sobota, 15 stycznia 2011

Przyjaciółka pisze z chłopcem, który mi się podoba.


Mam przyjaciółkę. Chłopcy latają za nią non stop. Sama wzdycha do kilku i sama nie wie kogo kocha. Mieszka na drugim końcu miasta, uczymy się w innych szkołach. Ostatnio była u mnie na imprezie i poznała chłopaka, który się ze mną uczy, i który bardzo mi się podoba (nie ukrywałam tego przed nią, dobrze o tym wiedziała już wcześniej). Teraz mówi że cały czas z nim pisze, jaki to jest boski itp. Mówi że to taki niewinny flirt, w dodatku przez internet. Ale mnie to boli. Z drugiej strony nie powiem jej żeby się od niego odwaliła, nie jest przecież moją własnością, poza tym on nawet nie zwraca na mnie uwagi. Ona może mieć każdego, mimo to '' dobiera '' się do niego. Głupio mi o tym z nią porozmawiać... 

~Ajajaj.



Kochana!
 Możliwe, że Twoja przyjaciółka jest zazdrosna o Ciebie, lub chłopca, albo po prostu się w nim zauroczyła.
 Wiem, że nie chcesz poruszać z nią tego tematu, jednak sądzę, że będzie to konieczne. Przyjaciółka musi zrozumieć, co czujesz i ile ten chłopak dla Ciebie znaczy. Powiedz jej, że boli Cię jej zachowanie. Oczywiście bądź delikatna. Podejście "wszystko mi się należy" tylko zraża ludzi, więc pamiętaj, żeby go nie stosować i nie robić dziewczynie wyrzutów! Przedyskutujcie temat tego chłopca. Zapytaj, czy Twoja przyjaciółka coś do niego czuje.
 Jeśli odpowiedź brzmi: TAK, musicie wspólnie z przyjaciółką zdecydować, czy warto ryzykować przyjaźń i starać się o niego. Uważaj, żeby nie doprowadziło to do kłótni. Ten chłopiec Tobie podobał się pierwszy, jednak przyjaciółka mogła uświadomić Cię, że darzy go podobnym uczuciem. Najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji będzie, jeśli obie sobie go odpuścicie.
 Jeżeli odpowiedź brzmi: NIE, poproś, żeby dziewczyna przestała z nim rozmawiać, bo rani Cię to i myślisz, że robi to specjalnie. Jednak weź pod uwagę, że koleżanka chce po prostu go poznać lub w jakiś sposób zachęcić do Ciebie i nie ma się co złościć. Jeżeli zależy jej na Tobie, to zrozumie.:)

Zastanów się, czy naprawdę chciałabyś, żeby Twoja przyjaciółka nie pisała z tym chłopcem. Możliwe, że to tylko chwilowe i wszystko się niedługo skończy.
  Z drugiej strony postaw się na jej miejscu. Jeśli oboje coś do siebie czują, nie możesz stawać im na drodze. Wiem, że to trudne, jednak sama pisałaś, że on nie zwraca na Ciebie uwagi. Nie możesz na siłę z nim chodzić, czy coś podobnego. Dlatego zastanów się, czy chłopak jest warty ryzyka.

 Teraz opiszę opcje wyjścia z tej sytuacji, z założeniem, że Twoją przyjaciółką kieruje zazdrość.
 Najpierw zapytaj, czy w ogóle jest zazdrosna i przede wszystkim o co. Jeśli o Ciebie, powiedz, że w Waszej przyjaźni nic się nie zmieni i na pewno nie olejesz jej dla chłopca. Jeżeli jednak o chłopca, wytłumasz, że nie może mieć wszystkiego, i że na świecie jest wielu innych, a Ty akurat próbujesz dotrzeć do tego. Wspomnij, że bardzo przykro Ci z tego powodu i nie chciałabyś, aby dziewczyna chodziła z nim tylko z powody zazdrości.
 Możesz udawać, że już nie interesujesz się kolegą, nie mówić o nim. Możliwe, że się znudzi i przestanie z nim pisać.

