy dzieciak w piaskownicy, któremu jak się coś nie podoba, jak ktoś mu coś zabiera, to on się obraża i nie przyjmuje przeprosin i wyjaśnień. W dodatku w taki, przepraszam, ale  g ł u p i  sposób pragnie wzbudzić Twoją zazdrość…
Jeśli teraz Cię wyśmieje, to daj sobie z nim spokój, bo naprawdę nie warto. Na świecie jest całe mnóstwo poważnych chłopaków;)
Charlotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x