Cześć :) Czytam waszego bloga już baaardzo długo i piszecie naprawdę ciekawie... :) Ale do rzeczy. No więc (polonistka by mnie zabiła, że tak zaczynam zdanie, ale ciii) poznałam niedawno pewnego chłopaka. Po prostu siedziałam z koleżanką (dalej Y.) na boisku, z nami był jej brat, który po prostu chciał sobie pograć w piłkę. I właśnie ten chłopak (dalej X) z nim grał, mimo, że jej brat jest jeszcze dzieckiem ;p Nie ukrywam, że jego podejście do dziecka, jego zachowanie (jest zupełnie inny, niż dziecinni koledzy z mojej szkoły i klasy..) i wygląd od razu bardzo mi się spodobały... Ostatnio zaczęłam go spotykać częściej, ale zawsze byłam wtedy z Y. Ostatnio wracałam od niej sama, spotkałam wtedy X i zaczepił mnie, czy przyjdę jeszcze z Y na boisko (bo już tego samego dnia nas tam spotkał). Niestety jednak nie mogłyśmy się tam pojawić... Znaczy ja mogłam, ale Y nie, a sama nie chciałam iść, bo ze mnie taki milczek raczej... I myślałam też, że zależy mu żebyśmy przyszły "MY" z naciskiem na Y, nie ja.. No ale właśnie... Okazało się, że jest ode mnie 5 lat starszy. Ja mam 14, więc przy tym wieku taka różnica jest jednak dość duża.. Mimo to, jestem z charakteru dojrzała jak na swój wiek, ale... jak już pisałam milczek ze mnie, ale jakiś dziwny, bo dopiero gdy Y zostawiła mnie na chwilę sama z X, to dopiero wtedy zaczęliśmy ze sobą gadać. Też tego nie pojmuję.. Teoretycznie powinnam być bardziej śmiała, kiedy jest przy mnie koleżanka, ale tak nie jest. Wiem gdzie X pracuje dorywczo, i od czasu do czasu pojawiam się tam razem z Y. Problem w tym, że Y jest bardziej "przebojowa" i śmielsza niż ja, więc częściej to ona go zagaduje.. Nie liczę nawet na to, że powiecie mi, żebym walczyła czy coś.. bo wątpię, żeby zainteresował się taką małolatą (przynajmniej w jego mniemaniu... tak myślę, chociaż nie traktuje mnie i Y z wyższością, mówiłam już jak bardzo podoba mi się jego charakter?!) jak ja, ale potrzebowałam się komuś wygadać, i chciałabym przeczytać jakąś radę... Może nawet powinnam go unikać? "Co z oczu to z serca"?
PS Mam nadzieję, że nie opisałam tego jakoś niezrozumiale...
- "Małolata"
Kochana Małolato,
A niby dlaczego miałabym ci nie powiedzieć, żebyś trochę powalczyła? 5 lat to jest spora różnica wieku, ale to też zależy od ludzi. Owszem są ludzie, dla których taka bariera jest nie do przebrnięcia, ale są też tacy, którym nie będzie to specjalnie przeszkadzać. Mam dobrą koleżankę, która ma chłopaka starszego od niej właśnie o 5 lat, są razem już ponad rok i świetnie się dogadują. Szczerze to wręcz nie umiem sobie ich wyobrazić osobno, choć przecież znałam obojga zanim zaczęli być ze sobą. No ale wróćmy już do twojego problemu. Tylko tu muszę się zastanowić, co właściwie jest problemem- wiek czy fakt, że jesteś osobą raczej milczącą. Zacznę od wieku, ale wydaje mi się, że to jednak ta druga kwestia jest prawdziwsza. Ogólnie już trochę pisałam wcześniej, ale dokończę. Mówisz, że chłopak ma dobre podejście do osób od niego młodszych i że nie traktuje was z góry, chociaż jest starszy. To już jest jeden argument, że zaprawne nie przeszkadzałby mu fakt, że jego dziewczyna jest od niego młodsza. Poza tym pamiętajmy, że chłopcy dojrzewają trochę wolniej i tak naprawdę to on może być bardzo zbliżony wiekowo do ciebie jeśli chodzi o psychikę. Ty też przecież jesteś trochę dojrzalsza od swoich koleżanek. Tak więc kwestia wieku, to nie jest największy problem. Teraz przejdźmy do koleżanki. Niestety często się zdarza, że przyjaźnimy się z kimś, kto