Hej Heavy!
Słyszałam, że się nudzisz i już się za mną stęskniłaś, haha :)
Piszę do Ciebie znów ja, bo kocham Ciebie, Twoje porady i w ogóle całe NBS!
Tym
razem chciałam poprosić o jakieś stylizacje na jesień i zimę. Nie wiem
czy pamiętasz, ale w sierpniu pisałam że chciałabym być bardziej
dziewczęca i dostałam urocze propozycje, ale niestety lato się skończyło
i już się nie nadają a ja nie mam pojęcia jak ubierać się w jesień i
zimę. Czas na jesienno-zimowe zakupy a ja nie mam żadnych inspiracji co
do butów i kurtek na zimę, a także nie wiem co kupić tak, by było mi
ciepło i modnie w zimę i jesień :( Jeszcze tak Ci powiem, że u mnie w
mieście w galerii z tych fajniejszych to są tylko takie sklepy jak
Sin-Say, Cropp, House, Butik i Deichmann więc jeśli byś mogła to tak
bardziej z tych sklepów, chociaż nie mam nic przeciwko zakupom w
Internecie, ale za oczywiście rozsądną cenę :P Nie pogardzę też paroma
inspiracjami jak łączyć ciuchy i ogólnie co będzie modne w sezonie
jesień/zima 2014 :)
/ DENIMKA
Kochana DENIMKO (i właściwie wszystkie czytelniczki),
jak widziałyście, byłam na urlopie. Zdecydowałam odpowiedzieć na to pytanie, zamiast zabierać się za któreś z tych starszych, ponieważ: a) nie wiem, czy autoski starszych pytań czekają jeszcze na odpowiedzi, b) jestem tu tylko na niecałe pół etatu, liceum zobowiązuje, uwierzcie. Mam nadzieję, że się niepoobrażacie na mnie, że odpowiadam na to pytanie, liczę na Wasze zrozumienie. A teraz zapraszam do czytania notki.
Jesień i zima automatycznie kojarzy się z ciepłymi ubraniami. Stworzenie dziewczęcej stylizacji, która będzie nie tylko efektowna, ale także praktyczne na te pory roku nie jest wcale trudnym zadaniem. Sieciówki oferują masę ubrań, które bardzo łatwo ze sobą połączyć.
1. Grube "góry" to podstawa. Jeżeli nie chcesz chodzić wiecznie zakatarzona, lepiej zakładaj cieplejsze ubrania. Ubieranie się "na cebulkę" jest modne praktycznie zawsze, więc nie musisz się martwić, że kilka warstw pogrubi Cię, bo wokół są ludzie, którzy także zakładają kilka warstw ciuchów.. Bluzy raczej nie należą do kobiecych, jednakże niektóre kroje mogą posłużyć jako baza w tworzeniu typowo babskiej stylizacji. Myślę, że sweterki robione na drutach (lub sprawiające wrażenie robionych na drutach) to najlepszy wybór, jakiego możemy dokonać. Po za tym praktyczne mogą okazać się kardigany i bluzki z długimi rękawami lub koszule, które z powodzeniem zastąpią bokserki i T-shirty.
2. Płaszcz czy kurtka? To odwieczne pytanie. Oczywiście płaszcz jest bardziej dziewczęcy, jednakże obecnie producenci tworzą również kurtki, które łatwo można połączyć w kobiecą stylizację. Ile okryć potrzebujemy, by przetrwać te pory roku? Zdecydowanie 2. Już piszę dlaczego. Otóż chodząc w jesiennym płaszczu w zimę oraz zimowym płaszczu w jesień narażasz się na przeziębienia - albo zbytnio się przechładzasz, albo przegrzewasz. Po to są kurtki i płaszcze na konkretne pory roku, by je nosić. Jeżeli chcesz się zdecydować na kurtkę - polecam parkę lub z rękawami z innego materiału, niż przód i tył. Wśród płaszczy z pewnością modne są klasyczne, ale także poncza, oversizowe i dłuższe.
3. Obuć się trzeba. Tutaj także polecam zakupienie dwóch par - jesiennej i zimowej. W przypadku tej drugiej zadbaj o to, by była odpowiednio ocieplona, i jeżeli to możliwe, miała nieco grubszą podeszwę. Teraz pozostaje tylko zadecydować, jakie buty najlepiej wybrać. Do dziewczęcych stylizacji najlepsze będą botki i kozaczki. Szczerze powiem, że w tym roku producenci postarali się i w sklepach roi się do ślicznych botków (nawet dla mnie, antydziewczyńskiej te buty są ładne ;)), dlatego znalezienie pary będącej ucieleśnieniem snów i marzeń nie będzie trudne. W modzie na pewno sztyblety, workery oraz kozaki typu muszkieterki.
4. Dodatki podstawą stylizacji? W sezonie jesień/zima dodatki grają niemalże główną rolę w stylizacjach. Czapki, szaliki, rękawiczki z pewnością potrafią ożywić stylizacje. W modzie chyba nic się nie zmieniło - beanie i kominy będą noszone nadal. W tej kategorii jest w czym wybierać i myślę, że nawet najbardziej zagorzała przeciwniczka czapek będzie potrafiła znaleźć coś dla siebie ;-).
Jestem tutaj na pół etatu (a nawet i mniej, po prostu nie mam czasu na pisanie), dlatego też nie stworzę stylizacji z ubrań z podanych przez Ciebie sklepów - zajmuje to bardzo, bardzo dużo czasu. Musisz mi wybaczyć. Zamiast tego przygotowałam dla Ciebie ogromną porcję inspiracji złożoną z moich zestawów z polyvore oraz znalezionych w Internecie zdjęć. Także tego... oglądaj, inspiruj się! :)
Na pierwszy ogień moje stylizacje:
Granatowe dżinsy to idealny wybór na pluchę - błoto bardzo widać na jasnych dżinsach, i często nie spiera się do końca. Sztyblety w karmelowym odcieniu oraz sweterek pod kolor tworzą delikatną bazę do skontrastowanej zielonej parki i burgundowego komina.
Rurki w jesiennym kolorze oraz bluzka w kratkę ze zbliżoną barwą. Do tego szary kardigan, który zapewni ciepło i dłuższy, oversizowy płaszcz. W imię zasady, że torebka ma pasować do butów - workery i klasyczna torba.
Jesienią i zimą także można śmiało chodzić w spódniczkach. By nie zmarznąć, polecam albo grube rajstopy, albo cienkie rajstopy w cielistym kolorze i zakolanówki. Stylizację utrzymałam w stonowanych kolorach. Akcentem są brązowe, sznurowane buty oraz płaszcz w kolorze khaki.
Klasyczny płaszcz połączony z oryginalną spódniczką w kwiatki i różowym swetrze o grubym splocie. Grube rajstopy w szarym kolorze są kontrastowe do sweterka, ale pasują do czapki. Dodatkiem jest złoty naszyjnik. Czarne workery można zastąpić kozakami do kolan lub butami emu.
Sukienka w kwiaty została połączona z długim kardiganem - w rzeczywistości taki duet wygląda nieziemsko. Do tego parka w granatowym kolorze i rajstopy pasujące kolorystycznie zarówno no kurtki, jak i sukienki. Jak wskazuje czapka i komin - jest to typowo zimowa stylizacja. Całość połączyłam z czarnymi sztybletami, jednakże można zastąpić je kozakami lub workerami - równie świetnie będzie się to prezentowało :)
Teraz pora na znaleziska:
Mam nadzieję, że notka się podobała. Chyba bardzo nie wyszłam z wprawy, chociaż nie powiem - ciężko mi było sklecić kilka zdań. Nie wiem, czy to dlatego, że miałam miesiąc przerwy, czy dlatego, że nie mam weny.
