piątek, 10 lutego 2012

Mój chłopak woli chłopców.

Cześć dziewczyny mój problem oczywiście toczy się chłopaka : (
Chodziłam z nim prawie rok jeśli to ważne to mam 16 lat. Nazwijmy tego chłopaka X poznał on jakieś dwa miesiące temu chłopaka Y. Na początku zdawało mi się że to tylko normalna przyjaźń ale niestety zaczęłam mieć podejrzenia że on woli chłopców ehh...
no i niestety moje przypuszczenia się sprawdziły : ( wczoraj mi się przyznał że no wiecie. Zwyzywałam go, popłakałam się i uciekłam, oczywiście dzwonił do mnie od wczoraj z 60 razy ale ja nie odbieram. Nie daje sobie rady, spędziłam rok z kimś kto teraz to zrozumiałam nic do mnie nie czuł. Nie potrafię tego znieść jak go spotkam to obiecuje że za wszystko mi zapłaci.

~Zraniona


Kochana!
Pomyśl, jak temu chłopakowi musi być teraz ciężko. Już wie, że woli chłopców, że ma inną orientację.
Kiedy był z Tobą, jeszcze nie był tego świadomy. Nie wiedział, że jest homoseksualistą. To ujawniło się dopiero później. I nie jest to absolutnie jego wina! Tak po prostu jest i tego nie da się zmienić. Nie możesz mieć mu tego za złe.
Zrozumiały jest Twój wybuch złości, to był szok i niedowierzanie, że nie wiedziałaś czegoś tak bardzo ważnego o człowieku, z którym byłaś prawie rok. Tyle że on sam tego nie wiedział. Bo nie decydowałby się prawdopodobnie na związek z Tobą.
Piszesz, że nic do Ciebie nie czuł. Nie możesz tego wiedzieć. Mógł Cię kochać i zapewne tak było.
Musisz dać mu sobie to wszystko wytłumaczyć, żeby pomógł Ci to wszystko zrozumieć. I żeby jemu było lżej. Nie twierdzę, że to on ma teraz gorzej, oboje jesteście w trudnej sytuacji, ale musicie sobie wszystko wyjaśnić.
Zgódź się na rozmowę z nim, odbierz choćby telefon od niego, nie utrudniaj mu ze sobą kontaktu.
Doceń też to, że wszystko Ci powiedział, przyznał się, a mógł równie dobrze odejść bez słowa i zostawić Cię w nieświadomości. Ale wiesz o wszystkim od niego. A to znaczy, że Ci ufa. I nie możesz go zawieść.
Nie! Jak go spotkasz, to dasz mu sobie to wytłumaczyć! Nie wolno Ci się na nim mścić za coś, co jest niezależne od niego i od Ciebie! Wolałabyś żyć w błogiej nieświadomości, kiedy on by się strasznie męczył i Ty zapewne też? Wtedy by Cię naprawdę nie kochał, z czasem by Cię prawdopodobnie znienawidził.
Doceń to wszystko, co razem przeżyliście i nie zakładaj z góry, że Cię nie kochał. Tego dowiesz się, kiedy z nim porozmawiasz. Szczerze. Zrób to jak najszybciej.

Charlotte.

czwartek, 9 lutego 2012

Pyszne ciasta walentynkowe


Kochane!

Już niedługo, bo 14 lutego dzień zakochanych - walentynki.
Przez żołądek do serca. Twój ukochany, czy też rodzina będą na pewno zachwyceni słodkim, własnoręcznie wykonanym podarunkiem.
Wbrew przekonaniom nie trzeba być mistrzem kuchni by upiec słodki deser. Prezentuję 3 przepisy, na 3  prościutkie ciasta, które smakiem zachwycą twoje kochanie.

Czekoladowe Ciasto Walentynkowe

  

Składniki:

ciasto:
1 szklanka cukru
2 szklanki mąki
1 szklanka mleka
1 jajko
pół kostki margaryny
3 czubate łyżki kakao
3 łyżki dżemu wiśniowego (lub konfitur - muszą być całe wisienki)
łyżeczka sody oczyszczonej
garść orzechów włoskich

polewa:
3 tabliczki czekolady (gorzkiej, deserowej, lub mlecznej, jak wolimy)

Wykonanie:

Ubić margarynę z jajkiem i cukrem, dodajemy mąkę z sodą, wyrabiając wlewamy mleko, następnie kakao, dżem, na koniec (jeśli robimy w robocie kuchennym, to po wyłączeniu robota!) część orzechów.

