czwartek, 10 marca 2011

Nastoletni styl Ariany Grande

Proszę opiszcie styl Ariany Grande ;) Pozdrawiam! ;p

~Kate

 
Kate, mój post będzie niezwykle krótki. Mogłabym go zamknąć jednym zdaniem: „Ubiera się jak typowa nastolatka”, ale ponieważ nie ma jeszcze tej osoby w Kategoriach, postaram się nieco rozwinąć. Pierwszą i zasadniczą rzeczą, która zwraca ogromną uwagę w wyglądzie Ariany, są włosy. Ona jest gwiazdą, może sobie pozwolić na szaleństwa, ale ty (jeżeli przykładowo planujesz farbowanie lub już jesteś ruda) powinnaś uważać, by nie stać się zbyt wulgarnie wyzywającą.
No dobrze, to teraz konkrety.
a) rurki, które zapewne posiadasz. Jeansowe lub materiałowe.
b) kolorowe koszulki z nadrukiem. Jeżeli jesteś ruda lub planujesz być, unikaj odcieni czerwieni. „Zleje się” z włosami.
c) kolorowe bluzy z kapturem, rozpinane lub wciągane przez głowę. Szybki patent na narzucenie czegoś na ramiona, gdy planujesz wyjście i jest chłodno lub szykuje się ognisko. Zasada taka sama, jak w przypadku koszulki.
d) krótkie, dziewczęce sukienki obcięte pod biustem, gładkie lub w drobny, kwiatowy deseń. Nawet jeżeli jesteś tęższą osobą, taki krój ukrywa wszystkie niedoskonałości. Nosząc taką sukienkę, Araiana często zapina w talii lub pod biustem szeroki pasek. Tutaj uwaga, niby krąży opinia, że takie zagranie podkreśla talię, której nie ma, ale radzę uważać i wcześniej skonsultować kreację z lustrem, bo mimo pozornej uniwersalności, nie na każdej dziewczynie ten pasek leży dobrze.
  
 
  
[wspomniana klasyka... Tutaj Mała Czarna]

Prócz tego legginsy, trampki, shorty, buty na obcasie, paski, kamizelki i wszystkie inne rzeczy, które większość z nas trzyma w swojej szafie :) Mimo że Ariana Grande stała się gwiazdą, wciąż pozostała dziewczyną i to się jej przecież bardzo ceni! Jedna rzecz, którą zauważyłam, unika ciemnych kolorów. Owszem, gdy sytuacja wymaga eleganckiej kreacji, pokaże się w ciemnej (czarnej, granatowej lub szarej) kreacji, ale na co dzień wybiera energetyczne i bardzo barwne stroje, dlatego polecam zapoznanie się ze stylem FLUO (klik) W sezonie letnim łączenie kolorów pozornie do siebie nie pasujących, jest bardzo modne. Polecam eksperymentowanie! A jeżeli sądzisz, że nie jesteś gotowa na zestawianie niebieskiego z żółtym, trzymaj się barw stojących obok siebie w palecie.
Powodzenia i przepraszam, że naprawdę tak mało byłam w stanie napisać… 
Poza tym, internet nie dysponuje zbyt dużą ilością zdjęć Ariany.

Pozdrawiam,

wtorek, 8 marca 2011

W stylu Hurts

Cześć, kochane ;)
Chciałabym poprosić o radę w kwestii mody. Otóż, od jakiegoś czasu mam niemałą fazę na zespół Hurts, wciąż słucham ich muzyki, spodobał mi się także styl ubierania się chłopaków. Jakimi ubraniami mogę się jakoś wpasować w ten styl? Z góry bardzo dziękuję za poradę. Uwielbiam Was, dziewczyny! ;)


