środa, 11 stycznia 2012

Podobam mu się, czy nie?

Bardzo fajny blog - podoba mi się.
Ja też mam problem - w sumie to długa historia.
Mam 14 lat. Mieszkam na prowincji - tutaj wszyscy się znają. Ja uchodzę raczej za grzeczną dziewczynę i dobrą uczennicę. Po prostu mi niektórych rzeczy ni wypada. Nigdy zbytnio nie interesowałam się chłopakami a nawet jeśli to najwyżej ktoś mi się podobał. Moi rodzice uważają że uganianie za chłopakami w moim wieku to głupota - dlatego też ja zawsze byłam w stosunku do nich nieśmiała. To też jakimś wyjątkowym powodzeniem się nie cieszyłam. Obracałam się raczej w damskim towarzystwie. Do czasu... Aż się zakochałam. Zaczęło się tak po prostu - wiosna (marzec, kwiecień) na kółko na które chodzę zaczął uczęszczać taki jeden Grzesiek razem z kolegą Markiem. Obaj byli o 2 lata starsi - z trzeciej klasy. Dobrze się uczyli (chodzili do dwujęzycznej) znałam ich w sumie od zawsze ale nigdy nie zwracałam na nich uwagi - nawet nie kojarzyłam nazwisk z twarzami. Obaj byli bardzo zabawni - takie rozrywkowe typy - z nimi zawsze śmiesznie - Marek był nawet przystojniejszy od Grześka ale to Grzesiek przykuł moją uwagę. Fajnie mi się z nim gadało - i chociaż nie wiedziałam od razu że się zakochałam to tego dnia byłam dziwnie podekscytowana i... szczęśliwa. Może po prostu bardziej dowartościowana? W końcu ktoś zwrócił na mnie uwagę. Potem się zaczęło... Kilka razy powiedział mi w szkole na korytarzu cześć albo siema uśmiechnął (a uśmiech ma piękny) i oszalałam. Nagle zaczął często pojawiać się na przerwach tam gdzie ja. I zaczęło się.... te nieprzespane noce, sny z jego udziałem, brak apetytu i kompletna obojętność - na wszystko - olałam szkołę, koleżanki, rodzinę, hobby tylko...szukałam, szukałam, szukałam, węszyłam. czego?? Wszystkiego podpytywałam koleżanki, szukałam w internecie, znalazłam nr GG - ale bałam się napisać.Całymi dniami czytałam horoskopy, grałam w pasjansa. Znalazłam jego adres, poznałam całą rodzinę z nk, odnalazłam konto na YouTube i śledziłam każdy ruch w internecie Potem te wszystkie dziwne zbiegi okoliczności... i on też nie zachowywał się przy mnie całkiem normalnie - wydawało mi się że był jakiś spięty czasem. Jak mnie mijał to rzucał oczami po kątach albo się wypinał dziwnie. Czasem robił takie zdziwione oczy jak mnie zobaczył. Kiedyś usiadł przede mną w kościele, potem coś tam zagadywał a propos tego na kółku. Ale w towarzystwie Marka czasem był chamski - dogryzł coś - i wtedy było mi bardzo przykro. Ale miałam wrażenie czasem że Markowi też się podobam bo często zagadywał ale on ma taki styl bycia do wszystkich dziewczyn i jak on coś zagadywał to Grzesiek milczał i tylko się przyglądał. A ja cały czas o nim myślałam. Marzyłam po nocach i niektóre marzenia się spełniały tylko w trochę innej formie niż sobie wyobrażałam .Potem dowiedziałam się że moja koleżanka Kaśka się w nim kocha i podobno ją podrywał, łapał za kolano czy coś - jak ja się wtedy wkurzyłam... ale z drugiej strony ona lubi trochę fantazjować na temat tego jak chłopacy ją porywają. Ja miejscami byłam pewna że Grzesiek jest mną zainteresowany - jeździliśmy razem na wycieczki i konkursy - kilka razy coś zagadał i