Cześć! Mam trzynaście lat i niedługo kończę szóstą klasę. Mój problem polega na tym, iż ostatnim czasem wszyscy mnie olali. Czytałam już notki na ten temat, ale też nie o to chodzi. Jakiś miesiąc temu zbliżyłam się z pewną dziewczyną (nazwijmy ją X). Świetnie się rozumiałyśmy, ciągle spędzałyśmy razem czas itd. Po jakimś czasie oddaliłam się od niej, ponieważ bałam się jej stuprocentowo zaufać. Dlaczego? Otóż koleguje (a może nawet przyjaźni? sama nie wiem jak to wygląda) się z dziewczyną, przez którą mam problemy - jest strasznie fałszywa i razem ze swoją najlepszą przyjaciółką zaczęła mnie wręcz dręczyć - czuję się źle, gdy są w pobliżu i boję się tego, co mogą pomyśleć i wymyślić na mój temat... Sprawa jest jednak częściowo rozwiązana. Nie wiem, czy mogę zaufać X. Boję się, że jeśli się jej zwierzę, powie to tamtym dziewczynom. Ciągle mnie to dręczy, gdyż po tej przerwie zaczęłam za nią tęsknić i znów się "zaprzyjaźniłyśmy". Chciałam z nią porozmawiać, ale po prostu mam co do tego obawy! Nie wiem, co mogłabym jej powiedzieć. Nie chcę też wszystkiego wygadywać jak wyglądają moje sprawy z tamtymi dziewczynami (które się na mnie uwzięły), bo to raczej wolę zachować trochę dla siebie. Jak mam jej zaufać? Jak porozmawiać i upewnić się, że jest godna zaufania? Pomocy!
// Mam nadzieję, że nie namieszałam i można to wyżej jakoś zrozumieć. |
~Thala
Kochana!
Problem nie jest łatwy, ponieważ to, czy jej zaufasz zależy tylko od Ciebie. Rozumiem, że jest Ci ciężko. Mam parę rozwiązań, które być może Ci pomogą:
1. Możesz nadal utrzymywać kontakt z X, jednak nie licz na coś zobowiązującego. Jeśli nie jesteś w stanie jej zaufać, nie ma sposobu, aby Wasza przyjaźń przetrwała. Przecież właśnie zaufanie jest jej głównym warunkiem. Jeśli nie chcesz tracić koleżanki, utrzymuj z nią relacje, jednak potraktuj ją jak taką epizodową postać w Twoim życiu. Nie ma co liczyć na kogoś, kto jest niegodny naszej uwagi, może nas wystawić. Jeśli w ogóle pomyślałaś o niej w takiej kategorii, że może wydać Twoje sekrety, coś może w tym być i Twoje obawy są słuszne, dlatego przyjaźnij się z nią, jednak staraj się zachowywać ważniejsze rzeczy dla siebie.;)
2. Jeśli nie boisz się zaryzykować, wyznaj koleżance, co czujesz. Powiedz, że nie jesteś pewna, czy możesz jej ufać. Zapytaj, czy jesteś dla niej ważna, czy możesz liczyć na jej dyskrecję. Oczywiście zrób to delikatnie, nie tak wprost, bo takim sposobem na pewno niczego się nie dowiesz.;)
3. Myślę, że dobrym sposobem będzie sprawdzenie dziewczyny. Powiedz jej jakiś ważny, lecz nieprawdziwy sekret i poproś o zostawienie go dla siebie. Następnie zakręć się koło jej koleżanek, podpytaj czy ktoś wie coś na ten temat. Udawaj, że przypadkiem Cię to interesuje, nie zdradzaj się ze swoimi intencjami.:) Jest to sposób, dzięki któremu dowiesz się, czy dziewczyna potrafi być wobec Ciebie lojalna.:)
4. Nie jestem pewna, czy możesz żądać od niej wybrania którejś ze stron.Możesz jedynie uświadomić X, że nie przepadacie i rywalizujecie ze sobą, dlatego jest Ci ciężko wyznać jej cokolwiek (mówię o tych dziewczynach, które Cię dręczą). Jeżeli czujesz, że X zrozumiałaby to bez problemu, może warto wtajemniczyć ją w tę sprawę? Decyzja należy tylko do Ciebie.:)
5. Daj sobie czas. Pisałaś, że nie znacie się długo. Zaufania nie zdobywa się tak od razu, dlatego przestań przejmować się sprawą. Z czasem poznasz dziewczynę naprawdę, zobaczysz, czy zasługuje na miano przyjaciółki. Moim zdaniem jest to najbardziej sesnowne wyjście, dzięki któremu nie będziesz musiała się niepotrzebnie przejmować.:)
Nie wiem w jaki sposób te dziewczyny Cię dręczą, jednak NIE DAJ SIĘ!Postaraj się im jakoś odgryźć, pokaż, że nie mają prawa Tobą pomiatać i jesteś ponad to! Przecież tak nie może być. Nie daj się im sprowokować, myśl o czymś innym w momencie, gdy zaczną coś do Ciebie mówić. Ignorowanie to najlepszy sposób, ponieważ napastnik widzi, że nie obchodzą nas jego słowa, nie wywiera na nas wpływu. Jeśli sytuacja jest poważna powiedz komuś o tym, może pedagog lub rodzice? Na pewno Ci pomogą. Nie jest to nic złego, takie sytuacje w ogóle nie powinny mieć miejsca!