~Ilz

 
Droga Ilz!
Twoje pytanie było dla mnie sporym wyzwaniem, gdyż musiała zapoznać się nieco głębiej z tym zespołem. Znajomość jednego utworu raczej nie wystarczy… W końcu kompletna ignorantka nie udzieliłaby jakiejkolwiek porady.  Ale ad rem, ciekawy mają image i w gruncie rzeczy bardzo klasyczny. Widać sporą inspirację latami 80-tymi. Dobra wiadomość dla ciebie, mimo bardzo męskiego ubioru, bardzo łatwo styl przerobić na damski. Tutaj dopiero zaczną się schodki, gdyż taki styl niestety nie do każdej kobiety pasuje… Jest kilka wymogów, które dobrze byłoby spełniać, mianowicie: preferowane są ostre rysy twarzy i jej dość poważny wyraz oraz duże oczy. Na szczęście większość można zrobić odpowiednim makijażem. Wiele opinii głosi, że aby nosić się „po męsku” powinno się być dość szczupłą osobą, osobiście obalam to przekonanie; wystarczy mieć normalną budowę ciała, bez otyłości. Inne rzeczy postaram się poruszyć w trakcie wymieniania poszczególnych elementów.
a) Hurts aż kipi testosteronem, a to między innymi za sprawą dobrze skrojonych garniturów i jasnych koszul. To ważny element. Nie musisz od razu zapinać się w garniak od stóp, do głów, ale postaw chociaż na jedną z jego części; spodnie (koniecznie!) zaprasowane na kant lub marynarkę. Jeżeli wybierasz opcję pierwszą, na pewno nie możesz złożyć zwykłego T-shirta.
Zestaw powinien się prezentować następująco: buty na obcasie (najlepiej ciemne lub ewentualnie pod kolor koszuli), spodnie zaprasowane na kant (ciemne; czarne lub grafitowe. Możesz latem szaleć również z bielą i granatem), koszula z długim lub krótkim rękawem, wpuszczona w spodnie (tutaj właśnie przydałaby się dość szczupła talia, ale zawsze można kupić spodnie z wysokim stanem) posiadająca obowiązkowo kołnierzyk i mankiety. Żeby nie wyglądać na pensjonariuszkę, nie wiąż na szyi apaszki, wiele dziewczyn popełnia ten błąd. Do takiej propozycji polecam trzy ewentualne elementy; mianowicie marynarkę damską, pod kolor spodni lub krawat w soczystym kolorze (przykładowo, gdy koszula jest biała – krawat czerwony). Inną opcją są jeszcze szelki, ale nie polecam ich dla osób o szerokich ramionach, gdyż zostaną one jeszcze bardziej wyeksponowane i optycznie poszerzone. Wracając do krawatów, apaszek i innych stworów pod szyję; jeżeli stawiasz na opcję pierwszą, guziki powinny być zapięte pod samą szyję. Jeżeli wolisz powiesić jakiś wisior lub korale, zostaw kilka guzików rozpiętych, wyeksponujesz dekolt. Pożądany jest długi sznur pereł, prawdziwych lub sztucznych. Możesz postawić również na kilka brzęczących wisiorów, złotych albo srebrnych. Kolczyki długie, stonowane. Jednak powinny się komponować z fryzurą, o czym wspomnę później. 
  
  
  
  
Po rozpisaniu się na temat spodni, czas przejść do opcji z marynarką. Jest ona nieco mniej eleganckim elementem. Jeżeli nie chcesz wyglądać bardzo odświętnie i wyjściowo, załóż do niej ciemne spodnie, na przykład jeansy. To dobry zestaw do szkoły. Możesz założyć koszulkę w jednolitym kolorze, najlepiej wpuszczoną w spodnie i przykładowo szelki (w tej wersji również opuszczone, wiszące po bokach) Buty na obcasie mogą nie do końca się sprawdzić w szkolnej zawierusze, więc proponuję trampki. Nie jest to obuwie do końca zgodne ze stylem Hurts, ale nieco ożywi cały zestaw. Muszę jednak przyznać, że najlepiej sprawdziłby się Oxfordy. Aby kupić je dobre gatunkowo (najlepiej skórzane lub z materiału imitującego skórę) potrzeba wyłożyć większą sumę. Pasują one jednak do wszystkiego, dlatego uważam, że warto (osobiście posiadam jedną parę na obcasach i jedną na płaskiej podeszwie, jestem bardzo zadowolona) W takiej kompozycji możesz również założyć koszulkę z kołnierzykiem i postępować jak z wersją powyżej. Z rzeczy typowo kobiecych, możesz zawiązać na szyi kolorową chustę (ale nie wiąż jej pod kołnierzykiem!) Rzeczą, której nie zauważyłam wprawdzie u Hurts, ale sądzę, że sprawdzi się idealnie, jest kapelusz. Możesz kupić melonik, kapelusz męski lub klasyczną Fedorę. Na gładko zaczesanych włosach będzie się prezentował bardzo dobrze.
  
