niedziela, 15 lutego 2015

Wegetarianizm - książki

Hej :) Mogłybyście napisać notkę o dietetycznych i zdrowych posiłkach dla wegetarian? Do tej pory żywiłam się głównie gotowcami typu kotlety serowe, krokiety, praktycznie wszystko smażone. Mam ochotę z tym w kończyć, ale nie wiem czym mogę zastąpić te smażone potrawy, tak żebym się najadła, ale żeby nie było to tuczące. Pozdrawiam :) .
Ps. Nie byłam pewna czy pytanie wstawić tutaj- bo odżywianie, czy do kulinariów, ale uznałam że tutaj bardziej pasuje, bo pytam także częściowo o dietę odchudzającą ;). 

Anonim

Drogi Anonimie.

Osobiście nie jestem wegetarianką, jednak znam kogoś, kto ma po prostu świra na tym punkcie - i nie odżywia się gotowcami. Więc się da i warto spróbować!
Na samym początku chciałabym Cię przekonać, abyś sama zaczęła eksperymentować w kuchni. Tam, gdzie w przepisie jest mięso spróbuj dać warzywa lub tofu. Właśnie, tofu. Nie wspomniałaś, abyś go używała, a jest on bardzo bogaty w składniki odżywcze. Możesz je przygotować zarówno na słono jak i na słodko, możesz grillować, smażyć, zapiekać - możliwości jest wiele. Jest ono również popularny w Azji Wschodniej, więc różnorodność dań gwarantowana.
Rozumiem, że oczekiwałaś ode mnie przepisów, jednak mam nadzieję, że nie pogniewasz się, jak zaproponuję Ci książki. Znajdziesz tam zdecydowanie więcej przepisów niż w jednej notce ;).



1. Jadłonomia. Kuchnia roślinna. - Marta Dymek
Autorka skomponowała ponad 100 przepisów na wegańskie śniadania, obiady i kolacje z bulw, korzeni i liści. Tu burak zmienia się w ciasto czekoladowe, pietruszka występuje w parze z gruszką, a z garści kapusty powstają chrupiące chipsy. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich jaroszy i tych, którzy do tej pory nie wyobrażali sobie bezmięsnego obiadu.
Cena: od 48zł



2. Kuchnia wegetariańska z fantazją Schinharl Cornelia, Dickhaut Sebastian
 Co można zrobić z soczewicą? Co to jest bulgur? Jak przyrządzić smaczne tofu? Jakie przyprawy najpełniej wydobędą smaki dań bezmięsnych? Jak robić zakupy? W jaki sposób przygotowywać składniki dań? Na te i inne pytania odpowiedzi w naszej książce znajdą zarówno prawdziwi wegetarianie, jak i "wegetarianie okresowi", sięgający po bezmięsne dania od czasu do czasu, odpowiedzi rzeczowe, podane przystępnie i dowcipnie.
Cena: ok. 48 zł



3. Z miłością według Radźe Śloderbach Jolanta
 "Z miłością" to wegańska książka kucharska napisana w lekkim i nieco humorystycznym stylu. Radże zabiera was w pełną smaków podróż po różnych stylach gotowania. Potrawy, które proponuje, są łatwe do przyrządzenia, bajecznie kolorowe i smaczne (w wielu wariantach także bez glutenu). Zainteresuje ona tych, którym nieobojętny jest los zwierząt i którzy już radośnie podążają ścieżką tego zdrowego oraz świadomego stylu życia i chcą wprowadzić kilka nowych pomysłów do swojego jadłospisu, a także tych, którzy myślą o zmianie sposobu odżywiania. 
Cena: od 45 zł

Niewiele, jednak wartościowe książki przetłumaczone na język polski. Polecane prze wegetarian, łatwe w obsłudze z ciekawymi przepisami.

Polecam również tę stronę internetową >klik<. Nie tylko przepisy, lecz również cała masa ciekawych informacji.



Mam nadzieję, że pomogłam.
Pozdrawiam,
Lullaby.

