Hej!
Obserwuje tego bloga od dluższego czasu i postanowilam w koncu napisac.
Otoz moja mama wierzy we wszystkie plotki sasiadek dotyczace mojej osoby. Mieszkam na obrzezach miasta i coz, wszystkie sie znaja. Ostatnio zrobila mi afere o to, jak sie zachowuje. Nie mialam pojecia, o co jej chodzi, bo przeciez nie pale, nie pije, mam spokojne towarzystwo. Pozniej dowiedzialam sie, ze kraza o mnie plotki, ze jestrem satanistką! Wszystko dotarlo do mojej mamy, a ona w to uwierzyla. Kiedy probowalam jej to wytlumaczyc, nawrzeszczala na mnie, ze klamie jej prosto w oczy, bo jej kolezanka wszystko widziala. Pozniej probowalam z nia rozmawiac i wyszlo na jaw, ze wedlug sasiadek wystarczy ubierac sie na czarno i sluchac metalu, by zostac satanista.
Co mam zrobic, zeby mama uwierzyla mnie, a nie plotkom?
~Metalówna
Droga Metalówno!
Plotek nie powstrzymasz, nawet gdybyś bardzo chciała. Takie są niestety minusy życia w małym środowisku i jedyne, co można z nimi zrobić, to je zaakceptować i nauczyć się ignorować.
Dlaczego Twoja mama w nie wierzy? Gdy dorasta dziecko, nagle jego relacje z rodzicem gwałtownie się ograniczają. Nie ma w tym nic złego, ale rodzice wciąż chcą zachować relacje "jak po staremu". Dokąd idziesz, co z nim robisz, kiedy wracasz i dlaczego masz taki, a nie inny humor. A gdy Ty rodzicom nie dostarczasz odpowiedzi, szukają ich na inne sposoby.
Jak sprawić, aby mama nie wierzyła we wszystko, co usłyszy? Myślę, że nie ma jednoznacznego i skutecznego sposobu na rozwiązanie tego problemu. Ja na Twoim miejscu trochę więcej mówiłabym mamie, chociażby o tym, jak Ci minął dzień w szkole, czy z kim wychodzisz. Różne błahostki i trochę ważniejsze sprawy, które sprawią, że mama odczuje, że masz do niej zaufanie. Myślę, że to powinno trochę odmienić sytuację.
Do pewnego stopnia jednak plotki wciąż będą miały znaczenie dla Twojej mamy, ale im więcej zaufania do niej, tym mniejsze ich skutki uboczne :)
Pozdrawiam,
Kwaskowa
|
Potrzebujesz pomocy albo porady w jakiejś sprawie? A może chciałabyś się po prostu komuś wygadać? Jeśli tak, dobrze trafiłaś! Załoga naszego bloga spróbuje Ci pomóc. :)
wtorek, 28 lutego 2012
Mama wierzy w plotki na mój temat.
Źle traktuje dziewczyny, ale nie potrafię o nim zapomnieć.
Skleję kilka moich notatek i problemów, okej ? Będzie chyba łatwiej ^^ Tzn niż pisać to osobno .
No bo on jest... Z jednej strony świetny, uwielbiam z nim gadać, godzinami, całymi dniami (gdybym tylko mogła ;) ) i w ogóle... Jest zabawny, jest wygadany, jest pewny siebie. I jest po prostu sobą, czyli można by powiedzieć, że [prawie że] ideałem.
Z tym jednym, głupim, małym wyjątkiem. Irytuje mnie w nim jedno, dobra, może dwie rzeczy, ale ta druga to tak przy okazji.
A mianowicie on może mieć każdą, zdaję sobie z tego sprawę. Może, ma znajomości od cho.le.ry no i jest przystojny. Bardzo.
Miał wiele lasek. Kilka, kilkanaście z nich traktował jak sz.ma.t.y . W tym moją koleżankę . W gruncie rzeczy to sama dała się tak traktować... No cóż .
I dlatego właśnie już nie wiem co robić ; ( To trwa [ moje zauroczenie, bo podobno to nie jest miłość ] Odpuścić go sobie ? No, ale za co ? Przecież każdy ma jakieś wady ...
No i wiem też , że wychodzi na prostą ... Kiedyś był o wiele gorszy ( nie znałam go wtedy, ale sam mi o tym mówił, no i opinia... ) więc może i za niedługo to traktowanie nielicznych lasek jak sz.m.a.t mu wyjdzie z natury ?
Bo to, że inne dziewczyny za nim szaleją to nie jego wina . Chociaż mnie to doprowadza do wściekłości .
W duszy oczywiście . Ja wiem, że to jest idiota, playboy, ale mimo to nie potrafię o nim zapomnieć. Kiedy ma na opisie, że się nudzi i kto się z nim gdzieś przejdzie mam ochotę do niego napisać od razu . Ale nie mogę. Wiem, że to jest typ człowieka który myśli tylko o korzyściach, o tym bym mu postawiła piwa, kupiła fajki. Owszem, jest milutki, jak bambosze, ale ja nie jestem jego sponsorem / sponsorką , a on nie jest moją dz.iw.ką. No i po za tym pieniądze na drzewach nie rosną ...
Boli mnie to, że nie mogę o nim zapomnieć ...
No więc raz mi powiedział (taaak, pod wpływem, ale u niego to nic dziwnego xd) Że jestem super, mogę na nim polegać, że jestem za.je.bista ale jako koleżanka, a nie dziewczyna. Dosłownie mi tak powiedział, chociaż mi się wydawało, że nie dawałam mu żadnych znaków, że on mi się podoba O_O No cóż ...
Było to tak z miesiąc temu.
No i co sobie z takim poradzić?
~Rubisk
No bo on jest... Z jednej strony świetny, uwielbiam z nim gadać, godzinami, całymi dniami (gdybym tylko mogła ;) ) i w ogóle... Jest zabawny, jest wygadany, jest pewny siebie. I jest po prostu sobą, czyli można by powiedzieć, że [prawie że] ideałem.
Z tym jednym, głupim, małym wyjątkiem. Irytuje mnie w nim jedno, dobra, może dwie rzeczy, ale ta druga to tak przy okazji.
