Hej! Chciałabym prosić o pomoc w pewnej sytuacji. Mama rozwiodła się z tatą, gdy byłam mała, ale ma po nim traumatyczne wspomnienia. Nie utrzymują już ze sobą kontaktu. Mama poznała kogoś nowego potem, z kim była ponad 10 lat - zdążyłam znienawidzić tego gościa, bo skrzywdził mamę. Teraz oni już raczej nie są ze sobą, ale mama przez niego bardzo zawiodła się na ludziach, a zwłaszcza na facetach. Jak mam zmienić jej nastawienie? Co zrobić, by zdecydowała się poszukać nowej miłości? Jak przekonać ją do pójścia do psychologa (bo ma jeszcze inne problemy, które mogłaby dzięki niemu rozwiązać)? Z góry dzięki za odpowiedź i pozdrawiam! :)
~ Kocyk
Drogi Kocyku,
To wspaniale, ż troszczysz się o swoją mamę i chcesz dla niej jak najlepiej. Z Twojego listu wynika, że rodzicielka wiele przeszła w swoim życiu i akutalnie ma "gorszy okres". Nie ma się co dziwić, ma za sobą kilka nieudanych związków oraz "inne problemy", które zaznaczyłaś pod koniec. Długo zastanawiałam się nad odpowiedzią i mam nadzieję, że chociaż odrobinę Ci pomogę.
Myślę, że Twojej mamie pomogłaby chwila relaksu, odetchnięcia. Czy spotyka się z koleżankami, może ma dobre kontakty z ciocią czy kuzynką? Jeżeli od jakiegoś czasu unika takich spotkań, to może spróbuj ją zachęcić, "wypuścić" do ludzi? Niech spędzi jakiś wieczór u znajomych, z którymi ma dobry kontakt, bądź wyjdzie na kawę z koleżanką z pracy. Opcji jest wiele, ważne aby spędziła czas w dobrej, miłej atmosferze. Kto wie, może takie rozwiązanie pomoże jej zapomnieć o nieudanej miłości? Może twoja mama lubi jeździć do spa? Zachęć ją, aby zebrała koleżanki i niech razem zorganizują weekendowy wyjazd. Może gdy mama odnajdzie się na nowo w towarzystwie ludzi, spotka swoją nową miłość? Wszystko jest możliwe:)
Wspomniałaś również o innych problemach z którymi zmaga się Twoja rodzicielka, ale dokładnie tego nie sprecyzowałaś, więc ciężko mi podać konkretną odpowiedź. Jeżeli po spotkaniach ze znajomymi problemy będą się utrzymywać, może dobrym pomysłem byłoby zebranie informacji na temat różnych poradni, psychologów, którzy mogliby pomóc? Zawsze możesz podpytać w rodzinie, możliwe, że ktoś kiedyś potrzebował pomocy i może dolecić ci dobrego lekarza. Jeżeli znajdziesz już odpowiednie informacje, usiądź z mamą wieczorem przy herbacie i delikatnie zacznij temat. Powiedz, że widzisz, że czasami sobie nie radzi i martwisz się o nią. Zaproponuj rozwiązanie które wcześniej przygotowałaś. Pamiętaj tylko aby uświadomić mamie, że mimo tego, że ma swoje kłopoty, jest wspaniałą opiekunką i bardzo ją kochasz. Niech wie, że ma w tobie ZAWSZE wsparcie i może na ciebie liczyć. Jestem pewna, że bardzo tego teraz potrzebuje.
Mam nadzieję, że chociaż trochę ci pomogłam odpowiadając na pytanie. Jedyne co mogę ci życzyć to powodzenia. Jeżeli podana wyżej porada nie pomoże, napisz ponownie, pomyślimy nad innym rozwiązaniem.
Całuję,
Cherry Coke
Potrzebujesz pomocy albo porady w jakiejś sprawie? A może chciałabyś się po prostu komuś wygadać? Jeśli tak, dobrze trafiłaś! Załoga naszego bloga spróbuje Ci pomóc. :)
wtorek, 26 lutego 2013
poniedziałek, 25 lutego 2013
On mi się podoba, ale jest dziecinny.
Witajcie dziewczyny!
Mam pewien miłosny problem z którym męczę się od 4 lat. Jestem zauroczona pewnym chłopakiem. Dowiedział się on o tym od swojej byłej dziewczyny. Na początku traktował to chłodno i śmiał się ze mnie ale rok później to się zmieniło. Nauczycielka usadziła nas razem na języku polskim i wtedy się zaczęło: gadaliśmy, śmialiśmy się. Potem zaczęło się również po lekcjach. Raz nawet przyjechał do mnie ze swoim kumplem i moją przyjaciółką. Tak było dwa lata.. Mieliśmy kilka zgrzytów, ale szybko się godziliśmy. Potem do naszej klasy doszła Weronika. Zaczęłam się z nią zadawać, więcej przeklinałam i stałam się agresywna. W jej towarzystwie po prostu tak było - zmieniłam się. Bo ja gdy długo z kimś przebywam po prostu biorę od niego nawyki czy słowa. Zaczęłam się bardziej kłócić z tym chłopakiem, nawet o błahostki. W końcu powiedział że jestem taka jak Weronika. On jej nie lubił. Po ostatniej kłótni nie odzywamy się do siebie. On czasem patrzy na mnie, a ja na niego. Na dodatek zawsze gdy na niego patrzę on zaczyna zaczepiać inne dziewczyny. Raz nawet skapnął się że jestem wściekła i zazdrosna przez co miał satysfakcje. Mam też wrażenie, że mnie obgaduje. Nie wiem co mam dalej robić. Zależy mi na nim, ale on jest dziecinny i rozmowa z nim nie ma sensu bo wszystko wygada chłopakom z klasy. Oboje jesteśmy w pierwszej gimnazjum, Weronika też. Może powinnam o nim zapomnieć?
Ania, 13 lat
Droga Aniu!
