czwartek, 5 kwietnia 2012

Internetowa miłość.

Cześć wam, mam taki problem i liczę na waszą pomoc, ponieważ sama nie wiem co już robić. Otóż od wakacji znam się z takim jednym chłopakiem, a właściwie to piszę z nim tylko przez gg. Kilka razy chcieliśmy się spotkać, ale "nie wyszło". Na gadu piszemy tak jakbyśmy się znali bardzo długo, żartujemy, on mnie zawsze pociesza, mogę z nim pogadać na każdy temat.. Na gadu potrafię czekać na niego godzinami, a gdy do mnie napisze lub robi się dostępny czuję motylki w brzuchu. Jeśli nie piszę z nim kilka dni to mam straszliwy humor, słucham smutnych piosenek i czytam nasze wszystkie rozmowy na gg, wyczekuję na niego godzinami.. No i nie wiem co robić i co moje zachowanie ma oznaczać, bo.. mogę go kochać? Przecież nie spędzałam z nim czasu na żywo..

~nevermind.





Droga nevermind!
Po pierwsze, nie czuj się sama ze swoim problemem. Podobny ma tysiące Twoich rówieśniczek! I tak naprawdę, tak jak ty, przejmują się niczym i marnują dni na słuchaniu dołujących piosenek.

Zacznijmy właśnie od tych "złych dni", w ciągu których nie kontaktujesz się ze swoją sympatią. Nie ma się czym przejmować! W końcu kilka dni przerwy was nie zbawi i nie zrujnuje relacji. Czyż nie? Po co zbędne zmartwienia? Przez właśnie takie kilka dni można porobić dużo ciekawych rzeczy. A taka głupota nie jest godna Twoich łez!

Myślę, a nawet jestem pewna, że Twoje zachowanie jest początkiem objawów miłości. Może zdążyłaś się w nim zakochać? Ale zaraz - jeszcze się z nim nie widziałaś, tak? Bliskość drugiej osoby to podstawa. Musicie w końcu się spotkać! I tym razem musi się udać. Porozmawiaj z Twoim Xem na temat spotkania, ale pomówcie tak, by było to stuprocentowo pewne. Nie ma wymówek, zero! Data, miejsce, czas i jedziecie. To nie takie trudne, uwierz.

Na temat Twojego ostatniego pytania można by mówić godzinami. Spytasz dlaczego.. dlatego, że każdy będzie miał inne zdanie. Ale to TY wiesz prawdę. To TY wiesz, co czujesz. Wiedz jednak, że miłość to coś więcej niż wymienianie przyjacielskich i zabawnych wiadomości. A to, co dzieje się między wami teraz - to może być początek. Grunt to myśleć optymistycznie.

Może jesteś nim oczarowana, czujesz motylki w brzuchu - ale czas zrobić kolejny krok. Powołuję się do spotkania, o który apelowałam wyżej. Zauroczenie zauroczeniem, ale nikt się za Ciebie nie zakocha! ;)

Pozdrawiam,
Tincia.

środa, 4 kwietnia 2012

Epikurejskie podejście do życia, co robić?

Od jakiegoś czasu nie potrafię poradzić sobie ze swoim życiem, więc stwierdziłam, że niegłupim pomysłem byłoby napisanie o radę do Was. w lipcu, kiedy poszłam do liceum, okazało się że będę w jednej klasie z chłopakiem, który był moją pierwszą wielką miłością, ale straciliśmy ze sobą kontakt i nie widzieliśmy się ponad 2 lata. wcześniej nic nas nie łączyło, na początku roku szkolnego świetnie się dogadywaliśmy - jednym słowem szykowała się przyjaźń do końca życia. podobne podejście do wszystkiego, wspólne pasje, cele. niestety, po pewnym czasie zakochałam się w nim. mój problem jest taki, iż mój X. wyznaje dość kontrowersyjne podejście do życia - jest hedonistą, który dba tylko o to, żeby jemu było w życiu dobrze. ma ogromne powodzenie, jest czarujący, potrafi omotać każdą dziewczynę. zachowywałby się się jak typowy playboy, gdyby nie czas kiedy "nagle" po moim nieudanym epizodzie z innym chłopakiem zaczęło mu "zależeć". a właściwie to wyglądało jakby mu zależało. przyjaciele nie zachowują się tak, jak my przez ten okres czasu w grudniu, wiele osób podejrzewało, że łączy nas coś bliższego. niestety zepsuliśmy to wzajemnie - poniosło nas kiedyś i się pocałowaliśmy. po tym wszystkim nagle stał się oziębły w porównaniu do czasu przed. stopniowo zaczęłam dowiadywać się o tej części jego życia, którą przede mną ukrywał. nie byłam w tym czasie jedyną głupią dziewczyną, którą tak perfidnie wykorzystał. jedziemy teraz wspólnie na obóz narciarski, na którym wiem, że będzie próbował znów na mnie swoje sztuczki. brzydzę się faktem, że zakochałam się w takim typie mężczyzny, straciłam dla niego kompletnie głowę. w  tym momencie najbardziej przeraża mnie fakt, że jestem gotowa powtórzyć to co działo się miedzy nami w grudniu, nie zwracając uwagi na innych i wiedząc, że on zapewne zostawi mnie po tym wszystkim. zależy mi na nim, ale on ciągle udowadnia, że nie dorósł do prawdziwych relacji między ludźmi. nie wiem, co mam zrobić. chciałabym, żeby było między nami coś więcej, niż tylko niewyjaśnione sprawy. proszę, pomóżcie, gdyż sama nie umiem tego jakoś sensownie rozwiązać...
Dodam jeszcze, że wtedy w grudniu, ten pocałunek był raczej "wypadkiem" niż zamierzonym celem. wiem, ze jestem dla niego ważna, ale nie jako dziewczyna. z resztą on  wychodzi z założenia, ze nie ma sensu się wiązać. gra mi na uczuciach, nie potrafię sobie z tym poradzić.

