niedziela, 23 października 2011

nie mamy ze sobą dobrych relacji, ale ja go kocham.

Mam taki drobny problem, z którym nie mogę sobie poradzić od dawna.
Jestem od półtora roku zakochana w koledze z klasy. Nigdy nie możemy się dogadać i rzadko rozmawiamy ze sobą. Straszne napięcie panuje. Mam już tego dość. Wszyscy w klasie mówią tylko ciągle że go kocham albo że on mnie i się śmieją. Wczoraj się wkurzyłam i napisałam do niego na NK czemu tak jest itp. napisał mi że nie chce by plotkowali i że może jak pójdziemy do tego samego LO a Ci plotkarze do innej buraczanki to się coś zmieni. No ale skoro on niby mnie kocha (jak to mówią inni) moje przyjaciółki mówią że jest zazdrosny. Ile razy na dysko tańczę z innym zabija mnie wzrokiem, ile razy ktoś na złość się mnie pyta jak tam mój chłopak on robi się smutny i spuszcza głowę. Nie wiem czy wierzyć w to że moje mnie kochać czy też nie. Nie chce znów robić sobie złudzeń jak to było rok temu. Nie rozumiem go czy on boi się czegoś. Próbuje sobie wyjaśnić z nim przed końcem tego roku wszystko tylko szkoda że na NK. Nie wiem co zrobić. Czy powiedzieć mu co czuje do niego czy zachować to dla siebie. I nie mogę pojąć jego zachowania.

~Rozczarowana

 
Droga Rozczarowana! ;)
Może to napięcie między Wami istnieje dlatego, że to wszystko rozwija się na oczach kolegów z klasy? Może macie jakiś nierozwiązany problem, który przeszkadza wam w rozwijaniu Waszych relacji? Może chowacie przed sobą jakiś dawny zawód lub uraz, a może po prostu wasze charaktery są nieodpowiednie, czyli że być może do siebie nie pasujecie? Jest tysiąc powodów dla których wasze relacje są takie, a nie inne i na wstępie radziłabym właśnie to rozwiązać. Skoro się ciągle kłócicie to nie rozumiem dlaczego wasi znajomi uważają, że jesteście w sobie zakochani. Więc możliwe, że nie stwierdzili oni tego na podstawie obserwacji tylko może ktoś wyjawił sekret któregoś z was i rzeczywiście coś jest na rzeczy.  być może on rzeczywiście coś ciebie czuje, ale tworzy pozory, że to jednak nie prawda. Radzę mu się uważnie przyjrzeć, a jeśli będzie trzeba to z nim porozmawiać. Inaczej nie dowiesz się na czym stoisz. Jeżeli poza NK nie masz z nim w miarę dobrego kontaktu pogadajcie i na tym. Przez internet łatwo powiedzieć, coś, co nie przeszłoby wam przez gardło w realu. Aż w końcu przypomnij sobie przysłowie: "kto się czubi, ten się lubi" i działaj. Bo jeżeli go kochasz to uwierz.. warto walczyć. ;)
Trzymam kciuki za Ciebie i Twojego kolegę. Powodzenia. 
Frysbie_

sobota, 22 października 2011

Zaakceptować jego zaproszenie?

Mam problem. Czytałam poprzednie notki i jest wiele odpowiedzi na pytania w stylu "Czy mam u niego szansę?" albo "Czy ja mu się podobam?", ale nie znalazłam nic, co by pasowało do mojej sytuacji. Mianowicie w tym roku do mojej klasy dołączył pewien chłopak. Spodobał mi się on już na rozpoczęciu roku. Wiem też, że ja mu się podobam, ale nie wiem co mam z tym zrobić. Wątpię w to, że ja mu się naprawdę podobam tzn z wyglądu może i mu odpowiadam, ale nie znamy się zbyt dobrze, bo nie rozmawiamy ze sobą zbyt często i nie wiem co on o mnie sądzi jako o "człowieku". Każdego dnia jak się widzimy w szkole to jak do mnie mówi to bardzo często kładzie mi na chwilę dłoń na biodrze, na brzuchu, raz czy dwa razy nawet mnie objął ramieniem, gdy przechodziliśmy obok siebie na korytarzu, zawsze jak jest mi zimno proponuje mi swoją kurtkę, czy bluzę, często się do mnie uśmiecha, mówi, że jestem ładna. Kilka razy zaproponował mi spotkanie po szkole. Nie wiem co mam o tym myśleć. Odmawiałam mu za każdym razem i boję się, że go zniechęciłam. Proszę, pomóżcie mi. Co mam z tym zrobić?

