środa, 7 listopada 2012

"Dobranoc" inaczej powiedziane.



Wysyłanie sobie krótkich wiadomości przed snem uważam za bardzo przyjemny zwyczaj, który pokazuje, że pamiętamy o naszej sympatii. Ja osobiście bardzo się cieszę, jak otrzymam takiego smsa i zawsze wtedy jakoś milej mi się zasypia.
Nie wiem czy wy również, ale sama czasami mam taki problem, czym zastąpić słowo "dobranoc", żeby sms, który wysyłam do chłopaka wieczorem nie był zawsze taki sam. Oto kilka moich propozycji, które może wykorzystacie albo was zainspirują.

Wszelkie przymiotniki określające sen, którego życzymy danej osobie. To może być:
 

  • kolorowych snów
  •  słodkich snów
  •  miłych snów
  •  spokojnych snów
  •  radosnych snów

I wiele, wiele innych. Polecam po takich dwóch słowach dodać jeszcze jakieś "kotku" czy "kochanie", a wtedy wiadomość od razu będzie jeszcze milsza.
W wersji żartobliwej może się pojawić zamiast "snów", to np. "koszmarków".

Krótkie podsumowanie dnia, jeśli był bardzo przyjemny i dopisanie, że życzymy, aby noc była tak miła jak dzień, który właśnie się kończy. Wtedy na zakończenie można dodać jeszcze to proste dobranoc.

Wszelkie przymiotniki określające noc, jakiej życzymy. A mogą to być:

  •  dobrej nocy
  •  spokojnej nocy
  •  dobrze przespanej nocy
  •  przyjemnej nocy

I znów przykładów może być bardzo dużo. Tutaj można dodać jeszcze "życzy ci..." i kto. Oczywiście nie musi być życzy ci Krysia, Marta czy Małgosia. Nawet nie powinno. Ale może się pojawić np. "twoja ukochana dziewczyna".

Krótkie rymowanki są też ciekawym pomysłem. Najlepiej jak są wymyślone przez nas osobiście, ale wiadomo, ze wieczorem wena już sobie idzie spać i ciężko nam wymyślić coś sensownego. Poszperałam trochę w internecie i znalazłam kilka propozyzji, które wydały mi się przyjemne.

Gwiazdki na niebie, a księżyc w pełni,
pomyśl życzenie, a wkrótce się spełni.
Wiec śpij słodko, z uśmiechem na twarzy.
Niech Ci się przyśni, to o czym marzysz!

Między kolorami tęczy rób kroki nieśmiałe
i niech przyśnią Ci się rzeczy piękne i wspaniałe.
Tęczowych snów.

Zgaś światełko, wejdź do łóżka
Niech przytuli Cię poduszka,
Zamknij oczka, pomyśl sobie
Że ja też to samo robię.

Można też po prostu życzyć chłopakowi, żeby śnił o nas w różnych słowach. Nawet najprostsze "Śpij dobrze i śnij o mnie" jest przyjemne.

Polecam też to proste "dobranoc" przetłumaczyć na inny język. Np. Buenas noches lub Goodnight. Proste do zrozumienia, ale już już oryginalniejsze.

Tak, nie miałam pomysłu na notkę, ale mam nadzieję, że mimo wszystko kiedyś komuś się przyda. ;D

piątek, 2 listopada 2012

Popisy przed kolegami, help!