to widać że był stremowany - i udawał cwaniaka. Miałam wrażenie że przy nim za każdym razem wychodziłam na idiotkę. Kiedyś wracałam z nim ze szkoły - sam mnie zawołał, kiedyś na lekcji wyszłam do kibla a on miał próbę do apelu na hallu i poszedł za mną i coś zagadywał.Często palnął jakiś komplement (ale czasem - p. jak gadałam z Markiem o siatce to nic nie mówił i nagle walnął " przecież ty nie umiesz grać w siatkę" - no było mi trochę przykro - bo wcale nie gram najgorzej) Wtedy skakałam ze szczęścia i byłam pewna że on mnie kocha. Kiedyś odezwałam się do niego na gg i normalnie z nim gadałam ale on potem się popisywał przed Markiem i mówił "zakochała się czy co?" Strasznie mnie to zabolało. Miałam wrażenie że daje mi sprzeczne sygnały. Ale ja też czasem go ucięłam krótko czego potem bardzo żałowałam. Nie wiem co o tym myśleć. Miałam wrażenie że czasem bardzo chciał żebym była zazdrosna - np. zobaczył mnie i zaczął tulić się do jakiejś dziewczyny (tak znienacka bo ona się zdziwiła) i pierwsze co to na mnie patrzy. Kiedyś pod jakimś byle pretekstem zagadałam do niego na gg i nawet trochę popisaliśmy - głównie o szkole - no ale trudno. Zaprosiłam go na nk i przyjął - ale on mnie sam nie zaprosił. To był jeden z piękniejszych tygodni mojego życia - właśnie ten ostatni tydzień szkoły - wtedy myślałam że on też mnie kocha. Nadszedł koniec roku szkolnego. Byłam załamana - już nigdy miałam go nie zobaczyć. (moi rodzice nic nie wiedzieli - powiedziałam o wszystkim tylko 3 kumpelom - teraz z jedną się pokłóciłam i boję się, że niedługo cała wieś będzie o tym gadać, boję się że mam się czegoś domyśla - o czasem jak coś palnie to ... tak jakby wiedziała a może jestem przewrażliwiona?? głupio mi z myślą że coś przed nią ukrywam) ale potem okazało się widziałam go jeszcze kilka razy na rowerze - powiedział cześć ( i powiedział to w taki sposób że... byłam pewna) i nareszcie nadszedł dzień który chciałabym wykasować ze swojej pamięci. Miałam publicznie wystąpić i się zbłaźniłam przed nim i przed jego całą rodziną i jeszcze kilkoma osobami a potem napisałam mu na gg że to przez niego i wgl że po co przychodził a potem (to co najgorsze) że odwołuje to co napisałam. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Po kilku dniach odpisał że wcale się nie skompromitowałam że to raczej inni i że chociaż było śmiesznie. Od tej pory z nim nie gadałam prawie wcale. Kiedyś wysłał mi na gg taki film co kręcili z kolegami i głupio wyszło bo zamiast napisać że fajny to chwaliłam się że widziałam jak kręcili i... jak zwykle wyszłam na idiotkę. Dopiero ostatnio znów wysłał nowy filmik (wysyła wszystkim znajomym) i chwilę z nim pogadałam ale miałam wrażenie że odpowiada krótkimi zdaniami tylko na moje pytania i trochę ironizuje - ale może szukam dziury w całym?? Jak oglądam jego zdjęcia z wakacji widzę te dziewczyny które były z nim na koloni to jestem strasznie zazdrosna...
Podejrzewam kilka możliwości:
albo był rzeczywiście we mnie zakochany i się potem bardzo zniechęcił
albo nigdy nic do mnie nie czuł tylko to były takie wygłupy, a teraz razem z kumplami się ze mnie nabijają
albo nadal coś do mnie czuje tylko z jakiś powodów nic nie robi