Po więcej inspiracji zapraszam na strony typu zszywka.pl, stylowi.pl. Po za tym wujek Google też pomoże, wystarczy wpisać winter outfits (lub autumn outfits) i miliony obrazków czekają :)
Pozdrawiam i liczę, że pomogłam.
Heavy
Potrzebujesz pomocy albo porady w jakiejś sprawie? A może chciałabyś się po prostu komuś wygadać? Jeśli tak, dobrze trafiłaś! Załoga naszego bloga spróbuje Ci pomóc. :)
niedziela, 12 października 2014
niedziela, 5 października 2014
Jak przeżyć wesele bez wstydu?
Za
dwa miesiące moja siostra cioteczna będzie wychodziła za mąż. Cieszę
się z tego powodu, ale jest to pierwszy ślub na jakim będę od jakichś
5-7 lat. Teraz mam 17, a na ostatnim byłam będąc jeszcze dzieckiem. Nie
miałam więc zbyt wielu okazji żeby nauczyć się tańczyć. Na dyskotekach
jakoś sobie radzę, chociaż chodzę na nie raczej rzadko (kopiuje wtedy po
prostu ruchy innych ludzi), ale takiego zwykłego tańca nie umiem
kompletnie. Boję się, że ktoś z rodziny poprosi mnie do tańca a ja się
tylko skompromituję. Czy mogłybyście mi opisać jak na takim weselu
tańczyć? Jakie robić kroki? Bardzo wam dziękuję. Natalia
Droga Natalio!
Ślub
jest wydarzeniem, na które czeka się długi czas. Powinien budzić w nas
pozytywne emocje i kojarzyć się z dobrą zabawą, jednak w Twoim przypadku
wywołuje pewne obawy i wątpliwości. Piszesz, że jest to pierwszy ślub
od dłuższego czasu i boisz się kompromitacji podczas zabawy weselnej.
Przede wszystkim musisz zmienić swoje nastawienie. Pamiętaj, że zabawa weselna to ZABAWA, nie żaden konkurs umiejętności tanecznych, i ma na celu rozruszanie gości, miłe spędzenie czasu.
Jakiś
czas temu byłam na ślubie mojego wujka. Atmosfera panująca na sali
sprawiała, że miałam ogromną ochotę przyłączyć się do tańczących
krewnych, ale (podobnie jak Ty) bałam się kompromitacji. Prawie całe
wesele przesiedziałam przy stole, z cichą zazdrością obserwując ludzi na
parkiecie. W pewnym momencie zorientowałam się, że największą
przyjemność z patrzenia, a wręcz podziw, wzbudzają we mnie NIE osoby,
które świetnie znają wszelkie kroki, ale te, które są czerpią prawdziwą
frajdę z własnego (nieco niezgrabnego) tańca.
Uświadomiłam sobie, że to nie zdolności, ale dobra zabawa jest najważniejsza.
Nawet
jeśli Twój taniec wzbudzi pogardliwy uśmiech pozostałych, to nie trzeba
się tym przejmować. W ciągu kilku dni (czy nawet godzin) wszyscy
zapomną, że nie umiesz tańczyć, a Ty na długo zapamiętasz dobrą zabawę,
która Ci towarzyszyła.
Bardzo chciałabym, żebyś chociaż
na tę jedną noc zapomniała o tym, co mówią i myślą o Tobie inni.
Najważniejsze żebyś Ty poczuła się ze sobą dobrze.
Nie
namawiam Cię jednak, żebyś pogodziła się z tym, że taniec nie jest
Twoją mocną stroną. Pamiętaj, że dwa miesiące to bardzo długo i możesz
jeszcze wszystko zmienić!
W wielu miastach są organizowane
kursy tańca towarzyskiego. Warto rozejrzeć się za nimi i umówić chociaż
na kilka lekcji, gdzie w przyspieszonym tempie można poznać podstawowe
kroki taneczne.
Jeżeli nie masz takiej możliwości, nie
przejmuj się, w Internecie jest pełno filmików i porad na temat tańca
weselnego. Zachęcam, żebyś poszperała w sieci i podpatrzyła kilka
kroków.
Piszesz także, że kopiujesz ruchy
innych ludzi. To także dobry sposób na przetrwanie wesela bez poczucia
wstydu. Zanim wejdziesz na parkiet, przyjrzyj się, w jaki sposób
poruszają się po nim Twoi krewni. Bardzo wiele można się nauczyć samym
przyglądaniem się i próbą naśladowania bardziej doświadczonych weteranów
weselnych parkietów ;)
Na koniec powtórzę raz
jeszcze: taniec na weselu ma być źródłem przyjemności, a nie stresu i
obaw. Gdy będziesz tańczyć, zapomnij o całej sali i skup się na muzyce,
swoim ciele i oczywiście partnerze, który z pewnością umiejętnie Cię
poprowadzi.
Życzę Wam wszystkim dobrej zabawy i powodzenia!
Dominique
wtorek, 30 września 2014
Po mojej ciąży, przyjaciółki tratują mnie jak obcą
Mam 18 lat (3liceum) i na początku wakacji zaszłam w ciążę. Była to
impreza wakacyjna z chłopakiem z którym przez miesiąc się spotykałam,
wiem że nie przemyślałam tego i w ogóle, do tego za dużo alkoholu. Ale
nie o to chodzi. Chodzi o to że od kiedy moje przyjaciółki (nazwijmy je
Ania i Agata) wiedzą że jestem w ciąży zupełnie inaczej mnie traktują;/ Właściwie nasz kontakt ogranicza się tylko do spotkań w szkole. Przez
cały sierpień widziałyśmy się może z 2 razy mimo że żadna nie wyjeżdżała. I do tego na naszych spotkaniach było tak sztywno, zupełnie
inaczej niż kiedyś. Prawie żadna nic nie mówiła, dziewczyny tylko od
czasu do czasu gadały między sobą a ja musiałam się dopytywać o co
chodzi bo nie jestem w temacie. Kiedyś jak się spotykałyśmy to
trajkotałyśmy bez przerwy. Z ojcem dziecka już nie mam kontaktu, rodzice
wiadomo- wspierają mnie, ale potrzebuję też towarzystwa w swoim wieku. Z
Anią i Agatą przyjaźnię się od gimnazjum, myślałam że nasza przyjaźń
potrafi wiele przetrwać. Kiedy spytałam Anię i Agatę czemu nie zabrały
mnie ostatnio na spotkanie powiedziały, że tam był alkohol itp, że w
ogóle nie dla mnie klimaty. Rozmawiałam z nimi szczerze o mojej ciąży i
powiedziałam że mam nadzieję, że to nic nie zmieni. One się ze mną
zgodziły a teraz takie coś? :( Co mam zrobić? :(
Zuzia
Droga Zuziu!
Przede wszystkim to nowa sytuacja nie tylko dla Ciebie, ale i dla Twoich przyjaciółek. Również trochę nie rozumiem czym spowodowane jest ich zachowanie. Piszesz, że rozmawiałaś z nimi szczerze, ale czy na pewno? Jak zareagowały na to, że będziesz mieć dziecko?