Opisy pochodzą ze strony empik.com

piątek, 6 lutego 2015

Ferie z Heavy

Witam czytelniczki :)
Być może niektóre z Was pamiętają notki Nieuchwytnej publikowane w ferie 2 lata temu. Były to 3 notki (cz.1; cz.2; cz.3), a w każdej recenzja, manicure i stylizacja. U mnie będzie to wyglądało troszkę inaczej, bo ja i malowanie paznokci to w ogóle inne światy, ale recenzje i stylizacje się znajdą. Trzeci element raczej stały nie będzie, sama jeszcze nie mam pomysłu na niego, ale chyba zawsze znajdzie się coś, o czym chcę napisać :) Również nastąpi zmiana w tym, że u Nieuchwytnej każda notka była utrzymana w jednym klimacie, a u mnie będzie to raczej absolutny misz-masz
Także zapraszam na pierwszą notkę z tej serii w moim wykonaniu. Serdeczne pozdrowienia :)

I) "Złodziejka książek"

Tytuł oryginalny: The Book Thief
Czas trwania: 2h5min
Reżyseria: Brian Percival
Scenariusz:  Michael Petroni
Gatunek: wojenny/obyczajowy

Opis: Jest to film oparty na powieści autorstwa Markusa Zusaka o tym samym tytule. Rzecz się dzieje podczas II wojny światowej w Niemczech. Temat zagłady ludności żydowskiej oraz rządów Hitlera nie jest jednak głównym wątkiem. Film opowiada historię dziewczynki imieniem Liesel, która zostaje oddana przez swoją matkę do rodziny zastępczej. Nie chcę zbytnio spojlerować, jednakże, by wyjaśnić tytuł filmu muszę co nieco zdradzić ;). Gdy Liesel trafia pod opiekę państwa Hubermannów, nie potrafi czytać. Jej przybrany ojciec uczy ją tej umiejętności. Z czasem dziewczynka znajduje w książkach pocieszenie.

W Internecie znalazłam kilka recenzji. Jedne jadą po filmie ostro i nie dają mu szansy na obronę, inne chwalą za niebanalną formę. Ja postaram się ocenić jak najbardziej sprawiedliwie, i mimo, że zarówno film, jak i książka należy do moich ulubionych, nie będę wychwalać tego pod niebiosa, bo wszystko ma swoje wady.

Plusy:
- gra aktorska, która stoi na poziomie; mimo, że państwo Hubermannowie to nieco szablonowe postacie to brawa należą się młodszej obsadzie , jak dla mnie wszystko jest OK.
- ładne ujęcia - tego chyba nie muszę tłumaczyć
- świetne stylizacje - moda lat 30. i 40. XX wieku odwzorowana całkiem dobrze
- niebanalna narracja (kto jest narratorem powieści, dowiecie się oglądając film lub czytając książkę)
- elementy baśniowe, które dodają uroku i sprawiają, że film zostaje w pamięci (zaznaczam, że nie jest to fantasy, są to tylko nieliczne elementy fantastyczne)
- siedzenie przez dwie godziny nie nudzi (nawet mnie, która odpuszcza zazwyczaj filmy trwające dłużej niż 2 godziny, bo wie, że nie wysiedzi :P)
- film o tematyce wojennej bez krwi

Minusy:
- język angielski mieszany z niemieckim - oglądając film z napisami fakt ten rozpraszał, a z lektorem  było dziwnie dodając do tej mieszanki wybuchowej jeszcze polszczyznę

I to chyba tyle z minusów. Osobiście innych się nie dopatrzyłam :D
Filmowi daję mocne 7/10 z racji, że zostaje w pamięci.

Oglądałyście może?

II) Stylizacje

Dzisiaj postanowiłam zaproponować dwie wersje stylizacji, w której można wybrać się na łyżwy - jako, że ferie to zajęcie idealne na spotkanie z przyjaciółmi :D przede wszystkim ma być wygodnie i ciepło :)  Dlaczego dwie? Ponieważ wśród czytelniczek są dziewczyny lubujące w sportowych ubraniach, a także romantyczki, które kręcą słodkie ubrania :)


Dżinsy:H&M
Bluza: Bershka
Kurtka: H&M
Czapka: Bershka
Buty: Pull&Bear
Rękawiczki: House

Typowo sportowa stylizacja. Osobiście moja faworytka. Bluzę można zamienić na taką ze skromniejszym napisem, jak ktoś nie lubi się chwalić (:D), a do tego dodać komin w kolorze czarnym.


