niedziela, 8 kwietnia 2012

Częste kłótnie w związku.

Witam! Mój problem polega na tym, że zbyt często kłócę się z moim chłopakiem, potem się godzimy i jest happy end, ale te kłótnie zdarzają się o wiele za często.

~zamyślona




Droga zamyślona,
temat, o którym napisałaś jest dosyć obszerny, bo jest to jeden z czynników codzienności. Nie opisałaś żadnych szczegółów, także równie dobrze mogłabym zrobić poradnik - ale spróbuję się streszczać.

Po pierwsze, czym są kłótnie? Kłótnia to wymiana zdań, dzięki której ludzie poznają się nawzajem. Ogólnie uważane jest (również przy naukowych badaniach), że kłótnie nie wpływają znacząco na rozstania i rozwody. Oczywiście każdy człowiek ma własne ustalone normy i nimi się kieruje, więc kłótliwy z niekłótliwym się nie zejdą ze sobą, prawda? Trzeba również znać granice.

Na 2000 par w przedziale rocznikowym 1980-2000, 16% to pary o niskim poziomie konfliktów, 60% o umiarkowanym, a 22% to relacje bardzo konfliktowe. Nawet badania wykazują, iż kłótliwe pary mogą przetrwać, jednak o szczęściu w związku nawet one nie decydują - możesz kłócić się z chłopakiem 24h na dobę, przy tym będąc mega szczęśliwą!
Jak zachowywać się przy kłótni?
  1. Nie używaj wulgaryzmów. Jeśli zależy Ci na w miarę konstruktywnej kłótni, unikaj ich jak ogień - to one właśnie go rozniecają i prowokują partnera.
  2. Nie bądź agresywna, a przynajmniej spróbuj się opanować. Rozumiem, kłótnie to kłótnie, nasze nerwy sięgają czasem zenitu - ale to nie powód, by wyprowadzić się z równowagi! Weź kilka oddechów, po cichu przeklnij, zgnieć poduszkę, cokolwiek - byleby tylko zachować wewnętrzną równowagę.
  3. Jeśli kłócicie się na jakimś komunikatorze internetowym, bądź za pomocą SMSów - zaproponuj odstawienie tematu na kolejny dzień, żeby tylko nie kłócić się tekstowo! Wymieniając zdania nie na żywo, jesteśmy odważniejsi i czasem się zapominamy. Jest też szansa, że na następny dzień zapomnicie o sprawie i będzie wszystko dobrze.
  4. Przy dyskusji nie próbuj na upór zdenerwować partnera. Po co Ci to? Kłótnie są po to, by dowiadywać się o sobie nowych rzeczy, by się uczyć, nie rozpoczynać III wojny światowej!
  5. Wygarnij chłopakowi co tylko chcesz, jeśli czujesz, że jest to istotna rzecz. Zaproponuj poprawę sytuacji, a zyskacie na jakości.
Jak unikać zbędnych kłótni?
  1. Unikaj mówienia do partnera rzeczy, które z pewnością wiesz, że go zdenerwują. Jeśli to NIEKONIECZNE.
  2. Jeśli wyczuwasz iskierkę gniewu, zmień temat. Nie próbuj na siłę zaczynać awantury!
  3. Nie odgrywaj się - co to da? Jest to kompletnie niepotrzebna czynność, która może zniszczyć Twój związek.
  4. Unikaj pokazywania złości o błahe rzeczy. Naucz się kategoryzować ważne sprawy od drobnostek, a jakość związku na pewno się polepszy. Zastanów się, czy to, że chłopak przywitał się z koleżanką, jest warte kłótni?
  5. Zacznij traktować głupie sprawy jak żart. Po prostu się z nich śmiej, nie okazuj dużego zainteresowania. W końcu umiejętność zachowania uśmiechu przy kłótni to niecodzienność! Znacznie się tym wyróżnisz i nie pożałujesz, jeśli się tego nauczysz.
Pozdrawiam,
Tincia ♥

sobota, 7 kwietnia 2012

Kocham go, ale traktuje mnie jak kumpelę.

