Hej
Oto mój pierwszy sensowny post na tym blogu.
Paznokcie...
podobno faceci uwielbiają kobiety z zadbanymi dłońmi .. jak dojść do perfekcji ?
Potrzebujesz pomocy albo porady w jakiejś sprawie? A może chciałabyś się po prostu komuś wygadać? Jeśli tak, dobrze trafiłaś! Załoga naszego bloga spróbuje Ci pomóc. :)
czwartek, 4 września 2014
wtorek, 2 września 2014
Poczułam coś do przyjaciela, który wcześniej wyznał mi miłość
Witajcie!
Natknęłam się na tego bloga całkiem przypadkiem, ale nie żałuje. Jest jednym z najlepszych(jak dla mnie) blogów o tematyce ''problemowej''. Każda z autorek stara się pomóc najlepiej jak umie i udziela świetnych odpowiedzi. Przestudiowałam wszystkie tematy i bardzo mnie wasze odpowiedzi zaciekawiły. Ale przejdźmy już do mojego problemu. Otóż mam naprawdę oddanego mi przyjaciela. Kiedyś wręcz się nienawidziliśmy, ale po pewnym czasie przerodziło się to w prawdziwą, szczerą przyjaźń. Ufam mu i mogę powiedzieć mu wszystko, on także mi (chociaż chłopcom z tym trudniej). Gdy przebywam w jego towarzystwie uśmiech nie schodzi mi z twarzy i jest naprawdę fajnie. Zapomniałam powiedzieć,' że z nami również przyjaźni się jeszcze jedna osoba Natalia. Tworzymy zgraną grupę przyjaciół. Ale od ponad roku on coś do mnie czuje. Ukradkiem się na mnie patrzy, ciągle uśmiecha. I owszem powiedział mi, że mnie kocha, ale ja odparłam, że na razie preferuję przyjaźń i nie chcę jej psuć, a po za tym ja do niego nic nie czuje. Porozmawialiśmy szczerze i nic się nie zmieniło nadal jesteśmy przyjaciółmi. Jednak on daje mi to odczuwać na każdym kroku, że on coś do mnie czuje i jego uczucie jest niezmienne. W styczniu dużo nad tym myślałam, ale nic nie wywnioskowałam. I pewnego razu gdy jedna dziewczyna na dyskotece zaczęła z nim flirtować, ja byłam okropnie zazdrosna i sama siebie nie poznawałam! Czy to normalne? No a potem zaczęło się... coraz bardziej czułam tak jakby skrępowanie gdy z nim szczerze rozmawiałam lub gdy chciał mnie przytulić. On najwyraźniej to wyczuł i tak do tej pory gdy tylko może szepnie mi do ucha miłe słówko, lub ukradkiem przytulili. Próbuje mnie zdenerwować, na każdym kroku, i potem na jego twarzy widnieje cwaniacki uśmieszek. Byliśmy ze znajomi u niego pod namiotami i gdy chłopaki nas (dziewczyny) straszyli, on skorzystał z sytuacji i mnie przytulał a nawet złapał za rękę. A ja czułam się przy nim bezpiecznie. Niby rozmawialiśmy na tematy co miedzy nami jest. Ale zawsze kończyło się na to tylko przyjaźń. Wszyscy mówią nam jak bardzo do siebie pasujemy. A ja od kilku miesięcy czuje, że też go kocham i jest mi przy nim dobrze. Ale boje się mu to powiedzieć prosto w oczy! Co mam zrobić? Proszę o pomoc, jestem strasznie nieśmiała i trudno mi te słowa wykrztusić z gardła. A gdy się już zbiorę nie rozmawiamy na te tematy, albo ktoś z nami jest. I tak w koło Macieju. Co mam zrobić. I czy warto rezygnować z przyjaźni?
Pozdrawiam
ASyl.
Witaj, ASyl!
Zastanawiałam się czy to pytanie oby na pewno jest do mojego działu. Chociaż pytanie łączy się z przyjaźnią i tylko zahacza o miłość, więc chyba do mnie.
W tej niezwykłej więzi, która powstaje między ludźmi, doprowadzającej do tego, że kochamy drugą osobę, jest kilka pułapek.
1. Czy serce rozróżnia różne typy kochania?
Chyba tak. Skoro istnieje miłość do rodziny. Możemy w takim razie kochać i przyjaciela. Tylko, że cienka linia dzieli przyjaźń od miłości w przyjaźni damsko-męskiej. Nie trzeba tłumaczyć, że męską stronę ciągnie zazwyczaj do kobiet i na odwrót(wyłączając osoby homoseksualne). To normalne, że do kogoś się przywiążemy, możemy nawet ją traktować jako brata. Tutaj jest kwestia zazdrości. Bracia bywają czasem zazdrośni o swoje siostry, kiedy umawiają się z kimś innym. Często jest to zwykły strach o swoje rodzeństwo, przez co mają sceptyczne nastawienie do nowo poznanych chłopaków sióstr. A jak jest w przypadku dziewczyn? Chyba rzadziej interweniują w takie sprawy, a nawet się cieszą z tego. Czasem kobieca intuicja podpowie, żeby nie ufać tej i tamtej. U przyjaciół zdarza jest podobnie. Jednak może to być zwykła zazdrość, że ktoś podrywa chłopaka, który mi się podoba. Dlatego należałoby to odróżnić. Cóż, poleciłabym Ci się trochę odseparować, ale nie wiem w jaki sposób byś to mogła zrobić, skoro on jest Twoim przyjacielem. Takie oddalenie się pomoże ci chyba zidentyfikować swoje uczucia do niego. Może to tylko chwilowa fascynacja?