Error pisze...
Hey. Mam taki problem - u mnie w szkole jest klasa chłopaków, którzy mnie non stop zaczepiają. Zaczęło się od takiego jednego, mówił mi cześć, rzucał jakieś dziwne teksty, potem do niego dołączył drugi i jeszcze jeden... A ostatnio kiedy siedziałam przed klasą na ławce, dosiedli się do mnie, najpierw ten pierwszy, zaczął pociskać takie teksty: "Duży masz dom?", "Ile masz ziemi?". Wkurzył mnie, zapytałam go co go to obchodzi,a on mi na to: "Zastanawiam się czy cię brać za żonę". Od razu powiedziałam że nie chcę mieć męża, ale żąłuję że w ogóle się odezwałam, bo rozmowa się bardzo rozkręciła ale w niekoniecznie w tym fajnym kierunku... Przyszła potem jego klasa no i ogólnie wypytywali mnie potem czy jestem lesbijką, cały czas tylko o seksie, zapytali też tam po drodze jakiej muzyki słucham itd. Przerwałam rozmowę i poszłam na lekcję, od tamtej pory ich nie widziałam. teraz postanowiłam że będę ich ignorować, tak jak wcześniej, ale nie wiem czy to coś da... Co mam robić, jeśli znowu doprowadzą do takiej sytuacji? Żaden z nich mi się nie podoba, są starsi, bardzo agresywni, tacy disco-techno zj*by co tylko latają po imprezkach i wiadomo co im w głowie.
To tylko takie popisywanie się przed kolegami? Bo Pierwszego czasami widzę na miescie, wychodzimy razem ze szkoły, albo idziemy niedaleko przez miasto - wtedy ani słowem się do mnie nie odzywa, tylko się gapi.

Help :(



Droga Error!

No jasne, że to tylko popisy! Widzę, że za bardzo się tym przejęłaś. Chłopaki z natury to nieźli wariaci i potrafią wykorzystać każdy pomysł, który wpadnie im do głowy, by się nie nudzić. Tacy już są i nigdy nie warto przejmować się ich żartami.

Ale.. chłopcy często nie zdają sobie sprawy, że takimi popisami mogą kogoś obrazić, a szczególnie wrażliwe dziewczyny. Bo jak to się mówi: chłopakom trzeba jasno pokazać co jest na rzeczy, bo inaczej się nie domyślą.

Co możesz zrobić?
Pokaż, że z Tobą się nie zadziera! Żarty wydają Ci się bezsensowne i irytujące? Odszczeknij. Wymyśl coś wcześniej by wiedzieć, jak się odezwać, gdy tamci znowu zaczną Cię zaczepiać. Pamiętaj, że nic nie zdziałasz wulgarnymi i zbyt na poważnie branymi tekstami - to może tylko pogorszyć sprawę, a i po co sobie psuć humor?

Podejdź do tego z dystansem. Najlepiej, jakbyś zaczęła się z tego śmiać i podchodzić z humorem. Bo po pierwsze, jeśli za cel wybrali właśnie Ciebie to oznacza, że w ich oczach musisz być naprawdę atrakcyjna. I nie, to nie słowa na wiatr. Uwierz w siebie i dołącz się do głupiej gadki-szmatki! Nie będziesz się nudzić na przerwach ;)

Masz zły dzień, a zaczepialscy tylko sprawiają, że masz ochotę im przyłożyć? Opanuj się i zmień miejsce pobytu. Możesz odejść kilka metrów, a może siąść na ławce na innym piętrze i pouczyć się przed kartkówką?

Pamiętaj: to tylko żarty! Żarty brane na poważnie już nie są żartami i mogą przerodzić się w konflikt. A kto by chciał się kłócić? No właśnie, więc smile everyday! :)

Pozdrawiam,
Tincia  

środa, 31 października 2012

Pomysły na wyjątkowy prezent.


Kochane dziewczęta!

Dzisiaj zamierzam wam przedstawić kilka pomysłów na wyjątkowy prezent dla chłopaka, przyjaciółki lub po prostu kogoś bliskiego. Zazwyczaj, gdy zbliża się jakaś okazja, to staramy się, aby nasz prezent był oryginalny i prosto z serca, żeby był specjalnie dla danej osoby. Postaram się wam podsunąć kilka propozycji, które możecie wykorzystać przy najbliższej okazji. Od razu zaznaczam, że większość pomysłów nie jest moja, tylko zebrana z różnych forów, stron, gazet lub książek. Myślę, że poniższe propozycje przypadną wam do gustu. ;)
 