Cześć :) Juz dawno zastanawiałam się czy do Was napisać :)).
Nie chce się aż tak bardzo rozpisywać,ale nie wiem jak mi pójdzie :). Chodzi o chłopaka,który ma na imię Paweł, znam go od 1klasy podstawówki,a jestem w III gimnazjum. Przez całą podstawówkę byliśmy razem w klasie, teraz jesteśmy w tej samej szkole,ale dalej utrzymujemy ze sobą kontakt. Poza tym chodziliśmy,a po części nadal chodzimy razem na zajęcia pozalekcyjne, sportowe, tyle,że teraz jego uczestnictwo ogranicza się do brania udziału w obozach, bo gra na perkusji. Problem polega na tym, że od samego początku, od kiedy go poznałam jako mała,siedmioletnia dziewczynka, bardzo go polubiłam,a później odkryłam, że on mi się podoba. I o ile w międzyczasie inni mi się podobali i 'przechodzili', to uczucie do niego nie znikło. Jestem prawie pewna,że on do mnie nie czuje nic więcej, jest moim dobrym kumplem... Koleżanki namawiają,żebym przestała o nim myśleć,skoro wiem,że nie mam szans i nic nie robię,ale ja nie potrafię. Podejrzewam,że po prostu uzależniłam się od tego uczucia i że towarzyszyło mi ono przez lata, nie umiem się od niego uwolnić,a co pewne -nawet nie chcę i nie wiem dlaczego. Boje się,że mnie odrzuci,kiedy mu wyznam wprost swoje uczucia, a chyba wolę karmić się nadzieją, co jest bezsensu...
Nie wiem jakie konkretnie pytanie chciałabym w związku z tym zadać,ale wysłuchałam już tylu rad od przyjaciółek i koleżanek, które cokolwiek o tym wiedziały,a szczerze powiem że jest ich niewiele; że sama nie wiem co z tym robić i pewnie skończy się,że jak zwykle zrobię -NIC..
Proszę o Waszą opinie na ten temat; -mam się przekonywać, że to bezsensu czy trwać w tym, a jeśli tak,to co zrobić..? Jeśli chodzi o mówienie wprost o swoich uczuciach, to nic mnie nie przeraża tak bardzo jak to.. Innych chłopaków, którzy są mi bardziej 'obojętni' umiem sprowokować, luźno pogadać, coś tam napomknąć, zasugerować,że coś do nich czuję, a tu nic. Kompletnie. Jak go widzę to ogarnia mnie szalona radość i nagła nieśmiałość.. Lubię się kłócić, a raczej dyskutować i mieć własne zdanie,ale jak on jest w pobliżu..to zawsze się z nim zgadzam,nawet jeśli ma zupełnie inne zdanie od mojego,ważne żeby mu przytaknąć i zobaczyć jego lekki uśmiech... Jestem w stanie nawet stanąć przeciwko własnej przyjaciółce,której on nie cierpi.. Co mnie dość przeraża.. Ogółem borykam się z tym od dobrych paru lat, są momenty, kiedy mam takie jakby mniejsze natężenie uczuć do niego,ale są takie,że jak go widzę,mam ochotę rzucić się mu na szyję.., z czym też jest różnie, bo na przywitanie przytulamy się tylko od święta :). Może już skończę te opisy.. Chyba tyle wystarczy,żeby dość jasno wyjaśnić tę sytuację.. Proszę o odpowiedź, choćby i w komentarzu... :))
Wasz blog bardzo mi się podoba :) Często na niego zaglądam ;)
Z góry dzięki za odpowiedź :D

~Grace^^






Kochana Grace!

Chyba dobrze wiesz, że taki problem jest mega często spotykany, więc i na blogu masz więcej do poczytania na ten temat. Ale znając szczegóły Twojej sytuacji, należycie zrobię, jeśli wypowiem się indywidualnie.

Ech, chłopaki.. To dla nich tracimy głowę. Kochana! Niewątpliwie to uczucie nie daje Ci spokoju. Twoje pierwsze pytanie: czy to jest bez sensu, skończyć z tym? To zależy od samej Ciebie. Skontaktuj się z sercem, rozumowi daj wolne. Tak Ci na nim zależy, to trwa już tak długo.. Nie wątp w siebie. Uwierz w swoje siły. Uwierz, że Ciebie można pokochać! Może nie dałaś Pawłowi do zrozumienia, że zależy Ci na nim? Wbrew pozorom, chłopaki potrzebują więcej poświęcenia, bo ciężko zauważają coś więcej w nas, dziewczynach. Może w jego oczach jesteście tylko kumplami, może nie zauważył, że podoba Ci się? Często jest tak, że chłopak dowiadując się o skrytym uczuciu zaczyna się starać.