Mam dla Ciebie jeszcze jedną radę. Zacznij rozglądać się za innymi osobami. Może jest ktoś, z kim masz dobry kontakt i to właśnie ta osoba będzie dla Ciebie najlepszym przyjacielem? Przestań zajmować się tylko tą jedną dziewczyną, czasem nie warto zawracać sobie głowy takim kimś, obok może być ktoś prawdziwy, z kim zrozumiemy się dokonale! Dlatego nie ograniczaj się tylko do X., rozmawiaj z innymi, wychodź z domu, po prostu dobrze się baw.:)
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Trzymam za Ciebie kciuki!
Margaret
|
Potrzebujesz pomocy albo porady w jakiejś sprawie? A może chciałabyś się po prostu komuś wygadać? Jeśli tak, dobrze trafiłaś! Załoga naszego bloga spróbuje Ci pomóc. :)
wtorek, 20 marca 2012
Nie wiem, czy mogę jej zaufać..
Pierwszy pocałunek.
Dziewczyny,
pozdrawiam całą załogę NBS! :) Mam problem, zaliczam go do działu
chłopcy ;) Od 8 miesięcy mam chłopaka. Bardzo chciałabym go pocałować (o
też chce), ale boję się, że się ośmieszę! Kiedy tylko zapada pomiędzy
nami cisza i kiedy wiem, że to się zmoże wydarzyć, specjalnie zagaduję
go, odwracam się, śmieję i nienaturalnie zachowuję. Jestem nieśmiała.
Dziewczyny może mogłybyście coś napisać o pierwszym pocałunku. Bo to
ważna chwila, która pozostanie w pamięci każdej dziewczyny! :*
Z góry dziękuję! :*
~Piętnastolatka
Kochana!
Na
pocałunek też trzeba być gotowym. Mimo tego, że trwa to stosunkowo
bardzo krótko, to zapada bardzo głęboko w pamięć. Szczególnie ten
pierwszy, z ukochaną osobą. Chciałam Ci powiedzieć, że masz naprawdę
wspaniałego chłopaka, który czeka już tyle czasu na pocałunek. Gdyby Cię
nie kochał, to by już dawno odszedł w siną dal, a on nadal przy Tobie
trwa i cierpliwie czeka, nie naciska. Naprawdę, doceń go, jeśli jeszcze
tego nie zrobiłaś ;)
A
co do samego pocałunku, to tutaj rolę odgrywa głównie chwila. Ta
chwila, kiedy dwoje ludzi patrzy sobie głęboko w oczy i oni już wiedzą,
że nadszedł właśnie ten moment. Wyczuwa się wtedy takie napięcie, które
ciężko opisać. Oprócz tego pojawiają się motylki w brzuchu, w głowie
zaczyna się kręcić, a oddech i zarazem tętno przyspiesza. Uwierz, że
trzeba zdać się na instynkt! To przychodzi samo, nie trzeba się tego
uczyć, specjalnie przygotowywać. Oczywiście dobrze by było mieć świeży
oddech, ale o nic poza tym przed wszystkim nie trzeba się bać;) W czasie
pocałunku dwie dusze splatają się w jedną i wiedzą, co robić, zgrywają
się doskonale. Najpierw dotykasz delikatnie ustami warg chłopaka, a
potem wszystko dzieje się automatycznie, to zależy tylko od Was,
nastroju, atmosfery i chwili. Naprawdę nic więcej nie mogę na ten temat
napisać i jak sama pocałujesz po raz pierwszy swojego chłopaka, to
doskonale mnie zrozumiesz ;)
