sobota, 19 października 2013

Styl Cleo z serialu H2O

Kochane Dziewczyny!
Gorąco prosiłabym o opisanie stylu Cleo Sertori z serialu H2O Wystarczy Kropla w 3 SEZONIE. Z góry dziękuję.Oczywiście nie chodzi mi o te syrenie kostiumy tylko o ludzki ubiór, fryzurę i makijaż :D.

ModowaLala, 14 lat

Witaj  ModowaLalu,
powiem Ci, że dobrze trafiłaś. Kiedyś też oglądałam H2O i muszę przyznać, że to właśnie radosna Cleo była moją ulubioną syrenką. Może stało się tak również dlatego, że była jedyną brunetką wśród nich ;). Jeszcze chwilkę poświęcę na przybliżenie postaci.
Cleo Sertori to nastolatka, która za sprawą dziwnego zdarzenia po zetknięciu z wodą staje się syreną. Podobna rzecz dzieje się z jej przyjaciółkami. Dziewczyna zyskuje wtedy moc władania nad wodą oraz wiatrem. Jest najbardziej otwarta i wesoła ze wszystkich syrenek. Czasem wydaje się nawet ciut niedojrzała. Cleo grana jest przez Phoebe Tonkin, 24 letnią aktorkę pochodzącą z Sydney.

Styl Cleo jest bardzo dziewczęcy. Ma w sobie jednak elementy nawiązujące do stylów boho oraz
etnicznego takie jak hafty, barwienia oraz naturalne tkaniny. Ulubione kolory Cleo są delikatne, często pastelowe. Ponadto dziewczyna dobrze czuje się w kolorach takich jak róż i niebieski, w każdym ich odcieniu.

 Syrenka lubi nosić koszulki na ramiączkach oraz dopasowane topy. Pierwsze nawiązują do stylu boho poprzez umieszczone na nich falbanki, cekiny oraz inne podobne ozdoby. Drugie natomiast przedstawiają tę dziecinną część Cleo, znajdują się na nich bowiem wszelkiego rodzaju nadruki i aplikacje takie jak zwierzątka czy kwiatki. Prócz tych dwóch rzeczy dziewczyna zakłada również luźniejsze bluzki i tuniki z rękawami do łokcia. Takie ubranie jest wprost idealne by osłonić się choć trochę od wiatru na plaży.

Jak przystało na osobę żyjącą o krok od plaży Cleo rzadko nosi długie spodnie. Częściej ubiera szorty czy rybaczki. Niekoniecznie współgrają one kolorem z bluzką. Prócz tego czasem zobaczymy ją w dżinsowych spódniczkach różnych kolorów. Jeśli lubisz swoje nogi i nie wstydzisz się ich odsłaniać to osobiście polecam tę opcję.

Ciężko napisać mi coś o lubianych przez Cleo sukienkach, bo przyznam się, że już nie pamiętam zbyt wiele. Jednak krój pasujący do jej stylu to luźne i zwiewne sukienki. Dobrym pomysłem jest np. prosta sukienka do ziemi barwiona na różne kolory. Lub też takie przyozdobione falbanami. Na zdjęciu, które dodałaś Cleo ma na sobie sukienkę, której góra składa się jakby z jednej wielkiej gumki(dzięki czemu się trzyma), a dół to pozszywane poziomy pasy materiału.

Makijaż Cleo jest bardzo delikatny, a ona wygląda w nim słodko i naturalnie. Dziewczyna raczej nie podkreśla oczu, dlatego wystarczy jeśli szykując się do wyjścia nałożysz tylko tusz. Natomiast usta pociągnij błyszczykiem. Fanki kosmetyków mogą dodatkowo użyć różu do policzków, by podkreślić swoją niewinną dziewczęcość. Taki makijaż jest idealny nie tylko dla wszystkich osób uwielbiających styl tej syrenki. Świetnie nadaje się on bowiem do szkoły czy na niezobowiązujące spotkanie.

W 3 sezonie Cleo ma przedziałek nad prawym okiem, a włosy zazwyczaj są rozpuszczone. Czasem aby było jej wygodniej zaczesuje wszystkie do tyłu i spina w luźny kucyk. Możesz jednak pokombinować. Świetnie sprawdzą się warkocze typu kłos czy tzw. dorotka.

