piątek, 29 października 2010

Znamiona - myszki.


Dziewczyny mam problem! Pomocy! Mam dosyć dużego pieprzyka na twarzy nie jakies 3cm od nosa. Strasznie mi się on nie podoba! Jeszcze do tego rosna na nim włosy.;[ Moje pytanie czy mogę obcinać te włosy ,albo wyrywać pensetą? I czy mogę sie w jakis sposób pozbyć? 
-Punia

  

Moja Droga!

Do niedawna uważano tzw. myszki, czyli wrodzone znamiona barwnikowe pokryte najpierw meszkiem, a z czasem dość twardym włosem, za bezpieczne. Niestety okazało się, że i one mogą przejść w czerniaka złośliwego, dlatego nie należy ich drażnić, wyrywając czy depilując włoski. Zdecydowanie lepiej jest usunąć operacyjnie całe znamię. To zabieg wymagający przeszczepu skóry. Można go stosować nawet u małych dzieci.
Anitt (18:00)

środa, 27 października 2010

Jak odnaleźć się w nowej klasie?

Piszę do Was, bo mam pewien problem i nie wiem już jak sobie z nim poradzić... Od jakiegoś czasu mam doła. Mam nadzieję, że to nie jest początek jakiejś depresji...Wiem, że przyczyną tego jest nowa szkoła. Idąc do liceum nikogo nie znałam. Trochę się bałam, ale szybko zapoznałam się z kilkoma dziewczynami. Myślałam, że nie będzie tak źle, jednak jest mi... ciężko. Nie mogę się odnaleźć w nowej klasie... Często siedzę sama w ławce, bo jest nas nieparzyście... W gimnazjum byłam lubiana i nigdy nie miałam takich problemów. Nie czuję się tu tak dobrze, jak tam. Strasznie tęsknie za starą klasą. Chciałam się przepisać do innej szkoły, ale w klasie do której chciałam pójść nie ma miejsc. Czekam, aż się zwolni miejsce, ale nie wiem czy to ma sens. Bardzo rzadko rozmawiam z koleżankami z gimnazjum. Nawet nie ma czasu żeby się spotkać. A moja przyjaciółka ma nowych znajomych... A ja... jestem sama. Jeszcze nigdy nie czułam się tak samotnie. Nie mam się komu wygadać. Moja wychowawczyni dziś zapytała się mnie czy wszystko jest w porządku, czy coś mi się nie podoba w tej szkole, bo zauważyła np. że bardzo rzadko się uśmiecham... Nie myślałam, że to aż tak widać. Oczywiście powiedziałam, że wszystko jest ok. Jak zawsze... Ale tak na prawdę nie lubię tej szkoły i tej klasy. Bardzo chciałabym się przepisać do klasy, w której jest moja koleżanka, ale nie ma miejsc... Codziennie modlę się, żeby się ktoś z niej wypisał. Często płaczę. Nie radzę sobie...

~ Samotna





Kochana Samotna!

Jeszcze całkiem niedawno temu sama byłam w podobnej, a nawet takiej samej sytuacji. Poszłam do szkoły, która nie jest moją rejonową. Nikt z mojej powszedniej klasy nie poszedł ze mną. Nie wiedziałam jak poradzę sobie z samotnością, czy znajdę sobie jakiegoś przyjaciela. Myślałam dokładnie tak jak ty, że cała moja klasa składa się z osób, które kompletnie do mnie nie pasują. Jednak minęło trochę czasu i wyprowadziłam się ze swojego błędu. Obecnie mam dwójkę przyjaciół, oraz kilku kolegów i koleżanek. Odkryłam, że jeśli dwóm osobom dane jest zostać przyjaciółmi, to na pewno tak będzie prędzej, czy później. Ale nie stanie się to samoistnie. 