Do małej tortownicy (lub większej w kształcie serca) wysmarowanej margaryną i osypanej mąką wlewamy ciasto i na koniec wrzucamy na wierzch resztę orzechów, lekko je docisnąć do środka.

Wkładamy ciasto do piekarnika nagrzanego do 200 st. zmniejszamy temperaturę do180 st. i pieczemy ok. 30-40 minut. jak zaczyna pachnieć sprawdzamy, czy jest w środku suche - cienkim drewnianym patyczkiem do szaszłyków -wbijam go do środka, wyjmuję i sprawdzam czy jest suchy. Jeśli tak -ciasto jest gotowe.
Jeśli jest przypieczone z góry a w środku jeszcze niedokładnie - przykryć folią aluminiową, błyszczącym do góry.

Po upieczeniu ciasto musi trochę ostygnąć.
Wyjmujemy je z formy.
Tabliczki czekolady topimy w rondelku, delikatnie, żeby się nie przypaliły (ja ostatnio odkryłam mikrofalówkę - świetnie się nadaje).
Smarujemy ciasto rozpuszczoną czekoladą.

Stygnie. Podajemy ukochanemu. Ukochany umiera z rozkoszy. ;]


Torcik Walentynkowy

Składniki :
  • 1 szklanka mąki
  • 1 kostka margaryny
  • 3 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 1 szklanka cukru
  • 4 jajka
  • 1 pomarańcza
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • tłuszcz i bułka tarta do formy
  • 1 opakowanie śmietany kremówki (200 ml)
  • 50 g wiórków czekoladowych lub płatków migdałowych
  • owoce kandyzowane











Sposób przygotowania:
Pomarańczę umyć, skórkę zetrzeć na tarce, z miąższu wycisnąć sok.Białka ubić na sztywno. Do miski wsypać obie mąki, dodać margarynę,cukier waniliowy, cukier, żółtka, proszek do pieczenia, skórkę i sok z pomarańczy, utrzeć na puszystą masę. Pod koniec ucierania dodać pianę,delikatnie wymieszać. Formę w kształcie serca wysmarować tłuszczem,wysypać bułką tartą, wyłożyć ciasto. Wstawić do piekarnika i piec 40-50minut w temp. 200oC. Ciasto wyjąć z formy, ostudzić. Śmietanę ubić na sztywno, a następnie cienką warstwą posmarować brzeg i górną powierzchnię. Brzeg obłożyć wiórkami czekoladowymi lub uprażonymi na suchej patelni płatkami migdałowymi. Resztą śmietany napełnić szprycę i udekorować wierzch tortu używając również owoców kandyzowanych.

Walentynkowe Serce

Składniki:
Na biszkopt:

* 5 jajek
* szklanka mąki pszennej
* 3/4 szklanki cukru
* łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 torebka cukru waniliowego


Do przełożenia i dekoracji:

* mrożone owoce (truskawki, wiśnie, maliny)
* galaretka o smaku identycznym jak owoce
* śmietana do ubicia
* śmietanfix
* dżem 