Styl ten jest idealny dla ceniących sobie wygodę i funkcjonalność dziewczyn. Doskonale sprawdzi się na wakacyjnych wyprawach. I choć może nie jest zbyt wyszukany czy dostojny to miło się na niego patrzy. Stylizacje Cleo pasują do jej urody i charakteru, a to jest w całym 'ubieraniu się' najważniejsze.

Pozdrawiam,
Nieuchwytna

Autoagresja - temat tabu współczesnego świata

Jak poradzić sobie z autoagresją?
— Anonimowy
 

Aby zaradzić problemowi, trzeba go trochę lepiej poznać i dowiedzieć się co nieco, dlaczego dokładnie tak się dzieje. Niestety, w dzisiejszym świecie jest to temat tabu i często ludzie milczą i udają, że nie ma żadnego problemu. Otóż jest i to ogromny. Autoagresja jest zjawiskiem trudnym do zdefiniowania i bardzo złożonym. Wiele osób kojarzy tę właśnie przypadłość z cięciem się ostrymi przedmiotami, parzeniem czy przypalaniem. Rzeczywiście, wiele osób zadaje sobie ból właśnie w ten sposób. Najbardziej skrajną formą autoagresji bezpośredniej jest samobójstwo. Jednak są jeszcze te inne, bardziej skryte sposoby również dążące do samo destrukcji.
Autoagresja – działanie mające na celu spowodowanie sobie psychicznej albo fizycznej szkody.
Typy autoagresji:
- bezpośrednia – gdy dochodzi do samookaleczenia, samooskarżania
- pośrednia – gdy jednostka prowokuje i poddaje się agresji innych
- werbalna – polega na zaniżaniu samooceny, krytyce siebie i swojego zachowania
- niewerbalna – to samookaleczenia, uszkadzanie ciała
Wiele osób spotyka odrzucenie i niezrozumienie, a jest to ostatnia rzecz, której potrzebuje osoba chora. Tak, niestety. Autoagresja jest chorobą. Pojawia się ona czasem pod przykrywką upiększania ciała, na przykład w postaci operacji plastycznych czy wyniszczających diet. Część specjalistów zalicza też nałogi.
Teraz jest czas, aby zadać sobie pytanie: dlaczego się okaleczamy?
Niektórzy twierdzą, że przyczyną autoagresji może być uraz psychiczny spowodowany w dzieciństwie, czyli np. poniżanie dziecka, bicie go (nie mylmy z karcącym klapsem), ignorowanie jego potrzeb, czasem też brak rodziców, pobyt w domu dziecka czy w szpitalu. Takie zachowania mogą być spowodowane też chorobami genetycznymi, wśród których są zaburzenia autystyczne takie jak zespół Retta, z którym rodzi się jedno na dziesięć tysięcy dzieci i zazwyczaj dotyka ono dziewczynek. Czasem do autodestrukcji dążą także osoby cierpiące na przewlekłe zapalenie mózgu.
Jednak są to pojedyncze przypadki.  Nie znaczy to oczywiście, że chorujesz także na zespół Rotta czy masz zapalenie mózgu. Często sami specjaliści mają problem ze znalezieniem źródła problemu – potrzebna jest więc dokładna psychoanaliza i chęć do współpracy pacjenta. Można wymienić też kilka bardziej powszechnych powodów autoagresji.
- radzenie sobie z trudnymi emocjami – osoba dąży do tego, aby zastąpić ból psychiczny bólem fizycznym. Jest to efekt krótkotrwały, jednak niektórzy twierdzą, że im to pomaga. Przez ból fizyczny mogą choć na chwilę zapomnieć o problemach ich przytłaczających.
- odzyskanie poczucia rzeczywistości – niektóre osoby mają wrażenie, że nie żyją naprawdę, a świat postrzegają jako odległy. Taki stan występuje czasem u osób doświadczających przemocy i wywołany jest dlatego, aby poradzić sobie jakoś w trudnych i traumatycznych sytuacjach. Autoagresja występuje tutaj, aby dana osoba mogła poczuć, że naprawdę żyje, czyli ból przywołuje ją do rzeczywistości
- sprawowanie władzy nad ciałem
- karanie się
- opieka nad sobą, czyli forma oczyszczenia, dezynfekcji
- radzenie sobie z traumą
- komunikacja może być niewerbalnym wołaniem o pomoc, zwróceniem uwagi na siebie i swój problem.
Autoagresja może być też ukaraniem kogoś poprzez wyrzuty sumienia u tej osoby.


