czwartek, 19 kwietnia 2012

Jak zwalczyć zazdrość?

Hej, mam problem z kategorii chłopcy.
Mam faceta od 2 miesięcy, dogadujemy się itd.
Jednak denerwują mnie jego koleżanki i eks dziewczyny! Jestem po prostu o nie zazdrosna. Poza tym umówiliśmy się, że ani ja ani on nie będziemy utrzymywać kontaktu ze swoimi byłymi partnerami, i nie będziemy im odpisywać itd., nie ma też umawiania się - on z koleżankami, ja z kolegami sam na sam. Ja się do tego stosuję, jednak On - był z pewną dziewczyną aż 4 lata, gdy ostatnio do niego napisała to mimo tego, co uzgodniliśmy pisał z nią. Jeszcze inna, ostatnio gdy był ze mną zadzwoniła pod pretekstem aby zapytać coś o samochód. Szlag mnie trafia, gdy jestem tego świadkiem. Często też gdy spędzamy razem czas piszą do niego jakieś dziewczyny - niby nic, ale po prostu są na niego nakręcone i mi to przeszkadza. Z nikim nie spotykam się, nie piszę itd, a on zarzuca mi że to ja robię głupie rzeczy a tak naprawdę siedze prawie cały czas w domu i z żadnym chlopakiem nie spędzam czasu oprócz niego, a on potrafi ustawić się na 'fajkę' z koleżanką (taką, z którą kiedyś się całował). Jeśli ja bym tak zrobiła, też byłby na mnie zły i zazdrosny. Denerwuje mnie to, niby takie szczegóły, ale jednak jest mi przykro, jeśli widuje/pisze z dziewczynami, tymbardziej że ich nie znam (i nie palę się do tego, aby je poznać). On ma 22 lata, ja mam 17, trochę lat różnicy, jednak jest nam ze sobą dobrze. Ufam mu, jednak to wszystko czego jestem świadkiem i co widzę daje mi do myślenia i ciągle o tym myślę! Jak mam rozwiązać ten problem!? Jak ustalić pewne zasady... Rozstanie się z nim nie wchodzi w grę... :)

~Paula


Droga Paulo!
To normalne, że jesteś zazdrosna i niezbyt chętna do poznania koleżanek i byłych dziewczyn chłopaka. Rozumiem, że ustaliliście pewną zasadę - zero spotkań sam na sam, prócz was samych. Sugeruję, byś zadała sobie jedno, istotne pytanie: ufasz mu? Napisałaś, że owszem, ufasz - ale naprawdę można tak mówić, a myśleć inaczej. Zastanów się dogłębnie, pomyśl o różnych sytuacjach, sprawdź, co Ci sprawia przykrość. Czy zawiodłaś się na nim kiedykolwiek? A jeśli nawet, obiecał poprawę? Oczywiście jest pewna zasada, ale może warto byłoby trochę wyluzować. Ty się do tego stosujesz, bo nie chcesz, by chłopak w razie czego miał zarzut na Ciebie.
Radziłabym (nie narzucam wyjścia) zmienić zasadę, np. "Utrzymywanie kontaktu ze znajomymi i byłymi partnerami jest okej, ale muszę wiedzieć, o czym rozmawiacie". Nie uważasz, że ten sposób jest lepszy? Sama rozmowa o pogodzie, pracy i takich głupotach nie prowadzi do czegoś poważnego. Więc będziesz miała kontrolę nad tym, co robi Twój chłopak. Nie zabronisz mu kumplowania się z dziewczynami. A jeśli to robisz, to czemu nie bronisz mu gadania z KOLEGAMI?
Stwierdziłaś, że dziewczyny są na niego nakręcone. Oczywiście te, z którymi pisze. No dobrze, tak sugerujesz, ale ich nie znasz, sama mówisz. Więc skąd taki pomysł? Uwierz w przyjaźń (albo chociaż znajomość) damsko-męską.
Chłopak narzuca Ci, że robisz głupie rzeczy - ale skoro nie ma co narzucać, to co jest grane? A to, że nie ma żadnych zarzutów na Ciebie i nie umie się dopasować w kłótni czy rozmowie na ten temat. Oczywiście on jest winny - ty oprócz tego, że jesteś zazdrosna (dowód ufności) nie robisz nic złego. Starasz się, by związek trwał jak najlepiej, byście byli szczęśliwi.
"
Jeśli ja bym tak zrobiła, też byłby na mnie zły i zazdrosny" - nie ustalaj od razu tego, co się może stać. Przyszłość jest wielką niewiadomą. Proponuję zrobić test, żeby sprawdzić, jak zareaguje - umów się ze swoim byłym chłopakiem na jakiś luźny wypad. Poinformuj partnera, że spotykasz się ze swoim eks, by odnowić kontakt, pośmiać się, dowiedzieć się co nowego. Nie musisz obawiać się, że zakochasz się w nim znowu - to tylko test, a zawsze warto dowiedzieć się, co słychać u starych znajomych.