Sweterek: H&M
Komin: House
Rękawiczki: House
Dżinsy: Bershka
Płaszcz: Stradivarius
Botki: H&M

Bardziej dziewczęca stylizacja, z beżem jako kolorem przewodnim :). Jeżeli lubi się mocniejsze akcenty - można zamienić komin i rękawiczki na takie w kolorze czekoladowym. Również fajnie może wyglądać tutaj dłuższy naszyjnik, sięgający do biustu, jednakże jest to opcja raczej nie na łyżwy ;).

III) Ciasteczka z M&M'sami
 
Zdjęcie nie należy do mnie.
W bliższej przeszłości nie robiłam tych ciastek, więc i zdjęć nie ma, a żeby już się ładnie wytłumaczyć to zdradzę, iż ograniczam spożycie słodyczy i dlatego odpuściłam sobie robienie ciastek specjalnie na potrzeby notki, aczkolwiek przepis był testowany przeze mnie wielokrotnie :)
Ciastka robi się całkiem szybko, niecałą godzinkę wraz z pieczeniem, za to smak niepowtarzalny. Przepis, który tutaj zaprezentuję znalazłam w Internecie, ale przerobiłam go nieco na swoje potrzeby i swój smak, bo z oryginalnego przepisu wychodzą bardzo słodkie i mdłe. Dla zainteresowanych dodam, że wyszło mi dwadzieścia parę ciastek.
Zapraszam :)

Składniki:
- 2 szklanki mąki
- pół łyżeczki proszku do pieczenia 
- 60g masła
- 1 szklanka cukru (może być nie pełna)
- jedno żółtko i dwa białka jaja kurzego
- 3 szczypty soli
- kilka kropel olejku waniliowego (można zastąpić cukrem wanilinowym lub nie dodawać wcale, jeżeli ktoś nie lubi)
- 1 szklanka czekoladowych M&M (tych w brązowej paczce, bez orzechów)
Jeżeli nie masz M&M's lub ich nie lubisz - nic straconego! Możesz posiekać mleczną lub gorzką czekoladę i zastąpić nią cukierki :).

Sposób przygotowania:
Masło rozpuść i ostudź. Piekarnik nastaw na 170 stopni. Do jednej miseczki wsyp proszek do pieczenia i mąkę. W drugiej zmiksuj przygotowane wcześniej masło, cukier. Dodaj do tejże miseczki białka i żółtka, olejek waniliowy i sól. Dokładnie wymieszaj. Cały czas mieszając, stopniowo dodawaj mąkę. Na koniec wsyp cukierki. Uformuj ciastka. Schłódź je w zamrażarce (5 minut wystarczy). Następnie przełóż je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piecz około 10 minut (muszą urosnąć i nabrać złocistego koloru). Środek powinien być miękki. Zostaw do ostudzenia. 
Smacznego! 


Mam nadzieję, że notka się spodobała :) Czekam na komentarze. Pozdrawiam i życzę udanych ferii tym, którzy są w ich trakcie lub mają je dopiero przed sobą, a tym, którzy już je skończyli, no cóż, zapału do nauki.
Heavy

niedziela, 1 lutego 2015

W azjatyckim stylu - na sportowo

Mam prosbe, czy moglabys napisac notke na temat 'Azjatyckiej Mody'? Tylko nie chodzi mi o takie slodkie ubranka i wgl. Tylko taki bardziej 'Swag Asian Style'. Chodzi o taki styl gdzie sie nosi bluzy, spodnie drseowy albo rurki.
Chcialabym zebys napisala jakie ubrania wybierac, jakie dodatki i jak to polaczyc zeby to jakos wygladalo. Najlepiej by bylo gdybys napisala jak ubierac sie w Zime, Lato i inne pory roku.
Bede bardzo wdzieczna i szczesliwa jesli zrobisz ta notke jak najszybciej.

- MinGi



Droga MinGi,
dobrze wiesz, że ilością zdjęć, jakie dodałaś utrudniłaś mi nieco zadanie, zwłaszcza, że Azja to nie moje klimaty i nie do końca znam się na tym stylu, mimo to podjęłam się wykrzesania jakiejkolwiek odpowiedzi ;-) Poniżej możesz zobaczyć efekt mojej pracy - zapraszam do czytania.



