czwartek, 11 listopada 2010

Brzydkie paznokcie u stóp

PYTANIE:

''Pomocy! Od dziecka brałam ręce do buzi i gryzłam paznokcie ... U rąk i (!) nóg. Obgryzania u rąk już się oduczyłam, ale gorzej jest z paznokciami u stóp... Sa takie lekko żółte, nierówne. OKROPNE! Nie wiem co zrobić .. Teraz są wakacje, jest gorąco a ja nie moge nosić butów z odkrytymi palcami, klapek .. tylko musze nosić balerinki itp. A mnie to strasznie męczy, bo mi jest w nich gorąco ;( Pomóżcie coś.~PaZnOkIeTkA''

 
Droga Paznokietko!

Długo zastanawiałam się jak Ci doradzić iż wydaje się to oczywiste, że trzeba zapuścić paznokcie i nadać im odpowiedni kształt. Jednakże uznałam, że najlepszym wyjściem byłaby wizyta u kosmetyczki. Jeżeli nie możesz sobie pozwolić to najlepiej zrób to sama ^^ Kup pilniczek i małe nożyczki. Obetnij paznokcie na równo, a brzegi wypiłuj by były równe i gładkie. Powiedziałaś, że masz żółte paznokcie. Zapewne jest to spowodowane lakierami lub brakiem jakieś witaminy. Najlepiej  wybierz się apteki  lub lekarza. Jeżeli chcesz
jedynie żeby były ładne to pomaluj np. lekko różowym lakierem.

Powodzenia Tiny

Nie zachowują się jak przyjaciółki..


Hej. Pozdrawiam wszystkie autorki iczytelniczki NBS :) Ale przejdę do problemu... ale od początku. Aktualniechodzę do 2 gimnazjum. Przyjaźnię się z X i Y od 4 klasy szkoły podstawowej. ZX siedzę w ławce na większości przedmiotów, za to z Y raczej nie, ale mamydobre kontakty. Nasza trójca generalnie bardzo się lubi. Lubimy żartować naprzerwach, dużo się śmiejemy. Jak już mówiłam bardziej przyjaźnię się z X, aleostatnio X i Y strasznie się na mnie "uparły". Jak podchodzę doreszty dziewczyn z klasy to mam wrażenie, że X i Y mnie obgadują, że nie chodzęz nimi tylko z dziewczynami z klasy, a je zostawiłam. Coraz częściej mniekrytykują. Mówią, że wkurza ich moje zachowanie. Oczywiście, nie mówię, żeciągle to robią, ale ostatnio się to nasiliło strasznie. Ok, rozumiem jakjeszcze zwracają mi uwagi jak jesteśmy same, ale czasem mam wrażenie, żezwyczajnie chcą mi zrobić na złość przy ludziach. Wyśmiewają się ze mnie... Takw ogóle to ostatnio zauważyłam z koleżanką z klasy, że X bardzo lubi takiegojednego kolegę z klasy. Ta koleżanka mi powiedziała, że obserwuje X na lekcjachi wyszło, że X patrzy się ciągle na niego. Sprawdzałam, rzeczywiście chyba jejsię podoba. Na przerwach X i Y o nim gadają. Jak ktoś coś mówi, to ja tozazwyczaj komentuję, wiadomo... więc X i Y np. na przerwach mówią o nim "oZ przyszedł do szkoły, na poprzednich lekcjach go nie było", więc ja mówię"o, no rzeczywiście" i co teraz wyszło? X i Y mówią, że ja się w nimkocham, bo ciągle o nim mówię ;/ Wtedy się załamałam! Smutno mi się straszniezrobiło, że takie rzeczy mi mówią i to czasem przy ludziach. Do tego ja jestemosobą, która nie umie się odgryźć. Nie umiem rzucić jakiegoś dobrego tekstu,żeby je zamurowało. Proszę, pomóżcie mi, bo ja już nie wiem co mam robić.Zostawić to ich nie zostawię, bo zaraz będą się pytać czy mam na nie focha ibędę im musiała wszystko wyjaśniać, a ja nie lubię się generalnie obrażać,wyjaśniać czegoś. Dodam także, że X mnie wkurza, bo ona wiele rzeczy ode mniekopiuje! Mam już tego dość! Przykład? Ja raczej nie boję się opinii ludzi i wogóle, więc jeszcze do niedawna ubierałam się w męskie ciuchy. I X oczywiściezaczęła robić to samo. W tym roku zmieniłam styl i X oczywiście także. Niemówię, że na taki sam, ale zaczęła znowu chodzić w dopasowanych rzeczach jakja. Kiedyś kupiłam pieszczochę, więc X też sobie ją kupiła. Jak słucham jakiśpiosenek na przerwach to pyta się mnie od razu jaki to tytuł (chociaż nawet jejnigdy nie słyszała) i na drugi dzień już ją ma na telefonie i lansuje się naprzerwie. Podsumowując xD ja staram się odnaleźć swój styl itp., a X ode mniewszystko kopiuje. I jak one coś robią to później mówią, że ja to robię. To jestjuż nawet śmieszne! I na koniec pytanie: co mi radzicie? Przyjaźnić się z nimi?Dodam, że w naszej klasie jest bardzo mało dziewczyn, a tamte raczej nadają siętylko (jakby to brzydko powiedzieć) na plotki. Czasem z nimi gadam, alewiecie... Do X i Y się już jakby przyzwyczaiłam... to z nimi chodzę naprzerwach najczęściej... W ogóle jak myślicie: czy z X i Y traktują mnie jakprzyjaciółkę? Bo ostatnio mam wrażenie, że nie. I zdaje mi się, że X nie ma sięna kim wzorować i mnie tylko wykorzystuje. Kopiuje mnie i wie, że nic jej za tonie powiem, bo jesteśmy przyjaciółkami itp. Co myślicie na temat całej tej "przyjaźni"?Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź. 