Rozumiem Paulo, że jest Ci przykro. Ale w gruncie rzeczy, on nie robi niczego złego. To znaczy, jest winny Twojego "smutku", ale nic poza tym. Spróbuj dać mu szansę, zaufaj w stu (no może trochę przesadziłam) procentach, dopiero okaże się, jaki będzie tego wynik. Przeprowadź z nim rozmowę - daj mu jasno do zrozumienia, co, kiedy, gdzie i jak Cię wkurza/smuci/przeszkadza. Musisz to powiedzieć tak wiarygodnie i odważnie, żeby nareszcie zrozumiał, że ty masz inny stosunek do tej rzeczy. I wcale nie zmieniam zdania - nadal uważam, że powinnaś poluzować zasady i zrobić test. Dopiero po jego reakcji stwierdzić, czy zasada ustalona na początku jest naprawdę potrzebna, czy też zbyteczna.

Pozdrawiam Paulo, odezwij się jeszcze :)

Tincia

Jak zacząć rysować


mam prośbę, moglibyście zrobić coś na temat początkującego rysownika? Z góry dziękuję

~Ja
   
Droga Ja!

Dałaś mi trudne zadanie, nie powiem. Wymagało podszkolenia mojej wiedzy na ten temat. Troszkę poczytałam, dowiedziałam się o paru sprawach i chyba jestem gotowa, aby opowiedzieć o znaleziskach. Po pierwsze zastanów się co zamierzasz rysować. Możliwości jest wiele. Manga, komiksy, portrety, duży wybór. W niektórych fazach „szkolenia” ma to znaczenie, jednak w ostateczności pozostaje Ci ochrzcić się rysownikiem ogólnym. Teraz po kolei.

1. Przygotowanie
  
Niedopuszczalne jest rysowanie na kolanie, w środku nocy i do tego przy świeczce. O kilku rzeczach trzeba pamiętać zawsze i wszędzie. Po pierwsze miejsce pracy. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest porządne i dość obszerne biurko(lub stół) z wygodnym krzesłem. Na czas pracy obowiązkowo znikają z niego wszystkie zbędne przedmioty. Tylko zajmują przestrzeń. Przed Tobą mają pozostać tylko i wyłącznie przybory oraz kartka papieru. Dodatkowo musisz pomyśleć o oświetleniu. Źródło postaw po stronie przeciwnej do ręki którą rysujesz. Wtedy nie będziesz robiła cienia. Ważne jest tutaj aby dobrze dobrać ilość światła. Przyciemniane lampki odpadają, wyrzuć je do kosza od razu.
Najważniejszą sprawą są przybory. Zacznijmy od ołówków. Zakres twardości jest dość obszerny: od 9H do 9B. Im więcej H tym linie są cieńsze i jaśniejsze. Przy B jest oczywiście analogicznie. Jest jeszcze jedna różnica. Miękkie ołówki szybciej się ścierają i trzeba je częściej strugać. Osobiście piszę 8H i ostatni raz ostrze dotknęło go dobry miesiąc temu, a praktycznie nigdy się z nim nie rozstaję. Nie napisze tutaj jaką twardość ołówka powinnaś wybrać, jest to kwestia w pełni indywidualna. Popróbuj najlepiej z każdym i wtedy zdobędziesz pewność. Również polecam trzymać się jednej sprawdzonej firmy. Skakanie nigdy nikomu na dobre nie wyszło.
Co do gumek to masz dowolność. O gustach się nie dyskutuje. Jednak najważniejsze jest to aby dobrze ścierała ołówek. Nie może go rozmazywać. Tutaj też musisz popróbować różnych opcji, aby odpowiadało Twoim preferencjom. Poszukaj swojej gumki idealnej.
Następnie papier. Na początek wystarczy zwykły blok. Póki nie wyrobisz sobie wprawy, myślę, że to na czym rysujesz nie będzie robiło różnicy. Pamiętaj, że im papier cieńszy tym mniej wycierania wytrzyma. Do treningów wystarczy zwykły ksero. Jest tańszy i przynajmniej nie będzie Ci szkoda go drzeć po nieudanych próbach narysowania czegoś. Do prac poważnych można zatroszczyć się o specjalne arkusze artystyczne. Znajdziesz je w specjalistycznym sklepie.
Co do temperówki, jest mało zaleceń. Musi dobrze ostrzyć, dlatego lepiej unikać egzemplarzy typu gadżet. W razie potrzeby oczywiście wymienisz ją na nową, jednak lepiej zainwestować parę groszy więcej na lepszy model. Jego znalezienie nie powinno stanowić żadnego problemu.
Ważne jest również czym wykończysz swoje dzieło. Jeśli ma pozostać czarno-białe, nie ma problemu. Jeżeli jednak wolisz pobawić się kolorami, opowiązkowo znajdź dobre kredki lub farby(polecam tempery, dają świetne efekty).