1. Skarbonka pełna skarbów.


Kupujemy skarbonkę z taką dziurką, przez którą można coś do niej włożyć. Najlepiej, żeby skarbonka była dość sporych rozmiarów. Następnie wrzucamy do środka jakieś drobiazgi, to mogą być: grosiki, kolczyki (jeśli prezent jest dla jakiejś dziewczyny), gumki do mazania... Cokolwiek znajdziemy w sklepie i co przejdzie przez otworek. Wolne miejsce zapełniamy malutkimi cukiereczkami. W wersji oszczędnej można całą skarbonkę wypełnić po prostu samymi cukierkami, ale moim zdaniem zawsze powinno się tam znaleźć coś jeszcze.
 

2. Słodkie pudełko.

Kupujemy duże pudło. Może być od razu ozdobne, ale możemy je również same ozdobić. Kupujemy dużo cukierków, najlepiej troszkę większych. Bierzemy kartkę papieru, którą tniemy na małe kawałeczki i na każdym piszemy np. "Kocham cię". Następnie przyczepiamy karteczki do cukierków, po jednej karteczce do jednego cukierka. Do przyczepienia możemy użyć nitki. Cukierków wrzucamy tyle, żeby wypełniły całe pudło.
 


3. Słodkie pudełko 2.
Tak samo, jak w poprzednim pomyśle kupujemy duże pudło, które opcjonalnie ozdabiamy. Kupujemy kilka opakowań pianek (Marshmallow). Kupujemy jakiś drobiazg np. ładny notesik, zawijamy go w folię spożywczą, wrzucamy na sam dół pudła i zasypujemy piankami.

 

4. Wiele symbolicznych prezencików.
Uzbrajamy się w blok techniczny z kolorowymi kartkami i instrukcję, jak zrobić pudełko 

origami. Np. takie:
http://www.youtube.com/watch?v=iJ4srSVj814 - to jest tylko połowa pudełeczka.
Robimy takich połówek tyle, ile lat kończy osoba, którą chcemy obdarować (np. 17) i później robimy jeszcze drugie połówki, żeby pudełeczko się zamykało. Drugie połówki polecam robić odrobinę mniejsze, żeby się brzydko nie zaginały. Do każdego pudełeczka wkładamy jakąś symboliczną rzecz i przyczepiamy karteczkę z wyjaśnieniem dlaczego akurat taka rzecz i co ona symbolizuje.
Przykładowo: 

* grosiki (na bogactwo)
* słonik (na szczęście)
* bateria (na energię)
* kinder niespodzianka (na niespodzianki)
* cukierki (na słodkie życie)
* bilety (żeby nie jeździć na gapę)
* swoje zdjęcie (żeby dana osoba o nas pamiętała)
* chusteczki lub witamina c (na zdrowie)
* kredki (na kolorowe życie)
* muszelka (na podróże)
* krzyżyk (na religijne życie)
* notes (na zapominalstwo)

Chwilowo więcej nie umiem wymyślić, ale ogólnie można tam wszystko wpakować, trzeba tylko później dopisać do tego teorię.

5. Kalendarzyk wyznań.

Kupujemy gotowy kalendarz (ścienny albo taki normalny) albo tworzymy własny. Przy każdym dniu piszemy "Kocham/Lubię cię za...". To jest wersja dla ludzi bardzo kreatywnych, bo efekt jest genialny, jak takie wyznanie jest napisane przy absolutnie każdym dniu i jeszcze wyznania się nie powtarzają.
 

6. Bukiet z cukierków.

Kupujemy dużo kolorowych cukierków. Uzbrajamy się w długi i cienki drucik. No i zaczynamy. Do każdego cukierka przywiązujemy kawałek drucika. Następnie zbieramy wszystkie druciki z cukierkami, układamy, żeby wyszedł bukiet, związujemy je i pod bukiet mocujemy kilka liści z bibuły.

