środa, 15 stycznia 2014

Fatalne zauroczenie, które nie mija. Spróbować z kimś innym?

Witaj Cocalotte.
A więc zacznę od razu, że pewien czas temu spodobał mi się pewien chłopak, G. Nie jestem w stanie powiedzieć, co mnie w nim tak urzekło, ale cóż stało się. Nasze kontakty to głównie "cześć-cześć" i kilka pogawędek, a więc jak widzisz nic szczególnego. Niby... Powiedziałam mu w końcu o tym, że mi się spodobał, ale on niestety nie odwzajemnia tego samego. Z początku było mi z tym źle, bo na serio myślałam, że może on też mnie lubi, gdyż wysyłał mi sprzeczne jak się okazało sygnały (spojrzeniaa). Minął w sumie jakiś miesiąc, a nawet więcej, a ja ciągle o nim myślę. Denerwuje mnie to, bo nie wiem, jak wyrzucić go z głowy. Przeczytałam notkę o odkochaniu, ale niestety nie pomogło :( Moje przyjaciółki już załamują ręce, jedna ostatnio się zirytowała bo ciągle o nim mówię. Druga ją poparła mówiąc, że ona widzi jak odwracam się za tym, cytuję gamoniem i ona nie wie jak ma mi wybić go z głowy. Ja sama nie wiem... Myślę, że to spowodowane jest moim zbytnim wkręcaniem sobie różnych rzeczy, m.in te spojrzenia. Poza tym chyba teraz zależy mi, żeby mu pokazać, co stracił bo wyszłam na idiotkę i chcę, żeby jednak wyszło na moje, żeby w ostatecznym rozrachunku nie wyjść na tą idiotkę. Czasem mam momenty, że mam wrażenie, ze mi minęło, ale skoro ciągle niby przypadkiem muszę załatwić coś tam, gdzie on ma lekcje w pobliżu to chyba nie jest okey, prawda? Czasem widzę, jak się patrzy i mnie to cieszy - niech patrzy i żałuje, ale w sumie... W sumie on już pewnie dawno o tym zapomniał. Ot, kolejna znajoma. I to mnie też denerwuje. Próbowałam więc metody "klin klinem" - mianowicie z jedną koleżanką, B. robimy filmik dla naszej przyjaciółki C. i musiałyśmy iść do klasy chłopaka C. i jej bliskiego kolegi - K. I powiem szczerze, że ten kolega całkiem fajny, wygłupiał się podczas nagrywania życzeń i w ogóle C. często mówi o nim dobre słowa. Kiedy jej płakałam przez delikwenta, który jest bohaterem tej notki to powiedziała mi dla żartu, żebym poznała K, to będę się często śmiać. Ostatnio coś jej napomknęłam, że klasa jej chłopaka jest całkiem śmieszna i czy kogoś z nich zaprasza na domówkę. Powiedziała, że tylko chłopaka swojego oraz K, a ja na to: " Z czego jeden zajęty, a drugi..." "A drugi chyba podoba się B". No więc właśnie tu jest mały problem, bo lubię B, ale ona w sumie nic nie robi z tym, że ktoś jej się podoba + kręci z kimś innym. Prawdziwym problemem jest to, że przez G nie chcę się wplątać w kolejną akcję, nie chcę podjąć teraz ryzyka z K, bo uważam, że to nie jest to samo, nie ma tych spojrzeń, ja nie maluję serduszek na marginesach, nie zastanawiam się, gdzie on ma lekcje, a on już pewnie mnie nie kojarzy. Chyba tak bardzo pragnę miłości, że zapominam o tym, że życie to nie film :/ Po prostu ja i G to byłby idealny początek historii miłosnej i tego nie mogę przeboleć. Nie wiem, może to podchodzi pod psychologię? Po prostu sama nie wiem, co z tym zrobić wszystkim... Czasem mam nadzieję, że G napisze do mnie, COKOLWIEK, byle by był jakiś pretekst do rozmowy, po prostu ciągle mam nadzieję. Mimo, iż wszystkie moje koleżanki mówią mi, że nie warto, że on wygląda jak piętnastolatek z High School Musical i, że nie mają pojęcia, czym on zwrócił moją uwagę. Ja to wiem, ale mimo wszystko... Jak dać sobie spokój z chłopakiem, który się mną nie interesuje i nie bać się spróbować z kimś innym, jak nie wmawiać sobie, że "nie spróbuję, bo to nie to samo..." ?
Proszę o radę.
Pozdrawiam, Misty