2. Warsztat
  
Nie raz już czytałam i słyszałam o tym, że każdy może rysować. Kurczowo się tego trzymam, gdyż jest to bardzo optymistyczna wersja. Dlatego, na poparcie owej tezy, trzeba pomyśleć o warsztacie. On właśnie jest niezbędny, aby Twoje rysunki były ładne i poprawne jakościowo. Obalam tutaj pogląd, że aby zdobyć dobry warsztat trzeba wydać dużo pieniędzy na kursy. Bzdura. Wystarczy samozaparcie, determinacja i oczywiście wolny czas. Usiądź przed kartką, chwyć w dłoń ołówek i rysuj! Wiadomo, na początku będzie ciężko, efekty pracy nawet w najmniejszym stopniu Cię nie zadowolą. Ważne, aby to nie odebrało Twoich chęci.
Pierwsze rysunki powinny przedstawiać proste figury geometryczne. Postaraj się tak dodać światłocień, aby „wyszły” z kartki. Chodzi o to by nadać im przestrzenności.
Jeśli w tym nabierzesz wprawy, czas na mało skomplikowane przedmioty, takie jak szklanki, wazony. Rysując, ciągle patrz na swojego „modela”. Zacznij od ogólnych form, szczegóły zostaw na potem. Może te ćwiczenia wydadzą Ci się głupie i niepotrzebne, zdaje sobie z tego sprawę. Jednak dzięki nim zdobędziesz wprawę, nauczysz się jak operować światłem i cieniem.
Następny etap to już trudniejsze kompozycje. Aby łatwiej przyszło Ci zacząć, warto zmierzyć się w pierwszej kolejności z przerysowywaniem. Po prostu patrzysz na już gotowy rysunek i próbujesz go przenieś na kartkę przed sobą. W końcu wprawna ręka to podstawa. Zmieniaj pozy, fryzury postaci. Gdy poczujesz się już gotową, rysuj swoje własne prace! Jednak i tutaj warto mieć jakieś oparcie. Coś z czego można zapożyczyć pewne elementy jest bardzo pożyteczne. Nawet profesjonaliści z tego korzystają, więc nie wstydź się i zrób podobnie. Po wielu próbach i może nieudanych pracach, wreszcie dojdziesz do wprawy.

3. Błędy początkujących
  
Za mały kontrast
Tak, to jest duży problem. Większość osób boi się, że przesadzi w jedną stronę i odwraca się to w drugą. Bez kontrastu nie ma szans na realizm, a przecież on jest jedną z ważniejszych rzeczy. Dbaj o to. Za nim uznasz pracę za skończoną, odejdź na pewną odległość. Przypatrz się dokładnie, może w innym świetle. Po takiej kontroli na pewno wszystko ładnie wyjdzie.

Zbyt delikatne cieniowanie
Łączy się to z poprzednim punktem. Przyciskaj mocniej ołówek. Cień musi być pełny i wyrazisty, żeby nikt nie miał wątpliwości czy to światłocień, czy może tylko niechcący dotknęłaś kartki brudnym palcem. Ta kwestia jest bardzo trudna, przyznaję, jednak do wypracowania. Ćwicz najpierw na różnych kształtach. Jeżeli od razu zaczniesz na gotowych szkicach, możesz być załamana efektem.

Niestaranny szkic
Jest to duży problem. Tutaj wyjedziesz trochę za linię, tutaj coś usuniesz, a co tam. Taką postawę trzeba od razu wyrzucić do śmieci. Kiedy już zabierasz się za rysowanie, zrób to najporządniej jak potrafisz. Włóż serce w swą pracę. Złe proporcje, niechlujne elementy skreślają cały rysunek już na starcie.

Pośpiech
Największą wadą początkującego, bez względu na dziedzinę, to chęć zrobienia wszystkiego od razu. Niestety tak się zdecydowanie nie da. Usiądź, wypij spokojnie herbatę i rysuj dopiero wtedy. Daj sobie dużo czasu, nie bierz do ręki ołówka gdy za piętnaście minut masz autobus do szkoły. Co z tego wyjdzie? Nic. Na jeden obrazem poświęć nawet kilka miesięcy, ale dopracuj go. Tak będzie lepiej, uwierz.

Złe proporcje
Chyba najtrudniejsza część rysunku. Jednak co zrobić? Nie ważne co znajdzie się na Twojej pracy, określone wymiary muszą być. Przypatrz się dokładnie zdjęciu z jakiego korzystasz, poczytaj trochę o proporcjach w rysunku. Bez problemu znajdziesz to w Internecie. Wiadomo, z początku będzie Ci ciężko, jednak z czasem dojdziesz do wprawy.

Napisałam tu parę spraw, moim zdaniem ważnym. Nie rozwodziłam się nad tym jak trzeba rysować bo nie chcę Ci wciskać bzdur. Podałam informacje zebrane z różnych źródeł, ale również zaczerpnięte z własnych obserwacji. Mam nadzieję, że trochę pomogłam. Dla uzupełnienia dodam strony internetowe.http://issuu.com/norules/docs/profesjonalnykursrysowania Znajdziesz tutaj kurs rysunku, myślę, że się przyda. Warto przeczytac go od deski do deski. http://kurs-manga.pl/ A to gdybyś chciała zająć się tworzeniem Mangi.

Życzę pięknych rysunków!
Loremi

środa, 18 kwietnia 2012

Niejednoznaczność i zmienność.