~Patka

 
Droga Patko!
Jeżeli Tobie się ów chłopak podoba to nie rozumiem dlaczego odmawiasz mu gdy proponuje Ci spotkanie?
Jak widać ty też nie jesteś mu obojętna. Jego znaki konsekwentnie świadczą o tym, że coś jest na rzeczy, a skoro próbuje się z Tobą spotkać to nie masz nic do stracenia. Podoba Ci się? Umów się z nim. Miejmy nadzieję, że jeszcze nie stracił cierpliwości. Może niebawem znowu Cię gdzieś zaprosi, a w tedy powiedz TAK. Mówisz, że nie znasz go z charakteru, a może to właśnie jest okazja żeby to nadrobić i sprawdzić, czy to ten właściwy.
Jeżeli chłopak, jak sama napisałaś poczuł się zniechęcony, a chciałabyś jednak, żeby coś z tego wyszło wyślij mu kilka znaczących znaków [uśmiechaj się, patrz na niego], a w tedy być może ponowi pytanie. ;) Powodzenia.  
Frysbie_

piątek, 21 października 2011

Jestem nieśmiała. Zbyt nieśmiała..

Mam jeszcze jeden problem... Otóż mam 15 lat i jeszcze nigdy nie miałam chłopaka, nikt nie zaprosił mnie na randkę.Niektórzy się mnie pytali, czy ja jestem lesbijką. Nie, nie jestem ani les ani BI , chociaż kiedyś o tym myślałam. W podst. tak się trochę zachowywałam z przyjaciółkami, chodziłyśmy razem do kabiny, ale minęło ;) Wiem, że napiszecie: 'masz czas, dziewczyno, głowa do góry, poznasz kogoś z czasem ! ' Ale ja straciłam nadzieję. Jestem piekielnie nieśmiała, ( co już pisałam ) , szczególnie w kontaktach z chłopakami.Jestem niską, drobą szarą myszką w okularkach :/ ( Mam dużą wadę :/ )Nie umiem się wybić. Jestem trochę niedowartościowana... Nie jestem brzydka, mam włosy naturalnie kręcone, urodę, dobrą figurą, szczupłą,choć jestem niska :/ Nie maluję się, bo uważam, że to co, naturalne to najpiękniejsze. Miałam przyjaciela. Obecnie nie podoba mi się nikt...Niektórzy się dziwią. Poza tym charakter też jest ważny... Pewien chłopak, który mieszka tam, gdzie moja siostra, chciał się ze mną umówić. Pisał do niej we wrześniu. Ale ja od tego czasu do niej nie przyjechałam, jedynie na razie ona do mnie... Widziałam jego zdjęcie,takie średnie i jakiś gruby... O rok starszy, podobno trochę psychiczny, feee... Czy we mnie się muszą tacy zakochiwać ?! Wiem, że nie ocenia się po wyglądzie, ale ja bym nie mogła mieć takiego. I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa: ja nie chcę mieć chłopaka, dlatego,że inne dziewczyny już mają, miały. Owszem, jest mi głupio, gdy przymnie gadają o nich, jest mi smutno, źle. Gdy widzę na ulicy pary w moim wieku, trzymające się za ręce, chce mi się płakać, robi mi się tak przeraźliwie smutno, czuję się strasznie samotna. Miałam myśli bardzo pesymistyczne, ale nie samobójcze. Nie dałabym rady. Kiedyś dwa razy się trochę pocięłam, ale nie chcę się oszpecać, poza tym to mi nic nie dawało. Jestem zdołowana. Nie widzę sensu życia... Czasem, wieczorami jest mi tak smutno, chce mi się płakać... :( Ech... Czuję się niepotrzebna nikomu. Chcę mieć chłopaka, bo chcę, żeby ktoś był przymnie, gdy tego potrzebuję, wspierał mnie, kochał taką, jaka jestem.Strasznie mi tego brakuje :( Pragnę bliskości drugiego człowieka, żeby jakiś chłopak powiedział mi, że jestem piękna, przytulił, pożyczył bluzę... Marzenia ;] -> w moim przypadku ;) Ale ja nie znajdę go sama, sam się nie znajdzie... Żaden Książe na Białym Koniu nie przyjedzie... Czekam i czekam... Moja nieśmiałość jest straszna, nie dam rady nikogo poznać. Więc proszę, nie piszcie mi: żebym się otworzyła, choć bardzo tego pragnę. Bardzo. Marzę o tym. Nie umiem. Nie umiem być śmiała, choć trochę. Krępuję się, boję, wstydzę się... siebie:(