~RapeMe 



  


Kochana!
 Bardzo dobrze Ci się wydaje. Dziewczyny nietraktują Cię jak przyjaciółkę. Czy nie czujesz się przez nie wykorzystywana?Jak dla mnie one strasznie udają. Z jednej strony dobrze Wam razem, jednak onecały czas się czegoś czepiają, obracają niektóre sytuacje w niekorzystny dlaCiebie sposób oraz jak pisałaś, nawet kopiują Twój styl. Koniecznie trzeba cośz tym zrobić, bo nie jest to przyjemne i pewnie źle się z tym czujesz.
 Twoje przyjaciółki (w szczególności X) kopiująTwój styl, bo jesteś dla nich autorytetem i chcą brać z Ciebie przykład! Przezto są zazdrosne, czują się przy Tobie gorsze i zachowują się w stosunku doCiebie oschle i nie fair (to jest tylko i wyłącznie moja hipoteza).
 Myślę, że pierwszym krokiem jest szczerarozmowa. Spotkaj się z X i Y po szkole. Najlepiej w domu, aby nie miały pola dopopisu. Zacznij od skomentowania całej tej sytuacji. Przede wszystkim powiedzim, jak się czujesz. Pamiętaj, bądź ostrożna i delikatna. Wytłumacz im, że niejesteś ich własnością i możesz się spotykać z kim tylko chcesz (kwestiaobgadywania). Wydaje mi się, że dziewczyny są o coś zazdrosne. To tłumaczy ichdotychczasowe zachowanie, dlatego myślę, że warto poruszyć tę sprawę. Zapytaj,czy Twoje przypuszczenia są słuszne. Jeśli tak, dowiedz się dlaczego i wspólniespróbujcie to zmienić.;) Sądzę, że nie powinnaś robić koleżankom zbyt dużychwyrzutów, ponieważ może je to zdenerwować i tylko jeszcze bardziej pogorszyćsytuację.
 Jeśli rozmowa zawiedzie, bądź dla nich takasama. Po każdym niemiłym tekście, odgryzaj się. Na przykład na zdanie:„okropnie dziś wyglądasz, coś Ty robiła?!”, odpowiadaj, że na pewno lepiej odnich i niech dadzą Ci spokój. Możesz również stwierdzić, że było to bardzo niena miejscu, jest Ci z tego powodu przykro i prosisz, aby więcej tak niepostępowały. Zrobi im się głupio i następnym razem ugryzą się w język.
 Jeżeli to również nie poskutkuje, zacznij jeignorować. Wiem, że tego nie chcesz, ale może właśnie to otworzy im oczy.Dzięki temu, dziewczyny będą chciały Cię wysłuchać, dowiedzieć się dlaczego. Imoże właśnie wtedy postawią siebie na Twoim miejscu i zrozumieją, o co chodzi.Czasem rozłąka może zdziałać cuda. Ludzie nabierają dystansu do siebie,zauważają potrzeby drugiej osoby.
 W ostateczności zakończ znajomość z nimi.Jeszcze o tym nie wiesz, ale ona Cię wyniszcza i z czasem zaczniesz siebieobwiniać o wszystko, będziesz zestresowana, skupisz się tylko na nich i przestanieszzauważać inne osoby, a X i Y nadal się nie zmienią. Tak już jest w życiu, żetrzeba iść do przodu. Poznasz wielu ludzi, poza tym wokół siebie też masz ichdużo! Jeśli dziewczyny naprawdę mają takie być, lepiej odpuść to sobie. Coś imnie pasuje w Tobie, nie mają odwagi o tym porozmawiać. Oczywiście grają napoziomie tchórzów. Dlatego jeśli wszystkie inne wyjścia zawiodą i nic już niebędziesz mogła zrobić, odetnij się. Obudzą się wtedy, zobaczą jak cennąprzyjaźń straciły. Nie mówię, że nie da się tego naprawić.;)
 Co do kopiowania stylu. Możesz wprostpowiedzieć, co o tym sądzisz. Zazwyczaj osoby takie jak X nie widzą problemu,dlatego moim zdaniem powinnaś zastosować inne rozwiązanie. A mianowicie. PodsuwajX fałszywe tropy. Codziennie zmieniaj swój ubiór i przeskakuj z kwiatka nakwiatek, to znaczy: jednego dnia ubieraj rockowe ciuchy, drugiego zwykłe,codzienne, następnego jeszcze inne, ale tak, żeby X za Tobą nie nadążała. Pojakimś czasie powinna się tym znudzić i znaleźć kogoś innego, na kim mogłabysię wzorować. Możesz również zaproponować jej wspólne zakupy. Pokazać ubrania,które do niej pasują. Jeśli ją tym zainspirujesz, będzie wiedziała, co nasiebie zakładać i przestanie być „Twoim kolonem”.:)
 Więc podsumowując: szczerze porozmawiaj o tymz koleżankami. Porusz wszystkie kwestie, wyjaśnij. Naprawdę rozmowa możezdziałać cuda!
 Bądź silna i trzymaj się!:*
 Margaret