2. A jak ona/on zareaguje na "Kocham Cię"?
I to wcale nie przyjacielskie...
Naprawdę muszę pochwalić odwagę Twojego przyjaciela. Nie tylko, dlatego, że po prostu wyznał swoje uczucia, ale zaryzykował przyjaźń. Czasem bywa, że to wszystko się rozpada. Należy się pochwała chyba dla Was, że nadal się przyjaźnicie.
Chociaż... Pomyślałaś kiedyś jak on musi żyć z takimi uczuciami? Odrzuceniem przez kochaną osobę? Nie dziwię się, że nadal próbuję Cię jakoś zachęcić do siebie, pokazać, że gdybyś zmieniła zdanie, to on nadal na Ciebie czeka. Może z tą dziewczyną chciał Cię sprawdzić? Być może nieświadomie ona to zrobiła i tak to na Ciebie zadziałało. Cóż, jeżeli wcześniej nie czułaś skrępowania, to chyba naprawdę jest coś na rzeczy. Skoro go kochasz i jest jeszcze przyjacielem, to chyba nie masz się czego bać, aby mu powiedzieć. Myślę, że jeśli dąży do takich sytuacji, aby być blisko Ciebie, to wie, że coś jest na rzeczy i może próbuję Ci nawet pomóc go pokochać?
Jeżeli ktoś mnie zna dłużej to wie, że jestem... byłam zawsze za przyjaźnią. Nigdy oczywiście nie narzucałam swojego zdania innym. Po prostu wtedy nie dorosłam do miłości, bliskości. Coś się zmieniło. Piszę o tym, dlatego, że mówisz, iż zawsze preferowałaś przyjaźń. Tylko do tej sytuacji, czy kiedyś już miałaś chłopaka? Nie ma to jakiegoś wielkiego znaczenia, ale jeżeli czujesz, że jesteś gotowa, że go kochasz, to czemu by nie spróbować? Ktoś mówił, że miłość z przyjaźni jest najlepsza. Tylko, że dochodzi większa bliskość, czułość. Wcale jednak nie musimy się do końca żegnać z przyjaźnią.
Zaznaczasz, że jesteś nieśmiała. Nawet jeżeli to Twój przyjaciel, to czasem rozmowy o uczuciach są trudne, zwłaszcza, kiedy to my mamy coś wyznać. Cóż możesz się przełamać, choć bywa to niełatwe, ale pokonujemy jakiś swój lęk i tą cholerną nieśmiałość. Gdy to będzie nieskładne, ciche, nieśmiałe, to zawsze zrobi wrażenie na kochanej osobie. Możesz to okazać również inaczej; napisać na kartce czy kupić jakąś słodycz, gdzie może już będzie taki napis lub sama dorobić.
Pozdrawiam, Olka
PS Taka prośba: czytajcie coś zanim wyślecie, będzie mniej błędów albo nawet wcale.
Natknęłam się na tego bloga całkiem przypadkiem, ale nie żałuje. Jest jednym z najlepszych(jak dla mnie) blogów o tematyce ''problemowej''. Każda z autorek stara się pomóc najlepiej jak umie i udziela świetnych odpowiedzi. Przestudiowałam wszystkie tematy i bardzo mnie wasze odpowiedzi zaciekawiły. Ale przejdźmy już do mojego problemu. Otóż mam naprawdę oddanego mi przyjaciela. Kiedyś wręcz się nienawidziliśmy, ale po pewnym czasie przerodziło się to w prawdziwą, szczerą przyjaźń. Ufam mu i mogę powiedzieć mu wszystko, on także mi (chociaż chłopcom z tym trudniej). Gdy przebywam w jego towarzystwie uśmiech nie schodzi mi z twarzy i jest naprawdę fajnie. Zapomniałam powiedzieć,' że z nami również przyjaźni się jeszcze jedna osoba Natalia. Tworzymy zgraną grupę przyjaciół. Ale od ponad roku on coś do mnie czuje. Ukradkiem się na mnie patrzy, ciągle uśmiecha. I owszem powiedział mi, że mnie kocha, ale ja odparłam, że na razie preferuję przyjaźń i nie chcę jej psuć, a po za tym ja do niego nic nie czuje. Porozmawialiśmy szczerze i nic się nie zmieniło nadal jesteśmy przyjaciółmi. Jednak on daje mi to odczuwać na każdym kroku, że on coś do mnie czuje i jego uczucie jest niezmienne. W styczniu dużo nad tym myślałam, ale nic nie wywnioskowałam. I pewnego razu gdy jedna dziewczyna na dyskotece zaczęła z nim flirtować, ja byłam okropnie zazdrosna i sama siebie nie poznawałam! Czy to normalne? No a potem zaczęło się... coraz bardziej czułam tak jakby skrępowanie gdy z nim szczerze rozmawiałam lub gdy chciał mnie przytulić. On najwyraźniej to wyczuł i tak do tej pory gdy tylko może szepnie mi do ucha miłe słówko, lub ukradkiem przytulili. Próbuje mnie zdenerwować, na każdym kroku, i potem na jego twarzy widnieje cwaniacki uśmieszek. Byliśmy ze znajomi u niego pod namiotami i gdy chłopaki nas (dziewczyny) straszyli, on skorzystał z sytuacji i mnie przytulał a nawet złapał za rękę. A ja czułam się przy nim bezpiecznie. Niby rozmawialiśmy na tematy co miedzy nami jest. Ale zawsze kończyło się na to tylko przyjaźń. Wszyscy mówią nam jak bardzo do siebie pasujemy. A ja od kilku miesięcy czuje, że też go kocham i jest mi przy nim dobrze. Ale boje się mu to powiedzieć prosto w oczy! Co mam zrobić? Proszę o pomoc, jestem strasznie nieśmiała i trudno mi te słowa wykrztusić z gardła. A gdy się już zbiorę nie rozmawiamy na te tematy, albo ktoś z nami jest. I tak w koło Macieju. Co mam zrobić. I czy warto rezygnować z przyjaźni?
