środa, 28 marca 2012

Zraniłam go, ale chciałabym go odzyskać.

Mam ogromny problem, mianowicie z chłopakiem. Byłam z nim 3 lata(w sumie we wrześniu by było trzy). Bardzo mocno go kocham. Zerwał ze mną 2 tygodnie temu. Pisałam do niego, że chcę szanse i że się postaram. Spotkaliśmy się na następny dzień, powiedział że mam się postarac, że jeszcze troszkę mu zależy... Starałam się do dziś... dzisiaj mi powiedział że mam się nie starać że to już koniec że nie chce ze mną być chce być sam. Powiedział mi też że możemy zostać przyjaciółmi(zawsze mi na tym zależało). Powiedziałam mu tylko odchodząc że jak przestanie mnie boleć to napisze. Jeszcze powiedział mi że te 2 tyg miały mi udowodnić, że się mną bawił tak jak ja się nim bawiłam... Osiągnął swój cel poczułam się jak szma**(przepraszam za wyrażenie ale inaczej nie mogę tego określić). Nie wiem czy to ważne ale też mówił że czuje się tak jakby był w więzieniu, na każde moje zawołanie. Czuł się ogólnie z tym źle.
Może miał trochę z tym racji. Ogólnie go nie szanowałam, nie traktowałam normalnie. Przez pierwsze pół roku się nim bawiłam. Troche go izolowałam, za duzo od niego chciałam. Popełniłam bardzo duzo błędów. Nie wiem czy teraz zdaje sobie z tego sprawę. Ale to boli i chcę go z powrotem. Mogę go jakoś odzyskać?
Przepraszam za styl ale starsznie jestem rozlazła....

~Madzia



Droga Madziu!
Pierwsza myśl, która przemknęła do mojej głowy, to pytanie: skoro go kochałaś i nadal kochasz, to czemu się nim bawiłaś? Przecież nie tak wyraża się uczucia wobec osoby, na której nam naprawdę zależy. Niespełna trzy lata byliście razem, po tym fakcie już widać, że chłopak Cię kochał. Ba, przez ten czas znosił Twoje zachowanie, które, jak sama przyznałaś, nie było odpowiednim wobec niego. Musisz pamiętać, że to nie tylko chłopcy ranią dziewczyny, jak to przeważnie bywa na tym świecie, i również oni (wbrew pozorom) są wrażliwi uczuciowo. Może tego nie pokazują, ale to nie znaczy, że nie boli ich rozstanie z dziewczyną. Zwróciłam uwagę na jedno zdanie, które zamieściłaś w swoim komentarzu, a mianowicie - "ale to boli i chcę go z powrotem". Chcesz go, to zabrzmiało w moich uszach tak, jakby był rzeczą, którą nadal można wykorzystać. Może to mylny wniosek, ale naprawdę tak to odczytałam. 
Napisałaś też, że według niego te dwa tygodnie miały pokazać, że on bawił się Tobą tak jak Ty nim. Jak myślisz, co to miało znaczyć? Być może chciał, abyś poczuła się tak, jak on podczas Waszego związku. Mogę tylko snuć domysły, że ta "druga szansa" wcale nic nie zmieniłaby w kwestii rozstania, a chciał on tylko abyś poczuła się źle. 
Na pytanie "jak mogę go odzyskać?" chyba nie znajdę odpowiedzi. Otrzymanie trzeciej szansy jest naprawdę mało prawdopodobne, szczególnie po tym, jeśli jedna ze stron została wykorzystana (w sensie nie tylko fizycznym, ale również psychicznym). Jedyna słuszna rada, jaką mogę Ci przedstawić, to szczera rozmowa na temat owej drugiej szansy i tego, co go zabolało. Nie wiem, czy będzie to opłacalne, ale skoro Twój były chłopak powiedział, że możecie być przyjaciółmi, to nadal tkwi w jego sercu część przywiązania.

