niedziela, 20 listopada 2011

Jak odróżnić miłość od zauroczenia?

Witam Autorki NBS :). Mam pewien problem... ze sobą. Otóż jestem bardzo "kochliwą" dziewczyną. Taka po prostu jestem, że kiedy ktoś mi się spodoba robię wszystko żeby on też zwrócił na mnie uwagę. I do tej pory zawsze mi się to udawało. Kiedy już zaczynam być z tym kimś na poważnie i obydwoje zaangażujemy się w owy związek... to czar pryska. Coś się we mnie psuje, moje zauroczenie tą osobą słabnie i dociera do mnie że nie mogę już z nią być. Najgorsze jest to, że ja po prostu ranię tych kolesi !!! Ale nic nie mogę na to poradzić... Za każdym razem wydaje mi się, że to prawdziwe uczucie, że tym razem będzie inaczej... Już mam tego dość... Czy tak będzie zawsze? Skąd mam wiedzieć, czy to miłość, czy tylko krótkie zauroczenie? :((

~Bunny


  

Kochana Bunny!
Nie, tak zawsze nie będzie, zapewniam:) Jesteś w takim wieku (zakładam, że w nastoletnim^^), że takie rzeczy są normalne. No, ale mimo wszystko, nie zawsze są przyjemne i trzeba jakoś im zaradzić.
Tracisz zainteresowanie chłopakiem, kiedy już go zdobędziesz, bo nie jest już dla Ciebie wyzwaniem, właśnie przestał nim być. Zwyczajnie na nich polujesz, a kiedy złowisz, idziesz 'łowić' następnego. Oczywiście, że to ich rani, ale Ty możesz coś na to poradzić:)
Moim zdaniem, kiedy już ktoś Cię zainteresuje, ale tak naprawdę, to powinnaś poznać jego wnętrze najbardziej, jak tylko się da. Przebywać z nim bardzo często. Wtedy dowiesz się, czy to tylko zauroczenie, czy już miłość. Zauroczenie różni się tym od miłości, że jesteś zachwycona ciałem, powierzchownością wybranka. A miłość zaczyna się wtedy, kiedy znasz i akceptujesz wady swojego chłopaka, nie wyobrażasz sobie życia bez niego, bez jego wsparcia, rozmowy z nim,  ufasz mu pod każdym względem i kiedy nie musicie spędzać czasu tylko i wyłącznie ze sobą. Gdy już potraficie zażegnywać konflikty spokojną rozmową, a nie krzykiem. To właśnie jest miłość.
Radziłabym Ci także nie mówić od razu o sobie i chłopaku, że ‘jesteście razem’, że ‘jesteście parą’. To dodaje niepotrzebnego ciśnienia, parcia, bo skoro już ‘jesteście razem’, to ‘musicie’ robić to i tamto, czyli to, co robią pary, a wy akurat nie macie na takie rzeczy ochoty, jest to dla Was za szybko. A skoro nie macie ochoty, to ‘na pewno’ nie jest to miłość. To błąd. Na początku warto się dobrze poznać, o czym pisałam wcześniej. Dodam jeszcze, żebyś skupiła się na jednym chłopaku, jeśli teraz tak nie jest. Takie poznawanie 10 na raz mało da, ale tak do 3 to już coś :) Bo z drugiej strony nie można też przegapić szansy na prawdziwą miłość ‘badając’ kogoś innego:)
Tak więc powodzenia ;)
Charlotte.

sobota, 19 listopada 2011

Popełniłam błąd, teraz chciałabym go naprawić.

Mam 16 lat i moim problemem jest chłopak. Otóż w pierwszej klasie gimnazjum (czyli 2 lata temu) zaprzyjaźniałam się z nowym kolegą z klasy. Wtedy dużo do siebie pisaliśmy i któregoś dnia powiedział mi jakie ma marzenia i wtedy wymienił dziewczynę. A następnie zapytał czy sama chciałabym takiego chłopaka jak on- zbyłam go. Powiedziałam, że go dobrze jeszcze nie poznałam, ale myślę że na pewno kiedyś będzie z kimś. Na tym ta rozmowa się skończyła. Później jeszcze do siebie pisaliśmy było ok. Ale od 2 lat nasze relacje się zmieniły- mniej rozmawiamy. W drugiej klasie na święta składałam mu życzenia i powiedziałam, że życzę mu również dziewczyny która na niego zasługuję. Dał do zrozumienia że kogoś poznał. A teraz w 3 klasie jak już go poznałam tak całkowicie widzę co straciłam. Wydaje mi się, że on może jeszcze coś do mnie czuje. Nigdy o mnie nie zapomniał, zawsze pisał mi życzenia na święta, sylwestra i wszystkie podobne święta i tak jest nadal. Jestem nieśmiała, ale chce dać mu do zrozumienia, że zrobiłam błąd i że zależy mi jeszcze. Chcę o niego powalczyć. Pomocy
~Dommi