Nie pozwól przekonać się, że to bez sensu. Żadne uczucie nie może być "bez sensu"! Każdy znak jest istotny. Każda myśl o nim! Pojmij, że to ważne. Nie słuchaj rad koleżanek, jeśli nie jesteś pewna, czy on nie poczuje tego samego. Wszystko jest możliwe, to tylko człowiek. Jasne? Bądź optymistką.
Co zrobić?
  1. Nie zmieniaj nagle swojej opinii, zdania tylko dlatego, że on jest w pobliżu! Gdyby chłopak tak się zachowywał, szczerze mówiąc, dziwnie bym to odebrała. Postaraj się wypowiadać to, co masz na myśli, a nie przytakuj.
  2. Zacznij wysyłać mu sygnały. Bo faktycznie, nie robiąc nic, nie uzyskasz nic. Nieśmiało się do niego uśmiechaj. Patrz na niego przez z dłuższy moment, a jak się spojrzy - odwróć wzrok.
  3. Jeśli nie spotykacie się zbyt często, spróbuj zaplanować sobie tak czas, by widywać go jak najczęściej, w sensie - przebywać z nim.
  4. Przy każdej okazji postaraj się z nim rozmawiać. Zauważ, że przy częstej rozmowie ludzie stykają się ze sobą, mają coraz więcej wspólnego.
  5. Może potrafisz zrobić coś, by wyjść z nim gdzieś? Nawet w grupie? Mówiąc "gdzieś" mam na myśli koncert, boisko, wesołe miasteczko lub cokolwiek innego.
  6. Jeśli bardzo chciałabyś z nim spróbować, to nic nie może stać na przeszkodzie. Zmień nastawienie - jeśli masz zamiar z nim porozmawiać uświadom sobie, że to zwykła paplanina o czymś albo niczym. Nic się nie stanie, jeśli będziesz czuć się niepewnie.
  7. Przecież nikt nie każe Ci mówić o swoich uczuciach. Obdarowywanie go znakami i sygnałami zdziała więcej, niż niejasna rozmowa nt. uczuć. Możesz go zaintrygować i sprawić, że zauważy o co Ci chodzi.
  8. Odrzucenie? Najpierw powinnaś się z nim zbliżyć, zanim podejmiesz jakiś następny krok. A jeśli będziecie ze sobą blisko, to nie może Cię tak perfidnie odrzucić, jak ty myślisz. Jeśli jednak nie będzie czuł, że związek wyjdzie wam na dobre - zaproponuj przyjaźń.

PAMIĘTAJ - nie kieruj się czymś, kto mówi Ci ktoś inny. Nawet ja. Mogę myśleć inaczej, a w rzeczywistości sytuacja odgrywa się całkiem w inny sposób. Musisz bardzo dokładnie zastanowić się, jak będzie najlepiej. Jednakże nie zniechęcam Cię do korzystania z moich porad, które przedstawiłam.

"[...] miłość trzeba budować, odkryć ją to za mało."
~Paulo Coelho

Do napisania,
Tincia! ;)

Tracę zainteresowanie chłopakiem, kiedy się do siebie zbliżymy.

Mam dosyć dziwny problem związany z chłopakami... Kiedy poznaję jakiegoś fajnego faceta i go polubię, później zaczynam z nim się bliżej poznawać, to jest naprawdę super. Problem w tym, że jestem całkiem pewna, że mogłabym z nim być, a kiedy przychodzi czas, gdy dowiaduję się, że on coś do mnie czuje... to mam wrażenie, że już nie jest mi potrzebny... wtedy zaczynam się interesować jakimś innym chłopakiem i tak jest w kółko! najgorsze też jest to, że bardzo się boję być z chłopakami sam na sam (wychodzić z nimi gdzieś na miasto), ale potrafię z nim siedzieć sama gdy np. w pobliżu jest gdzieś moja koleżanka (mimo że ona nie włącza się do rozmowy itp). To jest naprawdę męczące, bo tak się dzieje już któryś raz z kolei... Pomóżcie 
~wyczerpana