A mianowicie on może mieć każdą, zdaję sobie z tego sprawę. Może, ma znajomości od cho.le.ry no i jest przystojny. Bardzo.
Miał wiele lasek. Kilka, kilkanaście z nich traktował jak sz.ma.t.y . W tym moją koleżankę . W gruncie rzeczy to sama dała się tak traktować... No cóż .
I dlatego właśnie już nie wiem co robić ; ( To trwa [ moje zauroczenie, bo podobno to nie jest miłość ] Odpuścić go sobie ? No, ale za co ? Przecież każdy ma jakieś wady ...
No i wiem też , że wychodzi na prostą ... Kiedyś był o wiele gorszy ( nie znałam go wtedy, ale sam mi o tym mówił, no i opinia... ) więc może i za niedługo to traktowanie nielicznych lasek jak sz.m.a.t mu wyjdzie z natury ?
Bo to, że inne dziewczyny za nim szaleją to nie jego wina . Chociaż mnie to doprowadza do wściekłości .
W duszy oczywiście . Ja wiem, że to jest idiota, playboy, ale mimo to nie potrafię o nim zapomnieć. Kiedy ma na opisie, że się nudzi i kto się z nim gdzieś przejdzie mam ochotę do niego napisać od razu . Ale nie mogę. Wiem, że to jest typ człowieka który myśli tylko o korzyściach, o tym bym mu postawiła piwa, kupiła fajki. Owszem, jest milutki, jak bambosze, ale ja nie jestem jego sponsorem / sponsorką , a on nie jest moją dz.iw.ką. No i po za tym pieniądze na drzewach nie rosną ...
Boli mnie to, że nie mogę o nim zapomnieć ...
No więc raz mi powiedział (taaak, pod wpływem, ale u niego to nic dziwnego xd) Że jestem super, mogę na nim polegać, że jestem za.je.bista ale jako koleżanka, a nie dziewczyna. Dosłownie mi tak powiedział, chociaż mi się wydawało, że nie dawałam mu żadnych znaków, że on mi się podoba O_O No cóż ...
Było to tak z miesiąc temu.
No i co sobie z takim poradzić?
~Rubisk
Droga Rubisk!
Już na wstępie powiem Ci, że musisz zastanowić się z której grupy osób jesteś: czy z tej, która uważa, że ludzie się nie zmieniają, czy z tej, która twierdzi, że każdy zasługuje na drugą szansę. Później powinnaś zdecydować co masz zrobić tak, żeby nie zmieniać swoich zasad, przekonań.
Osobiście wydaje mi się, że udało mu się już Ciebie trochę omotać. Usprawiedliwiasz go, chociaż pewnie wiesz, że nie jest tak jak chciałabyś, żeby było. Nie chcesz dopuścić do siebie myśli, że to, że Twoja koleżanka pozwalała mu się źle traktować (pewnie dlatego, że nie potrafiła powiedzieć "nie" osobie, do której coś czuła) w ogóle go nie usprawiedliwia. Nikt nie ma prawa traktować ludzi jak zabawki. To, że dziewczyny go lubią, owszem, nie musi być jego winą, ale może być. Skoro jest on typem podrywacza i playboy'a, znaczy to, że dobrze wie, że jego wygląd i zachowanie przysparzają przedstawicielki płci pięknej o szybsze bicie serca i lubi to wykorzystywać. Nie musi to być bardzo widoczne, wystarczy, że taki chłopak uśmiechnie się, powie coś miłego, a już zdobywa wielbicielki. Cieszę się jednak, że nie chcesz być jego sponsorką i nie zmieniaj tego - on po prostu Cię wykorzystuje, bo widzi co do niego czujesz.
Nie wiem jak bardzo nie był świadomy tego, co mówił Ci miesiąc temu. Jeśli wiedział co mówi, to prawdopodobnie chciał jeszcze bardziej Cię w sobie rozkochać - rozumiesz, takie zwykłe "zgrywanie niedostępnego". Jednak gdyby był wtedy naprawdę pijany, no to cóż, może to znaczyć dwie rzeczy - albo rzeczywiście jest tak jak mówił, albo po prostu majaczył bez sensu.
Kochana, sama widzisz, że sytuacja nie jest najlepsza. Zerwanie z nim kontaktu byłoby chyba w Twoim przypadku dobrym rozwiązaniem - ja przynajmniej tak bym postąpiła. Zwykle jest tak, że wytłumaczenie "nie potrafię o nim zapomnieć" stwarzamy sobie, bo tak naprawdę zapomnieć nie chcemy, bo cały czas siedzi gdzieś w nas nadzieja, że wszystko ułoży się po naszemu. Jestem pewna, że jeśli tylko się postarasz, uda Ci się. Naprawdę, taki chłopak na Ciebie nie zasługuje, stać Cię na kogoś lepszego.
Pozdrawiam,
kasiajonas.
Już na wstępie powiem Ci, że musisz zastanowić się z której grupy osób jesteś: czy z tej, która uważa, że ludzie się nie zmieniają, czy z tej, która twierdzi, że każdy zasługuje na drugą szansę. Później powinnaś zdecydować co masz zrobić tak, żeby nie zmieniać swoich zasad, przekonań.
Osobiście wydaje mi się, że udało mu się już Ciebie trochę omotać. Usprawiedliwiasz go, chociaż pewnie wiesz, że nie jest tak jak chciałabyś, żeby było. Nie chcesz dopuścić do siebie myśli, że to, że Twoja koleżanka pozwalała mu się źle traktować (pewnie dlatego, że nie potrafiła powiedzieć "nie" osobie, do której coś czuła) w ogóle go nie usprawiedliwia. Nikt nie ma prawa traktować ludzi jak zabawki. To, że dziewczyny go lubią, owszem, nie musi być jego winą, ale może być. Skoro jest on typem podrywacza i playboy'a, znaczy to, że dobrze wie, że jego wygląd i zachowanie przysparzają przedstawicielki płci pięknej o szybsze bicie serca i lubi to wykorzystywać. Nie musi to być bardzo widoczne, wystarczy, że taki chłopak uśmiechnie się, powie coś miłego, a już zdobywa wielbicielki. Cieszę się jednak, że nie chcesz być jego sponsorką i nie zmieniaj tego - on po prostu Cię wykorzystuje, bo widzi co do niego czujesz.