7. Filcowa poduszka.

Kupujemy dużą płachtę jednokolorowego filcu i drugą mniejszą w innym kolorze. Dużą składamy na pół i zszywamy igłą z nitką boki tak, aby powstała taka jakby kieszeń. Obracamy całość na lewą stronę i wypełniamy watą. Zszywamy tak, aby powstała poduszka. Z drugiego filcu wycinamy literki, które będą formować się w jakiś napis np. Wszystkiego najlepszego. Literki naklejamy jakimś mocnym klejem na powierzchnię poduszki. Całość może nie będzie bardzo użyteczna, ale świetnie wygląda.

8. Babeczki z życzeniami.
 

Oczywiście nie muszą być babeczki. Wybieramy przepis na babeczki, które nie mają żadnej polewy (są suche) i pieczemy ich dość dużo, ale nie muszą być duże. Układamy napis np. Wszystkiego najlepszego i na każdej babeczce piszemy po jednej literce. Pisać możemy lukrem (takimi lukrowymi pisakami) albo przyklejając (przykładowo miodem) np. posypkę do ciasta tak, aby wyszła literka. Dobrym sposobem transportowania takiego prezentu jest opakowanie po jajkach.
 

9. Zestaw do kąpieli.

Oczywiście nie taki zwyczajny. Szukamy jakiegoś pojemnika przypominającego wannę (ostatnio w NANUNANA widziałam prawdziwe wanienki). Pojemnik można wykonać z masy solnej lub gliny, ale trzeba mieć choć trochę zdolności manualnych. Do pojemnika wrzucamy kilka lub kilkanaście kulek do kąpieli z Sephory, jakieś mydło i miniaturkę żelu do kąpieli (w Rossmanie można kupić takie małe, podróżne).

To na razie tyle moich pomysłów. Niektóre powstały w mojej wyobraźni, gdy nie miałam pieniędzy na kosztowne prezenty, a bardzo mi zależało na osobie, która miała taki prezent dostać. Ogólnie te prezenty są raczej niedrogie, ale chwytające za serce i bardzo je polecam.

Z pozdrowieniami,
Cocalotte.

Koleżanki z klasy często mnie lekceważą.

Cześć Dziewczyny...
mam problem, co pewnie Was nie zdziwi - przecież piszę w tym temacie... no, ale do rzeczy.

Zacznijmy od tego, że jestem córką dyrektorki szkoły, chodzę do szkoły w innym mieście. Uczę się dobrze, można
nawet rzecz bardzo dobrze - prawie z każdego przedmiotu mam same 6 i 5. Wszyscy nauczyciele mnie lubią, w klasie
też jestem dość lubiana i obracam się w kręgu osób popularniejszych. Tyle, że nie zawsze...
Moje dwie koleżanki są najlepszymi przyjaciółkami, uwielbiają się nawzajem. Są najpopularniejsze z klasy,

przyjaźnią się tez z dziewczynami z innych klas. Zawsze na przerwach wychodzą do tej reszty dziewczyn z innych
klas, a ja zostaję sama. Też lubię tamte dziewczyny, ale ,,boję się" tam iść. Zawsze nie wiem co powiedzieć i
zachowuję się jak ,,lama". Na szczęście mam dużo innych koleżanek, mniej popularnych, ale one zawsze dotrzymują mi
towarzystwa :)
Moje wspomniane popularne koleżanki (nazwijmy je Ania i Zośka)zawsze jako coś chcą to są takie milutkie i w ogóle.

Np. ja mam gdzieś iść z komunikatem to od razu maślane oczka no to je biorę. Jeszcze Ania to spoko, nie wkurza się
jakby co i w ogóle jest fajniejsza. No i wezmę jedna z nich i taka uśmiechnięta, gada ze mną i w ogóle super
wszystko, no ale na przerwie znów lecą do reszty dziewczyn.
Są w klasie też tacy dwaj chłopcy, którzy za wszelką cenę chcą, jak to mówią mnie ,,zleszczyć". NO, innymi słowy

