Cześć!
Mam prawie 16 lat i problem z rodzicami. :)
Szczególnie z mamą. Ma paranoję na temat pieniędzy. Nie potrafi zrozumieć, że akceptuję to, że nie mam tyle kasy ile moje przyjaciółki - fakt, przyjaźnię się z dziewczynami, których rodzice zarabiają sporo więcej od moich, ale nie jest to dla mnie żaden problem.
Według mojej mamy mam jej za złe, że nie pojechałam w ferie na narty, a moje koleżanki i owszem. To samo z zagranicznymi obozami czy drgimi gadżetami. Mi naprawdę to nie przeszkadza, ale kiedy próbuję z mamą spokojnie porozmawiać, ona myśli, że ironizuję.
Druga sprawa to jej specyficzna nadopiekuńczość. Moi znajomi czasami jeżdżą autobusem do oddalonego o troszkę ponad godzinę miasta. Dodam, że rzadko. Dla mamy to jest nie do pomyślenia, że mogłabym z nimi pojechać. Najśmieszniejsze jest to, że za każdym razem, kiedy ją o to pytam, to się zgadza, a dopiero dzień przed wyjazdem zmienia zdanie, podając jakąkolwiek wymówkę. A to za zimno, a to nagle nie podoba się jej moja znajoma, którą dwa dni wcześniej stawiała mi za wzór.
Trzecią, ostatnią już sprawą jest wyjazd na koncert. Nie jest tani, ale mam już zebrane prawie 200 zł. Nawet jeśli nie uzbieram całej sumy sama, pomoże babcia czy ciocia. W ostateczności rodzice. Umówiliśmy się z czwórką przyjaciół, że wujek jednego kolegi pojedzie z nami do Warszawy na ten koncert. Problem jest taki, że boję się, że mama się nie zgodzi.
Uczę się dobrze, nie imprezuję, mama żyje w przekonaniu, że alkohol widzę tylko na uroczystościach rodzinnych. Jak mogę ją przekonać, żeby puściła mnie na koncert? Już sam fakt, że zastanawiam się nad ZAPYTANIEM jej pokazuje, jak bardzo mi zależy.
Pomocy!
Przepraszam za rozpisanie się :)
~adreenee
Droga Adreenee!
Zacznę od kwestii nadopiekuńczości. Jest ona typowa dla większości rodziców, Twoi nie stanowią wyjątku. Na nadopiekuńczość nie ma żadnej magicznej, natychmiastowej metody. Jedyny sposób na pokonanie jej to wykazywanie się odpowiedzialnością przed rodzicami, pokazywanie im, że jesteś godna zaufania. Jednak niektórzy rodzice są nadopiekuńczy i tacy już pozostaną, niezależnie od Twoich starań. Spróbuj zwiększyć ich zaufanie do Ciebie, ale jeśli to nie przyniesie skutków, nie czuj się rozczarowana. Tak jak niktórzy bywają gadatliwi, a inni nieśmiali, tak pewni rodzice bywają nadopiekuńczy.
Temat nadopiekuńczości przewija się w poprzednich dwóch notkach z działu "rodzina", zajrzyj do nich :)
Teraz druga kwestia, czyli koncert. Nie chcę cię martwić, ale są małe szanse, że uda ci się pojechać. Skoro mama ma obiekcje odnośnie puszczenia cię do miasta jakieś 100 km od domu. Jednak nie poddawaj się tak łatwo, dla koncertu warto spróbować! ;)
Skoro pieniądze to nie problem, to już spory plus.
Jak zapytać rodziców o zgodę?
Na początek wyczuj dobry moment. Rodzice muszą mieć dobry humor i musi być to COŚ w powietrzu. Wiesz, co mam na myśli ;)
Zapytaj ich ładnie, bez szantażu, łez czy jakiejkolwiek innej formy dramatu.
Wspomij o uzbieranych pieniądzach, to dowód na to, że ci zależy.
Pokz im, że wszystko jest już zorganizowane i nie jest to tak niebezpieczny wyjazd, jak się może wydawać.