Nie wiem jak bardzo nie był świadomy tego, co mówił Ci miesiąc temu. Jeśli wiedział co mówi, to prawdopodobnie chciał jeszcze bardziej Cię w sobie rozkochać - rozumiesz, takie zwykłe "zgrywanie niedostępnego". Jednak gdyby był wtedy naprawdę pijany, no to cóż, może to znaczyć dwie rzeczy - albo rzeczywiście jest tak jak mówił, albo po prostu majaczył bez sensu.
Kochana, sama widzisz, że sytuacja nie jest najlepsza. Zerwanie z nim kontaktu byłoby chyba w Twoim przypadku dobrym rozwiązaniem - ja przynajmniej tak bym postąpiła. Zwykle jest tak, że wytłumaczenie "nie potrafię o nim zapomnieć" stwarzamy sobie, bo tak naprawdę zapomnieć nie chcemy, bo cały czas siedzi gdzieś w nas nadzieja, że wszystko ułoży się po naszemu. Jestem pewna, że jeśli tylko się postarasz, uda Ci się. Naprawdę, taki chłopak na Ciebie nie zasługuje, stać Cię na kogoś lepszego.
Pozdrawiam,
kasiajonas.
poniedziałek, 27 lutego 2012
Czy znowu się zauroczyłam? Jak mam pomóc przyjaciółce?
Hej Kochane
Mam problem z działu chłopcy ; ( Kieruje Go do Charlotte !
A wiec tak we wrześniu zerwałam z chłopakiem .
Nazywa się on Darek .
Powód zerwania był prosty : Zdałam sobie sprawę , że nic do niego nie czuję . (chodziliśmy tylko dwa miesiące) .
Darek niestety chyba nie przyjął do siebie tej wiadomości i mnie wręcz nienawidzi . ( chodzimy razem o klasy )
No cóż , kiedyś się pogodziliśmy i byliśmy nawet bardzo dobrymi kolegami , i ponoć on się jeszcze w mnie kochał , ale to trwała 1 miesiąc. I potem znów się mnie uczepił ! Kilka dni temu moja prawie przyjaciółka się w nim zakochała , więc zapytałam się go o chodzenie ( mnie też pytała czy nie mam nic przeciwko , powiedziała że nie mam ) . On się zgodził !
Ale napisał mi , że chyba z nią zerwie , bo nic do niej nie czuje .
Wiecie co jak się o tym dowiedziałam to mi po prostu ULŻYŁO !
Coraz więcej o Nim myślę , i wgl chyba znów się zauroczyłam ( uważam , że w moim wieku 12 lat , można się zauroczyć , a nie zakochać - na miłość za wcześnie ) . Oni co prawda jeszcze nie zerwali , ale na wczorajszej dyskotece szkolnej Darek nie powiedział do swojej dziewczyny nawet ' hej ' . Nie zwracał na nią uwagi . Problem jest w tym , że Ola ( ta moja prawie przyjaciółka ) bardzo Go kocha - jak to ona powiedziała . Ach właśnie na tej dysce Darek , dał mi do zrozumienia , że mnie nienawidzi ! Ale miałam to gdzieś , chociaż w domu na GG , wręcz modliłam sie żeby do mnie napisał ; ((
Czy ja znów mogłam się zauroczyć w Darku ? To pierwsze moje pytanie , a drugie to :
Jak Ola ma sobie poradzić z tym , że Darek ją olewa ???
~Dagmara
Kochana Dagmaro!
Wiem, że chciałaś, by na Twoje pytanie odpowiedziała Charlotte, ale zostało ono przydzielone mi, więc mam nadzieję, że dam radę Ci pomóc :)
Na wstępie powiem, że po Twoim opisie odniosłam wrażenie, że Darek jest bardzo niedojrzałą osobą. Ciągle zmienia zdanie, raz Cię lubi, raz nie, raz kocha Olę, raz nie. Swoją niedojrzałość udowadnia jeszcze poprzez ignorowanie swojej dziewczyny - nie ważne, że chce z nią zerwać - olewanie drugiej osoby nie jest na to dobrym sposobem.
Przejdźmy teraz do Twojego zadowolenia po tym jak usłyszałaś, że Darek nic do Oli nie czuje. Nie byłabym na Twoim miejscu w 100% pewna czy zauroczenie wróciło, gdyż bardzo łatwo można je pomylić z przyzwyczajeniem. Kiedy byliście razem, czułaś się wyjątkowa i uznawałaś, że starania chłopaka są czymś oczywistym. Nagle on znalazł sobie dziewczynę, a Ty straciłaś to poczucie bycia potrzebną. Teraz nadzieja wróciła. Musisz zastanowić się czy tęsknisz raczej za uczuciem wyjątkowości, za staraniami Darka czy za rozmowami z nim, wspólnie spędzanym czasem? W pierwszym przypadku myślę, że nie ma sensu zawracać sobie nim głowy. Tego kwiatu pół światu i kiedy znajdziesz tego jedynego, on sprawi, że poczujesz się jak jedyna dziewczyna na świecie. Jednak w drugim przypadku... tutaj sprawa się komplikuje. Możesz próbować go odzyskać (oczywiście nie od razu, po pewnym czasie), przez co możliwym stanie się to, że Twoja przyjaciółka się od Ciebie odwróci. Druga opcja to zastanowienie się czy na pewno chcesz być z chłopakiem, który co chwilę zmienia swoje zdanie i nie raz były chwile, kiedy okazywał Ci swoją niechęć. Poza tym widzisz teraz jak traktuje Olę - musisz liczyć się z tym, że to samo może spotkać Ciebie, chociaż nie jest to pewne.