Droga Misty!
Znowu: Cocalotte nie jestem, ale mam nadzieję, że Ci pomogę :)
Widzę, że Twoje zauroczenie jest dość mocne, ale pamiętaj - to tylko zauroczenie. Z Twojej wypowiedzi wynika, że nie znasz G aż tak dobrze, ale mimo to darzysz go jakimś uczuciem. Nie jestem pewna, ale może fakt, iż trwa to pewien czas nie jest spowodowany tym, że ten chłopak jest taki niesamowity dla Ciebie - jak sama napisałaś może to chęć dostania tego, czego sobie zażyczyłaś? Odrzucił Cię, a więc teraz robisz wszystko, by zmienił zdanie. Dlaczego? Aż tak bardzo go lubisz, czy może po prostu chcesz, aby wyszło na Twoje? Zastanów się, czy ta "wygrana" warta jest Twoich nerwów.
Warto też pomyśleć nad tym, jak sama siebie postrzegasz - jeśli masz niską samoocenę to być może to odrzucenie dotknęło Cię bardziej niż dziewczęta, które są pewniejsze siebie. Być może zastanawiasz się ciągle nad powodem jego odrzucenia? 
Mówisz, że wasza początkowa relacja byłaby idealnym początkiem historii miłosnej. Dobrze, ale jak sama zauważyłaś życie to nie film. Ktoś powiedział, że nie powinniśmy porównywać naszych historii do tych filmowych gdyż one są pisane przez scenarzystów, a nasze przez Boga (tudzież los, jeśli wolisz). Twierdzisz, że nie chcesz wyjść na idiotkę w ostatecznym rozrachunku, ale powiedz mi: dlaczego uważasz, że zrobiłaś z siebie idiotkę? Bo go polubiłaś? To nic złego! Przecież nie panujesz nad uczuciami, a myślę, że mimo wszystko temu chłopakowi zrobiło się miło. Mimo, że nie czuje tego samego to w końcu każdy lubi czuć, że ktoś uważa go za atrakcyjnego. Jeżeli nie chcesz wyjść na idiotkę (choć nie sądzę, że wyszłaś oraz, że wyjdziesz) to radzę po prostu nie skupiać się na tym. Im więcej uwagi będziesz zwracać na to, czy on patrzy, myśląc o tym czy żałuje itd. tym bardziej widoczne dla niego będzie, że jeszcze Ci nie przeszło. Możesz udawać przed nim, że już Ci nie zależy, ale nie oszukasz swojego sumienia.
Tutaj radzę jeszcze raz powrócić do sposobów na odkochanie się. Od siebie mogę też dodać, że problemy w zapominaniu pomożesz mieć też przez kilka rzeczy:

1. Rozmawiasz o nim z przyjaciółkami/Twoje przyjaciółki o nim mówią.
Niegroźne żarty na jego temat, które wymieniłaś są w porządku, ale uważaj, żeby nie przegiąć. Napisałaś, że Twoje koleżanki mają dosyć Twojego wspominania o G, a więc postaraj się unikać tego tematu. Upominij również i je, jeżeli o nim napomkną. 

2. Rozmawiasz z nim
Utrzymywanie z nim kontaktu nie pomoże w zapomnieniu. Wprawdzie pisałaś, że ograniczaliście się do drobnych pogawędek, ale odradzam również je. Przynajmniej narazie.