~smutna...

 
Droga Smutna!
Och.. bo mnie dziewczyno w depresje wpędzisz. xD Sytuację mam podobną, lat też 15. Z wyjątkiem, że miałam raz chłopaka [przez miesiąc]. Aktualnie chodzę do gimnazjum i dalej wchodzę do kabiny z kumpelami, oczywiście nie po to, żeby skorzystać z toalety xD, ale po to, żeby porobić sobie z innych żarty. Wszyscy się śmieją, co wy tam robicie w kiblu, ale wiedzą, że tak naprawdę to tylko kawały. Jestem osobą szaloną i takie sytuacje traktuję po prostu normalnie. Przynajmniej jest śmiesznie. ;)
W kontaktach z dziewczynami idzie mi całkiem nieźle, gorzej z chłopakami, bo chociaż przy koleżankach jestem osobą na luzie, to przy chłopakach nie mogę wydukać słowa, bojąc się, że powiem coś głupiego, mam 160 cm, noszę okulary, uważam, że urodą nie grzeszę, ale to nie przeszkadza mi w postrzeganiu świata w różowych kolorach. Chciałabym mieć chłopaka, ale jestem zdania, że i to przyjdzie z czasem. Radzę Tobie również uwierzyć, że gdzieś czeka na Ciebie ten książę z bajki bo inaczej Twoje życie rzeczywiście może Ci się wydawać bez sensu.
Mówisz, że nie byłaś nigdy na randce. Masz pretensje do siebie, ale spróbuj zauważyć, że są jednak chłopcy tobą zainteresowani. To, że do tej pory zakochiwali się w Tobie chłopcy, którzy na tobie żadnego wrażenia nie robią to ani Twoja, ani ich wina. Po prostu tak wyszło.
Szukasz miłości na siłę, chcesz aby ktoś Cię pokochał nie próbując najpierw zaakceptować samej siebie. Mówi się, że miłość przychodzi w najmniej oczekiwanych momentach. Też jestem tego zdania. Żyj dla siebie! Ciesz się każdą chwilą! Zrób coś ze sobą.. zetnij włosy. Na buzi pojawił się kolejny pryszcz? Nie przejmuj się. Zadbaj o to, żeby był Twoim ostatnim. xD [głupi przykład ale jest]. Spodobaj się sobie taka, jaką jesteś. Z szarej myszki nie staniesz się nagle najsławniejszą laską w szkole, ani miss świata 2010. Nie warto się okłamywać. Ale jeżeli pokochasz się taką jaką jesteś, inni również zaczną Cię uważać za atrakcyjną. A miłość przyjdzie na pewno. Nie ważne, czy w wieku 14, w wieku 17, czy może 25 lat. Ważne by była piękna i prawdziwa. Piszesz: nie chcę mieć chłopaka dlatego, że inni go mają. Mieć chłopaka po to, żeby miał Cię kto wspierać i żeby się czuć dowartościowaną to wbrew pozorom niemal to samo.
Piszesz - nie piszcie o tym, żebym się otworzyła. jak inaczej mam Ci udzielić rady? Najpierw zadbaj o siebie, zacznij wierzyć w to, że jesteś piękna. Każdy ma w sobie coś pięknego. Dopiero później zabierz się za szukanie tego jedynego. Bo odcięta od świata go nie znajdziesz na pewno. Wyjdź na światło dzienne. Bo żaden chłopak nie dojdzie, że w 'tym' oto domu mieszka samotna dziewczyna. Pokaż się. Bo innej rady nie ma. Powtarzam: Mówisz - nie piszcie żebym się otworzyła, bo ja i tak tego nie zrobię. No to co ci mam poradzić. Piszesz że nie czekasz na Księcia, który nie wiadomo skąd nagle przyleci, ale to właśnie tak wygląda.
Radzę za noworoczne postanowienie obrać sobie przede wszystkim: więcej uśmiechu i wiary w siebie. Postaraj się, a wszystko, a także miłość przyjdzie prędzej niż myślisz.  
Frysbie_