Mam nadzieję, że jakoś odnajdziesz się w tej sytuacji! ;)
Littles

wtorek, 27 marca 2012

Przez byłego chłopaka boję się, że inny mnie skrzywdzi.

Witam! Świetnie, że Wróciłyście ;-) Potrzebuję pomocy. Nie wiem, czy ten temat był poruszany, ale spróbuję Wam go przedstawić. Mam 16 lat i rok temu zerwałam z chłopakiem po 2 latach związku. Niby nic wielkego, ale dwa miesiące później dowiedziałam się, że on nigdy mnie nie kochał. Umawiał się ze mną tylko po to, żeby mnie przelecieć, a kiedy stwierdził, że mu się to nie uda, zaczął mnie zdradzać. Od tamtego czasu wszystko się zmieniło. Pół roku po zerwaniu zakochałam się w innym chłopaku. Problem w tym, że nie potrafię powiedzieć mu tego. Kiedy myśle o wyjawieniu mu tej prawdy, czuję taką blokadę i różne myśli chodzą mi po głowie. Po prostu się boję. Na początku myślałam, że boję się jego reakcji, ale jednak chodzi o coś więcej. Boję się, że mnie skrzywdzi, wykorzysta moje uczucia. Z drugiej strony uspokajam siebie, myśląc, że on może nie jest taki. I wtedy przypominam sobie o moim byłym, o którym też myślałam, że nie chodzi mu tylko o jedno i myliłam się. Martwię się, że każdego będę tak porównywała do mojego ex i nigdy nie będę miała szczęścia w miłości. Wszędzie szukałam pomocy i jedyna nadzieja to NBS. Błagam, Pomóżcie! :-(

~Meggan237



Kochana Meggan!
Twoja sytuacja jest faktycznie trudna, bo to, co zrobił Twój były chłopak, jest po prostu szczytem bezczelności (lub jakkolwiek by to można było inaczej nazwać). Zagrał na Twoich uczuciach, co oczywiście zostawiło uraz w Twojej psychice. Ciężko będzie Ci zaufać drugiemu mężczyźnie po tym, co przeszłaś, jednak należy pamiętać, że nie każdy facet jest taki. Po jednych widać do czego dążą, drudzy doskonale kamuflują się ze swoimi zamiarami, a pozostali wcale nie myślą tylko o jednym. My dziewczyny mamy małe szanse, aby odczytać ich prawdziwe zamiary, kiedy wpadniemy po uszy w miłości. 
Przede wszystkim musisz wyczyścić umysł z myśli, które sprawiają Ci ból. Nie jest łatwym zapomnieć o tym, co Ci zrobił tamten chłopak, ale postaraj się nie podstawiać każdego innego w jego miejsce. Poza tym przypomnij sobie, czy w ciągu Waszego związku nie zauważyłaś żadnych oznak tego, że zależało mu na zbyt intymnej relacji. Zauroczona nim mogłaś przeoczyć to, co teraz świadczyłoby o cechach odkrywających jego prawdziwe oblicze. 
Nie zawarłaś w swoim pytaniu informacji, czy znasz już chłopaka, w którym zakochałaś się po zerwaniu. Pomogłoby to trochę, ale nawet bez tego damy sobie radę ;) Jeśli go znasz, a przynajmniej spędziłaś w jego towarzystwie trochę czasu, to spróbuj zanotować w pamięci czy w towarzystwie Twoim lub innych dziewczyn nie zachowywał się dziwnie. Jeśli był speszony czy nieśmiały, to nie świadczy o nim źle. Gorzej byłoby, gdyby nadmiernie okazywał swoją męskość (w każdym tego słowa znaczeniu) i zbyt nachalnie postępował w stosunku do koleżanek. Mam nadzieję, że każdy widzi mniej-więcej oczami wyobraźni, jak to mogło się objawiać. Jeśli natomiast nie miałaś przyjemności bliżej zapoznać się z nim, to wyjawianie mu swoich uczuć nie będzie dobrym startem znajomości. Nie wiem, w jakich okolicznościach możesz go spotkać, ale zanim znów się mocno zakochasz, to postaraj się jak najlepiej poznać to, jak zachowuje się w towarzystwie, a jak na osobności. To wiele może zdziałać i powiedzieć o danej osobie. Pamiętasz, jak wspomniałam o cechach Twojego byłego chłopaka, które mogłyby odkrywać jego zamiary? Jeśli takie znalazłaś, to postaraj się sprawdzić, czy pasują do Twojego aktualnego obiektu westchnień.