Witam! Mam problem który zaczyna naprawdę mnie prześladować i dlatego postanowiłam do Was napisać - o poradę prosiłabym Littles gdyż jest to kategoria 'chłopcy'
Jakiś rok temu na 18-stce rok ode mnie starszej (i wtedy jeszcze nowo poznanej-spędziłyśmy razem niezapomniane wakacje za granicą) przyjaciółki (dalej będę nazywać ją O) poznałam jej przyjaciela z gimnazjum nazwijmy go X. Dodam że ich stosunki są naprawdę czysto platoniczne :) No i bawiliśmy się razem na tej imprezie - tańczyliśmy piliśmy gadaliśmy ect. On wtedy chodził do mojej szkoły lecz nigdy nie zwróciłam na niego uwagi-na imprezie urzekł mnie raczej charakterem i sposobem bycia w zestawieniu z wyglądem - zaznaczę że jak na mnie jest to niespotykane bo niestety często najpierw patrzę na wygląd potem na resztę-wybredna jestem :D Po imprezie miał mnie znaleźć na portalu społecznościowym-o dziwo pamiętał i zrobił to. No i zaczęliśmy gadać tak o wszystkim i o niczym. Dowiedziałam się że pytał brata moich przyjaciółek Y który chodził z nim do klasy o mnie tzn czy mnie zna i takie tam. Y za to powiedział mi że X to raczej typ bawiący się dziewczynami-jak to określił na każdej imprezie liże się z inną. Nie wiem na ile to prawda i ile takich imprez było ale to chyba dość istotny fakt.
Co ciekawe na imprezach na których była O niczego takiego nie zauważyła ale nie bywali razem na wszystkich prawda. Poza tym X rozmawiał o mnie z O a potem jeszcze z jej przyjaciółką mówił że mu się podobam ale że on ma maturę na razie i nie chce mieć dziewczyny bo by się nie uczył itd. One go przekonywały na moją korzyść że wcale tak nie musi być ale nie dał się.
W pewnej chwili przestaliśmy pisać z X jakoś tak po prostu, a w szkole normalnie 'cześć' i tyle. Ale że na wiosnę miał urodziny wysłałam mu życzenia i znowu zaczęliśmy gadać - potem miał maturę a po niej wyjechał do pracy jak wrócił ja byłam na wakacjach a jak ja wróciłam to była moja 18-stka. Na tej mojej imprezie też było fajnie tańczyliśmy razem i się jakoś tak ewidentnie kleiliśmy do siebie ale nic nie zaszło jak coś :D za to również wtedy dowiedziałam się od O że X ma dziewczynę... ona mieszka jakieś 100km od nas więc to daleko. Poza tym co też jest ciekawe gadaliśmy w większym gronie i X powiedział że nie wierzy w związki na odległość, w żadne tęsknienie za sobą itd. Uważa że trzeba się widywać mieć stały kontakt nie tylko telefoniczny. Do O powiedział też że nie wie ile jeszcze z tą dziewczyną pochodzi... No i dzięki mojej znajomości z O widywałam X dość często na naszych imprezach w kameralnym gronie i X albo część imprezy sms-ował z tą dziewczyną albo nie dotykał kom. Powiedział też O że musi sobie znaleźć dziewczynę - będąc już z tą swoją... Więc dziwne to wszystko. Nie wiem czy dalej z nią jest czy nie. Na jednej imprezie też tak jakoś hmm wygłupialiśmy się razem i takie tam... zachowywał się w stosunku do mnie dość niejednoznacznie.
W związku z X mam dwa problemy po pierwsze jak myślisz droga Littles o co mu chodzi w stosunku do mnie?
I druga sprawa zaprosiłam go na studniówkę ale ona miała być wtedy kiedy zaczynają się sejse na studiach więc powiedział że jak to nie problem to jeszcze mi nie odpowie bo chętnie by poszedł ale nie może zawalić egzaminów bo nie ma warunkowych. No i okazało się że dwa dni po studniówce oni zaczynają sesje (nie wie kiedy dokładnie ale wtedy ogólnie cały wydział) więc mi z przykrością odmówił. Okazało się jednak że przełożyli nam termin studniówki o 2 tygodnie. Więc może to głupie (naprawdę zależy mi na tym żeby to z nim iść...) ale nie chciałam wyjść na desperatkę pisząc mu po odczytaniu odmowy że termin nam się zmienił i może jednak by poszedł więc udałam że nie odczytałam tej wiadomości z odmową i napisałam mu smsa że od tygodnia nie mam kompa (on napisał mi to w tygodniu więc siłą rzeczy nie mogłam odczytać jego wiadomości co nie) a chce żeby wiedział że termin się nam zmienił jakby jemu to coś ewentualnie zmieniało. No i na to mi nic nie odpisał... I już sama nie wiem czy czekać czy dać sobie z nim spokój i zaprosić kogoś innego? Bo mam kogo ale to już nie będzie to samo... a bardzo chciałabym iść właśnie z X. Ale na prześladującą go desperatkę też nie chcę wyjść.
Proszę o pomoc - jeśli mogę o to prosić to w miarę możliwości szybką !
Pozdrawiam cały skład NBS!!!

~Maturzystka 


Droga Maturzystko,
pozwól, że na zadane przez Ciebie pytania odpowiem za Littles.
Zacznijmy od tego, że sytuacja jest dość.. niekonwencjonalna. Szczerze mówiąc, trudno było mi się połapać i musiałam bardzo dokładnie przeczytać, ze zrozumieniem. Jednakże rozumiem stan rzeczy i Twój problem. Od Twojego pytania minęło trochę czasu, oceniam że ok. 2 miesięcy, więc mogło się co-nieco pozmieniać, ale odpowiem Ci.