3. Dołujesz się muzyką/filmami/cytatami
Zapisujesz sobie obrazki mówiące o nieszczęśliwej miłości, słuchasz smutnych piosenek? Jeśli tak, to proszę przestań. To jest dobre na początek, kiedy sprawa jest świeża, ale czas mija i Ty również powinnaś iść dalej. Poszukaj raczej czegoś, co jest optymistyczne. 

4. "Śledzisz go"
Wiem jak to jest, kiedy chodzi się do tej samej szkoły - przypadkiem wiesz, gdzie on ma lekcje... o każdej porze dnia ;) Staraj się unikać tych miejsc, im mniej go widujesz, tym szybciej zapomnisz. Z własnego doświadczenia wiem też, że to wygląda dość dziwnie, kiedy dziewczyna dość CZĘSTO znajduje się w pobliżu jego sal, nawet jak ma pretekst ;) 

Pamiętaj, że zauroczenie każdemu przechodzi w innym czasie - zależy od osoby zauroczonej oraz od tego, jak silne jest to uczucie. 




Teraz przejdźmy do K. To, że historia zaczyna się inaczej niż z G to nic nie znaczy. Może nawet i dobrze, że nie jest to tak silne - z doświadczenia wiem, że lepiej się nie nakręcać za bardzo. Miłość rodzi się przecież w różnych okolicznościach - nie ma znaczenia, czy tego jedynego poznasz przez Internet, w klubie, czy wpadniecie na siebie na ulicy. Liczy się to, jak to się potoczy, jak będziecie razem spędzać czas. Według mnie, spróbowanie z K. jest dobrym pomysłem. Macie wspólną znajomą, chłopak pewnie Cię kojarzy, gdyż go nagrywałaś. No to do dzieła! Proponuję porozmawiać o tym z C. - dziewczyna może was zapoznać, może zorganizuje wspólny wypad z Tobą, K, swoim chłopakiem i ewentualnie kimś jeszcze? Skoro robisz dla niej filmik to musicie być blisko :) Dodatkowo podpowie Ci, czy K rzeczywiście jest taki, jaki Ci się wydaje, poopowiada Ci trochę o nim, a to ułatwi sprawę. 
Jeśli jednak wolisz jej nie uświadamiać to drugim rozwiązaniem jest podejście do K ponownie. Tutaj proponuję pod pretekstem filmiku - możesz np. lekko skłamać, że niechcący skasowałaś jego nagranie i czy możecie nakręcić to jeszcze raz. Radziłabym zrobić to bez B, aby nie wzbudzać podejrzeń możesz powiedzieć, że przyszłaś sama, bo nie chcesz by ona dowiedziała się, że skasowałaś nagranie. Jeśli nie chcesz kłamać możesz powiedzieć, że wolałabyś to powtórzyć, bo np. na tamtym jest złe światło czy coś ;)
Wprawdzie pytanie było zadane dość dawno, ale jeżeli domówka się jeszcze nie odbyła to spróbuj zbliżyć się do K właśnie tam. Jeżeli jesteś osobą pijącą, alkohol może Ci pomóc się rozluźnić. Oczywiście nie przesadź - nie chcesz chyba, że K widział Cię obijającą się o ściany ;) 

Co do B. Porozmawiaj może z C i dowiedz się, czy B naprawdę coś do niego czuje, czy to tylko mówienie, żeby pomówić. B również możesz delikatnie podpytać i to najlepiej zanim zaczniesz z K. Wprawdzie to tylko Twoja koleżanka (tak wnioskuję) i chyba też nie zna K za dobrze i może to nic poważnego. A w razie jakby on rzeczywiście się jej podobał - cóż, wtedy decyzja należy do Ciebie. 

Wiem, że G nie odwzajemnił Twoich uczuć, i wiem jak to boli. Pamiętaj jednak, że mimo iż on "wygląda jak piętnastolatek z High School Musical" to może mieć mnóstwo powodów, dla których Cię "odrzucił". Niekoniecznie mam na myśli Twój wygląd czy usposobienie, może on nie jest gotów na coś poważnego? Nie przejmuj się jego odmową i nie myśl, że nie spróbujesz z K, bo G się nie spodobałaś. Może K ma inny gust? Jasne, istnieje ryzyko, że nie skończy się po Twojej myśli, ale uważam, że mimo wszystko warto. Kto wie, może K okaże się ostatecznym rozwiązaniem problemu G?