Utrzeć jajka, cukier i cukier waniliowy. Dodać mąkę oraz proszek dopieczenia. Najlepiej wcześniej wymieszać proszek z mąką. Wszystko utrzeć na gładką masę. Przelać do prodiża. Piec około 40 minut.Najlepiej sprawdzać patyczkiem, czy ciasto jest już upieczone w środku.
Upieczone ciasto ostudzić. 
Przygotować galaretkę. 
Ciasto wykroić na kształt serca. Przekroić na pół, przełożyć dżemem owocowym. Na wierzch wyłożyć zimne owoce i zalać galaretką. Brzegi posmarować ubitą śmietaną (śmietanę ubić, pod koniec dodać 2śmietanfixy). Do uzyskania ładnego różowego koloru do śmietany możemy dodać łyżkę soku, np. wiśniowego. 
Gotowe ciasto wstawić na godzinę przed podaniem do lodówki.

~~~

Życzę udanych popisów kulinarnych i otwartej drogi przez żołądek do serca,

pozdrawiam,

Anitt.

Jak go odzyskać?

Pytanie kieruję do Charlotte:
Chodzi o chłopaka. Oboje jesteśmy w 2 gimnazjum. W zeszłym roku wyznał mi miłość i na tym się skończyło. Był moim najlepszym przyjacielem, którego nigdy nie miałam. Tylko on potrafił mnie zrozumieć, wesprzeć, doradzić. W tym roku całe przerwy chodzi z laską z równoległej klasy, razem ćwiczą jakiś taniec, ona ciągle o nim pisze na fotoblogu. Co mam zrobić, aby go odzyskać? To dla mnie bardzo ważne i liczę na was, dziewczyny. ;**
Pozdrawiam,
Ush.

~Ush


Droga Ush!
Dobrze zrozumiałam, odrzuciłaś go, gdy wyznał Ci miłość, tak? A on wtedy został Twoim przyjacielem? Cóż, wtedy był to układ dla Ciebie idealny. Wiedziałaś, że zawsze przy Tobie będzie, bo Cię kocha, ale nie chcesz z nim być, bo on z kolei nie odpowiada z jakiegoś powodu Tobie. On trwał przy Tobie prawdopodobnie bardzo cierpiąc, bo mógł mieć tą nadzieję, że jednak dasz mu jakąś szansę. Nie twierdzę, że go wykorzystywałaś, nie wiem tego, ale taki obraz sytuacji rysuje mi się po przeczytaniu Twojego problemu.
Gdy Twój przyjaciel stracił już całkiem nadzieję i na horyzoncie pojawiła się jakaś dziewczyna, która mu się podoba, a też go nie odrzuca, to zaczął się do niej zbliżać.
Ty jesteś teraz o niego zazdrosna i to nic dziwnego, naprawdę:) Wcześniej jego uwaga była prawdopodobnie skoncentrowana na Tobie, a teraz już nie jest. Myślę, że albo coś do niego czułaś, kiedy byliście przyjaciółmi, ale za bardzo odpowiadało Ci, jak wtedy było i nic mu nie mówiłaś, albo podobało Ci się tylko to, że on Cię adorował i wiedziałaś, że czuje do Ciebie coś więcej, a kiedy to straciłaś, to chcesz o to zawalczyć.
Zastanów się, o co chodzi. Musisz bardzo dokładnie przemyśleć, czy chcesz go odzyskać po to, żeby znów móc patrzeć w jego rozmarzone oczy i korzystać z rad, czy też chcesz mu dać to, co on chciał dać Tobie. Czyli miłość.
Gdy prawdą jest pierwsza opisana przeze mnie możliwość, to nic nie rób. Zapomnij o nim, bo nie można tak wykorzystywać i ranić ludzi. Naprawdę. Kiedy jednak wybrałaś drugi wariant, to spróbuj z nim porozmawiać. Powiedz, że coś do niego czujesz i czekaj na jego reakcję. Nie wiadomo, co zrobi. W każdym razie do niczego go nie zmuszaj, nie popędzaj, daj czas. I nie potępiaj jego wyborów.

Jednak teraz spojrzałam na to z trochę innej strony. Bo pisząc wcześniej przyjęłam, że chcesz go odzyskać jako chłopaka, nie jako przyjaciela. Więc teraz opiszę też tą drugą możliwość.
 Gdy znów chcesz mieć w nim przyjaciela, to będzie Ci naprawdę ciężko. Dla niego Wasza przyjaźń znaczyła coś innego, niż dla Ciebie, on zapewne nadal miał nadzieję, że dasz mu tą szansę, jak pisałam wyżej. Ty nie widziałaś takiej możliwości. On prawdopodobnie cierpiał i teraz się od tego cierpienia uwolnił. Możesz z nim porozmawiać, ale nie wiem, czy to coś da. Nie możesz go do niczego zmuszać.