Jak sobie poradzić?
Najskuteczniejszym sposobem jest zwrócenie się do psychoterapeuty, a czasem nawet do psychiatry. Terapia ta polega na odnalezieniu przyczyny samookaleczenia, zastanowieniu się nad jej funkcją i próbie znalezienia sposobu zdrowszego zaspokajania potrzeb. Pracuje się także nad relacją z ciałem, ponieważ wiele osób samo okaleczających się traktuje je raczej jako przeciwnika. Podczas terapii osoba buduje wraz z terapeutą pozytywny obraz ciała i uczy się, jak dobrze o nie zadbać.
Pamiętaj, że autoagresja to nie jedyny sposób, aby ukoić swój ból. Nawet jeśli sytuacja wydaje się być bez wyjścia i nie wyobrażasz sobie sensownego rozwiązania problemu, nie rań siebie – zrób pierwszy krok do życia bez samookaleczenia. Pamiętaj, że zawsze jest szansa na poprawę.
Jeśli natomiast znasz osobę, która sama siebie okalecza, pomóż jej. Pamiętaj – nie oceniaj, nie potępiaj, traktuj jak człowieka pełnowartościowego. Chociaż autoagresja jest często tematem tabu, staraj się rozmawiać – każda rana zadana przez samego siebie jest wołaniem o pomoc, każda ma w sobie jakąś opowieść. Staraj się zrozumieć i podnosić na duchu. Potrzebna do tego jest ogromna cierpliwość, ale jeśli osoba chorująca na tę przypadłość poczuje, że ma kogoś bliskiego, kto go i jego problemy zrozumie, przestanie sięgać po żyletkę.
1 marca obchodzimy Światowy Dzień Świadomej Autoagresji. Nosimy pomarańczowe wstążki, gdy mamy problem z robieniem sobie krzywdy, pomarańczowo-białe, jeżeli aktywnie walczymy o poprawę i chcemy pomagać innym, natomiast białe oznaczają solidarność i zrozumienie, a także chęć wspierania osób borykających się z problemem autoagresji.


Informacje zawarte w artykule czerpałam z:
pl.wikipedia.org; www.psychorada.pl oraz z własnych doświadczeń i kontaktów z osobami cierpiącymi na autoagresję.

czwartek, 17 października 2013

Poprawa charakteru pisma.

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że uwielbiam waszego bloga! :D Samo pytanie zadaję w kategorii "Zrób to sama", ponieważ mam problem, który muszę rozwiązać sama.
Otóż w tym roku będę miała test szóstoklasisty i (jak wiadomo) jest to sprawdzian zewnętrzny, więc moje wypociny będą niestety sprawdzane przez osoby z zewnątrz. To mnie właśnie martwi najbardziej, ponieważ mam OKROPNY charakter pisma. Oczywiście, do mojej klasy uczęszcza parę osób, które jeszcze gorzej kreślą litery. O ile w zwykłych wypracowaniach polonistka polonistka potrafi przeczytać moją pracę, to np. w opowiadaniach na cztery strony (kocham się rozpisywać, mam strasznie dziwną wyobraźnię), kiedy starałam się ładnie pisać i pracowałam od godziny piętnastej do dwudziestej drugiej i jeszcze rano na plastyce - nauczycielka się nie doczytała, ale pozwoliła mi przepisać opowiadanie na komputerze.
Nie chcę mieć ujemnych punktów na sprawdzianie, tym bardziej, że planuję już szkołę do której chcę się dostać. Poczytałam trochę w Internecie o poprawianiu charakteru pisma, więc piszę, że najwygodniej mi się pisze długopisami z wkładem w odcieniu bardzo ciemnego granatu i czerni. :) Zaznaczam, że pisać nauczyłam się jeszcze przed pójściem do szkoły, ale moje pismo i tak się poprawiło, niestety ciągłe ćwiczenia już go nie zmieniają. :(
Pozdrawiam serdecznie i całuję
Bazgroła


Droga Bazgroło!

Pisanie odpowiedzi na Twój problem dało mi wiele do myślenia. W paru miejscach musiałam poszukać, coś
poczytać lub posłuchać. Mam nadzieję, że chociaż trochę Ci pomogę.