Druga część Twojego "listu" dotyczyła Oli. Piszesz, że ona twierdzi, że kocha Darka, więc pewnie ciężko byłoby wybić go jej z głowy, chociaż uważam, że to jest to, co powinna zrobić - jeśli rozmowa z nim nie poskutkuje, chyba dobrze byłoby się z nim rozstać. W każdym razie myślę, że gdyby z nim porozmawiała, sytuacja dużo by się nie pogorszyła, a jedynie mogłoby się między nimi polepszyć. Odnoszę wrażenie, że skoro przyjaciółka jest zauroczona, zafascynowana Darkiem, to nie posłuchałaby Cię, gdybyś powiedziała jej o tym, co od niego słyszałaś. Mogłaby jeszcze doszukiwać się w tym jakiegoś spisku tym bardziej, że Ty kiedyś z nim byłaś. Możesz delikatnie podpowiadać jej, że chłopak ma wiele wad i że boisz się, że on potraktuje ją tak jak Ciebie. Jeśli on kiedyś poruszy przy Tobie temat zerwania z Olą, powiedz mu, że powinien z nią o tym porozmawiać.
Jeśli doszłoby do rozstania, okazuj przyjaciółce serdeczność. Słuchaj jej z uwagą kiedy będzie chciała się zwierzyć. Nie bagatelizuj jej słów, nawet jeśli wydają Ci się śmieszne. Postaraj się sprawić, żeby zdała sobie sprawę, że ból minie, a ona znajdzie sobie innego faceta. Bądź przy niej, weź ją do kina, na lody - to naprawdę pomaga.
Na koniec chcę Ci powiedzieć, że podziwiam Cię, bo wiem jak jest trudno wspierać kogoś, kto na dobrą sprawę mógłby być naszym wrogiem. Dobrze, że nie pozwoliłaś tej znajomości przekształcić się w rywalizację, to na pewno wzmocni Twoją i Oli przyjaźń.
Pozdrawiam, i życzę Ci, żebyś dokonała dobrych decyzji,
kasiajonas.
Mam problem z działu chłopcy ; ( Kieruje Go do Charlotte !
A wiec tak we wrześniu zerwałam z chłopakiem .
Nazywa się on Darek .
Powód zerwania był prosty : Zdałam sobie sprawę , że nic do niego nie czuję . (chodziliśmy tylko dwa miesiące) .
Darek niestety chyba nie przyjął do siebie tej wiadomości i mnie wręcz nienawidzi . ( chodzimy razem o klasy )
No cóż , kiedyś się pogodziliśmy i byliśmy nawet bardzo dobrymi kolegami , i ponoć on się jeszcze w mnie kochał , ale to trwała 1 miesiąc. I potem znów się mnie uczepił ! Kilka dni temu moja prawie przyjaciółka się w nim zakochała , więc zapytałam się go o chodzenie ( mnie też pytała czy nie mam nic przeciwko , powiedziała że nie mam ) . On się zgodził !
Ale napisał mi , że chyba z nią zerwie , bo nic do niej nie czuje .
Wiecie co jak się o tym dowiedziałam to mi po prostu ULŻYŁO !
Coraz więcej o Nim myślę , i wgl chyba znów się zauroczyłam ( uważam , że w moim wieku 12 lat , można się zauroczyć , a nie zakochać - na miłość za wcześnie ) . Oni co prawda jeszcze nie zerwali , ale na wczorajszej dyskotece szkolnej Darek nie powiedział do swojej dziewczyny nawet ' hej ' . Nie zwracał na nią uwagi . Problem jest w tym , że Ola ( ta moja prawie przyjaciółka ) bardzo Go kocha - jak to ona powiedziała . Ach właśnie na tej dysce Darek , dał mi do zrozumienia , że mnie nienawidzi ! Ale miałam to gdzieś , chociaż w domu na GG , wręcz modliłam sie żeby do mnie napisał ; ((
Czy ja znów mogłam się zauroczyć w Darku ? To pierwsze moje pytanie , a drugie to :
Jak Ola ma sobie poradzić z tym , że Darek ją olewa ???
~Dagmara
Kochana Dagmaro!
Wiem, że chciałaś, by na Twoje pytanie odpowiedziała Charlotte, ale zostało ono przydzielone mi, więc mam nadzieję, że dam radę Ci pomóc :)
Na wstępie powiem, że po Twoim opisie odniosłam wrażenie, że Darek jest bardzo niedojrzałą osobą. Ciągle zmienia zdanie, raz Cię lubi, raz nie, raz kocha Olę, raz nie. Swoją niedojrzałość udowadnia jeszcze poprzez ignorowanie swojej dziewczyny - nie ważne, że chce z nią zerwać - olewanie drugiej osoby nie jest na to dobrym sposobem.
Przejdźmy teraz do Twojego zadowolenia po tym jak usłyszałaś, że Darek nic do Oli nie czuje. Nie byłabym na Twoim miejscu w 100% pewna czy zauroczenie wróciło, gdyż bardzo łatwo można je pomylić z przyzwyczajeniem. Kiedy byliście razem, czułaś się wyjątkowa i uznawałaś, że starania chłopaka są czymś oczywistym. Nagle on znalazł sobie dziewczynę, a Ty straciłaś to poczucie bycia potrzebną. Teraz nadzieja wróciła. Musisz zastanowić się czy tęsknisz raczej za uczuciem wyjątkowości, za staraniami Darka czy za rozmowami z nim, wspólnie spędzanym czasem? W pierwszym przypadku myślę, że nie ma sensu zawracać sobie nim głowy. Tego kwiatu pół światu i kiedy znajdziesz tego jedynego, on sprawi, że poczujesz się jak jedyna dziewczyna na świecie. Jednak w drugim przypadku... tutaj sprawa się komplikuje. Możesz próbować go odzyskać (oczywiście nie od razu, po pewnym czasie), przez co możliwym stanie się to, że Twoja przyjaciółka się od Ciebie odwróci. Druga opcja to zastanowienie się czy na pewno chcesz być z chłopakiem, który co chwilę zmienia swoje zdanie i nie raz były chwile, kiedy okazywał Ci swoją niechęć. Poza tym widzisz teraz jak traktuje Olę - musisz liczyć się z tym, że to samo może spotkać Ciebie, chociaż nie jest to pewne.