Nie poddawaj się tak łatwo. Jeśli to ten koncert, o którym myślę, to jest o co walczyć ;)
Pozostała jeszcze kwestia pieniędzy i tego, że Twoja mama nie widzi tego, że akceptujesz tę różnicę między Tobą a koleżankami.
Skoro rozmowa nie przynosi efektów, myślę, że jedyne, co powinnać robić to w swoje wypowiedzi i styl bycia dyskretnie wplatać stwierdzenie, że Ci nie przeszkadzają różnice majątkowe. Nie ukazywać zazdrości, unikać dwuznacznych sytuacji. Gdy mama o tym wspomni, machnij ręką czy jakoś odpowiedz nie rozciągając tematu, po czym go zmień.
Może to coś zmieni ;)
Mam nadzieję, że pomogłam!
Uściski,
Kwaskowa
|
Potrzebujesz pomocy albo porady w jakiejś sprawie? A może chciałabyś się po prostu komuś wygadać? Jeśli tak, dobrze trafiłaś! Załoga naszego bloga spróbuje Ci pomóc. :)
niedziela, 12 lutego 2012
Moja mama ma obsesję na punkcie pieniędzy. + Jak przekonać rodziców do wyjazdu na koncert?
Boję się facetów.
A ja mam taki problem, a mianowicie: brzydzę
się facetów. Boję się ich, mam tak od dawna. Coś w środku mówi mi, że
oni są źli, ze krzywdzą i zniewalają kobiety itp. Na początku
nie przeszkadzało mi to, ale teraz zaczynam się martwić. Co więcej,
nie przypominam sobie, by jakiś facet w przeszłości mnie skrzywdził,
więc nie wiem, skąd ten lęk.
~AntyBoys
Kochana AntyBoys!
Przyjęło się, że zawsze najpierw powinno się wyleczyć przyczynę, a dopiero potem skutki, czy to w chorobie, czy w jakiejkolwiek innej dziedzinie.
Piszesz, że nikt nigdy Cię nie skrzywdził... ale może usłyszałaś z ust mężczyzny coś złego, ktoś Cię mocno skrytykował? Poza tym wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach nie jest trudno o takie wyobrażenie o facetach. W literaturze, w filmie, w muzyce... praktycznie wszędzie to mężczyźni przedstawieni są jako złe charaktery. To oni rozkochują w sobie kobiety, obiecują im co tylko ślina na język przyniesie, często poddają je przemocy fizycznej lub psychicznej, a potem zwyczajnie je porzucają. To samo możesz przeczytać w gazetach czy usłyszeć w wiadomościach - kolejny mężczyzna kogoś zgwałcił, okradł, oszukał,zamordował. Można by wymieniać wiele takich przykładów. Takie są media- kształtują w nas obraz społeczeństwa zdemoralizowanego, powtarzają stereotypy, w które my po prostu zaczynamy wierzyć jeśli nie posiadamy umiejętności analizowania tego, co słyszymy. Kolejna rzecz - czy w Twoim otoczeniu był przypadek krzywdy, którą mężczyzna wyrządził kobiecie? Nie musiałaś sama tego doświadczyć, ale podświadomie zakodowałaś, że mężczyzna = niebezpieczeństwo. Poznanie przyczyny Twojego lęku nie rozwiąże całej sprawy, ale będzie Ci łatwiej go zwalczyć.
Ponieważ do nas napisałaś, wnioskuję, że chcesz się zmienić i zachowywać się normalnie w towarzystwie chłopaków. Przygotowałam Ci parę zadań, które krok po kroku możesz zastosować, by sobie pomóc:
1. Najpierw uzbrój się w cierpliwość, bo taka "terapia" będzie wymagała od Ciebie zaangażowania i poświęcenia dużej ilości czasu.
2. Zacznij od drobiazgów. Poproś kolegę z klasy, żeby Ci w czymś pomógł (w czymkolwiek, np. z zadaniem domowym, tutaj możesz popisać się swoją kreatywnością), uśmiechnij się do przypadkowego przechodnia. To przygotuje Cię do trudniejszych zadań.
