niedziela, 25 marca 2012

Jak poznać kogoś za granicą?

Za niedługo wylatuję za granicę (Anglia) Chciałabym w tym czasie poznać kilku fajnych kolesi, Anglików - szef mojego taty ma syna, ale nie tylko z nim chcialabym sie zapoznac. Nie wiem jak mam ich poznać. Dobrze mówię po angielsku, za granicą jestem śmielsza, więc.. Czy opłaca się zagadać do obcego chłopaka? Lub chociaż usmiechnąć sie do niego na ulicy? Jak sprawić, aby coś z tego wyszło, jak poprowadzić rozmowę? Dodam, że obok mnie będzie często moja mama (nie puści mnie samej), moze to zawstydzic chłopaka do podjecia inicjatywy? ^^ Do jakich miejsc chodzić, aby zapoznać się z nowymi ludźmi? Sklep, ulica- to wystarczy? Uch.

~Amethys



Droga Amethys,
Może zacznę bardzo staroświecko i niekoniecznie oryginalnie, ale gdybym tego nie napisała, to miałabym wyrzuty sumienia - musisz przede wszystkim uważać na to, z kim nawiązujesz kontakt. Anglia jest mieszanką narodowości i kultur, więc nie wszędzie mile widziane są gesty mające na celu poderwanie kogoś. Tak samo nie jest bezpieczne podchodzenie do grupki chłopaków, czy wyglądają na starszych, czy nie. Jeśli jedziesz tam pierwszy raz, to nie znasz okolicy i łatwo możesz się zgubić, a jeśli ktoś o "nieczystych zamiarach" upatrzy sobie w Tobie ofiarę, to kiepsko to widzę. Uśmiechnąć się zawsze warto, szczególnie jeśli zostajesz tam na dłużej, a rozpoczęcie rozmowy to też nic złego. Ważne, żeby najpierw przyjrzeć się obiektowi zainteresowania, bo jeśli okaże się nim potomek gangstera, to może być różnie. Wiem jednak, że rodowici Anglicy są dosyć towarzyscy (szczególnie, że Polki są o wiele ładniejsze od Angielek, sprawdzone :)), więc chyba nie jesteś zagrożona jakimś wyśmianiem. Grunt to być pewnym siebie. Co do obecności mamy, to jeśli Ty nie będziesz pokazywać, że jej obecność sprawia Ci problem lub Cię krępuje, to na pewno druga osoba nie będzie tym zbytnio speszona. A jej obecność na pewno zapewni Ci bezpieczeństwo w razie jakiegokolwiek przypadku. 
W jakich miejscach możesz poznać ludzi? Na pewno będą to tak zwyczajne miejsca jak parki, centra handlowe, salony gier, odbywające się akurat festiwale, zwykłe sklepy, ulice czy nawet przystanki autobusowe. Innymi słowy - miejsca takie, jak w Polsce. Ponadto drogą logiki można zauważyć, że w skateparku spotkasz zwolenników deski, w bibliotece osoby oczytane lub lubiące się uczyć, a w centrach handlowych na pewno poznasz dziewczyny, które uwielbiają kupować ciuchy. Możesz więc śmiało kierować się swoimi zainteresowaniami, które na pewno zbliżą Cię do osób o podobnych poglądach i pomogą rozwinąć znajomość.

Życzę udanych wakacji i mnóstwa nowych znajomości! ;)
Littles.

sobota, 24 marca 2012

"Dominująca" przyjaciółka.


Hey. Zacznę od początku. Mam przyjaciółkę, która ma bardzo dominujący charakter, często rzuca teksty "jestem najlepsza", "mam najładniejsze oczy" itp. Kiedyś nie przeszkadzało mi to bardzo, przyzwyczaiłam się, ale teraz zmieniłam się i wkurza mnie to, że chce być tą "lepszą" w przyjaźni. Nie jest tak , że ja mam spokojny charakter, ale przez nią "słabnę". Czasem jestem wykończona. A najgorsze jest to, że ona zachowuje się tak w towarzystwie, szczególnie przy chłopakach. Toleruje jej humorki, a jak się z nią w czymś nie zgodzę to robi się dla  wredna. Zabiera mi siłe i mam dość. Dodam, że razem chodzimy do klasy(jestem w trzeciej) , na zajęcia dodatkowe i ogólnie jesteśmy cały czas razem. wiem, że możecie poradzić mi odpocząć od niej, ale to mało możliwe.
pozdrawiam .
kaśka.