Jak sobie pomyślę, że od września mogę go spotykać tylko w niedziele w kościele - bo idzie do liceum to... mi się płąkać chce

Dałabym wiele żeby chociaż wiedzieć co on o mnie myśli - bo jeśli ma mnie za jakąś pustą idiotkę??

Jedno jest pewne - przez niego bardzo się zmieniłam - stałam się pewniejsza siebie - bardziej przebojowa - w sumie to trochę skorzystałam- może tak miało być?? a On był tylko narzędziem do tego??
Ale nawet jeśli okazałoby się że on mnie kocha to nie wiem co bym zrobiła... bo czy to ma jakiś sens??

Jedno jest pewne - im dłużej czasu w niepewności tym to uczucie zdaje się tracić na wartości...już nie jest tak pięknie - kiedyś jak go widziałam to mi serce wygrywało jakąś zupełnie nową melodię - teraz na jawie myślę o nim mniej - za top śni mi się co nocy

Tylko co o do mnie czuje... dlaczego teraz się nie odzywa?? czy ma mnie gdzieś??
Opisałam tą historię - ale to jest i tak mało, żeby się zorientować trzeba by scharakteryzować go mocno.
A czy ja go wgl znam?? A może ja go sobie wymyśliłam i utożsamiłam z Grześkiem??
nie wiem, to takie trudne...
Ja jeszcze w maju nie wyobrażałam sobie bez niego życia a teraz... po tej kompromitacji jak przez kilka tygodni próbowałam zapomnieć ... już mi tak jakby przechodzi...
Ale mogę się założyć że gdybym go teraz zobaczyła wszystko by wróciło ze zdwojoną siłą.

~Goska


Gosiu!
Bardzo obszernie scharakteryzowałaś mi swój problem, dzięki czemu mogę napisać coś więcej i swobodniej na ten temat.
Niewątpliwie podobałaś się Grześkowi. Ja w ogóle nie widzę przyczyny, żeby na ten temat dyskutować. Spinał się, denerwował w Twojej obecności, uśmiechał się do Ciebie, witał się z Tobą, nagle, nie wiedzieć czemu, pojawiał się coraz częściej w pobliżu Ciebie. 'Cwaniakował', czym Cię ranił, bo był tak bardzo zdenerwowany, że musiał to za czymś ukryć. Wielka szkoda, że wybrał akurat taki sposób, ale wybiera go duża część chłopaków. W obecności kolegów był chamski, bo chciał się przed nimi popisać - jaki to on nieczuły drań na Twoje westchnienia. No i zdobył zapewne ich uznanie. Zupełna głupota. Ale oni już tak mają.
Co się stało, że nagle przestało być tak różowo? Widzę następujący powód- Ty, raniona przez niego kilkakrotnie, przystopowałaś. Nie chciałaś cierpieć jeszcze bardziej, więc bałaś się zrobić coś w celu zbliżenia się do niego. Bo on Cię nieświadomie odpychał. I skutkiem tego było to, że on prawdopodobnie pomyślał, że… Tobie na nim nie zależy. Błędne koło, prawda? To, że, jak piszesz, ośmieszyłaś się na oczach jego i jego rodziny, mogło być dobrym pretekstem do rozmowy między Wami. I było, bo trochę porozmawialiście.
Przede wszystkim - nie załamuj się. On nadal chce utrzymać z Tobą kontakt. Mimo że jest on taki, a nie inny. A jest taki, bo myśli, że Ci na nim nie zależy. Pokaż mu, że tak nie jest. Masz jeszcze okazję, chociażby pod kościołem. Zagadaj do niego, np. na temat ostatniego linku, który Ci przesłał, czy na jakikolwiek inny, na pewno coś przyjdzie Ci do głowy. Bądź dla niego miła. 
Jednak mogę się mylić co do niego. I być może przestałaś mu się podobać. Wtedy mimo wszystko radzę zrobienie tego, o czym pisałam wyżej, ale gdy będziesz widziała, że naprawdę nic z tego nie będzie, on nie będzie wykazywał żadnej aktywności, to po prostu daj sobie z nim spokój. Było, ale minęło. Na pewno zostaną piękne wspomnienia i wyjdziesz z tego z bogatszym doświadczeniem;)
Pozdrawiam,
Charlotte.

wtorek, 10 stycznia 2012

Mam co do niego wątpliwości.