3. Na pewno jakaś Twoja przyjaciółka czy koleżanka ma bliższy kontakt z jakimś chłopakiem. Poproś ją, żeby Cię z nim zapoznała.Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj ile się da z chłopcami. Po pewnym czasie przekonasz się, że nie są tacy źli, a wręcz przeciwnie - da się z nimi świetnie pożartować (i nie są to tylko dziecinne kawały), nigdy nie jest z nimi nudno, a gdy trzeba, potrafią zachowywać się poważnie.Na pewno w końcu w którymś z nich znajdziesz przyjaciela, któremu będziesz mogła ufać. Wierzę, że wtedy będzie z Tobą już dużo lepiej.
4. Porozmawiaj ze swoimi koleżankami, które są w szczęśliwych związkach. Obejrzyj film, w którym to mężczyzna będzie tą zakochaną po uszy stroną, posłuchaj piosenek o cudownej miłości. Uwierz, że taka istnieje.
5. I w końcu dochodzimy do punktu, w którym powiem Ci coś o miłości, coś, co już pewnie wiesz. Znajdziesz ją, kiedy nie będziesz jej szukać, w najmniej oczekiwanym momencie. Zauważysz kiedy będziesz gotowa się otworzyć, po prostu to poczujesz, a ta chwila będzie dla Ciebie cudowna.
Jeśli to wszystko nie pomoże, spróbuj porozmawiać z kimś starszym i zaufanym, bo problem może siedzieć głębiej, a ja po przeczytaniu Twojego "listu" po prostu tego nie znalazłam.
W każdym razie życzę Ci powodzenia i nie poddawaj się! :)
kasiajonas
~AntyBoys
Kochana AntyBoys!
Przyjęło się, że zawsze najpierw powinno się wyleczyć przyczynę, a dopiero potem skutki, czy to w chorobie, czy w jakiejkolwiek innej dziedzinie.
Piszesz, że nikt nigdy Cię nie skrzywdził... ale może usłyszałaś z ust mężczyzny coś złego, ktoś Cię mocno skrytykował? Poza tym wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach nie jest trudno o takie wyobrażenie o facetach. W literaturze, w filmie, w muzyce... praktycznie wszędzie to mężczyźni przedstawieni są jako złe charaktery. To oni rozkochują w sobie kobiety, obiecują im co tylko ślina na język przyniesie, często poddają je przemocy fizycznej lub psychicznej, a potem zwyczajnie je porzucają. To samo możesz przeczytać w gazetach czy usłyszeć w wiadomościach - kolejny mężczyzna kogoś zgwałcił, okradł, oszukał,zamordował. Można by wymieniać wiele takich przykładów. Takie są media- kształtują w nas obraz społeczeństwa zdemoralizowanego, powtarzają stereotypy, w które my po prostu zaczynamy wierzyć jeśli nie posiadamy umiejętności analizowania tego, co słyszymy. Kolejna rzecz - czy w Twoim otoczeniu był przypadek krzywdy, którą mężczyzna wyrządził kobiecie? Nie musiałaś sama tego doświadczyć, ale podświadomie zakodowałaś, że mężczyzna = niebezpieczeństwo. Poznanie przyczyny Twojego lęku nie rozwiąże całej sprawy, ale będzie Ci łatwiej go zwalczyć.
Ponieważ do nas napisałaś, wnioskuję, że chcesz się zmienić i zachowywać się normalnie w towarzystwie chłopaków. Przygotowałam Ci parę zadań, które krok po kroku możesz zastosować, by sobie pomóc:
1. Najpierw uzbrój się w cierpliwość, bo taka "terapia" będzie wymagała od Ciebie zaangażowania i poświęcenia dużej ilości czasu.
2. Zacznij od drobiazgów. Poproś kolegę z klasy, żeby Ci w czymś pomógł (w czymkolwiek, np. z zadaniem domowym, tutaj możesz popisać się swoją kreatywnością), uśmiechnij się do przypadkowego przechodnia. To przygotuje Cię do trudniejszych zadań.