 
 


b) opcja, która raczej dotyczy tancerek Hurts, ale jest ściśle z nimi powiązana, gdyż to ich kobieca wersja. Kobieta w stylu wampa lub fame fatale. Jest to specyficzny styl ubioru, opierający się na bardzo kobiecych sukniach lub bardzo wyzywającym odzieniu stylizowanym na męskie. Ponieważ punkt wyżej opisałam imitację męskiego ubioru, tutaj skupię się na sukienkach. Oczywiście odradzam chodzenie w czarnej, wydekoltowanej sukience, idealnie dopasowanej do ciała i ciągnącej się często po ziemi na trzy kilometry. Chciałam wspomnieć o klasycznej Małej Czarnej. Może być koronkowa, jednolita, wydekoltowana lub zabudowana. Mimo wszystko zawsze tak samo szykowna. Gdy szykuje się jakaś uroczystość, możesz do niej założyć krótkie rękawiczki, na których znajdą się ze dwa pierścionki z dużym oczkiem, możesz powiesić na ramionach szal lub założyć kapelusz z woalką. Tutaj podstawą jest również makijaż, gdzie spotkałam się z jego dwoma wersjami: pierwszą z mocno podkreślonymi na czerwono ustami (a oczy tylko wytuszowane) lub z jasnymi ustami a oczami ze smoky eyes. Alternatywą jest jeszcze klasyczna spódnica ołówkowa, z górą należy postępować jak w przypadku spodni.
  
  
  
  
[mała instrukcja jak wykonać taki makijaż]
  
[na zdjęciu wprawdzie kombo: oczy i usta, ale dałam je
by zaprezentować, jak powinny wyglądać czerwone usta]
c) fryzura odgrywa tutaj kluczową rolę. Jeżeli chcesz postawić na typowo męski look, włosy muszą być gładko zaczesane do tyłu: w koński ogon, warkocz lub kitkę. Inną propozycją jest ścięcie włosów bardzo krótko (obecnie osobiście praktykuję zapałkę i jestem bardzo zadowolona), nie musi to być od razu długość, której nawet nie zwiążesz gumką. Krótka, asymetryczna fryzura do ucha również powinna się sprawdzić. Jeżeli mam być szczera, najbardziej polecam nieco dłuższą wersję zapałki, ale zdaję sobie sprawę, że niewiele dziewczyn jest w stanie tak drastycznie zmienić uczesanie. Jeżeli chodzi o fryzurę do sukienki, tutaj sprawdzi się zarówno pierwsza opcja, jak i druga; mianowicie burza loków lub włosy gładkie, wyprostowane i puszczone luzem. Klasyczną wersją jest również bob. Kolczyki, o których wspomniałam wcześniej, muszą współgrać z fryzurą. Pół biedy, jeżeli włosy odsłaniają uszy, wtedy perełki lub długie wiszące. Jeżeli stawiasz na burzę loków, fale lub coś podobnego, kolczyk powinien być na tyle wyrazisty, by przebić się przez włosy. Ale jeżeli jest on bardzo strojny i bardzo migoczący, zrezygnuj z wystrzałowych wisiorów. Chyba nie chcesz wyglądać jak choinka, prawda?
  
  
[coś podobnego posiadam osobiście,
idealnie sprawdza się latem]
  
  
  [tylko jedno zdjęcie, bo to w sumie bardzo popularna
fryzura...]
  
  
  

I to by było na tyle, podziwiam, jeżeli ktoś dobrnął przez ten potok słów aż tutaj...
Ubierając się w ten sposób, musisz pamiętać, że to bardzo elegancki look i nie zawsze do końca wygodny. Nie powinnaś również przesadzać, taki ubiór i fryzura postarzają. Najlepiej skup się na opcji szkolnej, będzie moim zdaniem najbardziej trafiona. No, ale czasami można poszaleć :)

Pozdrawiam,

Rozdzielające i mierzwiące się włosy

Już nie chodzę w rozpuszczonych włosach, bo zawsze mi się czochrają dzielą się na takie strąki. Nawet gdy są świeżo umyte! Innym dziewczynom w szkole się tak nie robi. Wyglądają tak jakby od fryzjera wróciły! Powiedzcie co zrobić? Nie mogę przecież bez ustanku chodzić w kucyku! proszę o odpowiedź.