 Droga Dommi! ;)
Powtarzałam to już wiele razy, ale powiem raz jeszcze. Uśmiechaj się do niego, pomagaj mu, gdy będzie tego potrzebował, wspieraj w trudnych chwilach, dotykaj go delikatnie niby przypadkiem, przechodząc obok - w ten sposób skojarzysz mu się z czymś miłym. Dużo z nim rozmawiaj, pisz, praw komplementy [nie takie wulgarne, ale coś np. w stylu - "ładna bluza", czy - "jakoś inaczej dzisiaj wyglądasz", a po chwili dopowiedz, "lepiej/ładniej/przystojniej", albo "mówię to oczywiście w pozytywnym znaczeniu"]. Skoro jesteś nieśmiała, będzie Ci ciężko, ale myślę, że w tej intencji warto się przemóc.. Wydaje mi się, że jeżeli chłopak wciąż coś do Ciebie czuje, takie sygnały powinny mu dać do zrozumienia, że ty też jesteś w tej kwestii na 'tak'. Gdy już mniej więcej zorientuje się o co chodzi.. być może [i oby] będzie odpowiadał na Twoje sygnały, zacznie się Tobą interesować tak jak w początkach waszej znajomości - zdobądź się na szczerą rozmowę. Powiedz, że w tedy się myliłaś, że jednak zależy Ci na nim. Jeżeli nadal jest Tobą zainteresowany z pewnością wykorzysta okazję. Może się jednak okazać, że mimo wszystko Twoja szansa została już wykorzystana. Zauroczyłaś się w nim.. jeśli on zdążył się uwolnić od uczucia, które go z Tobą łączyło to niestety gorzej. Ale jak na razie szanse są.. i to wielkie. Mam nadzieję, że okaże się [co z resztą wychodzi z opisu Twojej sytuacji], że nadal mu się podobasz. W tedy jeśli chcesz wykorzystaj moje porady i walcz o niego! Bo być może kiedyś będziesz żałować, że tego nie zrobiłaś. Powodzenia! ;)  
Frysbie_

piątek, 18 listopada 2011

Chcę pójść krok dalej.

witam :) Na bloga zaglądam już od dłuższego czasu i naprawdę Wasze porady przydają się w życiu :) Mam powszechny wśród dziewczyn problem z chłopakiem ;) Chodzimy do tej samej szkoły, jesteśmy w tym samym wieku. Zauważyłam go już we wrześniu na szkolnej wycieczce, ale dopiero po jakiś 2 mies postanowiłam do niego napisać. I od tamtej pory piszemy ze sobą prawie codziennie. Pare razy, kiedy pisaliśmy dość późno w nocy on zakończył rozmowę tekstem "Słodkich snów ;*;*". W szkole ja patrzyłam na niego a on na mnie. Mówiliśmy sobie 'cześć' ale nie rozmawialiśmy zbyt często. Kiedys zaproponował wspólne wyjście z moją koleżanką do kina.[nie doszlo do skutku za co bardzo mnie przepraszal] Mamy mnóstwo wspólnych rzeczy, począwszy od muzyki kończąc na tym czego się boimy ;dd Ostatnio w szkole zaczął mnie zaczepiać na korytarzu, postanowiliśmy zerwać się kiedyś razem z lekcji no i wtedy gdy rozmawialiśmy a podczas rozmowy on co chwila się do mnie przysówał, to odsówał, uśmiechał się, "ocierał" o moje ramię. Wgl próbował przeróznych rzeczy aby mnie dotknąć. Przynajmniej tak mi sie wydawało ;dd Na necie przeglądał mój profil, przeglądał zdjęcia znajomych na których jestem. Kiedyś napisał mi, że bardzo mnie lubi... Co do jego zachowania, gdy jestesmy razem to inaczej zachowuje się przy znajomych a inaczej solo. Chciałabym jakoś podczas tych ferii albo po szkole gdzieś iść, tylko nie wiem czy nie będę mu się w jakis sposób narzucać i czy wgl zechce ze mną iść sam na sam.
Może wyszłoby z tego coś więcej niż tylko "wieczne koleżeństwo"? Co mogłabym zrobić, aby skierować znajomość w tym kierunku? Dodam, że kiedyś "niby w żartach" ale nie wprost, powiedziałam ze mi się podoba :P Nie wiem czy on traktuje mnie jako kumpelę, bo poprostu bardzo mnie lubi czy jak kogoś więcej.
Buziaki :*:*
-Verones [16 l.]

sigma9


  

Droga Verones!