18 lat, to wcale nie jest dorosłość
W tym wieku człowiek chce się wyszaleć, dlatego też Twoje przyjaciółki wybierają się na imprezy. Zależy od tego, kto jak imprezuje, ale czasem na nich jest alkohol. Wiedzą, że nie możesz pić, dlatego pewnie Cię nie brały, bo nie wiedzą jakbyś się czuła, nie mogąc pić. Nie wiem czy pijesz, czy u Ciebie przyjaciółki piją jakoś dużo, aby się upić. Jeżeli druga odpowiedź jest twierdząca, to myślę, że dość kiepsko się czuje ktoś, kiedy wokół niego są pijane osoby. Ani nie można się dogadać, ani nic. A jak nie można pogadać, to człowiek się czuje trochę samotnie.
Myślę również, że powinnaś z nimi porozmawiać jeszcze raz. Powiedzieć o swoich obawach, o tym co wcześniej mówiły. Zapytać dlaczego tak się zachowują, czemu nie dotrzymały obietnicy? Rozmawiałyście szczerze o tej ciąży? Pamiętasz ich reakcje? Wygadały się z tym czy raczej po krótce odpowiedziały? Może obgadały to ze sobą i uważają Cię za trochę obcą przez to, co się wydarzyło? Pogadaj, zapytaj czy chcą Ci coś powiedzieć w tej sprawie. W końcu to przyjaciółki, a w przyjaźni powinna być szczerość, nawet ta bolesna.
Jest to trochę niezreczna sprawa z tą ciążą i mogą czuć się obco, być zaskoczone tym wydarzeniem, tak samo pewnie jak i Ty, ale powinny być z Tobą szczere. Raczej po niezręcznym spojrzeniu będziesz wiedziała czy kłamią, jeżeli powiedzą, że nie mają nic do powiedzenia. Radziłabym Ci jednak drążyć temat i zachęcać do powiedzenia.
Jeśli mimo tego, to nadal zawiedzie, to napisz, spróbuję jeszcze pomóc. Trochę to dla mnie ciężkie pytanie, bo nie znam charakteru Twoich przyjaciółek.
Pozdrawiam, Olka
PS Wiem, że ktoś pisał do mnie maila, ale zobaczyłam go dosyć późno i nie wiem, co się stało, ale gdy chciałam wczoraj w końcu odpisać, to nie mogłam go nigdzie znaleźć. Przepraszam Tę osobę i jeżeli miałaby chęć to odtworzyć, to spróbuję pomóc. Pamiętam jedynie szczątki listu, a wolałbym o niczym nie zapomnieć.
Zuzia
Droga Zuziu!
Przede wszystkim to nowa sytuacja nie tylko dla Ciebie, ale i dla Twoich przyjaciółek. Również trochę nie rozumiem czym spowodowane jest ich zachowanie. Piszesz, że rozmawiałaś z nimi szczerze, ale czy na pewno? Jak zareagowały na to, że będziesz mieć dziecko?
18 lat, to wcale nie jest dorosłość
W tym wieku człowiek chce się wyszaleć, dlatego też Twoje przyjaciółki wybierają się na imprezy. Zależy od tego, kto jak imprezuje, ale czasem na nich jest alkohol. Wiedzą, że nie możesz pić, dlatego pewnie Cię nie brały, bo nie wiedzą jakbyś się czuła, nie mogąc pić. Nie wiem czy pijesz, czy u Ciebie przyjaciółki piją jakoś dużo, aby się upić. Jeżeli druga odpowiedź jest twierdząca, to myślę, że dość kiepsko się czuje ktoś, kiedy wokół niego są pijane osoby. Ani nie można się dogadać, ani nic. A jak nie można pogadać, to człowiek się czuje trochę samotnie.
Myślę również, że powinnaś z nimi porozmawiać jeszcze raz. Powiedzieć o swoich obawach, o tym co wcześniej mówiły. Zapytać dlaczego tak się zachowują, czemu nie dotrzymały obietnicy? Rozmawiałyście szczerze o tej ciąży? Pamiętasz ich reakcje? Wygadały się z tym czy raczej po krótce odpowiedziały? Może obgadały to ze sobą i uważają Cię za trochę obcą przez to, co się wydarzyło? Pogadaj, zapytaj czy chcą Ci coś powiedzieć w tej sprawie. W końcu to przyjaciółki, a w przyjaźni powinna być szczerość, nawet ta bolesna.
Jest to trochę niezreczna sprawa z tą ciążą i mogą czuć się obco, być zaskoczone tym wydarzeniem, tak samo pewnie jak i Ty, ale powinny być z Tobą szczere. Raczej po niezręcznym spojrzeniu będziesz wiedziała czy kłamią, jeżeli powiedzą, że nie mają nic do powiedzenia. Radziłabym Ci jednak drążyć temat i zachęcać do powiedzenia.
Jeśli mimo tego, to nadal zawiedzie, to napisz, spróbuję jeszcze pomóc. Trochę to dla mnie ciężkie pytanie, bo nie znam charakteru Twoich przyjaciółek.
Pozdrawiam, Olka
PS Wiem, że ktoś pisał do mnie maila, ale zobaczyłam go dosyć późno i nie wiem, co się stało, ale gdy chciałam wczoraj w końcu odpisać, to nie mogłam go nigdzie znaleźć. Przepraszam Tę osobę i jeżeli miałaby chęć to odtworzyć, to spróbuję pomóc. Pamiętam jedynie szczątki listu, a wolałbym o niczym nie zapomnieć.
poniedziałek, 29 września 2014
Każdego poznanego chłopaka traktuję jak potencjalnego partnera
Hej dziewczyny! Mam trochę żałosny problem, zapewne nie najwyższej wagi ale napisać nie zaszkodzi, może chociaż odpowiecie w komentarzu i wyrazicie swoje zdanie ;] Niedawno skończyłam 18 lat i nigdy nie byłam w związku, ale to nie jest sedno sprawy, choć ważny jej element. Od jakiegoś czasu, może od roku mam problem z chłopakami/facetami/płcią męską w ogóle. Prawie za każdym razem kiedy rozmawiam z jakimś chłopakiem lekko poflirtujemy i od razu wydaje mi się, że on ma wobec mnie jakieś zamiary, że mu się podobam itp. Nie jest na szczęście aż tak źle żebym się narzucała czy robiła z siebie idiotkę ;). Jednak nawet jeśli dany chłopak rzeczywiście do mnie zarywa, to z reguły nie ma to jakiejś przyszłości i jest jedynie chwilowym flirtem (wakacyjne imprezy czy inne miejsca/wydarzenia gdzie ludzie dają sobie trochę luzu ;)), a ja dorabiam sobie do tego historyjkę i oczyma wyobraźni widzę już siebie w związku z owym osobnikiem. To żałosne i pewnie częściowo spowodowane tym, że jak pisałam nigdy nie miałam chłopaka a czas leci i potrzeba jest :) Męczę się z tym, bo potrafie sobie narobić nadziei, a później jestem zawiedziona i rozczarowana kiedy sie okazuje, że wciąż jestem sama i żaden książę na białym koniu nie jest mną na dłuższą metę zainteresowany;) chciałabym móc się normalnie, obojętnie zachowywać i nie robic sobie nadziei na żadne związki, ale to cholernie ciężkie. Dodam jeszcze tylko, że czasy gimnazjalnego "usilnie chcę mieć chłopaka tak jak koleżanki" już minęły i to co obecnie czuje to raczej normalna potrzeba bycia z drugim człowiekiem. + wiem, ze kazdy znajduje miłość w innym wieku itd., ale proszę nie powtarzajcie tego bo to nie istota problemu :)
Dzięki wielkie,
B.