poniedziałek, 8 listopada 2010

Przyjaciółka kręci z moim byłym chłopcem.


Wyjechalam za granice z rodzicami, poznalam tutajwspanialego chlopaka bylma z nim okolo roku i nasz zwiazek sie rozwalil. w tymczasie mialam "mam" przyjaciolke. Kotra zna go i mnie. Zawsze mimowila a zrob tak a zrob tak, zeby bylo miedzy wami lepiej, kiedys weszlam doniej na gg do archiwum i przeczytalam jak z nim pisala. Pisala ciagle tam" jaka to zla jestem, ze ja olewam, ze sie zmienilam" wszystko zle cotylko moglo bys na mnie. Postanowilam to zostawic w spokoju.. Ona zaczela sie znim spotykac, niby mowiac mi ze to jej "przyjaciel" ciagle nibypomagala jak go odzyskac lecz ostatnio zrobilo sie to juz wkurzajace, leczkiedy go spotykamy na miescie ona sie rzuca mu na szyje i wogole, dzwonia sobierazem,spotykaja sie i co gorsza ona sie z nim calowla na imprezie. O czym mipozniej powiedziala. Gdy ja jej mowie ze mnie denerwuje jak ona sie co do niegozachwuje bo dobrze wie jak on mnie skrzywdzil. to ona tlumaczy ze to jejprzyjaciel i ona ma do tego prawo i on ma prawo miec przyjaciolki. MI jest z tymciezko i nie wiem jak mam z nia o tym porozmaiwac.. bo ciagle slysze od niej tosamo... "to moj przyjaciel" 
ale przyjaciolka nie powinna sie tak zachowywac.. 
wydaje mi sie ze ona hcce cos od niego, i probujemnie z nikm sklucic zanim pomoc. 
Osttanio do mnie mowila ze sie z nim spotyka terazna weekend " bo chca porozmawiac" jak ja mowie ze ide na impreze toona do mnie, a to ja sie zapytam XX - moj byly . czy on ze mna pojdzie na Diskosie zabawic. Skoro ty nie chesz isc ze mna. i ciagle ta sama gadka ;( 

Pozdrawiam. 
~Zaalamana ;( 

  

