niedziela, 11 lutego 2018

Moje pierwsze paznokcie hybrydowe

Wraz z intensywnym rozwojem branży produktów do stylizacji paznokci, oraz rosnącą popularnością tak zwanych lakierów hybrydowych, nadszedł czas abym przetestowała je również na sobie. Do tej pory używałam głównie tradycyjnych lakierów marki Golden Rose, które bardzo sobie chwalę ze względu na duży wybór kolorystyczny i niską cenę. Niestety Golden Rose nie ma w swojej ofercie hybryd, w związku z czym postanowiłam poczytać kilka internetowych for, oraz grup na Facebooku, w celu znalezienia marki lakierów hybrydowych, która spełni moje oczekiwania. W ten sposób natrafiłam na hybrydy NOX Nails, które według opisu marki nie zawierają szkodliwych substancji, i są całkowicie bezpieczne dla zdrowia. Te czynniki skłoniły mnie do złożenia zamówienia, i pierwszego kontaktu z manicure hybrydowym. Czy było warto? Tego dowiecie się w dalszej części artykułu.


Tak więc zamówienie złożyłam bezpośrednio w sklepie internetowym, który już na pierwszy rzut oka wyróżnia się bardzo ciekawymi grafikami (co jest dla mnie bardzo ważne, bo na co dzień jestem graficzką). Produkty mają Polskie nazwy, co jest dodatkowym atutem, a w niektórych przypadkach wręcz łapie za serduszko (przykładowo lakier o nazwie Miś Polarny, lub Żółta Papużka). Ja osobiście zamówiłam delikatny odcień różu (Wata Cukrowa), intensywny fiolet (Śliwka), pomarańcz przechodzący w czerwień (Czerwony Grejpfrut), mocny niebieski odcień (Bezchmurne Niebo), oraz oczywiście wymaganą do wykonania manicure hybrydowego, bazę i top. Zamówienie przyszło bardzo szybko bo już na drugi dzień, ku mojemu zdziwieniu mimo małego zamówienia otrzymałam kilka bardzo przyjemnych gratisów, takich jak przypinane buttony, naklejki, krówki, i pilnik o degradacji 100/180. Praktycznie od razu po otrzymaniu paczki wzięłam się za robienie pierwszego manicure hybrydowego w swoim życiu. Przeczytałam dokładną instrukcję dostępną na stronie producenta NOX Nails, przygotowałam wszystkie potrzebne gadżety, i rozpoczęłam pracę.


Po odpowiednim przygotowaniu płytki, nadszedł czas na nałożenie warstwy bazy hybrydowej, która jest gęsta, dzięki czemu nie spływa na skórki. Mimo pierwszego kontaktu z hybrydami, mam już sporą wprawę w malowaniu paznokci, w związku z czym nie miałam żadnego problemu. Po około 2 minutach utwardzania w lampie, warstwa była gotowa do nałożenia koloru. Postanowiłam połączyć niebieski, z ciemną pomarańczą. Na 4 pazurkach nałożyłam kolor Bezchmurne Niebo, który wyróżnia się sporą pigmentacją (wystarczyły zaledwie 2 warstwy aby pokryć cały paznokieć), a na ostatnim Czerwony Grejpfrut, i tutaj podobnie jak przy pierwszym kolorku, bez problemu wystarczyła aplikacja dwóch warstw. Całość utwardzałam około 2.5-3 minut w lampie, po czym całość pokryłam firmowym topem, który tak samo jak baza jest na tyle gęsty, że bardzo łatwo się go nakłada. Top sprawił że po przemyciu, pazurki zaczęły bardzo ładnie błyszczeć, i sprawiać efekt "ożywionych".

Jakie są moje odczucia związane z pierwszym manicure hybrydowym? Mimo mojej totalnej niewiedzy, i pewnego strachu że nie uda mi się wykonać go dobrze, wszystko poszło po mojej myśli. Cały zabieg trwał ponad godzinkę, ponieważ musiałam przygotować kształt każdego paznokcia, ale było to przyjemne zajęcie, gdyż lubię się relaksować pracując nad swoją urodą. :) Co myślę o paznokciach hybrydowych? Według mnie to rewelacyjne rozwiązanie dla osób nie mających czasu na codzienne malowanie paznokci zwykłymi lakierami. Zabieg który trwa godzinę, raz na 1-2 tygodnie, to zdecydowanie najlepsza możliwa opcja. Dużym atutem jest też większa niż w przypadku normalnych lakierów odporność. Przy podstawowych obowiązkach domowych takich jak odkurzanie, czy zmywanie, zwykły lakier odpryskiwał po jednym, czasem dwóch dniach. Hybrydy przetrwają nawet i 2 tygodnie, w związku z czym to też oszczędność pieniędzy.

Podsumowując moje pierwsze paznokcie hybrydowe, okazały się strzałem w dziesiątkę, a ja zostałam fanką hybryd. Od tej pory postanowiłam przerzucić się wyłącznie na lakiery hybrydowe, i na nich opierać stylizację swoich paznokci. Przez myśl przeszedł mi nawet kurs stylizacji, ale póki co to tylko i wyłącznie teoretycznie. A co przyniesie przyszłość, to się okaże... :)

5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy i pomocny artykuł!
    Właśnie myślałam coś o hybrydach i proszę!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe bardzo zapraszam do mnie na post o rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie historia z hybrydami podobna! Jak spróbowałam to juz tylko hybrydy...nie wyobrażam sobie znowu malować paznokci zwykłym lakierem który odchodził po dniu :)

    https://angelaendzel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym się nie odważyła na pierwsze hybrydy samodzielnie ;) Mimo wszystko wyszły cudnie :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x