Tylko od Ciebie zależy, co się teraz stanie. W każdym razie przy podejmowaniu decyzji bierz też pod uwagę jego uczucia i myśli;)

Pozdrawiam,
Charlotte.

środa, 8 lutego 2012

Zakochana w księdzu.

Wy.. Wy to macie się dobrze.. Również chciałabym tak... Zakochałyście się/podoba Wam się chłopak, z którym zawsze możecie porozmawiać, zapytać.. Może niedosłownie tak, ale za chwilę zrozumiecie, co mam na myśli. Bo u mnie rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Cała rzeczywistość, która jest jednym, wielkim problemem, tudzież przeszkodą. Nie wiem, co zrobić, bo właściwie nie ma stąd żadnego wyjścia.. Z dnia na dzień jest coraz trudniej i gorzej o tym myśleć, szukać rozwiązania.. Nawet nie umiem przestać myśleć. Więc ogólnie rzecz biorąc jestem zakochana w księdzu. Taaak, wiem, skąd Wy to znacie, bo pewnie problem jest powszechny, Wasza koleżanka ma tak samo itd. itp. Jednakże to nie jest takie proste, jak osobom, które nigdy tego nie doświadczyły, wydawać się może. Dałabym sobie może i spokój gdyby nie fakt, że On zawsze stara się być na Mszy, na której ja jestem. Także często się patrzy, odwraca wzrok gdy ja patrzę, chrząka, po spojrzeniu (z głową w dół) dotyka ręką swoich ust i policzka oraz wykonuje inne takie 'drobnostki'. Jeśli z Jego strony nie byłoby tego typu zachowań, zapewne odpuściłabym, pomyślała: 'To bez sensu. On nawet nie wie o moim istnieniu i nie przejmuje się tym.' Ale sprawa wygląda inaczej.. Cierpię. I to nie jest przelotne zauroczenie, nie zakochałam się wczoraj. Bodajże trwa to już ponad rok. Po każdej Mszy wszystko narasta.. Poza tym, gdy zawsze idę do Komunii (ale nie do niego) i wiem, że On mnie może zobaczyć bardziej z bliska (jestem zawsze z tyłu w Kościele i w takim charakterystycznym miejscu, że nie ma mowy o tym, że patrzy nie na mnie), trzęsę się. Zwyczajnie się trzęsę i idę chwiejnym krokiem. Nie umiem tego opanować. Lecz jakiś tydzień temu, gdy Jego nie było (co się rzadko zdarza), te uczucie podczas, gdy idę do Komunii, w ogóle się nie ukazało. Szłam normalnie, jak gdyby nigdy nic.
Wracając do samego początku komentarza - ja nie mam jak porozmawiać z Nim, nie mam w ogóle szansy. Być może mogłabym.. Ale nie jestem na tyle odważna, by podejść do Niego, spojrzeć Mu w oczy i poprosić Go o spotkanie, by przykładowo porozmawiać o czymś tam. Po pierwsze - o czym? Owszem, mam pewien problem, z którym mogłabym się zwrócić (nie chodzi o moje uczucia, bo nigdy w życiu nie powiedziałabym Mu o tym) do Niego, ale .. Jak On później będzie na mnie patrzał na Mszy? Czy nie uzna mnie za przysłowiową 'dziwaczkę'?
Byłabym wdzięczna, jeśli ktoś by mi pomógł, pocieszył, podniósł na duchu.. Proszę.. Kiedyś życie wyglądało inaczej, a ja byłam zupełnie inna - weselsza, optymistyczna. Coś się zmieniło.
Zresztą, historia ma jeszcze kilka innych drobiazgów, być może są one istotne, ale i tak zbyt się rozpisałam, by jeszcze nadmieniać o rzeczach, które zapewne wydają się nudne i takie stereotypowe..
Z góry dziękuję za jakąkolwiek odpowiedź, również tą w komentarzu, gdyby takowa się pojawiła.
Bo upadam.. Nie radzę sobie..
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wszystkim powodzenia z ich miłościami. 3mam za Was kciuki, że w końcu każda z Was odnajdzie w miłości to, czego szuka i kogo szuka. Życzę Wam tego z całego serca. :-)

~Nirali
 


Droga Nirali!