Zacznę od tego, że sytuacja wcale nie jest tak bardzo skomplikowana jak ci się wydaje, ale wiem, że zawsze gdy coś przeżywamy, to wydaje się to być całkowitym mętlikiem. W każdym razie widzę z twojej wypowiedzi, że ty również w pewnym stopniu podobasz się temu chłopakowi. Wnioskuję to chociażby z faktu, że stara się wzbudzić w tobie zazdrość zaczepianiem innych dziewczyn czy nawet z tego częstego patrzenia na ciebie. A jeśli tobie zależy na nim, a jemu na tobie, to w żadnym wypadku nie powinnaś starać się o nim zapomnieć. Mówisz, że nie chcesz z nim rozmawiać, bo wszystko wygada, ale myślę, że masz świadomość, że bez tej rozmowy jednak się nie obędzie. Można oczywiście przesunąć ją trochę w czasie, żeby się odbyła później, ale w końcu będziesz musiała się na nią zdecydować. Mówiłaś, że ze sobą gadaliście itd, a czy zdarzało wam się też pisać ze sobą? Co prawda jestem zwolenniczką załatwiania takich spraw w 4 oczy i na żywo, ale wcześniej można też trochę przygotować sobie grunt do takich rozmów. Nie wiem czy korzystasz z gg, czatu na fb czy jakiś innych komunikatorów, ale jeśli tak, to spróbuj do niego coś napisać. Nie pisz od razu "nie wiadomo czego". Zacznij od prostych rozmów o czymkolwiek. Po pewnym czasie myślę, że będziecie mogli zamienić te rozmowy na takie zwykłe na żywo. Tylko pamiętaj, żeby uzbroić się w cierpliwość i nie oczekiwać cudów już po tygodniu. Tak szybko to nie zadziała. Spróbuj mu też pokazać, że nie jesteś taka jak Weronika, że jesteś inna. Możesz mu wyjaśnić (tak jak mi), że po prostu gdy długo z kimś przebywasz, to przejmujesz od niego jakieś nawyki czy słowa, choć uważam, że to akurat jest dość powszechne i wiele osób tak ma.
W każdym razie jak już zaczniecie znów bardziej ze sobą rozmawiać, to możesz mu delikatnie sugerować, że nie jest ci obojętny. Ale ta kwestia to już temat, o którym pisałyśmy wielokrotnie i nie chciałabym powtarzać tego po raz kolejny. W skrócie zacznij mu jakoś pokazywać, że ci na nim zależy. Nie sądzę, żeby chłopak naprawdę wygadał wszystko swoim kolegom. Wbrew pozorom oni tak nie robią.
A i jeszcze jedna rzecz, która trochę niespecjalnie należy do mojej kategorii, dlatego tylko o niej wspomnę. Myślę, że powinnaś się poważniej zastanowić nad swoją przyjaźnią z Weroniką, bo jeśli osoby dla ciebie ważne, a nawet ty sama zauważasz, że znajomość z nią cię zmieniła i to na gorsze, to może jednak nie jest dobrym pomysłem się z nią dalej zadawać. Choć jak mówiłam, to tylko moja mała uwaga.
Buziaki,
Cocalotte.
Mam pewien miłosny problem z którym męczę się od 4 lat. Jestem zauroczona pewnym chłopakiem. Dowiedział się on o tym od swojej byłej dziewczyny. Na początku traktował to chłodno i śmiał się ze mnie ale rok później to się zmieniło. Nauczycielka usadziła nas razem na języku polskim i wtedy się zaczęło: gadaliśmy, śmialiśmy się. Potem zaczęło się również po lekcjach. Raz nawet przyjechał do mnie ze swoim kumplem i moją przyjaciółką. Tak było dwa lata.. Mieliśmy kilka zgrzytów, ale szybko się godziliśmy. Potem do naszej klasy doszła Weronika. Zaczęłam się z nią zadawać, więcej przeklinałam i stałam się agresywna. W jej towarzystwie po prostu tak było - zmieniłam się. Bo ja gdy długo z kimś przebywam po prostu biorę od niego nawyki czy słowa. Zaczęłam się bardziej kłócić z tym chłopakiem, nawet o błahostki. W końcu powiedział że jestem taka jak Weronika. On jej nie lubił. Po ostatniej kłótni nie odzywamy się do siebie. On czasem patrzy na mnie, a ja na niego. Na dodatek zawsze gdy na niego patrzę on zaczyna zaczepiać inne dziewczyny. Raz nawet skapnął się że jestem wściekła i zazdrosna przez co miał satysfakcje. Mam też wrażenie, że mnie obgaduje. Nie wiem co mam dalej robić. Zależy mi na nim, ale on jest dziecinny i rozmowa z nim nie ma sensu bo wszystko wygada chłopakom z klasy. Oboje jesteśmy w pierwszej gimnazjum, Weronika też. Może powinnam o nim zapomnieć?
Ania, 13 lat
Droga Aniu!