Wierzę, że szybko wyleczysz się z nieszczęśliwego zauroczenia! :)

Shadowcat


poniedziałek, 13 stycznia 2014

Jak się pozbyć nachalnych chłopców?

Witaj Cocalotte!
Zacznę od tego, że mam o sobie niską samoocenę, natomiast przyjaciółki wmawiają mi, że jestem ładna itd. Ale to nie o tym... Ostatnio ta ocena się poprawiła i przestałam zważać na moje wady. Zobaczyłam także, że wokół mnie kręci się dużo chłopców. Wcześniej tego nie widziałam, a może i widziałam, tylko próbowałam sobie wmówić, ze tak nie ma. Ale powoli zaczynało mi się to podobać... To, że tak dużo chłopaków ciągle na mnie spogląda, wysyła znaki itp. Ale najgorsze jest to, że oni stali się coraz bardziej nachalni! Nie wiem, czy za dużo im pozwoliłam, czy też zobaczyli mnie jako bardziej pewną siebie... Ostatnio już próbowałam odtrącić paru natrętnych, ale oni nic! Mam jednego przyjaciela, który opowiadał mi kiedyś, że oni są wręcz napaleni, że mówili do niego, że mam super tyłeczek czy coś w tym stylu. Jak mówią o mnie, to podobno robią się cali czerwoni i jeszcze wymyślają sobie sceny erotyczne związane ze mną. Dodam, że jestem w pierwszej gimnazjum a tych kolesi jest 4-5. Sama nie wiem, bo co dzień wydaję mi się, że jest ich coraz więcej. Co prawda podoba mi się jeden z nich, który jest spoko i jak na swój wiek (15 lat) nie jest takim idiotą jak reszta z nich. Ale o nim słyszałam także dużo złych rzeczy. Proszę, pomóż mi, jak mam być bardziej stanowcza i dać im do zrozumienia, że żaden z nich mi się nie podoba i nie mam ochoty na jakieś miłosne przygody?
~Smuteczek :<

Drogi Smuteczku,
Na początku muszę ci powiedzieć, że takie zachowanie chłopców jest w tym wieku niestety dość normalne. Obecnie chłopcom w wieku gimnazjalnym (a często nawet jeszcze licealnym) w głowie siedzi tylko seks, choć to dla nas, dziewczyn, raczej nie jest korzystne. Nie musisz się jednak specjalnie przejmować, dopóki żaden z tych chłopców nie zacznie podchodzić do ciebie bliżej, dotykać cię (nawet przypadkiem) lub po prostu narzucać się. Niestety nie możesz nic zrobić, żeby przestali rozmawiać między sobą o twoich walorach. Jest pewien sposób, żeby przerzucili się na kogoś innego, ale polega na znalezieniu chłopaka, a to myślę, że nie jest takie łatwe, no i raczej lepiej, żebyś zaczęła z kim być z uczuć, a nie z potrzeby pozbycia się kogoś. Na razie mogę ci poradzić, żebyś się nie przejmowała. Jeśli usłyszysz jakiś sprośny komentarz na swój temat, to odpowiedź coś żartobliwie, ale niezbyt przyjemnie, żeby ich nie zachęcać, tylko wręcz zniechęcić. Jeśli zobaczysz, że na ciebie spoglądają, to ostentacyjnie nawet możesz odwrócić głowę w inną stronę. Nie wiem, jakie są te inne znaki, które ci wysyłają, ale polecam również je ignorować, a podczas rozmów z tymi chłopcami bądź trochą chłodniejsza niż zazwyczaj i nie okazuj specjalnego zainteresowania. Jeśli sobie nie odpuszczą, to porozmawiaj z tymi, którzy najbardziej ci się narzucają i wytłumacz im stanowczo, że nie jesteś zainteresowana bliższymi znajomościami, ponieważ ci się nie podobają i tyle. Tylko pamiętaj, żeby rozmawiać z nimi osobno, wtedy coś do nich może rzeczywiście dotrzeć, bo w grupie to raczej nie zadziała. Jeśli jeden z nich ci się podoba, to skup się na nim i resztę olewaj. Myślę, że wtedy powinni sobie troszkę odpuścić. Ludzie raczej co do zasady nie lubią być ignorowani, dlatego po pewnym czasie myślę, że będziesz miała więcej spokoju. Jeśli zaś nic z tego nie podziała, to postaraj się ich unikać i poczekaj aż z tego wyrosną, ponieważ innej rady już nie ma.
Powodzenia,
Cocalotte.