Hej. Mój problem dotyczy chłopaka (banalne, co nie? ;p). Ja i Mateusz znamy się miesiąc. Koło mojego domu jest boisko. On z kolegami tam codziennie gra. Jak tylko mnie zobaczył to krzyknął. Rozmawialiśmy chwilę przez płot. Wszyscy się przedstawili. No i w końcu mnie tam zaprosili. Chodzę do nich praktycznie codziennie. Po dwóch tygodniach znajomości zaczęliśmy się przytulać. Na początku nie chciałam, potem już chciałam, ale wmawiałam sobie, że to tylko dlatego, iż jest mi zimno. Ale od przedwczoraj już jestem pewna, że on mi się najzwyczajniej podoba. Wczoraj zaczęłam odwzajemniać to jego przytulanie. No i wieczorem rozmawialiśmy na gg. On mi powiedział, że mu się podobam. Że mnie uwielbia. Ja mu powiedziałam, że i on mi się podoba. Wszystko pięknie, prawda? Tylko, że są dwa problemy.
1. Wiem, że on się kocha też w takiej Oli i przez to jestem cholernie zazdrosna. Mam wrażenie, że wybierze ją.
2. Gdy się zapytał czy go kocham, bałam się powiedzieć "tak".
Według mnie bałam się tego powiedzieć ze względu na tę Olę. Że on mnie wyśmieje i pójdzie od razu do tamtej. Co mam robić? Powiedzieć mu, czy dać sobie spokój? Pomóżcie ;(

~Justyna


Justyno.
Moim zdaniem jesteś na jak najlepszej drodze do tego, aby zostać z Mateuszem parą. Przytulacie się, dużo rozmawiacie, on mówi Ci, że Cię wręcz uwielbia. Czego chcieć więcej? A skąd wiesz, czy on nadal kocha się w tej Oli? Rozmawiał z Tobą o tym? A może to zwykłe plotki? I co najważniejsze - dlaczego Twoim zdaniem on wybierze ją? Bo jest ładniejsza? Tak Ci się tylko wydaje. W chwili, gdy ogarnia nas takie wielkie szczęście zaczynamy doszukiwać się rzeczy, które mogłyby ją zakłócić. I następnie, jak je znajdziemy, a zawsze tak jest, nawet gdy są one zupełnie absurdalne, dręczymy się tym. Gdy nie znajdziesz racjonalnych powodów, czemu miałby wybrać właśnie Olę, a nadal Cię to męczy, to zapytaj go o nią. Co i niej myśli i czy w ogóle prawdą jest, że ona mu się tak bardzo podoba (jeśli nie wiesz tego od niego). Wtedy wszystko się wyjaśni. A co do tego wyznania, to możesz do niego nawiązać z następnej rozmowie. Zastanów się, czy tak faktycznie jest. I powiedz mu prawdę. Możesz dodać, że potrzebowałaś czasu, aby się z tym pytaniem oswoić i zastanowić nad nim. I zapytaj go o to samo. I wszystko będzie jasne;) Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, a nie zadręczanie się bez powodu.
Charlotte.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Jak mu o sobie przypomnieć?

Hej. Mój problem polega na tym, że od pewnego czasu jestem zauroczona w pewnym chłopaku. Spotkaliśmy się w grudniu 2009 roku na imieninach. Od razu wpadł mi w oko. Niestety nie miałam na tyle odwagi, aby zapytać się go o numer gg czy telefonu. Potem okazało się, że mieszka w tym samym bloku co ja. Mimo tego, że wiem gdzie mieszka boję się zapukać do jego drzwi. Moja przyjaciółka radzi mi, aby do niego poszła i zagadała. Ale ja nie potrafię! Nawet nie wiem czy on ma dziewczynę, czy jest mną zainteresowany.Proszę pomóż mi!