Kochana wyczerpana!
Pierwsze, co nasunęło mi się na myśl po przeczytaniu Twojej wypowiedzi, to pytanie czy dorosłaś wystarczająco do tego, by poważnie się w kimś zakochać. Nie mam tutaj zamiaru wypomnieć Ci tego lub wyszydzić, nic z tych rzeczy! Po prostu widzę, że na razie Twoje relacje z płcią przeciwną ograniczają się do zwykłego zauroczenia i nawet jeśli jesteś przekonana, że mogłabyś z tym chłopakiem być, to nie można tego nazwać miłością. Świadczy o tym też fakt, że boisz się przebywać sam na sam z chłopakiem, a przecież to jest nieodłączny element związku. Skoro nadal zabierasz ze sobą koleżankę, to chyba znaczy, że nie wywiązała się między Tobą i drugą osobą na tyle silna więź, aby chcieć zbliżyć się do siebie. Cóż ja mogłabym Ci poradzić? Przede wszystkim uważaj na to, żeby nie robić chłopakowi zbyt wielkich nadziei jeśli wiesz, że nic z tego nie będzie. Być może lubisz kokietować, ale rób to tak, aby nie zranić później drugiej osoby. Nie rzucaj więc słów na wiatr i nie mów, że kochasz, jeśli nie czujesz czegoś intensywnego w obecności chłopaka (motyle w brzuchu też o czymś świadczą ;). Skoro teraz nie potrafisz ustabilizować swoich odczuć, to spróbuj przystopować z obdarzaniem innych swoimi uczuciami, a skup się przykładowo na zabawie, hobby czy nauce. A jeśli naprawdę spodoba Ci się jakiś przystojniak i nadal będziesz bała się wyjść z nim gdzieś sam na sam, to może spróbuj zorganizować partnera dla koleżanki? Zawsze to lepsza opcja, niż ciąganie jej samej z Wami i traktowanie, jakby wcale jej tam nie było. 
Mam nadzieję, że ujarzmisz swoje wewnętrzne usposobienia do zmieniania obiektów westchnień i znajdziesz kogoś, kto zawładnie Twoim sercem na dłużej :)

Littles.

piątek, 6 kwietnia 2012

Przyjaciółka głodzi się, bo zazdrości mi figury.


Znalazłam w spisie notek podobny problem, jednak trochę różni się od mojego.
Zacznijmy od tego, że jestem dosyć szczupła, jak na mój wzrok za bardzo, ale czego bym nie robiła po prostu nie potrafię zgrubnąć. Moja przyjaciółka przynajmniej dwa razy dziennie powtarza mi, jak bardzo chciałaby być tak ładna jak ja. To już mnie trochę denerwuje bo moim zdaniem wcale nie jest brzydsza ode mnie, wręcz przeciwnie! Wiem, że to nie jest zazdrość, ale nie mam pojęcia jak reagować na takie komplementy.
Ciągle powtarza też, że chciałaby schudnąć, ale ona naprawdę nie jest gruba. Nie należy też do osób najchudszych, ale do bycia gruba musiałaby przejść daleką drogę i prawdę mówiąc chętnie bym zamieniła swoją "chudość" dla jej figury.
Mówię jej to i proszę ją, żeby policzyła swoje BMI (ona mówi, że wychodzi jej nadwaga, ale to jest fizycznie niemożliwe), a jeśli tak bardzo chce się odchudzać, to niech obierze normalną metodę: jakaś dieta albo coś. Ona jednak woli się głodzić: płatki z mlekiem na śniadanie, bułka na obiad i płatki z mlekiem na kolację.

Już nie potrafię rozmawiać z nią na ten temat, bo zaczyna mnie to mocno denerwować.
~Olik