~kaśka


Kochana!
 Jeżeli uważasz, że odpoczynek nie jest dobrym wyjściem, może spróbuj z nią porozmawiać? Czasem ktoś nie widzi swojego zachowania, a dziewczyna robi to ewidentnie dla popisu. Powiedz jej wprost, co czujesz gdy zaczyna Cię obrażać, bądź wyjeżdżać ze swoimi humorkami. Wyjaśnij, że nie jest to dla Ciebie komfortowe i poproś, aby więcej się tak nie zachowywała.
 Spróbuj pokazać dziewczynie jej zachowanie. Bądź tak samo wredna, dyktuj warunki, rób to na co masz ochotę i nie pozostawiaj jej wyboru: "idziesz ze mną, albo idę sama". Pokaż jej, że też masz prawo do wyrażanie własnej woli i nie daj koleżance dominować.
 Czasem dobrze jest po prostu "olać sprawę". Jeśli dziewczyna zacznie się obrażać, bądź zacznie Cię ograniczać po prostu odmów jej i udawaj, że nic się nie stało. Sprzeciw nie jest chyba rzeczą, z którą często ma do czynienia, dlatego zacznij ją do tego przyzwyczajać.:) Podenerwuje się trochę, poobraża, rzuci parę wrednych komentarzy i przejdzie jej.:) Nie ma czym się przejmować.
 Pokaż przyjaciółce, że jesteś od niej niezależna. Takie traktowanie, jakie prezentuje na Tobie, wynika ze zbyt dużej pewności siebie. Czasem dobrze jest nabrać trochę dystansu. Zacznij spotykać się także z innymi, niech dziewczyna zatęskni trochę za Tobą, może nawet poczuje się zagrożona. Udowodnij jej, że nie zawsze będziesz przy niej i nie masz zamiaru znosić jej humorków. Niech zacznie interesować się także Twoimi sprawami i nauczy się pokory.;)
 Moim zdaniem najlepszym sposobem będzie właśnie takie "olanie". Koleżanka zrozumie, że czasem też masz swoje rzeczy na głowie, nie jest jedyną osobą w Twoim życiu. Trzymam za Ciebie kciuki!
 Margaret

Kocham go, ale on boi się związku.

Cześć! naprawdę bardzo proszę o odpowiedź, bo sprawa ciągnie się już za długo...
We wrześniu zeszłego roku przyszłam do pierwszej gimnazjum, a moja szkoła jest zespołem szkół, czyli w tym samym budynku jest również liceum. No i tak się złożyło, że jakoś w listopadzie rzucił mi się w oczy brat mojej koleżanki z równoległej klasy, który chodzi do pierwszej liceum. Jedną z wielu cech, za których zawsze Go ceniłam i cenić będę jest to, że należy do tych niewielu osób, które nie zwracają uwagi na wiek - wiadomo, bardzo często się zdarza, że liceum traktuje większość młodszych klas gimnazjum jako głupie, rozwrzeszczane dzieci, którymi niekoniecznie jesteśmy - On był inny, bardzo często ze mną rozmawiał, był niesamowicie miły, a trzeba i dodać, że nieziemskiej urody. Ogólnie rzecz biorąc w grudniu zaczęliśmy się spotykać, mogłam śmiało powiedzieć, że jesteśmy parą, ale po prostu się o tym nie mówiło, bo uważałam takie typowe pytanie "bęęędziesz ze mną chodzić?" czy "podobam ci się?" za dosyć żałosne. No, i jakoś po dwóch tygodniach regularnych spotkań, na których było niesamowicie miło i doszło do pocałunków, kontakt nam się urwał, On przestał pierwszy do mnie pisać czy dzwonić, a na jakąkolwiek próbę nawiązania kontaktu z mojej strony odpowiadał półsłówkami... Po pewnym czasie dowiedziałam się, że kiedy przestał rozmawiać ze mną, zaczął bardzo często pisać z moją znajomą chodzącą z moją siostrą do klasy - do trzeciej liceum. Gdyby tylko rozmawiał, byłoby dobrze... Ona twierdziła, że pisał do niej strasznie obleśne teksty, pokazywała mi je, w każdym razie wyraźnie sugerował seks. Ja mu wyraźnie dałam wtedy do zrozumienia, że o tym wiem, ale on sprawiał wrażenie, jakby nie wiedział o co chodzi. Wtedy kontakt zupełnie nam się urwał, byłam na niego zła, chociaż cały czas strasznie za nim tęskniłam. Jakoś w marcu zaczęliśmy z powrotem rozmawiać, parę dni temu spotkaliśmy się i wyglądało na to, że znowu będzie tak samo jak w grudniu... A tu proszę, K. zaczyna mi się nagle tłumaczyc, że on się boi z kimś być na stałe, boi się że mnie zrani, że ma ten problem, że do nikogo nie potrafi się przywiązać na stałe... Teraz naprawdę bardzo rzadko do mnie pisze, częściej ja do niego, a i tak nie wygląda to tak bardzo jakbym chciała... Ogólnie rzecz biorąc jestem pewna tego, że strasznie Go kocham i naprawdę nie chcę Go stracić, chcę żeby było tak jak kiedyś... Pewnie powinnam uszanować jego decyzję, że narazie powinien być sam, ale boję się, że on niedługo po prostu o mnie zapomni, patrząc na to, że pierwszy sam się nie odzywa, a potem znajdzie sobie kogoś o wiele ode mnie lepszego... Bardzo mi na nim zależy, chociaż wiem, że zrobił mi dużo złego... Czy są jakiekolwiek szanse, żeby znowu nam się ułożyło? Jak mam to zrobić? :( Proszę o pomoc!

