wtorek, 13 stycznia 2015

Wyśmiewa mnie - to wciąż przyjaciółka?

Witam :) Może opowiem wszystko od początku. Z Klarą przyjaźnię się już od przedszkola - jesteśmy takimi typowymi papużkami-nierozłączkami (aktualnie mam 13 lat). Na początku roku zaczęłyśmy się kolegować z Olą, którą wcześniej zostawiła jej przyjaciółka. Z czasem wszystkie trzy zaprzyjaźniłyśmy się i zaczęłyśmy wszystko robić razem. Jakiś czas temu Ola obraziła się na nas, a ja, jako baaardzo szczera osoba, napisałam jej, co o tym myślę. Ona zaczęła mnie wyzywać, przeklinać na mnie, ale później i tak przeprosiła. Jednak od tamtego momentu Klara i Ola zaczęły mnie ignorować, coś się między nami popsuło. Wyśmiewają się ze mnie (głównie z mojej cery, z którą mam problemy), obgadują między sobą, a poza tym mają mnie w głębokim poważaniu. Jestem raczej cierpliwą osobą i myślałam, że im przejdzie, że się opanują, ale niestety. Dalej tak się dzieje, a mi momentami chce się po prostu płakać. Jest mi przykro, że moje najlepsze przyjaciółki w ogóle mnie nie szanują. Wszystkie inne dziewczyny z klasy też zauważyły ich wredne i chamskie zachowanie i radzą mi, żebym zakończyła przyjaźń z nimi. Popieram ten pomysł, bo już naprawdę mam po dziurki w nosie ich humory. Przestałam im ufać i krępuję się, kiedy one (osobno) usiłują ze mną normalnie rozmawiać. Mimo wszystko żal mi trochę, ponieważ Klara to moja pierwsza najlepsza przyjaciółka i się waham, chociaż wiem, że nie zachowuje się w stosunku do mnie w porządku. Co mam zrobić - wybaczyć im gnębienie, czy to zakończyć?
~Nessa laime

Droga Nesso laime!

   Jesteś w dość młodym wieku, ale to nie oznacza, że nie można mieć wtedy przyjaciela. Jednak dopiero tak naprawdę zaczynasz nabierać doświadczenia w przyjaźni i w innych kategoriach życia. W wieku dorastania zmienia się niektóre poglądy, może nawet zachowania. W każdym jednak etapie życia znajdą się ludzie, którzy do tej przyjaźni nie dorośli. Nie wiedzą, co ona oznaczy, a może nawet nie chcą wiedzieć. Brną na łatwiznę, nie myśląc, że w końcu mogą się na tym przejechać. Cóż o przyjaźni warto walczyć, ale tylko o tą prawdziwą. Rozumiem, że Klara jest Twoją najlepszą przyjaciółką, ale to co teraz robi wcale o tym nie świadczy. Przeciwnie, zachowuje się prędzej jak wróg. Nie wymagam od niej dojrzałości, bo nie jest jeszcze w tym wieku, aby już ją mieć, ale nie znaczy to, że można tolerować jej zachowanie. Nie należy brnąć w relacje na siłę. Nie warto. Jeżeli będziesz się cały czas starać o to, aby mieć kontakt, to ona nie zmieni swojego zachowania i nadal będzie Cię obgadywać i Cię wyśmiewać. Chyba nie tego oczekuje się od przyjaciela, prawda? Wiem, że może być Ci trudno, bo to właśnie pierwsza przyjaźń, ale wygasła, zwyczajnie się zachwiała i to nie Ty jesteś winna. Nie widzę sensu dalej prowadzenia tej relacji. Może Klara zrozumie, że źle zrobiła, ale to ona powinna wystawić rękę. Ona, nie Ty. Zdarzają się ludziom błędy, a zwłaszcza w tak młodym wieku, ale oni sami muszą je zrozumieć. Przyznać się, że nie powinni tak robić, bo nie na tym polega przyjaźń.

   Zastanawia mnie ich zachowanie, bo dlaczego od tak zmieniły swoje nastawienie do Ciebie? Może któraś z nich coś drugiej nagadała? Mogę wywnioskować, że to chyba prędzej Ola coś nagadała Klarze, może jakoś przestawiła ją, nagadała głupot. Ciekawi mnie, czemu też tę dziewczynę zostawiła przyjaciółka. Powód nie był zależny od niej? Czy też może Ola wpłynęła na to, że nie warto się z nią kolegować? Chyba, że wiesz na pewno, że to nie dziewczyna zawiniła. Nawet jeżeli Klara uwierzyła Oli, gdyby ta coś o Tobie powiedziała, to dziewczyna po prostu pokazała, że komuś kogo mniej zna ufa bardziej niż przyjaciółce od przedszkola.