OGÓLNIE O STYLU:
Nie wiedziałam, w ogóle jak podzielić notkę, więc postanowiłam podzielić ją na dwie części - pierwsza to ogólne zasady ubioru, a druga - przykładowe stylizacje.
Pierwsze, co rzuciło mi się, gdy obejrzałam zdjęcia to dużo ubrań oversizowych, szczególnie bluz, koszulek, kurtek, swetrów. Są to stylizacje stonowane, a jeden z elementów bazowych jest totalnym kontrastem (na którymś zdjęciu turkusowa kurtka). Ale o kurtkach napiszę później. Teraz zajmijmy się dołami - najczęściej są przylegające - rurki, legginsy, dresy, ale nie tylko. Można spotkać również dżinsy typu boyfriend, które teraz bardzo łatwo dostać w sieciówkach. 


Oprócz tego dziewczyny często ubrane są w męskie ubrania - takie typowe chłopczyce, o których notka na blogu kiedyś była (klik). Krótka porada: jeżeli masz zamiar kupić ubranie stylizowane na męskie - zajrzyj lepiej do działu męskiego, można dostać tam je o wiele taniej. Oprócz tego możesz kombinować z warstwami ubrań - mam nadzieję, że wiesz, o co chodzi ;) Buty to zazwyczaj obuwie sportowe takie jak adidasy, tenisówki lub trampki. Jeżeli chodzi o biżuterię i dodatki - jest to raczej absolutne minimum. Małe dodatki mogą zaginąć w tych oversizowych ubraniach, dlatego lepiej wybierać większe, bardziej widoczne dodatki. Myślę, że duże zegarki, wielkie torby w sportowym stylu, okulary o dużych oprawkach oraz plecaki i czapki bejsbolówki oraz beanie sprawdzą się tutaj bardzo dobrze.


PORA ROKU A STYLIZACJA


Właściwie to nie widzę sensu opisywania każdej pory roku osobno. Wiem, że o to prosiłaś, więc po prostu ograniczę się do minimum. Wiosną lub jesienią możesz pokombinować w stylizacjach z legginsami lub połączyć jeasnowe szorty z rajstopami. Zimą lepiej zdecydować się na dżinsy - wiadomo, że będzie w nich cieplej. Latem natomiast najlepszym pomysłem będą sportowe szorty w kolorowe wzorki lub po prostu w odjechanych barwach. W każdej porze roku idealnie sprawdzą się oversizowe koszulki i topy. Jednakże kolejne warstwy dobrze dopasować do pory roku. Wiosną i jesienią, gdy nie jest zimno - możesz spróbować nosić grube, wielgachne bluzy.


W Internecie znajdziesz masę typowo hipsterskich bluz, które pasują do takiego stylu. Zimą jednak lepiej założyć na to kurtkę - fajnie wpasują się tutaj narciarskie kurtki lub po prostu wiatrówki w różne wzory.

Jeżeli chodzi o buty - wiadomo, że sportowe. Pisałam o tym, jednakże zapomniałam o propozycji na zimę. W naszej cudownej Polsce niektóre zimy da radę przechodzić w adidasach, ale nie wszystkie. Dlatego z mojej strony propozycja - w ten styl dobrze wpasują się buty Timberki - modne w tym sezonie, a dla odważniejszych polecam emu, jednakże wiem, iż nie każdy trawi te buty.


Sama przyznam, że jakieś 6 lat temu podobały mi się , teraz należą do znienawidzonego obuwia. To chyba na tyle. Zapraszam do obejrzenia stylizacji, które sama przygotowałam. Enjoy!



Wiem, że musiałaś długo czekać na odpowiedź, ale, czytelniczki, zrozumcie, my też mamy swoje życie, mamy szkoły, przyjaciół i nie myślcie, że jesteśmy szczęśliwe siedząc 24 na dobę przed komputerem. Też chcemy odpocząć. A niewdzięczność niektórych osób demotywuje. Wolałybyście żeby nie było bloga, skoro tak narzekacie? Wiem, że Cocalotte ochrzani mnie za opierdzielanie Was, ale w sumie już mi wszystko jedno. Odpowiedzieć na jakiekolwiek pytanie źle, nie odpowiadać - też niedobrze. Z pozdrowieniami, 
Heavy.