Fakt, że traktujesz każdego poznanego chłopaka jak tego potencjalnego może wynikać po prostu z samotności. Nie jesteś sama, bo masz przyjaciół, wychodzisz na różne imprezy itp., ale w głębi duszy czujesz się samotna. Możesz nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, odpychać od siebie takie myśli, ale podświadomie chcesz mieć chłopaka. Kogoś, kto Cię przytuli, zadzwoni do Ciebie przed snem, złapie za rękę podczas spaceru itp.
Być może w Twojej podświadomości zostało zapisane kilka błędnych komunikatów: Nie mogę być sama. Samotność jest przerażająca. Z tych komunikatów utworzyły się takie wnioski: Muszę być z kimś. Muszę znaleźć kogoś, kto mnie pokocha. Muszę być przytulana. Nie musisz! Jesteś samowystarczalna!
Obsesyjnie myślisz o posiadaniu chłopaka, bo jesteś przekonana o tym, że potrzebujesz tego, żeby być szczęśliwa. Ale szczęście nie leży TAM, tylko jest TUTAJ, w Tobie. Problem polega na tym, że nie szukasz tego w sobie, a w innych ludziach.
Jeszcze inna przyczyna, szukasz potwierdzenia u tych chłopców tego, że jesteś piękna. Lubisz myśleć, że w ich spojrzeniach znajduje się coś więcej niż zwykła koleżeńska sympatia i wcale nie musi się to wiązać z wysoką samooceną(wręcz przeciwnie - może to wynikać z kompleksów). Dzięki temu czujesz się dowartościowana. Ale powtórzę, jesteś samowystarczalna. Nie urodziłaś się ze spojrzeniami tych chłopaków, w związku z tym możesz przeżyć bez nich ;).
Czy czujesz się źle z tego powodu, że masz 18 lat i nigdy nie miałaś chłopaka? Jeśli nie to dlaczego nie cieszysz się tym, że jesteś singielką? Staraj się nie rozpatrywać każdego napotkanego chłopaka pod względem "potencjalny partner", bo takim sposobem szukasz kogoś na siłę. Cała filozofia tkwi w tym, by przestać szukać, postawić na siebie, na dobrą zabawę i tutaj proszę Cię o przeczytanie tej notki: http://nasze-babskie-sprawy.blogspot.com/2014/05/zalety-bycia-singielka.html . Dowiesz się o szukaniu chłopaka na siłę i urokach bycia singielką.Myślę, że każda z nas w takim przypadku powinna uznać terapeutyczne działanie czasu - udowodnione jest, że takie myśli znikają z czasem.
Kiedy spotkasz tego jedynego, to wszystko minie. Życie tak samo biegnie aż któregoś dnia pojawi się w nim ktoś, kto zostanie na dłużej i prawdopodobnie stanie się to wtedy, kiedy przestaniesz na to czekać, a zaczniesz żyć tu i teraz.
Zamiast zatapiać się w sferze marzeń i wyobrażać sobie, jak moje życie będzie wyglądać z tym, a jak z tamtym, skup sie na jednej osobie - takiej, która rzeczywiście Ci się podoba - i spróbuj poznać ją bliżej.
Czytelniczko B, jeśli masz żal o to, że wakacyjny flirt jest tylko wakacyjnym flirtem, to dlaczego nie pozwolisz przerodzić się temu w coś więcej? Daj szansę ludziom zbliżyć się do Ciebie, takim sposobem Ty będziesz miała szansę poznać i ich. Wymiencie się numerami i kontynuujcie swoją znajomość. Pamiętaj, że przyjaźń jest fundamentem każdego udanego związku.
Powodzenia, Alyssa
P.S. Za pomoc dziękuję Lunie :)
środa, 24 września 2014
Ja mu się podobam, a on mi nie...
Czesc! Mój problem polega na tym ze nie mam o czym rozmawiać z kolega. Znaczy teraz nie mam o czym z nim rozmawiać. Jeszcze niedawno wszystko było ok. Mogłam rozmawiać z nim bardzo długo pisaliśmy o różnych sprawach i o niczym. Ale to zmieniło się gdy koleżanka powiedziała mi ze mu się podobam (sam jej to powiedział). Nie wiem czy to na 100 prawda ale ja do niego nic nie czuje jest dla mnie po prostu dobrym kolega. No i teraz zaczęły przeszkadzać wszystkie te niewinne gesty tzn. Jak rozmawiamy zdarza mu się dotknąć mojego kolana ręką łaskotać mnie przytulic (zresztą on robi tam z kilkoma innymi dziewczynami) do tego nie umiem teraz z nim rozmawiać. Podtrzymanie rozmowy sprawia mi trudność i cały czas zastanawiam się co powiedzieć napisać żeby go nie zachęcić. Pomóżcie! ! Chcę znowu moc normalnie z nim rozmawiać bo naprawdę bardzo go lubię.
Zdołowana
Droga Zdołowana,
Niestety podobny problem znam osobiście i sama kiedyś miałam, ale dlatego też mogę się z Tobą bardziej utożsamić. ;)
Po pierwsze nie wierz we wszystko, co usłyszysz. Twoja koleżanka może mieć różne powody, żeby tak Ci powiedzieć, a jednym z nich może być chęć zeswatania Was. Dość częstą metodą swatania dwóch osób jest powiedzenie każdej z nich, że ta druga już jest nimi zainteresowana, bo gdy wiemy, że ktoś nas lubi, to jest większe prawdopodobieństwo, że to odwzajemnimy. Poza tym możliwe, że ona po prostu tak podejrzewa i tylko trochę podkoloryzowała wszystko dodając, że on jej sam tak powiedział. Tak wnioskuję głównie po tym, że napisałaś, że on się zachowuje podobnie do wielu innych dziewczyn. Czasami zdarza się, że chłopcy nie zdają sobie sprawy z tego, jak są postrzegane ich zachowania i że mogą one zostać odebrane za podryw i jawne okazanie uczuć. Im się często wydaje, że zachowują się naturalnie, a my, dziewczyny, widzimy w tym coś więcej, dorabiamy własne teorie i przekazujemy to dalej do dziewczyny, która w naszym mniemaniu jest podrywana, nie zastanawiając się nad skutkami.
Po drugie nawet jeśli on rzeczywiście coś do Ciebie czuje, to taka sytuacja wcale nie wyklucza Waszej dobrej relacji. Przede wszystkim musisz się zastanowić, czy naprawdę nie odwzajemniasz tego uczucia. Jeśli nie, to prawdopodobnie czeka Cię szczera rozmowa z tym chłopakiem. Nie możesz tego tak zostawić i "niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba", tylko musisz jasno wszystko wytłumaczyć. W ten sposób unikniesz niepotrzebnego zranienia chłopaka, gdy przez długi czas będzie myślał, że ma u Ciebie szanse i nie będzie wiedział, że Ty jego uczuć nie odwzajemniasz. Znaczy zranisz go i tak, ale im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla niego. Amerykańscy naukowcy udowodnili, że im dłużej człowiek utrzymuje swoje uczucia w tajemnicy, tym są one intensywniejsze. Co prawda amerykańscy naukowcy potrafią udowodnić wszystko, ale to akurat jest prawdą powszechnie znaną w psychologii.