Kochana!
 Proponuję zacząć od wspólnego policzenia BMI. Licząc razem, przekonasz się, czy naprawdę może jej wyjść nadwaga. Ustalicie też, czy dziewczyna rzeczywiście potrzebuje diety, czy nie. Wykorzystując okazję, możeszponownie spróbować z nią porozmawiać. Powiedz jej, że nie może być tak chuda jak Ty, każdy ma przecież inną budowę, a odchudzanie się jest niezdrowe dla organizmu, który tego nie potrzebuje. Wytłumacz też, że powinna patrzeć na siebie, nie jest przecież gruba i poproś, aby zaczęła akceptować swoją budowę. Możesz jej pomóc, spisując wszystkie jej zalety. Dzięki temu poczuje się dowartościowana i możliwe, że zmieni zdanie na temat odchudzania się.
 Jeśli nie przemówisz dziewczynie do rozsądku, zaproponuj jej jakąś zdrową dietę. Rozplanujcie, co i o jakiej porze będzie jadła. Możecie zasięgnąć porady dietetyka. Umówicie się też na wspólne bieganie, może basen, czy jazda na rowerze? Wiem, że Tobie nie jest to potrzebne, jednak na pewno nie zaszkodzi, a przyjaciółka poczuje, że ją wspierasz. Może zrezygnuje z głodzenia się.:)
 Zacznij komplementować jej figurę. Mów, że chciałabyś wyglądać tak jak ona, że Twoim zdaniem jesteś za chuda. Niby przypadkiem oznajmij jej, że bluzka idealnie na niej leży, że spodnie stworzone są jakby dla niej. Niech poczuje się dobrze w swoich ciuchach i zobaczy, że komuś może podobać się jej figura.
 Jeżeli dziewczyna nadal będzie stosować niezdrową dietę, może wartoporadzić się rodziców, bądź psychologa? Eksperymenty ze zdrowiem nie są dobre, mogą mieć poważne konsekwencje, a osoba dorosła na pewno pomoże.
 Mam nadzieję, że Twoja przyjaciółka zmieni swoje podejście co do odchudzania się. Trzymam za Was kciuki!
 Margaret

czwartek, 5 kwietnia 2012

Mój brat jest uzależniony od komputera


  Droga załogo NBS!
Otóż mój problem jest dość nietypowy, a z tego co widzę jeszcze nikt nie miał podobnego. W każdym razie mam 16 lat i troje rodzeństwa - dwóch braci i siostrę. Jeden z braci jest 3 lata młodszy ode mnie i mieszka z babcią, ponieważ chodzi do szkoły w innym mieście. Ja też tam chodzę, ale przeprowadziliśmy się i ja dojeżdżam busami, ale on jest zbyt gapowaty żeby robić to samemu więc został niej. I tu się pojawia cały problem. On jest trochę inni niż jego rówieśnicy - bardziej zamknięty w sobie, ma problemy z nauką i całymi dniami przesiaduje na komputerze. Jest uzależniony, co do tego nie mam wątpliwości, ale niestety dla mojej babci nie jest to takie łatwe do zrozumienia i tego nie zauważa. Ilekroć jej powiem, żeby mu trochę to ograniczała to na mnie krzyczy i mówi, że to nie moja sprawa. Nie mamy ze sobą dobrych relacji, z resztą z moim bratem też nie. Często bywam dla niego oschła, chamska, czasem zdarza mi się go uderzyć bez powodu. Chciałabym to zmienić, ale ilekroć widzę , że on nie może się oderwać od tego kompa to mnie trafia. Dodatkowo wkurza mnie fakt, że on nie umie się wziąć za siebie. Myśli, że jest nikim, że jest głupi itp. i ja dokładam bez powodu oliwy do ognia i go drażnię. Chcę mu jakoś pomóc, ale my nawet ze sobą zbytnio nie gadamy. Wiem, to w większej części moja wina, ale gdyby nie moja babcia to myślę, że byłoby lepiej. Co mam zrobić, żeby nasze relacje się jakoś poprawiły i jak go przekonać, by zaczął widzieć coś innego poza komputerem?
~zakłopotana


Droga Zakłopotana!
Moim zdaniem najwazniejsza jest Twoja postawa. Jeśli chcesz wpłynąć na brata, nie możesz krzyczeć na niego i okazywać mu niechęci czy agresji. To nic nie da, jedynie podburzy go przeciwko Tobie. Aby Twoje zdanie się dla niego liczyło, musisz mieć z nim dobre relacje. Staraj się być dla niego miła i cierpliwa, spędzaj z nim czas, nawet jeśli oznacza to wspólne granie w gry komputerowe. Próbuj na niego wpływać, pokaż mu, że świat poza grami komputerowymi też bywa ciekawy :)
Myślę też, że jeśli chodzi o kwestię jego uzależnienia, powinnaś się z tym zwrócić do rodziców, za to do nich należy rozmowa z babcią na ten temat. W taki sposób powinna spojrzeć poważniej na tą sprawę. 
Tak więc masz dwa ważne zadania. Pierwsze: poprawić swoje relacje z bratem. Drugie: powiedzieć rodzicom o problemie i poprosić, aby porozmawiali z babcią.
Do dzieła! :)

Uściski,
Kwaskowa

Oddalamy się od siebie.