Droga Zaalamana!
 Wywnioskowałam, że ta dziewczyna Tobąmanipuluje. Z jednej strony chce Was pogodzić, jednak to tylko pozory, bo onama w tym jakiś głębszy cel. Moim zdaniem chłopak, którego opisałaś, podoba sięTwojej przyjaciółce. Jest o niego zazdrosna, dlatego chce Cię skrzywdzić ipokazać, że teraz ona ma z nim lepszy kontakt. Wasza kłótnia i rozstaniecałkowicie jej pasuje. Niby dąży do pogodzenia Was, jednak wcale tego nie chce.
 Przede wszystkim przestań słuchać jej rad. Doniczego one nie prowadzą, a przez nie jeszcze bardziej komplikuje Ci życie. Róbto, co uważasz za słuszne.;)
 Myślę, że powinnaś wszystko wyjaśnićprzyjaciółce. Powiedz, że ten chłopak bardzo Cię skrzywdził i boli Cię, żeteraz ona się z nim zadaje. Poproś, aby powiedziała Ci, jak jest naprawdę.Zapytaj, czy ona coś do niego czuje. Spróbujcie wspólnie wybrnąć z tegoproblemu. Podam Ci parę rozwiązań, które moim zdaniem są najlepsze:
     Jeżeli chcesz nadal być z tym chłopcem, powinnaś uświadomić tokoleżance oraz jemu też. Dziewczynie powiedz, że nadal Ci na nim zależy iprzedstaw jasno swoje oczekiwania, jednak nie wymagaj zbyt wiele. Wystarczy, żedasz jej delikatnie do zrozumienia, że ma się zachowywać w stosunku do niegojak dobra kumpelka.;) Wtedy przeprowadź rozmowę z chłopcem i dąż do pogodzeniasię z nim.
      Możesz również patrzeć na dobro przyjaciółki. Jeśli chceszuniknąć konfliktów, po prostu obie dajcie sobie z nim spokój. Moim zdaniem tak będzie najlepiej.;)
     Jeżeli uznasz, że już nic Cię z nim nie łączy i za bardzo Cięskrzywdził, pozwól Twojej przyjaciółce utrzymywać z chłopcem dotychczasowe kontakty. Zapanuj nad zazdrością i pomyśl sobie, że nie był Ciebie wart, a w życiu spotkasz jeszcze wielu ludzi, którzy mogą zostać u Twego boku już na zawsze.;)
 Przede wszystkim porozmawiaj z przyjaciółką i wytłumacz, co czujesz. Ona musi zrozumieć Twoją sytuację, żeby cokolwiek zmienić. Przedstaw jak to wszystko odbierasz, może wtedy otworzą jej się oczy.Pamiętaj, że nie możesz żądać od koleżanki całkowitego zerwania kontaktu zchłopcem! Rozumiem, że boli Cię to, ale ona ma wolną wolę i może robić, cochce. Dlatego spróbuj o nim zapomnieć, skup się na tym, co naprawdę ważne orazna teraźniejszości. Mam nadzieję, że pomogłam, trzymaj się! Równieżpozdrawiam.:)
 Margaret

sobota, 6 listopada 2010

Życie przeszłością

Otóż problem dotyczy tego, że żyję przeszłością. Przykładem takiego zachowania jest np. to, że od czasu kiedy wróciłam z kolonii w Łebie wciąż myślę o niektórych wydarzeniach, ludziach, wyobrażam sobie na nowo sytuacje, w których brałam udział, tyle że w mojej wyobraźni są one takie jak ja bym chciała, np. na koloniach nie potrafiłam zachęcić do siebie pewnego chłopaka, a w moich wyobrażeniach tworzymy idealną parę. I tak jest zawsze, nie ważne czy po wyjazdach, czy po jakichś ważnych wydarzeniach. zamiast skupić się na teraźniejszości i przyszłości ciągle wracam do tego co było, mimo, że doskonale wiem, że tych sytuacji nie powtórzę. Nie wiem już jak sobie z tym dać radę, bo sama świadomie się ranię wspominając, np. tego chłopaka z kolonii, a doskonale wiem, że go w życiu więcej nie spotkam, bo on mieszka prawie 100 km ode mnie, poza tym na koloniach nie byliśmy jakoś specjalnie zżyci. Chciałabym przestać zadręczać się wspomnieniami i chciałabym przestać wymyślać te fałszywe historyjki, którymi nabijam sobie głowę i dobijam siebie. 

~ ta, co ma lekko wybujałą wyobraźnię





Moja Kochana!

Musiałam się długo zastanowić nad Twoim problemem, gdyż dotyczy on każdego z nas, a nawet mnie. Nigdy głębiej nie zastanawiałam się nad moimi myślami na temat przeszłości. Wychodziłam z założenia, że to co było nie wróci i nie da się tego w żaden sposób naprawić. Były dobre chwile, do których chce się wracać, ale i złe, o których nawet nie chcemy myśleć. Wydaje mi się, że Twoje wspomnienia stały się marzeniami, które choć wiesz, że się nie spełnią lubisz sobie powtarzać, bo podkoloryzowane są dla Ciebie miłe i podnoszą Cię na duchu. Nie jest to nic złego, jednak napiszę w tym temacie więcej, byś w sercu decydowała, co z tym zrobić.