mam się czuć głupio. Zaczynają mnie obgadywać, ale nie tak, że: ,,o, al ona głupia" za moimi plecami tylko tak coś
zrobię niezbyt mądrego, a oni w śmiech. Później mówią to Ani i Zośce i one też wybuchają śmiechem. Ja też próbuję
się śmiać, udawać, że nie przejęłam się tym, ale nie jest mi wtedy zbyt miło :(
Podam jeszcze taki przykład: Były wybory do Samorządu Szkolnego. No i ja też kandydowałam. Najpierw mieliśmy wybory

klasowe. Udało mi się przejść razem z Anią, ale Zośka się cieszyła, piszczała jak Ania dostawała kolejny głos za to
jak ja to cisza i nawet poczułam, że ona chciałabym, abym go nie miała. W sumie zostałam przewodniczącą klasy, Ania
mi gratulowała itd, reszta klasy też, oprócz tych chłopców i Zośki. Dopiero później coś tam wyjąkała.
A co do tych dwóch chłopaków to nie jest tak, że my się nie lubimy. Lubimy, lubimy, tylko oni lubią też się ze mnie

śmiać :/
Jak zdobędę jakieś osiągnięcie w konkursie to też wydają się być zazdrośni. Wtedy Ania mi gratuluje itd, ale Zośka

nic. Cisza i nawet taka niechęć.
Nie wiem co robić... bardzo lubię te dziewczyny, Zośkę też, choć czasami jest niefajna, ale nie jest mi miło, gdy
się śmieją. Nie wiem co wtedy powiedzieć, a one zawsze mają przygotowane jakieś cięte riposty... czuję, że to też
przez to, że mieszkam w innym mieście. Nie można spotykać się po szkole itd... Czy to moja wina, że tak się
zachowują?
Niezrozumiana rozumna



 Kochana!
 Na wstępie chciałabym Cię przeprosić, że tak długo musiałaś czekać na odpowiedź. Dzisiaj dopiero wróciłam z

urlopu.:)

 Zacznę od końcowego pytania. Nie myśl, że zachowanie tych dziewczyn jest spowodowane Twoją osobą. Nie możesz

ograniczać się w swoich osiągnięciach tylko dlatego, żeby dziewczyny, które lubisz nie były zazdrosne. Poza tym nie
masz wpływu na czyjeś zachowanie lub charakter, dlatego nie zadręczaj się tym.:)
 Ania i Zośka to typowe dwie najlepsze przyjaciółki, które mają wiele znajomych, jednak są same dla siebie i

czegokolwiek nie będą robić, zrobią to razem. Będą miłe dla otoczenia, jednak jeśli będą musiały wybrać co jest dla
nich dobre, zawsze postawią siebie na pierwszym miejscu. Niekoniecznie jest to przejw egoizmu, po prostu są dla
siebie kimś w rodzaju rodziny i to kompletnie zrozumiałe. Będzie Ci więc ciężko zyskać je jako przyjaciółki. Tym
bardziej, że sama zaobserwowałaś, że mają one swoje grono, z którym spędzają każdy wolny czas. Moim zdaniem musisz to zaakceptować, a nie starać się zmienić, bo to prawie niemożliwe. Jednak możesz spróbować.:)
 Co robić? Oto parę wskazówek:
 1. Spróbuj bliżej poznać te dziewczyny, zbliżyć się do nich. Może dzięki jakiejś wspólnej nocce z filmami i

popcornem lub spotkaniami po szkole, zaczną Cię traktować bardziej poważnie.:)
 2. Pokaż im, że wcale aż tak bardzo nie zależy Ci na ich przyjaźni. Ludzie mają "zdoloność wyczuwiania

nastawienia". Jeśli za wszelką cenę będziesz próbowała zdobyć ich przyjaźń, możesz je do siebie zrazić.
 3. Daj sobie trochę czasu i pozól, aby rzeczy biegły swoim torem. Może akurat zaczniecie się bardzo dobrze

dogadywać. Według mnie jest to najlepsze wyjście, dzięki któremu nie będziesz musiała czegoś na siłę zmieniać.:)
 4. Trzymaj się z nimi, jednak nie licz na coś więcej i nie traktuj je jak przyjaciółki. Sama widzisz, że mają one

swoją paczkę. Możliwe, że z biegiem czasu coś się zmieni, jednak dzięki temu rozwiązaniu unikniesz rozczarowań.:)