3. Na pewno jakaś Twoja przyjaciółka czy koleżanka ma bliższy kontakt z jakimś chłopakiem. Poproś ją, żeby Cię z nim zapoznała.Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj ile się da z chłopcami. Po pewnym czasie przekonasz się, że nie są tacy źli, a wręcz przeciwnie - da się z nimi świetnie pożartować (i nie są to tylko dziecinne kawały), nigdy nie jest z nimi nudno, a gdy trzeba, potrafią zachowywać się poważnie.Na pewno w końcu w którymś z nich znajdziesz przyjaciela, któremu będziesz mogła ufać. Wierzę, że wtedy będzie z Tobą już dużo lepiej.
4. Porozmawiaj ze swoimi koleżankami, które są w szczęśliwych związkach. Obejrzyj film, w którym to mężczyzna będzie tą zakochaną po uszy stroną, posłuchaj piosenek o cudownej miłości. Uwierz, że taka istnieje.
5. I w końcu dochodzimy do punktu, w którym powiem Ci coś o miłości, coś, co już pewnie wiesz. Znajdziesz ją, kiedy nie będziesz jej szukać, w najmniej oczekiwanym momencie. Zauważysz kiedy będziesz gotowa się otworzyć, po prostu to poczujesz, a ta chwila będzie dla Ciebie cudowna.
Jeśli to wszystko nie pomoże, spróbuj porozmawiać z kimś starszym i zaufanym, bo problem może siedzieć głębiej, a ja po przeczytaniu Twojego "listu" po prostu tego nie znalazłam.
W każdym razie życzę Ci powodzenia i nie poddawaj się! :)
kasiajonas
sobota, 11 lutego 2012
Chcę być bardziej lubiana.
Hej! Mam na imię Angelika i chodzę do pierwszej gimnazjum. Mam prośbę. Czy mogłybyście napisać co zrobić żeby koleżanki mnie bardziej polubiły itd? Jestem nieśmiała i proszę nie piszcie mi tylko abym była sobą bo nie wiem jak..:( Jak mam sie zachowywać? Bardzo proszę o pomoc.
|
~Angelika
|
Droga Angeliko!
Ciężko jest nie mówić Ci, abyś była sobą, ponieważ to podstawa! Rozumiem, że jesteś nieśmiała, jednak trzeba z tym walczyć. Pytanie: jak? Kilka przykładów:
1. Wypisz wszystkie swoje zalety, rzeczy, w których jesteś dobra i te, którymi się interesujesz. Codziennie zerkaj na nie i przypominaj sobie swoje mocne strony.
2. Przeglądaj się w lustrze i powtarzaj sobie jakieś hasło, które pomoże Ci podnieść swoją samoocenę, np.:"Nie interesuje mnie zdanie innych, jestem sobą, żyję dla siebie i nikogo nie powinno to obchodzić!" Coś takiego, co sprawi, że poczujesz się pewniejsza.:)
3. Porozmawiaj z bliską Ci osobą. Może być to mama, siostra, przyjaciółka. Powiedz, że jesteś nieśmiała i nie wiesz jak to zwalczyć. Taka osoba na pewno powie Ci coś miłego. Dobra rada nie jest zła;).
Wiesz już, co zrobić, aby walczyć z nieśmiałością. Ale co z koleżankami? Oto kilka moich propozycji:
1. Znajdź najsłabsze ogniwo. Jest to osoba, która wykazuje najmniejszą dominację, jednak może wprowadzić Cię w grupę. Umów się z nią po szkole, obejrzyjcie wspólnie jakiś film, po prostu poznajcie się bliżej. Czasem wystarczy jeden wieczór, aby otworzyć się przed drugą osobą.
2. Zaimponuj rówieśnikom. Wyrób sobie swój własny styl, coś niepowtarzalnego, czym się wyróżnisz. Na pewno nikt tego nie zapomni i staniesz się bardziej rozpoznawalna. Zyskasz podziw koleżanek, a równocześnie ich sympatię.:)
3. Bądź miła dla innych. Nie pokazuj swoich "fochów" tylko dąż do porozumienia.
4. Zaczynaj pierwsza rozmowę. Jeśli widzisz, że koleżanka siedzi na przerwie sama, podejdź do niej i zagadaj. Może akurat znajdziecie wspólny język?
5. Bądź kreatywna. Miej wiele dobrych pomysłów, pokaż, że masz poczucie humoru i umiesz się bawić. Ludzie lubią takie osoby.:) Wystarczy, że często będziesz się uśmiechać i zaciekawisz innych swoimi historiami.