Pamiętaj też, że nie każdy chłopiec myśli tylko o tym, żeby Cię wykorzystać. Prawda jest taka, że jest ich zdecydowana mniejszość, a jednak doskonale psują wizerunek mężczyzn w naszych oczach. Musisz spróbować zaufać ponownie, bo jeśli sama nie pokonasz tego lęku, to nie dasz szansy prawdziwej miłości, która w każdej chwili może zapragnąć zapukać do Twoich drzwi. Pamiętaj, że zawsze jesteśmy z Tobą i w razie jakichkolwiek problemów możesz zwrócić się do nas o pomoc! Trzymam kciuki za to, aby udało Ci się osiągnąć to, o czym marzysz ;)

Littles.

poniedziałek, 26 marca 2012

Zakochałam się w przyjacielu, a on nie odwzajemnia moich uczuć.

Mam problem z chłopakiem. A raczej z przyjacielem. Zakochałam się w nim. To trwa już kilka lat, nigdy z nim o tym nie rozmawiałam. Niedawno rozmawiał za to jego przyjaciel (nie prosiłam go o to, ale jakoś tak wyszło, że się wygadał). I... on w ogóle nie jest mną zainteresowany. Traktuje mnie wyłącznie jak przyjaciółkę, nic więcej. Powiedział temu swojemu przyjacielowi, żeby przekazał mi delikatnie, żebym sobie nie robiła nadziei itd. Powiedział, że nie chciałby mnie zranić i chyba nie potrafiłby mi tego powiedzieć bo wie jakie to byłoby dla mnie trudne. Powiedział, że nie chce mnie rozczarować. Wiedziałam, że tak jest, wiedziałam, że on mnie nie kocha. Mimo to jest mi z tym strasznie źle. Żałuję, że się dowiedział. Już nie daję rady. Nie umiem sobie poradzić ze swoimi uczuciami. Kocham go najbardziej na świecie, zrobiłabym dla niego wszystko. A on mnie po prostu nie chce. Nie mogę sobie z tym poradzić, jest mi strasznie smutno. To co do niego czuję mnie przytłacza, ale nie potrafię przestać go kochać. To trwa już dosyć długo, ale wcześniej jakoś dawałam radę, a teraz... Nie wiem co robić. Boję się z nim o tym rozmawiać. Jestem załamana. Od kilku tygodni mam strasznego doła, codziennie płaczę. Teraz, kiedy wiem na pewno, że on mnie nie kocha jest jeszcze gorzej. Poradźcie mi... co mam w tej sytuacji zrobić? Nie chcę się od niego izolować, tego bym nie zniosła. Marzę o tym, żeby z nim być, żeby mnie kochał... Ale jednocześnie widzę, że to niemożliwe. Wcześniej myślałam, że jest jakaś szansa, bardzo dobrze się nam układało i w ogóle. Ale teraz... Potrzebuję waszej pomocy bo sama już nie daję rady :( Nigdy nie byłam szczęśliwie zakochana, nigdy nikt się we mnie nie zakochał... Jestem do niczego.