okazuje się bardziej przebojowy od nas i w efekcie trochę nas przyćmiewa. To wbrew pozorom normalne. Tak samo normalne jest, że gdy jej nie ma w pobliżu, to ty się pokazujesz od lepszej strony. Sama też tak mam i znam parę osób, u których to zaobserwowałam. To może polegać na tym, że gdy jesteś w towarzystwie Y, to wydaje ci się, że ona wszystko powie i ty już nie masz, co dodać. Po części może to wynikać z faktu, że z jakiegoś powodu uważasz się od niej gorsza. Zaś gdy Y znika, to dociera do ciebie, że żeby rozmowa się toczyła, to musisz zacząć sama mówić. Uczysz się w ten sposób po części samodzielności. Moja rada, to żebyś czasami odważyła się wyjść gdzieś bez Y, chociażby na to boisko. Zobaczysz, że wtedy nagle się okaże, że wcale nie jesteś takim milczkiem, jak przypuszczałaś. A jak będziesz w towarzystwie Y, to postaraj się jednak wtrącać do rozmowy, pokaż, że nie jesteś tylko dodatkiem do Y, ale osobą, która też ma coś do powiedzenia i warto jej posłuchać. Nie daj się ukryć pod przebojowością koleżanki, uwierz, że ty też jesteś godna czyjejś uwagi! ;)
Życzę ci powodzenia,
Cocalotte.
Potrzebujesz pomocy albo porady w jakiejś sprawie? A może chciałabyś się po prostu komuś wygadać? Jeśli tak, dobrze trafiłaś! Załoga naszego bloga spróbuje Ci pomóc. :)
wtorek, 21 maja 2013
wtorek, 14 maja 2013
Jak zagadać? Jak zacząć rozmowę?
Kochane! Często pytacie mnie, jak zagadać do chłopaka, na którym wam zależy. (Ostatnio Sammy1104 i to jest jednocześnie odpowiedź dla niej) Chociaż już wielokrotnie odpowiadałyśmy na to pytanie (sama odpowiadałam z 5 razy), postanowiłam zebrać wam wszystkie te poprzednie odpowiedzi w jedną jasną i przejrzystą.
Zacznijmy od tego, żebyśmy nie bały się zagadać. Jesteśmy już w XXI wieku i teraz mamy równouprawnienie, które często podkreślam. Jasne, że nadal uważa się, że to chłopak powinien wykonać pierwszy krok, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czasami odwrócić sytuację. Jeśli bardzo boisz się podejść i odezwać do chłopaka, to pamiętaj, że gdy już się odważysz, wszystko pójdzie lepiej. W dodatku pamiętaj, że chłopcy też bywają nieśmiali i też się często boją.
Przejdźmy jednak do tej ciekawszej części, czyli co dokładnie powiedzieć. Tutaj postanowiłam podzielić notkę na dwie części- gdy chcemy zagadać do kogoś na żywo i gdy chcemy do kogoś "zagadać" przykładowo na facebooku. Zacznijmy od tej części na żywo. Generalnie spotkałam się już wielokrotnie ze zdaniem, że wystarczy powiedzieć "cześć", a rozmowa się potoczy. Przykro mi was uświadamiać, ale to bzdura. Możliwe, że zdarzy się, że to wyjdzie, ale zazwyczaj jednak trzeba powiedzieć coś jeszcze. Najczęściej rozmowę próbujemy zacząć jakimś pytanie. Jedno jeszcze, co warto pamiętać, to żeby raczej zagadywać chłopaka, gdy nie będzie w pobliżu jego kumpli. Tobie publiczność niepotrzebna, a on nie będzie się wtedy zachowywał naturalnie. To tak dużo teorii, ale przejdźmy już do praktyki:
- Czasami zdarza się, że chodzicie z interesującym was chłopakiem razem do szkoły. Wtedy możesz podejść i zapytać chociażby o to, jaką lekcje ma teraz, z kim ma tę lekcję. Powiedź coś o tej nauczycielce, co skłoni go do odpowiedzi. Jeśli jesteście w równoległych klasach i macie wspólnych nauczycieli, możesz zapytać czy jakaś nauczycielka zrobiła jego klasie ostatnio kartkówkę albo co było na sprawdzianie. Oczywiście długich rozmów na takie tematy nie da się prowadzić (choć niektórzy potrafią), ale jak już zaczniesz rozmowę, to dalej powinna się potoczyć sama.