I
jeszcze pozwolę sobie dodać, że skoro ten chłopak już tyle czeka, jest z
Tobą te 8 miesięcy i nie naciska, co, jak pisałam wyżej, jest naprawdę
godne podkreślenia gruuubą kreską, to nie masz się czym martwić nawet
wtedy, kiedy coś nie wyjdzie. W co naprawdę szczerze wątpię, bo widać,
że się kochacie i wszystko powinno pójść idealnie :)
***
A
teraz, na sam koniec, chciałam się z Wami, drogie czytelniczki,
pożegnać, bo to moja ostatnia notka tutaj. Miło mi się z Wami pracowało,
choć bywały niekiedy mniej przyjemne momenty, jednak pobyt na tym blogu
zawsze będę wspominała bardzo dobrze. Pozostaje mi Wam życzyć
powodzenia w życiu uczuciowym i pamiętajcie, że faceci, to też ludzie ;)
Do przeczytania!
Charlotte.
poniedziałek, 19 marca 2012
Zabiega o mnie paru chłopców naraz!
Dziewczyny, pomocy! Może to wydać się dziwne,
ale... chcę przestać być atrakcyjną. Ja nie wiem, co robię, że się
chłopcom podobam. Jestem nieśmiała, ciągle się potykam, w sumie to mój
wygląd mi się podoba (dużo ludzi mówi mi, że jestem ładna). No bo
widzicie...
Zakochał się we mnie mój sąsiad.
Zakochali się we mnie dwoje moich kolegów z klasy. Zakochał się we mnie
chłopak, którego prawie w ogóle nie znam. Zakochał się głupek, którego
nie znoszę.
W sumie zakochało się we mnie pięciu
chłopców. Pięciu, bo jest jeszcze jeden, w którym sama jestem
zakochana, a on we mnie. Już tamten,co go nie znoszę, groził mu, że ma
się ode mnie odwalić. Wyobraźcie więc sobie,co by było, gdyby oni
wszyscy nagle dowiedzieli się, że mają konkurentów. Aż sama boję się
zbliżać do tego fajnego, bo mogłoby mu się coś stać... Nie chcę mieć
nikogo na sumieniu ;/. A jeden z tamtych miał kilka spraw w sądzie, bo
kogoś pobił.
Ratujcie! Może to brzmi jak jedno
wielkie kłamstwo, ale ja naprawdę mam aż tylu adoratorów. Co zrobić,
żeby dali sobie spokój, a żebym sama mogła spokojnie zbliżać się do tego
jednego? Ignorowanie raczej nic nie pomoże, bo już próbowałam, a oni
dalej są zakochani. Wiem, że byliby zdolni do pobicia się nawzajem.
Co mam zrobić? Błagam, pomóżcie!
~Przerażona
Powaga sytuacji tak naprawdę tutaj nie istnieje i Twoje wyobrażenie o niej wynika jedynie z ogólnej niewiedzy. Nie krytykuje :)
Sytuacja,
w której się znalazłaś tak naprawdę nie wynikła z Twojej winy, sama
możesz niewiele zdziałać i tak naprawdę nie masz na nic tutaj wpływu.
Musisz pozwolić sprawom toczyć się ich własnym rytmem. Cieszę się, że
spośród tej piątki wyłonił się ten odpowiedni :) Tego Ci z całego serca
gratuluje. Rozumiem, że boisz się możliwości, jakoby to szczęście miało
zostać zachwiane. Jedyne czego możesz spróbować, to opowiedzieć o całej
sytuacji chłopakowi i nakazać jemu jak i sobie zachowanie zimnej krwi.