~nihilistka



Droga nihilistko!

Skoro X wyznaje takie dość.. osobliwe podejście do życia, to co zrobisz? Liczy się dla niego jedynie jego własne szczęście, co ma za zadanie przeszkadzać mu w związkach z ludźmi.

Gra Ci na uczuciach, oj tak. Dlaczego chcesz z nim być? Nie jest z Tobą do końca fair. Powiedział Ci jakie ma zamiary na ten moment, ale wiedząc, że zależy Ci na nim, nie powinien się posuwać do takich rzeczy, jak pocałunek. Rozumiem, że był to wypadek. Ale ty niewątpliwie się tym przejęłaś. Czuję, że wzrósł Ci stopień nasilenia objawu miłości wobec niego, właśnie przez to zajście.

Napisałaś: "chciałabym, żeby było między nami coś więcej, niż tylko niewyjaśnione sprawy".
Od czego jest rozmowa?
Kurczę, robię na tym blogu tak krótko, a o interlokucji wspominałam setki razy.. Więc i tym razem nie zawiodę - ROZMOWA. Jedynie wymianą zdań, opinii i uczuć da się cokolwiek rozwiązać. Trzeba działać. Jeśli uważasz, że coś jest niewyjaśnione - należy to rozwikłać.

Jeśli twierdzisz, co jest raczej bardzo możliwe, że po jakichś głębszych interakcjach porzuci Cię, to zastanów się, jaki jest tego sens? Czy nie warto zapomnieć? Czy może nie chcesz wcale tego zrobić? Poprzedzając Twoje potencjalne odpowiedzi w tym temacie - wiem, że odkochać się jest trudno. Rozumiem to. Ale życie nie ma być łatwe. Musisz stawić czoła najlepszemu wyjściu z sytuacji.
A jest ich kilka:
  1. Będę dalej z nim w relacji, która była i jest. Powtarzać się będą różne głupie sytuacje, które potem tylko zepsują naszą przyjaźń. Przecież go kocham!
  2. Wolę, byśmy zostali przyjaciółmi. Przyjaźń jest na zawsze, miłość rani, szczególnie z nim. Dogadujemy się, więc czemu nie.
  3. Tak nie może być. Powinnam zmienić jego podejście, tak uważam. Tym sposobem będziemy blisko ze sobą, on mi zaufa, ja go stopniowo zmienię. Potem będzie już tylko lepiej, może coś między nami się rozwinie? - tak, wiem, dość głupio powiedziane, bo w końcu dużo ludzi to niezależne istoty. Można jednak spróbować, nadzieję mieć zawsze warto.
  4. Będę się starać, będzie mi zależeć. Może dojdę do tego, że w końcu będziemy razem.

Ostatnia opcja jest ciut niefortunna. Ale jeśli przyjdzie Ci ona na myśl - to pamiętaj, by się zastanowić.
Pisząc w 1. os. l. pojedynczej nie miałam na myśli siebie, chciałam jedynie podkreślić to, że to Twój wybór, Twoje życie.
Moim skromnym zdaniem nie powinnaś (może jak na razie) brnąć w dalsze stosunki z nim. To nie byłoby zbyt mądre rozwiązanie, przecież wiesz jaki jest. Mogłabyś zachować waszą teraźniejszą relację, spróbować go zmienić? Może jednak sam niebawem wydorośleje? Nie chcę, byś przez niego cierpiała. Pomyśl jak Ci będzie najlepiej, nie zapominając o przyszłości. W tej sytuacji warto się nad nią zastanowić.

Przeprowadź z nim rozmowę. Niech dowie się wszystkiego, co powinien wiedzieć. Niech pozna Twoje zdanie na ten temat.