czwartek, 20 października 2011

Mamy szansę na miłość?

Witam! Mój problem polega na zakochaniu. Pół roku temu w sierpniu pojechałam na kolonie wraz z moją przyjaciółką.Zostałyśmy przydzielone do bardzo fajnej grupy, prawie wszyscy ze wszystkimi się przyjaźnili. I był tam ON. Jest o rok ode mnie młodszy lecz wygląda jakby był w moim wieku, może nawet starszy, ale to nieistotne. Chodzi o jego charakter. Ten chłopak jest... Wspaniały! Wiem,że to mówi każda zakochana dziewczyna, tyle, że on naprawdę jest niesamowity! Gdy kolesie brali nam czapki i nie chcieli ich oddać lub"pożyczali" nasze klapki na plaży, on gdy zauważył, że jakąś dziewczynę to mocno denerwuje brał tą rzecz i oddawał. Na dodatek mamy takie same upodobania np. słuchamy rocka i lubimy gadać o naszych ulub.kreskówkach. xD Na samym początku koloni jego dziewczyną była taka jedna Wiktoria, lecz nie układało im się zbyt dobrze. Około czwartego dnia kolonii zerwali ze sobą. I wtedy zabujałam się na całego.Przyjaciółka powiedziała mi, że podobno gadałam różne rzeczy przez sen,np. to że go kocham. Wychodziłam ze skóry by zwrócić jego uwagę, ale on flirtował z koleżanką z pokoju obok. Chłopak dowiedział się o tym, że go kocham od przyjaciółki z którą przyjechałam. Wychodziła z pokoju dziewczyn z którymi się zakumplowałyśmy i na odchodnym powiedziała: "Noto ja już wracam do Karo bo jak ona zacznie marzyć o ... to nie da się z nią wytrzymać". On akurat przechodził obok. Cóż, mówi się trudno. Po tym incydencie troszkę inaczej zaczął się zachowywać. Był bardziej...chłopięcy. Pchał mnie do morza i chlapał. Wszystkie dziewczyny chlapał ok. 3 razy, może więcej a mnie... Osiem!!! Dokładnie osiem! I jakoś częściej do mnie zagadywał i był przy tym jakiś taki... nieśmiały.Teraz jest grudzień i wiem już, że za niecały rok znów pojadę na kolonie z tej samej firmy. On też chyba jedzie. Niecały miesiąc temu trochę mi się podobał taki jeden chłopak z mojej szkoły, lecz po kilku dniach stwierdziłam, że to nie jest to. Kilka dni temu oglądałam zdjęcia tego chłopaka z kolonii na Naszej Klasie i znów czułam to przyśpieszone bicie serca, odczuwałam wszystkie emocje z kolonii na nowo. Nie wiem jak zwrócić na siebie jego uwagę, by nie myślał o mnie tylko w kategorii fajnej kumpeli. Dodam jeszcze, że mieszkamy w tym samym mieście, lecz chodzimy do różnych szkół. I nie jestem brzydka : Dale zupełnie nie znam się na flirtowaniu i uwodzeniu. Piszę to drugi raz, bo zależy mi na szybkiej odpowiedzi.