Tak naprawdę Ty już wybrałaś, a żaden spośród pozostałych adoratorów nie
ma prawa wtrącać się w podjęte przez Ciebie decyzje. Zastraszanie,
pogróżki już zupełnie nie wchodzą w grę, bowiem zahaczają o granicę
prawną i mogą zostać zgłoszone na policje - jednak wierzę, że
znienawidzony przez Ciebie adorator tak naprawdę nie zdawał sobie sprawy
z własnych słów, wiele z nas na pewno palnęło coś nieodpowiedniego pod
wpływem emocji. Nie zamartwiaj się bezpieczeństwem swojego chłopaka (o
ile mogę go tak już nazwać ;)). Tak naprawdę nic mu nie grozi. Chłopcy
często eksponują swoją siłę i agresję w przypadku zagrożenia ze strony,
na którą nie mają wpływu. Sądzę też, że Twój chłopak mniej więcej zdawał
sobie sprawę z konsekwencji płynących z własnego wyboru - nie
zdziwiłabym się gdyby i bez waszej rozmowy wiedział o istnieniu
pozostałych zainteresowanych ;) Jeśli jednak nadal odczuwasz niepokój
zawsze możesz na spokojnie porozmawiać z tym chłopcem, wytłumaczyć mu
swój wybór i poprosić by przestał stosować zastraszenia. Przecież nikogo
nie zmusimy do uczucia. Jego zachowanie zapewne wynika z poczucia
bezradności, co powinnaś zrozumieć i nieco przymknąć na nie oko.
Uważam
też, że nie wszyscy panowie są zakochani. Sądzę, że to zwykła
fascynacja Twoją urodą oraz ich własne wyobrażenie o Tobie. Do
zakochania potrzeba wzajemnego poznania, paru dłuższych rozmów czy
jakiegokolwiek pogłębienia waszej znajomości. Nie myl zakochania ze
zwykłym zadurzenie czy może w tym przypadku fascynacją.
W razie dalszych wątpliwości zapraszam do odpowiedzi w komentarzu lub odzewu na moim gadu. Na pewno rozwiążemy ten problem ;)
Pozdrawiam
lady_dizzy
niedziela, 18 marca 2012
Zrób sama spódnicę!
Czy wiesz jak zrobić tiulową spódniczkę? Chodzi mi o coś takiego-http://www.groszki.pl/groszki/1,95942,7852215,Tiulowa_spodnica_Lipsy_London.html i taką : http://www.zeberka.pl/fotki_moda.php?idfot=20362&u=VAMP
~Panna S.
Kochana Panno S.!
Postawiłaś przede mną, a przy okazji i przed sobą, bardzo ambitne zadanie. Mi samej bardzo podobają się tego typu spódnice. Wytężyłam umysł bo zadanie nie jest takim na dziesięć minut, ale i tak warto się nim zająć. Cieszę się, że są jeszcze takie osoby, które korzystają ze swojej kreatywności w tak praktyczny sposób. No, ale koniec wstępu i do roboty!
1. Materiały
Przy szyciu ubrań właśnie to jest największym problemem. Z nićmi i igłami poradzisz sobie w kilka minut, ale nad zdobyciem płótna trzeba będzie bardziej główkować. Nie radzę pójść do pierwszej lepszej pasmanterii czy sklepu w galerii handlowej. Nawet jeśli znajdziesz pożądany produkt, ceny mogą zwalić Cię z nóg i zamiast oszczędzić, dołożysz do tego interesu. No, może nie aż tak, ale doliczając pot przy ciężkiej pracy… Chyba najrozsądniejszym wyjściem będzie Internet albo hurtownia. Pierwsza opcja jest na pewno dużo prostsza i wygodniejsza, jednak istnieje ryzyko, że nie otrzymasz tego co zamówisz. W końcu kto po zdjęciu pozna czy materiał jest dobry czy nie? Druga opcja może się okazać skomplikowana, sama już się przekonałam, że nie łatwo odnaleźć taką hurtownie. Plusy to oczywiście naoczne sprawdzenie tego co kupujesz. Wybór należy tylko do Ciebie. Osobiście polecam skonfrontowanie produktów i cen w kilka miejscach. Porywanie się od razu na zakup nie zawsze okazuje się korzystne. Dodatkowo lepiej odłożyć zaopatrywanie się do czasu powstania projektu.