 Mam nadzieję, że choć trochę Ci pomogłam. Powodzenia!
Margaret

czwartek, 13 stycznia 2011

Bolerioza.


Wiosną często mówi się o kleszczowym zapaleniu mózgu, bo to dobry moment, żeby zaszczepić się przeciw tej chorobie. O boreliozie, którą zarażają kleszcze, rzadko się wspomina. Nie ma na nią szczepionki.


Wiele osób nie wie, że cierpi na boreliozę, bo naśladuje ona wiele różnych schorzeń, np. reumatycznych, neurologicznych. Jej rozpoznanie nie jest więc łatwe, ale dzięki testom – możliwe.
Sprytna bakteria
Przyczyną boreliozy jest Borrelia burgdorferi – bakteria, którą przenoszą kleszcze. Ma ona kilka form. Może występować jako krętek albo przybierać postaci np. sporu, cysty, dzięki którym może trwać w uśpieniu i to przez kilka lat, czekając na dobry moment do rozwoju. Co więcej, w organizmie mogą być obecne różne formy tej bakterii. Każda wrażliwa jest na inne leki, co utrudnia leczenie. Natomiast dla układu odpornościowego Borrelia staje się niewidzialna, gdy z krwi dotrze do np. komórek nerwów lub mięśni.

Uwaga: Wszystkie formy kleszczy przenoszą boreliozę, także nimfy i larwy, które są wielkości ziarnka maku.
Nie każdy ma fart
Boreliozę trudno rozpoznać, bo właściwie jest tylko jeden symptom charakterystyczny dla tej choroby. To rumień wędrujący, który pojawia się po 1–3 tygodniach w miejscu ukąszenia przez kleszcza. Rumień ma postać czerwonej plamy na skórze, która stopniowo zanika, blednąc od środka. Jeśli zauważysz taką zmianę, masz szczęście, bo dla lekarza to czytelny symptom boreliozy. Problem jednak w tym, że u 40–70% osób wcale nie występuje. Co prawda, boreliozę sygnalizują też grypopodobne objawy, ale zwykle kojarzone są z przeziębieniem.

Uwaga: Rumień wędrujący występuje tylko w boreliozie i jest bezwzględnym wskazaniem do podania antybiotyków.
To nie reumatyzm
Jeśli boreliozy nie będzie się leczyć w pierwszej fazie rozwoju, przybiera postać rozsianą. Po dwóch lub kilku miesiącach pojawiają się jej objawy, zmiany skórne (np. małe rumienie), potem neurologiczne, wreszcie stawowe. Mają charakter napadowy. Pojawiają się i samoistnie ustępują. Towarzyszy im uczucie ogromnego zmęczenia. Po roku choroba przybiera postać przewlekłą. Trudno wymienić wszystkie jej objawy, bo przyjmują różnorodną postać u poszczególnych osób. Najbardziej charakterystyczne są bóle mięśniowo-stawowe, porażenie nerwów, zaburzenia psychiczne (np. agresja, depresja), kłopoty z zapamiętywaniem, zaburzenia czucia (np. nadwrażliwość na dotyk). Mogą one sygnalizować i inne choroby, ale dla boreliozy typowa jest ich czterotygodniowa cykliczność: przez 2 tygodnie samopoczucie jest lepsze, a przez 2 gorsze.

Uwaga: Dopóki objawy mają charakter tylko napadowy, zazwyczaj w pełni cofają się po podjęciu odpowiedniego leczenia.
Testy diagnostyczne
Zaobserwowane objawy nie wystarczą do rozpoznania boreliozy, np. zmęczenie, bóle mięśni, stawów mogą także sygnalizować fibromialgię. Do postawienia diagnozy niezbędne są badania krwi. Najczęściej wykonuje się testy ELISA i Western Blott, które wykrywają przeciwciała przeciw boreliozie. Czulsze od nich są testy PCR i Real Time PCR potwierdzające obecność DNA bakterii w surowicy krwi lub moczu. Wykonuje je jednak niewiele laboratoriów w Polsce (m.in. NZOZ Laboratorium Genetyki Medycznej CB DNA z Poznania (www.cbdna.pl).