Rozejrzyj się. Musi być ktoś, kto wzbudzi Twoje zainteresowanie. Tworząc z kimś więź, zapomnisz o problematycznym uczuciu. Nie rób tego na siłę, wiadomo - tak Ci nie wyjdzie. Ale też nie możesz robić nic. Także życzę Ci powodzenia - na pewno uda Ci się odnaleźć w kolejnym, ale prawidłowym związku. :)

Pozdrawiam,
Tincia ;*

Przerabianie ubrań


moje pytanie a raczej prośba.. otóż chciałabym przerobić sobie ciuchy, te nudne które niechętnie ubieram zamienić w bardziej interesujące i modne;) chodzi głównie o jeansy, bluzki, legginsy, katany. chciałabym również zrobić sobie jakąś modną biżuterię własnoręcznie. mam nadzieje że przyjmiecie pytanie i jeśli tak to czekam!

~Ola


Kochana Olu!

Kto nie chciałby mieć oryginalnej i pełnej cudowności szafy? Jak widzę Ty wierzysz, że sama temu podołasz. I bardzo dobrze bo masz rację. Nie mówię, że będzie łatwo, skłamałabym. Jednak wspólnymi siłami jakoś to podźwigniemy. Na początek wspomnę, że w linkach możesz odnaleźć notki poświęcone koszulkom, tiulowym spódniczkom i kolczykom. O tym nie będę pisać, dublowanie nie ma sensu. Zawsze powtarzam, że najważniejszy jest plan więc mam ogromną nadzieję, że już o tym wiesz.

1. Spodnie


Podstawa całego stroju, o wielu mogą przesądzać. Dlatego troszkę o nich wspomnę. Możliwości jest nieskończone mnóstwo i w tym momencie w ogóle nie przesadzam. Wszystko zależy od Twojego poczucia stylu. Wyznaję zasadę, że strój ma się podobać tylko osobie noszącej(dlatego spotkanie mnie na ulicy często nie jest normalnym doświadczeniem). Koniec o mnie, chodzi o to, żeby Tobie się podobało. Pofantazjuj, szalej! Rozpocznijmy od długości. Oczywiście dowolność. Jednak nie radzę obcinać drogich spodni, rodzice na pewno nie będą zadowoleni. Polecam wybranie się do szmateksu, jak ja to pięknie nazywam. Wtedy nie będzie szkoda. To była tylko sugestia, nie musisz się stosować. Jeżeli już mamy materiał i plan(mam nadzieję, że nie zapomniałaś o nim) no to wykonujemy. Problem może być z zakończeniem, dlatego na tym się skupię. Sposób klasyczny zaobserwujesz w każdych spodniach. Lekko zawijasz do wewnątrz i szyjesz. Banał. Jednak jak dla mnie jest to nudne. Myślę, że w tej kwestii będziemy zgodne. Możesz zawinąć na zewnątrz, postrzępić, naszyć wstążki, kolorowy materiał lub po prostu nic nie robić.
kolorem też trzeba coś zrobić. Osobiście nie lubię jednorodnej koloryzacji, ale oczywiście możesz ją wykonać. Wystarczy kupić specjalny barwnik za parę złotych. Jedyną komplikacją jest to, że troszkę trzeba się pobrudzić. Ja wyznaję inny sposób. Tak, mój zdecydowanie ulubiony. Rozkładasz, najlepiej w łazience, folie i kładziesz spodnie. Łapiesz za pędzel oraz farby i chlapiesz po całości. Oczywiście obowiązkowe parę kolorów. Zachwycający efekt gwarantowany.
Dalej są dziury. Najpierw je wykonujesz, a potem podszywasz od dołu kolorowym materiałem. Dodasz postrzępienie i gotowe. Uważaj tylko, żeby zaszyć całość. Inaczej zacznie Ci się pruć i tylko problemy wynikną z całej operacji.
Oczywiście nie sposób zapomnieć o dodatkach. Doszyj literki(na przykład nazwę ulubionego zespoły), naszywki, koraliki, wstążki. Ciekawie wygląda własnoręczne wyszycie czegoś. W sklepach dostępne są pisaki do tkanin. Czemuż by czegoś nie napisać, choćby ucinka tekstu ulubionej piosenki? Opcji jest wiele.

2. Koszulki

O nich już pisałam, poszukaj w spisie notek. Nie będę się powtarzać.

3. Spódnice

O tiulowych już było troszkę. Jeżeli chodzi o ozdabianie to jest ono podobne jak przy spodniach. Tutaj wszystko zależy od materiału, wiadomo. Jednak schemat jest ten sam. Gdybyś chciała stworzyć sobie długą spódnicę postępuj podobnie jak przy tiulowych. Zasada się nie zmienia oprócz tego że falbaniasta nie powinna być obcisła, a druga mniej pofałdowana. Wiadomo, materiału jest więcej i jest on dłuższy. Ciekawym pomysłem, a przy tym śmiesznie prostym jest zakupienie zwykłych szelek i dopięcie ich do spódnicy. Ostatnio były takie dostępne w H&M na dziale męskim.