Po pierwsze, pomyśl o wszystkich osobach ze swojej nowej klasy. Wypisz ich na kartce i opisz swoimi słowami. Pomyśl z kim byłoby warto się zaprzyjaźnić, kto sprawia pozytywne wrażenie, na kogo od razu zwróciłaś uwagę. Daj im się poznać. Poproś kiedyś o zeszyt od matematyki, bo chciałaś uzupełnić notatkę lub zapytaj tę osobę jak poszedł jej sprawdzian z historii. Każda wymówka jest dobra, byle zacząć rozmowę. Bierz również aktywny udział w życiu klasy. Pokaż ludziom jaka jesteś, by sami mieli ochotę Cię poznać i podeszli do Ciebie. Bądź miła i pomocna, ale nie dawaj się wykorzystywać. Przecież warto się z Tobą przyjaźnić, ale za to jaka jesteś. Bądź sobą i nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Prawdziwe "ja" jest zawsze najważniejsze. :)

Po drugie przypomnij o sobie przyjaciołom z gimnazjum. Każdą wolną chwilę poświęcaj, by napisać krótkiego smsa, czy zadzwonić. Miłe gesty się liczą, a prawdziwi przyjaciele pozostają na całe życie. Nie zapominaj o tym! Jeśli nie będziesz miała przyjaciół w szkole, możesz ich mieć poza nią. Może i nie będziecie widywali się codziennie, ale prawdziwa przyjaźń pokonuje odległości i czas.

Pamiętaj również, że nie każdy będzie Cię akceptował. Nie da się zdobyć przyjaźni wszystkich ludzi ze względu na różne charaktery. Ty przecież też lubisz nie wszystkich ludzi. Działają Ci na nerwy ich nawyki, styl bycia, czy wady. Jednak pamiętaj, że zawsze będzie ktoś, kto będzie Cię akceptować taką, jaka jesteś. No i przede wszystkim uśmiechaj się częściej. To klucz do relacji międzyludzkich. W końcu co sobie myślisz, kiedy przechodzi obok Ciebie smutny człowiek? Wolisz takiego, czy osobę, która ma uśmiech na twarzy? Zastanów się nad tym.

Głowa do góry! Jestem pewna, że już niedługo będziesz miała komu się zwierzać i kogo wspierać. A najważniejsze: "Uśmiechaj się ciągle, bo nie wiesz, kto może zakochać się w Twoim uśmiechu"! ;)



Pozdrawiam cieplutko,
Siedmiokropka

wtorek, 26 października 2010

Kurzajki.


fajny blog :) Mogłybyście napisać notkę o kurzajkach. Mam dwanaście lat i mam problem z kurzajkami. Mam je na nogach (dużo) i parę małych na rękach. Miałam iść do dermatologa, ale wtedy parę znikło więc postanowiłam poczekać jak więcej zniknie ale nie znikają. Nie wiem co robić! Najbardziej interesowałyby mnie jakieś domowe sposoby. Pozdrawiam.

~Dorka
  

Małe, przezroczyste pęcherzyki czasem przypominające odciski. Kurzajki można leczyć wieloma sposobami. Niestety, żaden z nich nie jest w stu procentach skuteczny

<script language="JavaScript" type="text/javascript" src="http://serwisy.gazeta.pl/info/text.js"></script> Kurzajki dermatolodzy nazywają brodawkami wirusowymi. Jest to zakażenie wywołane przez wirusa brodawczaka ludzkiego. Do tej pory określono kilkadziesiąt typów wirusów brodawczaka, a kilkanaście z nich wywołuje zmiany zarówno na skórze, śluzówkach, jak i narządach płciowych.

Kopulasty kształt 
Najczęściej występującymi kurzajkami są kurzajki umiejscowione na stopach i dłoniach. - To miejsca trochę gorzej ukrwione niż reszta ciała i może dlatego częściej się je tam spotyka - mówi Ewa Saniewska, dermatolog. 

Kurzajki mają wtedy charakterystyczny kopulasty, brodawkowaty kształt. Mogą występować pojedynczo lub w grupie. Oprócz dłoni i podeszew stóp pojawiają się również w obrębie wałów paznokciowych bądź też pod płytką paznokciową. 