Druga część Twojego "listu" dotyczyła Oli. Piszesz, że ona twierdzi, że kocha Darka, więc pewnie ciężko byłoby wybić go jej z głowy, chociaż uważam, że to jest to, co powinna zrobić - jeśli rozmowa z nim nie poskutkuje, chyba dobrze byłoby się z nim rozstać. W każdym razie myślę, że gdyby z nim porozmawiała, sytuacja dużo by się nie pogorszyła, a jedynie mogłoby się między nimi polepszyć. Odnoszę wrażenie, że skoro przyjaciółka jest zauroczona, zafascynowana Darkiem, to nie posłuchałaby Cię, gdybyś powiedziała jej o tym, co od niego słyszałaś. Mogłaby jeszcze doszukiwać się w tym jakiegoś spisku tym bardziej, że Ty kiedyś z nim byłaś. Możesz delikatnie podpowiadać jej, że chłopak ma wiele wad i że boisz się, że on potraktuje ją tak jak Ciebie. Jeśli on kiedyś poruszy przy Tobie temat zerwania z Olą, powiedz mu, że powinien z nią o tym porozmawiać.
Jeśli doszłoby do rozstania, okazuj przyjaciółce serdeczność. Słuchaj jej z uwagą kiedy będzie chciała się zwierzyć. Nie bagatelizuj jej słów, nawet jeśli wydają Ci się śmieszne. Postaraj się sprawić, żeby zdała sobie sprawę, że ból minie, a ona znajdzie sobie innego faceta. Bądź przy niej, weź ją do kina, na lody - to naprawdę pomaga.
Na koniec chcę Ci powiedzieć, że podziwiam Cię, bo wiem jak jest trudno wspierać kogoś, kto na dobrą sprawę mógłby być naszym wrogiem. Dobrze, że nie pozwoliłaś tej znajomości przekształcić się w rywalizację, to na pewno wzmocni Twoją i Oli przyjaźń.
Pozdrawiam, i życzę Ci, żebyś dokonała dobrych decyzji,
kasiajonas.
niedziela, 26 lutego 2012
Zbliżyła się do niej. Starciła zaufanie do mnie?
Mam dziwny problem. Jestem w trzeciej klasie gimnazjum, mam prawie 16 lat. W zeszłym roku zaczęłam bliżej przyjaźnić się z jedną dziewczyną. Nazwijmy ją X. Razem z nią i innymi koleżankami w klasie tworzymy taką grupę, jest nas dziewięć. W tym tylko jedna osoba, której nie lubię (nie znoszę), ale nie okazuję tego - inni ją lubią, a nie chcę nikogo krzywdzić. Ona będzie Y.
Z X świetnie się dogadujemy - rozmawiamy o wielu sprawach, rozumiemy się niemal bez słów, mamy wspólne zainteresowanie i nawet prowadzimy razem blog. Może nie spędzamy razem każdej chwili, ale naprawdę dobrze się czuję w jej towarzystwie. X na polskim siedzi z Y. Od tego się zaczęło. Rozmawiały i X opowiedziała Y historię o jakimś chłopaku, który jej się podoba (ja jej nie znam). Strasznie się do siebie zbliżyły, teraz X opowiada swoje historie o chłopakach tylko Y. Wczoraj też coś jej się stało (chyba związanego z chłopakami) i powiedziała to Y, a jak ją zapytałam, co się stało, nie chciała powiedzieć. Zbywała mnie, jakbym już się nie liczyła. Nie mam pojęcia, co robić, bo X nie wie, że nie lubię Y, a ja nie chcę ranić jej uczuć. No a najgorsze jest właśnie to, że Y nienawidzę. Wciąż wymienia porozumiewawcze spojrzenia z X i coraz bardziej się do niej upodabnia. To irytujące i smutne. Nie mam pojęcia, co robić. Pomóżcie! |
~Załamana
|
Kochana!
Każdy z nas jest wolnym człowiekiem, może robić, co chce i na co akurat ma ochotę. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że X wcale nie jest zobowiązana do zwierzania się Tobie. Rozumiem, że jest to dla Ciebie przykre, jednak nie możesz wymagać od niej zbyt wiele, jeśli nie jest gotowa na mówienie o sobie i swoich problemach. Myślę, że możesz zacząć od rozmowy. Podczas wspólnego wypadu, w odpowiednim momencie zdeklaruj swoją gotowość do wysłuchania jej problemów. Zapewnij koleżankę, że zawsze może na Ciebie liczyć i bardzo chcesz jej pomóc w razie jakoś problemu.
Jeśli pomimo wyznania X nie powie Ci o co chodzi, po prostu powiedz jej jak się czujesz. Wytłumacz, że nie jest to dla Ciebie przyjemna sprawa, tym bardziej, że myślałaś, że możecie nazywać się przyjaciółkami, a te mówią sobie o wszystkim. Nie narzucaj się dziewczynie, bo niestety działa to w odwrotną stronę.
Możesz także delikatnie podpytać ją o jej sprawy sercowe. Podczas jakiegoś spaceru zapytaj jak układa jej się z chłopakami. Zachęć ją trochę do rozmowy, jendak nie bądź wcibska - na pewno nie osiągniesz tym swojego celu.;)
Możliwe, że X nie powiedziała Ci o sprawach z chłopakami, bo nie czułaby się pewnie mówiąc Ci coś takiego. Może to wynikać z jej usposobienia(ostrożności w zaufaniu, rozsądnym powierzaniu sekretów), ale także z Twojej opinii (może ktoś rozpuszcza jakieś plotki, że nie warto Ci ufać?). Przez jakiś czas staraj się nie rozpowiadać informacji o innych, unikaj ingerowania w czyjeś życie, pokaż, że jesteś godna zaufania. Staraj się też spędzać dużo czasu z X. Może właśnie dzięki wspomnieniom i nowym przygodom odbudujecie swoją więź.:)
Nie masz co się przejmować! To, że X nie powierzyła Ci swojego sekretu to nie koniec świata! Może właśnie Y miała podobną sytuację i lepiej by ją zrozumiała? Czasem właśnie tak jest, że drogi się rozchodzą, nie ma sesnu łamać sobie głowy z powodu jednej osoby. Mówiłaś, że macie dużą paczkę. Postaraj się zadbać także o innych, nie skupiaj się na jednej dziewczynie, bo czasem może się okazać, że jesteś sama. Spotykaj się ze znajomymi, wychodź często z domu. Niech X zatęskni trochę za Tobą!