1. Charakter pisma.
Każdy z nas ma inny charakter pisma, niektórzy twierdzą, że przez to jak piszemy wyrażamy siebie. Grafologia jest właśnie nauką zajmującą się tym zagadnieniem. Być może właśnie Twojej osobowości jest przypisana taka pisownia, jednak na szczęście możemy to zmienić. Co do tych cech przypisanych danemu stylowi podchodziłabym raczej z dystansem, nie wierz we wszystko co ktoś powiedział po prostu.

2. Porady.
Wspomniałaś tu o jednej ze swojej prac, na którą poświęciłaś wiele czasu. Właśnie może tutaj jest pies pogrzebany. Starałaś się pisać wyraźnie, ze wszystkimi końcówkami itd. co jest raczej nie naturalne. Każdy z nas jakąś literę w alfabecie pisze inaczej (ja np. literę T piszę jak krzyż, bez zbędnego zawijasa na dole) Skupiłaś się na tym by pisać ładnie, dokładnie, a to nie o to tutaj chodzi. Ważne jest byś naturalnie pisała, trzymając pewną estetykę. 


Co do długopisów widzę, że już sie z tym zaznajomiłaś. Obrazek obok pokazuje mniej więcej jak ważny jest dobór długopisów i jak on wpływa na czytelność. Polecam Ci raczej cienkie wkłady, które pomogą w rozczytaniu Twojego pisma.


Myślałam też o ćwiczeniach, które wykonują dzieci uczące się pisać. Po prostu linijka po linijce stawiają te literki aż dochodzą do perfekcji. Może i Ty powinnaś spróbować założyć taki zeszyt i od nowa nadać swoim literkom pożądany (czytelny) kształt.

Możesz też przepisywać różnego rodzaju fragmenty książek, piosenek, ogólnie tekstu w czytelny sposób. Po pierwsze nie będzie to męczarnia bo piszesz coś co lubisz, a po drugie ćwiczysz dalej swoje pismo.

Podobno nikt kto ładnie pisze nie łączy wszystkich liter, a tylko niektóre. Stawia każdą osobno, odrywając długopis od kartki. Ja w ten sposób piszę, wiele osób mówi mi że piszę ładnie i wyraźnie. Jednak tą poradę potraktuj raczej jako ciekawostkę.

Pisz jak najwięcej się da, to jest główna zasada np. listę zakupów napisz Ty, niech ktoś Ci podyktuje ją. Notatkę zostawioną w domu w stylu: wrócę o 20, też napisz Ty ręcznie.  Pisz wszystko co się da.

Do popraw charakteru pisma potrzeba niestety wiele pracy i cierpliwości. Możesz pierwszego tygodnia napisać parę zdań i tak co tydzień aby zobaczyć jak Twoje pismo się poprawia.

Po za tym mogę polecić Ci jeszcze parę wskazówek w stylu: trzymaj łokieć na blacie biurka kiedy piszesz, nie ściskaj zbyt mocno długopisu, trzymaj go delikatnie. Skupiaj się na tym co piszesz. 

(alfabet na jakim ja za dzieciaka wzorowałam swoje pismo, 
niewiele pozostało z tych ogonków i z tego stylu)

Główne porady to dużo pisać, skupiać się na tym i być cierpliwym. Te trzy rzeczy powinny Ci pomóc opanować estetyczne pismo. Mam nadzieję, że chociaż trochę Cię naprowadziłam na to co powinnaś robić by sobie pomóc,
Pozdrawiam,
Miosza.

PS: Bazgroło, jeszcze raz przepraszam za opóźnienie z notką.

wtorek, 15 października 2013

Kogo wybrać za przyjaciela?

Hej!
Mam problem z wybieraniem sobie przyjaciół. Generalnie ludzie lubią moje towarzystwo, mam dużo koleżanek i jest wiele osób, z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić. Niestety od zawsze ciągnie mnie do pewnych siebie i dominujących osób, które wydają mi się takie fajne i "cool". Jestem bardzo nieasertywna, więc tacy ludzie po prostu mnie wykorzystują, np. ciągle pożyczają ode mnie pieniądze i nie oddają, proszą mnie o pomoc, a kiedy ja mam problem, mają mnie gdzieś, a potem jeszcze obgadują mnie za plecami. Jednocześnie odtrącam tych, którzy zachowują się wobec mnie w porządku. Robię tak już od wielu lat (mam 15) i nie wiem jak z tym skończyć.
Byłabym wdzięczna za pomoc:)



Droga... Niepodpisująca się! (:P)