Uwaga: Żaden test nie jest w stanie w 100% wykluczyć boreliozy.
Dwie szkoły leczenia
Wciąż jest dość powszechne leczenie boreliozy wg standardu opracowanego przez amerykańskie Towarzystwo Chorób Zakaźnych. Zaleca ono podawanie jednego antybiotyku przez 3–4 tygodnie. Natomiast międzynarodowe stowarzyszenie lekarzy zajmujących się leczeniem boreliozy (ILADS) radzi stosowanie kuracji przez 4–6 tygodni, jeżeli jedynym objawem jest rumień. Przy większej liczbie objawów antybiotyki należy podawać do czasu ich zniknięcia i kontynuować terapię jeszcze przez kolejne 2 tygodnie. W przypadku boreliozy przewlekłej leczenie powinno trwać 6 miesięcy, a nawet dłużej. I ten właśnie skuteczniejszy schemat leczenia zyskuje coraz więcej zwolenników wśród lekarzy.

Uwaga: Nie da się wyleczyć przewlekłej boreliozy, jeśli równocześnie nie jest stosowany antybiotyk rozbijający cysty.

Pozdrawiam, Anitt.



Anitt (08:00)

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Wpadła w złe towarzystwo.



Witam was dziewczyny! Mam problem, a właściwie to większy ma moja przyjaciółka. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wpadła (według mnie) w złe towarzystwo. Zaczęła pić alkohol (w każdy weekend), palić fajki. Boje się, że zacznie robić inne głupie rzeczy. 
Po za tym nasza przyjaźń "upada". Próbowałam z nią porozmawiać, przestrzec ją, że to wszystko może źle się skończyć, ale ona za każdym razem mnie nie słuchała. 
Woli towarzystwo z którym pali i pije ode mnie. Nie wiem co mam robić... 
Pozdrawiam! Lola.



    


Droga Lolu!
 Twoja przyjaciółka na pewno zdaje sobie sprawę z tego, co robi. To jest jej życie i nie powinnaś w nie ingerować. I nawet jeśli źle się to dla niej skończy, musisz zrozumieć, że to wyłącznie jej decyzja i dla niej nauczka. Wiem, jak bardzo Ci przykro z tego powodu. Niestety ludzie się zmieniają i nie możesz trzymać przy sobie przyjaciółki na siłę. Jeśli Ci na niej zależy, daj jej szansę na nowe doznania, chociaż jak wiesz, nie są one dla niej dobre. Musisz zaakceptować jej wybory i zacząć przejmować się sobą.:)
 Z doświadczenia wiem, że nie jest to łatwe, dlatego podsunę Ci kilka rozwiązań.
 - Szczezre porozmawiaj z przyjaciółką. Powiedz jej, że boli Cię jej zachowanie, i że widzisz jak się od Ciebie coraz bardziej odsuwa. Jeśli opowiesz o swoich uczuciach i poprosisz, aby przyjaciółka postawiła siebie na Twoim miejscu, myślę, że ta opcja zadziała. Nie bądź jednak zbyt natrętna, bo nikt nie lubi jak się mu mówi, co ma robić. Czasem dziewczyna może źle zrozumieć Twoje intencje, dlatego jeżeli nie będzie skłonna do rozmowy, nie naciskaj.
 - Możesz pogodzić się z sytuacją i zacząć chodzić na imprezy razem z nią. Niekoniecznie musisz wtedy pić, po prostu dotrzymuj jej towarzystwa, ale NIE kontroluj! Myślę, że będziecie miały czas na pogawędki i zbliżycie się do siebie.
 - Możliwe, że przyjaciółka chce się rozwijać i poznawać nowych ludzi. Nie możesz jej tego zabronić, myślę, że to również dobrze zrobi Waszej przyjaźni. Jeśli przez jakiś czas będziecie się mniej spotykać, w końcu za sobą zatęsknicie. Przyjaciółka wcale nie musi Cię odstawić, po prostu pogódź się z tym, że na świecie żyje wiele osób i nie można kurczowo trzymać się tylko jednej. Może rozejrzyj się za kimś, kogo zawsze chciałaś poznać, ale nie miałaś okazji?
Pamiętaj, żeby nie stawiać warkunków przyjaciółce, bo to może ją tylko niepotrzebnie speszyć. Po prostu nie traktuj jej jak własność i nie przejmuj aż tak bardzo tym, co robi. Czasem dobrze jest zrobić sobie przerwę, nie pilnować siebie tak bardzo, bo to właśnie pokazuje, w jakim stopniu przywiązaliśmy się do danej osoby. Życzę powodzenia i trzymaj się!;)
Margaret