~Ollllka



Droga Ollllko!

Jest to problem spotykający wiele dziewczyn o prostych i cienkich włosach. Kiedyś sama się z tym zmagałam, ale postanowiłam zacząć z tym walczyć i znalazłam kilka idealnych dla siebie sposobów. Czas, abyś i ty popróbowała nieco i znalazła złoty środek.

Co sprawia, że włosy mierzwią się i rozdzielają?
Przede wszystkim, diabeł tkwi ich objętości. Cienkie i pozbawione objętości włosy bardzo łatwo czochrają się i dzielą na wspomniane przez Ciebie "strąki", nawet jeśli dopiero co zostały umyte. Dlatego musisz nauczyć się dbać o nie tak, by zyskały puszystość i lekkość.

1. Strzyżenie.
Dobrze wycieniowane włosy będą wydawać się bardziej gęste. Zalecam więc udanie się do fryzjera i, jeśli już nie posiadasz pazurków, sprawienie ich sobie. Krótkie czy długie włosy - nie ma to znaczenia. Wycieniowane włosy będą wyglądać dobrze przy każdej długości, choć oczywiście - nie każdemu z nimi do twarzy. Pazurki na wysokości policzków doskonale wymodelują okrągłą buzię.

2. Mycie.
Unikaj odżywek bez spłukiwania, ponieważ bardzo obciążają włosy, a także gęstych, głęboko odżywiających maseczek, wielofunkcyjnych szamponów i wosków. Zakup raczej odżywkę nadającą objętości. Jeśli Twoje włosy nie potrzebują pielęgnacji szamponem innego rodzaju (do włosów suchych, przetłuszczających się etc.), możesz stosować też szampon. Pamiętaj, by był delikatny, zwłaszcza przy dość częstym myciu włosów.
Produkty "włos w płynie" dodają optycznie objętości.

Szampony: Wypróbuj linie Herbal Essences i Nivea.

"Włos w płynie": Polecam produkty Ziaji i Welli.



3. Pianka.
Pianka nadająca objętości to dobre rozwiązanie po myciu, a przed suszeniem włosów. Wklep ją pożądnie zwłaszcza przy nasadzie. Wtedy włosy gotowe będą do modelowania.
Wella, Shock Waves, Pianka 'Imponująca objętość' z termoochroną (ok. 14 zł)
Yves Rocher, Phytum Actif Extra Volume, Mousse Aqua-Volume (pianka zwiększająca objętość włosów)
Nivea Hair Care, Styling, Lift Volume, Pianka do włosów 'Zwiększona objętość' (12-15 zł)
4. Suszenie.
Możesz stosować do tego zwyczajnej suszarki (choć najlepiej z jonizatorem), ale wówczas najlepszy wynik osiągniesz susząc głową w dół. Możesz też modelować włosy na okrągłej szczotce, ale to już czynność raczej trudniejsza :). Może ci w tym pomóc mama czy starsza siostra, ale na dłuższą metę sądzę, że lepsze byłaby pierwsza opcja. Oczywiście, kiedy już będą prawie suche, wtedy okrągła szczotka przyda się także.

5. Warkoczyki.
To opcja dla osób z długimi włosami, którym do twarzy w falach. Jeśli zapleciesz na noc warkoczyki, na wilgotnych włosach i rozpleciesz je rano, włosy nabiorą objętości (przy pomocy odpowiedniej pianki). To mój sposób na niektóre dni, bo trudno codziennie nosić takie sztuczne fale na głowie ;).

Możesz wykorzystać też własne patenty, zwyczajnie eksperymentując (najlepiej w wolne dni, kiedy nie ma ryzyka, że rano trzeba będzie z nieudaną fryzurą pójść do szkoły). Podstawa przy włosach, które rozdzielają się i czochrają to moim zdaniem właśnie dodanie im objętości i na tym radziłabym się skupić :).

Pozdrawiam serdecznie!
Megu;)

czwartek, 3 marca 2011

Dr. Martens bez tajemnic!

Cześć! Mam do Was ogromną prośbę - mogłybyście napisać co pasuje do martensów i jakie wzory są teraz modne?  Bardzo chciałabym kupić sobie buty tego typu, mam odłożone na nie pieniądze, ale słyszałam, że nie można nic do nich założyć.
Pozdrawiam,

P.S

Mam 14 lat.