Pozdrawiam
ASyl.
Witaj, ASyl!
Zastanawiałam się czy to pytanie oby na pewno jest do mojego działu. Chociaż pytanie łączy się z przyjaźnią i tylko zahacza o miłość, więc chyba do mnie.
W tej niezwykłej więzi, która powstaje między ludźmi, doprowadzającej do tego, że kochamy drugą osobę, jest kilka pułapek.
1. Czy serce rozróżnia różne typy kochania?
Chyba tak. Skoro istnieje miłość do rodziny. Możemy w takim razie kochać i przyjaciela. Tylko, że cienka linia dzieli przyjaźń od miłości w przyjaźni damsko-męskiej. Nie trzeba tłumaczyć, że męską stronę ciągnie zazwyczaj do kobiet i na odwrót(wyłączając osoby homoseksualne). To normalne, że do kogoś się przywiążemy, możemy nawet ją traktować jako brata. Tutaj jest kwestia zazdrości. Bracia bywają czasem zazdrośni o swoje siostry, kiedy umawiają się z kimś innym. Często jest to zwykły strach o swoje rodzeństwo, przez co mają sceptyczne nastawienie do nowo poznanych chłopaków sióstr. A jak jest w przypadku dziewczyn? Chyba rzadziej interweniują w takie sprawy, a nawet się cieszą z tego. Czasem kobieca intuicja podpowie, żeby nie ufać tej i tamtej. U przyjaciół zdarza jest podobnie. Jednak może to być zwykła zazdrość, że ktoś podrywa chłopaka, który mi się podoba. Dlatego należałoby to odróżnić. Cóż, poleciłabym Ci się trochę odseparować, ale nie wiem w jaki sposób byś to mogła zrobić, skoro on jest Twoim przyjacielem. Takie oddalenie się pomoże ci chyba zidentyfikować swoje uczucia do niego. Może to tylko chwilowa fascynacja?
2. A jak ona/on zareaguje na "Kocham Cię"?
I to wcale nie przyjacielskie...
Naprawdę muszę pochwalić odwagę Twojego przyjaciela. Nie tylko, dlatego, że po prostu wyznał swoje uczucia, ale zaryzykował przyjaźń. Czasem bywa, że to wszystko się rozpada. Należy się pochwała chyba dla Was, że nadal się przyjaźnicie.
Chociaż... Pomyślałaś kiedyś jak on musi żyć z takimi uczuciami? Odrzuceniem przez kochaną osobę? Nie dziwię się, że nadal próbuję Cię jakoś zachęcić do siebie, pokazać, że gdybyś zmieniła zdanie, to on nadal na Ciebie czeka. Może z tą dziewczyną chciał Cię sprawdzić? Być może nieświadomie ona to zrobiła i tak to na Ciebie zadziałało. Cóż, jeżeli wcześniej nie czułaś skrępowania, to chyba naprawdę jest coś na rzeczy. Skoro go kochasz i jest jeszcze przyjacielem, to chyba nie masz się czego bać, aby mu powiedzieć. Myślę, że jeśli dąży do takich sytuacji, aby być blisko Ciebie, to wie, że coś jest na rzeczy i może próbuję Ci nawet pomóc go pokochać?