- Gdy spotykasz go co jakiś czas i zauważysz na jego plecaku lub gdzieś indziej przykładowo naszywkę z logo zespołu, to możesz "uczepić się" tego tematu. Tylko taka mała podpowiedź, że jak nie znasz zespołu, to nie udawaj, że jest inaczej, bo możesz się lekko wygłupić. Nie rób z siebie osoby, która myśli, że Red Hot Chilli Peppers to przyprawa kulinarna, a Justin Timberlake jest podróbką Justina Biebera. ;)
- Czasami zdarza się, że znasz interesującego cię chłopaka z widzenia, bo np. wracacie jednym autobusem albo tramwajem. Wtedy gdy widzisz go na przystanku, to możesz zapytać na jaki tramwaj/autobus czeka (jeśli oczywiście nie zawsze jeździ tym samym co ty), możesz też zapytać czy daleko jedzie, a może okaże się, że mieszka w okolicy.
- Jeśli wiesz, że chłopak, który cię interesuje zna się z jakimiś twoimi znajomymi, możesz zapytać chociażby o to, skąd zna jakąś twoją koleżankę czy kolegę. Albo czy widział się ostatnio z nimi, bo ty akurat nie, a bardzo byś chciała. To taki pomysł, jak już wiesz więcej o chłopaku.
- Oczywiście nie zapominajmy, że zawsze możesz też zwyczajnie zapytać o godzinę, a później jakoś skomentować jego zegarek czy telefon. Tylko z oczywistych względów uważaj, żebyś nie miała wtedy gdzieś na wierzchu własnego zegarka.
- Jest też taka opcja, że upuszczasz coś w jego pobliżu, najlepiej gdyby to był np. piórnik, ale tak, żeby coś się z niego wysypało. Chodzi o to, żebyś sama sobie nie mogła tego od razu podnieść i żeby chłopak ci pomógł pozbierać te rzeczy. Wtedy serdecznie mu dziękujesz, uśmiechasz się i dopowiadasz żartobliwie coś w stylu "Ale ze mnie gapa, ciągle mi coś spada! Ty też tak masz?", coś takiego, żeby go trochę rozbawić, a trochę skłonić do jakiegoś komentarza.
- Chłopcy podobno reagują też całkiem nieźle na zaczepki w stylu "Wiesz może jak to działa?". Najzwyczajniej w świecie udajecie, że czegoś nie umiecie zrobić na telefonie, chociażby zdjęcia i pytacie chłopaka, czy nie mógłby wam pomóc. Tylko z tym trzeba uważać, żeby nie wyszło sztucznie, to znaczy, że nie możecie udawać, że nie potraficie wykonać połączenia, bo to akurat każdy potrafi.
Lepiej skończę, zanim zacznę wymyślać jakieś absurdalne pomysły. Wierzę w waszą kreatywność i myślę, że same też macie sporo pomysłów na rozpoczęcie rozmowy. Przede wszystkim pamiętajcie, żeby wykorzystywać sytuację, jeśli jest coś, co się przed chwilą wydarzyło i co możesz skomentować, zrób to! No i oczywiście nie zapominaj o uśmiechu! Czasami sam uśmiech wystarczy, bo jeśli jest naprawdę promienny, to zapada w pamięć i sprawi, że chłopak jeszcze z pewnością o was pomyśli.
A teraz przejdę jeszcze o części dotyczącej zaczynania rozmów na portalach społecznościowy czy innych takich miejscach, gdzie nie widzimy rozmówcy. Teoretycznie przynajmniej zaczęcie rozmowy np. w internecie jest prostsze niż na żywo, właśnie ze względu na to, że my nie widzimy drugiej osoby i ona też nie widzi nas. Tak więc jest to opcja dla tych trochę mniej śmiałych dziewcząt. Aczkolwiek metody są trochę zbliżone. Np. ten pierwszy z moich podanych wyżej pomysłów jest też do wykorzystania w tej opcji. To ja opiszę jeszcze kilka.
- Jeśli jeszcze się nie znacie, możesz udawać, że wydawało ci się, że się znacie. Możesz napisać do niego pytając o cokolwiek np. kiedy następnym razem będzie gdzieś tam. Gdy odpisze, że nie wie o co ci chodzi, to ty pytasz czy nie jest tym chłopakiem, z którym np. rozmawiałaś na przystanku. Jak już napisze, że nie, nie jest, to grzecznie przepraszasz pisząc, że musiałaś się pomylić, a następnie już pytasz o coś, co pozwoli ci go poznać. Np. gdzie w takim wypadku możesz go spotkać, jakimi autobusami jeździ albo jakie to uczucie, że gdzieś na świecie chodzi jakiś chłopak bardzo do niego podobny. Cokolwiek.