Najpierw jest nieznajomość, potem znajomość, bycie kolegom/koleżanką dla kogoś, a potem jest przyjaźń. Czy na pewno wiesz, co oznacza? Może Ty dla innych zachowujesz się jak przyjaciel; pomagasz, jesteś miła, nie obgadujesz. Nie warto, więc szukać takich, które są nieszczere wobec Ciebie, wykorzystując Twoją słabą wolę. Pewność siebie, odwaga, to przyciągające cechy, bo przez to pokazuje się, jakim się jest. Łatwiej poznać drugą osobę. Jednak z bycia nieśmiałym można się "wyleczyć", tak samo, kiedy jest się nieasertywnym. Pytanie tylko czy chcesz? Jak z tym skończyć? Po prostu wziąć się w garść, powiedzieć sobie, że więcej nie dasz się wykorzystywać. Gdy ktoś prosi Cię o coś, ale wiesz, że nie odda lub nie pomoże Ci, kiedy będziesz mieć problem, warto pomóc tej osobie? Potem będzie się jeszcze naśmiewać z Ciebie, że jesteś naiwna, bo myśli, że tak chcesz zdobyć ich sympatię. Naprawdę nie warto. Kiedy coś się takiego stanie, przed odpowiedzią pomyśl, jak się czułaś, gdy ktoś Tobie odmówił. Może wtedy będzie Ci łatwiej, odpowiedzieć "nie" osobie, która nie zasługuje na pomoc. Jeżeli powie coś obraźliwego do Ciebie, pamiętaj, że powinnaś brać do siebie jedynie opinię, od osób na których Ci zależy, które są wobec Ciebie fair, nie naśmiewają się. Nie powinnaś odtrącać tych, którzy zachowują się wobec Ciebie w porządku, bo to właśnie z takimi ludźmi powinnaś się kolegować. Pomyśl, czy wolisz zostać sama z problemami, kolegując się z ludźmi, którzy "dominują"? Oni prędzej siebie postawią na pierwszym miejscu swój problem, niż czyjś, co już sama wiesz, a to pierwszy krok do zmiany ;). Przyjaźń może być naprawdę piękna, dlatego trzeba też dobrać sobie towarzystwo, z którym będzie się miło spędzać czas. Kogoś, kogo można nazwać przyjacielem. Na pewno powinien akceptować Cię taką, jaką jesteś, dawać Ci wsparcie, być szczerym, a już na 100% nie wyśmiewać. Taka więź może trwać wieki, a z ludźmi, którzy obgadują Cię za plecami, takiej nie nawiążesz. Co do bycia "cool", każdy może taki być, tylko musi zacząć akceptować siebie, potrafić odmówić, znać swoją wartość. Uwierz mi, że będziesz szczęśliwsza, przyjaźniąc się właśnie z takimi ludźmi, niż z tamtymi. A przecież w życiu chodzi o to, aby być z niego zadowolonym, najlepiej przeżyć je w gronie ulubionych osób ;)

Pozdrawiam, Olka

Przyznać się koleżankom, że się zakochałam?

Hej, kochane :) mam problem - podoba mi się chłopak ze szkoły. Nie znam go, ale zauroczenie jest mocne... Długa historia, nieważne. Chodzi o koleżanki. Z klasy wiedzą 4, z czego tylko jedna wie, o kogo konkretnie chodzi. Żadna inna. Ale tak się jakoś złożyło, że spoza klasy moje koleżanki również się dowiedziały... Wiecie, typowe symptomy. J. tak się dopytywała, że w końcu coś tam powiedziałam, ze kogoś lubię, tak więc reszta od razu kogo i w ogóle. Kiedy innym mówiła, że o nikogo nie chodzi, ale kiedy one wspominały, że jednak mam kogoś na oku to się rumieniłam i to mnie zdradziło. Chciałabym, żeby zapomniały o sprawie, nie wiem czy mam się wypierać, czy co... Jeszcze tego brakowało, żebym z którąś szła po korytarzu i ona by walnęła jakąś głupote w stylu "No kto ci się podobaaa?", a ten chłopak akurat by szedł. Nie wiem, czy mam poruszać ten temat i mówić, że to nie prawda? Czy olać, a jak któraś zacznie to stanowczo powiedzieć, że nikt? Dla mnie to skomplikowana sprawa z tym chłopakiem i wolę załatwić to SAMA, ew. poradzić się koleżanek z klasy. Ostatenie, czego mi brakuje to kumpele pytające o coś, co w ogóle nie jest w ich interesie ;/ proszę o radę.
Pozdrawiam, Monika