Myślę, że Twój stosunek do Y ma związek z zazdrością. Może jesteś zła, że X lepiej się z nią dogaduje? Postaraj się przestać myśleć o niej w ten sposób, bądź miła, nawiąż z nią jakiś kontakt. Może tak naprawdę jest to bardzo miła osoba, z którą warto spędzić trochę czasu? Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz!
Pamiętaj, nie denerwuj się za bardzo, bo nic tym nie osiągniesz! Daj sobie trochę czasu, na pewno wszystko się ułoży. Trzymam za Ciebie kciuki!
Margaret
Podoba mi się mój wykładowca.
To chyba w kategorii 'chłopcy', choć to trochę naciągane.
Widziałam
dwa podobne posty, ale jednak sens całej mojej sytuacji jest nieco inny
niż w wypadku tamtych dziewcząt. Ciekawa jestem opinii zupełnie
obiektywnej osoby. Tak więc...
Mam
prawie 20 lat i stosunkowo niedawno zaczęłam studiować. Matematykę...
Jestem jedną z najlepszych osób na roku no ale ciężko na to pracuję. Nie
jestem i nigdy nie byłam ładna [powiedzmy, że moim kompleksem jest
zdecydowanie za duża oponka na brzuchu, której nie da się wyeliminować z
przyczyn niezależnych ode mnie - pomińmy to jednak, ze względu na to,
że jestem świadoma iż mam niezłe nogi i kształtny biust]. Uważam, że
jestem inteligentna i oczytana. Bardzo lubię również dyskutować, no i
mam do tego predyspozycje [żeby mnie przegadać, to trzeba mieć ARGUMENT!
:)]. Jestem również dobrym słuchaczem.
Innymi słowy - znam i swoje zalety i wady.
Jeden
z moich wykładowców - 36letni doktor - wpadł mi w oko. Nie mam jakiejś
specjalnie niskiej samooceny, ale sam pomysł podrywania starszego faceta
[żeby nie było wątpliwości: stanu całkowicie wolnego] wyjątkowo mnie
onieśmiela. No bo... Rozmawiamy na zajęciach [pozwala mi nawet kłócić
się ze sobą dopóki nie zrozumiem, czemu nie mam racji :P a jak czasami
uda mi się tę rację mieć, to mi ją oficjalnie przyznaje ;)], uśmiecham
się do niego gdy tylko złapię na sobie jego wzrok [czasami jest tak
intensywny, że aż go CZUJĘ!], czasem wymienimy krótkie, raczej oficjalne
maile, czasami przez chwilę pogadamy po zajęciach na tematy niezwiązane
z uczelnią [ale dosłownie kilka minut, nie więcej], raz razem
wracaliśmy...
Patrząc
na jego zachowanie w stosunku do mnie mogę stwierdzić, że co najmniej
mnie lubi. Sądząc po tym, jak reaguje na moje [nawet najbardziej
idiotyczne] wątpliwości, jak z oczekiwaniem wpatruje się we mnie, gdy
szuka osoby 'chętnej' do rozwiązywania zadania [jak się zgłaszam, to się
śmieje i mówi, że się nie zgadza, bo to zawsze jest dla mnie 'za
proste' - nawet jak się przyznaję, że nie mam pojęcia jak zacząć, a jak
się nie zgłaszam, to też się śmieje, ale twierdzi wtedy, że teraz czas
na mnie, bo się obrażę i 'dopiero będzie!' ;)], jak patrzy, gdy myśli,
że nie wiedzę... Mam wrażenie, że może nawet jest to coś więcej, niż
zwykłe 'lubienie'. Na pewno nie podchodzi tak do innych dziewcząt z
grupy a sporo ich jest.
Oczywiście
jest duża szansa, że tylko mi się wydaje, że to COŚ znaczy, gdyż nigdy
wcześniej nie miałam okazji przekonać się w jaki sposób swoje
zainteresowanie okazuje facet prawie dwa razy starszy.
Lubi
się ze mną kłócić, to wiem na pewno ;). Lubi jak męczę się przy zadaniu
i otwarcie mówię, że liczę na jego pomoc, bo sama się nie odnajdę i nie
dam sobie rady. Lubi jak się upewniam, czy jest tak, jak powinno. Lubi
jak mówię, że 'gdy on to tłumaczy to wydaje się takie proste, ale żeby
to zrobić samodzielnie to już nie bardzo...' [i inne wypowiedzi w takim
sensie ;)]. Dla świętego spokoju wspomnę też, że wyjątkowo lubi czytać
zadanie z mojej kartki, jeśli mam na sobie bluzkę z dekoltem xD (jest
ode mnie sporo wyższy).
Najbardziej
jednak zastanawia mnie to, że nie pozwala nam (ogólnie: wszystkim) za
bardzo wniknąć w cokolwiek co ma związek z nim a nie ma związku z
tematem, a jednak jak my rozmawialiśmy, to powiedział mi co nieco o
sobie. Na podobne pytania skierowane od innych osób nie odpowiadał. Nie
wiem jednak czy to, że uzyskałam odpowiedzi jest kwestią tego, że to JA
je zadawała, czy to w jaki sposób to robiłam (takie... uprzejme
zainteresowanie, bez nachalnego "MUSZĘ TO WIEDZIEĆ!").
Innymi słowy, jestem w kropce.
Patrząc na to racjonalnie... Co takiego mam ja, czego nie mają kobiety w jego wieku? Co taka małolata może mu dać w życiu?
Być może jest to z mojej strony tylko zauroczenie, no ale co, jeśli nie?