Cytaty

Hej.! Macie jakieś pomysły, co ciekawego można zrobić z cytatami.? Tzn. jakieś dekoracje do pokoju czy ozdoby czy coś .:)
Bardzo dziękuję i pozdrawiam.!
Kaliaa

Droga Kalio!
Na samym początku nie miałam pomysłu na odpowiedź dla Ciebie, później jednak zauważyłam, że cytaty
otaczają nas wszędzie - czasami nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Podsumujmy ten temat i zobaczmy, gdzie możemy wykorzystać sentencje i różnego rodzaju napisy!


Tutaj mamy pole do popisu. Prezentem może być album ze zdjęciami, w którym będą ulubione cytaty, które będą opisywały zdjęcia, sprawiały, że staną się one wyjątkowe.

Cytaty możemy napisać na ozdobnym papierze, wydrukować w dużym formacie, bądź napisać na kartce z zeszytu i powiesić w widocznym miejscu. Może to być cytat, sentencja bądź napis, którym chcemy kierować się w życiu i który będzie nas wspierał.

Możemy wykonać stojący napis, który będzie zdobił miejsce nad kominkiem bądź komodę.

Możemy na ścianie namalować interesującą nas sentencje, która będzie głównym punktem w naszym domu, ozdobą, którą chcemy wszystkim pokazać.

Jeżeli naprawdę lubimy cytaty, możemy stworzyć grę. Na jednej kartce piszemy autora, na innej jego słowa. Naszym zadaniem jest odpowiednie dopasowanie. Możemy również przerobić to na kalambury, jednak wtedy jest wymagana znajomość wielu cytatów przez innych graczy.

Kup zwykły notatnik i tam zapisuj cytaty, które w jakiś sposób odzwierciedlają Ciebie, podobają Ci się lub dobrze brzmią. Po dłuższym okresie czasu zobaczysz czy to co kiedyś Cię interesowało nadal jest dla Ciebie ciekawe. Po za tym to będzie wspaniała pamiątka na starość.Możesz również stworzyć taki zeszyt wspólnie ze znajomymi. Dzięki scrapbooking'owi możesz zrobić wspaniałą okładkę a zeszyt położyć w widocznym miejscu - element ozdobny gwarantowany ! Taki zeszyt może być również prezentem.

Wydrukuj pozytywny cytat, który sprawi, że ludzie się uśmiechną na kartkach a następnie chodź po ulicy i rozdawaj jak ulotki - z pewnością wielu ludzi uśmiechnie się po jego przeczytaniu i sprawisz, że ich dzień będzie ciut lepszy :)


To chyba wszystko, co przychodzi mi do głowy w związku z cytatami. Wiele osób ma je teraz na osi czasu na Fb także to też jest pewien rodzaj ozdoby. Mam nadzieję, że chociaż trochę Cię zainspirowałam i stworzysz coś do swojego pokoju.
Pozdrawiam,
Miosza.

niedziela, 18 stycznia 2015

KK: „Zabójcza Przyjaźń”

Tytuł: Zabójcza Przyjaźń (A killer among friends)
Reżyseria: Charles Robert Carner
Gatunek: dramat
Produkcja: USA
Premiera: 1992r.

   Nastoletnia Jenny ma wszystko; kochającą rodzinę i przyjaciółki. Jednak pewnego dnia ktoś ją zabija... Sprawca jest nieznany. Ellen, przyjaciółka głównej bohaterki, zamieszkuje w jej domu. Dziewczyna próbuje pogodzić się ze śmiercią przyjaciółki i wesprzeć matkę Jenny.

  Film nie jest ani nowy, ale nie też aż taki stary. Wybrałam go, ponieważ według mnie jest warty obejrzenia. Jako, że w swoim dziale nie mam nic do napisania, dlatego uważam, że film o przyjaźni będzie łączył się z moją kategorią, w której udzielam porad.