Zacznę od tego, że sytuacja wcale nie jest tak bardzo skomplikowana jak ci się wydaje, ale wiem, że zawsze gdy coś przeżywamy, to wydaje się to być całkowitym mętlikiem. W każdym razie widzę z twojej wypowiedzi, że ty również w pewnym stopniu podobasz się temu chłopakowi. Wnioskuję to chociażby z faktu, że stara się wzbudzić w tobie zazdrość zaczepianiem innych dziewczyn czy nawet z tego częstego patrzenia na ciebie. A jeśli tobie zależy na nim, a jemu na tobie, to w żadnym wypadku nie powinnaś starać się o nim zapomnieć. Mówisz, że nie chcesz z nim rozmawiać, bo wszystko wygada, ale myślę, że masz świadomość, że bez tej rozmowy jednak się nie obędzie. Można oczywiście przesunąć ją trochę w czasie, żeby się odbyła później, ale w końcu będziesz musiała się na nią zdecydować. Mówiłaś, że ze sobą gadaliście itd, a czy zdarzało wam się też pisać ze sobą? Co prawda jestem zwolenniczką załatwiania takich spraw w 4 oczy i na żywo, ale wcześniej można też trochę przygotować sobie grunt do takich rozmów. Nie wiem czy korzystasz z gg, czatu na fb czy jakiś innych komunikatorów, ale jeśli tak, to spróbuj do niego coś napisać. Nie pisz od razu "nie wiadomo czego". Zacznij od prostych rozmów o czymkolwiek. Po pewnym czasie myślę, że będziecie mogli zamienić te rozmowy na takie zwykłe na żywo. Tylko pamiętaj, żeby uzbroić się w cierpliwość i nie oczekiwać cudów już po tygodniu. Tak szybko to nie zadziała. Spróbuj mu też pokazać, że nie jesteś taka jak Weronika, że jesteś inna. Możesz mu wyjaśnić (tak jak mi), że po prostu gdy długo z kimś przebywasz, to przejmujesz od niego jakieś nawyki czy słowa, choć uważam, że to akurat jest dość powszechne i wiele osób tak ma.
W każdym razie jak już zaczniecie znów bardziej ze sobą rozmawiać, to możesz mu delikatnie sugerować, że nie jest ci obojętny. Ale ta kwestia to już temat, o którym pisałyśmy wielokrotnie i nie chciałabym powtarzać tego po raz kolejny. W skrócie zacznij mu jakoś pokazywać, że ci na nim zależy. Nie sądzę, żeby chłopak naprawdę wygadał wszystko swoim kolegom. Wbrew pozorom oni tak nie robią.
A i jeszcze jedna rzecz, która trochę niespecjalnie należy do mojej kategorii, dlatego tylko o niej wspomnę. Myślę, że powinnaś się poważniej zastanowić nad swoją przyjaźnią z Weroniką, bo jeśli osoby dla ciebie ważne, a nawet ty sama zauważasz, że znajomość z nią cię zmieniła i to na gorsze, to może jednak nie jest dobrym pomysłem się z nią dalej zadawać. Choć jak mówiłam, to tylko moja mała uwaga.
Buziaki,
Cocalotte.
Dlaczego każdego chłopaka traktuję jak kandydata na partnera?
hm, chyba wszystko jest jasne, ale nadal chciałabym się dowiedzieć, dlaczego traktuję każdego chłopaka jak kandydata na partnera? owszem, chciałabym zaznać miłości i nieraz wspominam, że super byłoby się mieć do kogo przytulić, pogadać etc., ale nie jest to tak, jak np. z fizjologicznymi potrzebami (głupi przykład :P), ŻE JUŻ TERAZ MUSZĘ I BARDZO CHCĘ.. czasami, kiedy kogoś poznam to pomyślę sobie: "hm, a może to przeznaczenie? blablabla" i zaczyna mnie to denerwować, a kiedy staram się nie myśleć tak intensywnie, to wychodzi wszystko ze skutkiem odwrotnym.. ;/
~swaggerjam
Droga swaggerjam!
Zacznijmy od tego, że to bardzo typowe zachowanie, dlatego też nie musisz popadać w jakieś skrajne dołki psychiczne, tylko się z tym pogodzić. Jesteś człowiekiem emocjonalnym, tak jak większość nastolatek, więc nie przejmuj się tym. Z tego się wyrasta ;)
Szkoda tylko, że podałaś tak mało informacji, ale jakoś sobie poradzimy.
Skąd to się bierze? Niektórzy mówią, że z niskiej samooceny, a jeszcze inni, że ze ZBYT WYSOKIEJ samooceny. Prawda jest taka, że czujesz się samotna. Chciałabyś być dla kogoś kimś ważnym, kimś, kto będzie wypełniał czyjeś myśli. Może jesteś niedowartościowana? Zastanów się nad tym, bo jeśli znajdziesz przyczynę swojego zwyczaju, dopiero będziesz mogła się zmienić.
Może przez "dużą" większość życia obeszłaś się bez chłopaków? Może nigdy się nimi nie interesowałaś, nie miałaś do nich śmiałości? Możliwe, że przez taki brak rozwoju akcji nagle poczułaś potrzebę obcowania z płcią przeciwną. Jest Ci to nieznane, a Ci się podoba, więc wykorzystujesz każdą okazję, by czuć się tak, jak czujesz. W końcu ta ukryta sympatia do mężczyzn wypłynęła i dała się we znaki.
Może też być tak, że w przeszłości nie miałaś dobrego kontaktu z ojcem lub nie miałaś go wcale. Osoby spokrewnione z takim opisem sytuacji nie dążą do kontaktu z mężczyznami albo wręcz desperacko ich do nich ciągnie, chcą ich mieć, stąd też nadzieje przy każdym kontakcie z nimi.
Jeśli zauważysz, że nie potrafisz oduczyć się robienia sobie nadziei.. bądź cierpliwa. Całe życie nie będziesz przecież myślała o nowo poznanych chłopakach. To się zmieni, gdy, być może, stanie się coś relewantnego.. ;)
Pozdrawiam,
Tincia
~swaggerjam
Zacznijmy od tego, że to bardzo typowe zachowanie, dlatego też nie musisz popadać w jakieś skrajne dołki psychiczne, tylko się z tym pogodzić. Jesteś człowiekiem emocjonalnym, tak jak większość nastolatek, więc nie przejmuj się tym. Z tego się wyrasta ;)
Szkoda tylko, że podałaś tak mało informacji, ale jakoś sobie poradzimy.
Skąd to się bierze? Niektórzy mówią, że z niskiej samooceny, a jeszcze inni, że ze ZBYT WYSOKIEJ samooceny. Prawda jest taka, że czujesz się samotna. Chciałabyś być dla kogoś kimś ważnym, kimś, kto będzie wypełniał czyjeś myśli. Może jesteś niedowartościowana? Zastanów się nad tym, bo jeśli znajdziesz przyczynę swojego zwyczaju, dopiero będziesz mogła się zmienić.