Moim zdaniem niezależnie od tego, czy koleżanka mówi Ci prawdę czy nie, warto z tym chłopakiem porozmawiać. Piszesz, że normalnie rozmawialiście, dlatego wydaje mi się, że nie powinno być problemu z taką poważniejszą rozmową. Pamiętaj oczywiście, żeby ją przeprowadzić bez świadków. Powiedz mu, że koleżanki Ci mówią i sama też to widzisz, że chyba mu trochę bardziej na Tobie zależy, niż się przyznaje. Możesz poczekać na odpowiedź lub dalej kontynuować, że bardzo Ci przykro, ale Ty chciałabyś, żebyście zostali na poziomie luźnej znajomości, żeby on dalej był Twoim kolegą, ale nikim więcej. W skrócie, że lubi Cię bardziej niż jesteś w stanie odwzajemnić. To tylko przykładowe słowa, oczywiście użyjesz własnych. Nie wiem, jak potoczy się ta rozmowa i jakie będzie miała skutki, ale możliwe, że na jakiś czas będziesz musiała się od niego odsunąć, żeby dać mu czas na dojście do siebie i na odkochanie się. Możliwe jednak, że po prostu pogodzi się z tym i dalej będziecie mieć dobrą relację. No i ostatnia możliwość to, że jednak koleżanka się pomyliła i będziecie się z całej sytuacji śmiać. Ale to mało prawdopodobne.
Na koniec powiem Ci jeszcze, że zmieniło się Twoje spojrzenie na niego i nad tym musisz sama popracować. Teraz zamiast zwykłego kolegi widzisz w nim kogoś, komu się podobasz. Nie zapominaj jednak, że to jest dalej ten sam chłopak i ciągle możesz z nim normalnie rozmawiać. On się nagle nie zmienił. Jeśli wcześniej dobrze Wam się rozmawiało, to dalej tak może być. Nawet z osobami, którym się podobamy czasami jest łatwiej prowadzić rozmowy.
Nie wiem, czy Ci pomogłam, bo chyba wyszłam znów z wprawy w pisaniu dłuższych notek i obawiam się, że wszystko jest bardzo chaotyczne. Obiecuję się poprawić, a na razie gdybyś miała wątpliwości spokojnie pytaj. ;)
Buziaki,
Cocalotte.
Zdołowana
Droga Zdołowana,
Niestety podobny problem znam osobiście i sama kiedyś miałam, ale dlatego też mogę się z Tobą bardziej utożsamić. ;)
Po pierwsze nie wierz we wszystko, co usłyszysz. Twoja koleżanka może mieć różne powody, żeby tak Ci powiedzieć, a jednym z nich może być chęć zeswatania Was. Dość częstą metodą swatania dwóch osób jest powiedzenie każdej z nich, że ta druga już jest nimi zainteresowana, bo gdy wiemy, że ktoś nas lubi, to jest większe prawdopodobieństwo, że to odwzajemnimy. Poza tym możliwe, że ona po prostu tak podejrzewa i tylko trochę podkoloryzowała wszystko dodając, że on jej sam tak powiedział. Tak wnioskuję głównie po tym, że napisałaś, że on się zachowuje podobnie do wielu innych dziewczyn. Czasami zdarza się, że chłopcy nie zdają sobie sprawy z tego, jak są postrzegane ich zachowania i że mogą one zostać odebrane za podryw i jawne okazanie uczuć. Im się często wydaje, że zachowują się naturalnie, a my, dziewczyny, widzimy w tym coś więcej, dorabiamy własne teorie i przekazujemy to dalej do dziewczyny, która w naszym mniemaniu jest podrywana, nie zastanawiając się nad skutkami.
Po drugie nawet jeśli on rzeczywiście coś do Ciebie czuje, to taka sytuacja wcale nie wyklucza Waszej dobrej relacji. Przede wszystkim musisz się zastanowić, czy naprawdę nie odwzajemniasz tego uczucia. Jeśli nie, to prawdopodobnie czeka Cię szczera rozmowa z tym chłopakiem. Nie możesz tego tak zostawić i "niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba", tylko musisz jasno wszystko wytłumaczyć. W ten sposób unikniesz niepotrzebnego zranienia chłopaka, gdy przez długi czas będzie myślał, że ma u Ciebie szanse i nie będzie wiedział, że Ty jego uczuć nie odwzajemniasz. Znaczy zranisz go i tak, ale im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla niego. Amerykańscy naukowcy udowodnili, że im dłużej człowiek utrzymuje swoje uczucia w tajemnicy, tym są one intensywniejsze. Co prawda amerykańscy naukowcy potrafią udowodnić wszystko, ale to akurat jest prawdą powszechnie znaną w psychologii.
Moim zdaniem niezależnie od tego, czy koleżanka mówi Ci prawdę czy nie, warto z tym chłopakiem porozmawiać. Piszesz, że normalnie rozmawialiście, dlatego wydaje mi się, że nie powinno być problemu z taką poważniejszą rozmową. Pamiętaj oczywiście, żeby ją przeprowadzić bez świadków. Powiedz mu, że koleżanki Ci mówią i sama też to widzisz, że chyba mu trochę bardziej na Tobie zależy, niż się przyznaje. Możesz poczekać na odpowiedź lub dalej kontynuować, że bardzo Ci przykro, ale Ty chciałabyś, żebyście zostali na poziomie luźnej znajomości, żeby on dalej był Twoim kolegą, ale nikim więcej. W skrócie, że lubi Cię bardziej niż jesteś w stanie odwzajemnić. To tylko przykładowe słowa, oczywiście użyjesz własnych. Nie wiem, jak potoczy się ta rozmowa i jakie będzie miała skutki, ale możliwe, że na jakiś czas będziesz musiała się od niego odsunąć, żeby dać mu czas na dojście do siebie i na odkochanie się. Możliwe jednak, że po prostu pogodzi się z tym i dalej będziecie mieć dobrą relację. No i ostatnia możliwość to, że jednak koleżanka się pomyliła i będziecie się z całej sytuacji śmiać. Ale to mało prawdopodobne.
Na koniec powiem Ci jeszcze, że zmieniło się Twoje spojrzenie na niego i nad tym musisz sama popracować. Teraz zamiast zwykłego kolegi widzisz w nim kogoś, komu się podobasz. Nie zapominaj jednak, że to jest dalej ten sam chłopak i ciągle możesz z nim normalnie rozmawiać. On się nagle nie zmienił. Jeśli wcześniej dobrze Wam się rozmawiało, to dalej tak może być. Nawet z osobami, którym się podobamy czasami jest łatwiej prowadzić rozmowy.
Nie wiem, czy Ci pomogłam, bo chyba wyszłam znów z wprawy w pisaniu dłuższych notek i obawiam się, że wszystko jest bardzo chaotyczne. Obiecuję się poprawić, a na razie gdybyś miała wątpliwości spokojnie pytaj. ;)
Buziaki,
Cocalotte.
wtorek, 23 września 2014
Czy to nie jest przyjaźń na siłę?