  Droga Moniko!
Jedni lubią mówić o sprawach sercowych wszystkim, a niektórzy tylko tym, do których mają większe zaufanie. Pamiętam nawet u mnie w klasie, kiedy jedna dziewczyna powiedziała innej, że się w kimś zakochała, ta rozgadała całej klasie... ale najśmieszniejsze było to, że sam zainteresowany o tym nie wiedział... albo udawał, że nie ma o tym pojęcia. Nie o tym miałam. Ja się Tobie nie dziwię, że chcesz, aby prawie nikt o tym nie wiedział. Jest to Twoja sprawa i chyba lepiej nie mieć rozgłosu, bo gdy chłopak się dowie może się speszyć, a jeżeli ktoś dowie się z jego towarzystwa, to mogą go specjalnie denerwować albo nawet Ciebie.
  Czy masz się wypierać tego? Uważam, że nie. Wiem, że jest trudno powiedzieć, że ktoś się Tobie podoba, ale... zastanów się. Niespodziewanie, gdzieś ten chłopak znajdzie się koło Ciebie, a Ty właśnie wypierasz się zauroczenia w nim, jakbyś się poczuła, będąc na jego miejscu? Nawet, jeżeli dowiedziałabyś się o tym później? Nie było by miło. Rozumiem, że to sprawa wstydliwa, ale nie wstydź się swoich uczuć im wcześniej to zrozumiesz tym lepiej ;). Dlatego, kiedy pytają Cię o to, powiedz, że to Twoja sprawa, nie chcesz rozgłosu, one o wszystkim Ci nie mówią, chcesz mieć trochę prywatności. Troszkę ryzykowne jest powiedzenie, że nie masz do nich tyle zaufania, bo niektórzy mogą się o to obrazić. Wypierać się nie masz, co, bo jak sama mówisz, rumienisz się na wzmiankę o tym, więc to trochę nieszczere ;). Jeszcze inną odpowiedzią jest, to że możesz powiedzieć:"Tak, zauroczyłam się. Na każdego czasem przychodzi czas, na mnie akurat teraz". Z własnego doświadczenia wiem, że takie przyznanie się często odbiera radość innym z zawstydzania Cię tym faktem, bo się tego nie wypierasz. Pamiętam jak przyjaciel powiedział mi kiedyś, że się zakochał w jakiejś dziewczynie. Byłam jeszcze mała i głupia (OK, mała wciąż jestem :P), a ta dziewczyna była naszą wspólną koleżanką, ustawiłam chyba opis na GG, coś informującego, że mój przyjaciel i ta dziewczyna zakochana para, czy coś takiego. W każdym razie nie minęło wiele czasu, a oni byli razem. Mam trochę wrażenie, że sam nie chciał, aby to zauważyła, dlatego powiedział jej o wszystkim zanim weszła na GG, co można uznać za pewnego rodzaju motywacje ;p. Może rada trochę w nie moim temacie, ale jeżeli możesz, chcesz to wyznaj uczucia temu chłopakowi, zanim dowie się od kogoś innego, a Ty nie będziesz żałować, że straciłaś szansę na poznanie go ;). Oczywiście nie rób tego od razu, najpierw trzeba go trochę poznać, a po rady udać się do koleżanki lub poczytać w odpowiednim dziale na tym blogu. Wracając jeszcze do pierwotnej odpowiedzi, to daj im trochę czasu na zapomnienie, możesz nawet specjalnie zmieniać temat, kiedy o to pytają. Najlepiej, gdyby pochwyciły jakąś nową nowinkę, a to czasem niestety nie zależy od nas.

Pozdrawiam, Olka
 

poniedziałek, 14 października 2013

Jak wzbudzić jego zainteresowanie?