~Naromi

 
Droga Naromi! ;)
Jeżeli widzicie się raz do roku na owej kolonii to raczej nie bardzo świadczy o pomyślności waszego związku. Jeśli rzeczywiście w tedy coś do ciebie czuł miał już dużo czasu, aby jakoś się z Tobą skontaktować. Np. tą naszą klasę. Nie zrobił tego jednak, a więc wydaje mi się, że to był tylko przelotny flirt. Tym bardziej.. skąd ty możesz wiedzieć, jak przez ten cały rok zmieniło się jego życie? Być może znalazł już sobie kolejną dziewczynę, z którą jest do teraz, a może miał ich już od tamtej pory z osiem. Tego nie możesz być pewna. Wiek akurat nie ma tu znaczenia. To, że macie wspólne zainteresowani to duży plus, aczkolwiek dużo ludzi ma podobne zainteresowania do was. Może np. nie w twoim otoczeniu, ale zarzekam się, że w waszym mieście jest co najmniej 30 takich osób. Poza tym podobne zainteresowania to tylko połowa sukcesu, a ludzie często wiążą się z osobami całkowicie od siebie różnymi. Wydaje mi się, że jeśli miałaś nadzieję na coś więcej mogłaś próbować skontaktować się z nim od razu po powrocie. Nawet nie wiesz czy on o Tobie pamięta.. Oczywiście możesz próbować odnowić kontakt, aczkolwiek nie wiem, czy to coś da. Jednak mimo wszystko nie zniechęcam. Spróbuj. Osobiście trzymam za ciebie kciuki. Pamiętaj jednak, że mógł on się od tamtego czasu zmienić. Nie zdziw się jeżeli nie odwzajemni uczucia. Już jego reakcja jak dowiedział się o tym, że Ci się podoba powinna dać Ci trochę do myślenia. Nie uważasz może że poszedł on w pewnym rodzaju na łatwiznę? Nie zwracał na Ciebie uwagi, aż tu nagle jak się dowiedział, że się w nim zauroczyłaś, chce się do Ciebie zbliżyć. Przemyśl to jeszcze.
Co do flirtu [powtarzałam to setki razy, ale powtórzę jeszcze sto pierwszy xD]- spoglądaj na niego. Kiedy odwzajemnij spojrzenie uśmiechnij się i spuść wzrok. Powtórz kilka razy. Często niby przez przypadek muskaj np. jego dłoń. Przechodząc obok niego lekko go dotknij. Podświadomie skojarzysz mu się z czymś miłym. Kręć się w zasięgu jego wzroku. Zobaczy, że dużo was łączy. Powodzenia. ;)
Frysbie_

środa, 19 października 2011

Jak zniechęcić chłopców do siebie?

Mam pewny dylemat. Nie wiem, czy tu już był taki problem, szukałam w szerokiej liście, ale nie widziałam. Jeśli przeoczyłam, to serdecznie przepraszam. No więc mam problem. Kurczę,jakby to opisać... jak odrzucić od siebie chłopaków? Jestem w 1 gim. i faceci lgną do mnie, jak pszczoły do miodu! Wybacz skromność, ale to wkurza! Pierwszy pyta czy mam lekcje, drugi czy mam śniadanie, trzeci czy coś mi dać, a na stołówkę to wpuszczają mnie do kolejki i obiadu spokojnie nie mogę zjeść. Przez to nie mam przyjaciółki. Wszystkie dziewczyny są złe i wkurzone na mnie ..... no wiecie dlaczego. Chcę normalnie sama robić lekcje, starać się na nowo (bo w wakacje było jeszcze gorzej) systematyczności... co zrobić? Bo ja już mam dość tego wszystkiego i mam pustkę. Z góry dziękuję za pomoc.