Nie
ma szans na coś w stylu 'szczerej rozmowy', bo od niego zależy moje
istnienie na uczelni i zaliczanie egzaminów w sesji [opiekun mojej
grupy], więc jeśli nie zrobiłabym tego odpowiednio, to mogłabym bardzo
sobie zaszkodzić a jak mówiłam - nie mam doświadczenia w relacjach ze
starszymi mężczyznami. Dalej: jeśli tylko mi się WYDAJE, że z jego
strony to coś, co jest warte uwagi, to również dalsza współpraca może
się okazać nie możliwa [wydaje się naprawdę odpowiedzialnym i
inteligentnym facetem].
Nie ma więc szansy na zagranie w otwarte karty, zresztą - nawet jakby była, to jeszcze za wcześnie na to.
Patrząc
przyszłościowo - gdybym lepiej go poznała [na razie znamy się za
krótko] - jego wiek nie przeszkadzałby mi w budowaniu związku. Nigdy nie
miałam problemu z relacjami z mężczyznami, choć nigdy nie byłam w
takiej dokładnie sytuacji a poza tym widzę, że dogadujemy się na tyle,
na ile pozwala sytuacja: studentka-wykładowca.
No cóż, nie wiem co o tym myśleć. Nie mogę zupełnie obiektywnie na to patrzeć. Ale on jest naprawdę sympatycznym facetem... ;)
Jak to wygląda, gdy patrzy się na to 'obcymi' oczami?
Co TY pomyślałabyś w takiej sytuacji?
~Anna
Cześć, dziewczyny :)
Mam
nadzieję, że odpowiedź na moją prośbę o ocenę sytuacji nie jest jeszcze
napisana, bo mam dwa nowe - istotne - fakty. Pierwszy z nich, to taki,
że jakiś czas temu skończył się przedmiot, którego on nas uczył. Był
egzamin, zaliczenie i przedmiot się skończył. Nie będziemy mieć żadnych
zajęć razem już do końca roku akademickiego. To raczej istotne ^^.
I
druga sprawa... Jak w poniedziałek wpadłam na niego na mieście, to
przez jakiś czas wędrowaliśmy razem (bo w tym samym kierunku i w ogóle) i
umówiliśmy się na przyszły piątek na 'po zajęciach'. To nie był mój
pomysł, ale chętnie się zgodziłam, choć nie do końca wiem jaki charakter
ma mieć to spotkanie i jak się zachować. Całkiem miło nam się
rozmawiało poza uczelnią o sprawach różnych, więc w sumie doszłam do
wniosku, że czemu nie... :] Podobało mi się w jaki sposób zerkał na
mnie, gdy milczeliśmy i gdy myślał, że nie widzę, no i jak uśmiechnął
się widząc mój uśmiech i spojrzenie wbite w jakiś wysoki wieżowiec... To
było naprawdę sympatyczne odczucie.
Tyle z mojego tasiemcowatego komentarza numer 3.
Pozdrawiam i liczę na odpowiedź przed przyszłym piątkiem... ;)
~Anna
Aniu!
Po przeczytaniu pierwszego komentarza sądziłam, że Twój wykładowca Cię lubi,
a nawet trochę bardziej, niż lubi, skoro tak bardzo Cię wyróżniał w
czasie wykładów, nie będę już powtarzała i opisywała dokładnie tego, co
robił oraz tłumaczyła, co na podstawie tego można wywnioskować, bo było
tego naprawdę sporo i można twierdzić, że bardzo Cię polubił, ale jako swoją studentkę.
Jednak jego zaproszenie po zajęciach trochę zmieniło postać rzeczy,
bo to już raczej nie mieści się w relacji studentka-wykładowca. Weźmy
jeszcze pod uwagę to, że skończyły się zajęcia, które z nim miałaś i nie
będzie ich do końca roku akademickiego. Jakby ten fakt spowodował, że zaczął działać.
Masz rację, nie możesz zagrać w tym przypadku w otwarte karty, bo to zbyt ryzykowne, i nie chodzi tu już tylko o fakt niepowodzenia, ale też o Twoją przyszłość na uczelni. Więc to z tych powodów odpada.
Jednak
możesz nadal zachowywać się tak, jak dotychczas, okazując mu swoje
zainteresowanie, nie tylko na wykładach, ale również poza nimi i poza
tematami z tym związanymi i czekać na dalszy rozwój wypadków. On ma większe możliwości i na pewno większą swobodę, nie musi tak bardzo się pilnować, więc jeśli ma wobec Ciebie jakieś poważniejsze zamiary, to powinien Ci je okazać.
Idź
na to spotkanie i zgadzaj się, jeśli tylko chcesz i możesz, na kolejne
tego typu, wykorzystaj czas, kiedy nie wykłada w pełni, a może akurat coś z tego wyjdzie;)
Moim skromnym zdaniem wszystko jest w tej chwili na najlepszej drodze i trzeba tylko czekać i odpowiadać pozytywnie na jego propozycje, oczywiście w granicach rozsądku. I wydaje mi się, że czekanie jest w tej chwili najlepszym wyjściem, bo mało ryzykujesz, a jeśli coś z tego miałoby wyjść, to wyjdzie, nawet jeśli inicjatywa będzie wychodziła tylko od niego;)
Jednak muszę dodać, że powinnaś być przygotowana na to, że mogą o Was plotkować,
wygadywać naprawdę niestworzone rzeczy. Jeśli Tobie to nie przeszkadza
lub będziesz w stanie wszystko ukryć, jeśli zaszłaby taka potrzeba, to
chyba nic nie stoi Wam na drodze;)
Charlotte.
sobota, 25 lutego 2012
Boję się, że źle odczytuję jego sygnały.
Witam.