Zazwyczaj na podeszwach stóp znajdują się pojedyncze kurzajki i dosyć często mylone są z odciskami. W pewnym momencie mogą również stać się bardzo bolesną dolegliwością.

Jeżeli kurzajki występują w dosyć licznej grupie na podeszwach stóp - jedna obok drugiej - i tworzą mozaikę, wtedy nazywane są brodawkami mozaikowymi. Kurzajki mogą wystąpić na całym ciele i mieć różną postać. Brodawki na twarzy przybierają bardzo często postać nitek - wtedy mówimy o brodawkach nitkowatych. U mężczyzn można je znaleźć najczęściej w miejscach, gdzie się golą, a więc na brodzie i pod nosem. 

Przeniesiony wirus 

Kurzajkami najczęściej zakażamy się przez bezpośredni kontakt z chorą osobą lub - jeśli mamy już jakieś brodawki - przez samoistne wszczepianie. Polega to na tym, że dotykamy miejsca, gdzie jest kurzajka.

- Gdy rozdrapiemy kurzajkę, możemy ją sobie wszczepić w inne miejsce. Możemy się nią zarazić od kogoś albo ją rozsiać - mówi Ewa Saniewska. 

Rezerwuarem wirusów są również miejsca, gdzie przebywa dużo ludzi - baseny, internaty, schroniska. Jeżeli znajdzie się tam zarażona osoba, wtedy wirus może się przenieść na nas. 

Aby zakazić się kurzajkami, przede wszystkim trzeba mieć kontakt z zarażoną osobą. Zakażeniu wirusem sprzyja również obniżona odporność i mikrouszkodzenia skóry. Grupą z predyspozycjami do zakażenia się wirusem są dzieci oraz osoby z obniżoną odpornością, np. w trakcie chemioterapii, po przeszczepach, zakażeni wirusem HIV lub AIDS. 

Skalpelem czy azotem? 

Organizm sam potrafi walczyć z zakażeniami wirusowymi. Jednak w przypadku kurzajek jest to utrudnione.

- Jest to zakażenie powierzchniowe i dotyczy naskórka, a sam naskórek nie posiada własnych naczyń krwionośnych i odpowiednie komórki mają utrudniony dostęp do tego, by rozpoznać zakażenie - wyjaśnia Ewa Saniewska. 

Kurzajki można leczyć na wiele sposobów. Jak jednak tłumaczą specjaliści, wiele sposobów nie oznacza wysokiej skuteczności. Kurzajki można leczyć preparatami do miejscowego stosowania, jak np. Vermual, Duofilm i Brodacid (jest to jedyny w miarę domowy sposób). Preparaty te wyglądają jak bezbarwny lakier do paznokci, a zakażone powierzchnie smaruje się nimi dwa razy dziennie. Okres leczenia jest dosyć długi i trwa ok. sześciu-ośmiu tygodni. Podczas kuracji trzeba być cierpliwym i systematycznym. Inną metodą jest metoda chirurgiczna - usunięcie kurzajki za pomocą skalpela lub łyżeczki kostnej. Nie ma problemu ze znieczuleniem przy usuwaniu kurzajek z dłoni, ale o wiele trudniej jest znieczulić stopy. Znieczulenie jest o wiele bardziej bolesne niż usuwanie chirurgiczne. Kurzajki można również zamrażać ciekłym azotem lub podtlenkiem azotu bądź też usuwać laserem. Aby się nie zakazić, dobrze jest dbać o odporność organizmu, unikać kontaktu z osobami, które mają tego typu zmiany. Przy usuwaniu kurzajek z okolic macierzy paznokcia trzeba uważać, aby nie zniszczyć przy tym płytki paznokciowej.

Pozdrawiam, Anitt.
Anitt (10:37)

Plomby amalgamatowe.