~tyna


Droga Tyno!
Zapukanie do drzwi tego chłopaka nie jest najlepszym pomysłem. Zupełnie nic o nim nie wiesz, nie piszesz, czy rozmawialiście. Pójściem do niego do domu wiele ryzykujesz, bo może nie mieć czasu i Wam obojgu będzie głupio, może akurat mieć gości albo w ogóle Cię nie pamiętać… Nie napisałaś nic o jego stosunku do Ciebie, dlatego to także wzięłam pod uwagę. I jeszcze warto dodać, że będzie to ciężko zrobić, bo wnioskuję po treści wiadomości, że jesteś raczej osobą nieśmiałą. To tak, jak ja;)
A co da się zrobić? Oj, dużo się da. Mieszkacie w jednym bloku i masz całe mnóstwo możliwości. Zaobserwuj, kiedy i z kim wychodzi. No i gdzie;) Dowiedz się o nim czegoś, czym się interesuje, jaki jest, kim są jego znajomi. Wypytaj o nr gg. Wyjdź któregoś dnia, np. z koleżanką, czy nawet z psem na spacer i udaj się tam, gdzie i on przebywa. Daj mu się zapamiętać, niech zwróci na Ciebie uwagę, przypomni sobie, skąd Cię zna;) I w końcu zagadaj do niego. Nawet pod byle pretekstem, że pogoda się popsuła, a Ty jak zwykle zapomniałaś parasola. Uśmiechaj się do niego. Może nawet nie będziesz musiała pierwsza się odzywać, może on to zrobi…? Jesteś w naprawdę komfortowej sytuacji i wykorzystaj to:)
Powodzenia,
Charlotte.

niedziela, 8 stycznia 2012

Poradnik: Jak zrozumieć rodzica cz.1


Każda z nas doskonale wie, że zrozumienie rodziców to niełatwa sprawa. Powody mogą być różne: różnica wiekowa czy odmienność charakterów. Jednak większość rodziców ma z nami (a my z nimi) takie same problemy, których najskuteczniejsze rozwiązania postaram się wam przedstawić.

 

1. Ty się wogóle nie uczysz!
...krzyknęła mama, gdy zobaczyła, że po dwóch godzinach nauki włączyłaś komputer. Która z nas tego nie zna? Nieważne ile czasu spędzimy nad książkami, gdy włączymy komputer dzień przez klasówką, nie obędzie się bez tego.
W takiej chwili albo jedna strona odpuszcza albo, przeważnie, wywiązuje się dyskusja. Zawsze w pewnym jej momencie pada znane zdanie: "A ja w twoim wieku...", które stanowi klucz tej sytuacji. Ludzie mają zwyczaj idealizowania swojego przeszłego "ja". Zapominają o tym, co robili źle, pamiętają tylko to, co dobre, w tym popołudnia spędzane na nauce do testu. Mają nadzieję, że pójdziemy w ich ślady lub będziemy jeszcze lepsze.
Co zrobić?
Wyjaśnij, że dużo się uczyłaś, a komputer włączyłaś przed chwilą. Zaoferuj rodzicowi, że może cię przepytać (z czegoś, co masz opanowane do perfekcji! ;)) Jeśli rodzic nie odpuści, poucz sie jeszcze, a przynajmniej rób coś, co z daleka wygląda jak nauka. ;)
Pamiętaj jednak, że trochę uczyć się trzeba. Jeśli rodzic ma rację, a ty zniedbujesz naukę, zmień to!