~Zdesperowana ... /

 
Droga Zdesperowana ... /
Wiele dziewczyn zrobiłoby wszystko, żeby być na Twoim miejscu. Jak widzę Ty na powodzenie narzekać nie możesz, aczkolwiek koleżanek: brak. Wiadomo, że chciałabyś mieć przyjaciółkę, ale wszystkie panny są zazdrosne o to, że przyciągasz do siebie facetów, a one same wypadają przy tobie jakoś blado. Rzeczywiście masz pewien problem, ale myślę, że to nie przez Twoją urodę dziewczyny nie chcą się z Tobą kumplować. Oczywiście może i coś w tym jest, kobieta potrafi być bardzo zazdrosna, aczkolwiek wydaje mi się, że nie w tym leży sedno sprawy. Być może gdybyś była naprawdę świetną osobą również z charakteru nie miałabyś z tym problemów. (to są wyłącznie moje przypuszczenia). Podpytaj więc może którąś z dziewczyn co jest z Tobą nie tak, bo wątpię, żeby tu chodziło wyłącznie o urodę.
Co do tego jak odrzucać chłopaków nie ma jakichś specjalnych rad. Najsłuszniejszą decyzją byłoby chyba zostawić to tak jak jest. Nie wiadomo czy coś wskórasz, a możesz zranić przy tym wielu niewinnych facetów. Niektórzy to pewnie nadęci podrywacze, ale co ma zrobić ten który naprawdę się w Tobie zakochał? Gdy któryś zrobi się bardziej natarczywy wpleć do rozmowy np. że masz już chłopaka, z którym jesteś szczęśliwa, albo, że jest on bardzo o Ciebie zazdrosny. Być może nie jest to prawda, ale słysząc to koleś powinien sobie odpuścić lub przynajmniej lekko się pohamować. Mów też wprost, że ów chłopak Cię nie interesuje. Jeżeli jest tak jak piszesz, w innym przypadku marne szanse zniechęcenia do siebie natręta. A chamskich zagrywek też nie polecam bo mimo wszystko chłopak też posiada uczucia. 
Frysbie_

wtorek, 18 października 2011

Czy mam u niego szanse?