   Jedna ważna zasada. Jeżeli widzisz, że komuś na Tobie nie zależy i to Ty tylko dążysz do utrzymywania kontaktu, to druga osoba nie jest warta tej relacji. W dodatku, jeżeli jeszcze się z Ciebie naśmiewa. Chyba nic więcej nie mam do powiedzenia w tym temacie. 

Pozdrawiam, Olka

Źródło obrazka:Akademia zoo mar, http://www.zoo-mar.pl/images/stories/porady/papugi.jpg

piątek, 9 stycznia 2015

Jane Birkin i jej styl...

Cześć! :) Czy mogłabyś napisać coś o stylu Jane Birkin? Z góry dziękuję!
Viridis

Droga Viridis,
na początku gorące podziękowania z mojej strony za podanie linku z ogromną ilością zdjęć. Tak można pracować :).
Krótka informacja dla niezorientowanych - Jane Birkin jest aktorką i piosenkarką pochodzenia brytyjskiego, zamieszkałą we Francji i w tymże języku tworzącą. Urodzona w 1946 roku aktorka znana jest z filmów takich jak "Śmierć na Nilu" czy "Zło czai się wszędzie".
Może nie będę się rozpisywać na jej temat, jak kogoś to zainteresuje to niech sam poszuka informacji ;) Ja przejdę do rzeczy, czyli do stylu pięknej Jane.

UBRANIA NA CODZIEŃ
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, gdy zobaczyłam zdjęcia Jane Birkin był minimalizm. Dodatki, kolory, fasony ograniczone do minimum, wszystko ze sobą zgrane i będące dobrą całością. Żaden przepych. Prostota przede wszystkim. Nie tylko w codziennych stylizacjach, ale też makijażu i fryzurze, ale o tym później. Zajmijmy się najpierw ubraniami, które Jane nosi na co dzień. Kolory, które najczęściej występują w jej stylizacjach to biel, beże, czernie, granaty, szarości, ale od czasu do czasu bardziej kolorowe akcenty. Jej styl jest nieco chłopięcy, na niektórych zdjęciach to typowa tomboy. T-shirty, gładkie i proste bluzki, czasami odsłaniające brzuch, spodnie z wysokim stanem (zazwyczaj sztruksy lub dżinsy) oraz buty na płaskiej podeszwie np. Conversy. Jednakże nie tylko. Jane to nie tylko wdzięczna chłopczyca, ale i kobieta z klasą. Koszule z dość głęboki dekoltem w kształcie litery V, naszyjniki (często długie), spódniczki nie dłuższe niż za kolana (chociaż w eleganckich wersjach można zobaczyć Jane w sukienkach maxi), baleriny, kwiatowe wzory, żakardowe sukienki oraz buty na wyższych obcasach, kozaki, pasujące żakiety, seksowne szorty odsłaniające długie po samą szyję nogi i bransoletki, które są dosyć subtelne. Również sukienki we wzory, a także typowy kołnierzyk pojawiający się w bluzkach, koszulach i sukienkach. Jeżeli Jane wybierała okrycie wierzchnie - były to dżinsowe katanki, futra lub grube swetry w geometryczne wzory, płaszcze, nierzadko do samej ziemi. Częstym nakryciem głowy Jane są kapelusze. Pojawiają się na wielu zdjęciach! :) Również dosyć często Jane pozowała w kostiumach kąpielowych. Są to zazwyczaj jednokolorowe dwuczęściowe stroje w ciemniejszych, stonowanych barwach - granaty, czernie, borda.


UBRANIA OD ŚWIĘTA
Jak już wyżej wspominałam - króluje tu prostota. Tylko podczas sesji Jane bywała bardzo odstrojona, co widać na pierwszym zdjęciu. Podczas uroczystszych okazji zakładała zazwyczaj sukienki o różnych długościach, w których wyglądała równie dobrze, co w spodniach. Dodatkami zazwyczaj były naszyjniki lub bransoletki. Chyba tylko na jednym zdjęciu widziałam pierścionek. Gdy ubierała się bardziej elegancko wyglądała mniej więcej jak na zdjęciach poniżej:

MAKIJAŻ
Chyba nie udało mi się zobaczyć zdjęcia, na którym Jane miałaby podkreślone mocno usta. Zazwyczaj są to oczy. I nie jest to delikatny makijaż, tylko oczy okolone czarną, mocną kreską. W sumie nie ma co się dziwić, bo oczy Jane z pewnością są jej atutem ;) I chyba na tym kończy się make-up Jane. Jak widać na poniższym zdjęciu - wdzięczne piegi nie są zakrywane warstwą pudru czy innego kosmetyku. Naturalność z mocno podkreślonymi oczami - chyba tak to bym mogła ująć najkrócej, jak potrafię.