~Lana
 
 
Droga Lano, muszę cię zmartwić! Trzy na pięć stron, które przejrzałam, sugerują, że Martensy wychodzą z mody i w wielu rankingach „hit, czy kit”, wychodzi właśnie na to drugie.
Jednak odzywa się również wiele głosów, że noszenie takich butów, to kwestia indywidualnych upodobań. W związku z powyższym, postaram się niżej przedstawić dwie opinie oraz pokażę kilka modeli, które miałyby szansę przebicia.
1. Krąży opinia, że kolorowe Martensy wyszły już z mody 15 lat temu i na dzień dzisiejszy powinno się zainwestować w glany. Jednak tutaj pojawia się problem, gdyż Martensy są zazwyczaj bardzo kolorowe, w soczyste wzory i taki jest ich urok. Natomiast glany powinny być czarne. Oczywiście, istnieją modele białe, różowe (które są droższe od klasycznych), czerwone itp., jednak wśród zagorzałych zwolenników tego obuwia, noszenie kolorowych glanów jest obciachem; zataczamy błędne koło. Pewnego rodzaju kompromisem będzie zakup Martensów w kolorach neutralnych, jak najbardziej zbliżonych do glanów, jednak jaki w tym cel, gdy można kupić te drugie, często o wiele tańsze. Sądzę, że decyzja musi należeć do ciebie.
 

  
[Model, który jest już zdecydowanie w stylu Martensów - inaczej zbudowana podeszwa i brak nosa, stonowana barwa. To może być alternatywa dla kolorowych "lakierków"]
  
[A tutaj mamy typowy model glana - ciężki, metalowy nos i 10 dziurek. Wiele osób twierdzi, że właśnie w takie buty powinno się inwestować, zamiast drogich i tandetnych Martensów, ale...]
  
[... są również takie modele, którymi niektórzy gardzą,
a inny się zachwycają. Najwyraźniej mamy różne odczucia
piękna i funkcjonalności :) ]

2. Drugim wariantem jest olanie opinii społeczeństwa i zakupienie Martensów w soczystym, rażącym kolorem, może to być również dobrym rozwiązaniem. Wtedy postaw na czerwień, żółć lub kolor, który najbardziej wyraża ciebie. Pamiętaj, że im jaśniejszy, tym szybciej się ubrudzi, bo nawet lakierowana skóra lub materiał skóropodobny ulega brzydkim obtarciom, które trudno usunąć. Ponieważ w tym sezonie nadal dobrze się mają kwiatowe wzory, może spróbuj znaleźć również takie buty? Szał na kratę obecnie trochę przycichł, ale nic sobie z tego nie robią subkultury, zatem możesz również przemyśleć taką opcję. Teoretycznie modne są również duże, geometryczne wzory, ale osobiście nie polecałabym tego deseniu na butach, zostawmy go ubraniom.
  
[no i są wspomniane przeze mnie kwiatki! Coś mi jednak podpowiada,
że za tą ekstrawagancję zapłacimy więcej niż 300 zł...]
  
[Kwintesencja Martensów! Czyli to, z czym kojarzą się najbardziej :) ]

Opinia, iż do Martensów nie można nic założyć, jest błędna. Sprawdzają się najlepiej (jak i glany) z obcisłymi rurkami, których nogawki są wpuszczone w but. Najlepiej szare lub ciemne, ewentualnie sprany jeans. Koszulkę możesz założyć pod kolor Martensów lub w kolorze zupełnie przeciwstawnym, obecnie modne są przecież wariacje z paletami barw i zestawianiem ich ze sobą. Dodasz do tego luźną, przewiewną koszulę, neonowe plastikowe bransoletki i masz oryginalne zestawienie, dzięki butom – nikt cię nie przeoczy!
  
[Propozycja ubioru ze strony stylio.pl]
  
 Jak sama widzisz, do Martensów można założyć ubrania, chociaż biegać nago nikt ci nie zabrania :)

Pozdrawiam!
Życzę powodzenia przy decyzji i szukaniu modelu!

Problemy z pisaniem.


Czy jest coś takiego jak nabyta dysleksja? Bo wydaje mi się, że mam coś takiego. Dotąd pisałam (ręcznie) bezbłędnie, a od kilku tygodni zdarza mi się przestawiać literki (szczególnie, kiedy piszę szybko), albo piszę "b" zamiast "p" i odwrotnie. Jak z tym walczyć? 

