poniedziałek, 19 grudnia 2011

Jak się do niego zbliżyć?

Nawiązując do tematu notki, chciałabym powiedzieć, że mam podobny choć w zasadzie nieco inny problem. Podoba mi się chłopak, którego w ogóle nie znam, tzn. nigdy z nim nie rozmawiałam bo nie było okazji, on zwykle gada z chłopakami ze swojej "paczki", z dziewczynami raczej w ogóle - nie żeby mieli coś przeciwko, ale akurat oni zdecydowanie trzymają się w grupie. Znam parę jego zainteresowań, imię i nazwisko, wiem gdzie mieszka. Poza tym prawie nic. Dodam, że nie mamy okazji do rozmowy ani spotkań - żadnych wspólnych zajęć, nie mieszkamy blisko ani nic z tych rzeczy. Towarzystwa wspólnego również nie ma. Problem polega na tym, że jestem bardzo nieśmiałą i niepewną siebie osobą, mam raczej problemy z nawiązywaniem nowych znajomości, choć kiedy już bliżej się z kimś zaprzyjaźnię jest naprawdę ok. W jaki sposób mam nawiązać z nim kontakt, nie robiąc z tego przy okazji sensacji na całą szkołę? Czasem na przerwie zdarza mi się napotkać jego wzrok, ale nie jest to nic szczególnego ani dającego zbyt wiele do zrozumienia. Bardzo ciężko jest mi go złapać samego - w szkole odpada, a poza nią jest zawsze co najmniej z jednym kolegą. Wiem, że ten problem jest mało oryginalny i spotyka pewnie wiele innych dziewczyn, ale chociaż szukałam w starych notkach nie znalazłam niczego co mogłoby mi pomóc. Z góry proszę o niewypisywanie rad typu "zapisz się na to kółko co on" albo "spytaj o godzinę".
Pozdrawiam serdecznie wszystkie autorki i czytelniczki NBS.

~Agu

  

Droga Agu!
Piszesz, że trudno jest Ci się przełamać, ale niestety, albo stety;) będziesz musiała to zrobić. Bo nie ma innej opcji, chłopak nie jest w stanie czytać Ci w myślach, Twoich spraw nie załatwi też nikt za Ciebie, a nawet jeśli, to skąd wiesz, że będzie akurat tak, jakbyś chciała? Tak więc postaraj się, żebyście mieli jednak jakieś wspólne zainteresowania. Nie mam na myśli tu tego, żebyś koniecznie zaczęła kochać piłkę nożną, jeśli i on ją uwielbia, ale dowiedziała się czegoś o niej więcej i przy jakiejś okazji błysnęła wiedzą. Postaraj się przebywać blisko niego, ale nie myślę tu o śledzeniu go, tylko raczej o częstszym mijaniu się, czy ogólnie byciu w polu jego widzenia. Powinien w końcu zacząć Cię kojarzyć, jeśli dotąd tak się nie stało. Jeśli znów uda Ci się spojrzeć mu w oczy, to postaraj się zatrzymać jego wzrok na dłużej, ale też nie patrz za długo, bo możesz go speszyć, moim zdaniem wystarczy  3-5 sekund. I konieczne jest to, żebyś była pozytywnie do tego nastawiona, najlepiej byłoby, jakbyś się do niego uśmiechnęła. Rozumiem, że może Ci być ciężko, ale niestety ciężko bez uśmiechu coś fajnego zdziałać;) Po pewnym czasie tych działań możesz zacząć mówić mu ‘cześć’. Powiedz z ok. 3 razy pierwsza, uśmiechaj się przy tym i poczekaj na jego ruch. Jeśli będzie sam po tym się z Tobą witał, to jesteś na dobrej drodze:) Jeśli jednak nie, to spróbuj jeszcze kilka razy i zobacz jego reakcję. I gdyby sam nie zagadał do Ciebie, a gdyby był już wtedy zainteresowany, to powinien, to… Spróbuj sama do niego zagadać. Ale nie, nie mów już teraz, że nie potrafisz!! Potrafisz! Posłuchaj, moja znajoma, strasznie nieśmiała dziewczyna, rozmawiała z chłopakiem, który jej się podoba, sama do niego podeszła, bo miała bardzo dobry powód;) On zajmował się w szkole systemem nagłaśniającym, a jej akurat ‘popsuło się coś w ustawieniach od dźwięku w komputerze’. Oczywiście na początek pochwaliła go, że jak on tam jest i pomaga, to nic się nie psuje i powiedziała, co się stało. Od tamtego momentu gadali ze sobą coraz częściej, a dziś są razem ;) Radziłabym to samo ;) Tylko musiałabyś dokładnie przemyśleć, co chcesz mu powiedzieć, żeby nie zacząć się mocno jąkać i nagle zapomnieć wszystkiego :D
Powodzenia,
Charlotte.