4. Legginsy




W sumie tutaj są ograniczone możliwości. Trzeba liczyć się z rodzajem materiału. Możesz zrobić dziury jednak konieczne jest późniejsze obszycie ich, aby zapobiec pruciu. Dozwolone są również pinsy, agrafki, wyszywanie. Ładne kwiaty z małych krzyżyków będą oryginalne i zachwycające. Prawda, natrudzisz się, ale przecież warto! Jeżeli denerwują Cię zakończenia legginsów, obszyj je wstążką, koronką, czymkolwiek.

5. Katany



Od razu powiem, że nie miałam pojęcia o tego typu nazwie. Katana kojarzy mi się jedynie z mieczem samurajskim. Może to i jest już zboczenie, ale co poradzę. Ale teraz do rzeczy. Ozdabianie ich jest bardzo proste. Nie radze bawić się w przeszywanie, bo ma to mało sensu, a tylko zabierze Ci czas. Albo farbujesz, albodoszywasz coś. Co do pierwszej opcji mam pewien sposób, dość dziwny i momentami ryzykowny. Na pewno masz w swojej szafie jakieś kolorowe i co najważniejsze farbujące w praniu ubrania. Wrzuć je do pralki razem ze wspomnianą kataną i praktycznie bez kosztów oraz trudy zwykły materiał staje się tęczą kolorów. Mówiąc o ryzykowności pomysłu, mam na myśli to, że nigdy do końca nie wiesz jak wyjdzie całość. Trudno przewidzieć połączenia kolorystyczne, ich ułożenie, itd. Dlatego przed całym przedsięwzięciem zastanów się tysiąc razy.
Druga opcja- przyszywanie. Osobiście bardzo podobają mi się dżinsowe kurtki z masą naszywek zespołów z kręgu szeroko pojętego metalu/rocka. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie abyś wybrała inny gatunek, który będziesz lansować swym ubiorem. Równie efektowne są ćwieki. Albo daj je ciasno w dużej ilości, albo mało rozrzuconych. Jak dla mnie opcja pomiędzy jest kiepska. Dodatkowo nie polecam wkładania ich na całym ciuszku. Dobrym pomysłem są same ramiona, tak jakby od niechcenia, lub wzdłuż wybranych szyć. 
Teraz coś mojego ulubionego, ale wyjątkowo pracochłonnego.Wyszywanie! Myślę, że po kilkugodzinnym siedzeniu z igłą i muliną szczerze mnie znienawidzisz, jednak liczę iż efekt będzie zadowalający. Jest to fajne, ponieważ większość społeczeństwa jest zbyt leniwa aby coś tego typu wykonać. Podobnie producenci, rzadko zdobywają się na podobne inwestycje. Dlatego jeżeli Tobie się zachce, będziesz miała oryginalne ubranie na widok którego wszyscy otworzą usta z zachwytu.
Kolejna opcja to doszywanie innych materiałów. Tak jak na zdjęciu widać lub nie, efektowna okazuje sie koronka. Dlatego pomyśl nad sięgnięciem po nią. 
Możesz również dopinać pinsy, doszyć wszystko co znajdziesz. Z przerabianiem ubrań wszystko porusza się wokół jednego schematu, podobnie jak przy spodniach czy koszulkach.

6. Dodatki

Najpierw torebki. Tutaj wszystko zależy od rodzaju. Niektórych po prostu nie da się przerobić, ponieważ każda próba dokonania jakiejś zmiany wiąże się ze zniszczeniem. Powiem o płóciennych „siatkach”, które idealnie nadają się do oryginalnego przerobienia. Wspominałam o nich przy okazji prezentu dla przyjaciółki. Zajrzyj tam. Dodam, że oprócz tamtych przeróbek możesz użyć patentów z poprzednich podpunktów.
Buty rzadko da się przerobić. Chyba, że są to zwykłe trampki. Od kiedy koleżanka pokazała mi filmik z tego typu przeróbką, zakochałam się w tym sposobie. Zapewnia to pełną niepowtarzalność. Wystarczy mieć parę pisaków i głowę pełną pomysłów. Najlepsze są oczywiście napisy, chyba, że wyróżniasz się niebywałym talentem plastycznym i poradzisz sobie z rysowaniem. Umieść to, co podpowie Ci wyobraźnia. Później mam tylko jedną przestrogę. Nie wychodź w tych butach na deszcz.
kolczykach wspominałam ja, w notce o prezencie dla koleżanki, oraz moja poprzedniczka. Dlatego poszukaj. Tak samo ogółem o własnoręcznej biżuterii. Dodam tutaj jeszcze, że sama lubię chodzić w bransoletkach z muliny. Polecam stronę:http://www.pimex.pl/ensi/ramki.html na której wszystko jest świetnie opisane. Masz tam wiele różnych wzorów ze zdjęciami, nie omówiłabym tego lepiej więc nawet nie próbuję.