niedziela, 12 stycznia 2014

Potrzebuję energii, a chciałabym schudnąć.

Hej, zwracam się z serdeczną prośbą! Mam 16 lat, mam lekką nadwagę. W związku z tym chciałabym schudnąć. Tyle, że ciężko byłoby mi wprowadzić teraz jakąś dietę- potrzebuję dużo energii (niemal całe dnie spędzam ucząc się czegoś). Nie mogę też sobie pozwolić na wyjątkowo częste czy też intensywne (moja kondycja jest wyjątkowo marna) treningi. Toteż szukam jakiś innych sposobów. Nie zależy mi na tym by było to wyjątkowo szybki sposób. Chcę po prostu trochę, stopniowo chudnąć i nie spotkać się z efektem jo-jo.
Myślałam o tym, by zrezygnować z jedzenia kolacji (tj. jeść ostatni posiłek jakieś 4-5h przed pójściem spać). Ale czy to dobry pomysł? No i czy mogłabyś mi doradzić jeszcze coś?

Kluska


Droga Klusko.
Troszeczkę zmyliło mnie szybko i stopniowo, ale postaram się pomóc. Pierwsza sprawa dotyczy aktywności ruchowej. Nie da się schudnąć zdrowo polegając tylko na diecie. Dlaczego? Podczas diety zamiast pozyć się niechcianego tłuszczyku możemy pozbyć się mięśni (czyli organizm zacznie spalać białko w mięśniach) i w efekcie będziemy chude i tłuste. Pomysł ze zrezygnowaniem z kolacji radzę Ci jak najszybciej odrzucić. Pomyśl: 12-13 godzin bez jedzenia. Trochę dużo, prawda? Tutaj może być podobnie: schudniesz, ale Twoje zdrowie może to odczuć. Napisałaś, że potrzebujesz dużo energii i dlatego nie możesz wprowadzić diety - diety to nie głodówki! Jeżeli jesz coś niezdrowego, pizzę, coś tłustego, mózg wcale nie będzie pracował lepiej i szybciej, a wręcz przeciwnie. Twoja sylwetka również nie będzie wyglądać później korzystnie, więc po co? Radziałbym Ci mimo wszystko zmienić dietę na taką, która da Ci siłę na naukę i nie wpłynie negatywnie na Twoją masę ciała + jakieś ćwiczenia. Brak ruchu może doprowadzić również do wielu chorób, jak np. skrzywienie kręgosłupa. Napisałaś, że dużo się uczysz, więc zapewne spędzasz dużo czasu przy biurku. Dobrze byłoby od czasu do czasu wykonać jakieś ćwiczenia wzmacniające mięśnie kręgosłupa. Na razie może być wszystko dobrze, ale później mogą dość problemy z nogami, krążeniem krwi. Bez wysiłku fizycznego bardzo łatwo o efekt jo-jo, a wspomniałaś, że chciałabyś tego uniknąć.