Na niektóre rzeczy nie mogę wypowiedzieć się zbyt kompetentnie. Między innymi: "
W związku z X mam dwa problemy: po pierwsze, jak myślisz droga Littles, o co mu chodzi w stosunku do mnie?" -> przepraszam, że tak to ujmę, ale psychologiem nie jestem i nie wiem, o co teoretycznie może chodzić. Ale z punktu widzenia życia, doświadczeń i analitycznej znajomości ze sprawą, chcę Ci powiedzieć, co myślę na ten temat.
Myślę, choć to nie musi być fakt, że nie wiesz o nim bardzo dużo. Dowiedziałaś się istotnej informacji - że zarywa do wielu dziewczyn. A na dodatek ma teraz dziewczynę (nie pomijając faktu, że mógł z nią zerwać). Wspominałaś, że nie raz zachowywał się w stosunku do Ciebie niejednoznacznie.
To było takie małe zebranie wiadomości, których dowiedziałam się nt. X. Więc przejdźmy do mojej opinii na ten temat.
Uważam, że skoro już wiesz, że jest typem koguta (na 100% oczywiście pewna nie jesteś), zachowuje się tak do wszystkich dziewczyn. Jednak pytał o Ciebie u różnych wspólnych znajomych. Pamiętaj, że w tych czasach tytuł babiarza może przypaść do osoby najmniej nadającej się na te stanowisko, jako że ludzie współcześni lubią barwić, dodawać fakty, a nierzadko się mylą. Radziłabym dowiedzieć się o nim więcej, chociażby u innych znajomych, nie muszą być to jakieś wątpliwe pomysły, tj. śledzenie. Jego też spytaj na ten temat. Nie sądzę, by się przyznał, ale warto dowiedzieć się, co on myśli w tej kwestii.
Dodam jeszcze jeden fakt (przepraszam za zbyt częste używanie tego wyrazu) - imprezy to miejsce zabawy, flirtu i głupawek (odkryłam Amerykę? :)), więc skoro na każdej całuje się z inną, nie miej o to do niego pretensji. Inną sytuacją jest, gdy ma dziewczynę.

Jest dość zmienny, skoro ponoć miał dziewczynę oddaloną o kilkaset km, a wśród towarzystwa mówił, że takie coś jest bez sensu. Być może zaryzykował, ale stwierdził, że to jednak nie jest rozsądne i nie warto dłużej tego ciągnąć. Odpowiadam na pierwsze pytanie "o co może mu chodzić?" - nie chce ryzykować z dziewczyną, która nie jest pod zasięgiem jego ręki. Ewidentnie chciałby z Tobą spróbować, jednakże jest problem z jego nauką, przez którą ma mniej czasu. Podobasz mu się, obydwoje się lubicie i darzycie dużą sympatią.

Odnośnie tej drugiej sprawy - wcale nie wyszłabyś/nie wyszłaś na desperatkę. Dlaczego miałoby tak być? Skoro mu zależy, niezależnie od sytuacji, pójdzie z Tobą na studniówkę. A problem, który przedstawiłaś, jest mało istotny. Jest tak: chcesz iść z nim na studniówkę, ale on ma w tym czasie sesje, więc nic z tego. Ale potem dowiadujesz się, że termin masz przełożony, ale nie piszesz do Xa, bo nie chcesz być nachalna, udajesz nieświadomość. Po co tak robić? Prawda jest najważniejsza. Pomyśl sobie, jak by to wyglądało. Aż tak źle? NAJZWYCZAJNIEJ w świecie.

Myślę, że powiedziałam wszystko, czego chciałaś się dowiedzieć, aczkolwiek były 2 określone pytania, na które raczyłam odpowiedzieć. Bardziej nasuwałam się na psychologiczną stronę niektórych części problemów, ale to chyba nie robi dużych wątpliwości.

Pozdrawiam,
Tincia ;).

wtorek, 17 kwietnia 2012

Jak utrzymać przyjaźń damsko-męską?


Witam. ;) Na początku chciałam powiedzieć, że bardzo lubię Waszego bloga i z chęcią czytam każdą notkę, jaką na nim zamieszczacie. Dlatego właśnie do Was postanowiłam skierować się z moim problemem.
W gimnazjum zawsze byłam nieśmiałą osóbką, ale odkąd poszłam do liceum wszystko się zmieniło. Znalazłam przyjaciół i znajomych, których naprawdę bardzo sobie cenię. Mam jednak ostatnio jeden bardzo poważny problem.  Zauważyłam, że faceci nie potrafią się ze mną przyjaźnić (albo to ja nie potrafię z nimi). Mianowicie każde moja przyjaźń damsko-męska kończy się tym, że owy chłopak zaczyna coś do mnie czuć (sama mam chłopaka już od 3 lat, bardzo go kocham i nie zamieniłabym go na żadnego innego). Nie jestem ani ładna, ani jakoś szczególnie fajna, po prostu przeciętna. Nie próbuję ani  z nimi flirtować, ani dawać im jakiejkolwiek nadziei na inne relacje niż przyjaźń, wiedzą, że mam chłopaka, a mimo to oni zawsze chcą czegoś więcej. Bardzo źle się z tym czuję, bo w tym roku straciłam przez to już kilka bardzo ciekawych znajomości.  Naprawdę bardzo dobrze czuję się w męskim towarzystwie i jest mi strasznie przykro, że tracę każdego przyjaciela-faceta. Sama bardzo przywiązuję się do ludzi i boli mnie kiedy oni odchodzą, nie wiem czy zniosę jeszcze jedną taką sytuację.
Co mam zrobić aby zachować moich przyjaciół? Czy to we mnie tkwi problem? Błagam pomóżcie, bo naprawdę nie potrafię sobie sama z tym poradzić
~Blanka