 Jeśli chodzi o kwestię dziewczyn, do których Ania i Zośka chodzą na przerwie: przestań się ich bać. Wiadomo, że
początki są trudne, tym bardziej jeśli kogoś nie znamy. Jeśli chcesz spędzać przerwy z koleżankami, pewnie będziesz
musiała tolerować także tamte. Dlatego postaraj się je także bliżej poznać. Zobaczysz, że po pewnym czasie
chodzenie tam i rozmawianie z nimi będzie proste, wręcz banalne.:) Jendak jeśli nie przepadasz za nimi lub po
prostu czujesz, że to ponad Twoje siły, odpuść sobie. Nie musisz zawierać znajomości na siłę, na pewno będzie Cię
to kosztowało mniej stresu. Pisałaś też, że zawsze masz przy sobie koleżanki. Może weź je ze sobą i idźcie
wszystkie, razem z Anią i Zośką. Dzięki temu zawsze będziesz miała się do kogo odezwać i będzie Ci łatwiej.:) Nie
zapominaj także o tych dziewczynach, które zawsze są przy Tobie. Może są one mniej popularne, jadnak zawsze możesz na nie liczyć i dzięki temu nazwać prawdziwymi przyjaciółmi. Nie rezygnuj z nich dla dziewczyn, które (jak sama pisałaś) nie zawsze są po Twojej stronie.

 Teraz napiszę parę słów odnośnie tego śmiania się. Sama pisałaś, że są to żarty. Może spróbuj nadal śmiać się z

resztą, a czasem nawet z reszty. Spróbuj powiedzieć coś śmiesznego na temat Anii lub Zośki. Jeśli obrócisz to jakoś
w żart, sama się przekonasz, że to nie jest żaden atak na Twoją osobę i po prostu ci chłopacy mają taki, a nie inny
humor.:) Jeżeli jednak uważasz, że to za dużo, po prostu zwróć na to uwagę. Poproś, żeby przestali się śmiać z
takich mało ważnych rzeczy. Możesz powiedzieć to także żartem, np. "no ok, już wystarczy, teraz pośmiejmy się z
kogoś innego", itd.
 Przede wszystkim przestań się tyle przejmować! Niewinne żarciki, czasem nawet ze strony Anii i Zośki, gratulacje z

powodu wygranej konkursu - to naprawdę nie musi oznaczać, że dziewczyny są zniechęcone do Ciebie lub Cię nie
lubią.:) Mają po prostu taki styl bycia. Nie bierz wszystkiego do siebie.:) Trzymam za Ciebie kciuki!
 Margaret