niedziela, 18 grudnia 2011

Czy jest sens starać się o niego?

cześć. Zawsze czytam wszystkie notki i nigdy nie napisałam jeszcze swojego problemu, ale postanowiłam, że może w końcu się odważę.
Jest pewien chłopak, który mi się podoba. Nawet ja też mu się podobałam, ponieważ cały czas na mnie patrzył, pisał do mnie, mówił siema itd. Ostatnio jego kolega powiedział, że on powiedział takie coś : Ona jest blazą i nie ma u mnie nawet minusowych szans.
Tak się tym zmartwiłam, że płakałam kilka dni. Jednak nie dawno moja koleżanka zapytała go czy to prawda z tą blazą, a on powiedział : Tak to prawda, nie podoba mi się ..
A po chwili : Albo mi się podoba. Skąd wiesz, że Ci powiem prawdę ..
Nie wiem co już o tym myśleć. :c
Nie daję już sobie z tym rady.. Dziewczyny błagam Was pomóżcie mi wyjść z załamki i doradźcie czy starać się o niego czy nie.

 ~anonimowa.

  

Droga anonimowa.
Zastanawiam się, ile lat może mieć ten chłopak… Bo jego zachowanie jest bardzo niedojrzałe, wręcz dziecinne. A więc moim zdaniem to, co robił, czyli witał się, patrzył, czy pisał nie jest jednoznaczne z tym, że mu się podobałaś. Owszem, mogło tak być, bo zależy, w jaki sposób to robił, jak patrzył, jak się witał (nie wystarczy tu samo słowo, jakiego używał, ale potrzebny jest cały szereg zachowań, jak spojrzenie, uśmiech, postawa, czyli po prostu- mowa ciała; czy co do Ciebie pisał). Tak więc na podstawie swoich wcześniejszych obserwacji możesz wyciągnąć takie wnioski, bo niestety nie opisałaś mi tego w pytaniu.
Słów jego kolegi też nie możesz być pewna, jednak widać, że zrobiły na Tobie duże i, niestety, przykre wrażenie. Jego późniejsze słowa jak dla mnie świadczą o tym, że nie ma sensu zawracać sobie głowy tym chłopakiem, bo on chyba uwielbia ranić innych ludzi. Moim zdaniem może być tak, że możesz mu się podobać, ale on nie bardzo zdaje sobie z tego sprawę i nie wie, co ma dalej z tym zrobić, bo jest po prostu niedojrzały. Ale wątpię, żeby tak było i myślę, że on się po prostu Tobą bawi.
Ja bym Ci radziła raz na zawsze zapomnieć o tym dzieciaku, bo on Cię tylko rani, nie zaznałaś dzięki niemu szczęścia, z tego, co wiem. Jednak jeśli byś bardzo chciała, to możesz też z nim porozmawiać, czemu jest taki dla Ciebie, ale to może przynieść odwrotny skutek od zamierzonego i może być całkiem źle. Wszystko zależy już od Ciebie :) A co zrobić, żeby wyjść z tego dołka? Jak już pisałam, zapomnieć o nim. To po pierwsze. Ale wiesz, co może być najszybszym lekarstwem na takie ‘leczenie’? Inny chłopak:) Tylko pamiętaj! Musi być Ciebie warty:)
Charlotte.

sobota, 17 grudnia 2011

Nie umiem patrzeć chłopakom w oczy.

Hej, gdy znalazłam waszego bloga bardzo ucieszyłam się, bardzo wam dziękuję, że go stworzyłyście :) Wreszcie mogę gdzieś się poradzić co do niektórych spraw.
A teraz do rzeczy - mam problem, którego tutaj nie znalazłam. Konkretnie chodzi o nieśmiałość, a może wstydliwość w stosunku do chłopców. No coś pomiędzy. Wiem, żeby chłopak wiedział, że mi się podoba to najważniejszy jest kontakt wzrokowy. Problem w tym, że ja po prostu nie potrafię. W momencie, gdy wzrok jakiegoś tam chłopaka się spotyka z moim ja zaraz uciekam, ledwo 1 sek wytrzymuję. Nie potrafię ponownie w tę stronę popatrzeć. Po prostu wiem że nie dam rady, czuję się wtedy taka bezradna. Tyle razy mi się już to zdarzyło. Tak strasznie żałuję, że nie potrafię nawet zwyczajnie popatrzeć, a co dopiero uśmiechnąć się. Mimo że wiem że mi się podoba i najchętniej bym na niego cały czas patrzyła - specjalnie nie patrze w jego stronę - nie wiem czy to wstydliwość, strach czy nieśmiałość, skąd to się wzięło? To wszystko dotyczy chłopców, których nie znam osobiście(tych których znam - głównie klasa to potrafię, ale oni nie podobają mi się, więc nie zwracam na to uwagi) np. widzę jakiegoś, który mi się spodobał na ulicy albo w autobusie. Często też unikam patrzenia na chłopców przy rodzicach - to też pewien problem, ale jak jestem sama właściwie jest to samo, tylko z rodzicami jeszcze bardziej nasilone. Żadna z moich koleżanek takich problemów nie ma. Pomóżcie. Jak mam się przełamać?
Dodam że mam skończone 16 lat.