2. Projekt
Wyznaję zasadę, że to właśnie on jest najważniejszy i niezbędny przy jakichkolwiek twórczych zamierzeniach. Nie lubię sytuacji gdy niby wszystko jest gotowe, ale nie wiadomo co z tym zrobić dalej. Dlatego i tutaj musze o planie działania wspomnieć. W wypadku szycia nie ma wyjścia, dokładność się liczy. Wymierz i wyrysuj odpowiednie części, postaraj się uwzględnić wszystko: zagięcia, brzegi, łączenia. Nie może się potem okazać, że pocięłaś już materiał, a projekt całości okazał się błędny i z całego przedsięwzięcia nici. Tym razem dosłownie mówiąc. Na samym początku zwizualizuj spódnicę w głowie, z każdym szczegółem i przelej to na papier. Obejrzyj jak najwięcej już gotowych kreacji, aby o niczym nie zapomnieć. Jeżeli już to porządnie wykonasz, możemy przejść do faktycznej pracy.
3. Spódnica z kokardą
Bardzo prosta, a przez to czarująca. Jednak co do wykonania to pierwsza cecha na pewno się nie zgadza. Głównie z powodu wielu warstw materiału. Najlepszą wersją jest zdecydowanie się na cieniutki tiul, ale wtedy kilkanaście partii to absolutne minimum. Jeżeli to Cię przeraża, warto zaopatrzyć się w grubsze produkty. Dzieło straci trochę na lekkości lecz zużyjesz mniej płótna. Ostatecznie można połączyć obie wersje i warstwy układać na zmianę.
To był wstęp, pierwszym krokiem natomiast jest podszewka z innego materiału, trwalszego niż reszta ubrania. Będzie ona podstawą całej „konstrukcji”, ma być równie luźna jak reszta, ale krótsza. Do niej będziesz przyszywać resztę części. Jednak nim to nastąpi musisz zapobiec pruciu się brzegów. To proste, po prostu zawiń do środka około pół centymetra materiału i zszyj zwykłym, trwałym ściegiem.
Teraz część główna. Nie radzę odcinać kawałków, mogą się okazać zbyt małe. Przyszywaj od razu, nie będzie wówczas problemu. Materiał składaj na trzy. Na przykład odmierzasz centymetr materiału(im mniej, tym spódnica będzie bardziej rozkloszowana) u góry, tam gdzie będziesz łączyć go z resztą. Zagnij go w tym miejscu, na zewnątrz, a potem jeszcze raz, aby reszta materiału była skierowana w tą samą stronę co na początku. W ten sposób powstaną Ci jakby trzy warstwy. Postępuj tak aż okrążysz całą podszewkę. Wówczas musisz jedynie zszyć końce, aby nie powstała dziura. Potem nakładasz kolejne warstwy w ten sam sposób. Polecam, aby części miały różną długość. Da to świetny efekt. Na koniec potrzebujeszgrubszej gumki oraz kokardy. Tą drugą można zrobić samodzielnie, wystarczy prostokątny kawałek materiału związać pośrodku. Obszywasz brzeg spódnicy gumkę, tak aby nie wystawały brzydkie brzegi i dodajesz kokardkę. Cała filozofia.
4. Spódnica z falbanami
Myślę, że jest ona troszkę bardziej skomplikowana w wykonaniu niż poprzednia i mi osobiście średnio się podoba. Jednak to nie miejsce na moje opinie. Sposoby na jej wykonanie są dwa. Oczywiście każdy z nich różni się w końcowym efekcie. W końcu nie da się uzyskać tego samego co w sklepie, nie jesteśmy maszynami. Opiszę więc obie opcje.
Na początku trzeba zaopatrzyć się w podszewkę. To bezsprzeczna podstawa. Robi się ją podobnie jak w poprzednim projekcie. Jednak tym razem powinna być ona bardziej obcisła. Zdobyty tiul jak zwykle pozostawiamy nie ucięty, będziemy to nadrabiać na bieżąco. Przyszywamy tak jak poprzednio(chodzi o zawijanie na trzy). I właśnie tutaj zaczynają się różnice sposobów. Możemy albo wszystkie warstwy(coraz krótsze) przyszywać do szczytu spódnicy, albo paski identycznej szerokości, jeden nad drugim, tak aby zasłaniały linie szyć. Wybór należy do Ciebie, na pewno druga opcja daje bardziej wyraziste falbany. Na końcu obszywasz góręgrubą gumką, najlepiej tego samego koloru co materiał. Dodam jeszcze tylko, że aby uzyskać efekt ze zdjęcia, należy zaopatrzyć się w płótno takie jakby w paski(ciemne i jasne, prześwitujące na zmianę).