Hej Olka! :)
Zauważyłam, że pomogłaś już wielu dziewczynom i stwierdziłam że napiszę. Mam problem z moimi 2 kumpelami. Wszystkie 3 mamy po 17 lat i chodzimy do jednego liceum, ale do różnych klas. Znam się z nimi od podstawówki, ale one dwie znały się już wcześniej, bo mieszkają naprzeciwko siebie. Ja mam do nich kawałek, nieduży ale jednak. Więc gdy np. pada deszcz cały dzień to zwykle nie spotykam się z nimi, ale jak już wspomniałam one mieszkają naprzeciwko siebie. Przebiec parę metrów w deszczu to nie problem, więc dziewczyny spotykają się niezależnie od pogody i często gdy np. piszę sobie z jedną z nich dowiaduję się, ze właśnie siedzą razem, zamówiły pizze i oglądają film który wszystkie 3 lubimy. Trochę mi wtedy przykro, że nawet nie dostałam zaproszenia a przecież mogłabym podjechać do nich autobusem czy coś. Teraz jestem z nimi pokłócona już od paru tygodni bo uznałam że za dużo z siebie daję w tej znajomości, a za mało dostaję w zamian, no i wkurzało mnie że z nimi często się nudziłam, bo kocham rozrywkowy tryb życia a z nimi zwykle musiałam siedzieć w domu (bo im się nic nie chce) albo chodzić w miejsca gdzie nie można poznać za dużo osób. Wiem że nie można patrzeć pod względem korzyści, ale tu nawet nie o to chodzi. Po prostu jak chcemy gdzieś jechać, nad jezioro albo do centrum (mieszkamy na obrzeżach dużego miasta) wszędzie musi nas wozić moja mama, mimo że ona pracuje na 1,5 etatu a w dodatku jest sama (tata odszedł jak byłam mała). Obie dziewczyny mają obojgu rodziców a w dodatku ich mamy nie spędzają dużo czasu w pracy. Mimo tego to zawsze ja muszę prosić moją mamę o podwiezienie nas gdzieś albo odebranie z imprezy i nie dziwię się, że już puszczają jej nerwy z tego powodu. Gdybym nie poprosiła mamy żeby nas zawiozła, to skończyłoby się tak że siedziałybyśmy w domu bo dziewczyny nie umieją nic zorganizować. Im siedzenie w domu nie przeszkadza ale ja tego nie cierpię :( Lubię iść na miasto, do jakiegoś klubu poznać kogoś nowego albo po prostu poznawać nowych ludzi nad jeziorem. Tymczasem z nimi zwykle siedzę w domu (w dodatku zwykle musimy być u mnie) i się nudzę. Czasem mam taki dzień że wolę posiedzieć w domu i obejrzeć film czy serial no i zjeść coś dobrego ale zwykle wolę aktywniej spędzać czas. Często jest tak że mam zaproszenie na jakąś super imprezę tyle że nikogo tam nie znam i głupio mi iść samej albo jestem wręcz poproszona o wzięcie ze sobą paru osób. Wtedy mówię dziewczynom o tej imprezie i namawiam żeby poszły ze mną. Ale im zwykle się nie chce :( Za to chodzą na wszystkie wiejskie imprezy w remizie na których ciężko spotkać kogoś z kim da się porozmawiać na jakieś inteligentniejsze tematy. Najbardziej mnie wkurza jak powiem im o jakiejś imprezie, one powiedzą że idą ze mną i nagle chwilę przed dowiaduję się że jednak "nie mogą". A ja chodzę z nimi praktycznie wszędzie gdzie chcą iść. W dodatku praktycznie nie da się ich namówić by szły do jakiegoś pubu. Ale ostatnio kiedy pisałam z jedną z nich (jak już napisałam od kilku tyg się nie spotykamy i tylko sporadycznie piszemy na fb) i spytałam o plany na wieczór odpisała: 'dzisiaj z X (druga kumpela) lecimy na puby! :)". Akurat tak się złożyło, że ja tego dnia też miałam się spotkac z innymi znajomymi (mam sporo znajomych poza tymi 2 kumpelami) w pubie. I następnego dnia jakoś tak na siebie wpadłyśmy przypadkiem (ja i te 2 kumpele) i pytam się ich jak tam było wczoraj w pubie i dodałam, że "myślałam, że się spotkamy bo akurat byłam w tym samym miejscu". A one nagle zaczęły się jąkać i w końcu powiedziały, że jednak wczoraj nie były w pubie bo coś im wypadło xD. Z jednej strony chciałabym się z nimi pogodzić bo po co przekreślać tyle lat, ale z drugiej wiem że z nimi znowu mogę się nudzić. Poza tym nie chcę pierwsza wyciągać ręki na zgodę bo kroplą która przelała czarę goryczy i ostatecznie doprowadziła do kłótni było to że jedna z dziewczyn wystawiła mnie przed imprezą i jak mi powiedziała 'nie ma zamiaru mnie za to przepraszać bo nie mogła iść dlatego że nie pozwoliła jej mama'. Ale jakoś wracać rano do domu i nie mówić gdzie idzie jej pozwala. Nie wiem co mam zrobić, czy się z nimi godzić czy nie. Jedna z dziewczyn (ta bardziej uległa i mniej konfliktowa, nie ta która 'nie ma zamiaru mnie przepraszać') zaproponowała mi ostatnio spotkanie bo powiedziała, że już za mną tęskni. Spotkałam się z nią i przy okazji z tą drugą też i obie zachowywały się wobec mnie normalnie, ale nie wiem czy ta znajomość jest jeszcze coś warta. Jak myślisz, mam się z nimi nadal przyjaźnić? A jeśli tak to czy mam sama wyciągnąć rękę na zgodę (bardzo tego nie chcę) czy poczekać aż same zrozumieją co nieco i mnie przeproszą?
Seraphine
Droga Seraphine'o!
Przyjaciół czasem ciężko jest dobrać. Właściwie to nie każdy potrafi nim być. Niekiedy ktoś może być tylko przyjacielem wybranej osoby. Gdy wybieramy osobę, którą określimy takim mianem bliskiej osoby, to zazwyczaj musi mieć coś, co nam się w niej podoba. Charakter, zachowanie. Wyglądu raczej w prawdziwej przyjaźni się nie uwzględnia. Czasem możemy dojść do wniosku, że może zbyt pochopnie komuś zaufaliśmy, nawet jeżeli przeżyliśmy z Tobą osobą już kilka ładnych lat. O przyjaźń się nie pyta, ona po prostu się rodzi.
Często trudno jest się wdrążyć do towarzystwa, które zna się od dawna. Nie tak prędko się ufa nowej osobie, czuje do niej sympatię. Powinnaś uwzględnić to, że znają się od zawsze, ale i również to, że potrzebują pobyć same. Aczkolwiek ich zachowanie jest niesprawiedliwe wobec Ciebie. Rozumiem, że to są przypadkowe sytuacje, ale jeżeli zdarzają się częściej to trzeba temu jakoś zapobiec. W końcu też jesteś ich przyjaciółką.