Jeżeli ktoś mnie zna dłużej to wie, że jestem... byłam zawsze za przyjaźnią. Nigdy oczywiście nie narzucałam swojego zdania innym. Po prostu wtedy nie dorosłam do miłości, bliskości. Coś się zmieniło. Piszę o tym, dlatego, że mówisz, iż zawsze preferowałaś przyjaźń. Tylko do tej sytuacji, czy kiedyś już miałaś chłopaka? Nie ma to jakiegoś wielkiego znaczenia, ale jeżeli czujesz, że jesteś gotowa, że go kochasz, to czemu by nie spróbować? Ktoś mówił, że miłość z przyjaźni jest najlepsza. Tylko, że dochodzi większa bliskość, czułość. Wcale jednak nie musimy się do końca żegnać z przyjaźnią.
Zaznaczasz, że jesteś nieśmiała. Nawet jeżeli to Twój przyjaciel, to czasem rozmowy o uczuciach są trudne, zwłaszcza, kiedy to my mamy coś wyznać. Cóż możesz się przełamać, choć bywa to niełatwe, ale pokonujemy jakiś swój lęk i tą cholerną nieśmiałość. Gdy to będzie nieskładne, ciche, nieśmiałe, to zawsze zrobi wrażenie na kochanej osobie. Możesz to okazać również inaczej; napisać na kartce czy kupić jakąś słodycz, gdzie może już będzie taki napis lub sama dorobić.
Pozdrawiam, Olka
PS Taka prośba: czytajcie coś zanim wyślecie, będzie mniej błędów albo nawet wcale.
niedziela, 31 sierpnia 2014
Jestem za bardzo wymagająca
Cześć Dziewczyny! :)
Zastanawiałam się do jakiej
kategorii pasuje mój problem i w końcu stwierdziłam, że kategoria
"Psychologia" będzie najodpowiedniejsza. Mam 17 lat, po wakacjach
będę uczennicą drugiej klasy liceum. Chodzi o to, że bardzo wysoko stawiam
sobie- a co za tym idzie również innym- poprzeczkę. Mam dobrą pamięć, więc dużo
wynoszę z lekcji. Przez to nie muszę poświęcać dużo czasu na naukę. Wystarczy,
że przeczytam sobie temat, a właściwie już go umiem. W szkole dostaję głównie
szóstki, sporadycznie piątki. Pierwszą klasę liceum skończyłam ze średnią 5.8.
Była to najwyższa średnia w mojej szkole. Można by powiedzieć, że to super,
świetnie, zwłaszcza, że wszystko łatwo mi przychodzi. A jednak każdy
sprawdzian, kartkówka wiąże się u mnie z ogromnym stresem, bo wiem, że muszę
dostać 6, czyli nie mogę się pomylić. Moje przyjaciółki (a właściwie to chyba
dobre koleżanki- nie wiem jak je nazwać, bo nikogo nie dopuszczam do siebie
zbyt blisko) nie są tak ambitne. Nauka ciężko wchodzi im do głowy, więc czasami
nie uczą się wcale i często wyznają zasadę "byle na 2". Mówią mi, że
gdyby były tak zdolne jak ja to wcale nie zaglądałyby do książek, bo by im się
nie chciało. Znajomi, którzy nie mają wglądu w moje oceny nic nie wiedzą o
moich wynikach. Nic nie podejrzewają, bo ciągle chodzę na imprezy, włóczę się
po pubach, klubach, sama często organizuję domówki. W klasie jestem jedną z
najbardziej rozrywkowych osób. Mam dużo znajomych, lubię poznawać nowych ludzi.
Wiele osób dowiedziało się o moich ocenach dopiero na zakończeniu roku. Tak to
tylko osoby z klasy były wtajemniczone. Wiele od siebie wymagam także w kwestii
wyglądu.
Dawniej, jeszcze na początku
gimnazjum miałam problemy z lekką nadwagą (BMI było w normie, ale miałam za
dużo cm tu i ówdzie). Przed liceum baaardzo schudłam i teraz dużo ćwiczę,
biegam i nie pozwalam sobie na kaloryczne jedzenie. Dbam też o cerę, włosy, paznokcie,
starannie dobieram ubrania i makijaż żeby być jak najlepszą wersją samej
siebie. Przeszkadza mi to, że moje koleżanki nie są tak ambitne jeśli chodzi o
naukę, choć oczywiście wiem, że to tylko i wyłącznie ich sprawa. Ja przez to,
że tyle od siebie wymagam często jestem nerwowa, wybucham. Przeszkadza mi to,
że w znajomości z tymi dwoma koleżankami daję z siebie wszystko, często
załatwiam nam transport na imprezy, jeżdżę z nimi gdzie tylko chcą i nigdy ich
nie wystawiam, a one potrafią mnie wystawić pół godziny przed imprezą,
stawiając mnie w kłopotliwej sytuacji (ostatnio przez nie zostałam bez
transportu, który pierwszy raz od wieków w końcu same załatwiły). One nie
traktują życia tak poważnie jak ja. Czasem, gdy jestem z nimi widzę, że dzwoni
do którejś z nich telefon, a ona go olewa. Do obu dziewczyn strasznie trudno
się dodzwonić i gdy ode mnie nie odbierają to wyobrażam sobie taką samą
sytuację- że koleżanka leży sobie na łóżku, a telefon dzwoni na szafce obok i
nawet nie chce się jej wstać, żeby go odebrać. Denerwuje mnie lenistwo i brak
ambicji. Mi też często się nie chce, a mimo wszystko przemagam się i robię to
przed czym się wzbraniałam. Po prostu wiem, że zawsze musi mi się chcieć.