WŁOSY
 Tu nie ma co się rozwodzić. Jane kombinowała z różnymi długościami włosów. Od długich do biustu włosów, po krótsze sięgające brody. Kolor zazwyczaj ten sam - naturalny ciemny blond z refleksami w odcieniu brązu. Na kliku zdjęciach ciemniejsze włosy, prawie czarne, ale chyba raczej jaśniejsze wyglądają lepiej. I jak mogłam zapomnieć o nieodłącznej grzywce? To obok oczu jeden ze znaków rozpoznawczych :) Jak to kobieta - Jane również kombinowała z kręceniem i prostowaniem włosów, ale zazwyczaj na zdjęciach jej włosy są naturalnie pofalowane, w lekkim nieładzie.


To chyba tyle w praktyce. Czas na stylizacje wykonane przeze mnie :) Miłego oglądania.

To tyle :) Dzięki za przeczytanie notki i gorące pozdrowienia w Nowym już Roku :)
Heavy

środa, 31 grudnia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku!



 Udało Nam się ukończyć kolejny rok! Jak to zawsze bywa, nie zabrakło wzlotów i upadków. Blog przeżywał i przeżywa swoje małe/wielkie kryzysy, jednak wspólnymi siłami wciąż jesteśmy w stanie go prowadzić. Nie mam na myśli tylko Autorek. Dopóki jesteście wy, czytelniczki, czytelnicy, dopóty blog istnieje. Staramy się dla Was i to Wasze wsparcie daje nam siłę. Niedługo rozpocznie się kolejny rok pełen nowych wyzwań, nowych sukcesów, sytuacji bez wyjścia, problemów lecz również radosnym momentów. Razem z całą Załogą NBS mamy nadzieję, że będziecie tutaj razem z nami przez kolejny rok. Zostaje Nam tylko życzyć Wam wszystkiego, co najlepsze oraz aby wszystkie Wasze marzenia się spełniały.

Lullaby razem z całą Załogą NBS.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

KK: "Bal absolwentów"

Autor: Ruth Newman
Gatunek: Thriller/sensacja/kryminał
Ilość stron: 280
Rok wydania: 2008

Opis: Niezwykły kryminał, który kończy się tak, jak nie powinien się skończyć.
Bohaterowie - studenci z Cambridge.
W roli detektywa - młody, wybitnie utalentowany psychiatra, dobrze wychowany i wrażliwy.
Ofiary - najpiękniejsze studentki.
Motyw - nieznany.
Zbrodniarz:
a. Psychopatyczny seryjny morderca?
b. Ktoś spośród tej studenckiej elity świata?
c. A może Rzeźnik z Cambridge to nie jedna osoba?
Bo zabić mógł każdy z nich.
Zakończenie - jakiego jeszcze nie było.

Moim zdaniem: Książkę czyta się bardzo dobrze. Napisana w przyjemny, łatwy w odbiorze sposób. Brak tu zawiłych metafor czy niepotrzebnie wtrąconych życiowych mądrości. Czytając skupiamy się na akcji, a nie otoczce artystycznej co w wypadku kryminału zdecydowanie jest plusem.

Ciekawa jest sama forma zapisu. Czytelnik ciągle przenosi się między retrospekcjami z różnych okresów, a tym co dzieje się w czasie rzeczywistym. Początkowo, niestety zmiany te mogą prowadzić do pogubienia się w akcji książki. Tak się stało przynajmniej w moim przypadku, czasem musiałam czytać akapit po kilka razy aby zrozumieć kiedy miały miejsce przedstawione wydarzenia. Być może jest to wina tego, iż wybrałam elektroniczną wersję powieści. Podobno wydanie papierowe jest zdecydowanie bardziej składne, a poszczególne części tekstu wyróżniają się zmienną czcionką. Mimo wszystko sądzę, że póki nie przyzwyczaimy się do takiego stylu pisania, czytanie może wymagać od nas nieco więcej skupienia i uwagi niż zazwyczaj.