Właściwie to nie ma jednego sprawdzonego sposobu na zawieranie przyjaźni. Ludzie muszą lubić Cię za to, jaka jesteś. Prawda jest taka, że im bardziej będzie Ci zależeć, tym otoczenie będzie bardziej to wyczuwało. Czasem odpycha to ludzi, dlatego nie skupiaj się tylko na znajdywaniu koleżanek. Udawaj, że Ci nie zależy, jednak nie bądź obojętna. Myślę, że powinnaś przeczytać parę notek, w których był już poruszany Twój problem:
1. http://nasze-babskie-sprawy.blog.onet.pl/2,ID416313995,index.html - notka Siedmiokropki.
2. http://nasze-babskie-sprawy.blog.onet.pl/2,ID412034208,index.html - notka Crazy.
Pamiętaj, aby nie narzucać się ludziom, bo odniesie to przeciwny skutek.
Głowa do góry, wszystko się ułoży! Trzymam za Ciebie kciuki,
Margaret
P.S. Dziękuję mojej przyjaciółce, O., która pomogła mi w napisaniu dzisiejszej notki.:* Czasem muszę zasięgnąć rady innych osób.:)
Niech mnie wreszcie wypuszczą z gniazdka!
Hej dziewczyny!
Prowadzicie wspaniałego bloga, wiele razy udzieliłyście pomocy innym dziewczynom, więc mam nadzieję, że mi też pomożecie.
Otóż moi rodzice (szczególnie mama) mają skłonności do wielu zakazów i warunków. Szanuję ich decyzje, bardzo, ale ostatnio czuję się bardzo ogranioczana... Nie mogę już wychodzić z domu, kiedy się ściemnia (czyli teraz w zimie to około 17:00), a moi znajomi właśnie zaplanowali mały wypad na godzinę i chętnie zabraliby mnie ze sobą, ale ja już wyjść nie mogę. Mam wiele kolegów w mieście, gdzie jest moja szkoła, ale nie pozwolą mi tam samej pojechać. Nie pozwalają mi iść z przyjaciółmi na dyskoteki, bo mówią, że to za późno: od 21:00 do 23:00/0:00, mimo, że te dyskoteki odbywają się jedynie co drugi piątek. Wybzdurali sobie też, że mają tam narkotyki. Starałam się ich zapewnić, że to nie jest prawda, a co do czasu, w którym się te dyskoteki odbywają, wytłumaczyłam, że w co drugi pitek możnaby było trochę poszaleć, no i w końcu to początek weekendu. Powiedziałam też, że nie ma sensu siedzieć tam trzy godziny przy tak głośnej muzyce, bo na dłuższą metę w takim hałasie się nie da. Niestety, nie udało mi się przekonać rodziców na jakąkolwiek z tych trzech wymienionych rzeczy. Nie wiem, czy to przez to, że nie dysponuję silnymi argumentami, czy jest może jakiś inny powód. Rodzice nadal myślą, że jestem jeszcze małym pisklątkiem, ale mam skrzydełka i chciałabym ten pierwszy raz wyfrunąć z gniazdka. Proszę doradźcie!
~Lilly, 15 lat
Droga Lilly!
Zacznijmy od tego, że 15 lat to nie tak dużo. Druga lub trzecia klasa gimnazjum. Nie dziw się rodzicom, gimnazjum to w sumie nie jest czas na nocne dyskoteki. Może moje poglądy w tej kwestii sa dość sztywne, ale z pewnością wiele osób się ze mną zgodzi. Na dyskoteki zaczekaj do liceum, chodź już niewiele czasu ci do niego pozostało, jednak on robi różnicę. W liceum wszyscy traktują cię poważniej.
Tak więc w przypadku dyskotek radziłabym odpuścić, bo dyskusje z rodzicami to walka z wiatrakami.
Jeśli jednak jesteś zdecydowana, że musisz tam pójść, bo Twoi znajomi się tam wybierają, może zaproponuj rodzicom, aby porozmawiali z rodzicami tych koleżanek. Jeśli to nie podziała, nie naciskaj. Jeszcze masz czas na dyskoteki.