~Niniel



Droga Niniel!
Nie dziwię się wcale temu, że zakochałaś się w tym chłopaku - to, że nie zwraca on uwagi na wiek, jest bardzo pożądaną cechą, bo wiele gimnazjalistek marzy o starszym partnerze u boku :) Jednak fakt, że on odsunął się od Ciebie mnie trochę zadziwia. Teoretycznie powiedział, że nie jest gotowy na związek, ale jednocześnie (muszę użyć tego słowa) przystawiał się do Twojej znajomej. Coś tu mi się nie klei, naprawdę. Rozumiem, że go kochasz, że naprawdę się do niego przywiązałaś, lecz czy wyobrażasz sobie udany związek z kimś, kto zachowuje się w ten sposób w stosunku do Ciebie? Być może nie odpowiem Ci tak, jakbyś tego chciała, ale uwierz mi - według mnie nie ma udanego "sposobu", abyście stworzyli dobrą parę. Nie podoba mi się fakt, że chłopak nie chce się wiązać, a liczy tylko na niezobowiązującą korzyść seksualną. To świadczy o tym, że nie ma w nim wrażliwości, bo nie wierzę, że nie jest gotowy aby z kimś być "bez spróbowania". To wręcz nierealne, a swoim zachowaniem dowiódł tylko, że nie zależy mu na głębszych uczuciach. Jeśli wiesz, czy proponował tej znajomej dłuższą znajomość (tj. bycia parą), to obalałoby jego argument. Ponadto, czy Ty chciałabyś, aby pewnego dnia on wykorzystał Cię i odszedł? Nie twierdzę, że zrobi tak na pewno, ale nie możemy wykluczyć tej ewentualności. 
Kochasz go, czujesz że nie możesz bez niego żyć - ale pamiętaj, że nie on jeden na tym świecie i że jeszcze wielu chłopaków nie zwraca uwagi na wiek. Zapewniam Cię, że dużo takich poznasz, nawet lepszych niż ten, w którym obecnie jesteś zauroczona. 
Możemy też przyjąć inną kwestię, że on naprawdę boi się Ciebie zranić, albo nie chce się wiązać. Co wtedy? Rozmowa, szczera, w cztery oczy. Zaproponuj mu ją, a jeśli się nie zgodzi to będzie znaczyło, że mu nie zależy. Pamiętaj, że nie możesz przywiązać do siebie chłopaka pomimo tego, jak mocnym uczuciem go darzysz. On też ma wybór i skoro powiedział Ci w taki sposób, że nie chce z Tobą być, to według mnie należy to uszanować. To boli i będzie bolało, ale takie jest życie i naprawdę nic na to nie poradzimy. Nie mogę zasugerować nic więcej oprócz szczerej rozmowy, gdzie zapytasz się go otwarcie o wszystko. Jeśli naprawdę go kochasz, to nie przejmuj się tym, jak możesz wypaść, bo pomijając pewne kwestie (które mogą wydać się nieistotne lub są krępujące) nie dojdziecie do porozumienia.

Życzę Ci, abyś podjęła słuszną decyzję i zastanowiła się nad tym, czy ten chłopak jest naprawdę tym jedynym,
Littles.

piątek, 23 marca 2012

Kolega i uczuciowe rozterki.

Cześć. Na wstępie chciałabym Wam pogratulować takiego wspaniałego bloga. Zaglądam codziennie poczytać wasze rady. Naprawdę są świetne i oby tak dalej!
Otóż, zwarcam się do Was z problemem do kategorii chłopcy.Parę dni temu dostałam promocję do ostatniej klasy gimnazjum. Boję się strasznie. Na początku edukacji w szkole nie byłam zżyta z ludźmi z klasy,a teraz nie wyobrażam sobie bez nich niczego, dokładniej bez jednej osoby.Zaczęło się bardzo niewinnie. Zostałam przesadzona do ławki za chłopakami. Z jednym z nich bardzo się nie lubiłam. Wgl, w naszej klasie nie był lubiany przez płeć przeciwną. Dziewczyny miały taką samą opinię na jego temat jak ja : szpaner,mający wszystko czego zapragnie. Na każdej lekcji myślałam, że będzie to męczące 45 minut, wręcz przeciwnie. Rozmawiał ze mną, jakbyśmy się znali wiele lat. Śmialiśmy się z każdej błahostki. Dla żartów docinaliśmy sobie na wzajem.Dogadywaliśmy się ze sobą do takiego stopnia, że poprosił mnie o numer gadu-gadu pod pretekstem, iż będzie się pytał o zadanie domowe. Tego samego dnia napisał, ale nie ze względu na zadania. Nie mogłam uwierzyć, że rozmawiam z tym samym człowiekiem. Tematy nam się nie kończyły, tylko czas był dla nas przeszkodą. I tak było codziennie. Po 6 miesiącach zaczęło się psuć, kiedy inne dziewczyny z klasy zaczęły za nim latać i gdy uroiłam sobie to, że jedna z nich mu się podoba i przez co mnie zlewa bądź tylko docina. Dziewczyny robiły mi tona złość. Widziały, że mam z nim naprawdę dobry kontakt(najlepszy z dziewczyn z klasy). Chciały zaimponować mu, ale coś im nie wyszło. A co do moich urojeń,były błędne. Zapytałam się go wprost, czy mu się podoba jedna z dziewczyn, on zaprzeczył. Zlewanie mnie i docinanie - nie potrafiłby celowo mnie obrazić, ani nic w ten deseń. Wszystko wróciło do normy, lecz kolejny raz zaczęło się psuć.Kumpela zaprosiła mnie na domówkę do siebie. Wypiłam trochę za dużo i napisałam do niego na gadu-gadu. Czytając tą rozmowę na trzeźwo, to zadawałam sobie pytanie, czy gorzej być nie mogło. Chciałam mu napisać, co do niego czuję,obrażałam go koleżankami z klasy, wypytywałam go, czy mnie lubi i takie bzdury.Było mi tak wstyd. Przepraszałam go z cztery razy. Myślałam, że nie będzie się w ogóle do mnie odzywał, ale ,,wybaczył'' mi za tą głupią rozmowę, ale w szkole.. Czułam, że nie jest normalnie. Nie odzywał się do mnie, nie patrzył się na mnie, nie zaczepiał mnie, ale na gadu było wszystko ok. Po paru dniach wróciło wszystko do normy. Zaczęły do niego pisać dziewczynki z podstawówki,jednocześnie do mnie też. Jedna z nich irytowała go, wyznając mu miłość(dla żartu). Spytała się go, czy coś między nimi będzie, on zaś odpowiedział, że ma kogoś na oku z drugiej klasy gimnazjum. Nie mam pojęcia czy to chodzi o mnie?Nie wiem.. Do zakończenia roku wszystko było w porządku, mimo małych sprzeczek.Dzień rozdawania świadectw był dla mnie najgorszym dniem. Wróciłam tego dnia do domu i poszłam spać. Myślę cały czas, jak sobie poradzę za rok, jak będzie koniec. Nie mogę znieść tej bezradności.
Moje pytanie brzmi. Co ja mam teraz zrobić? Udawać, że nic do niego nie czuję czy też przełamać się i wyznać, co do niego czuję?
P.S. Nie liczę na jakąś wyczerpującą odpowiedź, tylko konkretną.Wystarczy w komentarzu.