~Zrezygnowana

  

Zrezygnowana!
Unikanie z różnych powodów kontaktu wzrokowego to dość częsty problem. Myślę, że tym powodem u Ciebie jest właśnie nieśmiałość i strach przed tym, że chłopak, któremu patrzysz długo w oczy może pomyśleć coś, czego byś zapewne nie chciała. Jednak trudno jest to ‘zdiagnozować’ tylko czytając wiadomość.
Ja również całkiem niedawno miałam z tym problem, ale mi pomogła koleżanka, która patrzenie w oczy rozmówcy uważała za normalne i naturalne. I po pewnym czasie mnie nauczyła, co pomogło właśnie też w kontaktach z chłopakami. Możesz więc spróbować nauczyć się tego od jakiejś śmielszej koleżanki. Jeśli będzie naprawdę dobra, to doprowadzi do czegoś takiego, że wręcz będziesz musiała się powstrzymywać, żeby nie patrzeć w oczy każdemu chłopakowi, jak udało się mojej koleżance. Drugą rzeczą, która przychodzi mi do głowy to patrzenie w oczy obcym chłopakom mijanym na ulicy. Minięcie się trwa zbyt krótko, żeby mógł sobie coś pomyśleć, czego możesz się obawiać i jest małe prawdopodobieństwo, że znów się kiedyś spotkacie. Warto wykorzystywać takie momenty. No a po trzecie, to jak sama napisałaś, boisz się spojrzeć w oczy tym chłopakom, którzy Ci się podobają, bo… Bo boisz się, że wyrobią sobie o Tobie złe zdanie. A tego byś nie chciała. Nikt z nas by tego nie chciał, ale przy znajomych chłopakach już się tego nie boisz. Może nie dosłownie wyrobienia złego zdania, bo mają już wyrobione, ale tego, że źle o Tobie pomyślą. I teraz zastanów się: dlaczego uważasz, że ci, którzy Ci się podobają, mają źle o Tobie myśleć? Nie traktuj ich w jakiś szczególny sposób, bo przez unikanie kontaktu wzrokowego może być przekonany, że go nie lubisz albo może Cię wcale nie zauważyć. A obie opcje chyba odpadają, nie..? Dlatego małymi kroczkami próbuj patrzeć chłopakom w oczy, a powoli się przełamiesz:)
Charlotte.

piątek, 16 grudnia 2011

Po zerwaniu z chłopakiem nie umiem rozmawiać z kumplami.

Witajcie:)
Mam pewien problem (jak każdy tutaj:)). Niedawno zerwałam z chłopakiem, bo stwierdziłam ,że będzie mi bez niego łatwiej. Cóż sprawdziło się, poprawiły mi się oceny oraz kontakt z rówieśnikami, przyjaciółmi. Wydawało mi się ,że to zerwanie miało same korzyści, jednak teraz zaczynam zauważać ,że nie do końca.
Od tamtego czasu mam taką blokadę. Nie umiem rozmawiać z chłopakami! Z moim przyjacielem wszystko jest w porządku, ale z nowo poznanymi lub z starymi znajomymi, z którymi nie miałam długo kontaktu nie umiem normalnie porozmawiać. Zaczyna się na ''co tam?'' i generalnie na tym się kończy. W czasie rozmowy zamykam się w sobie i nie umiem wykrztusić niczego na podtrzymanie rozmowy.
Proszę pomóżcie, mam już tego dosyć! Jak mam się przełamać?