~Brokenhear

Droga Brokenhear
Niestety w Twojej sytuacji mogę polecić jedyne, sensowne rozwiązanie. Musisz przestać się łudzić i dać wytchnąć samej sobie. Sama doskonale wiesz, że dalsze poświęcanie się nadziejom, jakoby Twój przyjaciel miał zmienić zdanie, jest tak naprawdę nic nie warte. Moim zdaniem mógł się obyć bez posyłania "gońca", takie sprawy załatwia się twarzą w twarz. Jednak z drugiej strony rozumiem jego pobudki, może rzeczywiście oszczędziło Ci to cierpień...
Obiecuję, że hasło "przyjaźnie damsko-męskie nie istnieją" na pewno sobie wytatuuję! Już zaczynam zbierać na tatuaż! ^^ Taka jest prawda, zbyt bliska relacja pomiędzy dziewczyną, a chłopakiem (nawet ta najbardziej koleżeńska) z czasem zmienia swoje uczuciowe nasilenie. Zazwyczaj prawdopodobnym jest, że później któraś ze stron zostaje skazana na nieodwzajemnione uczucie. Oczywiście nie wykluczam przypadków, w których przyjaźń przeistoczyła się w naprawdę silne związki. Tak więc nie powinnaś się martwić, wiele dziewczyn spotyka podobna sytuacja.
Rozumiem Twój ból. Rozczarowanie jakie niesie ze sobą nieodwzajemniona miłość bywa rzeczywiście nie do zniesienia. A ponieważ trafiło na Twojego przyjaciela - osobę, z którą widujesz się wyjątkowo często - "wyleczenie się" może potrwać znacznie dłużej. W takich sytuacjach zazwyczaj radzę separację od drugiej osoby. Nie znam innego wyjścia... Będąc blisko niego nie uwolnisz się od jego widoku, ani tym bardziej własnych uczuć. Ograniczając wasz kontakt podarujesz sobie szansę na zniwelowanie bólu. Separacja powinna trwać na tyle długo byś mogła przestać żyć złudzeniami - nawet jeśli z czasem oznaczałoby to zerwanie waszego kontaktu.
Podaję Ci wyjścia proste i skuteczne. Tu nie ma miejsca na nadzieje czy gdybania. Chłopak z góry określił swoje uczucia względem Ciebie, skoro traktuje Cię jedynie jak przyjaciółkę, musisz to przyjąć do wiadomości i uszanować. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie będzie to łatwe. Jednak musisz zrozumieć, że są to rozwiązania niezbędne dla Twojego spokoju i powrotu do normalności.

Pozdrawiam

lady_dizzy

niedziela, 25 marca 2012

Jak poznać kogoś za granicą?

Za niedługo wylatuję za granicę (Anglia) Chciałabym w tym czasie poznać kilku fajnych kolesi, Anglików - szef mojego taty ma syna, ale nie tylko z nim chcialabym sie zapoznac. Nie wiem jak mam ich poznać. Dobrze mówię po angielsku, za granicą jestem śmielsza, więc.. Czy opłaca się zagadać do obcego chłopaka? Lub chociaż usmiechnąć sie do niego na ulicy? Jak sprawić, aby coś z tego wyszło, jak poprowadzić rozmowę? Dodam, że obok mnie będzie często moja mama (nie puści mnie samej), moze to zawstydzic chłopaka do podjecia inicjatywy? ^^ Do jakich miejsc chodzić, aby zapoznać się z nowymi ludźmi? Sklep, ulica- to wystarczy? Uch.