Jeśli zaś chodzi o wyjścia po tym, jak się ściemniło, proponuję ci stopniowe przyzwyczajanie rodziców. Wychodź jakąś godzinę przed zmierzchem, tak, aby wracać tuż po nim. Zapowiedz rodzicom, o której wrócisz, na przykład o 17 - tuż po zmierzchu. Stopniowo wracaj coraz dłuższy czas po zmierzchu. Na początku rodzice będą stawiali opór zapewne, ale nie martw się, po pewnym czasie ustąpią. A jeśli nie, zrób chwilę przerwy i zacznij od nowa ;)
No i jeszcze sprawa wyjazdów do miasta nieopodal. To jest dość proste - kwestia paru warunków. Rodzice zgodzą się na pewno na odwiedzenie w domu kogoś, jeśli będą choć odrobinę znali tego kogoś oraz jego rodziców. Od czego są wywiadówki? Tam mogą się zapoznać. Przed następnym zebraniem klasowym wspomnij mamie, żeby zapoznała się przy okazji z rodzicami Twojego znajomego. Jeśli Twoja mama ma samochód, może zechce cię odwieźć? Przy okazji będzie wiedziała, gdzie mieszka Twój znajomy i będzie się mniej o Ciebie martwiła, mając świadomość, że wie, gdzie się znajdujesz.
Pamiętaj, że zakazy rodziców wynikają z ich troski o ciebie i ich miłości, nie złość się na nich. To dla nich trudne chwile. Dla Ciebie też nie są łatwe, ale im więcej dojrzałości i odpowiedzialności wykażesz w tym okresie, tym szybciej on minie.
Uściski,
Kwaskowa :)
Przeprosiny na inny sposób.
Drogie Dziewczyny.
Mój problem nie należy do najłatwiejszych, ale myslę, że dacie rade mi pomóc.
Otóż od penego czasu kłócę się ze swoim chłopakiem. Jesteśmy już prawie półtora roku razem. Te kłótnie są okropne! Sprzeczamy się dosłownie o wszystko. Ostatnio nie miałam zbyt dużo czasu dla niego, ale postanowiliśmy się spotkać, aby się pogodzić i żeby wszystko było już naprawdę okej. Jednak podczas spotkania dosłownie nie odzywaliśmy się do siebie.. Kompletna cisza. Więc podeszłam do niego. Powiedziałam "przepraszam" i mocno przytuliłam. Na początku on tego nie odwzajemnił. Postanowiłam go pocałować. Z tym było lepiej, jednak po paruch chwilach on zaczął mnie dotykać tu i tam. (dodam, że no już tak robiliśmy nie raz) Sory, ale ja uważam że nie było to na miejscu, bo przeprosić to nie łaska, ale gdzie łapki położyć to wie. Ja totalnie nie wiem co o tym mam mysleć. ! wydaje mi się ze jest ze chce sie spotykać ze mną tylko po to aby sie zadowolić macankami. Co jego zachowanie mogło świadczyć?!
~whoownmyheart
Mój problem nie należy do najłatwiejszych, ale myslę, że dacie rade mi pomóc.
Otóż od penego czasu kłócę się ze swoim chłopakiem. Jesteśmy już prawie półtora roku razem. Te kłótnie są okropne! Sprzeczamy się dosłownie o wszystko. Ostatnio nie miałam zbyt dużo czasu dla niego, ale postanowiliśmy się spotkać, aby się pogodzić i żeby wszystko było już naprawdę okej. Jednak podczas spotkania dosłownie nie odzywaliśmy się do siebie.. Kompletna cisza. Więc podeszłam do niego. Powiedziałam "przepraszam" i mocno przytuliłam. Na początku on tego nie odwzajemnił. Postanowiłam go pocałować. Z tym było lepiej, jednak po paruch chwilach on zaczął mnie dotykać tu i tam. (dodam, że no już tak robiliśmy nie raz) Sory, ale ja uważam że nie było to na miejscu, bo przeprosić to nie łaska, ale gdzie łapki położyć to wie. Ja totalnie nie wiem co o tym mam mysleć. ! wydaje mi się ze jest ze chce sie spotykać ze mną tylko po to aby sie zadowolić macankami. Co jego zachowanie mogło świadczyć?!