~Smutna

 
Droga Smutna. ;)
Zastanów się dokładnie czy twoje problemy rzeczywiście zaczęły się dopiero po zerwaniu z chłopakiem czy przypadkiem już wcześniej nie miało coś takiego miejsca a ty po prostu nie zwracałaś na to takiej uwagi, ponieważ - 'po co Ci bliższe kontakty z chłopakami skoro masz faceta, który Cię kocha'. Mimo wszystko oba przypadki są pewnego rodzaju objawami nieśmiałości. Oto odnośniki do paru notek na jej temat..:
1. Jestem zbyt nieśmiała.
2. Nie mogę pokonać swojej nieśmiałości.
3. Ta nieśmiałość...
4. Kiedy coś do mnie mówi, nie wiem co odpowiedzieć.
5. Jestem nieśmiała i nie wiem jak mogę do niego zagadać.
6. Jestem nieśmiała. Zbyt nieśmiała.
Mam nadzieję, że w którejś z nich znajdziesz coś dla siebie, co Ci chociaż odrobinę pomoże. Twoja przypadłość mimo wszystko może być chwilowa, na wskutek niedawnego zerwania z chłopakiem. Rozpamiętujesz całe wydarzenie, być może trochę żałujesz tego co zrobiłaś i możliwe, że właśnie to stanowi dla Ciebie pewnego rodzaju blokadę.
Na pewno nie wracaj do chłopaka tylko dlatego żeby sprawdzić, czy 'przypadłości' miną. To bowiem nie ma sensu a wątpię żeby coś pomogło..
Powodzenia. ;)
Frysbie_

Włosy ze złotymi refleksami

Hej dziewczyny, znacie jakieś preparaty nadające włosomkorzystniejszy odcień, no nie wiem rozjaśniające lekko albo żeby byłytakie złotawe refleksy? Jestem blondynką (ani jasną ani ciemną, takiten kolor nijaki) i nie mogę pofarbować ani zrobić pasemek, a chcę żebychoć odrobinę lepiej wyglądały. Może jakieś domowe sposoby, jeśli niepreparaty? Ale wolałabym coś kupnego.
~Anka

Aniu! Jak każda dziewczyna zapewne marzysz o zd
rowych lśniących i pełnych koloru włosach. Nie każdy jednak rodzi się z piękną czupryną, ale każdy może zadbać o włosy tak, by zapierały dech w piersiach. Podstawą jest dobra pielęgnacja. Napisałaś, że masz blond włosy i chciałabyś uzyskać delikatne "złotawe" refleksy bez zastosowania farby. Oczywiście jest to możliwe o ile uzbroisz się w cierpliwość i szybko się nie zniechęcisz. Możesz zacząć od sposobów domowych. Nie bój się, z pewnością Ci nie zaszkodzą, a nóż zadziałają. Z pomocą przyjdzie rumianek. Znany z tego, że delikatnie rozjaśnia blond włosy i nadaje im właśnie bardzo "złociste" refleksy.  Działa on jednak tylko na blond włosach co w Twoim przypadku idealnie się sprawdzi. Postaraj się robić płukanki dość ciepłym (ale nie gorącym!) rumiankiem. Nie licz na diametralną zmianę koloru ponieważ rumianek, jak większość domowych "preparatów" potrzebuje systematyczności. Myślę, że mniej więcej po dwóch tygodniach będziesz mogła zauważyć zmianę odcienia Twoich włosów.


Drugim sposobem są kosmetyki, po które możesz sięgnąć w każdej drogerii. Napisałaś, że nie możesz przefarbować koloru włosów, ani zrobić pasemek. Nie wiem dlaczego, choć mogę przypuszczać, że najzwyczajniej mama oraz nauczyciele są temu przeciwni. Mogłabyś jednak rozważyć szamponetki lub chociaż szampony koloryzujące. Gdybyś dobrze poszukała odcienia szampotenki bardzo zbliżonego do Twoich naturalnych włosów gwarantuję Ci, że uzyskasz efekt o jakim myślisz. Takie szamponetki w zależności  od czasu w jakim potrzymasz je na głowie, zmywają się po 4-8 myciach.
Poszukaj czegoś np. z firmy Joanna.
 
Często używałam szamponetek i farb z tej firmy (a uwierz mi, że farbowałam włosy bardzo dużo razy) i nie mam żadnych zastrzeżeń. Kolor, konsystencja - wszystko takie jak ma być. Polecam naprawdę.
***

Jeśli jednak mimo wszystko nie zdecydujesz się na szamponetkę. Możesz spróbować szamponu.
Jest on dokładnie taki sam jak zwykły szampon, myje i pielęgnuje włosy dodatkowo nadając im delikatną poświatę blondu.
Może spróbuj Loreal professional silver




Jest on przeznaczony do włosów blond. Zależy od sklepu ale ceny tego produktu wahają się od 20 - 27zł.