~Amethys



Droga Amethys,
Może zacznę bardzo staroświecko i niekoniecznie oryginalnie, ale gdybym tego nie napisała, to miałabym wyrzuty sumienia - musisz przede wszystkim uważać na to, z kim nawiązujesz kontakt. Anglia jest mieszanką narodowości i kultur, więc nie wszędzie mile widziane są gesty mające na celu poderwanie kogoś. Tak samo nie jest bezpieczne podchodzenie do grupki chłopaków, czy wyglądają na starszych, czy nie. Jeśli jedziesz tam pierwszy raz, to nie znasz okolicy i łatwo możesz się zgubić, a jeśli ktoś o "nieczystych zamiarach" upatrzy sobie w Tobie ofiarę, to kiepsko to widzę. Uśmiechnąć się zawsze warto, szczególnie jeśli zostajesz tam na dłużej, a rozpoczęcie rozmowy to też nic złego. Ważne, żeby najpierw przyjrzeć się obiektowi zainteresowania, bo jeśli okaże się nim potomek gangstera, to może być różnie. Wiem jednak, że rodowici Anglicy są dosyć towarzyscy (szczególnie, że Polki są o wiele ładniejsze od Angielek, sprawdzone :)), więc chyba nie jesteś zagrożona jakimś wyśmianiem. Grunt to być pewnym siebie. Co do obecności mamy, to jeśli Ty nie będziesz pokazywać, że jej obecność sprawia Ci problem lub Cię krępuje, to na pewno druga osoba nie będzie tym zbytnio speszona. A jej obecność na pewno zapewni Ci bezpieczeństwo w razie jakiegokolwiek przypadku. 
W jakich miejscach możesz poznać ludzi? Na pewno będą to tak zwyczajne miejsca jak parki, centra handlowe, salony gier, odbywające się akurat festiwale, zwykłe sklepy, ulice czy nawet przystanki autobusowe. Innymi słowy - miejsca takie, jak w Polsce. Ponadto drogą logiki można zauważyć, że w skateparku spotkasz zwolenników deski, w bibliotece osoby oczytane lub lubiące się uczyć, a w centrach handlowych na pewno poznasz dziewczyny, które uwielbiają kupować ciuchy. Możesz więc śmiało kierować się swoimi zainteresowaniami, które na pewno zbliżą Cię do osób o podobnych poglądach i pomogą rozwinąć znajomość.

Życzę udanych wakacji i mnóstwa nowych znajomości! ;)
Littles.

sobota, 24 marca 2012

"Dominująca" przyjaciółka.


Hey. Zacznę od początku. Mam przyjaciółkę, która ma bardzo dominujący charakter, często rzuca teksty "jestem najlepsza", "mam najładniejsze oczy" itp. Kiedyś nie przeszkadzało mi to bardzo, przyzwyczaiłam się, ale teraz zmieniłam się i wkurza mnie to, że chce być tą "lepszą" w przyjaźni. Nie jest tak , że ja mam spokojny charakter, ale przez nią "słabnę". Czasem jestem wykończona. A najgorsze jest to, że ona zachowuje się tak w towarzystwie, szczególnie przy chłopakach. Toleruje jej humorki, a jak się z nią w czymś nie zgodzę to robi się dla  wredna. Zabiera mi siłe i mam dość. Dodam, że razem chodzimy do klasy(jestem w trzeciej) , na zajęcia dodatkowe i ogólnie jesteśmy cały czas razem. wiem, że możecie poradzić mi odpocząć od niej, ale to mało możliwe.
pozdrawiam .
kaśka.