Może przez "dużą" większość życia obeszłaś się bez chłopaków? Może nigdy się nimi nie interesowałaś, nie miałaś do nich śmiałości? Możliwe, że przez taki brak rozwoju akcji nagle poczułaś potrzebę obcowania z płcią przeciwną. Jest Ci to nieznane, a Ci się podoba, więc wykorzystujesz każdą okazję, by czuć się tak, jak czujesz. W końcu ta ukryta sympatia do mężczyzn wypłynęła i dała się we znaki.
Może też być tak, że w przeszłości nie miałaś dobrego kontaktu z ojcem lub nie miałaś go wcale. Osoby spokrewnione z takim opisem sytuacji nie dążą do kontaktu z mężczyznami albo wręcz desperacko ich do nich ciągnie, chcą ich mieć, stąd też nadzieje przy każdym kontakcie z nimi.
Musisz spróbować się zdystansować, zrelaksować, przystopować. Zacznij myśleć nad sensem rozwijania znajomości z "kolega-koleżanka" na "partnerzy". Nie każda robiona sobie nadzieja jest sensowna, czasami tylko desperacka. Myśl racjonalnie, bez emocjonalności. Próbuj nawiązywać kontakty czysto przyjacielskie, nie głęboko uczuciowe. Oczywiście, że jest to trudne, nikt nie mówił, że będzie łatwo! Powinnaś przemyśleć to najdokładniej jak tylko potrafisz, znaleźć powód, spojrzeć realistycznie. Obserwuj otoczenie. Zauważ kumpla i kumpelę, idących razem po drugiej stronie ulicy. Czy wyczuwasz od nich chemię? Nie? No właśnie! Prawdziwe uczucie idzie zauważyć z kilometra, więc wczuj się w to, co widzisz wokół, bo więzi czysto koleżeńskie między dwoma płciami naprawdę istnieją.
Pozdrawiam,
Tincia
sobota, 23 lutego 2013
Wymarzona ściana
Witajcie :) Szukam sposobu na
pustą ścianę. Nad łóżkiem mam sporo przestrzeni. Wiszą tam tylko 2 obrazki.
Macie jakiś pomysł, co mogłabym tam umieścić? Pokój mam niebieski, ozdoby
raczej takie subtelne preferuję. Z góry dzięki za odpowiedź :)
~GoldenLeaf
Kochana GoldenLeaf!
Wolna przestrzeń i to jeszcze tak
duża, jest wręcz rajem dla naszej kreatywności. Stwarza nieopisane możliwości,
które mogą stworzyć dowolną atmosferę własnych czterech kątów. Zależnie od
upodobań, pójdź na minimalizm, zaszalej lub stwórz spokojny zakątek. Ważne,
abyś włączyła twórcze myślenie, a ja podam parę patentów.
1. Przemyśl
Powtarzam to praktycznie przy
każdej notce i pewnie będę ten zabieg kontynuowała do końca swoich dni. Uważam,
że na tym opiera się cała praca twórcza, a dodatkowo każdy przy odrobinie chęci
może stworzyć coś fajnego. Tylko najpierw musi mieć mój ukochany plan. Robienie
czegoś pochopnie zazwyczaj kończy się źle lub gorzej. Dlatego od razu odkładamy
nawet taką myśl, ponieważ ona zdecydowanie będzie próbować ściągnąć nas na złą
drogę. Usiądź przed swoją ścianą i popatrz na nią. Myśl, co chciałabyś na niej
zobaczyć, wizualizuj wszystko w głowie. Daj sobie czas, bez pośpiechu. Powtórz
taką czynność kilka razy o ile tego potrzebujesz. Wyraź ścianą swoja osobowość,
chociaż może brzmi to fatalnie. Kiedy się skupisz oraz nie założysz na wstępie,
że nie wyjdzie, na pewno wymyślisz coś genialnego. Nastaw się optymistycznie i
skieruj cały umysł na powodzenie. Szukaj inspiracji w każdym miejscu,
najprościej w sklepie meblowym lub na zdjęciach z Internetu. Łącz elementy, a
potem przelej wszystko na papier. Nie pędź od razu z realizacją, jeszcze raz
się zastanów i popraw niedociągnięcia. Sądzę, że rodzice nie będą zbyt
zadowoleni, jeśli co tydzień zmienisz wystrój, więc lepiej raz, a dobrze.
2. Chlapanie farbą
Kocham ten sposób, jest w sumie
dość oklepany, ale jak dla mnie wciąż cudowny i zachwycający. Do tego, co
bardzo ważne, swoją prostotą wygrywa na całej linii. Wystarczy kupić parę
kolorów farb lub nawet jedną. Niestety przy pierwszej opcji wyjdzie to trochę
drożej, jednak pamiętaj, aby postarać się o jak najmniejsze opakowania,
ponieważ dużo Ty tego nie zużyjesz. Potem wystarczy już jedynie pędzel i jakaś
folia rozłożona na podłoże i meblach. Ich raczej nie chcemy modyfikować i to
jeszcze w taki sposób. Kolejne czynności są proste. Wystarczy chlapać farbą jak
popadnie, tylko tak, żeby nie zabrudzić całego pokoju. Do zabawy możesz
zaprosić koleżanki, tym bardziej będzie dużo śmiechu i piękny efekt. Również
ciekawie wyglądają dziwne rysunki i esy floresy. Farba daje duże pole do popisu
po prostu. Na koniec zostaw taką jak jest, albo dodaj coś z moich dalszych
pomysłów.
3. Dla miłośników zieleni
Z racji mojej miłości do
roślin(och tak, dużo mam tych swoich miłości) bardzo lubię ten pomysł i wzięłam
go ze swoich własnych planów. Oczywiście nie jest to opcja zrobić, a potem
zapominamy o wszystkim. O naszą piękną ścianę trzeba będzie dbać regularnie.