Kochana!
 Na początku musisz pokazać przyjacielowi, że masz chłopaka. Możesz dużo o nim mówić, oczywiście same pozytywy.:) Dobrym sposobem jest także przyprowadzenie go na spotkanie. Wtedy kolega zobaczy, że nie ma żadnych szans, ponieważ masz chłopaka, którego bardzo kochasz.
 Ważne jest także podkreślanie więzi. Czasem jeden dla nas nic nie znaczący gest, jest dla chłopaka znakiem, że chcesz czegoś więcej.Powtarzaj często coś, co będzie świadczyło, że nie czujesz do niego nic więcej, np.: "znamy się już tak długo, jesteś dla mnie jak brat", "zawsze chciałam mieć takiego brata jak Ty!", "dobrze mieć takiego przyjaciela, mogę z Tobą pogadać o wszystkim", "jesteś dla mnie jak najlepsza przyjaciółka, tylko w męskim wydaniu". Możesz także jakby dosłownie podkreślić to, czego właśnie nie lubisz w facetach, czyli: "dobrze, że możemy normalnie się spotykać. Inni od razu chcą czegoś więcej, a ja potrzebuję męskich przyjaciół, dobrze, że Cię mam!". Myślę, że będzie to zrozumiałe.:)
 Poruszaj także trudniejsze tematy. Czasem możesz porozmawiać z chłopakiem o dziewczynie, która mu się podoba, doradzić jak zachęcić ją do spotkania, itd.:)
 Jeżeli chłopak zaczyna coś do Ciebie czuć, bardzo ciężko jest jakoś to zmienić. Odejście jest dla takiej osoby dobre, nie męczy się wtedy, udając przyjaciela, który chce czegoś więcej. Czasem niestety musisz na to pozwolić. Trzymanie kogoś na siłę nie jest prawdziwą relacją, jest to sztuczne i egoistyczne, dlatego czasem nic nie można na to poradzić.
 Jeśli chłopak, którego od zawsze uważałaś za przyjaciela, mówi, że czuje coś więcej możesz potraktować to jako żart, odpowiedzieć, że tak Ty też "go kochasz" i zamknąć temat. Nie będzie to bolesne, a unikniesz niezręcznych rozmów. Nie jest to jednak rozwiązanie na dłuższy czas,dlatego nie odwlekaj tego, co nieuniknione i od razu powiedz, co myślisz. Możesz zaproponować koledze inne dziewczyny, z którymi pewnie też by sobie ułożył życie. Zdeklaruj swoją pomoc, może dzięki temu zapomni o Tobie, a Wasza przyjaźń będzie nadal możliwa.:)
 Jeżeli w przyszłości chesz uniknąć takich sytuacji, wytłumacz od razu co i jak. Jeśli zobaczysz, że relacje z jakimś chłopakiem zaczynają się pogłębiać, wyjaśnij mu, że nie chcesz go stracić poprzez nieodwzajemnione uczucia i bardzo chciałabyś, aby był jedynie Twoim przyjacielem. Myślę, że jeśli od razu wszystko ustalicie, nie będzie nieporozumień w przyszłości.:)
 Jest to dosyć ciężki temat, ale mam nadzieję, że moje rady Ci się przydadzą. Trzymam za Ciebie kciuki!
 Margaret

Zakochałam się w kobieciarzu.

Hej ;) Napisałam tu z 'dzikim' problemem. Właśnie przejrzałam wszystkie notki i nic na ten temat nie znalazłam. Więc... Na początku roku zmieniłam szkołę. Gdzieś w połowie września 'wyhaczyłam' chłopaka, do którego później wzdychałam. Z moimi przyjaciółkami zdziwiłyśmy się, kiedy złapał mnie pewnego razu w szkole za rękę. Zapoznaliśmy się. Wychodziliśmy razem na dwór i wgl. Raz na zakończenie spotkania pocałował mnie w usta i mocno przytulił. Później powiedział, że mnie kocha. W szkole o 3 lata starsza koleżanka ostrzegała mnie, że jest kobieciarzem i chce wszystkie zaliczyć, ale nie słuchałam jej, co było błędem. Napisał mi, że jestem łatwa, że robił sobie ze mnie jaja i wgl... Jest o rok starszy. Zrobiło mi się cholernie przykro. Ale to nie koniec... Przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Na pocieszenie przybył mi jego przyjaciel - teraz z nim jestem, nie kocham go, ani nawet mi się nie podoba, ale po prostu zrobiło mi się przykro, jak powiedział mi, że jestem najważniejszą osobą w jego życiu, że mnie kocha chce być ze mną na zawsze. Jest mi ciężko, ale nie wiem co robić. Jak mam to załatwić? Niedawno powiedziałam temu kobieciarzowi, ze nadal go kocham. CO JA ZROBIŁAM?! ; ( Teraz on, szantażuje mnie i mówi, że wyśle swojemu przyjacielowi tą rozmowę, jak nie zrobię czegoś, co on chce . Co mam robić? Kocham go ;(