   Jenny jest ładną nastolatką, za którą oglądają się chłopaki. Ma kochającą mamę i beztroskie dzieciństwo. Szanuje rodzinę i zawsze próbuje postąpić właściwie. Pociesza Ellen, która ma chłopaka i zajmuje się dzieckiem. Jest samodzielna. Główna bohaterka obiecuje dziewczynie przyjaźń aż do końca swojego życia, ryjąc te słowa na drzewie nad rzeką. Wydawałoby się, że nie można się przyczepić do Jenny, ale komuś jednak zalazła za skórę... Parę niefortunnych zdarzeń przyczyniło się do zachwiania przyjaźni. Film przedstawia jak zazdrość może prowadzić do nieoczekiwanych zakończeń. Jak wielką nienawiścią możemy pałać do przyjaciół za jakąś sytuacje. I jak wiele mogliśmy się pomylić, nie rozmawiając z nim przedtem... Ufając tylko naszym oczom. Przyjaźń nie jest prosta i trzeba najpierw nauczyć się być przyjacielem. 

   Scena śmierci aż do prawie samego końca nie jest wyjawiona oglądającym. Dzięki temu nie wiemy, kto dokładnie się jej dopuścił i w jaki sposób to zrobił. Dostajemy tylko informacje, że Jenny ginie w rzece, podtopiona przez drzewo. Wyglądałoby to z pozoru na zwykły przypadek... Zwłaszcza, że ślady w rzece się zmyły i nie ma nikogo, kto mógłby powiedzieć coś na ten temat. Jednak prawda jest o wiele bardziej przerażająca.

   Film oprócz przyjaźni pokazuje również miłość, jaka może powstać między dzieckiem a rodzicem i jak bardzo jest ona ważna dla dobrego rozwoju. Nie tylko niemowlę potrzebuje rodzinnego ciepła i wsparcia rodziców. Dojrzewający nastolatek zaczyna mieć własne problemy i nie do końca potrafi sobie sam z nimi poradzić. Potrzebuje miłości od rodzica, poczucia bliskości i tego, że komuś na nas zależy. Nie wystarczą tylko relacje przyjacielskie, bo to właśnie w domu mieszkamy zwykle przez co najmniej osiemnaście lat z rodzicami. Ktoś musi nas wychować, pokazać jak powinniśmy postępować, czasem podesłać drobną radę. Carner doskonale odzwierciedlił uczucia Ellen, która nie miała takiego szczęścia jak Jenny. Gdy Ellen wprowadza się do domu Jenny, kiedy nie może pogodzić się ze śmiercią dziewczyny, dostaje od mamy swojej przyjaciółki, to czego nigdy nie miała.

   Moim zdaniem przedstawienie zamordowania Jenny zasługuje na pochwałę. Oglądałam ten film, kiedy miałam kilka lub kilkanaście lat i pamiętam jak wielkie zrobił na mnie wrażenie, ale i jak przeraził. Wielką rolę zagrały tu emocje, w których przeważała wściekłość i chęć zemsty za wszelką cenę, która wzmacniała adrenalinę, powodującą przypływ siły. Przedstawiany jest problem: co zrobić, kiedy mordują naszego przyjaciela, ale sprawców jest więcej? Poświęcić życie i ratować go, a może gapić się jak pozbawiają go życia i uciec, aby nie zajęto się nami? Wyrzuty sumienia dręczą nieubłaganie i kuszą, aby powiedzieć prawdę... ale co jeżeli sprawcami są również nasi przyjaciele?

   Zastanawiam się do czego mogłabym się tu przyczepić... Może do tego, że powody zabójstwa Jenny był dla mnie zbyt pochopne. Jednak emocjom nie potrzeba dużo, aby nie utrzymać nerwów na wodzy zwłaszcza w tak młodym wieku. Dziwi mnie również, że właściwie tylko jej dostało się za to, o co ją podejrzewano, a nie reszcie. Zwłaszcza, że to te osoby są winne tych czynów. Być może bardziej skupiono się na ukaraniu przyjaciela.

  Film powstał na faktach i uważam go za godny obejrzenia. Zdecydowanie spełnia rolę dramatu. Jednak w internecie mogłam znaleźć jedynie angielską wersje i bez napisów. Mimo wszystko polecam.

Pozdrawiam, Olka
---------------
Przy informacjach wstępnych wzorowałam się ze strony filmwebu.