Rzeczywiście, Twój problem nie jest prosty, toteż nie ukrywam, że nie było mi łatwo wczuć się w Twoją sytuację. Długo myślałam nad tym co powinnam Ci poradzić, tym bardziej, że nie podałaś swojego wieku, ale myślę, że Ci pomogę. Przedstawię Ci parę rozwiązań, z których możesz skorzystać.

Piszesz, że z Twojej sytuacji nie ma wyjścia... otóż wyjście znajdzie się zawsze, tylko zwykle po prostu nie chcemy takowego dostrzec. Najtrudniejszym, ale też najbardziej efektownym rozwiązaniem byłoby zakończenie tej "znajomości". Mam na myśli zaprzestanie chodzenia do tego kościoła. Gdyby Ci się to udało, po pewnym czasie po prostu przestałabyś o tym księdzu myśleć, złapałabyś lepszy kontakt z innymi chłopakami, aż w końcu odnalazłabyś tego jedynego. Wiem, że teraz ciężko jest Ci w to uwierzyć, ale tak już jest - jedni ludzie z naszego życia odchodzą, a inni przychodzą. Jedyne, czego nam potrzeba to czas, a tego masz jeszcze dużo.

Co do wspólnej rozmowy... myślę, że nie uznałby Cię za dziwaczkę gdybyś wyjawiła mu swój problem. Księża przecież od tego są - od rozmowy. W ten sposób mogłabyś chociaż trochę poznać go od prywatnej strony, mogłoby się nawet okazać, że nie jest on warty Twojej uwagi. Jeśli bardzo tego chcesz, zdobądź się na odwagę i podejdź do niego, ale pamiętaj, że zawsze jest ryzyko, że zapyta Cię dlaczego akurat on, a poza tym to w sumie obcy dla Ciebie mężczyzna, więc bądź z tym ostrożna.

Napisałaś, że ksiądz odwraca wzrok, dotyka swoich ust, policzka, co rzeczywiście w mowie ciała oznacza zwykle próbę ukrycia swoich emocji, napięcia. Ale pomyśl... nawet jeśli on coś do Ciebie czuje, to widocznie nie chce/boi się Ci o tym powiedzieć skoro do tej pory tego nie zrobił. Myślę, że poświęcił swoje życie Bogu z jakiegoś ważnego powodu, więc ciężko byłoby mu to porzucić. Przypuszczam też, że jest on od Ciebie starszy, co też niestety nie jest plusem w tej sytuacji. Trudno byłoby taki związek utrzymać pod presją społeczeństwa, która praktycznie zawsze w takich przypadkach się pojawia. Poza tym to normalny mężczyzna, więc mógłby oczekiwać od Ciebie więcej niż Ty mogłabyś mu dać.

Moja ostatnia propozycja to rozmowa z jakąś starszą osobą, do której masz zaufanie: może to być np. Twoja mama, starsza siostra czy szkolny psycholog/pedagog. Będzie Ci lżej, że nie jesteś z tym sama, że zawsze jest ktoś, kto będzie Cię wspierać.

Podsumowując: zastanów się na poważnie czy chcesz to ciągnąć. Taka decyzja wymaga czasu i spojrzenia na sytuację z dystansu. Jeśli Twoja odpowiedź będzie brzmiała 'tak', to spróbuj z nim porozmawiać
(gdy zdecydujeszsię na ten krok, to musisz liczyć się z tym, że możesz jeszcze bardziejsię zakochać, co może wiązać się z kolejnymi problemami), zwróć uwagę na jego zachowanie, a potem będziesz musiała stwierdzić, czy ksiądz chce, by Wasza znajomość się rozwinęła. Jeśli odpowiesz sobie 'nie', postaraj się zapomnieć. Ostatnie rozwiązanie polecam Ci w obu przypadkach, bo rozmowa zawsze jest na wszystko najlepszym sposobem.

Mam nadzieję, że chociaż trochę Ci pomogłam. Życzę Ci powodzenia w tym trudnym wyborze i pamiętaj, że może wystarczy się rozejrzeć, by znaleźć kogoś, kto jest gotowy oddać Ci wszystko, ale czeka tylko na Twój znak. :)
kasiajonas.

wtorek, 7 lutego 2012

Mowa ciała chłopaków.

czesc! napiszcie coś o mowie ciała chłopaka ;D jak zachowuję się koleś wobec dziewczyny, która mu się podoba, ale nie zna i boi się zagadać. jego postawa, wzrok, mina.. dzięki ;D

~lula


Kochana!

Może na początek - czym jest mowa ciała?

Mowa ciała jest częścią komunikacji niewerbalnej. Obejmuje zazwyczaj mimikę, gesty, ogólne ruchy ciała, ruchy oczu oraz postawę.