~Pisząca 


Kochana!
Moim zdaniem, w Twoim przypadku nie można mówić o dysleksji. Napisałaś tylko, że mylisz litery „b” i „p”. Może to wynikać z tego, że nie skupiasz się na pisaniu, coś Cię rozprasza, lub jesteś po prostu przemęczona. Dysleksja ma bowiem bardzo wiele objawów. Problemy z pisaniem objawiają np.
  • trudności z utrzymaniem pisma w liniaturze zeszytu
  • trudności w przepisywaniu
  • trudności w pisaniu ze słuchu
  • mylenie liter b-pd-bd-gu-nm-wn-w (inwersja statyczna) s-zdz-csz-so-ał-lę-e
  • trudności w pisaniu wyrazów ze zmiękczeniami, dwuznakami, głoskami tracącymi dźwięczność
  • nieróżnicowanie ę-en-eą-om
  • opuszczanie drobnych elementów liter, gubienie liter, opuszczanie końcówek i cząstek wyrazów
  • opuszczanie litery y
  • przestawianie liter w wyrazach (inwersja dynamiczna)
  • przestawianie szyku dyktowanych wyrazów
  • błędy ortograficzne wynikające ze słabszej pamięci wzrokowej
  • zniekształcanie graficznej strony pisma
  • wolne tempo pisania
  • niewłaściwe stosowanie małych i wielkich liter
  • trudności w różnicowaniu wyrazów podobnie brzmiących (np. bułka – półka)
  • złe rozmieszczenie pracy pisemnej w przestrzeni
  • brak lub niewłaściwe stosowanie interpunkcji
Jeśli zauważysz u siebie, więcej niż jeden z przytoczonych powyżej objawów powinnaś udać się do lekarza. Gdybyś jednak zauważyła tylko opisany przez Ciebie problem to postaraj się bardziej skupiać na pisaniu, pisać uważniej i staranniej.
Pozdrawiam,
Mycha
Mycha (20:28)

poniedziałek, 28 lutego 2011

Aparat stały nie jest taki straszny!

Witajcie dziewczyny ! :)
Jutro idę na pierwszą wizytę u ortodonty, który ma mi robić jakieś odciski na zębach i RTG, ale kompletnie nie wiem o co chodzi. Możecie mi powiedzieć na czym polega taka wizyta? Później będę miała kolejną wizytę, gdzie będzie ustalony plan leczenia (czy trzeba coś wyrywać itp.) A później już zakładanie aparatu na stałe! No i mam pytanie, jak wygląda, ile trwa, czy boli takie zakładanie i czy to jakoś uwypukla buzię?? Słyszałam, że nie można jeść czekolady, czy to prawda?? najlepiej napiszcie wszystko , co dotyczy aparatów :). Czekam na porady . :>
Natalia

Natek

 

Droga Natalio!
Przejęłam to pytanie, gdyż mogę na nie odpowiedzieć jako osoba dość mocno poinformowana, gdyż sama od 2 lat jestem posiadaczką aparatu stałego. Przepraszam najmocniej, że nie zdążyłam odpowiedzieć przed twoją wizytą, ale żywię nadzieję, że wszystko co napiszę poniżej, mimo wszystko okaże się pomocne.  Początek mojej odpowiedzi będzie skierowany już do potencjalnych posiadaczek aparatu, gdyż owe "odciski" i RTG, miałaś już zrobione :)

1. WYCISKI, a nie ODCISKI - to pierwsza i podstawowa różnica :) Polegają one na pobraniu odcisku ułożenia zębów oraz zgryzu. "Zabieg" jest całkowicie bezbolesny. Lekarz ortodonta rozgrzewa wałeczki wosku stomatologicznego i umieszcza je w odpowiednich miejscach zgryzu zębów. Poprzez zaciśnięcie ich, powstaje odcisk w masie, która po ostudzeniu i zesztywnieniu posłuży jako baza do stworzenia gipsowego modelu, dzięki któremu w czasie leczenia będzie można kontrolować zmiany w uzębieniu.