Wygląda na to, że ten chłopak naprawdę bardzo, bardzo Cię lubi :) Moim zdaniem wysyła Ci takie sygnały, sygnały, że mu się podobasz, a teraz czeka na jakiś Twój krok. W dodatku to, że razem uciekliście, Was do siebie zbliżyło :P Rozumiem, że przy Tobie, jak jesteście sami, zachowuje się tak, jak to tutaj opisałaś. A to w takim razie jak zachowuje się przy znajomych? Czy tylko delikatniej daje Ci do zrozumienia, że Cię baardzo lubi, czy wręcz udaje, że Cię nie zna? Bo jeśli by udawał, że Cię nie zna, to byłoby to nie w porządku… I warto by się było nad tym zastanowić. No, ale to była taka mała dygresja, którą już kończę :) 
Wiesz, osobiście uważam, że jesteście na dobrej drodze do tego, aby udało Wam się coś więcej, niż to wieczne koleżeństwo. Tylko że on prawdopodobnie czeka na Twój ruch. I nie, na pewno propozycja wspólnego spędzenie czasu, sam na sam, nie będzie tu narzucaniem się. Jest to bardzo dobry pomysł:) Możesz mu powiedzieć, że nie masz z kim iść do kina, a masz ogromną ochotę na jakiś film :) Albo pomaganie sobie w lekcjach :) I wiesz… Znalazłam na naszym blogu bardzo ciekawy komentarz od chłopaka, myślę, że w jakiś sposób może Ci pomóc:)

Hej, jestem facetem, wpadłem tu przez przypadek, ale jeśli ten post jest wciąż aktualny, to mogę coś dorzucić od "tamtej strony". 
Wy dziewczyny znacie tyle niesamowitych i zaskakujących sztuczek, że aż mnie dziw bierze, że też macie z tym problemy. Myślę, że powinnaś postarać się, by on zobaczył, że np. dziś wyglądasz trochę inaczej, że dbasz o siebie itd. Żadnych sztucznych, wymuszonych gestów, czy cytatów. A ja uważam, że byłby Twój, gdybyś po miłym spacerze, czy spotkaniu, gdy będziecie sami, pchnęła (o to mi chodzi, siłą, nie wiem, ile masz lat) na ścianę, przytrzymała jego ręce i namiętnie pocałowała... krótko, później możesz nie mieć z nim kontaktu przez cały dzień, albo nawet dwa. Tak będzie się niecierpliwił, martwił i tęsknił, że zrobi dla Ciebie wszystko. Tylko ważny jest odpowiedni moment.
Dasz radę, nie martw się. Faceci to dość prymitywne stwory (nie powtarzajcie tego więcej) i łatwo ich uwieść, jeśli się chce.
Do dzieła!
~piad
(komentarz do notki- 'Chłopcy: Zależy mi na nim.')

Mi dał on dużo do myślenia. Okazuje się, że rzeczy, które wydają się być naprawdę trudne, są takie łatwe, bo, jak to określił piad „Faceci to dość prymitywne stwory (nie powtarzajcie tego więcej) i łatwo ich uwieść, jeśli się chce.”
Tak więc życzę Ci powodzenia :)
Pozdrawiam,
Charlotte.

czwartek, 17 listopada 2011

Nienawidzę mojej matki


Mam ogromny problem, który kieruję do Kwaskowej. Oczywiście to z działu rodzina. 

Chodzi o to, że nie akceptuję swojej matki. Po prostu jej nienawidzę.