~kaśka


Kochana!
 Jeżeli uważasz, że odpoczynek nie jest dobrym wyjściem, może spróbuj z nią porozmawiać? Czasem ktoś nie widzi swojego zachowania, a dziewczyna robi to ewidentnie dla popisu. Powiedz jej wprost, co czujesz gdy zaczyna Cię obrażać, bądź wyjeżdżać ze swoimi humorkami. Wyjaśnij, że nie jest to dla Ciebie komfortowe i poproś, aby więcej się tak nie zachowywała.
 Spróbuj pokazać dziewczynie jej zachowanie. Bądź tak samo wredna, dyktuj warunki, rób to na co masz ochotę i nie pozostawiaj jej wyboru: "idziesz ze mną, albo idę sama". Pokaż jej, że też masz prawo do wyrażanie własnej woli i nie daj koleżance dominować.
 Czasem dobrze jest po prostu "olać sprawę". Jeśli dziewczyna zacznie się obrażać, bądź zacznie Cię ograniczać po prostu odmów jej i udawaj, że nic się nie stało. Sprzeciw nie jest chyba rzeczą, z którą często ma do czynienia, dlatego zacznij ją do tego przyzwyczajać.:) Podenerwuje się trochę, poobraża, rzuci parę wrednych komentarzy i przejdzie jej.:) Nie ma czym się przejmować.
 Pokaż przyjaciółce, że jesteś od niej niezależna. Takie traktowanie, jakie prezentuje na Tobie, wynika ze zbyt dużej pewności siebie. Czasem dobrze jest nabrać trochę dystansu. Zacznij spotykać się także z innymi, niech dziewczyna zatęskni trochę za Tobą, może nawet poczuje się zagrożona. Udowodnij jej, że nie zawsze będziesz przy niej i nie masz zamiaru znosić jej humorków. Niech zacznie interesować się także Twoimi sprawami i nauczy się pokory.;)
 Moim zdaniem najlepszym sposobem będzie właśnie takie "olanie". Koleżanka zrozumie, że czasem też masz swoje rzeczy na głowie, nie jest jedyną osobą w Twoim życiu. Trzymam za Ciebie kciuki!
 Margaret

Kocham go, ale on boi się związku.

Cześć! naprawdę bardzo proszę o odpowiedź, bo sprawa ciągnie się już za długo...
We wrześniu zeszłego roku przyszłam do pierwszej gimnazjum, a moja szkoła jest zespołem szkół, czyli w tym samym budynku jest również liceum. No i tak się złożyło, że jakoś w listopadzie rzucił mi się w oczy brat mojej koleżanki z równoległej klasy, który chodzi do pierwszej liceum. Jedną z wielu cech, za których zawsze Go ceniłam i cenić będę jest to, że należy do tych niewielu osób, które nie zwracają uwagi na wiek - wiadomo, bardzo często się zdarza, że liceum traktuje większość młodszych klas gimnazjum jako głupie, rozwrzeszczane dzieci, którymi niekoniecznie jesteśmy - On był inny, bardzo często ze mną rozmawiał, był niesamowicie miły, a trzeba i dodać, że nieziemskiej urody. Ogólnie rzecz biorąc w grudniu zaczęliśmy się spotykać, mogłam śmiało powiedzieć, że jesteśmy parą, ale po prostu się o tym nie mówiło, bo uważałam takie typowe pytanie "bęęędziesz ze mną chodzić?" czy "podobam ci się?" za dosyć żałosne. No, i jakoś po dwóch tygodniach regularnych spotkań, na których było niesamowicie miło i doszło do pocałunków, kontakt nam się urwał, On przestał pierwszy do mnie pisać czy dzwonić, a na jakąkolwiek próbę nawiązania kontaktu z mojej strony odpowiadał półsłówkami... Po pewnym czasie dowiedziałam się, że kiedy przestał rozmawiać ze mną, zaczął bardzo często pisać z moją znajomą chodzącą z moją siostrą do klasy - do trzeciej liceum. Gdyby tylko rozmawiał, byłoby dobrze... Ona twierdziła, że pisał do niej strasznie obleśne teksty, pokazywała mi je, w każdym razie wyraźnie sugerował seks. Ja mu wyraźnie dałam wtedy do zrozumienia, że o tym wiem, ale on sprawiał wrażenie, jakby nie wiedział o co chodzi. Wtedy kontakt zupełnie nam się urwał, byłam na niego zła, chociaż cały czas strasznie za nim tęskniłam. Jakoś w marcu zaczęliśmy z powrotem rozmawiać, parę dni temu spotkaliśmy się i wyglądało na to, że znowu będzie tak samo jak w grudniu... A tu proszę, K. zaczyna mi się nagle tłumaczyc, że on się boi z kimś być na stałe, boi się że mnie zrani, że ma ten problem, że do nikogo nie potrafi się przywiązać na stałe... Teraz naprawdę bardzo rzadko do mnie pisze, częściej ja do niego, a i tak nie wygląda to tak bardzo jakbym chciała... Ogólnie rzecz biorąc jestem pewna tego, że strasznie Go kocham i naprawdę nie chcę Go stracić, chcę żeby było tak jak kiedyś... Pewnie powinnam uszanować jego decyzję, że narazie powinien być sam, ale boję się, że on niedługo po prostu o mnie zapomni, patrząc na to, że pierwszy sam się nie odzywa, a potem znajdzie sobie kogoś o wiele ode mnie lepszego... Bardzo mi na nim zależy, chociaż wiem, że zrobił mi dużo złego... Czy są jakiekolwiek szanse, żeby znowu nam się ułożyło? Jak mam to zrobić? :( Proszę o pomoc!