piątek, 7 stycznia 2011

Gruszka na półmetku

Hej, czy mogłabyś przedstawić jakieś zestawy na półmetek? Prosiłabym o propozycje dla dziewcząt, które niestety nie mogą pochwalić się szczupłymi udami i pośladkami. Chciałabym, abyś w miarę możliwości napisała coś o sukienkach/spódniczkach, choć nie wiem jeszcze, jak bym w tym wyglądała.Półmetek to impreza, dyskoteka, myślałam o jakiejś fajnej sukience czy spódniczce do potańczenia no ale naprawdę nie mam pomysłu, jeszcze z taką figurą, z którą póki co nie mam kiedy coś zrobić, dopiero w wakacje... :(
Liczę na Twoją pomoc i pozdrawiam =)
~Madzia
  

Madziu, twój typ figury to gruszka i powinnaś się tym cieszyć. Był on najbardziej pożądany przez kobiety na przestrzeni wielu wieków, również obecnie wiele kobiet powiększa sobie właśnie pośladki, a ty dostałaś je w prezencie. Masywne uda są już troszkę większym problemem, ale wszystko da się zatuszować i odwrócić od tego uwagę.
Pisałaś o sukience lub spódniczce. Nie będę, więc pisać o spodniach, a skupimy się na tych bardziej dziewczęcych ubraniach. Nie musisz się bać, że będziesz w nich źle wyglądać, ponieważ jak już pisałam, do każdej figury można dobrać coś, co wyrówna jej proporcje.
  
Co tyczy się zarówno sukienki jak i spódniczki to kształt. Powinien on przypominać literkę A. Najwęższa część to talia, a później coraz luźniej. Długość odpowiednia na dyskotekę to troszkę przed kolana. Postaw na jednolity kolor, ponieważ wzór niepotrzebnie zwróciłby uwagę na to co chcesz ukryć. Dobrym pomysłem jest również pasek w talii, czy to po prostu w formie części w innym kolorze czy zapinany. Nie ściskaj go jednak, ponieważ twoja sylwetka uzyska nienaturalne proporcje.
Aby podkreślić swoje zalety czyli smukłe plecy i ręce , odsłoń ramiona. Góra ubrania może mieć najróżniejsze wzory, a nawet jest to wskazane,podobnie jak przyciągające wzrok naszyjniki czy kolczyki. Jeśli podkreślimy swoje walory to automatycznie wady przestaną się aż tak rzucać w oczy.
Kolory nadające się na dyskotekę, to takie, które zwrócą uwagę. Pamiętaj jednak, że jeśli zdecydujesz się na spódniczkę i bluzkę lub dwukolorową sukienkę to dół powinien być bardziej stonowany niż góra. W czasie tańca każda dziewczyna chce wyglądać zjawiskowo, a uroku i dynamiczności dodadzą ci również cekiny. Nie przesadź jednak z nimi, nie chcesz chyba przyćmić kuli dyskotekowej, nie?
Buty powinny pasować do torebki. Jeśli zdecydujesz się na niespecjalnie błyszczący strój, to właśnie te dwa akcesoria, mogą lśnić. Będzie to doskonała dawka świecidełek jak na takie wyjście. Gdybyś wybrała buty na obcasie spakuj na wszelki wypadek też obuwie na zmianę, ponieważ nawet najbardziej wytrwałe stopy potrzebują czasami chwili odpoczynku.