~lacosta


Droga lacosta,
Wynika z tego, że nie potrafisz powiedzieć "nie" i nie lubisz ranić ludzi, a bez wątpienia tak by się stało, gdybyś zerwała z chłopakiem. Przecież z rozstaniami tak już jest. Powiem Ci tak - nic na siłę! Jeśli nie kochasz chłopaka, z którym jesteś, to taki związek nie ma najmniejszego sensu. To znaczy - on Cię ubóstwia, a ty go nie, nie podoba Ci się. Rozumiem, że nie chcesz mu złamać serca, gdyż nasuwa sobie takie odległe plany na przyszłość z Tobą. Grzechem jest męczyć się z kimś i bawić się w udawaną miłość! Lacosto, musisz spojrzeć prawdzie w oczy - skoro nic z tego nie ma i nie będzie, jest cholernie nie warto go ranić. Czas mu powiedzieć, co jest grane z Twoimi uczuciami. Po prostu zrób to, nie czekaj na ostatni moment, gdyż może być za późno, a zranisz go jeszcze bardziej, gdy on dowie się tego od tzw. kobieciarza. A jeśli o niego chodzi (kobieciarza, który zrobił Cię w konia) - serca nie oszukasz. Przywiązałaś się do niego i go kochasz. To dobrze, że on o tym wie. Jednakże według mnie powinnaś zerwać z nim kontakt po tym, jak zrobił Ci takie coś. Namieszał Ci w głowie! Masz przez niego sporo problemów. Złamał Ci serce w sposób lekceważący, przez co myślę, że przeżyłaś niezły szok i musi Ci być przykro do dziś. Jak to mówią dziewczyny - dupkami się przejmować nie warto! Skoro nawet Cię nie przeprosił, a zapewne też nie żałuje, musisz z tym coś zrobić. Po prostu się do niego nie odzywaj - wiem, że zależy Ci na nim. Ale nie pozwól ranić też siebie! Miej do siebie największy szacunek. Wobec tego radziłabym Ci zrobić to, co napisałam - po prostu go ignorować. On zrobił podobnie, uwierz mi. Zróbmy tyci schemacik: w następstwie tego, co zrobisz..
  • ..on również będzie Cię ignorował - tu nie ma nic do dodania. Po prostu jest dupkiem i tyle. Bez przeprosin, to już przesada. Ewidentnie nie zależy mu na Tobie ani trochę, więc odpuść go sobie, nie daj się więcej ranić.
  • ..zauważysz, że jakoś reaguje - a jednak, coś dla niego znaczysz. Pozory mylą. Może jest tym typem chłopaka, który myśli, że aby zwrócić uwagę jakiejś dziewczyny musi się nią zabawić. Co nie jest zbyt dobre.. Najlepiej będzie z nim poważnie porozmawiać. Spytaj, dlaczego tak zrobił. Powiedz, jak bardzo Cię to zraniło. Jeśli Cię przeprosi i przyuważysz, że tego żałuje - zastanów się nad drugą szansą. Ale to zależy już tylko i wyłącznie od Ciebie.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Tincia ;)

Wpływ narkotyków na nasze życie

Hej. Wahałam się, czy do Was napisać, czy nie. Jednak jak widzę, ilu dziewczynom pomogłyście, zdecydowałam się jednak napisać. 
Mam bardzo nietypowy problem. Powiem wprost, że chodzi o narkotyki. Nie uważam się za narkomankę, ale muszę przyznać, że coraz częściej ćpanie pomaga mi w likwidowaniu problemów. Nie ładuję w żyłę, ani nic, ale teraz wiem, że gdyby ktoś podał mi strzykawkę, nie odmówiłabym. Jestem osobą, która lubi ,,niebezpieczny'' tryb życia. Nie raz uciekałam przed policją, nie raz miałam problemy... Bardzo opuściłam się w nauce. Nie potrafię się już skupić... Mówię to z wielkim bólem, ale moja przyjaciółka, która była dla mnie kiedyś taka ważna, odeszła na drugie miejsce. Bo ona nie ćpa, chce mnie ratować... 
Nie mam łatwego życia. Nie jestem z dobrej, bogatej rodziny, moja mama jest nieuleczalnie chora. Chłopak zostawił mnie dla narkotyków. W otoczeniu postrzegana jestem jako bardzo pozytywna osoba, raczej lubiana, często ludzie pytają mnie o radę bo wiedzą, ile przeżyłam. Nie jestem jeszcze ,,wrakiem człowieka'', aczkolwiek dużo osób mówi mi, że ogółem można po mnie rozpoznać, kim jestem... Chodzę do psychologa, niedługo idę do psychiatry. Ale nie będę umiała im powiedzieć tej prawdy, którą tu napisałam. Próbowałam być normalna, ale nie mogłam, moje życie musi być niebezpieczne, albo szybko ,,traci sens''. Jeżeli mogę o to prosić, pomóżcie mi. Napiszcie, co mam robić. Wiem, że to nie jest łatwe, bo sama pomagałam innym. Ale teraz ja potrzebuję pomocy, a - niestety - pomóc nikt nie potrafi.
 
~Owca




Kochana Owco!

Szczerze mówiąc, nieźle się wpakowałaś. Ale bardzo dobrze, że zdecydowałaś się do nas napisać i zauważyłaś swój problem - to pierwszy krok do sukcesu. Rozumiem też położenie Twojej koleżanki, gdyż można powiedzieć, że również mam do czynienia z ludźmi, którzy są w podobnej sytuacji co Ty i sądzę, że potrzebują pomocy. Ty również, bo w tym tempie to wszystko może się dla Ciebie źle skończyć, a chyba żadna z nas tego nie chce.