Należy zawsze pamiętać o tym, że to co robimy dzisiaj, jutro jest już przeszłością. Zatem nasza przyszłość będzie oparta na tym co robimy teraz. Ciężko jest się od tego uwolnić, gdyż życie wciąż trwa i nie da się go zatrzymać. Należy nauczyć się łapać chwile i myśleć pozytywnie, aby nasza przeszłość zawierała jak najmniej złych wspomnień. Nie oznacza to jednak, że nasza przeszłość ma być kolorowa i bezproblemowa. Złe doświadczenia z przeszłości bardzo wpływają na naszą przeszłość. Są dla nas często przestrogą czego nie popełniać później, przed czym się przestrzegać. 

Ale zmierzając do sedna sprawy... Nie bądź więźniem własnej przeszłości! Nie rozpamiętuj wciąż tego co było, ponieważ najprawdopodobniej to się nie powtórzy. Twoje rozpamiętywanie przeszłości nie jest jednak groźne. Jednak w pewnym sensie robisz sobie krzywdę. Wspominasz chwile i dodajesz do nich rozmaite szczegóły, jednocześnie dając sobie nadzieję, że kiedyś to się zdarzy. Z czasem może się to nawet przerodzić w żal: "Dlaczego nie zrobiłam nic więcej by między nami zaiskrzyło?". Intensywne życie przeszłością doprowadza również do przyzwyczajenia emocjonalnego do nieistniejącego uczucia. Już tłumaczę o co mi chodzi. Otóż, myślisz o tym koledze, jako o swoim chłopaku przez cały czas. W końcu przyzwyczajasz się do tej myśli i ostatecznie tracisz szansę na prawdziwą miłość, która dzieje się tu i teraz, lecz przez wspomnienia jej nie dostrzegasz. 

Co zrobić aby przestać myśleć o wspomnieniach z przeszłości? Nie da się tego zrobić od razu, potrzeba do tego dużo czasu. Jednak są rzeczy, które możesz zrobić już dziś. Zamiast myśleć w kółko o pamiętnej kolonii, powiedz sobie, że prócz tamtego chłopaka, na świecie jest ich bardzo wielu i kiedyś spotkasz swojego jedynego. Musisz tylko wierzyć i czekać aż to nastanie, ponieważ z dnia na dzień u Twoich drzwi nie stanie facet Twojego życia. Skup się na rzeczywistości. Zapisz sobie na kartce to, co się wtedy zdarzyło i schowaj gdzieś głęboko. Zamknij ten rozdział życia raz na zawsze. Opisz wszystko o czym myślisz ze szczegółami - raz, a dobrze. Odkryj swoje życie na nowo. Znajdź sobie nowy obiekt zainteresowania, zapełnij swoje myśli jakimś czasochłonnym zajęciem. Po prostu nie myśl o tym i staraj się wykorzystać każdą chwilę, by potem tak o niej intensywnie nie myśleć. Pamiętaj, to jest już dawno miniona historia, a teraz trwa coś innego. Na dodatek... Nic nie stoi na przeszkodzie byś w następne wakacje również pojechała na kolonię i przeżyła świetną przygodę! :)

Na pocieszenie powiem, że jeśli nic z tych rzeczy Ci nie pomoże, te myśli po jakimś czasie znudzą Ci się i sama zapomnisz. Jednak jeśli Ci to przeszkadza, nie pozwól by to się dalej toczyło. 

Trzymam kciuki za Twoją silną wolę i pozdrawiam,
Siedmiokropka

Przekłuwanie nosa

Hej :) Na samym początku chciałam pozdrowić całą załogę NBS. Dziewczyny jesteście wielki :)
Teraz do mojego pytania ;] Od pewnego czasu chcę przekłuć sobie nos. Bardzo mi się podoba to ozdoba i też chciałabym ją mieć. Moja mama się na niego nie zgadza, ale ją da się przekonać :). Chodzi o to, że nie wiem czy podczas przekłucia kosmetyczka może mi coś uszkodzić i czy to bardzo boli. Boję się, że coś pójdzie nie tak. Jak wygląda przekłucie nosa?

