niedziela, 31 sierpnia 2014

Jestem za bardzo wymagająca

Cześć Dziewczyny! :) 
Zastanawiałam się do jakiej kategorii pasuje mój problem i w końcu stwierdziłam, że kategoria "Psychologia" będzie najodpowiedniejsza. Mam 17 lat, po wakacjach będę uczennicą drugiej klasy liceum. Chodzi o to, że bardzo wysoko stawiam sobie- a co za tym idzie również innym- poprzeczkę. Mam dobrą pamięć, więc dużo wynoszę z lekcji. Przez to nie muszę poświęcać dużo czasu na naukę. Wystarczy, że przeczytam sobie temat, a właściwie już go umiem. W szkole dostaję głównie szóstki, sporadycznie piątki. Pierwszą klasę liceum skończyłam ze średnią 5.8. Była to najwyższa średnia w mojej szkole. Można by powiedzieć, że to super, świetnie, zwłaszcza, że wszystko łatwo mi przychodzi. A jednak każdy sprawdzian, kartkówka wiąże się u mnie z ogromnym stresem, bo wiem, że muszę dostać 6, czyli nie mogę się pomylić. Moje przyjaciółki (a właściwie to chyba dobre koleżanki- nie wiem jak je nazwać, bo nikogo nie dopuszczam do siebie zbyt blisko) nie są tak ambitne. Nauka ciężko wchodzi im do głowy, więc czasami nie uczą się wcale i często wyznają zasadę "byle na 2". Mówią mi, że gdyby były tak zdolne jak ja to wcale nie zaglądałyby do książek, bo by im się nie chciało. Znajomi, którzy nie mają wglądu w moje oceny nic nie wiedzą o moich wynikach. Nic nie podejrzewają, bo ciągle chodzę na imprezy, włóczę się po pubach, klubach, sama często organizuję domówki. W klasie jestem jedną z najbardziej rozrywkowych osób. Mam dużo znajomych, lubię poznawać nowych ludzi. Wiele osób dowiedziało się o moich ocenach dopiero na zakończeniu roku. Tak to tylko osoby z klasy były wtajemniczone. Wiele od siebie wymagam także w kwestii wyglądu.
Dawniej, jeszcze na początku gimnazjum miałam problemy z lekką nadwagą (BMI było w normie, ale miałam za dużo cm tu i ówdzie). Przed liceum baaardzo schudłam i teraz dużo ćwiczę, biegam i nie pozwalam sobie na kaloryczne jedzenie. Dbam też o cerę, włosy, paznokcie, starannie dobieram ubrania i makijaż żeby być jak najlepszą wersją samej siebie. Przeszkadza mi to, że moje koleżanki nie są tak ambitne jeśli chodzi o naukę, choć oczywiście wiem, że to tylko i wyłącznie ich sprawa. Ja przez to, że tyle od siebie wymagam często jestem nerwowa, wybucham. Przeszkadza mi to, że w znajomości z tymi dwoma koleżankami daję z siebie wszystko, często załatwiam nam transport na imprezy, jeżdżę z nimi gdzie tylko chcą i nigdy ich nie wystawiam, a one potrafią mnie wystawić pół godziny przed imprezą, stawiając mnie w kłopotliwej sytuacji (ostatnio przez nie zostałam bez transportu, który pierwszy raz od wieków w końcu same załatwiły). One nie traktują życia tak poważnie jak ja. Czasem, gdy jestem z nimi widzę, że dzwoni do którejś z nich telefon, a ona go olewa. Do obu dziewczyn strasznie trudno się dodzwonić i gdy ode mnie nie odbierają to wyobrażam sobie taką samą sytuację- że koleżanka leży sobie na łóżku, a telefon dzwoni na szafce obok i nawet nie chce się jej wstać, żeby go odebrać. Denerwuje mnie lenistwo i brak ambicji. Mi też często się nie chce, a mimo wszystko przemagam się i robię to przed czym się wzbraniałam. Po prostu wiem, że zawsze musi mi się chcieć. Mieszkam tylko z mamą, która wychowuje mnie samotnie. Charakter mam w stu procentach po niej, jesteśmy identyczne pod każdym względem (jeśli chodzi o charakter). Ona też bardzo dużo wymaga od siebie i od innych ludzi, w tym ode mnie. No i jest sama, mimo że dawniej kręciło się wokół niej wielu mężczyzn, a teraz po prostu odstrasza ich swoim zimnym zachowaniem. Do mnie też pisze wielu chłopaków, bo przyciąga ich być może moja uroda, ale gdy trochę ze mną popiszą lub spotkają się, zwykle uciekają w popłochu, bo wydaje im się, że nie sprostają temu zadaniu. Niektórych chłopaków sama od razu odrzucam, bo wkurza mnie prostactwo i brak ambicji. Ostatnio pisałam z chłopakiem, który w którymś momencie wspomniał, że "jest w zawodówce, bo nienawidzi nauki". Krew mnie zalała. Pomyślałam sobie: "to co ty będziesz w życiu robił?". Ostatnio spotykałam się z młodym lekarzem i było super, on był ambitny, oczytany, nie to co chłopcy w moim wieku. Jednak nam nie wyszło, bo on myśli już o rodzinie, ustatkowaniu się, a ja mam dopiero 17 lat. Boję się, że tak jak mama nikogo nie będę miała, bo za dużo wymagam od ludzi. Ale to nie jest tak, że szukam dziury w całym, mi po prostu autentycznie przeszkadzają niektóre ludzkie zachowania i nie mogę wytrzymać. Przepraszam za ilość tekstu, ale chciałam jak najdokładniej opisać problem. I proszę- nie piszcie mi tylko: "przestań od siebie tyle wymagać" itp, bo ja po prostu źle się czuję, gdy nie jestem najlepsza, a tak to jest to coś, co mnie wyróżnia spośród innych. 
— Ania, 17 lat.