Nie umiem zmienić tego nastawienia, nie chcę z nią rozmawiać ani nawet przebywać w jednym pokoju! Denerwuje mnie w niej wszystko, od jej wyglądu po sposób mówienia. Tak się mówi, że to tylko się wydaje, że się nienawidzi, a jak przyjdzie co do czego to się okazuje, że się kocha. No nie wiem... moja mama jest chora na cukrzycę, w któreś wakacje miała atak niedocukrzenia. ja się wystraszyłam, bo nie wiedziałam co się dzieje, nie chciałam przy niej zostać. Zadzwoniłyśmy z siostrą na pogotowie, a potem wyszłam na dwór czekać na karetkę. Byłam spokojna, najspokojniejsza ze wszystkich i po chwili do mnie dotarło: nie wiem co się dzieje, mama może umrzeć. Jaką ulgę poczułam! Przeraziłam się, że tak myślę, ale nie mogłam przestać się cieszyć... Jednak przyjechało pogotowie i mamę uratowali. Nikt nie mógł dojść do siebie długo, a ja w sekundzie już byłam normalna. Potem dopiero ten cały stres związany z początkiem ataku dał o sobie znać i było mi strasznie niedobrze. 

Teraz pytanie: dlaczego jej nienawidzę? No cóż, używa wobec nas nieopanowanej przemocy, to jest straszne. Nie da się z nią pogadać o niczym, uważa że jest najlepszym człowiekiem na świecie, wszystko wie, wszystko potrafi, nawet tłumaczy mi rzeczy o których nie ma pojęcia a którymi JA się interesuję! Cały czas na nas wrzeszczy, już dawno rozwiodła się z ojcem i nienawidzi po prostu jego rodziny. Zbuntowała całe rodzeństwo przeciwko nim (i tacie też) i tylko ja utrzymuję z nimi kontakty. Kiedyś mieszkałam z tatą przez 3 lata, bo uciekliśmy z tego domu. Razem z dwiema siostrami ale je matka zabrała. 
Co ja mam robić? Przecież ja wariuję w tym domu, całe dnie siedzę sama przed komputerem, cieszę się, kiedy nie ma mamy w pobliżu. Chodzę z nią też do psychologa, ale ona powtarza, że mi on nie pomaga i nie chce wydawać tylu pieniędzy w błoto. 
Przez nią mam zniszczone życie. Na NIC mi nie pozwala, ciągle krytykuje, wyśmiewa, czasem nawet mówi że mnie po prostu zatłucze na śmierć. Ona jak wpadnie w szał, to jest potworem. A co będzie jak ona złapie za nóż i rzuci nim we mnie i zabije? Co ja mam robić? Dzwonić na policję? Tata nie chce nic z tym zrobić, mówi że to normalne bo mama się tak wychowała i tak nas teraz wychowuje. No super, wszyscy mają to gdzieś! 
Nienawidzę jej. Jak na nią patrzę, to mi się rzygać chce. 

~Hermiona






Kochana!
Muszę przyznać, że nigdy nie znalazłam się w sytuacji podobnej do Twojej, ale w pewnym sensie mogę powiedzieć, że spotkałam się z nią niebezpośrednio.
 Przygnębiające, ale prawdziwe statystyki pokazują, że coraz częściej zdarzają się sytuacje podobne do Twojej. Rodzice przestają być autorytetami dla swoich dzieci, stają się przeszkodą, a nie pomocną dłonią. Młodzi jak najszybciej próbują uciec z domu, aby uwolnić się od panującej tam atmosfery. Czasami jest to jedyne słuszne rozwiązanie.
Nie wspomniałaś, ile masz lat a wydaje mi się to dość istotne w tej sprawie.
Proponuję ci po prostu unikać sytuacji, które jakkolwiek mogłyby rozzłościć Twoją mamę i wywołać awanturę. Niestety jesteś skazana na pozostanie w tym domu, aż osiągniesz pełnoletność, prawo pod tym względem jest bezlitosne.
Możesz pomyśleć nad przeprowadzką do taty na stałe, jeśli tylko on się na to zgodzi. Masz prawo z nim mieszkać, Ty i Twoje siostry.
Proponuję ci też odwiedzić stronę http://116111.pl lub zadzwonić pod numer 116 111.
Jest to strona/telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, a tamtejsi konsultanci będą z pewnościa w stanie udzielic ci fachowej porady i wyczerpujących informacji na temat, co możesz w tej sytuacji zrobić.
Mam nadzieję, że Ci pomogłam.
Trzymaj się ciepło,
Kwaskowa

Nie umiem okazywać uczuć.

Hej!
Ja też mam problem jak inni tutaj:(
Ostatnio pewien chłopak poprosił mnie o chodzenie(kolega z klasy) powiedziałam mu że krótko się znamy(półrocze to kawał czasu wiem ale nic prawie o nim nie wiem) wiem że mu się podobam bo mi to okazuje nawet na walentynki dostałam misia z serduszkiemxD ale ja nie umiem okazywać uczuć tylko się uśmiecham!!!Co mam zrobić żeby sie przełamać?