Mieszkam tylko z mamą, która wychowuje mnie samotnie. Charakter mam w stu
procentach po niej, jesteśmy identyczne pod każdym względem (jeśli chodzi o
charakter). Ona też bardzo dużo wymaga od siebie i od innych ludzi, w tym ode
mnie. No i jest sama, mimo że dawniej kręciło się wokół niej wielu mężczyzn, a
teraz po prostu odstrasza ich swoim zimnym zachowaniem. Do mnie też pisze wielu
chłopaków, bo przyciąga ich być może moja uroda, ale gdy trochę ze mną popiszą
lub spotkają się, zwykle uciekają w popłochu, bo wydaje im się, że nie
sprostają temu zadaniu. Niektórych chłopaków sama od razu odrzucam, bo wkurza
mnie prostactwo i brak ambicji. Ostatnio pisałam z chłopakiem, który w którymś
momencie wspomniał, że "jest w zawodówce, bo nienawidzi nauki". Krew
mnie zalała. Pomyślałam sobie: "to co ty będziesz w życiu robił?".
Ostatnio spotykałam się z młodym lekarzem i było super, on był ambitny,
oczytany, nie to co chłopcy w moim wieku. Jednak nam nie wyszło, bo on myśli
już o rodzinie, ustatkowaniu się, a ja mam dopiero 17 lat. Boję się, że tak jak
mama nikogo nie będę miała, bo za dużo wymagam od ludzi. Ale to nie jest tak,
że szukam dziury w całym, mi po prostu autentycznie przeszkadzają niektóre
ludzkie zachowania i nie mogę wytrzymać. Przepraszam za ilość tekstu, ale
chciałam jak najdokładniej opisać problem. I proszę- nie piszcie mi tylko:
"przestań od siebie tyle wymagać" itp, bo ja po prostu źle się czuję,
gdy nie jestem najlepsza, a tak to jest to coś, co mnie wyróżnia spośród
innych.
— Ania, 17 lat.
Droga Aniu!
Nie zamierzam pisać Ci „przestań od siebie tyle wymagać”, bo dobrze, że to robisz i dążysz do doskonałości.
Dzięki temu możesz dojść do czegoś w życiu, masz najwyższe stopnie, o których
większość społeczeństwa może sobie tylko pomarzyć, zdasz z pewnością dobrze
maturę i dostaniesz się na studia bez problemów. To bardzo dobrze, że
dbasz także o swoją figurę i zdrowy, ładny wygląd. Twoja wymagająca mama na
pewno jest z Ciebie dumna i szczęśliwa, że ma tak zdolną i piękną córkę. Ty także
powinnaś się z tego cieszyć. A jednak tego nie robisz.
Zamiast tego przejmujesz się
ciągle tym, że musisz być idealna. Musisz być najlepsza, musisz wyróżniać się z
tłumu. Twoje ambicje są po prostu niezdrowe. Narażasz się na życie w ciągłym
stresie i współzawodnictwie, co nie jest dobre dla Ciebie i Twojego organizmu.
Możesz w końcu zatracić się w tym wszystkim, stać się jednym wielkim chodzącym
kłębkiem nerwów. Odstraszysz takim zachowaniem i stanem ludzi, jeśli nie robisz
tego już w tej chwili. Powinnaś pozwolić sobie chociaż na chwilę odpoczynku i
wytchnienia, aby nie zamęczyć się w ciągłej pracy nad byciem doskonałą.
Zastanawiam się czy powinnam to
określić kompleksem wyższości czy niższości, ale nie znam Twojej historii. Zastanów się przez moment, czy coś w
dzieciństwie spowodowało ten Twój stan? Czy może dzieci w podstawówce/gimnazjum
nie lubiły Cię, przezywały, były dla Ciebie niemiłe? Czy może chodzi o tą
nadwagę, która tak naprawdę nadwagą nie była (skoro BMI było w normie)? Znajdź w sobie to coś, co napędza
Cię do ciągłego działania i co odbiło się na Twojej psychice, bo właśnie to
ciąży Ci najbardziej. A może mama cały czas za dużo od Ciebie wymagała, a Ty,
chcąc się jej przypodobać, robiłaś dosłownie wszystko, co mogłaś? Pomyśl przez
chwilę nad tym i postaraj się wyrzucić z siebie te przykre wspomnienia. Nie
jest to łatwe, ale pomoże Ci w życiu w zgodzie ze sobą i swoimi potrzebami.