Całość polega na tym, że przymocowujesz do ściany kwietniki. Poproś kogoś o
pomoc w tej czynności, ponieważ w razie niepowodzenia dość pracochłonne jest
naprawianie zniszczeń. Lepiej, aby doświadczona osoba zamontowała podstawy. Jednak
nim to zrobi rozplanuj dokładnie ułożenie i odległości. Weź pod uwagę rozwój
danej rośliny oraz jej maksymalną wielkość. Możesz zapełnić całą przestrzeń,
ale przygotuj się, że najpierw musisz pozostawić trochę wolnej przestrzeni, aby
Twoi mali podopieczni dobrze się rozwijali. Później będziesz musiała regularnie
je podlewać, nawozić, czasami zraszać, zależnie od gatunku. A wybór jest
ogromny. Najpierw dowiedz się, jakie wymagania ma dana odmiana, a dopiero potem
ją kup. Zaoszczędzi Ci to wydawania pieniędzy na darmo, bo niektóre rośliny
chociaż są piękne, nie zniosą warunków, które jesteś im w stanie zapewnić. Na
ścianie najlepiej zaprezentują się paprocie i ogólnie wszelakie zwisające
różności. Jeśli możesz postawić doniczkę na podłodze(jednak po tym, że
napisałaś o ścianie nad łóżkiem wnoszę, że nie) pnącza również zdadzą egzamin.
Tutaj masz jedną stronę, z której możesz korzystać: http://ogrodnik-amator.pl/
Znajdziesz tam mini katalog roślin pokojowych. Poszukaj również innych witryn,
których jest naprawdę dużo. Pomogą Ci one w pielęgnacji Twoich nowych
przyjaciół. I pamiętaj, rośliny lubią gdy się do nich mówi, chociaż niektórzy
się z tego śmieją.
4. Przyjacielski zakątek
Każdy chce mieć swoich przyjaciół
koło siebie. Kojarzą nam się oni z dobrą zabawą, miłymi chwilami i myśleniem
jedynie o przyjemnościach. Bez nich nasze życie stałoby się nudne i monotonne,
wprowadzają wiele szaleństwa. Dlatego im więcej o nich pamiętamy, tym lepiej
dla naszej psychiki oraz samopoczucia. Stąd moja kolejna propozycja, a
mianowicie mały kącik dla znajomych. Koncepcja jest bardzo prosta. Niech
zdjęcia pojawią się wszędzie. A rozplanować je możesz w różnoraki sposób. Weź
jak najwięcej fotografii i wyklej nimi całą ścianę, albo jako tapetę, czyli
jedno koło drugiego, albo w nieokreślony sposób i układ, taki artystyczny
nieład. Fajnie to wyjdzie w połączeniu z rozchlapaną farbą, o której mówiłam.
Jeśli jednak wolisz coś bardziej poukładanego proponuję antyramy i kolorowe,
zwykłe ramki. W niektórych sklepach są dostępne na kilka zdjęć, poszukaj.
Jeśli wolałabyś ją zrobić samodzielnie odsyłam do notki na temat prezentu na
walentynki dla chłopaka. Jeśli masz jakieś Wasze rysunki(moja przyjaciółka
narysowała naszą paczkę jako obraz ksywek, a jakoś tak dziwnie wyszło, że wszystkie
mówimy do siebie po nazwach jedzenie) powieś je również. Możesz dołożyć
półeczkę na pamiątki z tematem związane.
5. Moje pasje
Każdy ma jakieś swoje prywatne
pasje. Możemy lubić rzeczy najróżniejsze, często pojmowane przez ogól za
dziwaczne. Ale właśnie w tym zamyka się nasza tożsamość. Bez swoich
zainteresowań nie mamy nic. Kończąc te prawie filozoficzne rozważania, przejdę
do projektu głównego. Chodzi o to, abyś zastanowiła się, co najbardziej lubisz
i bez czego nie wyobrażasz sobie życia. Potem wystarczy przelać to na ścianę i
być szczęśliwą z efektu. Nie wiem, na co padnie Twój wybór, dlatego trudno mi
pisać dokładnie co powinnaś zrobić. Podam tylko przykłady. Chociażby jeśli
interesujesz się jakimś konkretnym krajem wywieś sobie jego flagę, czy zdjęcia
i plakaty. Jeśli kochasz serial, wywieś fotosy i cytaty. Otwiera się przed Tobą
szereg możliwości. Przyklejaj to, co kojarzy Ci się dobrze. Możesz dodać też
swoje rysunki, czy teksty piosenek. Wszystko zależy od Twoich pasji więc pomyśl
i twórz!
6. Naukowo
Nie wiem na ile będzie Cię to
wprowadzać w dobry, a na ile w zły nastrój. Każdy patrzy na szkołę w inny
sposób. Niektórzy omijają szerokim łukiem wszystko co im ją przypomina, więc
jeśli do takich ludzi należysz, przejdź od razu do kolejnego punktu. Jeżeli
jednak nie, to czytaj dalej. Każdy ma jakiś przedmiot, który lubi bardziej od
reszty i w którym ogólnie czuje się dobrze. Czasami jest ich kilka i wówczas
lepiej można rozwinąć ten sposób. Opiera się on głównie na różnych tablicach i
tym podobnym. Układ okresowy, mapa świata, ważne bitwy, plan komórki. Dużo
takich rzeczy można znaleźć w księgarniach naukowych. Jednak jeśli nie
odnajdziesz swojego ideału, stwórz go samodzielnie. Wystarczy napisać coś na
ścianie. Postaraj się to zrobić ładnie i jak najbardziej estetycznie. Gdybyś
bała się, że coś może nie wyjść, przygotuj sobie wcześniej szablon, od którego
odrysujesz dany kształt. To daje możliwość porażki. Wyrysowanie wzorów
matematycznych w nie poukładany sposób, trudnych nazw czy całej definicji.
Ładny i oryginalny wystrój, a do tego szybko wejdzie Ci do głowy. Dwa sukcesy
za jednym zamachem.