2. Znów wychodzisz?
Ile razy słyszymy to zdanie, gdy trzymamy już rękę na klamce drzwi wyjściowych lub patrzymy na rodzica błagalnym wzrokiem. Dlaczego to zdanie jest tak często używane?
Nie myślcie, że rodzice marzą o tym, by zrobić z Was kujonów. Nie sądzę, by którekolwiek z nich miało takie aspiracje. Sądzę jednak, że im zalezy wyłącznie na naszym dobrze. Bla, bla, znów ta sama gadka? Tak. Oklepana, ale prawdziwa.
Dobrze wiemy, że nauka jest ważna. Oczywiście panuje przekonanie, że w tych czasach dobre wykształcenie ma coraz mniejsze znaczenie. Po części muszę się z tym zgodzić, ale jednak wciąż ludzie przywiązują do tego wagę. A żeby zadbać o dobre wykształcenie, musisz zacząć już od podstaw, od wczesnego wieku. A rodzice to wiedzą i się martwią. A to akurat normalne. Kocha, to się martwi :)
Jest też inny prawdopodobny powód. Rodzice dają ci coraz więcej wolności z wiekiem, ale oczekują odpowiedzialności i pomocności, wzrastających wprost proporcjonalnie. Wymagają twojej własnej inicjatywy w dbaniu o dom - im więcej jej wykażesz, tym większą swobodę otrzymasz.
Co zrobić?
Pomóc. Wykazać się, zdobyć tym punkty u rodzica. Zetrzyj kurze, zanim mama cię o to poprosi. Posprzątaj własny pokój, zanim tata rozpęta ci awanturę o bałagan.
Zamiast wychodzić piąte popołudnie z rzędu, odrób lekcje, na których zrobienie masz jeszcze parę dni, poczytaj książkę.
Poświęć odrobinę czasu dla rodziny, choćby to miało oznaczać wspólne oglądanie teleturnieju czy krótka, wieczorna rozmowa z mamą, w której streścisz jej swój dzień.

Już niedługo pojawi się część druga.
Tymczasem życzę powodzenia!
Uściski,
Kwaskowa :)

Pomógł gdy go potrzebowałam, a teraz gdy strach miną - on mnie ignoruje.

Witam całą załogę NBS ;) Od dłuższego czasu czytam waszego bloga i jestem na prawdę po wrażeniem ! Gratuluję takiej załogi i życzę wytrwałości w dalszym prowadzeniu bloga ;) Otóż ja też mam pewien problem i mam nadzieję, że pomożecie mi go rozwiązac.Otóż chodzi ze mną do klasy pewien chłopak nazwę go jako X.Od koleżanki dowiedziałam się że mu się podobam, szczerze powiedziawszy to on też mi się od jakiegoś czasu podobał i on też o tym wiedział.No i pewnego dnia kolega napisał do mnie sms " powodzenia w nowym związku z X" odpisałam koledze (ten kolega starał się o mnie od ponad roku) że to nie prawda i żeby nie wierzył w głupie plotki. Na początku było ok X i ja nawet się z tego powodu cieszyliśmy, chociaż wcale nie byliśmy razem ;). Pewnego wieczoru siedzę sobie na gg, a ktoś z obcego nr gg napisał do mnie że mam się od X odczepic, że ona (podawała się jako dziewczyna) go kocha prawdziwie,że mi wiele brakuje itp. X napisała że jeśli nie odczepi się ode mnie to potnie mnie na kawałki.I tak było przez kilka dni.X powiedział że nie zostawi mnie z tym samej, ja się na prawdę bałam, nie wychodziłam nawet sama z domu.rodzice o tym nie wiedzieli.Pewnego dnia napisałam tej osobie że moi rodzice o wszystkim wiedzę (tak na serio nie wiedzieli) że pójdą na policję.Ta osoba przeprosiła i już więcej nie pisała nic. A teraz ? X zachowuje się tak jakbym w ogóle nie istniała, na gg ma opisy że np " było zajebiście jak zawsze", "no działo się ". Napisał do mnie na gg że jak był nad wodą to podrywał dziewczyny.Więc teraz to już chyba mało go obchodzę ;( jak już jest po kłopocie to pewnie po co ma się przejmowac, nie ? nie rozumiem go.dodam że on zmienia dziewczyny jak rękawiczki, więc może mu się znudziłam.
Proszę, pomóżcie co mam teraz zrobic ? On mi się na prawdę zaczynał podobac....dodam jeszcze tylko że moja przyjaciółka kocha się w X od bardzo dawna, chociaż wie że on i tak jej nie chce. Pomóżcie, co mam zrobic...