Teraz zastanówmy się nad Twoimi
kontaktami z innymi ludźmi. Gdy przeczytałam tylko Twoje pytanie, zaczęłam się
zastanawiać to co to za koleżanki, które
Cię wystawiają? Wydaje mi się, że są po prostu wygodne i wykorzystują Cię
do swoich celów, bo wiedzą, że Twoje ambicje i tak wezmą górę i załatwisz
wszystko jak najlepiej potrafisz. Może nie są one dla Ciebie najlepszym
towarzystwem? Jeśli jednak chcesz utrzymywać z nimi kontakt, zdobądź się na
szczerą rozmowę i wyjaśnij dobitnie, że nie podoba Ci się to, jak one traktują
waszą znajomość. Jeśli nic sobie z tego nie zrobią – po prostu je zostaw i
znajdź sobie lepsze towarzystwo. Po co psuć sobie nerwy? Podobnie ja zrobiłam z
moją koleżanką, która nigdy nie miała czasu na spotkania, zawsze miała wymówkę,
żeby się akurat nie zjawić. Ewentualnie wychodziła „na chwilkę” i wracała po
dwóch godzinach, a my byłyśmy jej potrzebne tylko wtedy, kiedy miała jakiś
problem. To jest toksyczna znajomość i albo trzeba ją wyleczyć szczerą rozmową,
albo się odciąć i nie psuć nerwów.
Pomijając Twoje koleżanki. O ile bardzo
duże wymagania co do siebie ostatecznie ujdą w tłoku, o tyle co do innych powinnaś mieć
mniejsze. Nie możesz oczekiwać, że wszyscy będą uczyć się tak samo jak Ty i
również będą idealni. Spójrzmy na to logicznie – musisz być od nich lepsza, ale
oczekujesz, aby byli dokładnie tak samo doskonali jak Ty. Czy to się ze sobą nie
kłóci? Nie wymagaj tyle od społeczeństwa. Spójrz, gdy jesteś mała chcesz robić
wszystko, chociaż nie umiesz, a i tak Ci nie pozwalają. Gdy jesteś dorosła
musisz robić wszystko, chociaż nie chcesz i nie możesz sobie pozwolić na zbyt
wiele rozrywki. Na emeryturze nie możesz wiele robić, bo wiek Ci nie pozwala i
nie jesteś za bardzo w stanie cieszyć się życiem. Więc kiedy w końcu można
robić to, co się chce? Właśnie w wieku nastoletnim. Większość młodzieży jest
leniwa i jej się po prostu nie chce wziąć w garść – i jest to jak najbardziej
normalne, każdy to przechodził. Nie każdy potrafi się zmobilizować do
działania. Brakuje Ci wyrozumiałości co do innych i musisz nad tym popracować.
Musisz, ponieważ jeśli znajdziesz jednak w przyszłości tego wymarzonego
partnera, który się nie przestraszy, będziesz także wiele
wymagała od dzieci, które potem mogą mieć do Ciebie żal o to, że nigdy nie
byłaś z nich zadowolona. Nie przelewaj swoich ambicji na innych ludzi.
A ponadto – nie szukaj partnera
na siłę. Chłopak zawsze się znajdzie. I jeśli chcesz znaleźć kogoś na stałe,
kieruj się raczej rozumem, nie sercem.
Mam nadzieję, że posłuchasz moich
rad. Psychiki i przyzwyczajeń nie da się zmienić tak jak makijażu – raz dwa i
po krzyku, a trzeba nad nią pracować, więc nie jest to łatwe. Wierzę jednak, że
dasz radę.
Pozdrawiam,
Luna
piątek, 29 sierpnia 2014
Poważna rozmowa z bratem
Cześć. Z góry zaznaczę, że byłabym wdzięczna za jak najszybszą odpowiedź, ponieważ kompletnie nie wiem, co robić.
Co prawda ten problem mógłby dotyczyć zarówno kategorii "rodzina", aczkolwiek sądzę, iż ma naprawdę wiele wspólnego z psychologią.
Otóż wczoraj rozmawiałam z kolegą. Było to na imprezie, więc - jak można się domyślać - kolega był już w dość ciekawym stanie. Zebrało mu się na zwierzenia, a że jesteśmy ze sobą dość blisko, mówił mi szczerze wiele rzeczy. Jedną z nich było to, że... jakiś czas temu, również po imprezie, po pijaku, mój brat pokazał mu zdjęcia, na których całuje się z innym chłopakiem. Ponadto twierdził, że jest z nim już od roku, ale boi się komukolwiek z nas (rodziny) powiedzieć. Gdy to usłyszałam, dosłownie zwaliło mnie z nóg. Nie wiedziałam, co mam myśleć i nie wiem co tej pory. Nie mogę spać ani się na niczym skupić, a gdy widzę mojego brata, to wciąż słyszę w głowie głos tego kolegi i jego słowa. Z bratem nigdy nie miałam dobrych, bliskich relacji. Mimo że między nami jest raptem kilka laty różnicy, on uważa mnie za głupią smarkulę, za śmiecia, z którym nie ma nic wspólnego. Nie jesteśmy sobie bliscy, jak już wspominałam, ale mimo tego wszystkiego bardzo zależy mi na jego dobru. Dlatego martwię się. Nie wiem, naprawdę nie wiem, co o tym wszystkim sądzić. Kolega powiedział, że ma nadzieję, iż to był żart... Ale ja nie wiem. Powinnam pogadać z rodzicami? Uważam, że brat powinien zrobić to sam. Mam pogadać z nim? Ale jak zareaguje? Czy nie wścieknie się na tamtego kolegę? Mam dyskretnie sugerować bratu, że wiem takie rzeczy? Bo nie mogę o tym ot tak po prostu zapomnieć...