7. Literacko
Teraz coś dla fanów literatury,
ale nie tylko. Stwórz swoją ścianę jak z książki. Sposobów jest wiele. Jeśli
posiadasz stare publikacje, możesz powyrywać z nich kartki i zrobić tapetę. Nie
koniecznie zakrywaj całą ścianę. Zrób jakiś ładny podkład(na przykład
rozchlapaną farbę w jednym kolorze) i dodaj tylko parę stron. Innym wyjściem, o
ile potrafisz ładnie pisać, jest skopiowanie ulubionych cytatów. Oczywiście
muszą być w pięknej i w ozdobnej czcionce. Jeśli nie jesteś w stanie wymyślić
jej samodzielnie, znajdź wzór w Internecie. Jest on ich pełny. Potem tylko
poświęć parę godzin na przepisywaniu. Gdy poczujesz, że masz dość, nie rób na
siłę, bo wówczas wyjdzie nie ładnie. Daj sobie czas i miej chęci, inaczej nie
warto. Kolejna koncepcja to zrobienie pieczątek, chociażby z ziemniaka. Potem
pokrywasz go farbą i po prostu odbijasz literki. Fajny dodatek, bo może nie
cała ściana. Mam jeszcze jeden pomysł, chociaż nie wiem czy się komukolwiek
spodoba. Jeśli lubisz pisać i tworzyć, wykorzystaj ścianę jako zeszyt. Po
prosty pisz od góry do dołu małymi literkami i tak powoli zapełniaj przestrzeń
własną historią. Ciekawe chociaż nie koniecznie bardzo stylowe.
8. Muzycznie
Jeśli jest na tym świecie jakiś
człowiek, który muzyki nie słucha to stwierdzę, że apokalipsa się zaczęła. Tak
bez żartów, to każdy ma jakieś lubiane zespoły. Dlatego można to wyrazić na
ścianie. Wystarczą plakaty, zdjęcia, naszywki, flagi. Oj dużo opcji dają nam
sprzedawcy. Wybierz swojego ulubionego wykonawcę lub kilku, wówczas dzieło
będzie bardziej ogólne, a mniej czysto fanowskie. Rozplanuj wszelkie dostępne Ci
przedmioty z tymi ludźmi związane. Dodaj karykatury, najlepiej swojej produkcji. Podejdź
do sprawy na wesoło. Kolejny raz powiem, zaproś do zabawy przyjaciół, na pewno
z chęcią Ci pomogą i wniosą coś od siebie, przez co ściana będzie jeszcze
milsza. Aby nie było zbyt nudno, dołącz przepisane lub na kartkach teksty
ulubionych piosenek. W tym wypadku równie świetnie zaprezentują się cytaty z
wywiadów. Większość artystów powiedziało kiedyś coś, co nas śmieszy lub skłania
do refleksji. Wybierze te, które najbardziej do Ciebie przemawiają. Jeśli uda
Ci się znaleźć gdzieś stare płyty gramofonowe, dodadzą klimatu całej koncepcji.
Szukaj, a masz szansę znaleźć.
9. Językowo
Języki stały się bardzo ważne w
dzisiejszym świecie. Umożliwiają nam wszechstronną komunikację, zdobycie pracy.
W skrócie są niezbędne, ponieważ w końcu granice mojego świata są granicami mojego języka. Dlatego warto wprowadzić ten nierozerwalny element na swoją
ścianę. A w jaki sposób? Będzie się to opierać głównie na pisaniu słówek lub
zwrotów. Możesz je umieścić w nieokreślonej kolejności i układzie. Wybierz te,
które najbardziej Ci się podobają z jednego lub kilku języków. Druga opcja to
wybranie jakiegoś zdania i przetłumaczenie go na wszelkie dostępne Ci języki.
Google zawsze pomocne. Inaczej zrób tabelkę. Na górze języki, z boku słowa. I
tak wybierz kilkanaście lub kilkadziesiąt i przetłumacz. Dzięki temu na
przykład poznasz parę zwrotów po chińsku chociażby. Możesz dołączać
tłumaczenia, albo nie. Wolny wybór. Jednak myślę, że z nimi masz szansę się
czegoś przy okazji nauczyć.
10. Klasyki
Nie musisz robić szalonych i
niekonwencjonalnych przeróbek jeśli nie lubisz. Wystarczy pójść do sklepu z
akcesoriami domowymi i kupić parę przedmiotów. Chociażby duży zegar, który
potem przyczepisz na jednym kawałku tapety. Ładne, proste i takie spokojne.
Jednak niektórych bardzo denerwuje dźwięk wskazówek. Możesz też umieścić półeczki
w różnych kolorach lub jednym i na nich poukładać swoje drobiazgi. Jeden plakat
w antyramie, kilka obrazów. Wszystko bardzo proste, a jednak zachwyca. Lustro
prawie na całą ścianę również jest bardzo mile widziane. Przejdź się na spacer
po sklepowych alejkach i wybierz coś satysfakcjonującego.
Podałam kilka przykładów, które
przyszły mi do głowy. Jednak nie jest to nawet mały ułamek możliwości, dlatego
pomyśl, a na pewno coś znajdziesz. Mam nadzieję, że natchnę Cię tą notką i
znajdziesz swój idealny pomysł.
Pięknej ściany!
Loremi
piątek, 22 lutego 2013
Nigdy nie płaczę - czy coś ze mną nie tak?
Mam taki może trochę nietypowy problem. Ostatnio zauważyłam,
że prawie wcale nie płaczę. Kiedyś dużo płakałam, po każdej kłótni z rodzicami
na przykład. Jednak im starsza się robiłam, tym mniej płakałam, a teraz od
wieku lat mniej więcej 11 nie płaczę wcale. Czuję się z tym źle. Jak umarła
moja babcia, nie potrafiłam wypuścić z siebie ani jednej łzy, a przecież było
mi przykro, bo bardzo ją kochałam. Jak rozstał się ze mną chłopak było tak
samo, też nie płakałam, a przecież odczuwałam wielki smutek. Ten były chłopak,
w ogóle powiedział mi wtedy, że jestem nieczuła, oziębła i wyrachowana. Od tego
czasu zaczęłam uważać, że może coś w tym jest. Doszło nawet do tego, że
chciałam się nauczyć płakać na zawołanie, żeby ludzie nie myśleli, że jestem
taka nieczuła i oziębła. Co z tym zrobić? Czy to naprawdę źle, że nie płaczę?