Rozmowa lekiem na wszystko
Nie wiem czy rozmawiałaś z nimi o ich zachowaniu. Może one nie do końca żyją w świadomości, co tak naprawdę leży Ci na sercu? Wytłumacz im dość spokojnie, powiedz, co czujesz(to zawsze w jakiś sposób działa). Powiedz, że rozumiesz, że nie zawsze musicie się spotykać razem, ale miło by było, gdyby nie robiły tego zbyt często. Porusz też sprawę z tymi pubami. Co im tam nie pasuje. Powiedz, że Ty nie lubisz wiejskich imprez, ale chodzisz czasem - idziesz na kompromis, dlatego dobrze by było, aby one też tak zrobiły. Raz tu, raz tam czy coś w ten deser.
A może to przyjaźń na siłę?
To Ty częściej uzgadniasz spotkanie czy raczej one? Zastanów się czasem czy to oby na pewno osoby, z którymi chcesz się przyjaźnić, czy one tak samo traktują tę relację. W końcu ile można dawać z siebie wszystko, a nie dostawać nic? Czasem one po prostu tego nie zauważają. A każdy człowiek chyba potrzebuje takiego zapewnienia, że ktoś go lubi, szanuje, kocha. Nie musi być słowami, ale czynami.
Jeżeli chodzi o proszenie mamy o przywożenie z imprez itd. Czemu by nie zastosować opcji "autobusy"? Nie wiem, co prawda gdzie mieszkasz, czy to wieś czy miasto i czy nocne autobusy jeżdżą u Ciebie, ale z tych rannych jednak można skorzystać, jeżeli jest to opcja "dojazd". Z tego, co widzę Twoje przyjaciółki są średnio aktywne i może trochę niesamodzielne? O tym drugim zapewne wiesz Ty, jeżeli tak jest. Pogadaj z nimi, czy one nie mogą poprosić rodziców o odwózkę itd. Najlepiej dopilnować tego, kiedy któraś się zgodzi. Czyli niech idzie zapytać, wtedy kiedy jesteś w domu u niej. Wracając jeszcze do lenistwa, to powiem Ci, że to da się zmienić. Trzeba być tylko odpowiednio upartym. Proponuj różne opcje, spróbuj poszukać takich, które je interesują.
Przeprosić czy nie?
Mówisz, że zachowują się normalnie teraz. Może coś zrozumiały? Jeszcze, co do kwestii rozmawiania, powiedz tamtej przyjaciółce, że czujesz się wystawiona, kiedy tak robi. Powinna Cię o tym wcześniej powiadomić. Mi się wydaję, że nie powinnaś pierwsza przepraszać. Możesz jedynie spotkać się z nimi i wytłumaczyć, co Ci się nie podoba w tej relacji i zwyczajnie odejść, niech się zastanowią nad tym.
Oko za oko, ząb za ząb
Nie zastanawiałaś się czasem nad tym czy one nie wykorzystują Cię? Twierdzą, że im nigdy nie odmówisz? Nie myślałaś nad tym, aby trochę zamienić się rolami i teraz to Ty będziesz taka leniwa, niechcąca nic zrobić? Odmów czasem, a nawet częściej - tyle ile one to robią. Zachowuj się jak one. Może to do nich trafi.
Czy inni znajomi są źli?
Jeżeli nawet będzie dobrze, ale po chwili znów będą takie same, to może jednak należałoby zmienić przyjaciółki? Wiem, trochę lat już minęło, czasem trudno je przekreślić, ale inaczej nie uwolnimy się od czegoś, nie będziemy szczęśliwi w relacji, w której czujemy się... że nie jesteśmy sobą, nie ma w nas radości. Czasem jest trudno, ale zdarza się, że naprawdę warto. Po co żyć w złudzeniach, że kogoś obchodzimy, skoro tak nie jest? Może pomyśli o nawiązaniu bliższych relacji ze znajomymi, o których mówiłaś. Być może to będzie strzał w dziesiątkę, chociaż pewności, co do tego nie ma.
Pozdrawiam, Olka
Zauważyłam, że pomogłaś już wielu dziewczynom i stwierdziłam że napiszę. Mam problem z moimi 2 kumpelami. Wszystkie 3 mamy po 17 lat i chodzimy do jednego liceum, ale do różnych klas. Znam się z nimi od podstawówki, ale one dwie znały się już wcześniej, bo mieszkają naprzeciwko siebie. Ja mam do nich kawałek, nieduży ale jednak. Więc gdy np. pada deszcz cały dzień to zwykle nie spotykam się z nimi, ale jak już wspomniałam one mieszkają naprzeciwko siebie. Przebiec parę metrów w deszczu to nie problem, więc dziewczyny spotykają się niezależnie od pogody i często gdy np. piszę sobie z jedną z nich dowiaduję się, ze właśnie siedzą razem, zamówiły pizze i oglądają film który wszystkie 3 lubimy. Trochę mi wtedy przykro, że nawet nie dostałam zaproszenia a przecież mogłabym podjechać do nich autobusem czy coś. Teraz jestem z nimi pokłócona już od paru tygodni bo uznałam że za dużo z siebie daję w tej znajomości, a za mało dostaję w zamian, no i wkurzało mnie że z nimi często się nudziłam, bo kocham rozrywkowy tryb życia a z nimi zwykle musiałam siedzieć w domu (bo im się nic nie chce) albo chodzić w miejsca gdzie nie można poznać za dużo osób. Wiem że nie można patrzeć pod względem korzyści, ale tu nawet nie o to chodzi. Po prostu jak chcemy gdzieś jechać, nad jezioro albo do centrum (mieszkamy na obrzeżach dużego miasta) wszędzie musi nas wozić moja mama, mimo że ona pracuje na 1,5 etatu a w dodatku jest sama (tata odszedł jak byłam mała). Obie dziewczyny mają obojgu rodziców a w dodatku ich mamy nie spędzają dużo czasu w pracy. Mimo tego to zawsze ja muszę prosić moją mamę o podwiezienie nas gdzieś albo odebranie z imprezy i nie dziwię się, że już puszczają jej nerwy z tego powodu. Gdybym nie poprosiła mamy żeby nas zawiozła, to skończyłoby się tak że siedziałybyśmy w domu bo dziewczyny nie umieją nic zorganizować. Im siedzenie w domu nie przeszkadza ale ja tego nie cierpię :( Lubię iść na miasto, do jakiegoś klubu poznać kogoś nowego albo po prostu poznawać nowych ludzi nad jeziorem. Tymczasem z nimi zwykle siedzę w domu (w dodatku zwykle musimy być u mnie) i się nudzę. Czasem mam taki dzień że wolę posiedzieć w domu i obejrzeć film czy serial no i zjeść coś dobrego ale zwykle wolę aktywniej spędzać czas. Często jest tak że mam zaproszenie na jakąś super imprezę tyle że nikogo tam nie znam i głupio mi iść samej albo jestem wręcz poproszona o wzięcie ze sobą paru osób. Wtedy mówię dziewczynom o tej imprezie i namawiam żeby poszły ze mną. Ale im zwykle się nie chce :( Za to chodzą na wszystkie wiejskie imprezy w remizie na których ciężko spotkać kogoś z kim da się porozmawiać na jakieś inteligentniejsze tematy. Najbardziej mnie wkurza jak powiem im o jakiejś imprezie, one powiedzą że idą ze mną i nagle chwilę przed dowiaduję się że jednak "nie mogą". A ja chodzę z nimi praktycznie wszędzie gdzie chcą iść. W dodatku praktycznie nie da się ich namówić by szły do jakiegoś pubu. Ale ostatnio kiedy pisałam z jedną z nich (jak już napisałam od kilku tyg się nie spotykamy i tylko sporadycznie piszemy na fb) i spytałam o plany na wieczór odpisała: 'dzisiaj z X (druga kumpela) lecimy na puby! :)". Akurat tak się złożyło, że ja tego dnia też miałam się spotkac z innymi znajomymi (mam sporo znajomych poza tymi 2 kumpelami) w pubie. I następnego dnia jakoś tak na siebie wpadłyśmy przypadkiem (ja i te 2 kumpele) i pytam się ich jak tam było wczoraj w pubie i dodałam, że "myślałam, że się spotkamy bo akurat byłam w tym samym miejscu". A one nagle zaczęły się jąkać i w końcu powiedziały, że jednak wczoraj nie były w pubie bo coś im wypadło xD. Z jednej strony chciałabym się z nimi pogodzić bo po co przekreślać tyle lat, ale z drugiej wiem że z nimi znowu mogę się nudzić. Poza tym nie chcę pierwsza wyciągać ręki na zgodę bo kroplą która przelała czarę goryczy i ostatecznie doprowadziła do kłótni było to że jedna z dziewczyn wystawiła mnie przed imprezą i jak mi powiedziała 'nie ma zamiaru mnie za to przepraszać bo nie mogła iść dlatego że nie pozwoliła jej mama'. Ale jakoś wracać rano do domu i nie mówić gdzie idzie jej pozwala. Nie wiem co mam zrobić, czy się z nimi godzić czy nie. Jedna z dziewczyn (ta bardziej uległa i mniej konfliktowa, nie ta która 'nie ma zamiaru mnie przepraszać') zaproponowała mi ostatnio spotkanie bo powiedziała, że już za mną tęskni. Spotkałam się z nią i przy okazji z tą drugą też i obie zachowywały się wobec mnie normalnie, ale nie wiem czy ta znajomość jest jeszcze coś warta. Jak myślisz, mam się z nimi nadal przyjaźnić? A jeśli tak to czy mam sama wyciągnąć rękę na zgodę (bardzo tego nie chcę) czy poczekać aż same zrozumieją co nieco i mnie przeproszą?