- Gdy już go znasz (choć jak nie znasz to też możesz tak zrobić), to możesz poczekać aż coś napisze na swoim profilu lub chociaż jak odpowie w jakiejś ankiecie (w przypadku facebooka, w przypadku gg możesz poczekać aż zmieni opis). Wtedy piszesz do niego i pytasz np. czy naprawdę uważa, że cośtam jest lepsze od czegośtam, bo ty uważasz inaczej/tak samo. Później już pytasz o coś kolejnego związanego z tematem albo nawet on sam zapyta.
- Możesz też do niego napisać, że widziałaś, że trenuje cośtam, a ty też się nad tym zastanawiałaś i masz parę pytań dotyczących tego. Tylko to powinna raczej być prawda, żebyś mogła zadawać jakieś w miarę rozsądne pytania. Tak samo możesz zrobić z pytaniem o np. zespół muzyczny, który oboje lubicie. Jeśli to zespół, który jeszcze koncertuje, to możesz zapytać np. czy był kiedyś na koncercie tego zespołu. A zawsze możesz też spytać o jego ulubioną piosenkę.
- Ostatecznie możesz nawet napisać do niego po prostu, że zauważyłaś, że macie podobne zainteresowania i chciałabyś go poznać. Wiem, że to najprostsze rozwiązanie, ale czasami działa. Jest jednak trochę ryzykowne, bo wymaga dużo odwagi i nie wiadomo, czy nie przestraszysz chłopaka.
Tak na koniec podam wam jeszcze 2 triki, o których słyszałam, a nawet sama wypróbowałam (i choć z początku wydały mi się bzdurą, to zadziałały). Są jednak sprzeczne ze sobą. Jeden jest taki, żeby pisać do chłopaka regularnie przez kilka dni o tej samej porze (byle nie za długo, maksymalnie 5 dni), a później kolejnego razu nie napisać do niego nic i zobaczyć, czy tym razem to on sam napisze do nas. Chodzi o to, że człowiek się szybko przyzwyczaja i jeśli tylko rozmowa była miła, to podświadomie zaczyna kojarzyć, kiedy mu się przydarzyła taka przyjemność. Któregoś dnia już czeka na tą rozmowę, a następnego, gdy jej nie ma, to sam zaczyna dążyć do tego, żeby jednak była. Trochę zawile to chyba opisałam, ale mam nadzieję, że coś da się z tego zrozumieć. A inna metoda polega na tym, żeby właśnie nie zamęczać chłopaka ciągłym pisaniem do niego, tylko raz napisać, później kilka dni nic i znowu coś napisać. Taka metoda jest dobra, jak popełnimy jakąś wpadkę w rozmowie i wolimy, żeby on o niej zapomniał. Ale też jakby dodajemy rozmowę z nami do czynności, które on wykonuje, a siebie zaliczamy do osób, z którymi rozmawia, co sprawi, że gdy to on będzie chciał do kogoś napisać, to bardzo możliwe, że wybierze nas.
To kilka propozycji, które pozbierałam z poprzednich notek, kilka dopisałam, no i raczej postarałam się je trochę rozwinąć. Oczywiście nigdy nie dałabym rady opisać wszystkiego, dlatego nawet nie próbuję. Dalej też powtórzę, że wierzę w waszą kreatywność! Poza tym koniecznie musicie pamiętać, że nie możecie żadnej rozmowy zaplanować "na sucho" w domu i później liczyć, że taka właśnie wyjdzie. Nie bójcie się jednak wykonywania pierwszego kroku! Zamiast myśleć, co hipotetycznie mogłybyście stracić (a zapewniam was, że nie ma takich rzeczy), myślcie o tym, co możecie zyskać, a zyskać możecie dużo. Nawet jeśli nie będziecie później tworzyć z danym chłopakiem nierozłącznej pary w drodze do ołtarza, to możecie poznać wartościową osobę.
Kończę krótkim: ODWAGI!