Drogi Anonimie z 27 lipca!
Na wstępie powiem, że fajnie by było, gdybyś na przyszłość (jeśli będzie taka potrzeba) podpisywała się nickiem/imieniem. Jest nam wtedy łatwiej odpowiadać. Ale nie ważne, przejdę do działania.
Wiem, ze trudno zapomnieć o niektórych rzeczach, a szczególnie jeśli dotyczą twojej rodziny. Czasem dowiadujemy się różnych sprawach, a naprawdę nawet nie chcielibyśmy wiedzieć, że coś takiego w ogóle zaszło. Oczywistą reakcją na taką informacje jest po prostu wyparcie, ale nie zawsze się to udaje, a więc parę rad co zrobić, w tej niezręcznej sytuacji.
To tylko brat
Wiem, że najchętniej nie rozmawiałabyś o tym z bratem, ale myślę, że tak będzie najlepiej. Piszesz, że między wami nie ma zbyt wielkiej różnicy, ale nie jesteście sobie bliscy, więc może to czas na zmiany? Wiem, że może wydawać ci się to trudne, ale pomyśl-to przecież twój brat. Pewnego dnia spróbuj z nim pogadać, ale nie na forum całej rodziny, tylko w cztery oczy, jak brat i siostra. Może masz jakieś zmartwienie? Pogadaj z nim o swoich zmartwieniach, zapytaj, czy w zamian on nie chce się ciebie o cos spytać. W ten sposób, pokażesz mu, że jesteś na niego otwarta i chętnie się czegoś więcej o nim dowiesz.
Rozmowa
Jeśli zobaczysz, że mimo twoich działań twój brat nie chce ci nic mówić, musisz spróbować rozmawiać z nim o tej określonej, rzeczy. Zacznij od tego, że byłaś na imprezie, jeśli on też tam był to zapytaj najpierw, czy mu się podobało i co właściwie robił, lub z kim był. Później powoli, przejdź do setna sprawy. Zapytaj się go czy to w ogóle jest prawda, może tan kolega, który ci to powiedział, był na tyle pijany, że nie wiedział co mówi i wcale nie była to prawda. Nie musisz mówić kto powiedział ci o tym wszystkim, ani dokładnie jak się o tym dowiedziałaś (chyba, że spyta). Jeśli okaże się, że to prawda, powiedz mu, że rodzice nie będą na niego źli, bo na pewno zaakceptują jego związek.
Mam nadzieję, że mimo krutkiej notki pomogłam... Jakby czegoś ci brakowało ytania pisz w komentarzach
Co prawda ten problem mógłby dotyczyć zarówno kategorii "rodzina", aczkolwiek sądzę, iż ma naprawdę wiele wspólnego z psychologią.
Otóż wczoraj rozmawiałam z kolegą. Było to na imprezie, więc - jak można się domyślać - kolega był już w dość ciekawym stanie. Zebrało mu się na zwierzenia, a że jesteśmy ze sobą dość blisko, mówił mi szczerze wiele rzeczy. Jedną z nich było to, że... jakiś czas temu, również po imprezie, po pijaku, mój brat pokazał mu zdjęcia, na których całuje się z innym chłopakiem. Ponadto twierdził, że jest z nim już od roku, ale boi się komukolwiek z nas (rodziny) powiedzieć. Gdy to usłyszałam, dosłownie zwaliło mnie z nóg. Nie wiedziałam, co mam myśleć i nie wiem co tej pory. Nie mogę spać ani się na niczym skupić, a gdy widzę mojego brata, to wciąż słyszę w głowie głos tego kolegi i jego słowa. Z bratem nigdy nie miałam dobrych, bliskich relacji. Mimo że między nami jest raptem kilka laty różnicy, on uważa mnie za głupią smarkulę, za śmiecia, z którym nie ma nic wspólnego. Nie jesteśmy sobie bliscy, jak już wspominałam, ale mimo tego wszystkiego bardzo zależy mi na jego dobru. Dlatego martwię się. Nie wiem, naprawdę nie wiem, co o tym wszystkim sądzić. Kolega powiedział, że ma nadzieję, iż to był żart... Ale ja nie wiem. Powinnam pogadać z rodzicami? Uważam, że brat powinien zrobić to sam. Mam pogadać z nim? Ale jak zareaguje? Czy nie wścieknie się na tamtego kolegę? Mam dyskretnie sugerować bratu, że wiem takie rzeczy? Bo nie mogę o tym ot tak po prostu zapomnieć...
Drogi Anonimie z 27 lipca!
Na wstępie powiem, że fajnie by było, gdybyś na przyszłość (jeśli będzie taka potrzeba) podpisywała się nickiem/imieniem. Jest nam wtedy łatwiej odpowiadać. Ale nie ważne, przejdę do działania.