Z góry dziękuję.

~Daria



Droga Dario
Trafił Ci się naprawdę porządny chłopak. Tak naprawdę już dawno mógł Cię "posłać w diabły", a mimo to wybaczył i starał się zachować wasz dawny kontakt. Wnioskuję po tym, że jednak coś dla niego znaczysz. Dlaczego? Chłopcy z natury uciekają przed cięższymi sytuacjami. W momencie gdy sprawy się komplikują i mogą wyjść na durniów, odsuwają się i tym samym unikają problemu. On natomiast postanowił dać Ci drugą szansę i kontynuować znajomość. Dla mnie jest to postawa, która daje do myślenia...Jednak nie chcę dawać nadziei, która równie dobrze może nie istnieć. Problemem waszej "przyjaźni" może być fakt, że Ty JUŻ coś do niego poczułaś.Możliwe, że przez swoje uczucia będziesz się starała naprowadzić go na tory daleko odbiegające od dotychczasowego koleżeństwa (świadomie bądź nie). Tak naprawdę jako ludzie jesteśmy egoistami i w momencie gdy doświadczamy uczuć wyższych pragniemy ich coraz bardziej i bardziej, czasami zapominając o tej drugiej osobie. Musisz zdać sobie sprawę z faktu, że on od początku do końca mógł traktować Cię jako koleżankę. I, że może się to już nigdy nie zmienić. Z natury to dziewczyny łatwo się zakochują, chłopcom zajmuje to nieco więcej czasu - i dopiero wtedy gdy naprawdę coś zaiskrzy.
Twój strach i zły humor są teraz naturalne. Zapewne  martwi Cię obecna sytuacja, ta niepewność codo jego uczuć. Tak naprawdę swoje szanse w dużej mierze przekreśliłaś już na tamtej imprezie. Rozmowa na pewno go upokorzyła, tak samo jak fakt, że pisałaś te wszystkie głupoty w otoczeniu koleżanek. Mam nadzieję, że nie zrobiłaś tego by też przypodobać się dziewczynom...
Przede wszystkim nie uda Ci się udać, że nic do niego nie czujesz ;) Po samej treści widać jak bardzo Ci na nim zależy. Sądzę, że warto się przełamać i wyznać mu ile dla Ciebie znaczy. Jednak na Twoim miejscu mocno bym się teraz zastanowiła nad treścią. Źle dobrane słowa mogą źle odzwierciedlić Twoje odczucia, przerazić go, bądź zniechęcić - zważając na tamtą niefortunną rozmowę na gadu-gadu. Jeśli już byłabyś zdecydowana na ten krok, radzę wyznać mu wszystko w cztery oczy. W waszym przypadku wyznania poprzez komunikatory mogą nieść tylko nieprzyjemne wspomnienia, lub on może odnieść wrażenie, że kpisz z niego po raz kolejny.
Jeśli nie masz pomysłu jak to wszystko ułożyć, dopasować to zapraszam na moje gadu ;) Na pewno coś razem wymyślimy. Jednak mam mini-urlopik od 25-29.06, wiec odpisze nieco później...
Pozdrawiam

lady_dizzy

czwartek, 22 marca 2012

Poradnik: Co chłopakom podoba się w dziewczynach?

Ze względu na to, że od dawna wiele z Was prosiło o poradę, jak zwrócić na siebie uwagę chłopaka, co lubi płeć przeciwna, a czego, postanowiłyśmy połączyć siły i napisać dla Was razem notkę na ten temat. :) Co więcej, będzie ona różniła się od innych notek na naszym blogu - opinię w tej sprawie wyraziły autorki różnych działów oraz zapytałyśmy o zdanie facetów w różnym wieku - ta wiedza jest w końcu dla nas najcenniejsza. ;)  No i jak zwykle zaczerpnęłyśmy też sporo z fachowej wiedzy.

Każda z nas wyraziła zdanie na temat tego, co jej zdaniem kręci chłopców, jak można ich sobą zainteresować.