Buziaki od Cocalotte. :)
Zacznijmy od tego, żebyśmy nie bały się zagadać. Jesteśmy już w XXI wieku i teraz mamy równouprawnienie, które często podkreślam. Jasne, że nadal uważa się, że to chłopak powinien wykonać pierwszy krok, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czasami odwrócić sytuację. Jeśli bardzo boisz się podejść i odezwać do chłopaka, to pamiętaj, że gdy już się odważysz, wszystko pójdzie lepiej. W dodatku pamiętaj, że chłopcy też bywają nieśmiali i też się często boją.
Przejdźmy jednak do tej ciekawszej części, czyli co dokładnie powiedzieć. Tutaj postanowiłam podzielić notkę na dwie części- gdy chcemy zagadać do kogoś na żywo i gdy chcemy do kogoś "zagadać" przykładowo na facebooku. Zacznijmy od tej części na żywo. Generalnie spotkałam się już wielokrotnie ze zdaniem, że wystarczy powiedzieć "cześć", a rozmowa się potoczy. Przykro mi was uświadamiać, ale to bzdura. Możliwe, że zdarzy się, że to wyjdzie, ale zazwyczaj jednak trzeba powiedzieć coś jeszcze. Najczęściej rozmowę próbujemy zacząć jakimś pytanie. Jedno jeszcze, co warto pamiętać, to żeby raczej zagadywać chłopaka, gdy nie będzie w pobliżu jego kumpli. Tobie publiczność niepotrzebna, a on nie będzie się wtedy zachowywał naturalnie. To tak dużo teorii, ale przejdźmy już do praktyki:
- Czasami zdarza się, że chodzicie z interesującym was chłopakiem razem do szkoły. Wtedy możesz podejść i zapytać chociażby o to, jaką lekcje ma teraz, z kim ma tę lekcję. Powiedź coś o tej nauczycielce, co skłoni go do odpowiedzi. Jeśli jesteście w równoległych klasach i macie wspólnych nauczycieli, możesz zapytać czy jakaś nauczycielka zrobiła jego klasie ostatnio kartkówkę albo co było na sprawdzianie. Oczywiście długich rozmów na takie tematy nie da się prowadzić (choć niektórzy potrafią), ale jak już zaczniesz rozmowę, to dalej powinna się potoczyć sama.
- Czasami zdarza się, że znasz interesującego cię chłopaka z widzenia, bo np. wracacie jednym autobusem albo tramwajem. Wtedy gdy widzisz go na przystanku, to możesz zapytać na jaki tramwaj/autobus czeka (jeśli oczywiście nie zawsze jeździ tym samym co ty), możesz też zapytać czy daleko jedzie, a może okaże się, że mieszka w okolicy.
- Oczywiście nie zapominajmy, że zawsze możesz też zwyczajnie zapytać o godzinę, a później jakoś skomentować jego zegarek czy telefon. Tylko z oczywistych względów uważaj, żebyś nie miała wtedy gdzieś na wierzchu własnego zegarka.
- Jest też taka opcja, że upuszczasz coś w jego pobliżu, najlepiej gdyby to był np. piórnik, ale tak, żeby coś się z niego wysypało. Chodzi o to, żebyś sama sobie nie mogła tego od razu podnieść i żeby chłopak ci pomógł pozbierać te rzeczy. Wtedy serdecznie mu dziękujesz, uśmiechasz się i dopowiadasz żartobliwie coś w stylu "Ale ze mnie gapa, ciągle mi coś spada! Ty też tak masz?", coś takiego, żeby go trochę rozbawić, a trochę skłonić do jakiegoś komentarza.
Lepiej skończę, zanim zacznę wymyślać jakieś absurdalne pomysły. Wierzę w waszą kreatywność i myślę, że same też macie sporo pomysłów na rozpoczęcie rozmowy. Przede wszystkim pamiętajcie, żeby wykorzystywać sytuację, jeśli jest coś, co się przed chwilą wydarzyło i co możesz skomentować, zrób to! No i oczywiście nie zapominaj o uśmiechu! Czasami sam uśmiech wystarczy, bo jeśli jest naprawdę promienny, to zapada w pamięć i sprawi, że chłopak jeszcze z pewnością o was pomyśli.