W odróżnieniu od większości kryminałów, zbrodnie, choć już się wydarzyły, mają miejsce wraz z rozwojem akcji. Poznajemy nowe ofiary i szczegóły. Wszystko za sprawą wspomnianych już wcześniej retrospekcji. Obserwujemy jednak nie tyle ściganie mordercy, co raczej próbę zrozumienia jego postępowania. Książka ta jest więc niezwykle ciekawą pozycją dla osób, które interesują się psychologią oraz sposobem działania ludzkiego umysłu. Zarówno tego zdrowego jak i raczej niezrównoważonego.

Bohaterowie zarysowani są jak dla mnie w odpowiedni sposób. Dokładnie poznajemy tych, których powinniśmy, reszta pozostaje tłem, które raczej nie ma wpływu na całą powieść. Dzięki temu autorka oszczędziła nam czasem przy nudnawych opisów oraz mnóstwa niepotrzebnych faktów, które staramy się zapamiętać, w nadziei, że są one niezbędne do rozwiązania całej zagadki.

Emocje jakie towarzyszą czytaniu tej książki przechodzą od skrajności w skrajność. Ja sama pogubiłam się w tym co sądzić o poszczególnych postaciach. Mnóstwo nagłych zwrotów akcji umieszczonych w odpowiednich momentach powoduje, że nie sposób oderwać się od czytania i przestać sobie zadawać pytanie: "Kim tak naprawdę jest Rzeźnik z Cambridge?". Twarze, które przypisujemy mordercy wciąż się zmieniają, a jego tożsamość wciąż przelatuje nam między palcami.

Ocena: 8/10


Gwarantuję mnóstwo emocji podczas czytania,
Nieuchwytna

niedziela, 28 grudnia 2014

Sylwester w spodniach

Zostałyśmy poproszone o notkę o tym co zrobić jeśli chce się iść na sylwestra w spodniach. Po długich negocjacjach udało mi się 'wywalczyć' ten temat i oto jestem. Mój okazjonalny powrót do mody. Zobaczymy, może będzie ich więcej.

Na początek chwila mojego smęcenia. Jeśli jesteś zdecydowana na spodnie i nie chcesz nawet słyszeć o innych opcjach po prostu omiń ten akapit. Celem tego co w nim napiszę jest zachęcenie wszystkich niezdecydowanych aby jednak jeszcze raz przemyślały czy nie chcą ubrać spódniczki. Pomyśl, że to jedna z kilku nielicznych okazji w roku by się wystroić. Jeśli na co dzień nie jesteś fanką sukienek oraz spódniczek to jest to doskonały moment by się przełamać. Pomyśl, że będzie to krok, który pozwoli Ci zacząć nowy rok z kolejnym 'osiągnięciem' jakim będzie pokonanie swojej modowej granicy. Oczywiście w spodniach również można wyglądać dobrze i zaraz to udowodnię. Po prostu jestem zwolenniczką kobiecych ubrań i próbuję przekonać do nich coraz więcej osób. Tak więc ten akapit był wyłącznie moją opinią, którą możecie mieć w nosie.


Spodnie. Rzecz niezwykle wygodna, nadająca się właściwie dla każdego typu sylwetki. Dziękujmy Coco Chanel za to, że dzięki niej, stały się osiągalną dla kobiet rzeczą. Czasy gdy dziewczyna była piękna tylko w sukni już dawno przeszły do historii. Dziś możemy stworzyć efektowną stylizację na imprezę również z użyciem tej bardziej 'męskiej' dolnej części garderoby. Należy jednak pamiętać o kilku rzeczach.

Spodnie.
Załóż takie, które raczej nie goszczą w Twojej garderobie na co dzień. Jeśli chodzi o imprezy to polecam rurki. Na sylwestra najlepsze będą takie skórzane lub jeansy z nietypowymi dziurami. Dobrym pomysłem są również wszelkie nietypowe kolory czy to bardzo wyraziste czy też pastelowe. Jeśli lubisz zaszaleć to możesz sięgnąć nawet po spodnie obsypane brokatem czy wyszyte cekinami. Wszystko zależy od tego w czym czujesz się dobrze i co Ci się podoba. Jest jednak jedna zasada. Zdecyduj się czy wolisz zaszaleć bluzką czy spodniami, Pozwól jednemu ciuchowi przejąć kontrolę nad całą stylizacją.