 
[wygląda to tak i w trakcie leczenia często potrzeba
robić kilka wycisków. Ja obecnie mam za sobą już trzy]
2. RTG - badanie rentgenowskie, zdjęcie wykonane przy pomocy promieni rentgena.
Pozwala na otrzymanie obrazu całego uzębienia, również z zębami, które znajdują się jeszcze w dziąśle oraz układ korzeni. To badanie jest również bezbolesne. Takie zdjęcie jest bardzo dużym ułatwieniem w czasie leczenia ortodontycznego, gdyż lekarz jest w stanie przewidzieć możliwe scenariusze układu zębów, w trakcie wywierania na nie nacisku.
 
[jak widać, na zdjęciu przedstawiona jest cała jama
ustna]

3. Wyrywanie zębów - jest to sprawa indywidualna i często niestety konieczna. Zależy od stopnia zaawansowania wady oraz wieku, w którym leczenie zostało rozpoczęte. Na dzień dzisiejszy, do aparatu stałego, musiałam mieć usunięte 6 zębów, w tym wczoraj, dwa chirurgicznie, ale mam dwie znajome, z czego jedna miała usuwane tylko 4, a druga wcale.
Jeżeli szczęka jest zbyt mała, a zęby są zbyt duże, bardzo często trzeba niektóre usunąć, by nie wyszły z linii dziąseł, np. na podniebienie (załączam zdjęcie, jednak nie jest ono zbyt przyjemne, zatem linkuję - TUTAJ )  oraz, by nie nachodziły na siebie. Jeżeli sytuacja jest taka, że aparat ma zwęzić pewne szpary w uzębieniu, bardzo możliwe, że obędzie się bez wyrywania :)
4. Zakładanie aparatu - będę posiłkować się własnym doświadczeniem, zatem zakładaniem zamków światłoutwardzalnych. Na czym to polega? Otóż, na zęby trzonowe miałam założone pierścienie, które zostały przyklejone klejem, po dociśnięciu, klinowały się wokół zęba. One były bazą wypadową dla "druta", na którym opierały się zamki. Cały czas piszę o "zamkach", ale czym one właściwie są? Już wyjaśniam - to małe klamry, które zostają przyklejone na powierzchni zęba, czasami w różnych miejscach, by wywrzeć odpowiedni nacisk. Moje były przytwierdzane klejem - posmarowane, umieszczone na zębie i utwardzone lampą stomatologiczną - jeżeli kiedykolwiek miałyście robioną plombę światłoutwardzalną, wiecie jak ona wygląda. Takie przyklejanie zamków jest całkowicie bezbolesne!
Końcowy etap zakładania aparatu, to połączenie klamer "drutem", który w trakcie leczenia zmienia swoją grubość i długość. To właśnie jego zadaniem jest wywierania nacisku na zęby, zamki są przesuwne. Czasami leczenie zostaje wspomagane różnego rodzaju drucikami i gumkami pomocniczymi, ale jest to sprawa bardzo indywidualna, a moja wiedza nie jest tak rozległa, by podać wszystkie opcje i możliwości...
Posiłkując się niektórymi, zasłyszanymi informacjami, mogę powiedzieć, że istnieje coś takiego, jak aparat zakładany na wewnętrzną część zęba, jednak higiena jamy ustnej jest wtedy bardzo problematyczna. Istnieje również aparat porcelanowy i całkowicie biały, który rzekomo ma się nie odróżniać od koloru zęba i być widocznym dopiero po przyjrzeniu. Brzmi to bardzo pięknie, jednak w praktyce jest nieco inaczej - mianowicie, aparat biały z czasem... żółknie! Mam potwierdzony przykład na mojej znajomej. I niestety trudno coś z tym zrobić, bo wymagałoby to zdejmowania całości i zakładania nowego :) Zatem nie wiem, czy warto łasić się na takie luksusy. Inna rzecz, już typowo ekstrawagancja, to aparaty świecące w ciemności i ultrafioletowe, jednak takie bajery, to już naprawdę droga impreza (a warto pamiętać, że założenie aparatu tradycyjnego na jeden łuk zębowy to koszt około 2 tys. zł)
 