Witam. Mam problem dotyczący moich zębów. Kiedymiałam 9 lat byłam poważnie chora i przez niemal roczną terapię lekowąbyłam bardzo osłabiona. Już jest wszystko w porządku jednak cośzostało. A mianowicie zęby. Bardzo długo musiałam je leczyć ponieważbyły zniszczone. Zostało mi 6 plomb i to tych czarnych. Jako10-letniemu dziecku nie przeszkadzało mi to, ale teraz mam 16 i wstydzęsię tego ;/ nie są one zbyt widoczne, ale czuję dyskomfort. Jestemwesołą osobą i gdy się śmieję staram się jak najbardziej je ukryć. Niewiem co mam zrobić... trzeba będzie wymienić niestety koszty niepozwalają mi, aby wymienić wszystkie. Macie jakieś pomysły ? Aha ijeszcze jedno. Czy chłopakowi będzie przeszkadzało to, że mam takiezęby a nie inne? Bo teraz już bardzo dbam o zęby mam białe itd. tylkote cholerne plomby!! Proszę o pomoc :*

~Aga
 

Droga Agu!

Szukałam dużo na ten temat w internecie oraz spytałam zaprzyjaźnioną dentystkę. Niestety, na każdej stronie, forum jedyną możliwością była wymiana plomby na "białą". Także dentysta polecał tą opcję. Plomby "czarne", czyli amalgamatowe zawierają rtęć, która szkodzi zdrowiu. Można znaleźć gabinety dentystyczne, w których wymieniają na te białe za darmo. Jesteś młoda i dlatego, tym bardziej wymienią. Tam, gdzie ja mieszkam z chęcią je usuwają, więc radzę poszukać dobrego gabinetu dentystycznego. Najlepiej refundowanego przez NFZ. Jeśli jednak nie uda Ci się ich wymienić, to jedyną moją radą jest zaakceptowanie siebie i swojego wyglądu. Spójrz w lustro i powiedz sobie: "Jestem piękna, ze względu na to, czy mam te plomby ,czy nie".
A, jeśli chodzi o chłopaka, to jeśli jest naprawdę ciebie wart, nie powinny mu przeszkadzać.

Powodzenia
Sarah
Sarah (18:52)

poniedziałek, 25 października 2010

Babcia ciągle węszy


Cześć, bardzo proszę o pomoc Rudzielca lub jakąs inną współautorkę
:) 
Mój problem jest chyba typowy. Otóż gdy przyjeżdżają moi dziadkowie,
zaczyna się inspekcja. Dziadziu jest w porządku, ale babcia...Ostatnio
zaglądała do szafek w kuchni (przyłapałam ją), kto wie, czy też nie
do szafek rodziców. W każdym razie na pewno do moich. I to wszystkich. W
łazience też (podpaski i tampony ją nie zraziły). I narzekała, jaki to
mamy bałagan. I robiła bardzo nieprzyjemne kazanie. Wiem, że jest
starsza, ale trochę się uniosłam, bo po prostu czułam się tak
oburzona, że mi grzebie w moich prywatnych rzeczach. Zaglądała też do
szafy mojego brata (ma 18 lat, więc sądzę, że to taki wiek, że już
pod żadnych pozorem nie powinno mu się grzebać w rzeczach). Do tego
krytykowała moją mamę (nie przy niej, rzecz jasna), że to jej wina, że
nie nauczyła nas porządku, co jest bardzo niesprawiedliwe. Ale żeby ona
chociaż była jakąś pedantką!- ale nie. Ona ma niezły syf w pokoju. 
Zapowiedziała, że następnego dnia razem posprzątamy cały mój pokój,
łącznie z biurkiem i jego zawartością. Myślałam, że mnie coś trafi.
Na pewno nie chciałam, żeby widziała różnych listów, walentynek i
czasem pieprznych prezentów od przyjaciółek :D 
Więc odmówiłam bardzo stanowczo, na co się obraziła. 
Mój dziadziu, gdy to usłyszał, nagadał jej, moja ciocia też (rodzice
się dowiedzieli dopiero, gdy wyjechali). Ale babcia na to, zę to jej
święte prawo, bo jest babcią. Ręce opadają. 
Do tego poobcinała wszystkie kwiatki w domu, bo "mama robi to źle". kiedy
ją przyłapała siostra, babcia powiedziała, zeby nikomu nie mówić, bo
"pomyślą, że sie wtrącam" (jeden kwiatek usechł). 
teraz znów przyjedżają dziadkowie. Jak mam grzecznie powiedzieć jej,
że mam dość tego wtrącania się? mama też ma dość, ale nic nie
mówi, bo babcia zaraz by mówiła, jaką to ma złą synową. 