Życzę udanej zabawy,
Nieuchwytna

czwartek, 6 stycznia 2011

Strach przed jazdą samochodem!

Siemka pomocnice :) Mam taki problem i myślę, że pasuje on do działu psychologia. Otóż mam okropny lęk przed samochodami i strasznie się boję tych pojazdów, nie wiem co to za fobia, ale wiem skąd ona się wzięła. Rok temu miałam wypadek samochodowy i od tamtego czasu panicznie boję się samochodów. Zawsze gdy jakiś przejeżdża ja zatrzymuję się i czekam aż przejdzie. Na dodatek z wielką trudnością przechodzę przez ulicę. Co mam robić? Czy da się to leczyć? 

~Monika, lat 16







Kochana Moniko!

Twój problem jest dość skomplikowany, jednak da się go rozwiązać. Wiadomo, samochody są teraz na porządku dziennym, nigdzie się na dłuższą metę bez nich nie dostaniemy. Jeśli jednak zwalczymy Twoje zmartwienie dostatecznie szybko, pozostanie ono wspomnieniem i przestaniesz się bać samochodów. No to zaczynamy.

Twój strach przed samochodami wziął się najprawdopodobniej przez wypadek, który zdarzył się rok temu. Rozmawiałam z wieloma osobami, sama doświadczyłam czegoś podobnego do Twojego stanu - jedziemy sobie spokojnie, nie możemy przewidzieć tego, co się stanie, a tu nagle i niespodziewanie - kolizja. Ten pierwszy wypadek zawsze jest najcięższy, bo dopóki się nie zdarzył, zwyczajnie się go nie spodziewamy i nie przygotowujemy się do niego psychicznie. Następuje szok, tak naprawdę nie da się zapomnieć uczucia z tamtej chwili. To on burzy naszą definicję udanej jazdy bez nieszczęśliwych zdarzeń. Czasami pozostawia to trwały uraz w psychice - strach przed wypadkiem i szokiem powypadkowym, uruchamia w nas blokadę przed wejściem do samochodu - podświadomie uznajemy go za źródło wypadku, nie mamy do niego zaufania.

Najważniejsze, strach nie może nad Tobą zwyciężyć! Ty jesteś panią siebie i nie możesz tracić nad sobą kontroli. Tak naprawdę, nie ma szans na to, aby ktokolwiek uniknął jakiegokolwiek wypadku, czy to w domu, czy w samochodzie, czy na rowerze. Śmierć kiedyś nadejdzie, to prawda, jednak nie można żyć z tą myślą cały czas. Wszędzie może nas spotkać, ale czy to oznacza, że musimy unikać robienia wszystkiego, by nic nam się nie stało? Gdyby człowiek tak myślał, bałby się wszystkiego.

Kierowca prowadzący samochód musi brać odpowiedzialność za wszystkich użytkowników drogi, nie tylko za samego siebie. Niestety, coraz mniej kierowców nie zabiera ze sobą do pojazdu wyobraźni - niektórzy lubią szybką jazdę, jeszcze inni lubi wypić zanim wsiądą za kierownicę. Całego świata niestety nie naprawimy, nie zmusimy wszystkich ludzi by żyli zgodnie z ogólnymi zasadami, nie da się tak. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nie pomyśli i wtedy inni ludzi płacą za jego głupotę wysoką cenę. Tak, wiem, że to niesprawiedliwe, ale prawdziwe i zdarza się tak coraz częściej. Nawet najlepszym kierowcom zdarzają się wypadki. Nie wpłyniemy na to, możemy uważać za dwoje, ale i tak to co musi się wydarzyć, nadejdzie.