Witam! Bardzo podoba mi się Wasz blog . Chodzę do I gimnazjum i może jestem za młoda, ale chyba się zakochałam 
Zacznijmy od początku. W zeszłym roku byłam obgadywana przez dziewczynyz mojej klasy. Były na dywaniku u dyrektorki i trochę się uspokoiło.Ale nie chciałam w gimie z nimi chodzić do klasy. Byłam z moją mamą unowej dyrektorki, ale powiedziała, że prawie niemożliwe bdprzeniesienie mnie do równoległej klasy. No chyba, że się kilka osóbsię przeniesie do kl. B . I tak: nie przeniesiono mnie, a do kl. Bprzeszło 3 chłopaków. W tym ten jedyny, nazwijmy go 'X' . Na początkunic do niego nie czułam, ale później zaczęły się rozmowy itp. Pomagałammu na lekcjach i spr. z geografii. A po spr. żółwiki 'przybijaliśmy'przy sprawdzaniu odpowiedzi I ten X tak na mnie patrzył... i buch! Trafiło na mnie jak grom zjasnego nieba xdd Później były kolejne rozmowy na religii i historii. Anauczycielka od historii już 2 razy nas (mnie?) upominała: raz, żeflirtujemy przez całą lekcję xd a drugi, że się gapię na niego !! cooczywiście uroiła sobie, bo każdego swatała XD Później jedna z tychdziewczyn, co mnie rok wcześniej obgadywała, zapytała się chł. X czysię mu podobam i czy się we mnie zakochał. On odpowiedział, że "Eeee";/ Trochę się między nami zaczęło wtedy psuć... Ale ostatniowylosowałam go na mikołajki w szkole i kupowałam mu prezent. Był bardzozadowolony A wczoraj byliśmy na wycieczce klasowej w Krakowie w nowej galerii. Jakwracaliśmy, to chłopcy z kl. A i B zaczęli grać w słynną butelkę ;]Chł. Y, kolega X, zadawał mu takie pytania/ wyzwania: czy podoba ci sięK. ? On popatrzył na mnie z uśmiechem, tymi swoimi kasztanowymi oczami,i powiedział: "No, powiedzmy, możliwe" . Dalej było tak: Usiądź K. nakolanach i przytul ją. Okee, no problem Zgodził się. I muszę przyznać, że ani się nie zastanawiał ;D A dzisiajw szkole pracowaliśmy na polskim w jednej grupie i mówiliśmy o MałymKsięciu i miłości. A on taaaak na mnie patrzył  To się w sumie wcześniej też zdarzało I teraz nie wiem, o co mu chodzi. Czy mam u niego jakieś szanse? I wglczy chłopaki są zazdrośni, jak się do 'jego' dziewczyny jakiś chłopakinny dosiądzie?? Chciałabym wiedzieć, czy 'coś' z tego będzie Jak mogę mu zawrócić dalej w głowie, np. przed lekcją, na wigiliiszkolnej <bd na niej śpiewać> , na szkolnej dyskotece itp. itd.Ale tak, żeby trochę się kapnął, a żeby to nie wyglądało, jakbym się munarzucała ;P CZy tak trochę go popodrywać xdd Pozdrawiam całą załogęNBS! ;D ;*

PS. Piszę to już 2 raz i czekam na odp. z niecierpliwością. : )

~K. zakochanaa! ;p


 
Droga K. zakochanaa! ;p

Wydaje mi się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i możliwe, że coś z tego będzie. Skoro dobrze wam się rozmawia, chłopak bardzo często spogląda w Twoją stronę, a na pytanie, czy się mu podobasz odpowiada: możliwe, połowa sukcesu już za Tobą. Co jednak zrobić, aby wasza znajomość przerodziła się w coś więcej? Według mnie powinnaś, tak jak sama mówiłaś, na dyskotece, wigilii szkolnej, albo chociażby na co dzień, dawać chłopakowi delikatne sygnały. Patrz się na niego, a kiedy odwzajemni spojrzenie - lekko się uśmiechnij i odwróć wzrok. Powtarzaj tą czynność dość często, jednak bez przesady, bo chłopak będzie miał uczucie, że chcesz go zjeść.. xD A przecież nie o to chodzi, żeby go do siebie zniechęcić. Kiedy będziesz w jego towarzystwie delikatnie go trącaj. Tak jakby przez przypadek. Np. Idziecie koło siebie, a ty delikatnie muśniesz jego rękę. Mimowolnie zaczniesz mu się kojarzyć z czymś przyjemnym. Pomagaj mu, kiedy będzie miał z czymś problemy, udzielaj rad, ale pozwól też żeby to on coś od siebie dał, żeby opiekował się Tobą. Tak się już utarło, że to do chłopaka należy podryw dziewczyny. Dobrze, że ten schemat jest pomału przełamywany, ale mimo wszystko to chłopak powinien robić decydujący krok. Kiedy będziesz się 100%-owo zgadzać na wszystko co on powie, może się Tobą znudzić, a to nie byłoby zbyt przyjemne. Zachowaj więc zdrowy umiar, a wszystko powinno potoczyć się po twojej myśli. ;)

Frysbie_
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x