Kwaskowa, autorka d.s. rodziny

 Chłopcy to wzrokowcy, w dodatku ci w wieku nastoletnim - "napompowani" hormonami. Myślę, że każda dziewczyna chcąca zwrócić na siebie ich uwagę powinna zadbać o wygląd. Nie chodzi mi tu o dekolt do pępka i spódniczki długości 10 cm. Zapomnij o takim stroju. Lepiej ubrać się zwyczajnie, chłopcy lubią snuć domysły, nie chcą mieć wszystkiego od razu podanego. Ale pomijając odpowiedni strój, liczy się też, a może przede wszystkim twoje zachowanie. Zdania na ten temat są podzielone, moim zdaniem jednak najlepiej zwrócić na siebie uwagę chłopaka za pomocą tajemniczych spojrzeń i uśmiechów. To działa ;)

Littles, była autorka d.s. chłopców
Natura chłopców i ich tok myślenia intryguje nas i wprawia w zakłopotanie, bo jakkolwiek mocno nie chciałybyśmy zwrócić na siebie ich uwagi, tak przeważnie po prostu nie wiemy jak to zrobić. Można wmawiać sobie, że liczy się wnętrze, bo nie jest to kłamstwem, ale przyznajmy przed sobą - chłopcy, tak jak i dziewczyny, przy pierwszym spotkaniu zwracają uwagę na wygląd. Nie łudźmy się więc, że najprzystojniejszy chłopak sam zwróci na nas uwagę, kiedy będziemy nieśmiało patrzeć w jego stronę, a od tłumu odróżni nas tylko kolor koszulki. Chłopcy lubią dziewczyny odważne a zarazem tajemnicze, które potrafią zaintrygować i wybić się z szarej rzeczywistości na swój własny sposób. Nie bójmy się kokietować i przejmować inicjatywy, to lepsze rozwiązanie od samotnego stania w kącie i czekania na gwiazdkę z nieba! :)

Margaret, autorka d.s. przyjaźni
Moim zdaniem liczy się nastawienie. Chłopak wyczuje, że chcesz zwrócić na siebie jego uwagę, jeśli tylko będziesz próbowała nawiązać z nim kontakt wzrokowy. Myślę, że uśmiechy też dużo zdziałają. ;) Nie narzucaj mu się, bo wtedy będzie starał się uciekać. Bądź sobą i zachowuj się naturalnie. Ważny też jest wygląd. Dbaj o siebie, staraj się ubierać kusząco, jednak taktownie i kobieco.

Siedmiokropka, autorka d.s. psychologiiSądzę, że nie ma sposobu, dzięki któremu na pewno zdobędziemy zainteresowanie chłopaka. Jednemu spodoba się cichy typ szarej myszki, a drugiemu przebojowa królowa życia. Zazwyczaj jest więc tak, że dziewczyna musi mieć "to coś", co jest niezależne od nas. Nie znaczy to jednak, że nie można sobie w jakiś sposób dopomóc. Z Kwaskową na pewno się zgodzę - naukowo udowodnione jest, że mężczyźni to wzrokowcy. Jedni jednak lubią dłużej popatrzeć w twoje oczy, a drudzy na Twój biust. ;) Dlatego najlepiej podkreślać swoje atuty i eliminować wady. Faceci nie znoszą dziewczyn użalających się nad sobą - jakie one mają to i to beznadziejne - najczęściej tego na początku nie zauważają, dopóki im tego nie uświadomimy. To, że chcemy być coraz lepsze na pewno im imponuje. Sama przekonałam się również, że przed obiektem swoich westchnień zawsze trzeba być sobą i czuć się przed nim swobodnie. Bo jak w kółko będziemy się krępowały i udawały kogoś innego, długo tak nie pociągniemy, a może okazać się, że nasze prawdziwe ja bardziej się im spodoba. No i trzeba się też często uśmiechać, chyba same nie podeszłybyśmy do ponuraka, co? :)

Zapytałyśmy również chłopców o opinię na ten temat.
Patryk, 17 lat:

Najlepiej byłoby, gdyby dziewczyna miała podobne zainteresowania. Jeśli nie zna chłopaka, to może dowiedzieć się coś o nim i wtedy porównać hobby. Ale nawet jak niekoniecznie lubi np. piłkę nożną, to mogłaby się nią zainteresować, to się przyda podczas rozmowy, na ten temat może zagadać i zachęcić tym kolesia. Powinna być raczej odważna, bo jeśli nie będzie to
ani ona ani ja nie zagadam, wtedy się miniemy.

Michał, 18 lat:

Jak dziewczyna chce pokazać, że jest jakoś zainteresowana chłopakiem, to może np. patrzeć się na chłopaka i po chwili w inne miejsce i tak jak najczęściej. Wtedy zorientował bym się że się mnie wstydzi ale zwraca na mnie uwagę. Kiedy jest bardziej odważna, może się zainteresować tym co lubię, podejść i zagadać. Cenię to u dziewczyn i wcale nie pomyślę,że się narzuca. Nawet następnym razem to ja starałbym się zagadać, głupio bym się czuł jak tylko ona byłaby okej.

Olek, 16 lat:

Dziewczyna, która chce zwrócić moją uwagę, powinna nawiązać kontakt wzrokowy. Powinna dawać jakieś znaki, żeby podświadomie uświadomiła mi że chce aby coś między nami było. Może szukać wspólnych tematów, to też pomaga.Na pewno nie nawiązałbym kontaktu z dziewczyną, od której czuję dym nikotynowy, to odrzuca mnie na samym początku.