No, to było takie dłuższe rozważanie filozoficzne, ale dobrze sobie uświadomić, że potencjalnego wypadku jednak nie ominiemy, unikając samochodów. Teraz pomyślmy co powinnaś zrobić, by sobie pomóc. :) Według mnie, jedną z najlepszych metod jest jak najczęstsza jazda samochodem, nawet po bułki do sklepu za rogiem. Im częściej będziesz jeździła i to krótkimi trasami, prawdopodobieństwo wypadku będzie mniejsze, powoli będziesz wymazywała z pamięci obraz tamtego wypadku zapełniając mózg krótkimi, ale szczęśliwymi wypadami samochodem. A co jeśli musisz wyjechać na dłuższą wyprawę? Staraj nie myśleć o tym, co może się wydarzyć. Wiem, to trudne, myśli kłębiące się w głowie nie dają żyć, ale trzeba próbować krok po kroku. Spróbuj słuchać muzyki, czytać książkę, zająć się czymś, byle nie patrząc na drogę. Najlepiej zaśnij, obudzisz się, a może nawet już będziesz na miejscu. Pozostaw uważanie na nią osobie za kierownicą. Niestety, to, że się denerwujesz wpływa też na nią, dlatego zanim pojedziecie wytłumacz w jakiej jesteś sytuacji, niech oswoi się w Twoim lękiem i dopasuje styl jazdy do Ciebie. W końcu chyba zależy innym, żebyś przestała się bać, prawda?

Co do przechodzenia przez jezdnię... Staraj się przechodzić zawsze w miejscach, przy których jest sygnalizacja świetlna. Na początku radziłabym Ci przechodzić przez przejścia dla pieszych z innymi, najlepiej z rodzicami
 (porozmawiaj z nimi, jak z przyjaciółmi, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, to od nich otrzymasz największe wsparcie)
, w końcu to oni kiedyś uczyli Cię, jak bezpiecznie przechodzić na drugą stronę ulicy. Tak jakby musisz nauczyć się tego znowu i zaufać kierowcom. Jeśli musisz poczekać aż przejedzie ostatni wóz i dopiero przejść, rób tak. Z czasem twój strach się zmniejszy, ważne żebyś Ty czuła się na pasach komfortowo i bezpiecznie.

Jeśli nie jesteś w stanie sama poradzić sobie ze swoim strachem, a czasami się niestety nie udaje, poszukaj pomocy u psychologa. On może zaproponować Ci terapię lub zaproponować delikatne, ziołowe leki uspakajające. Ja decyduję się na takie podczas dłuższych podróży (już raz przeżyłam lekką stłuczkę, niby nic groźnego, ale teraz podczas jazdy mam wrażenie, że "pykniemy" samochód z przodu).

Pamiętaj, najważniejsze jest pozytywne myślenie i wiara w to, że dojedziesz bezpiecznie. :) Bez tego na przejażdżkę ani rusz. Będzie dobrze! :)



Pozdrawiam gorąco,
Siedmiokropka

Fitoestrogeny.

czy jest jedzenie które ma takie same działanie jak estrogeny ? <lub podobne> ? 

~Olga

  

Droga Olgo!

O fitoestrogenach, czyli roślinnych hormonach, zrobiło się głośno w ostatnich latach, gdy zaczęto je stosować w celu złagodzenia objawów menopauzy i wyrównania obniżonej ilości hormonów w tym okresie. Niedobór hormonów może mieć bowiem niekorzystne skutki nie tylko dla samopoczucia, ale i zdrowia. Ale ponieważ nie wszystkie kobiety mogą i chcą je stosować, producenci sięgają po preparaty zawierające związki roślinne.

Co to są fitoestrogeny? Czy są to takie same hormony jak występujące w ludzkim organizmie i czy rzeczywiście mogą je w pełni zastąpić? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań na ten temat nie są proste, tym bardziej że badania nad fitoestrogenami trwają nadal.