5. Dodatki
Wiem, że prosiłaś o opis wykonania spódnic ze zdjęć, a w nich nie ma nic poza tym o czym mówiłam. Jednak ja nie mogę powstrzymać się przed dodaniem paru zdań o dodatkach. Jednym z nich jest chyba dość modny zamek błyskawiczny. W końcu kto powiedział, że nasza spódniczka musi mieć akurat gumkę(no dobra, ja przed chwilą, ale to się nie liczy)? Może to być gruba wstążka, ale aby ją użyć potrzebujemy dodać coś do tworu. Najlepszy jest właśnie zamek. Chyba nie musze tłumaczyć jak go wszyć? Tylko dodam, że mając kilka warstw materiału trzeba najpierw zszyć je na końcu, a dopiero potem dodawać suwak. Jeżeli kupimy taki ozdobny, doda on uroku. Można również dodać szlufki i wkładać w nie pasek. Jest to kolejny dodatek upiększający kreację, ale nie każdemu oczywiście odpowiadający.
Podałam moje pomysły na uszycie zaprezentowanych przez Ciebie spódnic. Mam nadzieję, że już wszystko wiesz i będziesz zadowolona z efektu końcowego. Tego oczywiście Ci życzę.
Mam nadzieję, że pomogłam.
Loremi
Przyjaciel czy ktoś więcej?
Mój Problem związany jest z chłopcami, a dokładniej jednym.
Ja już sama nie wiem, czego ja od niego oczekuję. Czuję się jak w jakiejś durnej pułapce.
Piszemy ze sobą od roku, dość często się widzimy. On wyznał mi kiedyś że był we mnie zakochany(wtedy praktycznie codziennie pisaliśmy), mówił że mu na mnie zależy, że mnie nie oszuka itd. Kiedy z nim się widziałam czułam się taka.. szczęśliwa. Ale nie byliśmy razem i nie jesteśmy. Teraz rzadziej piszemy, ale i tak dość często się widzimy. Dwóch chłopców stara się o względy u mnie, a on na początku z nich się nabijał, a teraz tak jakby odsunął się ode mnie. Nie byłoby w tym nic złego, bo przecież ma prawo do prywatności, gdyby nie to że moja koleżanka się w nim zakochała co wywołało u mnie dosłownie furię wściekłości czego oczywiście nie dałam po sobie poznać. Przez cały dzień godziłam przygaszona. Ona go podrywa, a co gorsze zaczyna mu się chyba podobać.
Ja, jak do niego pisałam to zawsze podkreślałam 'Przyjaciel','Brat', bo wielu innych chłopców też mi się podoba.. ale ja nie mogę znieść myśli że on mógłby być z inną, ale np. pocałować bym go nie chciała..Mam taki mętlik w głowie. Proszę Pomocy !
Ps. Od wczoraj gdy był na imprezie z tą koleżanką (tańczyli, a później poszli na spacer, nic szczególnego się nie działo,lecz przytulił ją) to unika mojego wzroku..
Pozdrawiam całą ekipę NBS ;**
~Edytaaa_21
Ja już sama nie wiem, czego ja od niego oczekuję. Czuję się jak w jakiejś durnej pułapce.
Piszemy ze sobą od roku, dość często się widzimy. On wyznał mi kiedyś że był we mnie zakochany(wtedy praktycznie codziennie pisaliśmy), mówił że mu na mnie zależy, że mnie nie oszuka itd. Kiedy z nim się widziałam czułam się taka.. szczęśliwa. Ale nie byliśmy razem i nie jesteśmy. Teraz rzadziej piszemy, ale i tak dość często się widzimy. Dwóch chłopców stara się o względy u mnie, a on na początku z nich się nabijał, a teraz tak jakby odsunął się ode mnie. Nie byłoby w tym nic złego, bo przecież ma prawo do prywatności, gdyby nie to że moja koleżanka się w nim zakochała co wywołało u mnie dosłownie furię wściekłości czego oczywiście nie dałam po sobie poznać. Przez cały dzień godziłam przygaszona. Ona go podrywa, a co gorsze zaczyna mu się chyba podobać.