Kilka konkretów:
1. Jedz o stałych porach - to chyba powtarza się w prawie każdej notce związanej z odżywianiem. Jest to ważne, ponieważ organizm po jakimś czasie wpada w ten rytm i jesteśmy głodne o konkretnej porze, a nie co pół godziny.
2. Jedz wyprostowana - ułatwia trawienie.
3. Nie zdrowo jest się napychać.
4. Niezdrowe przekąski (np. podczas nauki) zamień na coś zdrowszego, jak jakieś warzywko, suszone owoce, migdały, orzechy - bardzo dobrze wpływają na pracę mózgu.
5. Pij dużo wody - pomaga wypłukiwać toksyny z organizmu i poprawia przepływ impulsów w mózgu.
6. Po większym posiłku (np. obiedzie) odpocznij zanim siądziesz do nauki.
7. Jeżeli pijesz kawę, to odradzam spożywanie jej przed nauką - mózg trudniej się skupia.
8. Wysypiaj się - niedobór snu organizm zastępuje jedzeniem.

I pomyśl o ćwiczeniach ;). Na początku mogą to być np. spacery. Zamiast pojechać do szkoły autobusem, wybierz się piechotką (oczywiście jeżeli masz taką sposobność). Ruch na świeżym powietrzu pozytywnie wpływa również na mózg.


Lullaby.

Fałdki na brzuchu przy szczupłej sylwetce.

Droga Lullaby, mam dość dziwaczny problem z wagą. Od razu mówię, że mam 14 lat, ok. 160 cm wzrostu i ważę około 42 kg. Wiele razy sprawdzałam swoje BMI i zawsze wychodziło ok. 16-17. Jestem świadoma swojej niedowagi (na niektórych stronach podają, iż podobno jestem nawet wychudzona!), jako mniej więcej 10-11 letnie dziecko chodziłam do dietetyka, miałam ustaloną specjalną dietę, byłam wielokrotnie badana pod kątem anemii, chorób przewodu pokarmowego itp., lecz nic one nie wskazały. Jednak nie chodzi o to, że chcę przytyć lub schudnąć. Dziwi mnie to, że mam całkiem spore fałdki na brzuchu i lekko za grube uda. Nie są to jakieś wielkie defekty, jednak bardzo mi przeszkadzają. Nie proszę o specjalne diety czy zestawy ćwiczeń, lecz o wyjaśnienie przyczyn tegoż zjawiska. Martwię się, czy nie jest to choroba. Dodam jeszcze, że nie jestem na żadnej diecie i nigdy się nie odchudzałam. 

Anita


Droga Anito.
Niestety (lub stety) nie wszyscy mają predyspozycje aby tyć. Nie znaczy to jednak, że dla organizmu jest całkowicie obojętne co spożywamy. Geny też trochę mieszają. Już wszystko objaśniam.
Są ludzie, którzy nawet jedząc co popadnie w ilościach przeogromnych nie przytyją. Organizm takich osób jest przystosowany do szybkiego trawienia i spalania. Nie ma w tym nic złego, ponieważ organizm posiada niezbędne składniki odżywcze, dlatego trudno mówić tutaj o jakiejś chorobie. Waga zazwyczaj utrzymuje się na jednym poziomie, ponieważ wszystko co jest niepotrzebne zostaje spalone. Jednak nawet taki organizm odczuwa brak ruchu, czy niezdrową dietę. Tycie nie jest jednakowe dla wszystkich osób. Jedni tyją szybciej w jednych miejscach, a inni w innych i tak dalej.
Nie jest to choroba. Prawdopodobnie organizm zamiast tłuszcz zaczął spalać mięśnie. Nie napisałaś czy uprawiasz jakiś sport czy inną formę aktywności fizycznej. Polecam więcej ruchu i zdrowszą dietę - ten sposób pozbędziesz się niechcianych fałdek i wzmocnisz ciało.

Pozdrawiam,
Lullaby.

sobota, 11 stycznia 2014

KK: Niebo jest wszędzie

Tytuł: Niebo jest wszędzie
Autor: Jandy Nelson
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Ilość stron: 368
Rok wydania: 2011

Opis: Siedemnastoletnia Lennie jest załamana po niespodziewanej śmierci starszej siostry. Jedyną osobą, przy której czuje mniejszy ból, jest chłopak siostry, Toby, który cierpi tak samo jak ona. Są ze sobą coraz częściej, coraz bliżej. Nic nie mogą na to poradzić – ani na potworne wyrzuty sumienia.
Wszystko staje się jeszcze bardziej trudne, gdy w szkole zjawia się nowy chłopak, Joe. A Lennie z przerażeniem odkrywa, że nie może przestać myśleć o jego czarnych oczach i miękkich ustach...