Oliwer, 17 lat:

Jeśli chodzi o mnie to, uważam, że w każdej dziewczynie jest coś bardzo atrakcyjnego. I niemal zawsze, kiedy patrzę na jakąś próbuję znaleźć jej atuty. Mogą to być długie, zgrabne nogi, śliczny uśmiech albo tajemnicza iskierka w oku. Wtedy koncentruję się na tym atucie i właściwie reszta przestaje mieć dla mnie znaczenie, dopóki ona sama nie zacznie w mojej obecności narzekać na ten czy tamten mankament swojego ciała. Momentalnie czar „pierwszego atutu” pryska i mój wzrok zaczyna dostrzegać fałdkę na brzuchu, krzywe ząbki lub zbyt duży nos. Przestrzegam więc przed użalaniem się nad sobą w mojej obecności, bo dużo bardziej wolę pewne swojego wyglądu, nawet na granicy zarozumiałości w tej dziedzinie dziewczyny. Jeśli chodzi o tuszę, to dla mnie rozmiar nie ma najmniejszego znaczenia i równie ponętna jest dla mnie brunetka o pełnych piersiach i kilku dodatkowych kilogramach, jak i szczuplutka blondynka z nogami po samą szyję.
Kiedy jednak już dojdzie do pierwszej konwersacji staram się skupić nie tyle na wyglądzie, co na sposobie mówienia. Dziewczyny z poczuciem humoru są OK., ale często przesadzają z używaniem „słit języka” rodem z nk, sądząc, że hasła typu: „Mam różowy mózg!”, są fajne i zabawne. Nie są. Osobiście preferuję dziewczyny spokojne, ale mające własną opinię. Nieważne, że wasza opinia, jest taka sama jak pięciu innych koleżanek, grunt, żebyście były przekonane co do jej słuszności. Nie potrzebne są ostre riposty i głośne komentarze na każdy temat, ale grzeczna i kulturalna dyskusja. Ale nie cierpię, kiedy dziewczyna przeklina. Momentalnie jest u mnie skreślona, bez względu na to, że wygląda jak Kate Moss i ma IQ Einsteina.
Ostatecznie, zastanawiając się nad zagadnieniem: „Jak dziewczyna może zwrócić na siebie moją uwagę”, choć pozornie wydaje mi się, że nie mam pojęcia, to muszę napisać wprost: nie być zależną od swoich „najlepszych przyjaciółek”. Jasne, lubicie się, spotykacie, robicie ze sobą różne rzeczy, których nigdy nie zrozumiem. Mimo to nie bądźcie od siebie zależne i nie bójcie się być inne, niż Wasza przyjaciółka.