Mowę ciała powinno się odczytywać w pewnym kontekście i grupie oraz szukać zgodności. Jeden pojedynczy gest wcale nie musi znaczyć, że podobamy się chłopakowi.

Co dzieje się z poszczególnymi częściami ciała zauroczonego chłopaka?

Oczy.
Źrenice rozszerzają się, wzrok staje się ‘maślany’, ponieważ jego nastawienie zmienia się z negatywnego bądź obojętnego na pozytywny. Mogą się one powiększyć aż do czterech razy, gdy chłopak jest naprawdę podekscytowany. Rozszerzone źrenice sprawiają wrażenie, że oczy stały się dużo większe, co czyni je bardziej atrakcyjnymi. Badania wykazały także, że patrząc na mężczyznę z takimi oczami, Twoje nieświadomie również się powiększają. Duże oczy wzbudzają zaufanie. Rozszerzone źrenice to bardzo ważny znak, bo nikt nie może go udać, zagrać, mówi prawdę o człowieku, wyraźnie wskazuje na to, że ktoś jest nami zafascynowany, że mu się podobamy. Warto więc zwrócić większą uwagę na oczy u chłopaka.
Gdy chłopak widzi interesującą dziewczynę mimowolnie i na bardzo krótki czas szybko unosi brew, co jest oznaką zainteresowania.
Mężczyzna zainteresowany kobietą patrzy na jej usta, a ogólny obszar jego spojrzenia zakreśla trójkąt od linii oczu aż do dolnych części ciała. Jest to strefa spojrzenia intymnego i różni się od strefy spojrzenia towarzyskiego i władczego tym, że nie skupia się wyłącznie na twarzy.
Gdy chłopak uważa, że nie został dostatecznie zauważony, patrzy na Ciebie z wyższością, z uniesionym podbródkiem, co może denerwować.
Gdy ktoś wpadnie chłopakowi w oko mierzy on tą osobę krótkimi spojrzeniami badając, a gdy uzna, że dziewczyna jest warta zachodu, zaczyna się w nią wpatrywać. Co ciekawe, to mężczyźni mają silną potrzebę wpatrywania się w osobę, która im się bardzo podoba, kobiety nie muszą tego robić, chociaż na pewno częstotliwość i długość patrzenia u nich także się zwiększa.
Uporczywość czyjegoś spojrzenia może zdradzać także chęć jego dominacji.

Uśmiech.
Ludzie dysponują 18 rodzajami uśmiechów, ale jedynie kilka wykorzystują we flircie. Uśmiech ukazujący głębsze zainteresowanie polega na uniesieniu górnej wargi i ukazaniu zębów. Śmiech jest sposobem na tworzenie więzi. Badania wykazały, że mężczyznom podobają się bardziej kobiety, które śmieją się z ich dowcipów, natomiast śmieją się one z żartów mężczyzn, którzy wydają im się bardziej pociągający.

Ręce, nogi.
Tworzą one coś w rodzaju kompasu, który pokazuje, co interesuje mężczyzn. Działa to też w przypadku kobiet. Ręce i nogi podświadomie zwracają się ku osobom, które są dla nich atrakcyjne, gdzie chcieliby w tej chwili pójść, być, znaleźć się.

Postawa.
W obecności atrakcyjnych kobiet mężczyzna wypina klatkę piersiową do przodu, wciąga powietrze i chodzi właśnie taki wyprostowany chcąc zaprezentować kobiecie swoją siłę i atrakcyjność. Co ciekawe, robi to zupełnie nieświadomie. A kobiety również nieświadomie to odczytują. Mężczyźni często też próbują zwrócić uwagę kobiety na swoje krocze, ale wiążę się to już z tymi bardziej odważnymi mężczyznami, którzy dokładnie wiedzą, czego oczekują od takiej kobiety (czyt. seksu), choć nie zawsze, bo jak pisałam na samym początku, gesty niestety rzadko są jednoznaczne i trzeba je odczytywać w pewnym kontekście. Mężczyźni także pokazują swoją ‘własność’ poprzez oparcie się o to czy dotykanie tego. Tak samo traktują kobiety, choć jest to zupełnie mimowolne, jak większość takich gestów, ale ma za zadanie pokazać innym mężczyznom, że ta kobieta jest już zajęta. Mężczyźni, którzy zabiegają o kobietę, zachowują się dominująco wobec innych mężczyzn, dla żartów klepią ich