- Jeśli jeszcze się nie znacie, możesz udawać, że wydawało ci się, że się znacie. Możesz napisać do niego pytając o cokolwiek np. kiedy następnym razem będzie gdzieś tam. Gdy odpisze, że nie wie o co ci chodzi, to ty pytasz czy nie jest tym chłopakiem, z którym np. rozmawiałaś na przystanku. Jak już napisze, że nie, nie jest, to grzecznie przepraszasz pisząc, że musiałaś się pomylić, a następnie już pytasz o coś, co pozwoli ci go poznać. Np. gdzie w takim wypadku możesz go spotkać, jakimi autobusami jeździ albo jakie to uczucie, że gdzieś na świecie chodzi jakiś chłopak bardzo do niego podobny. Cokolwiek.
- Gdy już go znasz (choć jak nie znasz to też możesz tak zrobić), to możesz poczekać aż coś napisze na swoim profilu lub chociaż jak odpowie w jakiejś ankiecie (w przypadku facebooka, w przypadku gg możesz poczekać aż zmieni opis). Wtedy piszesz do niego i pytasz np. czy naprawdę uważa, że cośtam jest lepsze od czegośtam, bo ty uważasz inaczej/tak samo. Później już pytasz o coś kolejnego związanego z tematem albo nawet on sam zapyta.
- Możesz też do niego napisać, że widziałaś, że trenuje cośtam, a ty też się nad tym zastanawiałaś i masz parę pytań dotyczących tego. Tylko to powinna raczej być prawda, żebyś mogła zadawać jakieś w miarę rozsądne pytania. Tak samo możesz zrobić z pytaniem o np. zespół muzyczny, który oboje lubicie. Jeśli to zespół, który jeszcze koncertuje, to możesz zapytać np. czy był kiedyś na koncercie tego zespołu. A zawsze możesz też spytać o jego ulubioną piosenkę.
- Ostatecznie możesz nawet napisać do niego po prostu, że zauważyłaś, że macie podobne zainteresowania i chciałabyś go poznać. Wiem, że to najprostsze rozwiązanie, ale czasami działa. Jest jednak trochę ryzykowne, bo wymaga dużo odwagi i nie wiadomo, czy nie przestraszysz chłopaka.
Tak na koniec podam wam jeszcze 2 triki, o których słyszałam, a nawet sama wypróbowałam (i choć z początku wydały mi się bzdurą, to zadziałały). Są jednak sprzeczne ze sobą. Jeden jest taki, żeby pisać do chłopaka regularnie przez kilka dni o tej samej porze (byle nie za długo, maksymalnie 5 dni), a później kolejnego razu nie napisać do niego nic i zobaczyć, czy tym razem to on sam napisze do nas. Chodzi o to, że człowiek się szybko przyzwyczaja i jeśli tylko rozmowa była miła, to podświadomie zaczyna kojarzyć, kiedy mu się przydarzyła taka przyjemność. Któregoś dnia już czeka na tą rozmowę, a następnego, gdy jej nie ma, to sam zaczyna dążyć do tego, żeby jednak była. Trochę zawile to chyba opisałam, ale mam nadzieję, że coś da się z tego zrozumieć. A inna metoda polega na tym, żeby właśnie nie zamęczać chłopaka ciągłym pisaniem do niego, tylko raz napisać, później kilka dni nic i znowu coś napisać. Taka metoda jest dobra, jak popełnimy jakąś wpadkę w rozmowie i wolimy, żeby on o niej zapomniał. Ale też jakby dodajemy rozmowę z nami do czynności, które on wykonuje, a siebie zaliczamy do osób, z którymi rozmawia, co sprawi, że gdy to on będzie chciał do kogoś napisać, to bardzo możliwe, że wybierze nas.
To kilka propozycji, które pozbierałam z poprzednich notek, kilka dopisałam, no i raczej postarałam się je trochę rozwinąć. Oczywiście nigdy nie dałabym rady opisać wszystkiego, dlatego nawet nie próbuję. Dalej też powtórzę, że wierzę w waszą kreatywność! Poza tym koniecznie musicie pamiętać, że nie możecie żadnej rozmowy zaplanować "na sucho" w domu i później liczyć, że taka właśnie wyjdzie. Nie bójcie się jednak wykonywania pierwszego kroku! Zamiast myśleć, co hipotetycznie mogłybyście stracić (a zapewniam was, że nie ma takich rzeczy), myślcie o tym, co możecie zyskać, a zyskać możecie dużo. Nawet jeśli nie będziecie później tworzyć z danym chłopakiem nierozłącznej pary w drodze do ołtarza, to możecie poznać wartościową osobę.
Kończę krótkim: ODWAGI!
Buziaki od Cocalotte. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)