Dan, autor d.s. męskiego punktu widzenia

Każdy z nas ma swoje preferencje dotyczące cech wyglądu niezależnych od Was (czyli takich jak np. kolor włosów). Mało istotne jest, czy dziewczyna jest brunetką, rudą, szatynką czy blondynką. Najważniejsze jest, żeby była zadbana. Nie ma nic gorszego niż dziewczyna, wokół której roznosi się nieprzyjemny zapach, której paznokcie są czarne i czasem pogryzione. Jeśli chodzi o pryszcze, to jeśli twarz potencjalnej dziewczyny nie jest jednym wielkim pryszczem, a dziewczyna dba o siebie i próbuje zatuszować, to nie przeszkadza mi to.
Jest jeszcze kwestia takich gadżecików jak np. okulary, czy aparat ortodontyczny. Dziewczyny - to nie jest żadna przeszkoda do szczęścia. Same wiecie, że zawsze, jeśli dobierzecie okulary pasujące do waszej twarzy, to będziecie wyglądać ładniej, jeśli nie ładniej, to przynajmniej inaczej. Na pewno nie gorzej. Co do aparatu - lepiej 2 lata ponosić aparat a potem mieć piękny uśmiech, niż przez całe życie mieć krzywy. Naprawdę, krzywe zęby dla wielu chłopaków mogą być przeszkodą. Chociaż jest to powierzchowne, to prawdziwe.
Wypowiem się w kwestii, w jakiej wypowiadał się Oliwer - sposób wymowy.
"Co tam u cyby sychać, nie?" (tutaj mlaskanie gumy :D ) - to na pewno nikogo nie pociągnie. Dziewczyna raczej nie powinna mieć takiego stylu.
"Ale słitaśnie! Ale jesteś koffany" - urocze u pięciolatki, żałosne u piętnasto.
Slang - mi osobiście przeszkadza, gdy dziewczyna "wali" (bo czasami tego już nie można nazwać mówieniem) slangiem. To jest mało kobiecie i raczej w relacjach kumpel - kumpela. Praktycznie nigdy w chłopak - dziewczyna.
Przekleństwa - gdy dziewczyna pod wpływem emocji powie jakieś wulgarne słowo, nie przeszkadza mi to. Oczywiście jeśli nie za często. Jeśli jednak w miejscach przecinków wstawia "to słynne słowo na K" to już również ją skreśla. W moim przypadku nawet w relacjach kolega - koleżanka.
Jak dziewczyna może (mi, osobiście) zaimponować? Inteligencją. Nie ma nic gorszego, niż prowadzenie monologu z samym sobą, w odpowiedzi słysząc tylko "Aha, tak" itp. Pamiętajcie, chłopak szukający dziewczyny z prawdziwego zdarzenia chciałby skupić się nie tylko na jej ciele, ale także na tym, co wewnątrz. Dziewczyna bez aspiracji, dla której najważniejsze w życiu są ciuchy i makijaż (typ filmowej cheerleaderki) nie znajdzie chłopaka, który chciałby od niej czegoś więcej niż ciała.
Jeszcze jedna kwestia związana z ciałem - piersi. Chociaż chłopaki na ogół wolą raczej większe piersi niż mniejsze, te drugie nie są jakąś karą od Boga. Ładnie eksponując piersi (małe są kształtniejsze, jest to niewątpliwa zaleta) możecie dorównać, albo nawet mieć lepszy dekolt niż Wasze koleżanki z dużym biustem.
Kwestia, o którą spytała mnie jedna dziewczyna: kolczyki. Kolczyki w uszach są powszechnie akceptowalne. Dobrze jak są. Kolczyki w nich wyglądają elegancko i czasami pociągająco. Kolczyki w brwiach. Niektórych pociągają, niektórych przerażają. Mnie to drugie. I jest jeszcze fakt, że tym, które mają kolczyk w brwiach najczęściej to nie pasuje. Kolczyki w wardze. Jest taki typ urody, trudny do opisania, któremu to pasuje. Ale tylko małe i delikatne kolczyki. Inne też są na swój sposób obrzydliwe. Kolczyki w języku. O tych akurat nie mam zdania. Są mi obojętne. Pomimo wszystko raczej nie chciałbym, żeby moja dziewczyna miała w tym miejscu kolczyk. Kolczyki w pępku. Jeśli brzuch jest płaski i ładny (koniecznie bez oponki!) to to nawet ciekawie wygląda. Mnie osobiście nawet się to podoba :)
Jeszcze jedna kwestia, o której wcześniej zapomniałem: wzrost i waga. Mężczyźni na ogół nie lubią, gdy dziewczyna jest wyższa od nich. Dlatego nie ma większego znaczenia, jaki masz wzrost. Wzrost idealny dla każdego to 165 - 175. Jednak należy pamiętać, że istnieją też niscy faceci, którzy sami mają po 170 wzrostu. Nie wybiorą oni pewnie olbrzymki.
Waga: Dziewczyna nie może być ani za chuda (nie może być szkieletem do lekcji biologii), ani za gruba (tak, abyśmy na jej ciele nie domacali się żadnej kości). Niektórzy faceci lubią szczuplejsze, inni pełniejsze. Jednak mało kto lubi dziewczyny ze znaczną nadwagą lub otyłe. Dla większości nie jest to pociągające i jest problemem.

Takie jest moje zdanie na ten temat, mam nadzieję, że się przyda :)
Mamy nadzieję, że tych kilka męskich opinii Wam się przydało. Postanowiłyśmy jednak sięgnąć również do fachowej wiedzy i różnych książek.

Stare arabskie przysłowie mówi, że kobieta zatrzymuje mężczyznę przy sobie charakterem, ale przyciąga go do siebie urodą. I coś w tym jest. I to z biegiem czasu się raczej nie zmienia: mężczyźni mają "zapotrzebowanie" na kobietę atrakcyjną, reprezentacyjną i uwodzicielską.
Najlepiej, jeśli podoba się nie tylko im, ale także konkurencji: bardzo rajcuje ich zachwyt innych mężczyzn, gdy patrzą na ich towarzyszkę.  Wtedy „rosną”, bo kobieta u ich boku jest najlepszą reklamą ich możliwości.
Co sprawia, że panowie uważają kobietę za atrakcyjną? Niemieccy naukowcy sprawdzili: na męską wyobraźnię najlepiej działają te z pań, które pokazują ok. 40 proc. ciała. Jeśli pokażą mniej, nie przyciągną spojrzeń. Jeśli więcej, zostanie im przypięta łatka „puszczalskiej”.
Większość mężczyzn nie potrafi oprzeć się kobiecie chodzącej w szpilkach. Buty na wysokim obcasie podobno działają jak afrodyzjak - zmieniają całą statykę sylwetki, a także wprawiają facetów we wrażenie, że kobieta jest niestabilna, bezradna i potrzebuje pomocy. A mężczyźni lubią być potrzebni i uważani za bohaterów! :) Ale zanim jeszcze zostaną naszymi bohaterami, trzeba przebrnąć przez pierwsze godziny znajomości. Uda się to zwycięsko tym, które będą pamiętały, że mężczyźni są silni głównie fizycznie. Emocjonalnie często są słabsi od pań! Kiedy widzą piękną kobietę, trochę jej pożądają, a trochę się obawiają – bo co będzie, jeśli ich odrzuci? Jeśli powie „nie”? Tego ich ego nie zniesie!
Większość facetów marzy również o kobiecie podobnej do swojej mamy, dlatego lubią, gdy kobieta się nimi opiekuje, okazuje troskę, dba o zaspokajanie potrzeb. Mężczyzna chce być również szanowany - kobiety często tego nie rozumieją, bo dla nich ważniejsze jest, by czuć się kochanymi. Mężczyzna zaś często przedkłada szacunek nawet nad miłość. Dlatego niemal bezpowrotnie zaprzepaszczamy szanse na uwiedzenie samca, którego zdyskredytowałyśmy, poniżyłyśmy czy okazałyśmy swą wyższość – zwłaszcza w towarzystwie. Rywalizacja (a co gorsza – zwycięska rywalizacja) ze strony kobiety może w nim obudzić wściekłość, niepewność, chęć odwetu – ale na pewno nie czułość czy pragnienie bliskości.
Jeśli między dwojgiem ludzi nie ma chemii, nie będzie też miłości. Oczywiście, z czasem można zauważyć między sobą większe pożądanie, aczkolwiek nie u każdego da się je wywołać. Dlatego jeśli wiemy na 100 %, że nie mamy u kogoś szans - odpuśćmy sobie.