po ramieniu, walą w plecy, dają kuksańca w żebra. Niektórzy przybierają zamaszysty albo zawadiacki krok. Inni rozsiadają się na krześle, opierając ramiona o sąsiednie siedzenia, by zawłaszczyć jeszcze więcej przestrzeni. Stają z rękoma opartymi na biodrach lub siadają czy stają z szeroko rozstawionymi nogami. Gładzą się po brodzie, podkreślając męski zarys szczęki. Niektórzy wybuchają głośnym śmiechem lub zamaszyście gestykulują, podskakują i kołyszą się, by dać się zauważyć. Na zewnątrz często podnoszą z ziemi jakiś przedmiot i ciskają nim, podrzucają go, odbijają lub w jakiś inny sposób usiłują za jego pomocą pokazać swoją siłę, szybkość lub celność.”

Kobiece gesty zalotne.
Przy okazji napiszę też trochę o kobiecych gestach zalotnych, żebyśmy były świadome tego, co robimy lub spróbowały nad tym zapanować, co, od razu mówię, jest naprawdę bardzo trudne;)
Kobiety zwykle prostują się, poprawiają włosy i garderobę, kładą ręce na biodrach, zwracają stopy i całe ciało w stronę interesującego mężczyzny, nawiązują przedłużony i coraz częstszy kontakt wzrokowy. Odchylają głowę do tyłu i odgarniają włosy pokazując szyję i pachy, z których wydzielają się feromony. Ich usta się powiększają, a nawilżone i nadęte przyciągają uwagę mężczyzn. Dotykamy własnego ciała i eksponujemy nadgarstki. Kobiety rzucają ukradkowe spojrzenia znad uniesionych ramion i kołyszą biodrami, aby ukazać zarys bioder. Stają także tak, aby biodro było uwypuklone. W obecności atrakcyjnego mężczyzny bawimy się butami zdejmując je i zakładając na zmianę. Mężczyźni przyznają, że splatanie nóg przez kobiety jest dla nich najbardziej atrakcyjną pozycją przyjmowaną przez kobiety.

Mam nadzieję, że znajdziesz w tej notce to, czego szukałaś :)

Charlotte.

Źródła:
1. Mowa ciała, Allan i Barbara Pease.
2. Dlaczego on? Dlaczego ona?, Helen Fisher (cytat).
3. Internet.
4. Wiedza własna.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Ponowne spotkanie przyjaciela z dzieciństwa.

Hej! Po pierwsze - ubóstwiam waszego bloga, jest dla mnie bardzo pomocny, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie mody :) Poza tym lubię czytać wszystkie wasze notki, są bardzo ciekawe.

Mój problem dotyczy... hmm, w sumie nie potrafię go nigdzie zaliczyć. Po części dotyczy przyjaźni a po części chłopaka. No więc... Kiedy byłam mała miałam przyjaciela, Daniela. Byliśmy nierozłączni, uwielbiałam z nim spędzać czas. Niestety tak się złożyło, że musiał się przeprowadzić. Po jego przeprowadzce widziałam go może jeszcze ze dwa razy, później już nigdy się nie spotkaliśmy. W zeszłym roku do mojego gimnazjum przyszli nowi uczniowie (pierwszoklasiści) i Daniel ku mojemu zaskoczeniu był wśród tych nowych uczniów. Nie poznałam go od razu, zorientowałam się, że to on dopiero kilka miesięcy temu, chyba w maju. Wszystko się zgadza - imię, nazwisko, dzielnica do której się przeprowadził. Poza tym poznaję jego oczy. Od początku zeszłego roku wiedziałam, że już je gdzieś widziałam... Pozwolę sobie opisać kilka incydentów:
1. W zeszłym roku wchodziłam do szkoły akurat wtedy, kiedy był dzwonek na przerwę. Zauważyłam, że on i jego kumple wychodzą z klasy jednak Daniel mnie nie zauważył. Dopiero chwilę później jeden z jego kolegów mnie zobaczył, pobiegł do niego, zaczął go szarpać za koszulkę i mamrotał coś w stylu `Patrz kto idzie, patrz kto idzie!`.
2. W październiku szłam do koleżanki i pech chciał, że akurat wpadłam na niego i jego kolegów jak wracali z boiska. On mnie zauważył i razem z kolegami zaczęli gwizdać i rzucać teksty w stylu `Ale fajnaaa!` (wnioskuję, że do mnie bo na ulicy nie było żadnej innej dziewczyny ;d).