Już dawno odkryłam, że chłopacy nie potrafią jasno przekazać co im tam w duszy gra i to właśnie wprowadziło mnie w totalny stan zagubienia. Konkretniej? Na początku roku szkolnego na korytarzach mojego liceum zauważyłam Go, nie wiem co ten chłopak miał w sobie, ale od razu przyciągnął moje spojrzenie. Nie chciałam zrobić nic głupiego, więc dałam sobie trochę czasu. Miałam szczęście, On przejął inicjatywę, jego spojrzenia i uśmiechy towarzyszyły mi za każdym razem, gdy się widzieliśmy. Wszystko odwzajemniałam oczywiście. Po 2 tygodniach szczęście dopisało mi jeszcze bardziej i mój przyjaciel trafił do jego klasy! Wystarczyło kilka rozmów z przyjacielem i poznałam Go. Tak powoli rozwijała się nasza znajomość. I tu zaczyna się mój problem. Kontakt cały czas mamy świetny, wszystkie jego gesty, spojrzenia, dotknięcia mówią jesteś kimś wyjątkowym, ale cała reszta po prostu Cię lubię. Chłopak daje mi tak sprzeczne sygnały, że sama się gubię. Wiele razy myślałam o tym by coś zrobić, ale boje się, że źle odczytuje jego sygnały. Nie chce stracić kontaktu z nim. Myślałam nieraz, że może mi się tylko zdaje, że coś jest na rzeczy. Jednak moje kumpele w kółko powtarzają; "On znowu na Ciebie czeka", "Ale on na Ciebie patrzy!" i to co choć one nie wiedzą nie jest prawdą " Może On się tobie nie podoba, ale ty mu na pewno!". Zależy mi na nim, ale całkowicie go nie rozumiem, czemu prezentuje 2 różne osoby. Nieśmiały? Raczej nie... Pomóżcie!
~Luiza
Już dawno odkryłam, że chłopacy nie potrafią jasno przekazać co im tam w duszy gra i to właśnie wprowadziło mnie w totalny stan zagubienia. Konkretniej? Na początku roku szkolnego na korytarzach mojego liceum zauważyłam Go, nie wiem co ten chłopak miał w sobie, ale od razu przyciągnął moje spojrzenie. Nie chciałam zrobić nic głupiego, więc dałam sobie trochę czasu. Miałam szczęście, On przejął inicjatywę, jego spojrzenia i uśmiechy towarzyszyły mi za każdym razem, gdy się widzieliśmy. Wszystko odwzajemniałam oczywiście. Po 2 tygodniach szczęście dopisało mi jeszcze bardziej i mój przyjaciel trafił do jego klasy! Wystarczyło kilka rozmów z przyjacielem i poznałam Go. Tak powoli rozwijała się nasza znajomość. I tu zaczyna się mój problem. Kontakt cały czas mamy świetny, wszystkie jego gesty, spojrzenia, dotknięcia mówią jesteś kimś wyjątkowym, ale cała reszta po prostu Cię lubię. Chłopak daje mi tak sprzeczne sygnały, że sama się gubię. Wiele razy myślałam o tym by coś zrobić, ale boje się, że źle odczytuje jego sygnały. Nie chce stracić kontaktu z nim. Myślałam nieraz, że może mi się tylko zdaje, że coś jest na rzeczy. Jednak moje kumpele w kółko powtarzają; "On znowu na Ciebie czeka", "Ale on na Ciebie patrzy!" i to co choć one nie wiedzą nie jest prawdą " Może On się tobie nie podoba, ale ty mu na pewno!". Zależy mi na nim, ale całkowicie go nie rozumiem, czemu prezentuje 2 różne osoby. Nieśmiały? Raczej nie... Pomóżcie!
~Luiza
Kochana Luizo,
rzeczywiście masz dużo szczęścia. Jeśli tak samo powodzi Ci się w innych dziedzinach życia, to strasznie Ci zazdroszczę! :) Nie zawsze chłopcy decydują się na zrobienie tego pierwszego kroku z obawy, że nie spodobają się dziewczynie. Tutaj tego problemu nie było.
Ciężko będzie mi dokładnie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Piszesz, że "cała reszta mówi po prostu 'lubię cię'". Tylko co masz na myśli pisząc "cała reszta"? W każdym razie, pomimo Twoich obaw dla mnie sprawa jest całkiem jasna. Jego sygnały wcale nie są sprzeczne. Myślę, że raczej można by powiedzieć, że ze sobą współgrają. Bo czy gdyby uważał Cię za osobę wyjątkową, to czy by Cię nie lubił? Właśnie. Może martwisz się, że przyjaźń nie wystarczy do stworzenia związku, ale tutaj się mylisz. Przyjaźń jest związku podstawą, mówi się nawet, że bez niej nie ma miłości. Trzeba poznać drugą osobę, żeby się w niej zakochać. Skoro chłopak Cię lubi i wysyła Ci różne sygnały, a ludzie z Twojego otoczenia widzą, że coś jest na rzeczy, to myślę, że powoli (jeśli już się tak nie stało) jego sympatia do Ciebie przeradza się w coś więcej. Może nie w miłość, ale w zauroczenie.
Uważam, że jak na razie nie powinnaś robić nic wielkiego. Wystarczy bycie sobą, poznawanie drugiej osoby i pozwalanie jej poznać Ciebie. Dawaj chłopakowi znać, że jest dla Ciebie kimś wyjątkowym. Delikatnie go dotykaj, często rozmawiajcie, spotykajcie się po szkole... a z biegiem czasu coś może się wydarzyć. Jeśli jednak Twoje znaki i starania nie dadzą żadnych efektów, Ty przejmij inicjatywę. Zaproś go gdzieś, albo po prostu zapytaj go czy coś do Ciebie czuje. Wiem, może myślisz sobie teraz, że jest to bardzo zły pomysł, ale przemyśl to jeszcze raz: po rozmowie sytuacja stanie się jasna. Jeśli mu się podobasz - szanse na to, że będziecie razem bardzo wzrosną; jeśli nie - cóż, będziesz wiedzieć, że nie ma co marnować czasu. Gdyby doszło właśnie do tej wersji, nie powinnaś bać się o to, że stracicie kontakt. Jeśli by do tego doszło, oznaczałoby to, że chłopak nigdy nie był Twoim przyjacielem, i że naprawdę na Ciebie nie zasługiwał.
Trzymam za Ciebie kciuki,
kasiajonas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)