Bluzka.
Tutaj sprawa jest dość prosta. Jeśli zdecydowałaś się ubrać spodnie i zakryć nogi to nie bój się pokazać odrobiny więcej górnej partii ciała. Nie mam tu na myśli dekoltu do pępka. Odsłonić możesz wszystko, ramiona, plecy lub brzuch. Być może to ostatnie wydaje się trochę dziwne zimną, jednak weź pod uwagę, że większość imprez i tak odbywa się w zamkniętych pomieszczeniach, gdzie często jest gorąco. Innym sposobem na podkreślenie imprezowego charakteru stylizacji są cekiny, koronki lub siateczka. Musisz tylko pamiętać o tym by zachować umiar. Nie chcesz przecież wyglądać jak firana/choinka/sama nie wiem co.

Dodatki.
Nie bój się błyszczeć. To jakie powinnaś wybrać dodatki zależy od stylu na jaki postawiłaś. Ważne aby całość była spójna. Nie łącz ciężkiej bransoletki z delikatną dziewczęcą bluzką, a skórzanej kurtki z perłami. Mój pomysł jest taki w zależności od tego na jaką stylizację się zdecydowałaś:
luźna i rockowa- nietypowa, kolorowa biżuteria, fajny zegarek,
dziewczęca i delikatna- srebro, cieniutkie łańcuszki, ewentualnie małe perełki,
elegancka i kobieca- złoto, dozwolona nieco cięższa biżuteria.
Jeśli chodzi o pozostałe dodatki polecam torebkę kopertówkę, w której zmieścisz najpotrzebniejsze rzeczy. Nie przeszkadza, a w dodatku może być idealnym wykończeniem stroju. Jeśli nie przepadasz za tym typem torebek to wybierz inną, dość małą, ale z paseczkiem.

Buty.
Cóż mam wiele mówić. Szpilki i obcasy są najlepsze. Idealnie podkreślą imprezowy element stylizacji, i nadadzą spodnią kobiecy charakter. Inna sprawa jest taka, że dobrze wziąć buty na zmianę. Najlepiej kozaki. Zawsze może być bowiem tak, że z domówki postanowicie wyjść na spacer lub choćby złożyć życzenia mieszkającym niedaleko znajomym.
Mam jeszcze jedną, być może trochę dziwną radę. Zastanów się czy będziesz ściągać na imprezie buty. Jeśli tak to dobrze byłoby ubrać pasujące do stroju skarpetki. W takich wypadkach najlepsze są stopki, takie jak ubiera się czasem do butów na obcasie. Inną opcją jest zabranie ze sobą papci. Jednak najpierw zastanów się czy nie są one zbyt obciachowe. Wielkie puchate kapcie odpadają. Nieważne jak bardzo je uwielbiasz.

Makijaż i fryzura.
Wiele tu nie napiszę. Myślę, że nie ma co bardzo szaleć, gdyż często kosmetyki mają to, że lubią się rozmazywać w czasie zabawy. Dlatego polecam sprawdzone kosmetyki. Jeśli chcesz nadać swojemu makijażowi imprezowy charakter użyj kosmetyków z brokatem.
Jeśli chodzi o fryzurę to polecam wszelkie wygodne i efektowne upięcia jak prosty kok czy warkocz francuski. Dają komfort i wyglądają raczej niecodziennie. Oczywiście rozpuszczone włosy również są dobrym wyjściem jeśli właśnie takie wolisz.

Kilka moich stylizacji. Miało być więcej, ale mój internet odmówił posłuszeństwa,




Wszystkim życzę udanej zabawy w Sylwestra,
Nieuchwytna

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt!

Kochane,
Życzymy Wam wesołych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie najbliższych. Wypatrzcie pierwszą gwiazdkę (pomimo deszczu lub chmur), podzielcie się opłatkiem z rodziną i nie tylko, spróbujcie każdej pyszności ze stołu (w tym roku może w końcu pójdzie w cycki!), pośpiewajcie kolędy i oczywiście ucieszcie się z prezentów, które leżą pod choinką. Te pobożniejsze z Was niech nie zmarzną na pasterce. Przede wszystkim jednak odpocznijcie w tym czasie, świat teraz żyje w ciągłym biegu, dlatego zatrzymajcie się na chwilę, dajcie porwać atmosferze Świąt i posiedźcie z rodziną. Na świąteczne wieczory przejrzyjcie naszą listę filmów z motywem Świąt, a w tle puśćcie coś z listy świątecznych piosenek. Przytulamy wirtualnie i całujemy każdą z Was!
Cocalotte i cała załoga bloga :)


Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x