3. Jakiś tydzień temu przechodziłam obok nich na przerwie, on szybko szturchnął kumpla który później zawołał mnie po nazwisku (innym razem Daniel sam zawołał mnie po imieniu).
Oprócz tego ciągle się na mnie patrzy, czasem jego kolega mnie przedrzeźnia jak coś powiem. Chciałabym odnowić przyjaźń, wydaje mi się, że on mnie rozpoznał ale nie wiem jak zagadać, boję się, że może jednak mnie mnie poznał. Kiedyś próbowałam mu coś napisać ale rozmowa totalnie się nie kleiła więc to olałam. Co mam robić, co o tym myślicie?
~liaa, 15 lat.

przeczytałam, że mój problem został już przydzielony... chciałam jeszcze tylko dodać dzisiejszy mały incydent do tych, które podałam w pierwszej wiadomości.

więc... siedziałam na przerwie razem z koleżankami. Daniel akurat miał lekcje w klasie obok i siedział razem ze swoimi kumplami. spokojnie sobie gadałyśmy o jakichś pierdołach aż tu nagle jedna z nas dostała w głowę papierową kulką :D okazało się, że rzucił ją Daniel i w zasadzie to ja byłam celem xd przez całe 20 minut się rzucaliśmy tymi kulkami i on ciągle się na mnie gapił, na żadną inną dziewczynę. kilka razy udało mi się do niego uśmiechnąć, w sumie on też raz się do mnie uśmiechnął. ja już totalnie nie wiem co mam robić.

dzięki wielkie jeszcze raz dziewczyny, uwielbiam was <3 w ogóle jakoś tak lepiej mi się od razu zrobiło i nie mogę się już doczekać aż któraś z was mi odpisze. dziękuję! :3
~liaa.


Kochana!
Może na samym początku napiszę, że moim zdaniem Daniel Cię poznał. Może nie od razu, ale raczej poznał, wie, że jesteś jego przyjaciółką z dzieciństwa.
Daniel próbuję za wszelką cenę zwrócić na siebie Twoją uwagę. Wiedzą o Tobie jego koledzy, co przy większej ich ilości potrafi być naprawdę męczące, wiem coś o tym;) Jego kumple nie dość, że coś o Tobie wiedzą, to jeszcze zwracają na Ciebie uwagę i to tak, żebyś wiedziała, że chodzi właśnie o Ciebie. Co on mógł im o Tobie powiedzieć? Mógł im zwyczajnie jedynie zwrócić na Ciebie uwagę, rzucić coś w stylu: ‘O patrzcie, jaka fajna dziewczyna.’ I oni wiedzieli, co zrobić z resztą;)  Ale jest też możliwość, że powiedział im o tym, że jesteś jego przyjaciółką z dzieciństwa. Tego nie wiem. W każdym razie faktem jest, że wszyscy zwracają na Ciebie uwagę.
Uważam też, że on chciałby jakoś odnowić z Tobą ten kontakt. Tylko że piszesz, że próbowałaś, ale z rozmowy nic Wam nie wyszło. Hmm… A kiedy do niego pisałaś? Może wtedy jeszcze nie wiedział, kim jesteś i nie zwrócił na Ciebie uwagi? A może dopiero po tym zdarzeniu Cię zauważył, rozpoznał i zaczął zachowywać się tak, jak teraz?
Co robić?
Jeśli Ci się podoba, co mogę też wnioskować z wiadomości, to olej jego kumpli (potrafią być denerwujący) i weź się do roboty, pokaż mu, że jest coś na rzeczy. Jeśli on nadal będzie się tak zachowywał po tym, jak zwróciłaś na niego taką uwagę, to znaczy, że jest strasznie dziecinny i ja bym sobie nie zawracała nim głowy.
Jeśli chcesz odnowić Waszą przyjaźń, to przestań się z nim bawić, tylko podejdź do niego i na spokojnie, w cztery oczy wszystko powiedz. Spytaj, co ma na celu jego zachowanie, czy Cię pamięta, to tak dla formalności, i czy chce odnowić przyjaźń. Od jego odpowiedzi powinnaś uzależnić swoją decyzję co do niego.
Gdy jednak nie chcesz odnawiać przyjaźni i nie chcesz niczego więcej od Daniela, to nie zwracaj na niego uwagi, a kiedyś powinno mu się to znudzić i wtedy przestanie.
Pozdrawiam serdecznie,
Charlotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x