~NiEśMiAłA:)

 
Droga ~NiEśMiAłA:)!
Nie wiem, czy przełamywanie się jest w Twoim wypadku konieczne. Sam uśmiech znaczy wiele. Nie napisałaś, czy jego uczucie jest przez ciebie odwzajemnione. Jeśli tak, miałaś już swoją szansę. Zapytał Cię o chodzenie.. mogłaś się zgodzić. Nie zrobiłaś tego. Może podświadomie uważasz, że mimo wszystko nie jest to chłopak dla Ciebie. Być może bałaś się jednak tego, że będąc razem nie będziecie mieli np. tematów do rozmów. Trudno być ze sobą jeśli wcześniej rozmawialiście ze sobą np. średnio 2 razy w tygodniu, albo wasz dialog kończył i zaczynał się na jednym słowie - cześć.
Zacznij z nim rozmawiać. Przez przypadek przechodząc koło niego - lekko go dotykaj, uśmiechaj się, bądź miła, zabawna. Jeśli będziesz się miała w nim zakochać z pewnością kiedyś się to stanie. Jeżeli natomiast pomimo prób nie będziecie się mogli ze sobą dogadać - spasuj. Zauroczenie sobą, podziwianie swoich cech fizycznych nie jest najważniejszą cechą miłości. Jeżeli ze sobą nie rozmawiacie to wasza znajomość choćbyście bardzo chcieli w nic więcej się nie przerodzi. A jeżeli nawet, to uczucie bez wzajemnych rozmów nie jest miłością.
Na temat okazywania uczuć [flirtu] znajdziesz sporo w innych artykułach na tej stronie.
Frysbie_

środa, 16 listopada 2011

Dredy, warkoczyki cornrows

Bardzo pomocny blog ;) Przejrzałam notki w kategoriach i nie znalazłam takiego pytania, więc: mogłybyście napisać coś o dredach, cornrows i warkoczykach? Ich pięgnacji, cena i w ogóle :)

~Q10

(grafika google)
 
Droga Q10, ponieważ fryzura cornrows składa się na dobrą sprawę z warkoczyków, moją odpowiedź zawężę tylko do niej i do wspomnianych wyżej dredów.  Na początek, skoro trzeba napisać wszystko, zajmę się dredami, gdyż na temat tej fryzury można opowiadać bardzo długo. Ważna jest długość włosów; zakładając, że chcesz mieć dredy całkowicie naturalne, nie przedłużane wełną (dredy sztuczne). Są na to jednak sposoby, a mianowicie żebractwo :)
Proceder praktykowany wśród kilku moich znajomych, gdy dziewczyna ścina włosy, próbują je od niej wyżebrać. Na takich „cudzych” włosach można przygotować pojedynczego dreda i doczepić później do naszych, zrobionych naturalnie. Kolejny fakt, dość oczywisty, im dłuższe włosy, tym dłuższe dredy. Jednak powinno się dobrze tą sprawę przemyśleć, gdyż po zrobieniu fryzury jedynym sposobem na jej pozbycie się, jest ścinanie włosów. Na dodatek bardzo krótko. Poniżej punktowo, co powinno się wiedzieć:
a) przygotowanie: na ten temat napisałam już kilka słów powyżej. Poleca się, by dredy wykonać w profesjonalnym salonie, u osoby, która zna się na swojej robocie. Wtedy można mieć pewność, że wszystko będzie wyglądać tak, jak zaplanujemy. Najlepszą metodą jest szydełkowanie (szydełko 0,5 - 0,55 milimetra), ale rozpowszechnione jest również spajanie termalne.
b) pielęgnacja: panuje opinia, że dredów się nie myje. Wielki błąd. Taka fryzura, jak każda inna, potrzebuje pielęgnacji. Owszem, krąży opinia, że przez pierwszy miesiąc nie powinno się włosów myć, natomiast po tym okresie można swobodnie je pielęgnować według własnych potrzeb. Nie zaleca się używanie odżywek, najczęściej ułatwiają one rozczesywanie włosów, dlatego dredy mogą się rozlecieć. Istnieją specjalne szampony do tego typu fryzury, które dodatkowo zbijają włosy i dokładnie wypłukują bród z wnętrza dreda, jednak są to specyfiki dosyć drogie. Profesjonalne strony na temat dredów polecają delikatne szampony ziołowe lub płyny do mycia włosów dla dzieci, są łagodniejsze dla struktury włosa. Należy również kontrolować sprawę łupieżu, gdyż posiadanie dredów bardzo często się z tym wiąże. Sprawę załatwia szampon przeciwłupieżowy. Istnieją również specjalne odżywki do dredów, działające podobnie jak szampony, ale są one również drogie.
c) sposób mycia: Należy przygotować butelkę ze spryskiwaczem i wlać do niej odrobinę szamponu oraz wymieszać. Dredów nie moczymy przed myciem tylko spryskujemy przygotowaną mieszanką w ten sposób aby szampon dostał się do wewnątrz dreda. Najpierw spryskujemy dredy u nasady oraz skórę głowy, którą trzeba dokładnie wyszorować. Następnie spryskujemy dredy na całej ich długości i myjemy tak jak normalne włosy. Głowę należy spłukać porządnie silnym strumieniem, tak by wypłukać szampon z wewnątrz dredów. Nie należy ich suszyć, gdyż może wtedy powychodzić więcej pojedynczych włosków. Nie wolno się również kłaść z mokrymi dredami, gdyż się deformują.
d) naprawa: po każdym myciu, w czasie spania i „noszenia” dredów, wychodzą z nich włosy. Najlepiej naprawiać efekt wizualny szydełkiem, chociaż znalazłam również technikę skręcania ich dłonią i wełnianą rękawiczką. Wszystkie trzy, opisane prawdopodobnie przez właściciela dredów, znajdziesz tutaj: KLIK
e) zabawa fryzurą: dredy można farbować, a kolor jest trwalszy, gdyż myjemy je rzadziej. Dodatkowo krąży opinia, że nałożenie farby dodatkowo zbija włosy wewnątrz dreda. Modne jest również nakładanie specjalnych koralików, wiązanie apaszkami i różne inne bajery, praktykowane według własnego gustu.
CENY: różnie. Znalazłam kilka wersji, ale większość waha się od 100 do 200zł w profesjonalnych salonach fryzjerskich. Wszystko oczywiście zależy od ilości dredów i ich długości.