Zalicza się je do naturalnie występujących związków roślinnych (steroli) mających działanie podobne do estrogenów, czyli żeńskich hormonów. Nie są identyczne z hormonami człowieka, ale uważa się je za nibyestrogeny, a więc - w uproszczeniu mówiąc - roślinne substancje naśladujące ("udające") ludzkie hormony. Podobnie jak naturalne estrogeny - wiążą się z receptorami estrogenowymi neuronów podwzgórza i hamują wydzielanie hormonu LH powodującego m.in. uderzenia gorąca. Fitoestrogeny (np. wchodzące w skład Menofemu) łagodzą objawy neurowegetatywne występujące w okresie okołomenopauzalnym związane z niedoborem estrogenów, takie jak uderzenia gorąca, zaburzenia snu, niepokój, zlewne poty, napady płaczu, wzmożona nerwowość, stany depresyjne, zawroty i bóle głowy, poczucie wyczerpania fizycznego i psychicznego, a także zmiany zanikowe w obrębie narządu rodnego (regenerowanie wyściełającego je nabłonka).

Ich działanie różni się jednak od ludzkich hormonów m.in. tym, że jest o wiele słabsze (również od hormonów syntetycznych stosowanych w hormonalnej terapii zastępczej).

Jak działają?

U ludzi po spożyciu lignanów i izoflawonów roślinnych następują skomplikowane przemiany enzymatyczno-metaboliczne w przewodzie pokarmowym, które powodują tworzenie się substancji o strukturze bardzo podobnej do estrogenów. Wchłonięte produkty przemiany fitoestrogenów przechodzą przez jelita i wątrobę, mogą być wydalone z żółcią, rozłożone przez florę jelitową, wchłonięte ponownie, później znów są wiązane w wątrobie i wydalane z moczem.

Ilość fitoestrogenów można badać w moczu, plazmie, kale, nasieniu, żółci, ślinie i mleku z piersi. Stężenia różnych produktów ich przemiany różnią się znacznie między poszczególnymi osobami, nawet jeśli podaje się takie same dawki. W związku z tym, że ich metabolizm jest zależny głównie od flory żołądkowo-jelitowej, dużą rolę odgrywa tu stosowanie antybiotyków, choroby jelit i płeć. Na przemianę i wchłanianie fitoestrogenów mogą także oddziaływać takie czynniki jak tłuszcz pokarmowy, błonnik, białko, alkohol, a także różne składniki odżywcze.


Gdzie je znaleźć?

Istnieje wiele rodzajów fitoestrogenów, które znajdują się w różnych roślinach, ich częściach i wytwarzanych z nich produktach. Niektóre z nich są aktywne w ludzkim organizmie, a niektóre działają tylko na same rośliny i zwierzęta. Można tu wyróżnić trzy główne grupy: izoflawony, lignany i kumestany.

Izoflawony (najczęstsze to genisteina oraz daidzeina) wykazujące działanie estrogenne to pochodne steroli roślinnych występujące w warzywach strączkowych (szczególnie soi) oraz w produktach, których głównym lub jedynym składnikiem jest fasola.

Pokarmy sojowe drugiej generacji są produkowane przez dodanie składników sojowych do bardzo różnych fabrycznie produkowanych pokarmów, dlatego zawartość izoflawonów jest w nich zmniejszona, tak jak np. w jogurcie tofu i kluskach sojowych. Sos sojowy zawiera niewiele izoflawonów.

Lignany stanowią składnik ścian komórkowych i są uwalniane w wyniku działania bakterii jelitowych na ziarna zbóż. Bogatym źródłem tych związków są oleje z nasion, zwłaszcza olej lniany. W wysokich stężeniach występują w nasionach lnu, a ich mniejsze iloś-ci są w pełnoziarnistych produktach zbożowych, wielu ziołach, warzywach, owocach i nasionach.