Czy można przeżywać żałobę i myśleć o chłopaku? Rozpaczać i równocześnie być tak szczęśliwą?
A może miłość jest właśnie po to, by nie dać się prześladować temu, co przepadło, i tylko trwać w zachwycie nad tym, co było...

Moim zdaniem: Wbrew pozorom nie jest to książka o miłości. No może właściwie jest, ale nie takiej miłości, o której zapewne pomyślałaby większość osób. Tym co rozkręca akcję i jest w centrum zainteresowania głównej bohaterki nie jest bowiem chłopak, a jej zmarła siostra. Przede wszystkim jest to książka o stracie czegoś ważnego i tym jak sobie później poradzić nie krzywdząc przy tym siebie.

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę przyznam szczerze, że nie mogłam się oderwać. Jednak kiedy już znalazłam moment, w którym dałam radę odłożyć ją na bok i zająć się innymi sprawami nie tęskniłam za główną bohaterką i jej przygodami. Dowodzi to tego, że ta pozycja jak każda inna ma swoje lepsze i gorsze momenty. Jednak tych dobrych jest, moim zdaniem, dużo więcej.

 Sięgając po nią spodziewałam się niezłego wyciskacza łez, niestety tutaj znacznie się zawiodłam. Sytuacje, w których Lennie okazuje głębsze uczucia związane są z jej siostrą. Romans, który znajdziemy nie jest zbyt porywający czy piękny. Dość oklepana historia szarej myszki i popularnego chłopaka. Jednak muszę przyznać, że przedstawiona w bardzo przyjemny, może nieco zbyt lekki jak dla tematyki książki, sposób.

Dotarłam do tego co mnie zaciekawiło w tej książce. Dokładnie poznajemy myśli głównej bohaterki. Opowiada nam ona nie tylko o tym co robi, ale przede wszystkim o tym co dzieje się w danej chwili w jej sercu i głowie. Mimo to nie potrafiłam wczuć się w jej sytuacje. Większość historii napisana było dość sucho, niezbyt osobiście. Przez to wydała mi się mało wiarygodna i nierealistyczna, a działania Lennie po prostu głupie.

Najlepszymi momentami książki okazały się poprzedzające każdy rozdział, krótkie notatki sporządzone przez Lennie. One skradły moje serce i właściwie to dla nich czytałam każdy kolejny rozdział. Dopiero w nich można dostrzec to co naprawdę dzieje się w środku bohaterki, a nie tylko zewnętrzną powłokę, która ma chronić ja przed światem.

Ocena: 6/10

Hej dziewczyny.
Jeśli macie jakieś sugestie co do tematyki kolejnej notki w KK piszcie śmiało. Fajnie jakbyście podały mi tematykę o jakiej miałby być film lub książka lub po prostu jakiś konkretny gatunek. Oraz właśnie informację czy bardziej zainteresowane jesteście czymś do przeczytania czy może obejrzenia.

Pozdrawiam, 
Nieuchwytna

czwartek, 9 stycznia 2014

Jak sprawić byśmy byli kimś więcej niż tylko przyjaciółmi?