Dodam jeszcze, że w sumie możesz zrobić każdą rzecz jaką sobie wymarzysz. No dobra, przesadzam. Jednak prawda jest taka, że jeżeli zobaczysz coś co Ci się spodoba, szukasz zdjęć, najlepiej z każdej perspektywy. Potem wizualizujesz całość w głowie, przelewasz na papier i planujesz dokładnie. Zaopatrujesz się w materiały i do dzieła, przerabiasz lub szyjesz. Jeżeli masz w sobie dużo chęci i wiarę w sukces, uda się na pewno. Zazwyczaj tego pierwszego brakuje i to jest najgorsze. Dlatego gdy coś wymyślisz od razu się za to zabierz. Odkładane w końcu się nie ziści. Podałam Ci kilka przykładów przeróbek, często odsyłając do innych stron i notek. Nie ma to dać pełnej instrukcji pracy, ale jedynie natchnąć do twórczego myślenia i kreatywności! Szukaj pomysłów w Internecie, telewizji, na ulicy i po prostu twórz.

Życzę Ci oczywiście pełnej szafy z wymarzonymi ubraniami!
Loremi


wtorek, 3 kwietnia 2012

Wydaje mi się, że mnie odrzucają.


Cześć, mam na imię Klaudia, jestem w drugiej klasie gimnazjum. Ostatnio coraz częściej miewam wrażenie, że jestem odrzucana przez niektórych znajomych/przyjaciół. Umówiłam się prawie tydzień temu z koleżanką na mecz, dzisiaj dowiedziałam się, że nie idzie, kiedy spytałam czemu, padło tylko "nie chce mi się". Z kolei kolega, który tak mi się wydaje zabiegał o moje względy (przykładowo przyjechał do tego samego miasta, w ten sam dzień kiedy ja, na ferie, chciał się spotkać, pisał mnóstwo smsów, nalegał, wysyłał buziaczki), teraz jakby miał mnie gdzieś. Fakt, nie chciałam się z nim spotkać, gdyż się trochę bałam, jednak pech chciał, że i ten się ode mnie odwrócił. Kiedy proszę o spotkanie z w\w kolegą on twierdzi, że nie przyjedzie, bo "nie chce mi się" lub "nie mam czasu" albo po prostu "nie wiem". Powiedziałam mu wprost, że najpierw sam chciał się zobaczyć, a teraz kiedy ja chcę, to on już nie. Inny kolega, który zostawił u mnie na ferie flagę z kibicowania obiecywał mi, że po nią wleci. Za każdym razem ma inne plany. Prosiłam, czy mógłby zarezerwować weekend dla mnie, on że "tak", więc ucieszyłam się, ale w ostatniej chwili zmienił zdanie. Dodam, że chyba nic nie zrobiłam tym osobom, bynajmniej nie chcą mi o tym powiedzieć, kiedy pytam czy coś się stało, lub czy to przeze mnie. Staram się być koleżeńska, miła, po prostu jestem sobą. Jest jedna osoba, która chciałaby się ze mną spotkać, ale ja niekoniecznie chcę się spotykać z nią. Poradźcie co robić, żeby bardziej mnie polubili, może zmienić/próbować zmienić swoje zachowanie? POMOCY!
~nielubiana