~16-latka

Kochana 16-latko!
Tak, Twój problem jest typowy. Znam go jak własną kieszeń i choć w
moim przypadku nie jest tak uciążliwy jak w Twoim bo babcia aż tak się
nie zachowuje, to wiem co znaczy bawienie się babć w ''detektywów''.
Po pierwsze, podejdź do tego bardziej z dystansem i uśmiechem, gdy ja
już nie mam sił na proszenie babci, aby nie wsadzała palców w doniczki,
ponieważ kwiatki są podlane, poprostu się śmieję. Po co się
denerwować? Gorzej jednak z grzebaniem po szafkach, to musi być naprawdę
irytującę i w tym przypadku nie dziwię się, że się unosisz. Masz już
16 lat i tak jak Twój 18 – letni brat chcesz mieć odrobinę
prywatności. Podam Ci trzy sposoby, które możesz wcielić w życie.

Pierwszy ze sposobów:
Przed przyjazdem dziadków zabrać się za ''wielkie sprzątanie'', aby
babcia wchodząc do Twojego pokoju nie ustalała od razu daty wspólnych
porządków, ale pomyślała, że spędziłaś napewno dużo czasu na
sprzątanie.

Drugi ze sposobów:
Rozmowa z dziadkiem.
Pisałaś, że Twój dziadek widzi denerwujące zachowanie babci i sam tego
nie popiera, więc gdy tylko zauważy, że babcia zabiera się do
otwierania szafek, niech podejdzie do niej i zajmie ją czymś innym,
zabierze na spacer i poprostu porozmawia z nią poważnie.


Trzeci ze sposobów:
Rozmowa z babcią. Po prostu wytłumacz jej delikatnie jak bardzo waszą
rodzinę denerwuje jej węszenie. Nie zarzucaj jej niczego, po prostu
tłumacz. Twoi rodzice nie są już dziećmi, a Twoja babcia widocznie
jeszcze ich za takowych bierze, dlatego sprawdza, szuka i węszy.
Przypomnij jej także czasy, w których to ona miała młodzież w domu, a
sama wiodła szcześliwe życie ze swoim mężem. Czy jej mama też tak
się wtrącała? Poproś aby babcia postawiła się na waszym miejscu i
dopiero wtedy pomyślała, czy swoim ''świętym prawem'' nie irytuje innych. 
W każdym razie ona nie chce źle, a jest starsza, przeżyła swoje i
należy jej się szacunek, nawet jeśli ma bałagan w swoim domu ; ).

Twoja mama nic nie mówi, bo nie chce się narazić teściowej, jednak jest
jeszcze Twój tata, który także mógłby się w tą sprawę wtrącić i
powiedzieć co nieco swojej mamie o jej zachowaniu. Na swojego syna nie powinna się
zbyt długo gniewać, urażona też być nie powinna, gdyż nikt nie chce
jej robić na złość. 

Babcie są jakie są, jednak niezależnie od wszystkiego trzeba je kochać.
Dużo przeżyły przez swoje lata, mają swoje mądrości i teorie,
których nie wybijemy im z głowy za żadne skarby, a jednak czasem warto
pominąć ich wady i pomyśleć co by było bez nich...

Rudzielec.

Nie umiem podjąć decyzji – szkoła czy przyjaciółka?