Droga Aniu!
Nie zamierzam pisać Ci „przestań od siebie tyle wymagać”, bo dobrze, że to robisz i dążysz do doskonałości. Dzięki temu możesz dojść do czegoś w życiu, masz najwyższe stopnie, o których większość społeczeństwa może sobie tylko pomarzyć, zdasz z pewnością dobrze maturę i dostaniesz się na studia bez problemów. To bardzo dobrze, że dbasz także o swoją figurę i zdrowy, ładny wygląd. Twoja wymagająca mama na pewno jest z Ciebie dumna i szczęśliwa, że ma tak zdolną i piękną córkę. Ty także powinnaś się z tego cieszyć. A jednak tego nie robisz. 
Zamiast tego przejmujesz się ciągle tym, że musisz być idealna. Musisz być najlepsza, musisz wyróżniać się z tłumu. Twoje ambicje są po prostu niezdrowe. Narażasz się na życie w ciągłym stresie i współzawodnictwie, co nie jest dobre dla Ciebie i Twojego organizmu. Możesz w końcu zatracić się w tym wszystkim, stać się jednym wielkim chodzącym kłębkiem nerwów. Odstraszysz takim zachowaniem i stanem ludzi, jeśli nie robisz tego już w tej chwili. Powinnaś pozwolić sobie chociaż na chwilę odpoczynku i wytchnienia, aby nie zamęczyć się w ciągłej pracy nad byciem doskonałą.
Zastanawiam się czy powinnam to określić kompleksem wyższości czy niższości, ale nie znam Twojej historii. Zastanów się przez moment, czy coś w dzieciństwie spowodowało ten Twój stan? Czy może dzieci w podstawówce/gimnazjum nie lubiły Cię, przezywały, były dla Ciebie niemiłe? Czy może chodzi o tą nadwagę, która tak naprawdę nadwagą nie była (skoro BMI było w normie)? Znajdź w sobie to coś, co napędza Cię do ciągłego działania i co odbiło się na Twojej psychice, bo właśnie to ciąży Ci najbardziej. A może mama cały czas za dużo od Ciebie wymagała, a Ty, chcąc się jej przypodobać, robiłaś dosłownie wszystko, co mogłaś? Pomyśl przez chwilę nad tym i postaraj się wyrzucić z siebie te przykre wspomnienia. Nie jest to łatwe, ale pomoże Ci w życiu w zgodzie ze sobą i swoimi potrzebami. 
Teraz zastanówmy się nad Twoimi kontaktami z innymi ludźmi. Gdy przeczytałam tylko Twoje pytanie, zaczęłam się zastanawiać to co to za koleżanki, które Cię wystawiają? Wydaje mi się, że są po prostu wygodne i wykorzystują Cię do swoich celów, bo wiedzą, że Twoje ambicje i tak wezmą górę i załatwisz wszystko jak najlepiej potrafisz. Może nie są one dla Ciebie najlepszym towarzystwem? Jeśli jednak chcesz utrzymywać z nimi kontakt, zdobądź się na szczerą rozmowę i wyjaśnij dobitnie, że nie podoba Ci się to, jak one traktują waszą znajomość. Jeśli nic sobie z tego nie zrobią – po prostu je zostaw i znajdź sobie lepsze towarzystwo. Po co psuć sobie nerwy? Podobnie ja zrobiłam z moją koleżanką, która nigdy nie miała czasu na spotkania, zawsze miała wymówkę, żeby się akurat nie zjawić. Ewentualnie wychodziła „na chwilkę” i wracała po dwóch godzinach, a my byłyśmy jej potrzebne tylko wtedy, kiedy miała jakiś problem. To jest toksyczna znajomość i albo trzeba ją wyleczyć szczerą rozmową, albo się odciąć i nie psuć nerwów. 
Pomijając Twoje koleżanki. O ile bardzo duże wymagania co do siebie ostatecznie ujdą w tłoku, o tyle co do innych powinnaś mieć mniejsze. Nie możesz oczekiwać, że wszyscy będą uczyć się tak samo jak Ty i również będą idealni. Spójrzmy na to logicznie – musisz być od nich lepsza, ale oczekujesz, aby byli dokładnie tak samo doskonali jak Ty. Czy to się ze sobą nie kłóci? Nie wymagaj tyle od społeczeństwa. Spójrz, gdy jesteś mała chcesz robić wszystko, chociaż nie umiesz, a i tak Ci nie pozwalają. Gdy jesteś dorosła musisz robić wszystko, chociaż nie chcesz i nie możesz sobie pozwolić na zbyt wiele rozrywki. Na emeryturze nie możesz wiele robić, bo wiek Ci nie pozwala i nie jesteś za bardzo w stanie cieszyć się życiem. Więc kiedy w końcu można robić to, co się chce? Właśnie w wieku nastoletnim. Większość młodzieży jest leniwa i jej się po prostu nie chce wziąć w garść – i jest to jak najbardziej normalne, każdy to przechodził. Nie każdy potrafi się zmobilizować do działania. Brakuje Ci wyrozumiałości co do innych i musisz nad tym popracować. Musisz, ponieważ jeśli znajdziesz jednak w przyszłości tego wymarzonego partnera, który się nie przestraszy, będziesz także wiele wymagała od dzieci, które potem mogą mieć do Ciebie żal o to, że nigdy nie byłaś z nich zadowolona. Nie przelewaj swoich ambicji na innych ludzi.
A ponadto – nie szukaj partnera na siłę. Chłopak zawsze się znajdzie. I jeśli chcesz znaleźć kogoś na stałe, kieruj się raczej rozumem, nie sercem.
Mam nadzieję, że posłuchasz moich rad. Psychiki i przyzwyczajeń nie da się zmienić tak jak makijażu – raz dwa i po krzyku, a trzeba nad nią pracować, więc nie jest to łatwe. Wierzę jednak, że dasz radę.
Pozdrawiam,
Luna