~whoownmyheart
Kochana whoownmyheart!
Jak to mówią, "nie taki diabeł straszny jak go malują" :) Myślę, że tak samo jest w Twoim przypadku. Może wydawać Ci się, że jest źle, bo to Ty jesteś w tej sytuacji, ale wierz mi, gdybyś spojrzała z dystansu, na pewno zobaczyłabyś, że wszystko da się naprawić.
Napisałaś, że ostatnio nie miałaś dla niego czasu, ale zdecydowaliście się jednak na spotkanie, by się pogodzić. Wydaje mi się, że chłopak po prostu uznał, że to Ty powinnaś go przeprosić właśnie za to, że nie poświęcasz mu wystarczająco dużo uwagi. Ja doskonale to rozumiem, w końcu (chociaż czasem wydaje się inaczej ;) mamy też inne sprawy poza chłopcami, takie jak chociażby szkoła, rodzina czy przyjaciółki. Ciężko jest znaleźć czas na wszystko, ale może wystarczyłoby mu to na spokojnie wytłumaczyć? Myślę, że takie zabieganie i roztargnienie może być również powodem Waszych kłótni "o wszystko". Stres, że nie zdążysz czegoś załatwić wywoływał u Ciebie rozdrażnienie i sytuacja robiła się napięta, a wtedy bardzo łatwo o sprzeczkę. W związku z tym proponuję Ci, żebyś nauczyła się organizować swój czas: kup sobie kalendarz,wszystko dokładnie zapisuj, podziel zadania na priorytety i na to, co może poczekać, a potem... po prostu się tego trzymaj. Systematyczności trzeba się nauczyć, ale wierzę, że dasz radę.
Co do tego, że chłopak zaczął Cię obmacywać... Hm, sama napisałaś, że nie raz się dotykaliście, więc myślę, że uznał to za normalną rzecz i chciał w ten sposób okazać Ci swoje uczucia. Jeśli jednak Ci to przeszkadza, to wiesz, że nie powinnaś się do niczego zmuszać. Musisz sama zdecydować czy chcesz, by Cię dotykał, czy nie, a potem z nim o tym porozmawiać. Do chłopaków trzeba prosto z mostu, Ty też na pewno nie lubisz, kiedy oni wysyłają sprzeczne sygnały.
Myślę, że przy Twoim problemie SPOKOJNE przedstawienie swojego zdania popartego odpowiednimi argumentami wystarczy. Trzymam kciuki za Wasz związek :)
Jak to mówią, "nie taki diabeł straszny jak go malują" :) Myślę, że tak samo jest w Twoim przypadku. Może wydawać Ci się, że jest źle, bo to Ty jesteś w tej sytuacji, ale wierz mi, gdybyś spojrzała z dystansu, na pewno zobaczyłabyś, że wszystko da się naprawić.
Napisałaś, że ostatnio nie miałaś dla niego czasu, ale zdecydowaliście się jednak na spotkanie, by się pogodzić. Wydaje mi się, że chłopak po prostu uznał, że to Ty powinnaś go przeprosić właśnie za to, że nie poświęcasz mu wystarczająco dużo uwagi. Ja doskonale to rozumiem, w końcu (chociaż czasem wydaje się inaczej ;) mamy też inne sprawy poza chłopcami, takie jak chociażby szkoła, rodzina czy przyjaciółki. Ciężko jest znaleźć czas na wszystko, ale może wystarczyłoby mu to na spokojnie wytłumaczyć? Myślę, że takie zabieganie i roztargnienie może być również powodem Waszych kłótni "o wszystko". Stres, że nie zdążysz czegoś załatwić wywoływał u Ciebie rozdrażnienie i sytuacja robiła się napięta, a wtedy bardzo łatwo o sprzeczkę. W związku z tym proponuję Ci, żebyś nauczyła się organizować swój czas: kup sobie kalendarz,wszystko dokładnie zapisuj, podziel zadania na priorytety i na to, co może poczekać, a potem... po prostu się tego trzymaj. Systematyczności trzeba się nauczyć, ale wierzę, że dasz radę.