Droga załogo.
Pisałam do was już nie raz, przeglądałam wasze wpisy, ale to chyba tym razem mi nie wystarcza. Więc przejdę do tematu. Właśnie zaczęłam drugą klasę LO, ale czuje się bardzo dojrzała, wręcz stara jak na mój wiek. Dlatego między innymi nie interesuje mnie "chodzenie" z chłopakiem po bułki do sklepu, tylko prawdziwy, dojrzalszy związek. Ostatniego chłopaka miałam w II gimnazjum, ale nawet się nie całowaliśmy, więc nie nazwałabym tego związkiem. W tamtym roku spodobał mi się jeden chłopak - W. Wiedziałam, że nic z tego nie będzie, więc sobie odpuściłam. I zrobiłam dobrze, bo na początku tego roku okazał się być bucem. Pewnie zastanawiacie się po co o nim piszę, skoro sobie odpuściłam? Z prostego powodu, dzięki temu zaczęłam pokładać swoją sympatię w innym - B. Tutaj wykorzystam informację o sobie z góry - jestem dość "stara" jak na swój wiek, mój problem nie polega więc na tym, w jaki sposób zagadać do niego czy przełamać się. Nasze rozmowy są raczej na porządku dziennym, zawsze jak się widzimy zamienimy kilka słów. To nie było trudne, obracamy się w podobnych kręgach. No i dochodzi kolejny mój problem. Mimo że potrafię z nim porozmawiać, nie sądzę żebym umiała jakoś zainteresować go swoją osobą. On gra w zespole, ja jestem dość stonowaną osobą, zwykle zdominowaną przez inne, barwniejsze koleżanki. Nie wyróżniam się ani wyglądem, tzn trochę tak, ale to dlatego że jestem ruda. Ale nie staram się stroić, czy malować. Stawiam na wygodę i naturalność. Jednak nie chciałabym nie próbować, bo znowu będę żałować. Co mam zrobić?
~ Dojrzała



Droga Dojrzała,
Po pierwsze to napiszę ci, że jeśli już wpadło ci do głowy, żeby jakoś zmieniać coś w sobie ze względu na tego chłopaka, to z góry mówię, że to bez sensu. Pamiętaj, że on ma się tobą zainteresować taką, jaka jesteś, a nie udawaną wersją ciebie. Teraz najwyraźniej jesteście po prostu znajomymi, to dobrze, bo znaczy, że mamy już dobre podstawy, żeby móc zacząć działać. Piszesz, że zamieniacie ze sobą kilka słów, gdy się widzicie, a czy zdarzyło wam się spędzić chociaż chwilę we dwoje? Jeśli nie, to spróbuj doprowadzić do takiej sytuacji. Gdy w pobliżu nie będzie żadnej z twoich koleżanek, nie będzie cię miał kto dominować. Wtedy chłopak będzie mógł skupić swoją uwagę tylko na tobie. Spróbuj zaproponować mu jakieś spotkanie. Może to być spotkanie w jakimś konkretnym celu np. chcesz, żeby ci pomógł z jakiegoś przedmiotu lub pomógł ci coś zrobić w domu, czego sama nie umiesz. Ale możesz też po prostu zaprosić go np. na spacer pod pretekstem dokończenia jakiejś ciekawej rozmowy, którą zaczęliście prowadzić. Chyba nie muszę ci mówić o równouprawnieniu i przypominać, że sama możesz wykonać taki gest, a nie czekać w nieskończoność, aż on spróbuje. Poza tym jeśli masz jego numer telefonu, to możesz czasami pod byle pretekstem coś do niego napisać, wtedy przypomnisz mu o swojej osobie i masz gwarancję, że chociaż przez chwile o tobie pomyśli. Jedna chwila tutaj, jedna chwila tam i w końcu może się okazać, że tego myślenia będzie całkiem sporo. Dodatkowo możesz go spróbować jakoś zaskoczyć. Przykładowo jeśli rzadko ubierasz sukienki czy spódnice, to któregoś dnia ubierz się wyjątkowo i dopilnuj, żeby on to zauważył. To sprawi, że coś w twoim wyglądzie będzie mu się nie zgadzało, więc będzie się zastanawiał co i w ten sposób znów będzie o tobie myślał. No i na koniec powiem oczywiście, żebyś jak najczęściej z nim rozmawiała. Okaż zainteresowanie tym co robi i w ogóle tym, co z nim związane, ale nie zapominaj powiedzieć też czegoś o sobie. Czasami możesz wprowadzać elementy flirtu, czyli patrzenie mu w oczy, niby przypadkowe dotknięcia go itd. Zainteresowanie wzbudzisz również, jak będziesz odrobinę tajemnicza, dlatego na niektóre pytania nie odpowiadaj od razu jasno, tylko powiedz, że odpowiedz jak coś zrobi lub jak cię lepiej pozna to się dowie albo coś w tym stylu. I to chyba tyle, ile mogę wymyślić. ;)
Powodzenia,
Cocalotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x