Wiem, ze trudno zapomnieć o niektórych rzeczach, a szczególnie jeśli dotyczą twojej rodziny. Czasem dowiadujemy się różnych sprawach, a naprawdę nawet nie chcielibyśmy wiedzieć, że coś takiego w ogóle zaszło. Oczywistą reakcją na taką informacje jest po prostu wyparcie, ale nie zawsze się to udaje, a więc parę rad co zrobić, w tej niezręcznej sytuacji.
To tylko brat
Wiem, że najchętniej nie rozmawiałabyś o tym z bratem, ale myślę, że tak będzie najlepiej. Piszesz, że między wami nie ma zbyt wielkiej różnicy, ale nie jesteście sobie bliscy, więc może to czas na zmiany? Wiem, że może wydawać ci się to trudne, ale pomyśl-to przecież twój brat. Pewnego dnia spróbuj z nim pogadać, ale nie na forum całej rodziny, tylko w cztery oczy, jak brat i siostra. Może masz jakieś zmartwienie? Pogadaj z nim o swoich zmartwieniach, zapytaj, czy w zamian on nie chce się ciebie o cos spytać. W ten sposób, pokażesz mu, że jesteś na niego otwarta i chętnie się czegoś więcej o nim dowiesz.
Rozmowa
Jeśli zobaczysz, że mimo twoich działań twój brat nie chce ci nic mówić, musisz spróbować rozmawiać z nim o tej określonej, rzeczy. Zacznij od tego, że byłaś na imprezie, jeśli on też tam był to zapytaj najpierw, czy mu się podobało i co właściwie robił, lub z kim był. Później powoli, przejdź do setna sprawy. Zapytaj się go czy to w ogóle jest prawda, może tan kolega, który ci to powiedział, był na tyle pijany, że nie wiedział co mówi i wcale nie była to prawda. Nie musisz mówić kto powiedział ci o tym wszystkim, ani dokładnie jak się o tym dowiedziałaś (chyba, że spyta). Jeśli okaże się, że to prawda, powiedz mu, że rodzice nie będą na niego źli, bo na pewno zaakceptują jego związek.
Mam nadzieję, że mimo krutkiej notki pomogłam... Jakby czegoś ci brakowało ytania pisz w komentarzach
Piję swoją krew
Mój problem polega na moim
dziwnym upodobaniu do picia mojej krwi, gdy mam ranę. Nie robię tego po to, by
zatamować krwotok, lecz po prostu moja krew bardzo mi smakuje. Czasem
przyłapuję się na myślach o specjalnym utworzeniu rany, żeby poczuć ten pyszny
smak. Wiem, że to brzmi okropnie :/ Czy to jakaś choroba? Jak mogę sobie z tym
poradzić? Boję się, że zacznę się ciąć czy coś w tym stylu... Kiedyś nałogowo
obgryzałam skórki przy paznokciach aż do krwi, więc moje dłonie były bardzo
nieestetyczne. Pomocy! :(
— Raspberry
Droga Raspberry!
Muszę przyznać, że pytanie mnie
trochę zaskoczyło, ponieważ pierwszy raz spotkałam się z taką sytuacją. Nie
jest to na pewno choroba psychiczna. Tak nazywamy czynności niekontrolowane i
dalece odbiegające od normalności, więc nie masz czego się obawiać.
Picie własnej krwi może być próbą
zwrócenia na siebie uwagi bądź pokazania swojej osobowości. Zastanów się, czy
nie czujesz się może samotna? Czy masz koleżanki, przyjaciół, rodzinę, której
możesz ufać i którzy Cię kochają? Może nie potrafisz sobie poradzić z czymś i
nie chcesz o tym mówić, przez co okaleczasz się i pijesz krew.
Drugą opcją jest niedobór żelaza
lub wapna w Twoim organizmie albo anemia. Na to, niestety, nie jestem w stanie
pomóc, trzeba skierować się do lekarza na badania. Może być to też zaniżony
poziom czerwonych krwinek we krwi, jednak wtedy zorientowałabyś się, że coś
jest nie tak po swoim stanie zdrowia i samopoczucia.
Ewentualnie może być to Twoje
natręctwo. Miałam koleżankę, która obgryzała niemal nałogowo paznokcie. Ja na
przykład poprawiam co trochę grzywkę. Inni cały czas słuchają muzyki w
słuchawkach, zagryzają wargi bądź strzelają kostkami. Picie krwi może zaliczyć
się do właśnie jednego z natręctw. Jednak lepiej będzie, jeśli nad tym
zapanujesz. Musisz sama siebie kontrolować z tym, co robisz i odrzucać
natychmiast myśli, które pojawią Ci się w głowie, aby rozdrapać jakąś ranę. Nie
zaszkodzi pójść z tym do lekarza i zrobić jakieś badania, bo jeśli naprawdę coś
jest nie tak, lepiej zorientować się w sytuacji od razu. Jeśli wszystko z Twoim
organizmem jest w porządku, musisz sama o siebie dbać i karcić się chociażby
myślami, że potem będzie to nieestetycznie wyglądać.
Mam nadzieję, że chociaż w jakimś
stopniu pomogłam.
Pozdrawiam,
Luna
Subskrybuj:
Posty (Atom)