Co do tego, że chłopak zaczął Cię obmacywać... Hm, sama napisałaś, że nie raz się dotykaliście, więc myślę, że uznał to za normalną rzecz i chciał w ten sposób okazać Ci swoje uczucia. Jeśli jednak Ci to przeszkadza, to wiesz, że nie powinnaś się do niczego zmuszać. Musisz sama zdecydować czy chcesz, by Cię dotykał, czy nie, a potem z nim o tym porozmawiać. Do chłopaków trzeba prosto z mostu, Ty też na pewno nie lubisz, kiedy oni wysyłają sprzeczne sygnały.
Myślę, że przy Twoim problemie SPOKOJNE przedstawienie swojego zdania popartego odpowiednimi argumentami wystarczy. Trzymam kciuki za Wasz związek :)
kasiajonas.
piątek, 10 lutego 2012
Pragnę odrobiny wolności
Witam!
Mam mały problem związany z rodzicami. A mianowicie nie chcą mnie nigdzie wypuszczać! Mam 17 (rocznie 18) lat, inni moi znajomi, a nawet młodsi, normalnie moga wychodzić na imprezy, nocowanie u znajomych itd. Ja za to nawet jak wyjdę z domu po godzinie 20 to jest wielki krzyk! Fakt, 2 razy zdarzyło mi się przesadzić z alkoholem i przyszłam do domu pijana. Teraz za każdym razem mama mówi mi: "Raz się sparzyłam i na zimne będę teraz dmuchać", ale to tylko marna wymówka, bo jakbym tego to zrobiła, to też znalazłaby inny argument. Z kolei tata nie ma nic do powiedzenia, bo pracuje w delegacjii i przyjeżdża co 4 tygodnie albo i rzadziej. Gdy zaczynam rozmawiać z nimi na ten temat, to kończą tekstem "Dopóki nie masz 18 lat i dopóki będziesz na naszym utrzymaniu, to będziesz robiła tak, jak my chcemy". Mam 2 siostry i brata, ja jestem najmłodsza. Jedna siostra zaszła w ciążę jak miała 18 lat, a brat od 18 siedzi w więzieniu. No rozumiem, że chcą mnie chronić, no ale nie przesadzajmy, to co oni robią to lekka przesada. Dodam jeszcze, że nie mieszkam w jakimś wielkim mieście, mieszkam w małej miejscowości, w której praktycznie wszyscy się znają.
Błagam o szybką odpowiedź, bo ja już nie wytrzymuję psychicznie z nimi!!! Tym bardziej, że właśnie zaczęły mi się ferie.
~Monika
Droga Moniko!
Dziwisz się zachowaniu rodziców? Myślę, że sytuacja Twojego starszego brata, jak i siostry nieźle dała im w kość. Traktujesz ich przypadki, jakby nie miały one znaczenia w Twoich relacjach z rodzicami. A mają i to ogromne! Jesteś teraz w wieku, w którym przydarzyły im się ich "przygody", nie dziw się rodzicom, że wolą chuchać na zimne.
W dodatku to, że się upiłaś też nie działa na Twoją korzyść - sprawia to, że rodzice widzą w Twoim zachowaniu coś niewłaściwego, a to ich upewnia w przekonaniu, że nie powinni ci dawać więcej swobody.
Jaka jest moja rada?
Nie spodoba ci się pewnie, ale to jedyny możliwy sposób.
Musisz odzyskać zaufanie rodziców. Wracaj do domu o godzinie, którą ci wyznaczyli, w stanie co najmniej prawie trzeźwym. Rób to, o co cie proszą i kiedy proszą. Pamiętaj, że zaufanie bardzo trudno zdobyć, a łatwo stracić.
Uzbroj się w cierpliwość, a po pewnym czasie (nie mówię, że to będzie tydzień. Raczej miesiąc jak nie dwa.) rodzice zaczną ci na więcej pozwalać. Jednak nie przeginaj nigdy, zawsze musisz być ostrożna i wiedzieć, na ile możesz sobie pozwolić.
Mam nadzieję, że Twoje relacje z rodzicami się poprawią.
Uściski,
Kwaskowa :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)