- Aneta



Droga Aneto! ;)

Osobiście radzę Ci dać sobie z nim spokój. Lepiej przetrwać teraz i nie mieć później większych problemów. Niż cierpieć kilka razy i szukać odpowiedzi na jego sprzeczne sygnały..
Jak na mój gust w ogóle dziwnie się zachował. Gdy byłaś w potrzebie chciał Ci pomóc. Taka postawa  od razu skojarzyła mi się z bohaterem, który dla swojej wybranki zrobi wszystko i do tego fragmentu byłam pewna, że mu się podobasz. Jak widać jednak pozory mylą.
To, że ma opinię podrywacza także powinno Ci dać trochę do myślenia.. Do tej pory zmieniał dziewczyny jak rękawiczki? To samo zrobi z Tobą.. o ile nie będziesz tą jedną szczęściarą na milion, a to jest równe 0,001.. Niestety trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.. A ona, jak zwykle - może być trudna. Ale uwierz mi - podołasz.
Z moją teorią nie zgadza się jednak fakt, że napisał Ci bezpośrednio na GG, że dobrze bawi się z innymi dziewczynami. Co chciał w ten sposób osiągnąć? Nie wiem. Są dwa wyjścia. 1. [uwaga.. użyję mocnych słów] Sprawić byś się od niego odczepiła. 2. Sprawić byś była zazdrosna. Chociaż w tym wypadku jego toku myślenia nie rozumiem. I to chyba tyle, co mogę Ci doradzić. Ostateczną decyzję podejmiesz sama i życzę Ci, żeby była słuszna. ;)
Frysbie_

sobota, 7 stycznia 2012

Związek na odległość i brak zaufania

Chodziłam z chłopakiem 2 lata. Nazwę go X. Wyjechał na 10 miesięcy zza granicę. Widywaliśmy się, jak tylko mogliśmy, dzwoniliśmy codziennie, gadaliśmy przynajmniej przez pół godziny dziennie. Wszystko było okey, już miał niedługo wrócić, ale zaczął pisać do mnie mój były, którego bardzo kochałam i który działa na mnie tak, że nie umiem po prostu olać go. Spotkałam się z nim i wyszło tak, że się pocałowaliśmy. Po tym pokłóciłam się z byłym i już więcej się do siebie nie odzywaliśmy. Jak wrócił X. dowiedział się ode mnie, że pocałowałam się z byłym, ale że to był błąd bardzo żałuję. Próbował ze mną być, choć wiem, że bardzo to przeżył, doskonale znał mojego byłego i wiedział, jak bardzo mi zależało kiedyś na nim. Niestety X. nie umiał pogodzić się z moją zdradą i zerwał ze mną. Ciągle mi zarzuca, że nadal kocham byłego i te 2 lata nic dla mnie nie znaczyły. Próbowałam jakoś udowodnić mu, że to naprawdę koniec, że już go nie okłamuję, że jestem szczera i naprawdę go kocham, ale on nie chcę słuchać. Stwierdził, że już sam nie wie, co ma o tym myśleć i że nie chcę znów wyjechać i bać się, że znów to zrobię. Od zerwania widujemy się dość często, wiem, że bywa o mnie zazdrosny, ja o niego też. Oboje martwimy się o siebie. Jak dowiedział się, że jestem w szpitalu przyjechał jak najszybciej się da, nawet nie zdążyłam mu przekazać, na którym oddziale leże. Zdarzyło też się nam pocałować kilka razy... Prawie nikt nie wie, że nie jesteśmy razem, każdy zwraca się do nas, jak do pary, a on nawet im nic nie tłumaczy. Nie chcę go stracić na zawszę, ale on mówi, że na razie chcę być sam i nie szuka nikogo innego, że żadne inne go nie obchodzą, że może kiedyś będziemy razem, ale on na razie chcę być sam, bo i tak za kilka dni wyjeżdża znów zza granice i nie będzie go 3 miesiące, wróci na chwilę i znowu na 3 miesiące... Ma to trwać rok i powiedział, że na razie nie chcę nikogo, skoro częściej będzie tam, niż w Polsce. Bardzo się boję, że znajdzie sobie inną, że tam zostanie. Naprawdę bardzo go kocham i nie mogę znieść myśli, że będzie z jakąś kobietą, albo że coś mu się stanie, a będzie tak daleko,a ja nie będę mogła go zobaczyć, pomóc mu. Nie wiem, co mam myśleć o jego zachowaniu, czy warto walczyć o niego...