Zanim przejdę do notki chciałabym się krótko przedstawić - jestem Shadowcat i jestem na okresie próbnym :) Mam nadzieję, że będę miała szansę Wam pomagać w problemach sercowych przez dłuższy czas ;)


Droga Cocalotte!
Początkowo wahałam się między działem przyjaźń, a chłopcy, ale chyba to bardziej problem miłosny...Mam kolegę K i zawsze byliśmy przyjaciółmi wracaliśmy razem do domu itp. Za którymś razem zorientowałam się że o mi się chyba podoba. Znamy się już 4 rok i on od początku wyznawał szczerze miłość R, ale ona jest moją najką i poza tym mówi że K to tylko kolejny kolega, jak każdy inny, ale K mówi o tej miłości tak luźno że wydaje mi się że może trochę udaje, tak dla niepoznaki. Dodajmy że zawsze po szkole pyta mnie czy może chciałabym z nim pójść i czy ma mnie odprowadzić mimo że mieszka bliżej niż ja i mój dom nie jest mu po drodze. Boję się przekazać K miłość w jakikolwiek sposób żeby nie po psuło to naszej przyjaźni. Co mam zrobić żeby przekonać się kogo kocha i jak mu to powiedzieć, dać mu to do znaczenia i jak z tym przeżyć?ps. starałam się przeszukać notki, ale jest ich tyle że mogłam nie zauważyć tej na mój temat lub źle zrozumieć podany temat, bardzo przepraszam jeśli pytanie się powtórzyło.- Przyjaciółeczka






Kochana!
Wprawdzie nie jestem Cocalotte, ale również postaram Ci się pomóc.
Dość istotną kwestią jest, czy chcesz ryzykować waszą przyjaźń. Być może to tylko chwile zauroczenie? Pomyśl nad tym. Jeżeli to wyjątkowa przyjaźń to może nie warto tego zmieniać? Oczywiście wiem, że ciężko jest przyjaźnić się z kimś, kogo darzy się sympatią, ale jak mówię: może to chwile zauroczenie. Tutaj sama musisz zdecydować, co z tym fantem zrobić. Ja jedynie radzę, abyś przemyślała swój następny krok;)
 Nie znam chłopaka, a więc ciężko mi coś jednoznacznie stwierdzić, jednak wydaje mi się, że jego odprowadzanie Cię może być tylko przyjacielską troską, choć to tylko moje domysły. Piszesz również, że wyznaje miłość R, ale czy na pewno w dobrym kontekście użyłaś tego słowa? W końcu miłość to coś poważnego, a skoro K z taką lekkością o tym mówi to możliwe, że dziewczyna najzwyczajniej w świecie mu się tylko podoba. Nie oznacza to oczywiście, że nie masz żadnych szans.
Jeżeli zdecydowałaś, że chcesz się wyrwać ze strefy przyjaźni to dobrze by było, aby i on zaczął patrzeć na Ciebie inaczej. Dobrze, że utrzymujecie kontakt od 4 lat - czyli dużo o nim wiesz. Może spróbuj trochę z nim poflirtować i zobacz, jak zareaguje (o flirtowaniu już była kiedyś notka). Jest to jednak trochę ryzykowne, z początku chłopak może być nieco zdezorientowany. Możesz również spróbować zmienić coś w swoim wyglądzie. Nie chodzi mi o zmienianie drastycznie swojego wizerunku czy też charakteru - absolutnie to odradzam! Jednak kiedy od czasu do czasu zrobisz sobie loki, ubierzesz spódniczkę (jeśli oczywiście lubisz) lub coś w tym stylu to on może dostrzeże w Tobie kogoś więcej niż tylko kumpelę. Chodzi o zwykłe rzeczy, które dla Ciebie nie są ciężkie do wykonania, ale są efektowne. ;)
Istnieje też opcja najprostsza, a zarazem najtrudniejsza. Najprostsza ponieważ sprawa będzie jasna dość szybko. A najtrudniejsza, ponieważ wymaga odwagi. Chodzi mianowicie o powiedzenie mu o swoich uczuciach. Proponuję zrobić to na żywo, nie przez facebooka no i oczywiście sam na sam. Zanim jednak to zrobisz daj mu delikatnie do zrozumienia, że coś do niego czujesz. Mam tu na myśli właśnie flirtowanie, kontakt wzrokowy itd. Jeżeli K niczego się nie domyśla, a Ty nagle wyskoczysz z uczuciami to on może się nieco wystraszyć.

To chyba tyle ode mnie. Mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam :)
Powodzenia! 
Shadowcat 

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x