~Niniel



Droga Niniel!
Nie dziwię się wcale temu, że zakochałaś się w tym chłopaku - to, że nie zwraca on uwagi na wiek, jest bardzo pożądaną cechą, bo wiele gimnazjalistek marzy o starszym partnerze u boku :) Jednak fakt, że on odsunął się od Ciebie mnie trochę zadziwia. Teoretycznie powiedział, że nie jest gotowy na związek, ale jednocześnie (muszę użyć tego słowa) przystawiał się do Twojej znajomej. Coś tu mi się nie klei, naprawdę. Rozumiem, że go kochasz, że naprawdę się do niego przywiązałaś, lecz czy wyobrażasz sobie udany związek z kimś, kto zachowuje się w ten sposób w stosunku do Ciebie? Być może nie odpowiem Ci tak, jakbyś tego chciała, ale uwierz mi - według mnie nie ma udanego "sposobu", abyście stworzyli dobrą parę. Nie podoba mi się fakt, że chłopak nie chce się wiązać, a liczy tylko na niezobowiązującą korzyść seksualną. To świadczy o tym, że nie ma w nim wrażliwości, bo nie wierzę, że nie jest gotowy aby z kimś być "bez spróbowania". To wręcz nierealne, a swoim zachowaniem dowiódł tylko, że nie zależy mu na głębszych uczuciach. Jeśli wiesz, czy proponował tej znajomej dłuższą znajomość (tj. bycia parą), to obalałoby jego argument. Ponadto, czy Ty chciałabyś, aby pewnego dnia on wykorzystał Cię i odszedł? Nie twierdzę, że zrobi tak na pewno, ale nie możemy wykluczyć tej ewentualności. 
Kochasz go, czujesz że nie możesz bez niego żyć - ale pamiętaj, że nie on jeden na tym świecie i że jeszcze wielu chłopaków nie zwraca uwagi na wiek. Zapewniam Cię, że dużo takich poznasz, nawet lepszych niż ten, w którym obecnie jesteś zauroczona. 
Możemy też przyjąć inną kwestię, że on naprawdę boi się Ciebie zranić, albo nie chce się wiązać. Co wtedy? Rozmowa, szczera, w cztery oczy. Zaproponuj mu ją, a jeśli się nie zgodzi to będzie znaczyło, że mu nie zależy. Pamiętaj, że nie możesz przywiązać do siebie chłopaka pomimo tego, jak mocnym uczuciem go darzysz. On też ma wybór i skoro powiedział Ci w taki sposób, że nie chce z Tobą być, to według mnie należy to uszanować. To boli i będzie bolało, ale takie jest życie i naprawdę nic na to nie poradzimy. Nie mogę zasugerować nic więcej oprócz szczerej rozmowy, gdzie zapytasz się go otwarcie o wszystko. Jeśli naprawdę go kochasz, to nie przejmuj się tym, jak możesz wypaść, bo pomijając pewne kwestie (które mogą wydać się nieistotne lub są krępujące) nie dojdziecie do porozumienia.

Życzę Ci, abyś podjęła słuszną decyzję i zastanowiła się nad tym, czy ten chłopak jest naprawdę tym jedynym,
Littles.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x