~Mar-Mar

 

Droga Mar-Mar!
Przekłuć nos możesz przede wszystkim w salonie piercingu, rzadziej w gabinecie kosmetycznym (nie wszystkie mają taką ofertę). Jak rozumiem, chcesz mieć kolczyk w skrzydełku nosa, a ponieważ jest to chrząstka, nie powinno być bardzo bolesne (w przeciwieństwie do przegrody nosowej). Wszystko jednak jak zawsze zależy od Twojego progu odczuwania bólu. W niektórych specjalistycznych salonach można poprosić o miejscowe znieczulenie - wówczas w ogóle nie poczujesz samego przekłuwania i tylko gojenie się rany może dać Ci się trochę we znaki. Jeśli bardzo się obawiasz, spróbuj znaleźć odpowiednie miejsce, gdzie oferta obejmuje taką wygodę.
Co do tego odpowiedniego miejsca, pamiętaj, aby kierować się swoim bezpieczeństwem. Nie wybieraj byle jakich, niesprawdzonych budek z piercingiem, gdzie możesz nabawić się zakażenia lub innego świństwa, ani kosmetyczki, która tak naprawdę się na tym nie zna, posiada tylko odpowiedni sprzęt.
Jak w przypadku jakiegokolwiek naruszania Twojego ciała, nie powinnaś pozwalać robić tego komuś niedoświadczonemu, ponieważ faktycznie, zawsze może zdarzyć się jakiś wypadek. Musisz mieć pełne zaufanie do osoby, która będzie to robić, powinna więc mieć odpowiednie doświadczenie. Powierzanie tego koleżance byłoby głupotą. Jeśli jest to sprawdzona, wprawiona kosmetyczka, nie masz się czego bać. Do uszkodzenia może dojść zwłaszcza podczas używania pistoletu, który może rozerwać chrząstkę, stanowiąc zagrożenie dla Twojego zdrowia. Bez zachowania środków higienicznych i koniecznej dezynfekcji jest bardzo duże prawdopodobieństwo zakażenia. Wykonawca powinien nie tylko mieć kompetencje i być ostrożny, ale też używać jednorazowych rękawiczek, odpowiednio zdezynfekować skórę i przebić ją za pomocą jednorazowej, wysterylizowanej igły. Pamiętaj też o sprawdzeniu, czy kolczyk, który zostanie umieszczony w chrząstce Cię nie uczuli i poproszeniu o dokładne instrukcje, jak pielęgnować ranę po fakcie.
Po przekłuciu możesz odczuwać dyskomfort, uczucie bólu, delikatnego pieczenia, etc, kilka dni po zabiegu z rany może też delikatnie sączyć się krew. To wszystko to normalne objawy gojenia się tkanek. Nawet jeśli stwierdzisz, że rana już się zagoiła, a nie minie jeszcze odpowiedni czas, nie rezygnuj ze wskazanej pielęgnacji. Nie wyciągaj sztyftu przed upływem określonego terminu. Skrzydełka nosa goją się jednak łatwo, a po wyjęciu kolczyka zostaje niewielki ślad.

Jak wygląda przekłuwanie nosa?
Na początku odpowiednio przygotowany pierceman dezynfekuje miejsce przebijania. Opcjonalnie wkłada do nosa koreczek z waty. Następnie wbija igłę (z wenflonem lub bez), wkłada kolczyk i gotowe. Na końcu powinien Cię poinstruować, jak masz zajmować się nosem. Standardowo gojenie płatków nosa trwa od 2 do 3 miesięcy.

Kilka warunków bezpiecznej pielęgnacji:
- codziennie, raz dziennie, przemywa się miejsce przekłucia środkiem antybakteryjnym przy pomocy wacika kosmetycznego,
- wieczorem usuwa się zebraną wokół kolca wydzielinę,
- dwa razy dziennie smaruje się kolczyk odpowiednimi maściami, np. Tribiotic,
- nie wolno bawić się kolczykiem zanim ranka nie wydobrzeje,
- nie należy dotykać go brudnymi dłońmi,
- na czas gojenia trzeba zrezygnować z sauny, solarium i basenu.

Mam nadzieję, że znajdziesz tu wszystkie potrzebne Ci informacje, przekonasz mamę i cały zabieg przebiegnie gładko i przyjemnie ;).
Pozdrawiam serdecznie,
Megu.

Dobieramy podkład i korektor

Cześć dziewczyny. Mam nadzieję, że mi pomożecie. Jestem już w 3kl. gimnazjum, a nie potrafię się malować. Oczywiście, rzęsy czy powieki to lajcik, ale nic nie wiem o podkładach, pudrach i tych innych rzeczach. Czy mogłybyście napisać, jak skompletować swoją pierwszą kosmetyczkę? Z góry dziękuję i pozdrawiam :)

~Calla

 

Kochana Callu!