Pamiętaj jednak, żeby uważać z wszelkimi preparatami, które nakładasz na włosy. Używaj kosmetyków ze znanych marek, gdzie będziesz mogła być pewna, że Ci nie zaszkodzą. Wszelkie kuracje i zabiegi potrzebują czasu i regularności więc nie zniechęcaj się po tygodniu używania nie zauważając żadnych efektów.
Pozdrawiam ` nawiedzona.

****************************************
Przepraszam za błąd. Oczywiście poprawiam. Wynikło to ze zwykłego gapiostwa, nie zwróciłam po prostu na to uwagi bo skupiałam się na ortografii i interpunkcji. Prezpraszam

czwartek, 15 grudnia 2011

Jak odpowiadać na nieprzyjemne zaczepki?

co powinnam zrobić jak zaczepia mnie koleś? Np dzisiaj, idę i słyszę "fajna du-pa idzie", e Ty.. no ładna. Kręci dupcią.

;/;/!. Normalnie szłam, a to że tyłek się rusza jak sie chodzi to nic nie poradzę! :(. Głupio sie z tym czuje. A ładna to nie jestem poza tym skąd mogą wiedzieć skoro mnie nie widzieli zbyt. No może chwilę. Poczułam się trochę jak dziw*a. A nie byłam jakoś wyzywająco ubrana ani nic. Właściwie to chyba zbyt ciepło się ubrałam, bo było 17 stopni, a ja w swetrze, bluzce tunice, jeansach i trampkach. Jak mam reagować na takie zaczepki? bo przeważnie to udaję że nie słyszę a potem mi głupio cały dzień :(. ODPISZCIE !! Błagam :(.

~Madzia

    

Droga Madziu.

Niestety, takie zaczepki nie zdarzają się rzadko… Nie są przyjemne i trzeba na nie odpowiednio reagować, aby nie stać się stałym obiektem takich niewybrednych żartów, można też zgasić żartownisiów. Najczęściej takie rzeczy robią tacy, którzy nie mają pojęcia, jak zwrócić uwagę dziewczyny, zdesperowani, chcący pochwalić się tym ( w sumie, to CZYM TAKIM?) przed kolegami, czy zupełne ‘pustaki’. Wezmę pod uwagę w swojej notce zaczepki jednorazowe, jak np. pod sklepem jakiś pijaków, jak i powtarzające się przez jedną grupę chłopaków. Oto kilka propozycji:

-  Nie reagować wcale. Olać, nie zauważać, nie odwracać się, nie komentować, nie uśmiechać, czy też nie robić jakiejś naburmuszonej miny. Po prostu zachowywać się tak, jakby to się nie wydarzyło. Niestety, nie działa to zawsze, ale w przypadku powtarzania się tego u jakiejś określonej grupki wystarczy kilka powtórzeń, aby zdziałało cuda;) Sprawdziłam na sobie… I jest to najlepszy sposób na takich typowych ‘meneli’ spod sklepu.
- Gdy dzieje się to w towarzystwie kolegów, to można podejść do takiego, który najbardziej się wyróżnia (można sądzić, że temu się podobamy) i powiedzieć do niego, żeby nas nie podrywał. To naprawdę działa:D
- Gdy będzie się to powtarzało, to można spojrzeć na nich z pogardą, ale nie może to wyjść śmiesznie. To musi być całkowicie szczere.
- Można podejść i zwyczajnie dać takiemu z liścia :D Ale gdy chłopak/chłopaki robią się już naprawdę natrętni. Jednak nie wszystkim:P, ale temu, który ‘przewodniczy’ grupie. Koledzy będą się z niego niesamowicie śmiali i nabijali, a on nie odważy się tego powtórzyć, a co więcej- będzie mógł się Ciebie wstydzić :D
- Można ich zgasić jednym, prostym tekstem. I to tak, że już nigdy się nie odważą. Można coś takiego wymyślić na szybko, zależnie od sytuacji, ale polecam też zajrzeć do Internetu. Tam można znaleźć całe mnóstwo ciekawych propozycji odpowiedzi, których niestety nie mogę tu zacytować, bo mają za dużą siłę rażenia ;D
- Mam jeszcze jeden pomysł- zareagować tym samym, gdy jest się w towarzystwie, a oni się rozdzielili. Np. gdy 5 z nich gwizdało, klaskało, gdy przechodziłyście, przechodziłaś obok, to teraz trzeba przejąć inicjatywę i zaklaskać jednemu, czy dwóm z nich. Ważne, żeby Was było więcej, niż ich :D Można też rzucić jakimś ciekawym komentarzem.
Tak więc propozycji jest  nawet dużo. Ważne, żeby wybrać odpowiednio do sytuacji:)

Charlotte.
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x