Kumestany, choć bardzo bogate w fitoestrogeny, nie stanowią ich źródła w diecie człowieka. Duże ilości zawiera czerwona koniczyna, nasiona słonecznika oraz kiełki fasoli. Kumestany mają wyraźne działanie estrogenowe po ich spożyciu przez zwierzęta.

Każda roślina często zawiera więcej niż jedną klasę fitoestrogenów. Na przykład fasola sojowa jest bogata w izoflawony, podczas gdy kiełki soi są istotnym źródłem kumestrolu, jednego z ważniejszych kumestanów.

Fitoestrogenów można także dostarczać organizmowi w formie specjalnych preparatów o różnym składzie chemicznym, które są wyciągami z roślin. Na przykład stosowany w łagodzeniu objawów menopauzy Menofem jest wyciągiem z kłącza rośliny o nazwie Cimcifuga racemosa (Ranunculaceae). Zawiera gorzkie związki triterpenowe i izoflawonol formononetynę. Ze wszystkich fitoestogenów zostały one najlepiej przebadane i mają najobszerniejsze piśmiennictwo naukowe.

Chociaż stosowanie fitoestrogenów ma korzystne działanie, to jednak lekarze wyjaśniają, że nie zawsze można nimi zastąpić terapię hormonalną. Przy małych i średnio zaawansowanych objawach spełniają swoje zadanie, ale - ponieważ mają słabsze działanie niż hormony - lekarz może zalecić środki hormonalne.


Czy chronią i hamują?

Istnieją przypuszczenia, że fitoestrogeny przyczyniają się do zmniejszenia występowania choroby sercowo-naczyniowej, obniżają poziom cholesterolu oraz chronią serce. Na ostateczne wyniki badań trzeba jednak jeszcze poczekać.

Niektóre firmy farmaceutyczne reklamują środki zawierające fitoestrogeny np. jako alternatywę do hormonalnej terapii zastępczej w zapobieganiu i leczeniu osteoporozy, np. Ipriflawon zawierający syntetyczne pochodne naturalnych fitoestrogenów (podczas niektórych badań okazało się, że hamował resorpcję kości poprzez wpływ na osteoklasty, pobudzał tworzenie kości, zmniejszał obrót kostny i powodował wzrost ich gęstości, zabezpieczał przed utratą masy kostnej). Mechanizm działania Ipriflawonu nie jest do końca wyjaśniony i brak do tej pory jednoznacznie udowodnionego wpływu na zmniejszenie ilości złamań osteoporotycznych. Poza tym choroba ta wiąże się z wieloma czynnikami, m.in. starzeniem się, niedoborem hormonów i dietą. Zaobserwowano wprawdzie, że żywienie fasolą sojową zapobiega znacznej utracie kości u samic szczura po wycięciu jajników, ale nie ma przekonujących wyników dotyczących ludzi. Nadal brakuje danych o możliwej roli fitoestrogenów w metabolizmie kostnym i zachorowalności na osteoporozę, a najskuteczniejsze są dotyczczas stosowane leki i hormonalna terapia.

Wysuwa się hipotezę, że fitoestrogeny mają działanie antynowotworowe. Przypuszcza się, że hamują rozwój naczyń i komórek nowotworowych oraz wytwarzanie enzymu aromatazy, pobudzają syntezę globuliny wiążącej hormony płciowe, a także mają własności przeciwutleniające.

Ponieważ występowanie guzów nowotworowych zależnych od hormonów jest rzadsze wśród mieszkańców Azji i Europy Wschodniej oraz wegetarian (odżywiających się w dużym stopniu produktami sojowymi) niż w krajach zachodnich, jest prawdopodobne, że fitoestogeny hamują ryzyko raka piersi, jajnika, prostaty i okrężnicy. Hipoteza jest interesująca, bo np. w Ameryce Północnej imigrantki z Japonii mają wyższy współczynnik zachorowalności na raka piersi niż kobiety mieszkające w Japonii. Badania jednak trwają i nie ma jeszcze ostatecznych wyników.

Pozdrawiam, Anitt.
Anitt (08:00)
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x