7 komentarzy:

  1. Dziękuję! :*** Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu, mam nadzieję, że pomogłam. ;)

      Usuń
  2. Droga Luno! Nie rozumiem tego zdania: "I jeśli chcesz znaleźć kogoś na stałe, kieruj się raczej rozumem, nie sercem." Mogłabyś rozwinąć tą myśl? Może jestem w błędzie ale zawsze wydawało mi się, że miłość i związek to bardziej sprawa serca, a w drugiej kolejności rozumu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, miłość to sprawa serca. Miłość tak, ale nie małżeństwo - według mnie. Po obserwacji kilku "udanych" małżeństw doszłam do wniosku, że potem miłość przemienia się w przyzwyczajenia a z czasem może nawet i zanika i polega się na cechach charakteru i umiejętnościach partnera. I tak właśnie powstają znużone, narzekające na własnych partnerów małżeństwa.
      To są głównie moje przemyślenia i obserwacje. Nikogo nie zmuszam do słuchania ich. W końcu każdy ma swój rozum i każdy robi tak, jak uważa za słuszne. ;)

      Usuń
  3. Dziękuję za odpowiedź! Lubię porównywać stanowiska różnych osób w tej kwestii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, jak miło. Nie wiem, czy owa autorka pytania, Ania tu jeszcze wpada, ale chcę tylko powiedzieć, że wiem jak się czujesz, bo czytając twoją wiadomość coraz mocniej uświadamiałam sobie jakie jesteśmy podobne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, wpadam tu i będę tu wpadać :) Ania

      Usuń

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x