Mam dylemat. Przyjaźnię się z M już osiem lat, razem chodzimy do tej samej klasy, a nawet siedzimy w tej samej ławce. Jesteśmy sobie bardzo bliskie, prawie jak rodzina. Za niecały rok idziemy do liceum. Mamy inne zainteresowania i zdolności. Chciałybyśmy pójść do tego samego liceum, najlepiej o tym samym profilu i do tej samej klasy, a nawet ławki, bo zawsze tak było i nie chcemy tego zmieniać, nie potrafimy się z tym rozstać. Już planujemy naszą wspólną przyszłość, ale jest jedno 'ale'. Gdybyśmy postanowiły, że pójdziemy do tej samej szkoły czy nawet klasy to może się zdarzyć, że jednej się uda, a drugiej nie. Co wtedy? Jak to przeżyć? Co mamy zrobić? Żeby coś zyskać trzeba też coś stracić, więc jeśli chcemy mieć dobrą przyszłość, ale każda ma inne plany to możemy stracić kontakt - i na odwrót. Nie wiem czy ryzykować... Natomiast z drugiej strony taka chwilowa rozłąka nie musi oznaczać 'końca świata', czasami nawet jest potrzebna. Lecz problem w tym, że strach jest od nas silniejszy! Boimy się rozłąki, samodzielności, odpowiedzialności, nowego otoczenia, nowej szkoły i nowego miasta. Chciałybyśmy 'zasmakować' czegoś nowego, ale strach nami rządzi. Jak pokonać lęki? Z góry dziękuję :* 

~Przyjaciółka


  

Droga Przyjaciółko!
  Nie mogę zdecydować za Ciebie. Musisz sama wiedzieć, czego chcesz. Rozumiem, że to dla Ciebie trudna sytuacja, więc przeanalizujmy wszystko dokładnie.
 Jeżeli pójdziecie do jednego liceum, czyli postawicie na przyjaźń, Wasza przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Pisałaś, że jednej może się udać, ale drugiej nie. Każda z Was ma inne zainteresowania i umiejętności. Ale nie martw się na zapas! Przecież nie jest powiedziane, że na pewno się nie uda!:) Skoro nie możecie wytrzymać bez siebie dnia i uważacie, że to będzie najlepsze rozwiązanie, zróbcie tak, jak chcecie.
 Jeśli wybierzesz inną szkołę, zdecydujesz się iść dalej. Nie oznacza to automatycznego zerwania kontaktu z przyjaciółką. Przecież możecie nadal się kumplować i wszystko pozostanie tak, jak jest. Wykształcenie jest ważne w życiu, a w przyjaźni dzieją się różne rzeczy. Nie sugeruję nic złego, mówię tylko, abyś w podejmowaniu decyzji kierowała się głównie swoim dobrem. Obie chcecie rozwijać swoje zainteresowania, więc nie męczcie się dla kogoś.
 A teraz napiszę coś o pokonaniu lęku. Kiedyś trzeba „odciąć pępowinę”, usamodzielnić się. Nie możesz kurczowo trzymać się przyjaciółki. Czasem rozstanie jest potrzebne. Prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko, więc bądź spokojna.;) Przede wszystkim musisz w siebie uwierzyć, zauważyć swoje dobre strony. Codziennie powtarzaj sobie, że jesteś silna, odważna i dasz radę! Na pewno Cię to zmobilizuje. Poznasz nowych ludzi, weźmiesz udział w wielu nowych, ciekawych sytuacjach. Przynajmniej będziesz miała o czym opowiadać przyjaciółce.;)
 Możesz zwrócić się o pomoc do rodziców lub innych zaufanych osób. Mają oni więcej doświadczenia i na pewno pomogą Ci podjąć decyzję. Myślę, że powinnaś również porozmawiać z przyjaciółką i wspólnie zdecydować, co będzie dla Was lepsze.
 Pamiętaj, że możesz postawić na przyszłość, a tym samym nie rezygnować z przyjaźni! Bądź silna i trzymaj się!:*
 Margaret
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x