wtorek, 30 października 2012

Wymarzony wyjazd + sprawy finansowe

Witam! Otóż dwa lata temu zmarła moja babcia. Było mi z tym ciężko, ale czas goi rany. Jednak parę miesięcy temu zaczęłam się interesować pewną wycieczką za granicę, mianowicie rok szkolny za granicą. Nauczę się o wiele lepiej języka, poznam nowych ludzi, to świetnie wygląda w CV, nauczę się odpowiedzialności, a język angielski jest dla mnie łatwy do załapania, do mój atut, wiążę z nim moją przyszłość zawodową i nie tylko. No i moje życie wreszcie będzie ciekawsze… Krótko mówiąc: świetnie. No tak, ale przechodząc do sedna sprawy: To wszystko jest NIEZWYKLE drogie (od 20 tys. do 30). Ani ja, ani moi rodzice nie dysponujemy taką sumą, mamy sporo wydatków, moja młodsza siostra miała komunię itd. Wracając do babuni… Mój tata powiedział mi parę lat temu (kiedy Babcia jeszcze żyła), że przypisała mi jakieś pieniądze, do które dostanę po ukończeniu 18 lat. I oto moje pytania: Chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o tych pieniądzach. Nie myślcie proszę, że tylko na kasie mi zależy, kochałam babcię, ale chciałabym spełnić marzenia. Bądź co bądź taki wyjazd to nie jest marnowanie kasy. Jak zapytać o to tatę? Jest to delikatny temat, w końcu to była jego mama… Pytałam mojej mamy kiedyś, odpowiedziała, że babcia nie żyje więc się nie dowiem. Wspominałam jej też o wyjeździe, ale stwierdziła, że bałaby się mnie puścić tam (no i rzecz jasna koszty). Ale ja pragnę zwiedzać, doświadczać. Jak ich przekonać do wyjazdu o ile znalazłabym tańszą ofertę. Już nawet nie chodzi o cały rok, ale np. prace wakacyjne, myślę też o studiach poza miastem. Jak mówiłam, chciałabym zwiedzać i doświadczać nowych rzeczy w różnych miejscach, nawet żyć na walizkach. Proszę o odpowiedź i zrozumienie, z góry dziękuję. 

~Wiki
Droga Wiki! 
Na początek proponuję poszukać też innych ofert, pogrzebać w Internecie, popytać znajomych. To po to, żebyś miała w czym wybierać. Nie zawsze dobrze jest się nastawiać na tą jedną, bo może istnieje jeszcze oferta bardziej korzystna, tylko musisz ją znaleźć. Potem porozmawiaj z rodzicami na ten temat , spytaj na jak długi okres czasu zgodziliby się Cię puścić. Bo jeśli nie będą zbyt przychylni, żebyś pojechała na cały rok szkolny, może zaczniesz od krótszych wyjazdów? Zawsze jest to jakieś wyjście, jakiś początek, byś mogła w przyszłości wyjeżdżać na coraz dłużej. W każdym bądź razie powiedz jak bardzo zależy Ci na czymś takim, że jest to Twoje marzenie i dążysz do tego, żeby je spełnić. Powiedz, że rozumiesz sytuację materialną , ale dodaj, też że oczekujesz pomocy, zrozumienia może jakiejś rady ze strony rodziców. Oni na pewno poczują się docenieni, że zwracasz uwagę na to, co mówią. Po prostu porozmawiaj z nimi o tym spokojnie, bez denerwowania siebie i ich. Jeśli rodzice zaczną się do wyjazdu przekonywać, ponownie porusz sprawę finansową i spytaj taty o pieniądze, które ponoć zostawiła Ci babcia. Powiedz, że chciałabyś się dowiedzieć, o co tak dokładnie z tymi pieniędzmi chodzi. Tata powinien zrozumieć, że nie tylko na tym Ci zależy. Spróbuj powiedzieć mu od razu, na co byś te pieniądze chciała przeznaczyć, żeby później nie wynikły różne nieporozumienia. Spytaj ile ewentualnie mogłabyś z tej sumy wziąć, aby wyjechać za granicę. Podkreśl jeszcze ,jak duże jest twoje marzenie. Jest szansa, że rodzice ulegną i zgodzą się. Każdy powinien dążyć do spełniania swoich marzeń i nawet jeśli na początku nie uda Ci się przekonać rodziców do wyjazdu, pamiętaj że nie warto od razu z niego rezygnować. Próbuj znów za jakiś czas, albo z inną podobną ofertą. Trzymam kciuki, żeby się udało! Powodzenia, Lilu

poniedziałek, 29 października 2012

KK: Wizje śmierci

Najmocniej przepraszam za moje spóźnienie! Mam małe problemy z własnym komputerem, dlatego post pojawia się również w pewnym sensie archiwalny; nie mam możliwości przygotowania czegoś nowego dot. muzyki, zatem dziś niestety tylko recenzja. Mam nadzieję, że do przyszłej soboty sytuacja się unormuje. Zbliża się Halloween, dlatego dziś również prezentuję książkę z odrobinką grozy. Mam nadzieję, że wybaczycie mi moje spóźnienie - zapraszam do czytania! :) 