[1. To jest właśnie zamek ortodontyczny
2. Kolorowa gumeczka, która czasami jest elementem koniecznym,
a czasami zakładana jest tylko dla ładnego wyglądu, na prośbę leczonego :)
2. Drut ortodontyczny]
5. Kwestia wizualna - Pierwsze dni z aparatem są trudne, śluzówka policzka i warg muszą się przyzwyczaić do ciała obcego w jamie ustnej, dlatego często zdarzają się nieprzyjemne obtarcia. Pomaga płukanie rumiankiem, lub smarowanie żelem stosowanym do
likwidowania obtarć protetycznych (spowodowanych noszeniem protezy)
Aparat wbrew pozorom nie uwypukla buzi. Wygląda to całkiem normalnie i to już nasza sprawa, by pogodzić się z początkowo dziwnym odczuciem. Niektórzy twierdzą, że druty i zamki są fajnym dodatkiem i zapominają, że to przecież narzędzie ortodontyczne. Dodatkowo, kolorowe zamki dodają podobnież uroku :)
6. Czas leczenia - kwestia wady, niestety! Mnie stuka już drugi rok i możliwe, że stracę tą "ozdobę" zimą :) Ale są przypadki noszenia aparatu przez 4 do 6 lat (i więcej!)
7. Przebieg leczenia - tutaj zaczynają się schody, gdyż pierwszy raz pojawia się ten znienawidzony ból. Występuje najczęściej tuż po wizycie u lekarza ortodonty i może trwać kilka dni. Następuje to po "ściągnięciu" drutu lub wymianie. Urządzenie wywiera wtedy większe parcie na zęby, które jest nieprzyjemne i istotnie może wywoływać ból. Jedzenie wtedy też bywa trudniejsze, jednak ja zawsze staram się załatwiać sprawę zupami, budyniem i jogurtami :)
Po dwóch, trzech dniach, mija, gdyż zęby przyzwyczają się do nowej sytuacji.
8. Zakazy i nakazy - sprawa bardzo dyskusyjna :) Napiszę zatem, czego jeść nie wolno i czego należy unikać, które zakazy już ominęłam oraz zasady, których pilnie przestrzegam...
a) należy pożegnać się z Marsami, Snicersami, Twixami i resztą batoników z ciągnącym się karmelem. To samo dotyczy krówek i mordoklejek - owy karmel plącze się dookoła zamków, a w najgorszym wypadku, gdy następuje krótkotrwały szczękościsk (za sprawą mordoklejki), mogą spaść zamki. Dlatego osobiście pożegnałam krówki i ciągnące się cukierki. Bo batonika z karmelem czasami sięgnę, jednak naprawdę wtedy uważam.
b) guma do żucia - plącze się dookoła zamków i "wywiera niekorzystny wpływ na pracę aparatu". Jednak tutaj z czystym sumieniem przyznam, że jestem złym pacjentem i już po 3 miesiącach nauczyłam się rzuć gumę, by nie plątała się w aparacie... Jedyne, czego nie robię, to balony - bo te, gdy pękną, za mocno oblepiają zamki i drut :)
c) twarde cukierki, które rozgryzamy - już w ten sposób odkleiłam sobie 3 zamki... Należy ich unikać, gdyż wystarczy, że się obsuną z powierzchni żującej zęba i w czasie zagryzania zachowają się jak swoistego rodzaju dźwignia, podważająca zamek.
d) częste mycie zębów - to prawda, gdyż już po paru miesiącach powstaje ciemny kamień nazębny. Usunąć go można tylko poprzez stomatologiczne piaskowanie. Niestety nie jest to do końca nasza wina, gdyż szczoteczka nie zmieści się z przeróżne zakamarki. Pomaga wtedy płukanie i używanie cieniutkich szczoteczek do przestrzeni międzyzębowej (do zakupu w gabinecie ortodontycznym)
e) kontrolowanie aparatu po posiłku - jedzenie niestety lubi się klinować pomiędzy drutem i zamkami. Warto wtedy sprawdzić, czy kończąc jedzenie pizzy, nie wisi nam na drutach mnóstwo sera, albo nie zalega gdzieś szpinak. Tak samo z makaronem, nie wygląda to zbyt estetycznie...

I to by było na tyle :) Aparat nie jest taki straszny, jak go malują. Sama się bałam, a teraz przeszłam z nim do porządku dziennego. Często bywa męczący, ale da się z nim żyć!
Nie bójcie się, bo warto czasami trochę się pomęczyć, by mieć potem piękny i zdrowy uśmiech!
Natalio, życzę powodzenia z oswajaniem się w nowej sytuacji, a wam dziewczyny, byście nie bały się ortodonty i gabinetu stomatologicznego. Wbrew pozorom, oni naprawdę chcą nam pomóc :)
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x