Witam. Mój problem polega na tym, że czuję, iż ja i moja przyjaciółka oddalamy się od siebie. Często się przegadujemy, mamy do siebie pretensje, ale z drugiej strony ona bardzo się do mnie przywiązała, jak do matki. Potrafi do mnie trzy razy dziennie wydzwaniać, żebym weszła na gg. Nie mogę nigdzie bez niej pójść bo zaraz muszę słyszeć jak jęczy, że nie mogę znieść jej towarzystwa, że nikt jej nie lubi itp. Jak długo nie odpisuję to jest to samo, zaraz uważa, że mam jej dość. Na domiar złego jest zakochana w chłopaku, który zaleca się do mnie.
Czasami chciałabym od niej odpocząć, bo ona ciągle wynajduje sobie nowe problemy i okazje żeby się załamywać. Wiem, że powinnam ją wspierać, ale ja już nie wytrzymuję psychicznie. Przez to się ranimy, ona ma do mnie pretensje że ją besztam. W ogóle jeszcze uważa, że jestem od niej lepsza, że jestem ładna, że mam dużo koleżanek, że się lepiej uczę. Ostatnio mi powiedziała, że czuje się samotna, że kiedyś byłam inna.
To mnie wykańcza. Czasami naprawdę chcę odsapnąć, uciec od niej i od tego wszystkiego, nabrać sił. Ale wtedy byłoby jeszcze gorzej, ona by się załamała, mówiłaby, że to przez nią, że mnie męczy, po prostu swoimi wyrzutami sumienia nie dałaby mi żyć. Ona ma tylko mnie.
Proszę, pomóżcie. Chcę, żeby znowu było tak jak kiedyś...
~Falbana


Kochana!
 Myślę, że powinnaś jej po prostu powiedzieć, co czujesz. Delikatnie wytłumacz, że czasem masz ochotę spotkać się też z kimś innym, bądź wyjść na dwór sama. Uświadom jej, że to nie z jej winy, czasem w przyjaźni potrzeba chwili wytchnienia, nie zawsze wszystko musicie robić razem. Powiedz jej także, że to nie wpłynie na Waszą relację, że nie przestaniesz jej lubić itd., że jest dla Ciebie bardzo ważna, niech nie czuje się zagrożona.:)
 Rozumiem, że jest Ci z nią ciężko i czasem chcesz być niezależna, jednak zastanów się jakby Ci było bez niej? Jestem przekonana, że z czasem za nią zatęsniksz, żadna z nas nie wie, czy wtedy byłby możliwy powrót, dlatego nie rób niczego pochopnie.:)
 Chcesz, żeby było tak jak dawniej? Wyciągnij stare filmy, fotografie, zorganizujcie jakiś wieczorek, powspominajcie. Zacznijcie robić więcej rzeczy, które robiłyście kiedyś, może wspólna jazda na rowerze, czy jakiś wypad do parku? Przypomnij i jej, i sobie jak było kiedyś!
 Spróbuj pokazać przyjaciółce, że należy cieszyć się z życia. O ile wiem, denerwuje Cię w niej właśnie to marudzenie. Zwróć jej na to uwagę. Powiedz, że nie czujesz się dobrze, gdy ona tylko ciągle narzeka. Poproś ją, aby wymieniła Ci jakieś pozytywne rzeczy. Zacznijcie trochę szaleć, może zabierz ją na jakąś ściankę wspinaczkową, czy coś? Niech dziewczyna się trochę rozerwie.:) Myślę, że dobrze byłoby też przedstawić jej parę nowych osób. Może dzieki temu trochę się ożywi, zajmie się też innymi ludźmi, a Ty trochę odpoczniesz.:)
 Przeczytaj także notki o tym, co zrobić, gdy przyjaciółka, uważa, że jest gorsza od Ciebie. Na pewno nie jest to dobre, a było już poruszane na tym blogu. Znajdziesz je w spisie notek.:)
 Jeżeli koleżanka nie daje rady, może warto zapisać ją do psychologa? Prędzej czy później zacznie ją męczyć jej własne marudzenie, pewnie nie czuje się z tym dobrze. Warto czasem zasięgnąć porad terapeuty.
 Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Trzymam za Was kciuki.:)
Margaret
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x