Jeśli dobrze go nakładamy i umiejętnie wykorzystujemy do podkreślenia zalet naszej urody lub ukrycia wad, makijaż może być prawdziwą ozdobą naszych twarzy. Co innego, kiedy absolutnie nie potrafimy dobrać kosmetyków do własnych potrzeb albo, co gorsza moim zdaniem, znacznie z nim przesadzamy. Wówczas nie tylko wyglądamy niekorzystnie, ale wręcz odpychająco - tak naprawdę nikomu nie podoba się tapeta, która potrafi naprawdę bardzo efektywnie postarzyć. Trzeba również pamiętać o skutkach nadużywania kosmetyków w przyszłości, zwłaszcza pudrów, podkładów (które przyspieszają powstawanie zmarszczek), ale także np. tuszu do rzęs (bardzo osłabia rzęsy i przyczynia się do ich wypadania). Dlatego zanim zaczniesz uczyć się sztuki makijażu, powinnaś podejść do tego rozsądnie i z umiarem. Mając, jak sądzę, piętnaście lat, posiadasz jeden z największych atutów: młodość i dziewczęcość, którą łatwo można utracić, próbując nadać sobie odważniejszy wygląd czy nieudolnie kryjąc mankamenty cery.
Dość już jednak tego wykładu, rozumiem, że nie masz na niego ochoty :). Chciałam Cię tylko przestrzec przed błędem, które lubią popełniać nastolatki w naszym wieku.

Moim zdaniem, podczas nakładania makijażu, najlepsza dla Twojej młodej skóry będzie kolejność:
- krem nawilżający,
- lekki, dopasowany podkład,
- punktowo - korektor.

1. Podkład.

Tak naprawdę podkład nie służy do ukrywania niedoskonałości - od tego mamy korektor - ale do poprawienia kolorytu skóry. Nie wpływa on absolutnie na jej fakturę, ale dobrze dobrany potrafi zminimalizować jej przesuszenie czy świecenie się.
Lekki, ale zarazem wystarczająco kryjący, dobrze wtapiający się w skórę, nie robiący wrażenia maski, o odpowiednio dobranym kolorze, nie zapychający porów, nie pogarszający skórnych problemów, najlepiej wspomagający walkę z nimi - to opis idealnego podkładu, którego wszystkie szukamy. Podobno jest on osiągalny, wszystkie te cechy ma posiadać podkład mineralny, przez niektórych nazywany cudem, przez innych zwykłym postępem nauki. Inna sprawa, jego cena, na którą niekoniecznie możemy sobie pozwolić. Dlatego ważna nie tylko jest marka podkładu i obietnice składane przez producenta, ale przede wszystkim faktyczna jakość, dobra dla danej cery konsystencja i odcień. W Twoim przypadku priorytetem powinno być to, aby efekt końcowy był jak najbardziej naturalny, ale wszelkie problemy były ukryte.

Jeżeli kusi Cię posiadanie kosmetyku, który powinien zdziałać na Twojej twarzy prawdziwe cuda, a wysoka cena Cię nie odpycha, polecam zapoznać się z notką:
Kosmetyki mineralne.

Zanim zdecydujesz się na konkretną pozycję, powinnaś zorientować się, co będzie najlepsze:
1) dla Twojego rodzaju cery,
2) dla barwy Twojej cery.

Co dla cery tłustej/skłonnej do niespodzianek?
Najlepiej lekki podkład płynny, o ile to możliwe - beztłuszczowy i niezatykający porów, matujący, podkład w prasowanym pudrze / podkład mineralny, np. Clinique Almost Powder Makeup lub La Roche Posay Unifiance Satin Creme.
Cery suchej?
Bogatsza konsystencja, działanie nawilżające, najlepiej połączenie podkładu i kremu, np. linique Supermoisture Makeup.
Cery normalnej?
Podkłady uniwersalne, nie obiecujące matowienia czy nawilżania, np. Maybelline, Dream Satine Liquid.

Jeśli jednak masz skórę tłustą, a do pielęgnacji skóry stosujesz np. przeciwtrądzikowe kremy na noc, okresowo Twoja skóra może być przesuszona. Wtedy polecam porzucić podkład matujący i przerzucić się na ten o działaniu nawilżającym.