Tytuł: Wizje Śmierci
Autor: Nora Roberts
Gatunek: kryminał
Ilość stron: 280
Co mówi okładka?
Nowy Jork, lato 2059 roku. Porucznik Eve Dallas przemierza mroczne zakamarki Manhattanu, tropiąc psychopatycznego mordercę, który upodobał sobie młode kobiety o ciemnych oczach i długich brązowych włosach. Pierwsza ofiara została znaleziona w Central Parku – leżała na kamienistym brzegu jeziora, z dłońmi złożonymi jak do modlitwy. Nie miała na sobie nic oprócz czerwonej wstążki zaciśniętej na szyi. Nie miała też oczu – zabójca usunął je z chirurgiczną wręcz precyzją… Eve Dallas gorączkowo szuka wyjaśnienia makabrycznej zagadki. Musi odnaleźć mordercę, zanim jej koszmarne przeczucia staną się rzeczywistością.

Po przeczytaniu nazwiska pani Roberts, od razu załącza nam się w głowie lampka i książka z miejsca zostaje zaklasyfikowana jako romans. I tutaj trafiamy na miłą niespodziankę, bowiem jest to powieść o nieco odmiennej tematyce. Nie mogę stwierdzić, że mamy do czynienia z niezwykle wyrafinowanym kryminałem, którego niesamowite zwroty akcji wgniatają nas w fotel, ale po twórczości pani Christie i pana Doyle’a ciężko będzie znaleźć powieść, która zdzierży taką konkurencję. „Wizje Śmierci” przedstawiają nam niezwykle silną bohaterkę, która będąc kobietą wzbudza strach i szacunek. Czytelniczkom czasami potrzeba wzorca, z którym mogłyby się utożsamić.
Historia nie jest do końca banalna, ale raczej schematyczna. Bardzo długo rozwija się akcja i sprawdzanie wszystkich możliwych poszlak. Nie można również powiedzieć, że w tekście wyczuwalna jest groza, którą autorka najprawdopodobniej próbowała w niektórych miejscach zbudować. Mimo wszystko końcówka jest nieco zaskakująca i muszę przyznać, że się jej nie spodziewałam. Może jestem niewybrednym czytelnikiem i brak mi policyjnego zmysłu, ale takiego zwrotu akcji nie dopuściłam nawet do myśli. Zauważyłam pewną tendencję, że Nora Roberts w swoich kryminałach tak naprawdę przedstawia nam mordercę zaraz na początku. Oczywiście nie mamy o tym pojęcia i często okazuje się dopiero pod koniec, że jakiś z pozoru całkiem sympatyczny bohater był cały czas poszukiwanym. I tutaj właśnie tego nie ma. Uznam to za duży plus, gdyż czytelnik do samego końca nie wie, kim tak naprawdę jest morderca.
Mimo iż Nora Roberts postanowiła napisać kryminał (a właściwie całą serię, gdyż opowieści o Eve Dallas jest aż szesnaście i mam zamiar zaprezentować wam jeszcze jedną z nich), to wyraźnie widać tutaj jej rękę. Dlaczego? Bowiem u boku naszej policjantki znajduje się oczywiście oszałamiający mężczyzna. Tajemniczy, szarmancki i niezwykle pociągający; zatem w książce mamy również do czynienia ze scenami erotycznymi. Jednak wybaczmy, w końcu przez tyle lat pisania mogły utrwalić się pewne nawyki. Sądzę, że wstawki nie utrudniają czytania i niektóre czytelniczki mogą odebrać je nawet jako miłą odmianę od brutalności samego morderstwa. Czy książka jest godna polecenia? Myślę, że warto w wolnej chwili po nią sięgnąć. Nie przeraża swoją objętością, czyta się ją szybko i samo rozwiązanie jest dosyć ciekawym zabiegiem.

Ocena:
6/10

Ślę puddingowe pozdrowienia!
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x