Ja, jak do niego pisałam to zawsze podkreślałam 'Przyjaciel','Brat', bo wielu innych chłopców też mi się podoba.. ale ja nie mogę znieść myśli że on mógłby być z inną, ale np. pocałować bym go nie chciała..Mam taki mętlik w głowie. Proszę Pomocy !
Ps. Od wczoraj gdy był na imprezie z tą koleżanką (tańczyli, a później poszli na spacer, nic szczególnego się nie działo,lecz przytulił ją) to unika mojego wzroku..
Pozdrawiam całą ekipę NBS ;**
~Edytaaa_21
Droga Edytaaa_21
Na początku chciałabym Ci uświadomić jedną rzecz, jesteś tzw. "psem ogrodnika" ;) Sama nie rozwijasz tej znajomości, a jego najchętniej zamknęłabyś w złotej klatce. Jednak w tym przypadku nie można się na Ciebie gniewać. Dlaczego? Bo jesteś po prostu zazdrosna. Nie wierzysz? Oto objawy: "moja koleżanka się w nim zakochała co wywołało u mnie dosłownie furię wściekłości ", "przez cały dzień godziłam przygaszona", "nie mogę znieść myśli że on mógłby być z inną". Teraz rozumiesz?
Jednak Twój problem rozwarstwia się na parę pobocznych tak więc radziłabym Ci jak najszybciej podjąć jakiekolwiek kroki. Mówisz, że w przeszłości wyznał Ci swoje uczucie. Oczywiście nie ma w tym nic złego, niczego innego się nie spodziewałam po moich ukochanych przyjaźniach damsko-męskich (one nie istnieją!). Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że od tamtej pory wasza znajomość już weszła na inne tory. Dlatego nie rozumiem jak udało wam się kontynuować waszą znajomość. Udawaliście, że nic się nie stało? Tak po prostu powróciliście do dawnych relacji?
Piszesz, że odsunął się od Ciebie w momencie kiedy Ci dwaj chłopcy zaczęli o Ciebie zabiegać. To oczywiste po waszych doświadczeniach. Ten fakt powinien dać Ci jasno do zrozumienia, że wciąż mu na Tobie zależy. Ponieważ sam dostał kosza, teraz nie ma zamiaru uczestniczyć w Twoich flirtach z nowoprzybylcami... I niestety w tej właśnie chwili wychodzi na wierzch Twój egoizm. Zauważ jedną rzecz. Odrzuciłaś jego uczucia, tak więc straciłaś już swoją szansę. On w chwili gdy na horyzoncie pojawił się ktoś nowy dał Ci wolną rękę - wykazał się tu naprawdę dorosłą postawą. Odsunął się byś mogła zacząć coś nowego. Dlaczego więc Ty w momencie gdy on napotkał swoją szansę, chciałabyś mu to utrudnić? Istnieją dwie możliwości. Albo i Ty w pewien sposób odwzajemniasz jego uczucie, albo z powodu kogoś kto może zepchnąć Cię na dalszy plan, stajesz się zazdrosna. Dopiero powód zazdrości da Ci odpowiedź na własne rozterki - jednak do niego będziesz musiała dojść sama. Jeśli jest spowodowana obawą, że stracisz przyjaciela, sytuacja jest jasna - chcesz zachować przyjaźń. Jeśli jest spowodowana obawą, że zakocha się w kimś innym niż Ty, że z czasem stworzy z tą osobą związek i niewiadomo jak wielkie uczucie - czujesz do niego coś więcej :) Nie bój się drugiej opcji! Jeśli teraz nie widzisz w nim chłopaka to nie oznacza, że nie możesz go takim dojrzeć w przyszłości. Zmieniamy się, zmieniają się nasze uczucia i stosunek do różnych ludzi, sytuacji, możliwości.