 Kochana!
 Myślę, że za bardzo się przejmujesz. Czasem coś komuś wypada i nie jest to powodem do zastanawiania się, co zrobiliśmy nie tak. Ludzie mają swoje sprawy na głowie i nie zawsze mogą dostosować się pod nasz plan dnia.Przestań rozpamiętywać przeszłość i zastanawiać się, co poszło nie tak. Zacznij żyć i idź do przodu: "nie dzisiaj, to jutro".:) Zwróć uwagę też na innych, nie kieruj się tylko tymi trzema osobami, z którymi rozmawiałaś.:)
 To, że ktoś nie ma dla Ciebie czasu, nie znaczy, że Cię nie lubi. Daj swoim znajomym trochę przestrzeni. Mogą oni odczuwać z Twojej strony zbyt wielką chęć spotkania, chęć poznania i pogłebiania kontkatów, co odstrasza. Przestań pokazywać, że Ci zależy. Pomyśl sobie, że nic się nie stało, przecież świat nie kończy się na jednym chłopcu, który zostawił u Ciebie flagę itd.!:) Jeśli ktoś Ci odmówi, nie czuj się źle, po prostu zaakceptuj to i zapytaj kogoś innego.:)
 Zapytaj wprost, jaki jest powód, że komuś "nie chce się" z Tobą spotkać. Może to rozjaśni sytuację, dowiesz się czegoś nowego.
Jeżeli ktoś nie chce spotkać się z Tobą od dłuższego czasu, daj spokój. Widocznie nie ma ochoty, nie naciskaj, bo i tak nic tym nie osiągniesz. Jeśli poczuje potrzebę odnowienia kontaktu, z pewnością się odezwie.
 Pamiętaj, warto poznawać nowych znajomych! Pokaż, że jesteś niezależna i potrafisz zorganizować sobie czas.:) Przeczytaj jeszcze raz rady, jak poznać nowych ludzi, które zamieszczone są w spisie notek.;)
 Mówisz, że nie wiesz czemu kolega, który zabiegał o Twoje względy sobie odpuścił. Może miał dosyć ciągłego odmawiania? "Jest jedna osoba, która chciałaby się ze mną spotkać, ale ja niekoniecznie chcę się spotykać z nią." A może właśnie z tą osobą zaczniesz dobrze się dogadywać? Nie bój się nowych znajomości, zaryzykuj! Jeżeli odrzucasz osoby, których nawet dobrze nie znasz - inne mogą również odrzucać Ciebie. Nie bądź wybredna.Zacznij więcej się cieszyć i nie przejmuj się tyle, bo napradę nie warto. Stwarzasz sobie tylko niepotrzebnie problemy, przez co jesteś zdenerwowana. Zacznij dostrzegać pozytywy.:)
 Pamiętaj, więcej optymizmu. Daj trochę wytchnienia przyjaciołom, nie wyciągaj ich na siłę, bądź bardziej spontaniczna, a na pewno wszystko się ułoży. Trzymam za Ciebie kciuki!
 Margaret

Rok młodszy, a chyba się zakochałam.

Witam serdecznie. Otóż tak dla wprowadzenia mam 15 lat, jestem nieco pulchna, ale nie do przesady i noszę okulary.
Mój problem jest strasznie skomplikowany. Otóż, moim sąsiadem jest chłopak, o rok ode mnie młodszy, w którym się zakochałam (?) . Najgorsze jest to, że jest typem playboya, pali trawkę i pije alkohol. Strasznie jestem przygnębiona, kiedy widzę go w takim stanie i staram się mu jakoś wytłumaczyć, żeby przestał, ale... na próżno. Druga sprawa jest taka, że zaczęło się to na początku wakacji. Od dzieciństwa się ze sobą sprzeczaliśmy i byliśmy dla siebie swoimi Nemezis, że tak to nazwę. (heh) No i tak wyszło, że... stało się. Zaczęłam coś do niego czuć. Częściej się uśmiechałam, motylki w brzuchu, tęsknota, myślenie o nim etc. On też mnie podrywał na swój sposób - przytulanie mnie, mówienie czułych słówek itd.
Problem jest w tym, że podrywa inne, albo jest zajęty (!), o czym nie wiem, a mnie podrywa. Mam świadomość, że nie jest to chłopak dla mnie, ale to boli. Trwa to 9 miesięcy i nie przestaje słabnąć na sile. Nie wiem, co mam robić. Czy ograniczyć z nim znajomość, czy nie. Ale w końcu to mój sąsiad, w tym problem. Pamiętam, jak na wakacjach tarzał się po trawie i całował z jakąś dziewczyną - no ludzie! Dosyć, że dziecinne, to w dodatku tak bolesne, że mi się na płacz zbierało. Ale ja - jak to ja - już coś w swoim życiu przeżyłam, mimo, że jestem nastolatką i umiem zapanować nad płaczem. Zakładam maskę obojętności.
Wracając do tematu - chodzi mi o to, co powinnam zrobić w takiej sytuacji. Ostatnio, pił cytrynówkę i mnie pociągnął z górki i byłam cała w śniegu i było mi zimno, to potem mnie przytulał, chociaż ostatkiem sił go odpychałam, choć - wierzcie mi - wcale nie chciałam. Potem pocałował mnie w policzek...
Chyba to wszystko mówi samo, za się? Mam problem. Liczę na pomoc. Trochę duża mi ta korespondencja wyszła, ale chyba nie szkodzi?:) Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za pomoc.

~Obiektywna



Droga Obiektywna!

Chłopak ma 14 lat, ty 15. Dobrze wiesz, że chłopcy dojrzewają później niż my i niestety, ta niedojrzałość w stosunku do związków dziewczynom przeszkadza, nie wszystkim. Pomyśl - czy dobrze Ci będzie z tym chłopakiem? Skoro mówisz, że podrywa też inne dziewczyny, wątpię, iż emanuje od niego dorosłością. No ale okej, ma jeszcze 4 lata zanim wyrobi sobie dowód osobisty, więc od niego się odczepię.

Naprawdę rozumiem Cię, że nie możesz tak po prostu pozbyć się tego uczucia. Jeśli go lubisz, cenisz.. On dla Ciebie dużo znaczy. W końcu sama napisałaś, że próbowałaś odciągnąć go od niemoralnych postępowań. Nasuwa się jedno pytanie - czy on również odwzajemnia Twoje zainteresowanie?