Jestem prawie pewna, że Twój problem ma swoją genezę w Twoim zerwaniu z chłopakiem. On porzucił Cię właśnie dla narkotyków - psychologia udowodniła już, że w większości przypadków ludzie uciekają się do tego przez co zostali odrzuceni, by to zrozumieć, przekonać się, co w tym jest. To właśnie mogło przekonać Cię do brania. Oczywiście, mogę się mylić, jednak wysuwam takie wnioski z tego, co napisałaś.

Nie wiem, czy wiesz, ale jesteś już w połowie drogi do uzależnienia, co bardzo mnie martwi. Nie wiem, czy jest sens w tłumaczeniu Ci, do czego prowadzi branie narkotyków. Wszędzie się o tym słyszy, ale dla przypomnienia powiem: może dojść nawet do śmierciOd pierwszego przyjęcia do uzależnienia niedaleko, a jeśli natychmiast z tym nie skończysz, może być tragicznie. W końcu jeśli ktoś by Ci zaproponował strzykawkę, a Ty nie oponowałabyś, znaczy, że nie widzisz przeszkód, konsekwencji, jakby wszystko było dla Ciebie obojętne. Nie można w ten sposób uciekać od problemów, bo one nie znikają, jedynie na krótki czas usypia nasza świadomość. Zmartwienia trzeba rozwiązywać, a nie pogłębiać, pamiętaj o tym. Czy narkotyki pomogą Ci rozwiązać problemy? Nie, a przyjaciółka i owszem. Dlatego nie warto z niej rezygnować, bo zachowałaś się tak samo jak swój były chłopak - rzuciłaś ją dla dragów. Nie warto wbijać sobie nóż w plecy i dodawać kłopotów sobie, innym. Zwłaszcza mamie, masz dla kogo żyć i masz komu pomóc. A ona nie da sobie bez Ciebie rady. 

Żyjesz w przekonaniu, że bez narkotyków, policji, niebezpieczeństwa Twoje życie jest nudne. Próbowałaś inaczej? Chociaż na chwilę uciec do jakiejś pasji, zajęcia, przyjaciół, którymi można się świetnie bawić w inny sposób? Życie na narkotykach się nie kończy i nie czyni ludzi naprawdę szczęśliwymi. A Twoje życie wcale nie musi być niebezpieczne - to wyłącznie od Ciebie zależy, czy potrafisz być na tyle silna by żyć inaczej, by chcieć coś zrobić, by spojrzeć na to z innej strony i przekonać siebie, że jest inna droga. 

Co powinnaś zrobić? Jedno jest pewne, chciej sobie pomóc, bo jeśli nie pragniesz wyzwolić się z brania i niebezpiecznego życia, nie pomoże Ci nikt. Musisz pozwolić do siebie dotrzeć ludziom, którzy chcą Ci pomóc. W stosunku do mnie to się udało, a psycholog chce Cię zrozumieć i sprawić by Twoje życie miało inne barwy. Nie wmawiaj sobie, że nie potrafisz, po prostu spróbuj, a życie stanie się łatwiejsze. Jeżeli nie umiesz powiedzieć, napisz list do swojego terapeuty, zaufaj mi, na papierze zawsze łatwiej. Psycholog zna szczegółowe metody wyrwania Ciebie z tego, w czym się znalazłaś. Bardzo chciałabym pomóc Ci na odległość, jednak nie bardzo mam jak. Owszem, mogę napisać Ci kilka rad, jednak pomoc na miejscu będzie skuteczniejsza, dlatego daj sobie pomóc i otwórz się, chociaż wiem, że to trudne. :)

Jak pomóc sobie teraz? Przede wszystkim postaraj się nie zażywać narkotyków. Wiem, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jeśli jednak stanie się to Twoim życiowym celem, nie dość, że będziesz miała po co żyć, to i znajdziesz motywację. Poczytaj więcej o konsekwencjach brania narkotyków i wyryj w pamięci. Gdy tylko chcesz brać, zajmij się czymś innym, intensywnie myśl o czymś innym, zwyczajnie się nie daj! Wróć do przyjaciółki, uwierz, ona jest więcej warta niż to świństwo, a pomoże Ci zmienić swoje życie, zająć Twój czas, znaleźć ciekawe zajęcia. Poszukaj nowego celu życiowego, dzięki któremu Twoje życie nabierze sensu i dąż do jego spełnienia. Może nawet zajmij się nauką - może trochę śmiesznie brzmi, ale zrób to dla siebie i pokaż, że jesteś inteligentną dziewczyną. 

Uwierz, w tym stanie, w jakim teraz jesteś możesz więcej stracić niż zyskać, a uda Ci się jeszcze być szczęśliwą, masz tyle życia przed sobą! :) Spróbuj przekonać się do tego, co Ci napisałam, by potem nie żałować, że nie spróbowało się żyć inaczej. Zadbaj o siebie i o mamę - nieważne, że nie jesteś z dobrego, bogatego domu - do prawdziwego szczęścia nie jest Ci to potrzebne.

Życzę wytrwałości i trzymam za Ciebie kciuki, jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości, czy chcesz pogadać - napisz do mnie, mój e-mail lub gg jest podane na forum bloga lub w "Indywidualnym kontakcie z autorkami".

Całuję, 
Siedmiokropka


Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x