Zainteresowało mnie Twoje spostrzeżenie: "od wczoraj gdy był na imprezie z tą koleżanką (tańczyli, a później poszli na spacer, nic szczególnego się nie działo, lecz przytulił ją) to unika mojego wzroku..". Wnioskuję, że jego zachowanie wynika z wyrzutów sumienia. Uważam, że na temat jego wyjścia przydałaby się wam szczera rozmowa (jednak nie wypytuj go, nie ścigaj, nie naciskaj, zachowaj wyrozumiałość i okaż mu zrozumienie - bądź co bądź on nadal nie wie o Twoich rozterkach względem niego, tak więc przydałoby się zachować pozory dobrej przyjaciółki ;)). Jeśli w jej trakcie wyjdzie iż czuje się winny całemu zajściu możesz mieć nie lada problem - on nadal coś do Ciebie czuje. Musisz się jedynie zastanowić i wyciągnąć odpowiednie i przede wszystkim szczere wnioski! Im szybciej podejmiesz decyzję tym lepiej dla Ciebie i dla niego. Możliwe, że on nadal czeka na Twoją reakcję, na jakiś krok z Twojej strony.
Jednak głowa do góry! Nie zostałaś z tym sama ;)
Pozdrawiam
lady_dizzy
sobota, 17 marca 2012
Kontaktujemy się głównie przez smsy.
Bardzo
się cieszę, że wróciłyście już nie mogłam się doczekać. Zwracam się do
Charlotte z moim problemem. Otóż pewien chłopak zaczął do mnie pisać na
gg, sms, w szkole to tylko; cześć, cześć. Nie wiem jak to możliwe, ale
cały nasz rocznik się o tym dowiedział i bardzo dokuczali mi, wygadując
przeróżne rzeczy. Dogadywaliśmy się ok ale to tylko taka fikcyjna
znajomość przez gg, więcej kontaktu na żywo mieliśmy na wycieczkach
szkolnych. Pisał, że mu na mnie zależy, że mu się podoba, jednak nigdy
się nie zapytał czy będziemy razem. Potem się pokłóciliśmy i długo nie
utrzymywaliśmy kontaktu, teraz znowu się odezwał i rozmawialiśmy, bo
ostatnio przestał się odzywać, nic nie pisze, nawet się nie przywita...
chodzi mi o to, że on pisze że mnie tak bardzo lubi, jednak w
rzeczywistości nie stać go nawet na"cześć", a potem po szkole pisze i
pisze... Mnie nie interesuje taki związek, gdzie będziemy tylko przez
sieć rozmawiać, jednak nie chcę też o tym w szkole rozpowiadać... Nie
wiem co mu powiedzieć, po za tym nie chcę go zranić, bo warto też dodać
dawał mi drobne upominki,, nie wiem co robic. prosze o pomoc.
pozdrwiam.. całą załoge. :):)
~dzinnds
Droga dzinnds.
Moim
zdaniem temu chłopakowi wcale na Tobie nie zależy. Nie rozumiem
zupełnie tych internetowych/smsowych znajomości, które nie wychodzą poza
komunikatory/serwisy społecznościowe/smsy. On ewidentnie wolał, aby
Wasza znajomość została poza światem rzeczywistym. Jedynie, jak piszesz,
na wycieczkach działo się coś więcej.
Można
to wszystko tłumaczyć oczywiście nieśmiałością, ale bez przesady. Nie
można się porozumiewać tylko przez smsy. Skoro nie stać go nawet na
‘cześć’, to ja bym Ci radziła go sobie odpuścić. On widocznie niestety
nie lubi Cię tak bardzo, jak pisał. Moim zdaniem najlepiej będzie wtedy,
kiedy nie będziesz pisała do niego pierwsza, kiedy nie będziesz
pierwsza się z nim witała gdziekolwiek i zobaczysz, jak on na to
zareaguje. Jeśli z jego strony będziesz widziała tylko obojętność, to
mam nadzieję, że nie będziesz miała wątpliwości, że to nie ten chłopak.
Ale gdy zacznie o Ciebie walczyć i, uwaga, nie tylko zasypując Cię
gradem smsów błagających o kontakt, ale zacznie robić cokolwiek w
świecie rzeczywistym, to ja dałabym mu szansę. Może po prostu w tym
momencie potrzebował jakiegoś otrzeźwienienia:)
Pozdrawiam,
Charlotte.
Subskrybuj:
Posty (Atom)