Nie jedna osoba mogłaby oddać Ci trochę łez, które ma w
nadmiarze. Myślę jednak, że Twoje niepłakanie ma naprawdę wiele zalet i wiele
osób mogłoby Ci tego pozazdrościć, a nie mówić, że jesteś nieczuła, czy coś
takiego. Dorosłaś i Twoja psychika wykształciła swój sposób radzenia sobie ze
stresem, czy przykrością, nie wyrażasz po prostu emocji poprzez łzy i to wcale
nie jest złe.
Co powinnaś zrobić w tej sytuacji? Przede wszystkim olać
ludzi, którzy mówią, że jesteś nieczuła, bo nie płaczesz. Widocznie nie znają
Ci na tyle dobrze, by wiedzieć, że przeżywasz to wszystko wewnątrz. A na co nam
opinia ludzi, którzy nie mogą nic konkretnego i prawdziwego o nas powiedzieć?
Do kosza! ;) Spróbuj odnaleźć zalety tej sytuacji:
~ Misia
Witaj Misiu!
Każdy smuci się inaczej i ma do tego pełne prawo - jedni właśnie
płaczą, inni mają bóle psychosomatyczne, jeszcze inni krzyczą i wyją. Wprawdzie
płacz jest utożsamiany z reakcją na smutek, ale ten Twój były to musi być
głupkiem by mówić Ci, że skoro nie uroniłaś ani łzy, to jesteś nieczuła i
wyrachowana! Ktoś Ci w ogóle każe płakać po tym związku, tym chłopaku? Nie,
możesz reagować jak zechcesz.
Moim zdaniem nie ma nic złego w tym, że nie płaczesz.
Zasadniczym jednak pytaniem jest, czy odreagowujesz wewnętrzne emocje w inny
sposób? Ponieważ najgorszym co może być w takich sytuacjach jest trzymanie bólu
w sobie - później z nadmiarem problemów i emocji zaczyna on narastać, a to
prowadzi często do depresji. Jeśli bardzo zależy Ci na uzewnętrznianiu bólu,
rób to w inny sposób, ale nie zmuszaj się do tego - to, jak przeżywasz smutek
jest Twoją indywidualną sprawą. Nie musisz więc płakać na zawołanie, ani nic z
tych rzeczy. W końcu komu jest potrzebne widzenie Ciebie smutnej? To problem
ludzi, jeśli sądzą, że jesteś oziębła, możesz im jedynie powiedzieć:
"słuchajcie, naprawdę mocno w środku przeżywam to, co się stało, ale nie
potrafię z tego powodu płakać" albo "nie warto się załamywać i
smucić, bo życie toczy się dalej". Nie wyprowadzaj ludzi z błędu na siłę
nieszczerymi łzami, bo wtedy mogą Cię posądzić o hipokryzję - wiesz, zazwyczaj
nikomu się nigdy nie dogodzi. ;)
- w sytuacjach podwyższonego ryzyka, kiedy reszta wrażliwych osób już dawno uroniła łzy, Ty nadal zachowujesz głowę na karku,
- nikt nie powie Ci, że jesteś beksą, czy łatwo się rozklejasz, nie trzeba doprowadzać Cię do porządku, gdy się rozpłaczesz,
- unikasz publicznego upokorzenia - znam wiele ludzi, którzy nie wytrzymują emocji i potrafią rozpłakać się na egzaminie, wśród większej grupy ludzi, chociaż wcale nie chcą - pomyśl, że Ty unikniesz gadania ludzi, co znowu się stało.
Wykorzystuj swoją zaletę i spróbuj wspierać osoby, którym
łez nie brakuje. One wtedy bardzo potrzebują wsparcia. :)
Pozdrawiam cieplutko,
Siedmiokropka
czwartek, 21 lutego 2013
Życie w rodzinie nie jest takie proste
Hej :)
Tak na wstępie - świetny blog :)
Mam problem. Chodzi o to, że nie potrafię dogadać się z rodziną. Nie potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać. Oni są cały czas przeciwko mnie. Komentują moje zachowanie, styl ubierania, przyjaciół. To staje się nie do wytrzymania. W dodatku starszy brat jest faworyzowany przez mamę i cały czas mnie wyzywa, a także nie potrafi przejść obok mnie, nie uderzając mnie. Rodzice, a szczególnie mama jest zawsze po jego stronie i uważa, że przesadzam. W domu prawie w nikim nie mam oparcia. Czasem tata lub drugi z braci staje po mojej stronie, ale dość często są przeciwko mnie. Nie wiem, co z tym zrobić. Nie chcę stracić z nimi kontaktu, ale przez ich zachowanie czuję, że oddalamy się od siebie.
Liczę na waszą pomoc.
Smutna
Droga Smutna!
Cóż, rodziny sobie nie wybieramy. Ale nie martw się, jeszcze nie wszystko stracone. :)
Najlepiej by było, gdybyś najpierw zacieśniła więzi z jednym członkiem rodziny. Może to być tata, a może brat, który czasem opowiada się po Twojej stronie?