Seraphine
Droga Seraphine'o!
Przyjaciół czasem ciężko jest dobrać. Właściwie to nie każdy potrafi nim być. Niekiedy ktoś może być tylko przyjacielem wybranej osoby. Gdy wybieramy osobę, którą określimy takim mianem bliskiej osoby, to zazwyczaj musi mieć coś, co nam się w niej podoba. Charakter, zachowanie. Wyglądu raczej w prawdziwej przyjaźni się nie uwzględnia. Czasem możemy dojść do wniosku, że może zbyt pochopnie komuś zaufaliśmy, nawet jeżeli przeżyliśmy z Tobą osobą już kilka ładnych lat. O przyjaźń się nie pyta, ona po prostu się rodzi.
Często trudno jest się wdrążyć do towarzystwa, które zna się od dawna. Nie tak prędko się ufa nowej osobie, czuje do niej sympatię. Powinnaś uwzględnić to, że znają się od zawsze, ale i również to, że potrzebują pobyć same. Aczkolwiek ich zachowanie jest niesprawiedliwe wobec Ciebie. Rozumiem, że to są przypadkowe sytuacje, ale jeżeli zdarzają się częściej to trzeba temu jakoś zapobiec. W końcu też jesteś ich przyjaciółką.
Rozmowa lekiem na wszystko
Nie wiem czy rozmawiałaś z nimi o ich zachowaniu. Może one nie do końca żyją w świadomości, co tak naprawdę leży Ci na sercu? Wytłumacz im dość spokojnie, powiedz, co czujesz(to zawsze w jakiś sposób działa). Powiedz, że rozumiesz, że nie zawsze musicie się spotykać razem, ale miło by było, gdyby nie robiły tego zbyt często. Porusz też sprawę z tymi pubami. Co im tam nie pasuje. Powiedz, że Ty nie lubisz wiejskich imprez, ale chodzisz czasem - idziesz na kompromis, dlatego dobrze by było, aby one też tak zrobiły. Raz tu, raz tam czy coś w ten deser.
A może to przyjaźń na siłę?
To Ty częściej uzgadniasz spotkanie czy raczej one? Zastanów się czasem czy to oby na pewno osoby, z którymi chcesz się przyjaźnić, czy one tak samo traktują tę relację. W końcu ile można dawać z siebie wszystko, a nie dostawać nic? Czasem one po prostu tego nie zauważają. A każdy człowiek chyba potrzebuje takiego zapewnienia, że ktoś go lubi, szanuje, kocha. Nie musi być słowami, ale czynami.
Jeżeli chodzi o proszenie mamy o przywożenie z imprez itd. Czemu by nie zastosować opcji "autobusy"? Nie wiem, co prawda gdzie mieszkasz, czy to wieś czy miasto i czy nocne autobusy jeżdżą u Ciebie, ale z tych rannych jednak można skorzystać, jeżeli jest to opcja "dojazd". Z tego, co widzę Twoje przyjaciółki są średnio aktywne i może trochę niesamodzielne? O tym drugim zapewne wiesz Ty, jeżeli tak jest. Pogadaj z nimi, czy one nie mogą poprosić rodziców o odwózkę itd. Najlepiej dopilnować tego, kiedy któraś się zgodzi. Czyli niech idzie zapytać, wtedy kiedy jesteś w domu u niej. Wracając jeszcze do lenistwa, to powiem Ci, że to da się zmienić. Trzeba być tylko odpowiednio upartym. Proponuj różne opcje, spróbuj poszukać takich, które je interesują.
Przeprosić czy nie?
Mówisz, że zachowują się normalnie teraz. Może coś zrozumiały? Jeszcze, co do kwestii rozmawiania, powiedz tamtej przyjaciółce, że czujesz się wystawiona, kiedy tak robi. Powinna Cię o tym wcześniej powiadomić. Mi się wydaję, że nie powinnaś pierwsza przepraszać. Możesz jedynie spotkać się z nimi i wytłumaczyć, co Ci się nie podoba w tej relacji i zwyczajnie odejść, niech się zastanowią nad tym.
Oko za oko, ząb za ząb
Nie zastanawiałaś się czasem nad tym czy one nie wykorzystują Cię? Twierdzą, że im nigdy nie odmówisz? Nie myślałaś nad tym, aby trochę zamienić się rolami i teraz to Ty będziesz taka leniwa, niechcąca nic zrobić? Odmów czasem, a nawet częściej - tyle ile one to robią. Zachowuj się jak one. Może to do nich trafi.
Czy inni znajomi są źli?
Jeżeli nawet będzie dobrze, ale po chwili znów będą takie same, to może jednak należałoby zmienić przyjaciółki? Wiem, trochę lat już minęło, czasem trudno je przekreślić, ale inaczej nie uwolnimy się od czegoś, nie będziemy szczęśliwi w relacji, w której czujemy się... że nie jesteśmy sobą, nie ma w nas radości. Czasem jest trudno, ale zdarza się, że naprawdę warto. Po co żyć w złudzeniach, że kogoś obchodzimy, skoro tak nie jest? Może pomyśli o nawiązaniu bliższych relacji ze znajomymi, o których mówiłaś. Być może to będzie strzał w dziesiątkę, chociaż pewności, co do tego nie ma.
Pozdrawiam, Olka
Subskrybuj:
Posty (Atom)