środa, 14 stycznia 2015

KK:"Przepiórki w płatkach róży"

Autor: Laura Esquivel
Gatunek: Literatura współczesna
Ilość stron: 240
Rok wydania: 1989

Opis: Płatki róż należy obrywać bardzo ostrożnie, starając się nie ranić palców, bo oprócz tego, że jest to bardzo bolesne, zaplamienie płatków krwią może zmienić smak przepiórek. Jednak w tamtej chwili Tita zapomniała o bożym świecie i mocno ściskała róże, tuląc je do piersi. Pierwszy raz w życiu dostała kwiaty, poza tym – dostała je od Pedra! Ponieważ nie mogła ich zatrzymać, postanowiła wykorzystać je w potrawie, która – jak żadna inna – zaświadczy o jej uczuciach.

Tita kochała Pedra miłością gorącą i odwzajemnioną, niestety od początku było to uczucie skazane na niespełnienie. Jako najmłodsza córka w rodzinie, zgodnie z meksykańską tradycją, nie mogła wyjść za mąż. Jej obowiązkiem była opieka nad matką, a z czasem także rola głównej kucharki domu. Jedynie przez smak przyrządzanych potraw mogła wyjawić ukochanemu, co naprawdę czuje.

Przepiórki w płatkach róży to piękna opowieść o dwóch namiętnościach: do mężczyzny i sztuki kulinarnej. Miłość łączy się w niej z magią, a smak potraw budzi prawdziwe pożądanie.

Moim zdaniem: Ta książka jest magiczna. Nie jest to fantasy, choć każda strona zdaje się zawierać kolejne ukryte zaklęcia, których celem jest przeniesienie czytelnika w niezwykły świat Tity. Czasem przedstawione wydarzenia są zupełnie nierealne. Jednak ma to wyłącznie dobry wpływ na całe dzieło. Nadaje mu tego lekko baśniowego charakteru. Już od pierwszych linijek tekstu czytelnik poznaje niezwykłą historię, historię, która nie opiera się wyłącznie na słowach. Przesiąknięta jest ona również intensywnie oddziałującymi zapachami i smakami.

Co dziwne sama fabuła wydaje się być wręcz nieważna, ważny jest sposób opisania tego co się dzieje. Po raz pierwszy od dłuższego czasu przeczytałam książkę, nie dlatego że mnie wciągnęła, a dlatego że dostarczyła mi tak wielu wrażeń estetycznych. Pozycja ta w zupełności zaspokoiła moje zapotrzebowanie na piękno, nawet jeśli opisane sceny wcale nie należały do najmilszych. Czytanie jej jest jak oglądanie czegoś niezwykłego, obrazu lub widoku oraz odbieranie związanych z nim bodźców. Ważne są nasze zmysły, które otrzymują prawdziwą ucztę.

Najważniejszą rzeczą w książce wydaje się być jedzenie. Wskazuje na to już sam tytuł. To właśnie z tą drobną przyjemnością i wielką słabością wielu ludzi nieodłącznie związana jest główna bohaterka. Gotowane przez nią dania sprawiają wrażenie zaczarowanych. Nie tylko chciałoby się spróbować ich smaku, ale przede wszystkim móc doświadczyć związanych z nimi historii. Każdy przepis jest integralną częścią tekstu, a nie jedynie przerywnikiem czy dodatkową informacją. Mimo to wszystkie dania opisane są z niezwykłą, wręcz książkową dokładnością co w teorii daje możliwość ich odtworzenia. Niestety, wiele składników wydaje się być niedostępnych w naszej polskiej rzeczywistości.

Zakochałam się w tej książce. Być może całej historii nie należy brać na serio. Może ktoś stwierdzi, że jest tandetna lub nudna. Zapewne będzie miał rację, gdyż sądzę, że jest to jedna z tych pozycji, które albo się pokocha albo nawet nie doczyta do końca. Polecam ją jednak wszystkim dziewczynom, które gdzieś w głębi serca tęsknią za bajkami z dzieciństwa i otaczającą je magiczną aurą. Pozycja ta pozwoli na chwilę uwolnić się od rzeczywistości i zatopić w świecie, który emanuje pięknem, choć życie w nim często nie jest łatwe.

Ocena: 9/10


Pozdrawiam,
Nieuchwytna


Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x