Jeśli chodzi o barwę podkładu, sprawdzić możesz go już w drogerii za pomocą testera. Wówczas ustawiasz się przed dobrze oświetlonym lustrem, nakładasz niewielką ilość kosmetyku na wierzchnią część dłoni, nabierasz odrobinę i sprawdzasz kolor na linii żuchwy. Nie kieruj się tym, jak kolor pasuje do kolorytu skóry na dłoniach, bo może być on całkiem inny niż na twarzy. Jeżeli trzy razy przejedziesz palcem po linii żuchwy, a on praktycznie zniknie i nie będzie odcinał się od twarzy, to znaczy, że dobrałaś idealny kolor i możesz zakupić dany produkt. Jeżeli wahasz się pomiędzy dwoma odcieniami, odrobinę zbyt jasnym i odrobinę zbyt ciemnym, możesz zrobić dwie rzeczy: zakupić ten jaśniejszy lub oba i mieszać je tak, aby uzyskać odpowiedni kolor. Drugi sposób często stosują profesjonalni makijażyści, ale wiąże się to z większym wydatkiem.

Zakup podkładu nie oznacza, że musisz nakładać go koniecznie na całą twarz. Jeżeli kolor jest naprawdę dobrze dobrany, możesz aplikować go tylko na bardziej problematyczne części, np. strefę T (czoło, nos, broda). Pamiętaj też, aby używać go NAJMNIEJ JAK TO MOŻLIWE. Jeżeli nałożysz go za dużo, z pewnością uzyskasz efekt maski. Lepiej nałożyć parę cienkich warstw niż rozcierać jedną, ale grubą. Radziłabym Ci używać do nakładania podkładu w miarę miękkiego, szerokiego pędzla / ewentualnie możesz to robić czystymi palcami. Zacznij od środkowych partii twarzy oraz tych, gdzie masz najwięcej do ukrycia i stopniowo przechodź na zewnątrz.

Chodzi mi o właśnie taki pędzel, niekoniecznie tej akurat firmy, polecam raczej np. Inglot 27TG.

2. Korektor.

Jeśli Twoja skóra posiada niedoskonałości w postaci: wyprysków, zaskórników, blizn potrądzikowych, rozszerzonych naczynek, przebarwień czy cieni pod oczami, można zatuszować to za pomocą korektora, dobrze jednak walczyć z nimi także za pomocą pielęgnacji. W każdym razie, na rynku dostępne są nie tylko cieliste kolory korektorów, chociaż te są uniwersalne i najpowszechniejsze. Do każdego problemu można dopasować inny odcień. I tak na przykład:

- na czerwone krostki polecany jest zielonkawy korektor,
- żółty najlepiej maskuje sińce i opuchlizny pod oczami,
- na plamki różnego pochodzenia i przebarwienia najlepszy będzie fioletowy, a
- rozświetlenie cery uzyskamy za pomocą korektora różowego.

Możesz zakupić korektor w kompakcie, sztyfcie i kredce (na skórne niedoskonałości), czy płynny (polecany raczej do tuszowania cieni).

3. Puder.

Pudru używamy po to, aby utrwalić makijaż i ewentualnie zlikwidować świecenie się twarzy. Nie wiem, czy w Twoim przypadku będzie to konieczne. Aby uzyskać jak najturalniejszy efekt, wystarczy poprzyciskać płaski, szeroki pędzel, zanużony w niewielkiej ilości pudru, do twarzy. Aby utrwalić korektor pod oczami czy w innych trudno dostępnych miejscach, polecam mniejszy, bardziej płaski pędzelek.

Co więc jest najważniejsze dla Ciebie w tym punkcie? Analiza tego, czego potrzebujesz. Jaka konsystencja będzie dla Ciebie najlepsza? Jaki kolor? Czym nakładać? (polecam pędzlem, a pod oczy palcem). O tym wszystkim możesz się przekonać podczas wizyty w drogerii. Pamiętaj tylko, aby nie nakładać testerów  bezpośrednio z opakowania, np. sztyftu, ponieważ przenoszą one bakterie poprzednich użytkowników.

Myślę, że na tym etapie moja pomoc może się zakończyć :). Jeśli wiesz wszystko o dobieraniu odpowiedniego tuszu do rzęs, ich pielęgnacji (wazelina, olejek rycynowy), stosowaniu makijażu w delikatnym poprawianiu rysów twarzy, etc., wiesz już chyba wszystko, co powinnaś. W Twojej pierwszej kosmetyczce powinien znaleźć się dobrze dopasowany, lekki podkład o idealnym odcieniu, kilka pędzli do makijażu, zaufany korektor, opcjonalnie puder do twarzy.
I pamiętaj o złotej zasadzie: im mniej tym zdrowiej, naturalniej i ładniej!

Pozdrawiam serdecznie,
Megu ;)
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x