~Sandra93
  


Droga Sandro!
Związek na odległość jest jedną z najtrudniejszych rzeczy w miłości. Niestety w większości przypadków związki takie nie sprawdzają się.
Twój chłopak miał do Ciebie zaufanie. Pomimo tak wielkiej odległości ufał Ci, starał się z Tobą być. Póki wiedział, że jesteś mu wierna, łatwiej było mu wytrzymać nie podrywając innych dziewczyn. Jednak gdy dowiedział się o zdradzie, jego zaufanie do Ciebie umarło.
Ale wrócił, starał Ci wybaczyć. Musisz zrozumieć, że i jemu nie jest łatwo. 2 lata związku to dość długo, macie wspólne wspomnienia i jesteście z sobą zżyci. On potrzebuje czasu, by z powrotem Ci zaufać. Jeśli Ci zaufa, wróci.
Ty tymczasem musisz bardzo starać się za wszelką cenę unikać tego byłego, z którym się pocałowałaś. To, że pocałowaliście się, oznacza, że jest pomiędzy Wami chemia. A gdy chemia występuje, o jeden krok za daleko bardzo łatwo.
Dlaczego twój "właściwie" chłopak nie chce na razie z Tobą być? Tak, jak już wcześniej mówiłem. Boi się, że znowu go zdradzisz.
To, że nadal martwi się, troszczy o Ciebie i tęskni za Tobą oznacza, że też wciąż Cię kocha :)
Jeszcze jedna kwestia. Musisz zdawać sobie sprawę, że pomimo największych chęci i największej miłości, związki na odległość nie trwają zbyt długo. Co innego, gdy Twojego chłopaka nie ma na miesiąc w roku, co innego, gdy jest tylko miesiąc w roku. Chyba rozumiesz.
Co możesz zrobić? Masz kilka wyjść.
a) Postarać się znaleźć chłopakowi satysfakcjonującą pracę / studia (nie wiem w jakim celu twój chłopak wyjechał) w Waszym mieście.
b) Wyjechać razem z nim za granicę, chociaż jest to bardzo trudne.
c) Pozwolić swojemu chłopakowi odejść. Jest to jeszcze trudniejsze niż wyjazd razem z nim, może jednak okazać się dla obojga zbawienne. 
Pomimo wszystko rozwiązanie A jest najlepsze.
Każ swojemu chłopakowi wybierać. Chce być z Tobą, czy zagranicą?Najprawdopodobniej każdy dzień Waszego związku na odległość będzie męczarnią dla Ciebie, nie będziesz pewna uczuć Twojego chłopaka co do Ciebie.
Podsumowując: Związek przez telefon nie zadziała. Nigdy nie będziecie razem w pełni szczęśliwi. Staraj się znaleźć jakieś wyjście, abyście mogli być razem. Cieleśnie razem. Związek bez kontaktu fizycznego też długo nie przeżyje.

Czekam, jak potoczy się Wasza historia. Napisz jeszcze kiedyś do mnie, bo ciekawy jestem Waszej przyszłości.
Życzę powodzenia i wytrwałości!
Dan

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x