W tym pierwszym przypadku możesz mu np. zrobić herbatę, gdy wróci z pracy, pojechać z nim po zakupy lub pomóc w odśnieżaniu. To takie luźne propozycje, w gruncie rzeczy jest ich mnóstwo. Jeśli wolisz zakolegować się z bratem, może zaproponuj mu wspólne wyjście do kina albo poproś go o pomoc w jakiejś dziedzinie, w której jest dobry. Generalnie wszystko polega na tym, by być miłym i nie robić nic "na siłę". Osoba, z którą postanowisz zacieśnić więzy może na początku podchodzić do tego sceptycznie i niezbyt chętnie. Ale po pewnym czasie przyzwyczaicie się do swojej obecności i polubicie bardziej, zobaczysz, że po pewnym czasie ta osoba zacznie się za Tobą częściej wstawiać przy rodzinie.
Tak więc masz już jednego sojusznika, zobaczysz, będzie Ci o wiele lżej. :)
Jeśli chodzi o nieustającą krytykę... Na to niestety nie mogę za wiele poradzić, w dużym stopniu zależy to od nastawienia Twoich rodziców. Gdybym była tobą, zastanowiłabym się nad tym, co krytykują i postanowiłabym ustosować się po części do ich oczekiwań. Nie chodzi mi o to, byś zamiast być sobą, starała się stać córką idealną. To raczej kwestia kompromisów. Na przykład jeśli rodzice się czepiają, że ubierasz się w ciemnych kolorach, a ty bardzo je lubisz, to spróbuj od czasu do czasu wkomponować w swój strój jaśniejszy ciuch lub ubrać się tak, jak rodzice lubią, gdy spędzasz dany dzień w domu. Jeśli w takiej lub innej sytuacji wystarczająco byś pokombinowała, rodzice czepiali by się mniej.
Pozostaje kwestia niemiłego brata... Ludzi nie da się zmienić. Sądzę, że najlepszym zachowaniem byłoby go omijać. Gdy zaś wyzywa Cię, nie bój się mu odwdzięczyć tym samym, pamiętaj jednak, żeby zachować w tym granice. Jeśli przesadzisz, jedynie dasz rodzicom powód do awantury. Jeśli próbuje Cię potrącić, odsuń się w porę. W tej relacji bądź doroślejsza.
Jedyne, co Ci jeszcze mogę doradzić, to to, abyś nie traciła nadziei i nie poddawała się. Zaś jeśli nadal będziesz miała kłopoty, pisz, pomyślimy nad innym rozwiązaniem. :)
Trzymam kciuki,
Kwaskowa
Tak na wstępie - świetny blog :)
Mam problem. Chodzi o to, że nie potrafię dogadać się z rodziną. Nie potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać. Oni są cały czas przeciwko mnie. Komentują moje zachowanie, styl ubierania, przyjaciół. To staje się nie do wytrzymania. W dodatku starszy brat jest faworyzowany przez mamę i cały czas mnie wyzywa, a także nie potrafi przejść obok mnie, nie uderzając mnie. Rodzice, a szczególnie mama jest zawsze po jego stronie i uważa, że przesadzam. W domu prawie w nikim nie mam oparcia. Czasem tata lub drugi z braci staje po mojej stronie, ale dość często są przeciwko mnie. Nie wiem, co z tym zrobić. Nie chcę stracić z nimi kontaktu, ale przez ich zachowanie czuję, że oddalamy się od siebie.
Liczę na waszą pomoc.
Smutna
Droga Smutna!
Cóż, rodziny sobie nie wybieramy. Ale nie martw się, jeszcze nie wszystko stracone. :)
Najlepiej by było, gdybyś najpierw zacieśniła więzi z jednym członkiem rodziny. Może to być tata, a może brat, który czasem opowiada się po Twojej stronie?
W tym pierwszym przypadku możesz mu np. zrobić herbatę, gdy wróci z pracy, pojechać z nim po zakupy lub pomóc w odśnieżaniu. To takie luźne propozycje, w gruncie rzeczy jest ich mnóstwo. Jeśli wolisz zakolegować się z bratem, może zaproponuj mu wspólne wyjście do kina albo poproś go o pomoc w jakiejś dziedzinie, w której jest dobry. Generalnie wszystko polega na tym, by być miłym i nie robić nic "na siłę". Osoba, z którą postanowisz zacieśnić więzy może na początku podchodzić do tego sceptycznie i niezbyt chętnie. Ale po pewnym czasie przyzwyczaicie się do swojej obecności i polubicie bardziej, zobaczysz, że po pewnym czasie ta osoba zacznie się za Tobą częściej wstawiać przy rodzinie.
Tak więc masz już jednego sojusznika, zobaczysz, będzie Ci o wiele lżej. :)
Jeśli chodzi o nieustającą krytykę... Na to niestety nie mogę za wiele poradzić, w dużym stopniu zależy to od nastawienia Twoich rodziców. Gdybym była tobą, zastanowiłabym się nad tym, co krytykują i postanowiłabym ustosować się po części do ich oczekiwań. Nie chodzi mi o to, byś zamiast być sobą, starała się stać córką idealną. To raczej kwestia kompromisów. Na przykład jeśli rodzice się czepiają, że ubierasz się w ciemnych kolorach, a ty bardzo je lubisz, to spróbuj od czasu do czasu wkomponować w swój strój jaśniejszy ciuch lub ubrać się tak, jak rodzice lubią, gdy spędzasz dany dzień w domu. Jeśli w takiej lub innej sytuacji wystarczająco byś pokombinowała, rodzice czepiali by się mniej.
Pozostaje kwestia niemiłego brata... Ludzi nie da się zmienić. Sądzę, że najlepszym zachowaniem byłoby go omijać. Gdy zaś wyzywa Cię, nie bój się mu odwdzięczyć tym samym, pamiętaj jednak, żeby zachować w tym granice. Jeśli przesadzisz, jedynie dasz rodzicom powód do awantury. Jeśli próbuje Cię potrącić, odsuń się w porę. W tej relacji bądź doroślejsza.
Jedyne, co Ci jeszcze mogę doradzić, to to, abyś nie traciła nadziei i nie poddawała się. Zaś jeśli nadal będziesz miała kłopoty, pisz, pomyślimy nad innym rozwiązaniem. :)
Trzymam kciuki,
Kwaskowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)