Bardzo pomocna w temacie zainteresowania sobą chłopaka może być również książka Sherry Argov "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?". Jest tam dokładnie opisane co zrobić, aby nie być dla chłopaka jedynie przyjaciółką, ale czymś więcej. Serdecznie polecamy!
 


******

Na dzisiaj tyle. Mamy nadzieję, że tą dość długą notką rozwiałyśmy Wasze wszystkie wątpliwości na ten temat. Jeśli macie jeszcze jakieś sugestie lub pomysły na inne takie poradniki, piszcie! :)

Pozdrawiamy gorąco, buziaki! :)
Załoga NBS

wtorek, 20 marca 2012

Przestałam wierzyć, jak poinformować o tym rodzinę?


Witam.
Mam problem, który dotyczy głównie mojej rodziny. Chodzi o to, że żyję w rodzinie katolickiej. I niby jest wszystko pięknie, ładnie - chodzimy do kościoła, przygotowuję się do bierzmowania, niedługo rekolekcje i święta, tylko... Ja przestałam w to wszystko wierzyć. Starałam się w sobie to jakoś rozbudzić, ale nie wyszło. Jednak postanowiłam dalej udawać, że wszystko jest po staremu. Pomyślałam, że poczekam, aż dorosnę i będę samodzielna. Ale ostatnio pomyślałam, że skoro i tak nie wierzę, to powinnam z tym skończyć. I tu jest problem. Nie wiem jak to powiedzieć rodzicom. Zaczną mówić, że wymyślam i żebym przestała się wygłupiać, a jak nadal nie będę chciała "znormalnieć", obrażą się na mnie. W dodatku mam wujka, którego bardzo lubię, jednak jest wielkim katolikiem i zapewne też się na mnie obrazi... W sumie jak większość rodziny. Dlatego boję się powiedzieć o tym komukolwiek. Może jednak powinnam poczekać?
P.S. 
Zauważyłam, że jest już takie pytanie, jednak odpowiedź na nie jest bardzo... ogólnikowa, a ja naprawdę nie wiem już, co robić.

~Minnie.


Droga Minnie!
Aby było trochę łatwiej, przytoczę notkę Crazy, o której wspomniałaś.
"Wszystko zależy od Twoich rodziców. Jeśli są w miarę tolerancyjni, to myślę, że jakoś to przeżyją, jeśli natomiast są głęboko wierzącym katolikami, którzy chodzą co niedziele do kościoła... to chyba nie uchronisz się od awantury.
Tak czy siak, rodzice powinni wiedzieć i powiedz im o tym, nawet gdyby się na Ciebie bardzo denerwowali. Uzasadnij swój wybór, opowiedz trochę o tym, dlaczego postanowiłaś zostać ateistką. Mów jak najwięcej o swoich uczuciach, o tym co przeżywasz, jak to rozumiesz itp.
Jeśli rodzice bardzo się zdenerwują, daj im trochę czasu. To musi nieco "rozejść się po kościach", muszą sobie to przemyśleć. Bo w końcu nie przyprowadzą Cię na siłę do kościoła, prawda?"
A teraz co ja o tym sądzę. 
Zgadzam się z Crazy w tym, że to, jak się powinnaś zachować zależy od tego, jacy są Twoi rodzice. Nie w kategoriach "religijni czy mniej", lecz w kategoriach "tolerancyjni i dorośle Cię traktujący". Jeśli możesz tak o nich powiedzieć, warto podzielić się z nimi swoim zdaniem na temat wiary i porozmawiać ze sobą nie jak rodzice z dzieckiem, lecz jak równi sobie. Po prostu powiedzieć im o swoim poglądzie i poprosić o radę.
Jeśli zaś Twoi rodzice są bardzo restrykcyjni w kwestii wiary, zastanów się, czy znasz jakiegoś zaufanego członka rodziny, z którym mogłabyś obmówić ten temat. Myślę, że wymienienie poglądów z kimś jest ważne w takiej sytuacji, w jakiej się znajdujesz. Zastanów się też nad rozmową z księdzem. To naprawdę może ci wyjść na dobre, bo księża są od tego, by pomagać osobom w takich sytuacjach. 
Sądzę też, że możesz uznać, że to chwilowy kryzys, że Ci być może przejdzie i zachować to dla siebie. To Twój osobisty wybór. Nie oszukuj się jednak, tylko po to, aby uniknąć rozmowy z rodzicami.
Sądzę, że do bierzmowania nie powinnaś przystępować, dopóki nie będziesz pewna swojej wiary. Lepiej je odłożyć o rok i przystapić do niego ze świadomością, że to był dobry wybór.

Mam nadzieję, że sobie poradzisz.
Uściski,
Kwaskowa
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x