Wcale nie powiedziane jest, że taki typ jak Twój kolega nie może się zakochać. A może jednak? Grunt to optymistyczne myślenie. Co nie zupełnie integruje się z posiadaniem nadziei - bo to akurat jest coś innego, może nie na pierwszy rzut oka, ale jednak. Przedstawię kilka wyjść, które niekoniecznie muszą Ci pomóc, ale trzeba zrozumieć, że życie nie jest łatwe i trzeba pokonywać mnóstwo trudności. Każdy człowiek przez to przechodzi, więc zmotywuj się tym, że nie jesteś sama, a życie nie ma być proste! :)
  • szczera rozmowa - tak, wiem, rozumiem, jest to trudne. Ale co napisałam wyżej? Jeśli naprawdę chcesz się dowiedzieć co słychać z jego uczuciami, rozmowa to jedyne wyjście. Nie potrafisz zapewne czytać w myślach, więc nie całkiem domyślisz się, o co mu chodzi.
  • cierpliwość - bez wątpienia jest to dobra cecha, która zdecydowanie ułatwia życie. Możesz poczekać i po prostu obserwować rozwój akcji. Może to on wykona krok dalej?
  • przejęcie inicjatywy - to właśnie ty możesz w końcu zacząć np. robić to, co on do tej pory. Całus w policzek - czemu nie? Przytulas na koniec spotkania - fajnie! W końcu zrozumie, że go lubisz bardziej niż bardzo.
  • znalezienie nowej sympatii - jeżeli wolisz posunąć się rozumiem, nie sercem, nawet nie spróbujesz z tym "typem playboya". W takim przypadku powinnaś rozejrzeć się po otoczeniu - może jest ktoś, kto się o Ciebie od dłuższego czasu stara, a nie zwracałaś na niego uwagi?

Pozdrawiam, Tincia ;)

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Ciekawy profil w internecie, może go poznam?

Cześć, dziewczyny! Na początku chciałam Wam podziękować i pogratulować tego bloga - naprawdę odwalacie kawał dobrej roboty! :)

Przeczytałam prawie wszystkie notki z działu "Chłopcy", co już trochę mi pomogło mi w kilku moich rozterkach, ale mimo wszystko mam kilka pytań.
W kwietniu kończę 15 lat. Jestem dojrzalsza od moich rówieśników (w szkole nie mam żadnej lepszej koleżanki, moje życie towarzyskie w szkole jest bardziej takie... grzecznościowe, a i tak większość przerw spędzam na czytaniu książek/słuchaniu muzyki/odrabiania lekcji/uczenia się/whatever), poza tym mam dość nietypowe zainteresowania, gusta, poglądy... I między innymi dlatego ostatnio moje pragnienie Kogoś, osobnika płci męskiej, jeszcze bardziej wzrosło i w końcu wiem, że tego CHCĘ i mam postanowienie, że nie będę uciekać (było kilka sytuacji, kiedy coś zaczynało iskrzyć, a ja bałam się tego, bo różnica wieku, bo odległość, bo rodzice i takie tam wymigywania...). Pogodziłam się też z tym, że jednak nie mogę być normalna i dogaduję się jedynie z minimum 18-latkami, więc nie ma co na siłę od tego uciekać i próbować się bez sensu zmieniać. I, przechodząc do sedna, w otchłani internetu znalazłam ostatnio pewnego chłopaka. Ma 18 lat (rocznikowo 19), mieszka całkiem niedaleko (co jest wielkim plusem, bo w moich okolicach nigdy nikogo nie poznałam), mamy podobne zainteresowania, gusta i z tego co zdążyłam wywnioskować, poglądy, podejście do życia też. Poza tym wydaje się naprawdę bardzo sensownym człowiekiem, dojrzałym, a z wyglądu też bardzo mi pasuje. Napisałam do niego na pewnej stronie, ale nie prywatną wiadomość tylko taką, hmm, publiczną. Zwróciłam uwagę, że ma fajny gust i spytałam się, czy jest z tego miasta, o które go 'podejrzewałam'. Tego samego dnia odpisał, że owszem jest - i tyle. Nie wydawał się szczególnie zainteresowany, ale niedostępny również. Odpisałam nadal coś niezbyt zobowiązującego; napisałam, że jestem mile zaskoczona, bo w okolicach raczej takich ludzi nie znałam, cośtam o konkretnym pisarzu - w każdym razie na pewno jeżeli tylko by chciał, dałoby się rozwinąć rozmowę. Ale od tamtego czasu na stronę się nie logował (tylko to niekoniecznie oznacza, że nie wchodził i nie zobaczył, że napisałam...). Minął już około miesiąc. W międzyczasie znalazłam jego facebooka, który jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że muszę go bliżej poznać, a do tego dowiedziałam się, że chodzi do liceum, do którego ja planuję pójść, więc mam kolejny punkt zaczepienia w rozmowie. Tylko właśnie nie wiem co robić... Czekać, aż odpisze? Napisać coś znowu? Gdzie? I co, żeby zobaczył, że jestem zainteresowana znajomością, ale jednocześnie, żeby nie wyglądać na nachalną? Po cichu mam też nadzieję, że niedługo zostanie ogłoszony koncert pewnego zespołu, którego on słucha, na festiwalu, na który jadę - wtedy miałabym kolejny punkt zaczepienia, bo spytałabym się, czy jedzie, bo ja też, czy może jest chętny na towarzysza podróży (jechałabym z jego miasta) itd., ale to tylko ciche nadzieje, no i nie wiem czy to jest na sam początek znajomości fajne. ;o) Ogólnie to mam wiele wątpliwości i nie chcę tego zepsuć, a nie mam pojęcia jak rozwinąć tą znajomość. Wspólnych znajomych nie mamy.