  

Warkoczyki cornrows wywodzą się z Afryki, co również świadczy o ich funkcjonalności. Włosy się nie plączą, nie jest w nich gorąco i nadają się na każdą okazję. Wykonuje się ją ręcznie, zaplatając warkoczyki tuż przy głowie, często tworząc fantazyjne wzory. Długość nie ma znaczenia, im dłuższe włosy, tym większe pole do popisu. Myć je można jak każde włosy, tylko delikatnie. Na rynku dostępne są również specjalne specyfiki do warkoczyków i warkoczyków typu cornrows, nadają one połysk i świeżość. Można je delikatnie odsączać ręcznikiem, uważając, by zbyt dużo pojedynczych włosków się nie wysunęło ze splotu. Można również je nawilżać specjalnymi oliwkami i odżywkami. Taka fryzura trzyma się od dwóch, do czterech tygodni. W każdej chwili można je rozpleść.
CENY cornrows: (cennik jednego z salonów) bez włosów syntetycznych: 100 zł, z włosami syntetycznymi 150 zł.

     

Od tradycyjnych, drobnych warkoczyków różnią się na dobrą sprawę tylko ułożeniem i niepraktykowanym dodawaniem kolorów. W tradycyjny warkoczyk można wpleść specjalne nitki we wszystkich odcieniach, od blondu, do czarnego. Odważniejsi preferują wplatanie nitek w żywiołowych barwach. Tradycyjne warkoczyki trzymają się nawet do 3 miesięcy, po tym czasie zaczynają być widoczne nieestetyczne odrosty. Nie trzeba również do nich stosować jakiś specjalnych odżywek pielęgnacyjnych.
CENY warkoczyków: (cennik jednego z salonów) a) z włosami syntetycznymi: do ramion 400zł, do połowy pleców od 150-230 sztuk  450zł, cornrows z warkoczykami  450zł, do połowy pleców od 250-300 sztuk  500zł, do pasa  500zł, do pośladków  600zł. b) z naturalnych włosów: do ramion 200 zł, do pleców 300 zł, do pasa 350 zł.
 
 
  

I to wszystko! Jeżeli myślisz nad którąś z powyższych fryzur, życzę powodzenia i zadowolenia z efektów! :)
Pozdrawiam,
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x