Żeby nie było, nie jestem nastawiona tylko i wyłącznie na chłopaka - jeżeli by nie wyszło, fajnie byłoby mieć znajomego, przyjaciela. ;)

Dziękuję z góry na odpowiedź, choćby w komentarzu!

~Mała Mi



Droga Mała Mi!
W tych czasach łatwiej jest poznać osobę, która zdaje nam się być interesująca. Istnieją strony typu Facebook, przez które masa ludzi się poznaje. Czasem zapominamy o zwyczajnym kontakcie w cztery oczy, ale to inny temat.. Niekiedy jednak nie ma wyjścia i jest to jedyny sposób. Tak, Twoja sytuacja wskazuje na to, iż jest to wyłączność.

Piszesz, że jesteś dojrzalsza od Twoich rówieśników - sama stuprocentowo mogę stwierdzić, iż jest to prawda - po przeczytaniu Twojego komentarza. To dobrze. Wiesz czemu? Bo masz prawdziwą potrzebę bliskości drugiej osoby. Dziewczyny piszą do nas z podobnym problemem, dodają też, że "wszystkie moje kumpele miały już z pięciu chłopaków, ja żadnego!". A skoro dogadujesz się z osobami starszymi, to chłopak nie zarzuci Ci, że nie dojrzałaś jeszcze do poważnego związku.

Znalazłaś ostatnio w "otchłani internetu" chłopaka godnego Twojej uwagi. A więc działaj! Postawiłaś już pierwszy krok. Osobnik płci męskiej nie zdał się być szczególnie zainteresowanym, ale to tylko początek znajomości. Spytałaś go jedynie o pewną rzecz, na którą odpowiedź może być jedna, a temat rozwinąć jest trudno. Napisałaś raz drugi - ale skoro nie odpowiedział, to widocznie nie odczytał Twojego komentarza. Masz szczęście, że znalazłaś jego fejsa - w tym przypadku masz większe pole manewru. Jeśli nie boisz się reakcji, zaproś go do znajomych. Jeśli zaakceptuje bez większej fatygi, to okej, jednak gdy spyta się o waszą znajomość - napisz, że chętnie byś go poznała. Wątpię, by odrzucił propozycję, ale jeśli już - no to nie warto, odpuść go sobie. Jednak w większości wypadków propozycja zostaje zaakceptowana. Wtedy relacja rozwija się przez internet.
"Czekać, aż odpisze? Napisać coś znowu? Gdzie?"
Nie odpisuje na tamtym portalu - napisz na fejsie. Zaproś go. Poznaj go!
"I co, żeby zobaczył, że jestem zainteresowana znajomością, ale jednocześnie, żeby nie wyglądać na nachalną?"
Zadawaj mu pytania, jednocześnie sama mówiąc trochę o sobie. Jeśli nie będziesz śledzić każdego jego ruchu, lajkować wszystkich statusów, zdjęć, nie wyjdziesz na nachalną. Rób to co robiłaś, wymieniaj z nim wiadomości, gadaj na czacie. Z czasem możecie wymienić się numerami GG, mailami, później numerami telefonu. :)


"Spokój i prostota to do celu wrota."
~Johann Wolfgang Goethe

 
Cierpliwości! Musicie się poznać, przekonać do siebie - potem się spotkać. To nie takie trudne! Nie myśl, że jesteś nachalna. Chyba dobrze wiesz, że jest to najgorsze uczucie przy chęci poznania drugiej osoby. Dlatego nie zakrzątaj sobie nim głowy. Większą uwagę zwracaj na to, o czym piszecie i czego się dowiadujesz na jego temat. Opowiadaj o sobie, używaj emotikonek (uwierz, duża część społeczeństwa ludzkiego zastanawia się, czemu mamy zły humor, gdy nie używamy internetowych buziek).

Pozdrawiam!
Tincia ;*
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x